-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Słoneczne przymierze ze Skałą


Życie jest zbyt krótkie, by je po prostu przegapić,
By ciągle w planach na „lepsze kiedyś” je trawić.
Ono nie czeka w szufladzie na lepsze czasy,
Dzieje się tu i teraz – gdy wspólnie ruszamy na szlaki.

Tworzymy je sami, odważnym, własnym działaniem,
Choć czasem pot wyciska i staje się wyzwaniem.
Gdy droga pod górę morderczym trudem się mieni,
To właśnie ten wysiłek jak zawsze cudownie odmieni.

Gdy człowiek wciąż czeka, odsuwa marzenia na potem,
I karmi się złudnym, kolejnym jutra powrotem –
My wiemy już dobrze, że lepszy moment nie przyjdzie,
Czas ucieka, nim słońce zza chmur wyjdzie.

Lepiej spakować się teraz i ruszyć przed siebie,
Niech wiatr i droga poniosą nas: mnie i Ciebie.
Nigdy nie odkładamy marzeń na jutro,
Bo żyć trzeba teraz – nim zrobi się cicho i smutno.


1. Brytyjski skrawek na cyplu Europy


Nasza wielka lipcowa przygoda zaczyna się właśnie tutaj. Ruszamy z naszego hotelu w La Línea de la Concepción w kierunku granicy. Jeszcze kilkanaście dni temu ludzie przekraczający tę granicę podlegali kontroli granicznej, ale 15 lipca 2026 roku oficjalnie zniesiono rutynowe kontrole dokumentów tożsamości na granicy lądowej między Hiszpanią a Gibraltarem, tworząc tutaj unikalną strefę swobodnego przepływu. Na mocy oficjalnego traktatu zawartego między Unią Europejską a Wielką Brytanią, Gibraltar został objęty zasadami strefy Schengen. Zlikwidowano fizyczne płoty i szlabany oddzielające Gibraltar od Hiszpanii (w mieście La Línea de la Concepción). Przekraczanie tej granicy odbywa się bez kontroli paszportowej (ale oczywiście trzeba mieć dokument przy sobie: paszport lub dowód osobisty).

📌 Najważniejsze atrakcje, jakie są dzisiaj przed nami:

🐒 Apes' Den (Siedlisko Małp): miejsce spotkań z jedyną dziko żyjącą populacją małp w Europie (magotów).
⚔️ Great Siege Tunnels & tunele z czasów II wojny światowej: rozległe systemy podziemnych korytarzy obronnych wykutych w skale.
☁️ Skywalk & \: szklany taras widokowy zawieszony 340 metrów nad poziomem morza oraz 71-metrowy most wiszący nad głębokim wąwozem.
🥾 Mediterranean Steps (Schody Śródziemnomorskie): legendarny, wymagający szlak pieszy biegnący wzdłuż wschodnich klifów Skały Gibraltarskiej.
🕳️ Jaskinia Św. Michała: naturalna jaskinia wapienna o niezwykłej iluminacji świetlnej, wykorzystywana również jako sala koncertowa.

Wkraczamy na obszar Gibraltaru płynnie, bez jakiejkolwiek kontroli na granicy, czując satysfakcję, że jesteśmy jednymi z pierwszych świadków nowej ery tego regionu. Gdy tylko stawiamy stopy na gibraltarskiej ziemi, od razu uderza nas pewien kontrast. Oczywiście widzimy wokół brytyjskie napisy a wokół nas dominuje język angielski, ale to wszystko zdaje się mieszać z hiszpańskim temperamentem, co tworzy unikalną mieszankę kulturową.

Jak to się stało, że ten wyjątkowy skrawek Europy jest brytyjski? Historia tego miejsca jest fascynująca. W starożytności Skała była uważana za jedną z mitycznych Kolumn Heraklesa – północny bastion wyznaczający koniec znanego świata. Dla starożytnych żeglarzy Kolumny Heraklesa były fizyczną i psychologiczną granicą bezpiecznego świata. Przepłynięcie między nimi z basenu Morza Śródziemnego oznaczało wypłynięcie na bezkresny, mroczny i pełen potworów Ocean Atlantycki. Z tego powodu na mitycznych kolumnach miało widnieć ostrzeżenie: „Non plus ultra” (łac. dalej już nic nie ma lub nie przekraczaj tej granicy). Motyw Kolumny Heraklesa przetrwał. W herbie i na fladze Hiszpanii znajdują się dwie kolumny oplecione wstęgą z napisem „Plus ultra”. W czasach odkrywania Nowego Świata, Karol V, cesarz rzymski i król Hiszpanii zmienił dawne hasło „Non plus ultra” na „Plus ultra” (dalej więcej).

Jednak prawdziwy przełom nastąpił w 711 roku n.e. To wtedy wódz berberyjski Tarik ibn Zijad przeprawił się przez cieśninę i wylądował u stóp Skały, rozpoczynając muzułmański podbój Półwyspu Iberyjskiego. To właśnie od jego imienia pochodzi dzisiejsza nazwa Gibraltaru – Arabowie nazwali to miejsce Dżabal Tarik (Góra Tarika), co z biegiem wieków przekształciło się w znane nam brzmienie.

Maurowie rządzili Skałą z przerwami przez blisko 750 lat, czyniąc z niej potężną, ufortyfikowaną twierdzę o strategicznym znaczeniu. Dopiero w 1462 roku, w toku rekonkwisty, chrześcijańskie wojska Kastylii ostatecznie odbiły ten bastion z rąk muzułmańskich.

Kolejny dziejowy zwrot nastąpił w 1704 roku podczas wojny o sukcesję hiszpańską, kiedy to Skała została zdobyta przez połączone siły anglo-holenderskie. Na mocy Traktatu w Utrechcie z 1713 roku Gibraltar został oficjalnie i bezpowrotnie przekazany Koronie Brytyjskiej. Dla Brytyjczyków stał się kluczową bazą morską, kontrolującą wąskie gardło Morza Śródziemnego i strzegącą szlaków imperium. Mimo licznych oblężeń ze strony Hiszpanii i Francji – na czele z Wielkim Oblężeniem z lat 1779–1783 – Gibraltar nigdy nie został odbity, stając się symbolem niezłomności i unikalną, zamorską enklawą.


2. Przekraczamy pas startowy i brytyjskie śniadanie


Idziemy przed siebie i wkrótce stajemy przed jedną z najbardziej niezwykłych osobliwości inżynieryjnych na świecie. Przechodzimy przez niecodzienny pas portu lotniczego! Droga dla pieszych i samochodów przecina tutaj w poprzek główny pas startowy lotniska w Gibraltarze. Kiedy ląduje lub startuje samolot, szlabany opuszczają się jak na przejeździe kolejowym. Ruch pieszy, rowerowy i zmotoryzowany zostaje wstrzymany na czas lądowania, bądź startu samolotu. Maszerowanie po rozgrzanym asfalcie, po którym na co dzień kołują potężne maszyny pasażerskie, z widokiem na monumentalną, pionową ścianę Skały wznoszącą się na horyzoncie, podnosi emocje.

Aleja Winstona Churchilla przecinająca pas portu lotniczego Gibraltar (Gibraltar Airport)
z Gibraltarską Skałą w tle.

Pas startowy w kierunku Zatoki Gibraltarskiej (Zatoka Algeciras).

Pomnik „Cradle of History” (Kolebka Historii) w Gibraltarze,
rzeźba w skałach, która przedstawia dzieje półwyspu.

Zaraz za pasem startowym Winston Churchill Avenue wkracza w miasto. Po lewej stronie mijamy Gibraltar Cross of Sacrifice – monumentalny, przejmujący pomnik wojenny upamiętniający żołnierzy Wspólnoty Narodów, którzy oddali życie w obu wojnach światowych. Idziemy dalej wzdłuż pulsującej arterii miejskiej. Wokół widać dużo otwartych miejsc, gdzie przeprowadzana jest przebudowa obiektów, bądź ich budowa. Przechodzimy przez potężne historyczne obwarowania North Bastion, mijając zabytkowe bramy i głębokie, mroczne tunele, które niegdyś broniły dostępu do miasta od strony lądu. W ten sposób wychodzimy na tętniący życiem plac Grand Casemates Square. To historyczne serce Gibraltaru, dawny plac apelowy i miejsce straceń, otoczone grubymi murami obronnymi, które dziś wypełniają liczne restauracje i kawiarnie. Upał zaczyna już dawać się we znaki. Zatrzymujemy się tutaj na śniadanie z aromatyczną, gorącą kawą. Obserwujemy miasto zbudzone do życia i ładujemy akumulatory przed czekającym nas morderczym podejściem.


3. Labiryntem uliczek do bram Skały


Po śniadaniu wkraczamy na główny deptak handlowy – Main Street. Idziemy nim jednak tylko przez krótką chwilę, gdyż wnet skręcamy w Engineer Lane, zanurzając się w plątaninę wąskich ulic miejskich ulokowanych u stóp gibraltarskiej Skały. Naszym celem jest znalezienie oficjalnego punktu sprzedaży biletów do rezerwatu przyrody, więc uważnie wypatrujemy odejścia szlaku w górę zbocza.

Mijamy zabytkową, piękną synagogę i tuż za nią skręcamy w lewo, wchodząc na ciąg stromo pnących się stopni o nazwie Castle Street. Nogi od razu zaczynają pracować na podwyższonych obrotach. Przecinamy prostopadłą uliczkę Castle Ramp i kontynuujemy mozolną wędrówkę stopniami, wchodząc wyżej na Castle Road. Tutaj odbijamy w lewo, gdzie nasze oczy dostrzegają majestatyczny Gatehouse – budynek bramny będący integralną częścią Moorish Castle (Zamku Mauretańskiego), którego korzenie sięgają VIII wieku.

Castle Steps - schody do zamku.

Czeka nas teraz ostry zakręt w prawo, w serpentynę drogi Tankerville Road, by za chwilę skręcić w lewo na Willis’s Road. W końcu docieramy na miejsce! Przed nami wyłania się wlot do jednego ze słynnych gibraltarskich tuneli. To tutaj znajdują się kasy biletowe. Kupujemy bilety wstępu do Upper Rock Nature Reserve, w zamian otrzymując prostą mapkę oraz opaski na rękę z kodem QR, które będą naszym kluczem do podziemnych tajemnic Skały i nie tylko.


4. Tunel do tajemnic Jock's Balcony


Rozpoczynamy zwiedzanie pierwszych tuneli wydrążonych w Skale. Zaraz po wejściu do środka czujemy przyjemne uderzenie chłodu i wilgoci. Znajdujemy się w tunelach wydrążonych w latach 1939–1944. Po wejściu szybko zrozumieliśmy, dlaczego to miejsce nazywano „podziemnym miastem”. Już na samym początku trasy czeka na nas niezwykły widok: przestronna sala z podwieszoną pod stropem repliką legendarnego myśliwca Spitfire, co stanowi hołd dla roli Gibraltaru w czasie II wojny światowej. Idziemy dalej mijając kolejne ekspozycje w bocznych salach. Przed wybuchem II wojny światowej Gibraltar posiadał około 11 kilometrów tuneli. Gdy brytyjskie dowództwo zdało sobie sprawę, że upadek Francji pozostawi Skałę osamotnioną, a ewentualny atak Niemiec (operacja „Felix”) odetnie basen Morza Śródziemnego, zapadła decyzja o rozbudowie podziemi. Brytyjscy i kanadyjscy saperzy, pracując w morderczym tempie, wydrążyli kolejne 34 kilometry korytarzy. Przy ich drążeniu w jednej kompanii pracowało jednocześnie około 120 wyspecjalizowanych żołnierzy na zmianę. Do tego dochodziła liczba innego personelu. Skała miała stać się twierdzą nie do zdobycia, zdolną przetrwać wielomiesięczne oblężenie.

Sala z samolotem Spitfire.

Ogromna część tutejszej ekspozycji poświęcona jest również samej metodzie wykuwania tych monumentalnych korytarzy. Z bliska przyglądamy się zaaranżowanym stanowiskom pracy saperów, gdzie główną rolę odgrywają ciężkie, specjalistyczne młoty udarowe oraz systemy odprowadzania pyłu kamiennego. Wyobrażamy sobie ten ogłuszający huk, tumany białego kurzu i tytaniczny wysiłek ludzi, którzy centymetr po centymetrze wydzierali naturze kolejne metry podziemnych schronów.

Sala z ekspozycją narzędzi, używanych przy wydrążeniu gibraltarskich tuneli.

Wojskowy motocykl BSA M20 produkowany w latach 1937-1955.

Docieramy do poprzecznego korytarza i skręcamy do niego w prawo. Idziemy nim w dół, ale krótko, bo dalsze przejście jest zabezpieczone i zamknięte dla turystów. Zawracamy więc i kierujemy się w górę tego monumentalnego korytarza, mijając kolejne wspaniale zaaranżowane ekspozycje historyczne. Wśród nich jest centrala telefoniczna, szpital polowy z salą operacyjną, magazyny wody i żywności. Na ciągu korytarza znajduje się również tzw. sala zwycięstwa, gdzie pojawiają się fragmenty polskiej historii – generał Sikorski, jak też Elżbieta Zawacka „Zofia” – jedyna kobieta wśród Cichociemnych, która w czasie wojny działała również na Gibraltarze.

Fragment korytarza głównego z czasów II wojny światowej:

Polskie epizody historii prezentowane w tunelach z okresu II wojny światowej.

Największe wrażenie robi na nas wiadomość, że podziemna infrastruktura tych tuneli była tak ogromna, że zgromadzone w niej racje żywnościowe, woda oraz amunicja pozwalały całemu garnizonowi przetrwać w pełnej izolacji przez 16 miesięcy. Liczba przebywających tam żołnierzy wahała się w zależności od okresu wojny od 5 do 16 tysięcy osób. Żołnierze stacjonujący wewnątrz Skały żyli tam przez 6 dni w tygodniu, wychodząc na powierzchnię tylko na krótką regenerację (np. kąpiel w morzu lub odpoczynek na słońcu) pod koniec tygodnia.

Sala szpitalna.

Docieramy wreszcie do znakomitego punktu widokowego – Jock's Balcony, znajdującego się po północnej stronie skały. Roztacza się z niego wyjątkowy, panoramiczny widok na zachód – na port, zatokę i rozległe wody zatoki i cieśniny. Nazwa Jock’s Balcony wiąże się bezpośrednio z żołnierzami ze Szkocji. W języku angielskim (a w szczególności w brytyjskim slangu wojskowym) słowo „Jock” to popularne, potoczne określenie Szkota (tak jak w Polsce na mieszkańca Podhala powiemy „góral”, a w USA na Amerykanina z północy „yankee”). Jedną z jednostek inżynieryjno-obronnych oddelegowanych do ciężkich prac minerskich był legendarny szkocki batalion piechoty górskiej – 4. Batalion Regimentu Black Watch. To właśnie ci szkoccy żołnierze wykuli ten konkretny fragment tunelu i utworzyli na jego końcu zamaskowany punkt obserwacyjny, wychodzący na pionową, północną ścianę Skały. Dlatego nazwano go na ich cześć „Balkonem Szkotów” (Jock's Balcony).

Brytyjscy żołnierze nadawali skomplikowanym podziemnym korytarzom różne nazwy, aby łatwiej im było zapamiętać i posługiwać się topografią podziemi, czy też oswoić klaustrofobiczną przestrzeń. W czasie wojny miejsce to miało strategiczne znaczenie, bo stanowiło idealny punkt obserwacyjny do wypatrywania ruchów wojsk na terytorium Hiszpanii oraz na pasie startowym lotniska. Ponadto dla żołnierzy pracujących przez wiele godzin w ciemnych, wilgotnych i dusznych korytarzach głęboko pod ziemią balkon był jedynym miejscem, gdzie po skończonej pracy mogli wyjść, zaczerpnąć świeżego powietrza znad morza i zapalić papierosa.

Port lotniczy Gibraltar (Gibraltar Airport), a za nim hiszpańskie miasto La Línea de la Concepción.

Widok z Jock's Balcony.

Hiszpańskie plaże po południowej stronie półwyspu.

Przejście tego niezwykłego systemu tuneli z czasów II wojny światowej zajęło nam dokładnie godzinę. Do zwiedzania udostępniona jest tylko ich część. Jest teraz 13:00, gdy wychodzimy z powrotem na zewnątrz, wprost w uderzającą falę upału.


5. Inżynieryjny majstersztyk: Great Siege Tunnels


Idziemy kawałek wyżej krętą szosą i przy dawnych stanowiskach artyleryjskich Princess Anne's Battery znajdujemy wejście do kolejnego fascynującego tunelu, o zupełnie innym charakterze. Po dwudziestowiecznych tunelach przenieśliśmy się jeszcze głębiej w przeszłość, kierując się ku północnej ścianie Skały, do słynnych Great Siege Tunnels. Cofamy się tu do czasów Wielkiego Oblężenia Gibraltaru (1779–1783), kiedy to połączone siły Hiszpanii i Francji próbowały odebrać twierdzę Brytyjczykom. Dowódca garnizonu, generał Eliott, pilnie potrzebował ustawić działa na niedostępnym, pionowym klifie zwanym „Notch”, aby razić pozycje wroga. Sierżant Henry Ince w 1782 roku wpadł na genialny plan: zamiast wspinać się po skale, postanowił przekuć się przez nią od wewnątrz. Początkowo tunele kuto ręcznie, używając kilofów, łomów i prochu czarnego. Dym ze strzałów prochowych był tak duszący, że robotnicy musieli wykuwać w ścianach otwory wentylacyjne – szybko zorientowano się, że te okna idealnie nadają się na stanowiska ogniowe dla armat, czego pierwotnie nie planowano robić.

Widok na Zatokę Algeciras.

Queen's Road trawersujemy lekko w górę zbocze.



Połnocna część Gibraltaru i La Línea de la Concepción, w której mieszkamy.

W dole widoczne stanowisko dział Princess Anne's Battery.

Widok na płaskowyż Willisa i miasto przy północnym krańcu Skały.

Magoty Gibraltaru – jedyne dzikie małpy w Europie,
spotkane tam, gdzie natura rządzi się swoimi prawami.

Korytarz prowadzi nas lekko w dół, gdzie mijamy zaaranżowane ekspozycje i realistyczne sceny z manekinami, które przenoszą nas do czasów przed II wojną światową. Oglądamy tam sceny z życia garnizonu z XVIII i XIX wieku, w tym z okresu wspomnianego Wielkiego Oblężenia – postacie żołnierzy w dawnych, kolorowych mundurach, krzątających się przy dawnych stanowiskach ogniowych. Wyglądając przez otwory strzelnicze widzimy zapierającą dech w piersiach panoramę na przesmyk łączący Gibraltar z lądem – dokładnie ten sam widok, który kontrolowali brytyjscy artylerzyści. Stoi przy nich mnóstwo replik dział gładkolufowych.

Skała Gibraltaru to nie tylko piękny cud natury, ale przede wszystkim militarny monolit. Każdy metr tych ciemnych korytarzy opowiada nam historię o ludzkiej determinacji, geniuszu inżynieryjnym i strategicznym znaczeniu tego małego skrawka ziemi.

W półmroku skalnych tuneli historia ożywa.

Wykute siłą ludzkich rąk i czystej determinacji.
Kiedy patrzysz na te ściany, zdajesz sobie sprawę, że nie ma przeszkód,
przez które człowiek nie byłby w stanie przebić.


Kiedyś miejsce walki, dziś punkt widokowy, który uczy pokory i zachwytu nad wolnością.


Spojrzenie na świat przez kolejny dawny otwór strzelniczy. 

<
Cornwallis Hall.

Gotowe do obrony Skały. Te wykute w skale stanowiska ogniowe
do dziś robią ogromne wrażenie swoją potęgą.

Stojąc ramię w ramię z fascynującą historią.

Kolejne okno na świat.

Surowy, oświetlony korytarz.

Tutaj ludzka wola okazała się twardsza niż najtwardszy wapień.

Great Siege Tunnels doprowadzają na samym końcu trasy do St. George’s Hall (Sala św. Jerzego). Jest to gigantyczna, naturalno-sztuczna jaskinia wydrążona bezpośrednio w wysuniętym, północnym filarze Skały Gibraltaru. Mamy tu wyjątkowy punkt obserwacyjny, gdyż ze skalnych okien St. George's Hall patrzymy jednocześnie na Zatokę Gibraltarską i na otwarte Morze Śródziemne. Sala ta znajduje się wewnątrz filaru Skały wysuniętego ku północy i wschodowi  - tzw. The Notch. Bezpośrednio pod nami rozpościera się widok na błękitne wody zatoki, na których niemal zawsze kotwiczą dziesiątki wielkich statków handlowych, kontenerowców i luksusowych jachtów. Patrząc lekko w prawo, widzimy również płaski przesmyk lądowy, pas startowy oraz strefę graniczną.

Z mrocznych korytarzy wprost na bezmiar horyzontu. 


Na ścianach korytarzy odnajdujemy wątek z polskiej historii - tablicę pamiątkową poświęconą generałowi Władysławowi Sikorskiemu. Została umieszczona przy jednym z otworów strzelniczych, z którego widoczne jest bezpośrednio miejsce katastrofy lotniczej z 4 lipca 1943 roku.

Tablica pamiątkowa w punkcie widokowym w skale, skąd Doglas F. Martin widział moment,
w którym samolot z gen. Sikorskim i innymi pasażerami runął w nocy do morza.

Z powrotem do stanowiska Princess Caroline's Battery, gdzie znajduje się węzeł dróg.

Wracamy tą samą podziemną drogą, a po wyjściu na powierzchnię podążamy szosą z powrotem do Military Heritage Centre. Znajduje się tu główny węzeł dróg rezerwatu. Zegarek wskazuje godzinę 14:25. Po krótkiej analizie mapy wybieramy Queen’s Road i ruszamy przed siebie.


Royal's Road.

Przechodzimy ponad betonowymi konstrukcjami Tovey Battery. Queen’s Road to wąska droga jednokierunkowa dla pojazdów, które co jakiś czas jadą tędy z naprzeciwka w dół, zmuszając nas do schodzenia na pobocze, które właściwie nie istnieje tutaj. Wkrótce przechodzimy przez nieduże, malownicze osiedle domów ulokowane niesamowicie na stromiznach Skały. Dalej otwierają się fantastyczne widoki na miasto i tętniące życiem nabrzeże portowe w dole. To historyczne okolice Ragged Staff Gates. W dole widoczna jest również dolna stacja kolejki linowej na wzgórze, która jest obecnie w całkowitej przebudowie – wokół widać rusztowania i pracujące dźwigi.

W końcu docieramy do miejsca, gdzie naszą szosę przecina niezwykła, potężna fortyfikacja – mur obronny wyposażony w strome stopnie. To historyczne mury Charlesa V (Karola V), które pną się ostro od Baterii Księcia Ferdynanda na sam grzbiet góry.


6. Ścieżka małp i polowanie na turystów


Od skrzyżowania z Inglis Way wchodzimy stopniami ułożonymi na wysokim murze na Charles V Road przecinającą zbocze. Tutaj musimy bezwzględnie odpocząć. Piekielny upał, brak jakiegokolwiek cienia i duże nachylenie stopni powodują u nas zmęczenie. Pot leje się strumieniami, a oddech staje się ciężki. Ruszamy dalej kolejnym, jeszcze bardziej stromym ciągiem stopni, robiąc zbawienny postój przy drewnianej wiacie ulokowanej w jego połowie. Ruszamy na dalszy ciąg stopni, gdzie…

Zatoka Gibraltarska, znana także z nazwy Zatoka Algeciras.

Mury Charlesa V (Charles V Wall).

Niczym schody do nieba.

Windsor Suspension Bridge i Hayne's Cave Battery.

Słynne małpy.


Przeżywamy niesamowitą przygodę z najsłynniejszymi mieszkańcami Gibraltaru – magotami. W tym miejscu jest ich wyjątkowo dużo. Te bezogonowe małpy dosłownie polują na turystów w poszukiwaniu jedzenia. Są niezwykle inteligentne i zuchwałe. Nam jedna z nich bezczelnie wykradła banany z plecaka! Podeszła od tyłu, podczas gdy inne niewinnie pozowały nam do fotografii i z niewiarygodną precyzją, za pomocą swoich zwinnych palców, potrafiła rozsunąć zamek błyskawiczny, który wydawał się całkowicie schowany i niewidoczny.

Czy i tobie udało się uchwycić bliskie spotkanie z lokalnym mieszkańcem Skały?

🐒 Co warto wiedzieć o gibraltarskich magotach?


Pochodzenie: To jedyna dziko żyjąca populacja małp w Europie. Zostały sprowadzone z Afryki Północnej (Maroko, Algieria) najprawdopodobniej przez Maurów lub brytyjskich marynarzy.

Zachowanie: Choć wyglądają uroczo, są dzikimi zwierzętami. Nie wolno ich karmić (grożą za to wysokie mandaty) ani dotykać, gdyż potrafią dotkliwie ugryźć lub podrapać.

Legenda: Głosi, że dopóki małpy żyją na Skale, Gibraltar pozostanie pod panowaniem brytyjskim. Podczas II wojny światowej ich populacja drastycznie spadła, dlatego sam Winston Churchill nakazał sprowadzenie nowych osobników z Afryki, aby podtrzymać morale.

Strome schody do góry nie biorą jeńców, ale nagroda na górze jest warta każdego litra potu.

Sztuczny zbuiornik.

To już ostatni stopień.

Po tych pełnych emocji chwilach, wyczerpani, ale szczęśliwi, docieramy wreszcie do słynnego, przeszklonego punktu widokowego – Skywalk i niezwykle widowiskowy Douglas Lookout. Stąd kierujemy się na południową stronę skalnego grzbietu. Na rozstaju ścieżek Douglas Path i St Michael’s Road wybieramy chyba łatwiejszą, mniej eksponowaną alternatywę, czyli betonową St Michael’s Road. Przechodzimy tuż pod najwyższym szczytem Rock of Gibraltar, mając świadomość, że głęboko poniżej naszych stóp przebiega strategiczny Admiralty Tunnel.

Grań Skały z widokiem na jej najwyższy szczyt 426 m n.p.m.

Widok na Signal Hill (387 m n.p.m.)

Odpoczywa w cieniu zagłębienia skały.

Pogawędka z lokalsem.

Na Douglas Lookout.

Pod nami plaża.

Schody w stronę najwyższego szczytu Skały.

Ścieżka pod szczytem Skały.


7. Droga w czeluść otchłani: Mediterranean Steps


Około godziny 15:30 docieramy na południowy kraniec grzbietu, gdzie zwiedzamy O’Hara’s Battery – najwyżej położoną baterię artyleryjską z potężnym, monumentalnym działem kalibru 9,2 cala, które strzegło wejścia do Cieśniny Gibraltarskiej.

Punktualnie o godzinie 16:00 kończymy zwiedzanie baterii. Z tego miejsca wybieramy najbardziej emocjonującą i wymagającą drogę zejścia: słynne Mediterranean Steps. Według tabliczki informacyjnej ustawionej na początku szlaku, czeka na nas 1521 metrów dystansu, a stopień trudności oznaczono jako: Challenging! (Wymagający).

Sala prezentacyjna O’Hara’s Battery

Stacja pomp.

Magazyn pompowni.

O'Hara's Battery.

Widok na południową ścianę Skały Gibraltarskiej. Na dole plaża nad zatoką Catalan Bay.
U góry na szczytach skały widoczna Lord Airey's Battery.

Punkt widokowy przy O’Hara’s Battery.

Widok na Europa Point.

Ruszamy na jej strome, wąskie, kamienne progi prowadzące w dół. Uczucie, jakie nam towarzyszy od pierwszych kroków, jest nie do opisania – czujemy się, jakbyśmy schodzili pionowo w dół, wprost w bezdenną, lśniącą otchłań morza, które szumi setki metrów pod nami. Szlak prowadzi wschodnią, niemal pionową ścianą Skały. Ścieżka jest wąska, momentami eksponowana, ubezpieczona linami i poręczami. Każde spojrzenie w dół u osób z lękiem wysokości może przyprawiać o zawrót głowy.

O’Hara’s Battery.

Początek kamiennych stopni.

Ponad klifami, sam na sam z horyzontem. Idealny moment na złapanie oddechu.

Tu wysokość robi wrażenie.

Każdy krok w dół to nowa perspektywa.

W dół idzie się łatwiej? Powiedzcie to moim kolanom! Ale dla tych widoków warto.

Każdy krok w dół to nowa perspektywa.


Ponad 700 stopni ludzkiej determinacji.

Tutaj mamy chwilkę chłodu pod parasolem roślinności.

Emocje trwają.

Zboczo niemal pionowo opada do morskich wód.

Mijamy charakterystyczne obiekty militarnie przejmowane obecnie przez przyrodę. Najpierw schodzimy obok dwóch surowych, betonowych budynków obserwacyjnych (pochodzących z okresu II wojny światowej), mijamy dwa tajemnicze wejścia znajdujące się obok siebie prowadzące do jaskiń. Jedna z nich nosi nazwę Spider Cave, czyli Jaskinia Pająka. Nazwana została tak na cześć lejkowca gibraltarskiego (Macrothele calpeiana), dużego, ciemnego i owłosionego gatunku pająka, który tka sieci przypominające płachty w pobliżu szczelin tej jaskini. Jest to rodzaj płytkiej groty, która została poszerzona w czasie II wojny światowej na potrzeby wojskowe.

Schodzimy niżej coraz szerszymi zakosami i krótkimi odcinkami kolejnych stopni. W końcu zaczynamy wyczuwać, że ścieżka prowadzi nas na południową stronę Skały. Przechodzimy przez krótki, mroczny tunel wykuty w litej skale. Potem ścieżka nagle wspina się w górę betonowymi stopniami, po czym zaczyna już ewidentnie zawijać wokół wzgórza. Bezpiecznie przecinamy specjalnie zabezpieczony pas osuwiska skalnego. Z tego miejsca otwiera się niesamowita panorama na południowy cypel: widzimy biało-czerwoną latarnię morską Europa Point, zielone boisko, na którym odbywa się właśnie popołudniowy trening piłkarski, oraz dziesiątki wielkich statków i tankowców cumujących na redzie.

Dawne budynki wojskowe przy Mediterranean Steps.

Widok na Catalan Bay i południowe wybrzeże.

Ścieżka prowadzi do opuszczonego przedwojennego tunelu i starej stacji pompującej 
świeżą wodę.

Morze Śródziemne u stóp.

Dzika natura i spokój pod wapiennymi skałami.

Spider Cave.

Pokazuje się nam cypel z latarnią morską.

Latarnia morska Europa Point.

Zbocze zabezpieczone przed osuwaniem się.

Europa Point przed nami.

Mamy już późne popołudnie, gdy po zejściu na najniższy punkt ścieżki, szlak zmienia kierunek i wychodzimy znowu bezpośrednio naprzeciw słońcu, które wciąż praży morderczo, bez żadnej litości. Mediterranean Steps zaczyna teraz piąć się trawersem w górę zachodniego zbocza. Z powodu upału, zmuszeni jesteśmy do bardzo częstych postojów na złapanie krótkiego oddechu w nielicznych skrawkach cienia. O godzinie 17:10 docieramy do charakterystycznego miejsca o nazwie Tree Of Hope (Drzewo Nadziei) z datą na tabliczce 4.02.2022) – niskiego drzewka, którego gałęzie są gęsto obwieszone kolorowymi opaskami, czyli biletami wstępu na Skałę.

Drzewo Nadziei (Tree of Hope).

Drzewo Nadziei (Tree of Hope) kryje w sobie niezwykle poruszającą historię, będącą symbolem solidarności i walki o ludzkie życie. Data 4 lutego 2022 roku, widniejąca pod drzewkiem, nie jest przypadkowa. To właśnie 4 lutego przypada Światowy Dzień Walki z Rakiem (World Cancer Day). Z tej okazji lokalna fundacja charytatywna Cancer Relief Gibraltar posadziła w 2022 roku to drzewo (jest to drzewko oliwne). Stało się żywym pomnikiem i symbolem całej społeczności jednoczącej się przeciwko chorobie nowotworowej i żywym pomnikiem solidarności z ludźmi walczącymi o każdy kolejny dzień życia. Ma nieść otuchę tym, którzy usłyszeli diagnozę, jak również bliskich, którzy wspierają ich w chorobie czy opłakujących tych, których stracili. Inicjatywa tego drzewka miała bardzo głęboki wymiar społeczny. Samo drzewko było darem od więźniów osadzonych w pobliskim zakładzie karnym HM Prison Windmill Hill. Natomiast strażnicy więzienni osobiście podjęli się pracy polegającej na transporcie, przygotowaniu gruntu w skalistym zboczu i zasadzeniu oliwki w tak surowym, stromym terenie.

Wędrowcy z całego świata zostawiają na jego gałązkach swoje opaski (bilety wstępu na Skałę) na znak pamięci, nadziei lub jako podziękowanie za pokonanie własnych słabości. Zatrzymujemy się przy nim na dłuższy moment. W dzisiejszym morderczym upale, gdy pot zalewa nam oczy, a serce bije jak oszalałe, to drzewo uderza nas z podwójną siłą. Przypomina nam, jak kruche jest ludzkie zdrowie i jak genialnie współgra z naszym życiowym manifestem: żyć trzeba teraz, ramię w ramię, czerpiąc garściami z każdej sekundy i nie odkładając marzeń na mityczne „potem”. Zostawiając tam cząstkę siebie, ruszamy dalej w stronę St. Michael’s Cave jeszcze bardziej wdzięczni za każdy krok, który możemy wspólnie postawić na tym szlaku.


8. Magia świateł i dźwięku w Jaskini św. Michała


Niedaleko stąd znajduje się wejście do spektakularnej jaskini St. Michael’s Cave. Zmierzamy tam zwalniając tempo, z częstymi postojami na wyrównanie tętna i oddechu. Zanim jednak przekroczymy wrota tego podziemnego świata,  uzupełniamy wypocone płyny w pobliskiej restauracji, pijąc litry chłodnych napojów.

Magot rozkoszuje się chłodem lodów w polewie czekoladowej.

Gdy w końcu wchodzimy do wnętrza St. Michael’s Cave, wręcz przesiąkniętej mistyką, która od tysiącleci rozpalała wyobraźnię ludzi. Przez wieki wierzono, że główna komora jaskini (Cathedral Cave) jest całkowicie bezdenna. Stąd narodziła się teoria, że na dnie jaskini zaczyna się tajny, podziemny i podmorski tunel o długości ponad 24 kilometrów (15 mil), który biegnie pod dnem Cieśniny Giblartarskiej i łączy Europę z Afryką (Marokiem). Według ludowych podań to właśnie tą mroczną, podwodną drogą gibraltarskie magoty (małpy) przedostały się z Afryki na Skałę. Dla starożytnych Greków i Rzymian, którzy doskonale znali to miejsce (pisał o nim m.in. Homer), Gibraltar był końcem świata. Wierzyli oni, że głębokie, mroczne i pełne gigantycznych form naciekowych wnętrze Jaskini św. Michała to nic innego jak Gates of Hades — jedne z mitycznych wrót do podziemnego świata zmarłych.

W XIX wieku legenda o bezdenności jaskini zyskała dramatyczny, wręcz kryminalny wątek. W 1840 roku dwóch brytyjskich oficerów stacjonujących w garnizonie postanowiło ostatecznie zbadać dno jaskini i udowodnić lub obalić mit o przejściu do Afryki. Wyposażeni w liny i prymitywne oświetlenie, zeszli w najgłębsze, niezbadane zakamarki korytarzy... i nigdy więcej z nich nie wyszli. Ślad po nich całkowicie zaginął, co na kolejne dekady umocniło wiarę mieszkańców w to, że jaskinia skrywa niebezpieczną, nieskończoną otchłań.






St. Michael’s Cave.

Jaskinia od razu całkowicie urzeka nas i rzuca na kolana. To nie jest zwykłe zwiedzanie form krasowych. Architektura potężnej sali stalaktytowej została zamieniona w niesamowity teatr zmysłów dzięki genialnej kompozycji muzyki i spektakularnej gry świateł. Monumentalne stalagmity i stalaktyty rozświetlają się pulsacyjnie feerią barw – od głębokiego fioletu, przez krwistą czerwień, aż po neonowy błękit – w takt potężnych, przestrzennych dźwięków. Siedzimy na przygotowanych wewnątrz jaskini trybunach, całkowicie odcięci od świata zewnętrznego, chłonąc ten mistyczny i hipnotyzujący spektakl natury i ludzkiej technologii, dzięki której zostało stworzone to niezwykłe widowisko multimedialne pod nazwą The Awakening (Przebudzenie). Jego twórcy dokonali niezwykłego odkrycia w górnych partiach głównej komory. Jedna z potężnych, naturalnych formacji naciekowych, podświetlona pod odpowiednim kątem, tworzy idealną, monumentalną sylwetkę anioła z rozpostartymi skrzydłami. Oczywiście lokalni mieszkańcy natychmiast uznali to za geometryczny dowód na to, że jaskinią i całym Gibraltarem opiekuje się sam patron tego miejsca — walczący z demonami Archanioł Michał, który według innej legendy stoczył w tych podziemiach walkę z diabłem.

Royal Anglian Way.


9. Most wiszący nad przepaścią i powrót do miasta


Kierujemy się do wyjścia z parku i schodzimy już konsekwentnie w dół zbocza. Wybieramy drogę prowadzącą najpierw przez Spur Battery Road do zacienionej ścieżki Royal Anglian Way. Tam trasa prowadzi stromo w dół, schodząc betonowymi stopniami z widokiem na historyczne nabrzeża portowe – Gibraltar's moles & Dockyard ku dawnej pozycji obronnej Rooke Battery. Kontynuujemy marsz ścieżką Royal Anglian Way w stronę Hayne's Cave Battery, gdzie czeka na nas zaskakująca, niesamowicie emocjonująca niespodzianka: Windsor Suspension Bridge!

Hayne's Cave Battery.

Dla osób z lękiem przestrzeni przygotowano tradycyjne obejście ścieżką wzdłuż skały, my jednak bez wahania przechodzimy lekkim, lekko bujającym się mostem wiszącym, rozpiętym nad głębokim, przepaścistym jarem. Chodzenie po drewnianych, skrzypiących deskach zawieszonych na linowej konstrukcji mostu, gdy pod stopami widać czubki drzew i skalne dno wąwozu, dostarcza nam wspaniałego zastrzyku adrenaliny.

Windsor Suspension Bridge.

Windsor Suspension Bridge i Hayne's Cave Battery.

Devil's Gap Battery.

Punkt widokowy Apes' Den.

Mija godzina 19:00, a na zewnątrz wciąż jest niesamowicie gorąco. Na skrzyżowaniu z Old Queen’s Road oficjalnie kończymy naszą górską ścieżkę Royal Anglian Way. Teraz kierujemy się w dół ku Prince Ferdinand's Battery, w okolicy której zaczyna się znany nam już mur ze stopniami. Tuż obok znajduje się słynny punkt widokowy Apes' Den (Małpia Przystań). Zatrzymujemy się na moment, podziwiając rozległą panoramę zachodzącego słońca nad zatoką wraz z samotną, spokojnie siedzącą na kamiennym murku małpką, która wydaje się tak samo jak my zamyślona nad pięknem tej chwili.

Uwagę naszą zwraca wmurowana tu tablica z brązu z głosząca, że: „At this spot HM Queen Elizabeth II and HRH Duke of Edinburgh stood and looked out over Gibraltar during their visit to the Rock, May 10th-11th 1954” (W tym miejscu Jej Królewska Mość Królowa Elżbieta II i Jego Królewska Wysokość Książę Edynburga stali i spoglądali na Gibraltar podczas swojej wizyty na Skale). Czujemy dreszczyk emocji na myśl, że stoimy dokładnie w tych samych śladach, w których ponad 70 lat temu młoda, 27-letnia brytyjska monarchini – podczas swojej jedynej, historycznej wizyty na tym terytorium – karmiła tutejsze makaki i podziwiała tę samą, zapierającą dech w piersiach panoramę portu. Wizyta ta wywołała wówczas wściekłość hiszpańskiego dyktatora Franco, który w odwecie zamknął konsulat, dla Gibraltarczyków stała się jednak symbolem ich nienaruszalnej więzi z Koroną Brytyjską.

Miejsce odpoczynkowe na początku Devil’s Gap Footpath.

Devil’s Gap Footpath.

Dalsza droga doprowadza nas szybko do historycznej Devil's Gap Battery (Baterii Diablej Przełęczy). Na jej początku wita nas osobliwy znak drogowy, oficjalnie ostrzegający wędrowców przed wężami i żmijami mogącymi wygrzewać się na kamieniach. Sama Devil's Gap Battery ze swoimi charakterystycznymi, pomalowanymi w brytyjskie barwy narodowe działami, zlokalizowana jest zaraz za ostrym, ślepym skrętem drogi w lewo. Poniżej baterii droga jest jednak całkowicie zamknięta dla ruchu. Dalszy jej bieg odgrodzony jest solidną siatką ogrodzenia, za którą widać kamienie odłamki skalne leżące na drodze przechodzącej przez wąski, skalny tunel.

Przed samym ogrodzeniem, po prawej stronie mamy wyraźne odejście z drogi w dół – to Devil’s Gap Footpath. Schodzimy stromymi schodkami i po kilku minutach meldujemy się na Prince Edward’s Road. Mamy z powrotem upragniony kontakt z miastem. Wracamy na te same, gwarne uliczki, które przed południem przemierzaliśmy w przeciwnym kierunku. Korzystając z okazji, robimy w lokalnych sklepikach szybkie zakupy spożywcze na kolejne dni naszej podróży.

Devil’s Gap Footpath.

Devil’s Gap Footpath.

Odkryty stary fragment na elewacji domu.

Landport to historyczna brama, która pierwotnie była jedynym lądowym dostępem do miasta.


10. Wieczorny odpoczynek z widokiem na Skałę


Mijamy pas startowy lotniska i przekraczamy granicę. Wracamy do hiszpańskiej miejscowości La Linea, gdzie znajduje się nasz hotel. Po tym całym wyczerpującym dniu czeka nas wspaniała, wyśmienita kolacja – zamawiamy gigantyczną, tradycyjną porcję Fish and Chips (ryba z frytkami) w tutejszej, polecanej restauracji aQua. Jedzenie smakuje wybornie, a chłodne napoje gaszą resztki naszego pragnienia.

Po kolacji wracamy do naszego pokoju w hotelu Ohtels Campo De Gibraltar. Zasiadamy wygodnie na balkonie i przy filiżance gorącej, aromatycznej kawy podziwiamy majestatyczną, potężną sylwetkę Gibraltarskiej Skały, która teraz, w świetle księżyca podążającego do pełni i miejskich latarni, mieni się odcieniami srebra i głębokiego błękitu. Potem udajemy się na zasłużony odpoczynek. Jesteśmy potwornie zmęczeni – co ciekawe, nie samą wysokością góry czy trudnością techniczną podejść, ale przede wszystkim ekstremalną, afrykańską pogodą i palącym słońcem, które towarzyszyło nam przez kilkanaście godzin.

Port lotniczy Gibraltar (Gibraltar Airport).

Na pasie lotniska.

Rock of Gibraltar, jeden dzień to odrobina za mało.

Było jednak absolutnie wspaniale! Gibraltar przyniósł nam mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Zobaczyliśmy miejsca absolutnie wyjątkowe pod względem geopolitycznym, historycznym i przyrodniczym – to jedyne takie miejsce na świecie, gdzie brytyjska historia, afrykańska natura i hiszpańskie słońce stopiły się w jedną, fascynującą całość, wyrytą w monumentalnej bryle Gibraltarskiej Skały. Ta potężna, wapienna góra, która przez wieki stanowiła dla starożytnych barierę „Non plus ultra” – symboliczny koniec świata i granicę, której nie wolno przekraczać, to jak odzwierciedlenie tego o czym pisaliśmy na początku. Często sami wznosimy w swoich głowach takie mityczne bariery, które powodują, że odkładamy marzenia na „lepsze kiedyś”, obawiając się wysiłku czy trudności, jakie niesie za sobą odkrywanie czegoś nowego i nieznanego. Dzisiejsza droga, którą wspólnie przeszliśmy – od rozgrzanego pasa startowego, przez ciemne labirynty podziemi i rozgrzane piekielnym słońcem zbocza Skały – pokazała nam, że ekscytujące życie nie dzieje się w bezpiecznym komforcie planowania. Ono dzieje się tam, gdzie pot wyciska łzy, gdzie ramię w ramię stawiamy czoła wyzwaniom i gdzie nogi wiodą nas ku odkrywaniu nieznanego. Życie jest zbyt krótkie, by je tylko przeczekać – trzeba je odważnie i bezkompromisowo przeżyć.

Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas