O moje Gorce – pozdrówcie ode mnie te Gorce,
moje kochane Gorce. Byłem tam u was,
byłem... pamiętam. Wróciłbym na te szlaki,
chętnie bym pochodził, odwiedził, ale teraz
to mi chyba nie dadzą...
Jan Paweł II, 28.10.1996 r.

TRASA:
Łopuszna, Zarąbek Średni Bukowina Waksmundzka Wisielakówka Schronisko PTTK na Turbaczu Turbacz (1315 m n.p.m.) Schronisko PTTK na Turbaczu Polana Gabrowska Kiczora (1282 m n.p.m.) Przełęcz Knurowska (835 m n.p.m.) Bukowina (953 m n.p.m.) Studzionki (895 m n.p.m.)

OPIS:
Gdy Karol Wojtyła po raz pierwszy zawędrował w Gorce, wyglądały one zupełnie inaczej niż dziś. W tamtych czasach były pokryte rozległymi halami, pastwiskami i polanami, znad których unosił się zapach ziół. W gorczański krajobraz wtopione były stada owiec, pilnowane przez pasterzy i psy. Na halach stały liczne drewniane szopy, do których górale znosili latem siano, by zimą służyło ono za pożywienie dla zwierząt. Z szałasów pasterskich wydobywał się wonny dym. W nich to bacowie wyrabiali z owczego mleka sery, bryndzę i oscypki. Zaglądali do nich turyści, by pokrzepić się żętycą lub serkami, zaś baca przysiadał wtenczas obok i pykając fajeczkę snuł opowieść o tym, gdzie to zbójcy skryli skarby. A gdy zasłuchanych wędrowców zastała noc w górach, zostawali w nich znajdując posłanie z siana w szopce pasterskiej. Taki był urok Gorców, kiedy Karol Wojtyła podejmował w nich swoje pierwsze wędrówki, jak również wtedy, gdy przemierzał je w latach 50-tych XX wieku, w towarzystwie grupy młodych przyjaciół z Krakowa.

Gorczański szlak papieski mógłby rozpoczynać się w każdym miejscu pasma Gorców. Gorce były częstym miejscem wędrówek Wojtyły. Mógł do nich zaglądać nawet wtedy, gdy miał tylko kilka godzin wolnego czasu, bo były blisko Krakowa. Te gorczańskie wędrówki Karola Wojtyły odzwierciedla jeden z najważniejszych szlaków w Gorcach. Łączy on najwyższy szczyt Gorców z najwyższym szczytem wyraźnie wyodrębnionego pasma Lubania, ciągnącego się od Przełęczy Knurowskiej.

Łopuszna. Krzyż przydrożny.
Łopuszna. Krzyż przydrożny.
Na tą wędrówkę wybraliśmy jedno z najkrótszych podejść na szczyt Turbacza, z miejscowości silnie związanej z Józefem Tischnerem, postacią szeroko znaną jak polski intelektualista, prezbiter katolicki i kapelan Związku Podhalan. Tutaj w Łopusznej dorastał, uczęszczał do szkoły powszechnej, odprawił mszę prymicyjną, a potem często tutaj powracał. Wspierał rozwój kultury góralskiej, pisał teksty i wygłaszał kazania w gwarze góralskiej. Niedaleko stąd pod Turbaczem organizował coroczne msze pod Turbaczem w tzw. Kaplicy Papieskiej na Polanie Rusnakowej. Po śmierci został pochowany na cmentarzu w Łopusznej. Jan Paweł II napisał po jego śmierci w telegramie: był człowiekiem Kościoła, zawsze zatroskanym o to, by w obronie prawdy nie stracić z oczu człowieka.

Na Turbacz ruszamy o godzinie 8.30 tischnerowskimi ścieżkami, w górę doliny Łopuszanki przez Zarębek Niżni i Zarębek Średni. Dzisiaj są to przysiółki Łopusznej, ale kiedyś zarębki te stanowiły odrębne jednostki osadnicze położone z dala od zabudowanych już terenów, założone na polanach wykarczowanych z lasu. Zarębki były charakterystyczne dla dawnego osadnictwa w Karpatach. Początkowo stało na nich co najwyżej kilka gospodarstw, ale z czasem rozrosły się i połączyły ze wsią. Jednak nie wszystkie. We współczesnych czasach istnieją jeszcze zarębki oddalone, jakby odizolowane od wiejskich osad, położone wysoko w górach na śródleśnych polanach.

Zarębek Niżni. Dom góralski.
Zarębek Niżni. Dom góralski.

Na Zarębku Średnim stoi dwuizbowa Chałupa Tereśniakowa oznaczona nr 1 zbudowana z bali, kryta gontem. Wzniesiona została w 1875 roku. Przykład tradycyjnego budownictwa góralskiego, jedna z perełek góralskiej kultury, jaką można tutaj zobaczyć. Zaraz za tą chałupą na części polany Sumolowej stoi ukryta wśród drzew bacówka Tischnera, wybudowana w latach 70-tyh XX-wieku, w której mieszkał zanim pobudowano dom Tischnerów w Zarębku Niżnym. Wracał do niej by spisywać przemyślenia i tworzyć szkice swoich prac.

Chałupa Tereśniakowa.
Chałupa Tereśniakowa.

Schodzimy z asfaltowanej uliczki na lewo i przecinamy przez mostek Łopuszankę. Na polance mijamy drewnianą szopkę, za którą szlak wchodzi na leśny stok. Podchodzimy go poświęcając odrobinę wysiłku i wkrótce wchodzimy na drogę dojazdową do najwyżej położonego przysiółka Łopusznej położonego na grzbiecie opadającym na południowy wschód od Bukowiny Waksmundzkiej (1105 m n.p.m.). Jest to Zarębek Wyżni, oddalony od głównych zabudowań Łopusznej, oddzielony od nich lasem. Na polanie stoją tutaj jeszcze stare chaty góralskie. Jest mała kapliczka dedykowana pamięci księdza profesora Tischnera, który bywał tutaj rokrocznie. Obok kapliczki jest nieduża wiata, która służy jako miejsce do odprawiania mszy św., a gdzie można usiąść i odpocząć spoglądając na malowniczy gorczański krajobraz.

Łopuszanka.
Łopuszanka.

Zarębek Wyżni.
Zarębek Wyżni.

Kapliczka na Zarębku Wyżnim.
Kapliczka na Zarębku Wyżnim.

Idziemy dalej dróżką obrośniętą z lewej ciągiem młodych świerków. Z prawej od zielonej hali odgradza nas ogrodzenie z żerdzi i kilka luźno rosnących drzew liściastych. Z naprzeciwka gazda prowadzi kilkanaście sztuk owiec. Ustępujemy mu miejsca. Na Hali Długiej pod Turbaczem powinniśmy napotkać większe stado. Może kupimy sobie oscypki i łykniemy żętycy.

Opuszczamy Zarębek Wyżni. Jest kilkanaście minut po dziewiątej. Z prawej w dali widać Lubań w niedawno zwieńczony potężną wieżą widokową. To nasz jutrzejszy cel. Za plecami widać częściowo dolinę Dunajca przykrytą pierzyną chmur. Przed nami wznosi się Turbacz, dzisiejszy nasz cel i właściwie początek jednego z wariantów Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Tuż pod wierzchołkiem Turbacza z lasu wyłania się budynek schroniska. Widzimy go, zanim sami wejdziemy do lasu.

Stadko owiec.
Stadko owiec.

Zarębek Wyżni. Widok na południowy wschód.
Zarębek Wyżni. Widok na południowy wschód.

Opuszczamy Zarębek Wyżni.
Opuszczamy Zarębek Wyżni.

Widok na Lubań.
Widok na Lubań.

Przechodzimy kolejne partie lasu, przecinamy polany. Przechodzimy tuż pod wierzchołkiem Bukowiny Waksmundzkiej (1103 m n.p.m.). Od lewej dołączają do nas inne szlaki: czarny na Tomusiowej wiodący z Ostrowska, zielony pod szczytem Bukowiny Waksmundzkiej z Kowańca, a potem żółty prowadzący również z Kowańca, ale drogą przez Bukowinę Miejską (1143 m n.p.m.). Tym żółtym będziemy kiedyś podążać. Kiedy? Będzie to etap trasy głównej Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Pewnie pojawimy się na nim w przyszłym roku. Ten żółty szlak przebiega obok kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców, wybudowanej w 1979 roku w 900-lecie męczeńskiej śmierci św. Stanisława Biskupa. Została ofiarowana papieżowi Janowi Pawłowi II z okazji jego I papieskiej pielgrzymki na Podhale w czerwcu tegoż roku. Ma też silne przesłanie historyczno-patriotyczne.

Pod wierzchołkiem Bukowiny Waksmundzkiej (1103 m n.p.m.).
Pod wierzchołkiem Bukowiny Waksmundzkiej (1103 m n.p.m.).

Z naszego szlaku mamy bardzo blisko do Kaplicy Papieskiej. Postanawiamy zajrzeć na Polanę Rusnakową, gdzie stoi. Kaplica ta jest bowiem związana również z osobą Józefa Tischnera. To z jego inicjatywy od 1981 roku przy kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców odprawione są msze święte w intencji Ojczyzny. Dopóki zdrowie mu pozwalało Tischner sam przychodził na Polanę Rusnakową pieszo z Łopusznej, ubrany w tradycyjny strój góralski. Podczas mszy wygłaszał kazania w podhalańskiej gwarze o godności człowieka i o jego powołaniu do wolności i miłości. Polana Rusnakowa w drugą niedzielę sierpnia każdego roku stała się odtąd miejscem spotkania ludzi gór. Obecnie msze w kaplicy odprawiane są w soboty i niedziele od maja do października. Opiekunem kaplicy jest Sercanin - ksiądz Kazimierz Dadej.

Gdy docieramy na Polanę Rusnakową zaskakuje nas wygląd kaplicy. Mamy ją w pamięci sprzed dwóch lat, gdy wędrowaliśmy przez świat gorczańskich polan. Kaplica jest remontowana. Zmieniła wygląd i jawi się nowym, świeższym blaskiem. Prace remontowe wokół kaplicy trwają jeszcze. Ich efektom przyjrzymy się następnym razem, podczas pokonywania trasy głównej Małopolskiego Szlaku Papieskiego.

Kaplica na Polanie Rusnakowej.
Kaplica na Polanie Rusnakowej.

Kapliczka Matki Bożej Bolesnej Królowej Narodu Polskiego.
Kapliczka Matki Bożej Bolesnej Królowej Narodu Polskiego.
Przed kapliczką symboliczna mogiła z trzema betonowymi rękoma,
które symbolizują trzy obozy na wschodzie - Katyń, Ostaszków i Charków.

Szlak prowadzi nas już dość łagodnie stokami Turbacza. Znów z prawej widzimy Lubań, szczyt na którym mamy być jutro koło południa. Około godziny 11.40 docieramy pod Schronisko PTTK na Turbaczu. W lewo czerwony szlak prowadzi na szczyt Turbacza (1310 m n.p.m.). Stąd do wierzchołka jest tylko kilka minut marszu. Ruszamy zatem na szczyt.

Szczyt Turbacza podobnie jak Kaplica na Rusnakowej również zaskakuje remontem. Otynkowano stojący na nim kamienny obelisk z tabliczką szczytową, ustawiono nowe tablice, ławy i ławki. Widoków tylko z niego brak, bo dzisiaj Turbacz „turbanem mgły przed deszczem owija łysą głowę” jak niegdyś pisał o nim Władysław Orkan „W roztokach”. Gorce dzisiaj nie są jednak tak „łyse” jak w czasach opisywanych przez Orkana”. W Gorcach niegdyś kwitła gospodarka szałaśnicza. Wówczas góry te były największym ośrodkiem wypasu owiec w polskich Beskidach (drugim po Tatrach w Polsce). Podążając gorczańskimi ścieżkami przetniemy liczne polany pozostałe po dawnych halach pasterskich. Są one już znacznie mniejsze, zarośnięte lasami.

Turbacz (1310 m n.p.m.).
Turbacz (1310 m n.p.m.).

Dzisiejsze widoki z Turbacza.
Dzisiejsze widoki z Turbacza;)

Schodzimy z Turbacza do schroniska, gdzie odpoczniemy i zjemy posiłek. Lekka mżawka, która rozpoczęła się, gdy byliśmy na Turbaczu zaczyna przechodzić. Pięć minut po dwunastej wchodzimy do wnętrza schroniska. Przy wejściu po prawej wisi na ścianie płaskorzeźba z wizerunkiem Tischnera spoglądającego na Kaplicę Papieską. W rogu zacytowano słowa tischnerowskiej definicji wolności „Granicą wolności jest wolność drugiego człowieka” oznaczające, że człowiek może robić to co chce, dopóty nie ograniczy wolności drugiego człowieka.

Schronisko w którym gościmy wybudowano w 1958 roku. W 1990 roku zmodernizowane je. Jest to trzecie schronisko jakie powstało na Turbaczu. Pierwsze było wybudowane w 1925 roku przez PTT na polanie Wisielakówka. Spłonęło w 1933 podpalone przez nieznanych sprawców. Być może byli to kłusownicy, którzy uważali, że turystyka szkodzi ich interesom. Kolejne schronisko rozpoczęto budować na górnym skraju Hali Długiej. To spłonęło w 1943 roku, a podpalili je partyzanci, którzy w ten sposób uniemożliwić wykorzystania go przez niemieckie patrole.

Schronisko PTTK na Turbaczu (1283 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Turbaczu (1283 m n.p.m.).

Tablica poświęcona Tischnerowi.
Tablica poświęcona Tischnerowi.

O godzinie 13.00 wychodzimy ze Schroniska PTTK na Turbaczu. Schodzimy na szerokie siodło przełęczy pokrytej halą, oddzielającej Turbacz od Kiczory (1282 m n.p.m.) Nad nami wiszą nimbostratusy, ale nie pada. Jest ciepło, niemal bezwietrznie. Chmury niemal zupełnie przysłaniają widoki na Tatry, jak również na wiele bliższych wzniesień. Na Przełęczy Długiej nie widać owiec, z bacówki nie widać unoszącego się dymu. Niektórzy turyści podchodzą do bacówki sprawdzić czy faktycznie jest zamknięta. Musimy obejść się smakiem oscypków. To dziwne, bo przecież sezon wypasowy jeszcze się nie skończył. Chyba, że wypas kulturowy trwa krócej.

Wiosną 2003 roku na Hali Długiej rozpoczęto wypas kulturowy. Liczyliśmy, że wędrując jeszcze przed redykiem jesiennym napotkamy owce i bacę, a w bacówce zobaczymy skąd „biorą się” oscypki. No i oczywiście będziemy mogli skosztować smaku tego prawdziwego oscypka, czy bundza, sprawdzić czy ten oryginalny złocisty ser jest rzeczywiście oscypny, jak zapewniają górale.

Polana Wolnica i Schronisko PTTK na Turbaczu.
Polana Wolnica i Schronisko PTTK na Turbaczu.

Polana Wolnica.
Polana Wolnica.

Przełęcz Długa z Polany Wolnica.
Przełęcz Długa z Polany Wolnica.

Dolina Dunajca wypełniła się granatowymi chmurami.
Dolina Dunajca wypełniła się granatowymi chmurami.

Przełęcz Długa. Widok w kierunku Metysówki.
Przełęcz Długa. Widok w kierunku Metysówki.

Bacówka na Hali Długiej.
Bacówka na Hali Długiej.

Oddalamy się od schroniska. Przed nami po drugiej stronie przełęczy na górnym skraju polany Wzorcowa stoi tzw. Metysówka. Dzisiaj budynek ten jest wykorzystywany przez Gorczański Park Narodowy. Wcześniej była chatką studencką z zaimprowizowaną częścią noclegową. Pierwotnie budynek ten był własnością Stacji Owczarstwa Górskiego Instytutu Zootechniki w Bielance, która kontynuowała tutaj prace doświadczalne z zakresu łąkarstwa i pasterstwa, rozpoczęte jeszcze przed wojną przez wzorcowe gospodarstwo pasterskie prowadzone przez Krakowską Izbę Rolniczą.

Turbacz z Przełęczy Długiej.
Turbacz z Przełęczy Długiej.

Bacówka na Hali Długiej.
Bacówka na Hali Długiej.

Turbacz, poniżej Hala Długa, a po lewej widać Czoło Turbacza.
Turbacz, poniżej Hala Długa, a po lewej widać Czoło Turbacza.

Na pasmem Lubania widać jak snują się poszarpane mgły. Dolina Dunajca i cała Kotlina Nowotarska wypełniła się granatowymi chmurami. Te nad nami są jaśniutkie, jakby rozciągnięte cienko nad Gorcami. Jesteśmy już po drugiej stronie przełęczy. W dali za plecami widzimy Przełęcz Długą z drugiej strony i schronisko po przeciwległej stojące na Polanie Wolnica. Wszystkie te polany: Wolnica, Wzorcowa i Wierchy Zarębskie znajdujące się po południowej stronie przełęczy wchodzą w skład Hali Długiej.

Z lewej mamy już las. W jego ścianie nieopodal źródeł stoi kapliczka z wizerunkiem Najświętszej Panny Ludźmierskiej, patronki I Pułku Strzelców Podhalańskich AK. Trochę dalej dróżka szlaku wchodzi do lasu. Wiedzie delikatnie w górę stokiem Kiczory i wychodzi na skraj hali znajdującej się pod jej szczytem. Tutaj czerwony szlak skręca na południe. Zatrzymujemy się tylko na chwilkę. Pasmo Lubania zwykle jest stąd doskonale widoczne w całej rozciągłości, lecz w tej chwili zniknęłyo pod chmurzyskami. Stoimy wypatrując na nich naszego miejsca docelowego, jakbyśmy chcieli ocenić jak daleko mamy na Studzionki. Pełzają ku nam chmury pocierające borówczyska kryjące dawną halę pasterską. Idzie deszcz. Zarzucamy kapoty... w samą porę, zaczyna kropić.

Polana Cioski na stokach Kiczory.
Polana Cioski na stokach Kiczory. Widok w kierunku Magórki.

Schodzimy w dół. U schyłku lata zrobiła się szarówka jesienna. Dróżka nasiąkła wodą, jest trochę śliska. Po około 20 minutach marszu wzdłuż polan wchodzimy do lasu. Tam szlak jest stromy i prowadzi po kamienistej, usłanej wystającymi korzeniami drodze. Stok jednak niebawem łagodnieje. Prowadzi niemal płasko.

O godzinie 14.40 przecinamy niewielką polankę. Stoi na niej krzyż z prośbą o westchnienie do Boga. Dnia 25.11.2013 roku, 400 metrów od tego krzyża zmarł ksiądz prałat Jan Wątroba. Schodząc tamtego dnia, w niedzielę, z Turbacza zboczył z czerwonego szlaku na południe i zmarł, najprawdopodobniej z powodu wychłodzenia organizmu. Panujące warunki atmosferyczne w Gorcach były wyjątkowo trudne. W nocy z niedzieli na poniedziałek opady deszczu przeszły w śnieg. W ciągu dnia temperatura wynosiła -6 st. Celsjusza, ale temperatura odczuwalna była znacznie niższa. Poruszanie się w terenie utrudniała duża wilgotność powietrza, silny wiatr i bardzo słaba widoczność.

Poszukiwania księdza trwały 9 godzin. Brało w nich udział ponad 60 ratowników i psy tropiące. Ciało 74-letniego księdza znaleziono na terenie przysiółka Koszary Łopuszańskie. Do samochodu zaparkowanego na Przełęczy Knurowskiej zabrakło mu około 3 km.

Schodzimy skrajem polan.
Schodzimy skrajem polan.

Fragment leśnego odcinka szlaku.
Fragment leśnego odcinka szlaku.

Stromy fragment szlaku.
Stromy fragment szlaku.

Dnia 25.11.2013 roku, 400 metrów od tego krzyża zmarł ksiądz prałat Jan Wątroba.
Dnia 25.11.2013 roku, 400 metrów od tego krzyża zmarł ksiądz prałat Jan Wątroba.
Dnia 25.11.2013 roku, 400 metrów od tego krzyża zmarł ksiądz prałat Jan Wątroba.

Przestało padać, albo to korona drzew chroni nas przed deszczem. Do Przełęczy Knurowskiej mamy już nie daleko. Przy prawym skraju drogi rośnie młodnik. Tam zaczynają żółknąć i brązowieć leśne paproci. Co raz więcej symptomów nadchodzącej jesieni. Po tamtej stronie powinna lada moment pojawić się łąka, na której zwykle przysiadaliśmy by odpocząć. O godzinie 15.15 mijamy duży pensjonat przed Przełęczą Knurowską. Można w nim zostać na noc. Zaraz dalej przecinamy szosę przechodząca przez Przełęcz Knurowską, łącząca Knurów leżący na południu i Ochotnicę Górną położoną po drugiej stronie przełęczy.

Las.
Las.

Młodnik.
Młodnik.

Zaczynają żółknąć i brązowieć leśne paprocie.
Zaczynają żółknąć i brązowieć leśne paprocie.

Pensjonat na Przełęczy Knurowskiej.
Pensjonat na Przełęczy Knurowskiej.

Przełęcz Knurowska (846 m n.p.m.).
Przełęcz Knurowska (846 m n.p.m.).

Szosa przechodząca przez Przełęcz Knurowską (zwana Drogą Knurowską) powstała w miejscu średniowiecznego szlaku pozwalającego skrócić przez góry drogę ze Starego Sącza na Podhale. Jednocześnie szlak ten umożliwiał obejście zamku w Czorsztynie. To obejście, zwane ze staropolskiego „ochodnikiem”, dało początki nazwie wsi Ochotnica. Drogę zupełnie przebudowano i utwardzono w czasach zaboru austriackiego, w 1911 roku. Miała wówczas znaczenie militarne.

Panorama w kierunku doliny Ochotnicy z Przełęczy Knurowskiej.
Panorama w kierunku doliny Ochotnicy z Przełęczy Knurowskiej.

Przed nami ostatnie wzniesienia na trasie dzisiejszej wędrówki. Wchodzą już w skład Pasma Lubania. Droga przez nie wiedzie głównie lasem. Prowadzi nas do najlepszej górskiej przystań na trasie naszej gorczańskiej wędrówki. Nazywają ją Studzionki, od gwarowego określenia miejsca z bijącymi źródłami. Jest po siedemnastej, kiedy pierwsi docierają do klimatycznej stacji u Chrobaków. Znamy jej niezwykły klimat, niby taki zwyczajny, prosty, ale jakże ciepły i pociągający. Gospodarze witają nas z uśmiechem, jakbyśmy byli z dawna nie widzianą rodziną. Grupa rozciągnęła się, ale wszyscy docieramy na miejsce wcześniej niż zakładaliśmy. Posiłek planowaliśmy o dziewiętnastej, ale Ela serwuje nam go wcześniej. Wczoraj obchodziła rocznicę urodzin. Pamiętaliśmy, mamy mały prezent, składamy życzenia. Mamy nadzieję, że jej się spodoba. W tej góralskim domu zawsze jest cudownie.



Kolekcjonerska Karta Etapu




Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas