To zaskakujące, tej nocy sypnęło śniegiem. Łąki i pola na Pogórzu zabieliły się zupełnie, a to dopiero pierwsza połowa listopada. To coraz rzadsze zjawisko w okresie globalnego ocieplenia klimatu. Szkoda, że dzisiaj nie jest dzień grudniowy, świąteczny wieczór. Grudniowe święta tak bardzo kojarzą się ze śniegiem, choć ostatnie lata śniegowego niedostatku powinny odmienić nasze postrzeganie zimowych świąt. Zaczynamy trzeci dzień pobytu na Pogórzu Rożnowskim, a zarazem ostatni...

TRASA:
Brzozowa – Dział – Brzozowa

OPIS:
Nie będzie dzisiaj długiej wędrówki i to bynajmniej nie jest skutek śnieżnego opadu. Choć przyznać należy, że nie przygotowywaliśmy się na niego. Dzisiaj chcemy chwilkę poświęcić Brzozowej, wsi leżącej w północno-wschodniej części Pogórza Rożnowskiego w dolinie potoku Brzozowianka. Dolinę ograniczają wały wzniesień ułożone równoleżnikowo. Od południa wznosi się masyw Suchej Góry, po którym wczoraj, jak i przedwczoraj wędrowaliśmy. Pokryty jest po części lasami, po części polami uprawnymi i łąkami. Od północy dolinę ogranicza grzbiet zwany Działem, pokryty niemal w całości pasami pól uprawnych.

Wieś Brzozowa ciągnie się wzdłuż potoku Brzozowianka. Jest bardzo starą wsią, o której już w 1215 roku wspomina Wincenty Kadłubek, w dokumencie nadającym kapitule krakowskiej dziesięcinę z 19 wsi leżących koło Czchowa, w tym z Brzozowej. W 1395 roku powstała w Brzozowej parafia, jednak obecny kościół został zbudowany jakieś 100 lat później, najprawdopodobniej w 1497 roku. Kościółek ten był oczywiście w późniejszych wiekach przebudowywany (ostatnia przebudowa miała miejsce w pierwszej połowie XIX wieku), co nadało mu obecny wygląd.

Zima.
Zima.

Dom na stokach Działu.
Domy na stokach Działu.

Kościół św. Mikołaja w Brzozowej.
Kościół św. Mikołaja w Brzozowej.
Wchodzimy do wnętrza świątyni. W ołtarzu głównym znajduje się Obraz Matki Bożej Szkaplerznej z przełomu XVII i XVIII wieku. W ołtarzu znajduje się obrotowe tabernakulum. Ołtarz ten reprezentuje styl późnego baroku, podobnie jak ołtarze boczne. Stoimy pod chórem. Uwagę przyciąga stąd pozłacany żyrandol, wewnątrz którego umieszczono figurkę patrona świątyni św. Mikołaja. Po mszy przyglądamy się bliżej wnętrzu kościoła. Do najstarszych elementów należy XVI-wieczny krucyfiks oraz pochodzące z tego samego okresu okucia i zamki u drzwi. Podziwiamy również młodszą, bo XIX-wieczną, piękną polichromię figuralną położoną zarówno na ścianach, jak też stropie.

Budowniczowie kościoła zadbali o to, aby do wnętrza nie przedostawały się złe moce. Kościół nie posiada bowiem okien od strony północnej, czyli od tej diabelskiej jak określano to w dawnych wierzeniach. Taka konstrukcja kościoła poświadcza starą metrykę świątyni, ponieważ jest charakterystyczna tylko dla najstarszych świątyń w Polsce.

Kościół św. Mikołaja.
Kościół św. Mikołaja.

Prezbiterium.
Prezbiterium.

Obraz Matki Bożej Szkaplerznej z przełomu XVII i XVIII wieku.
Obraz Matki Bożej Szkaplerznej z przełomu XVII i XVIII wieku.

Św. Mikołaj w żyrandolu.
Św. Mikołaj w żyrandolu.

Polichromia. Polichromia.
Polichromia.

Drzwi boczne do kościoła.
Drzwi boczne do kościoła.

Na zewnątrz kościoła stoi dzwonnica wolnostojąca, wkomponowana w mur okalający teren świątyni. Jest murowana i ma kształt arkady. W niej umieszczono trzy dzwony odlane w różnych latach: w 1769 roku (przelany po II wojnie światowej), w 1808 roku (przelany w 1957 roku), w 1965 roku. Obok dzwonnicy stoi figura NMP umieszczona w kamiennej wnęce stylizowanej na grotę. Obchodzimy kościół dookoła. Oglądamy go od zewnątrz. Kościół ten jest cennym zabytkiem architektury drewnianej i znajduje się na szlaku architektury drewnianej Małopolski. Dotykając opuszkami palców sędziwych desek świątyni, dotykamy kilkuwiekowej historii miejsca w którym stoi. Tyle wieków upłynęło, ileż ludzi dotykało tych ścian, począwszy od budowniczych, czy może raczej drwali, którzy pierwsi dotykali tych drew, gdy ścinali je w lasach.

Dzwonnica.
Dzwonnica.

To nie jedyne magiczne miejsce w Brzozowej. Jest jeszcze jedno takie, niewidoczne z wiejskiej szosy. znajduje się wśród pól pokrywających wzniesienia Działu. Opuszczamy teren Kościoła św. Mikołaja w Brzozowej. Zaśnieżoną polną dróżką podążamy na Dział. Mijamy jeden i drugi dom, chwilę dalej dwie płaczące wierzby. Dalej już tylko miedzą przez otwartą przestrzeń wspinamy się na wierzchowinę wzniesienia. Dokoła jest biało, ale nie jest mroźnie, choć czuje się pewną surowość otaczającego krajobrazu. Może wynika to stąd, że okolica tak nagle się zmieniła: wczorajszego dnia było jeszcze całkiem jesiennie.

Teren wypłaszacza się, mijamy kogoś przemierzającego tą samą ścieżkę w przeciwnym kierunku. Podąża w stronę Brzozowej, z której właśnie uwidoczniła się ładna panorama masywu Suchej Góry. Tymczasem przed nami, w niedużej odległości widać białą murowaną kapliczkę domkową. Jednak nie rzuca się w oczy jak dawniej, kiedy ściśnięta była z każdej strony przez cztery wyniosłe lipy, które jeszcze nie tak dawno były dominantą na tych polach, a poeta pisał o nich:
Na dziale wzgórza

Na dziale wzgórza lipy stanęły,
Zwarły korony w poczwórny pień,
Kapliczkę Bożą mocno objęły
Wiążąc ją sobą na każdy dzień.

Kapliczka, z brył i ciosów piaskowca,
Z skał ziemskiego łona, w ziemię wrośnięta,
czeka na wędrowca -
By prawd tutaj szukał zawartych.

W liściach lip czterech modły schowane,
To prośby ludu i dziękczynienia,
Które Maryi ofiarowane
Ona - Królowa w łaski przemienia.

Wciąż trwają na Dziole te wiekowe mury
I czczone są w ich wnętrzu Maryjne figury,
Radosną głoszą Ave Maryja.

Czesław Anioł

Polna droga na Dziale.
Polna droga na Dziale.

W drodze przez Dział.
W drodze przez Dział.

Wierzchowina Działu.
Wierzchowina Działu.

Kapliczka Świętej Trójcy.
Kapliczka Świętej Trójcy.

Kiedyś według legendy kapliczkę Świętej Trójcy otaczały cztery topole. Są to drzewa szybko rosnące, a więc już po kilkunastu latach stały się sporymi drzewami. Zostały ścięte na opał przez Bienia, gospodarza tutejszej ziemi. Jeszcze tej samej nocy przyśniła mu się postać, która oświadczyła mu, iż popełnił świętokradztwo, za co będzie ukarany. Nad ranem udał się do obory, gdzie zobaczył cztery nieżywe barany, symbolizujące cztery ścięte topole. Kolejnej nocy gospodarzowi znów przyśniła się tajemnicza postać, która nakazała mu posadzenie w miejsce ściętych topól - czterech lip. Tak też uczynił, a odtąd w jego oborze wiodło się jak najlepiej.

Rosły i grubły tak szybko - wydawało się – jak opowiadał nam nasz gospodarz – że lada moment zgniotą tą kapliczkę, albo rozsadzą ją od spodu plątaniną korzeni poszukujących sobie miejsca, na życiodajnej glebie. Te cztery lipy zdawały się ze sobą walczyć o dominantę, bo może były zbyt blisko siebie posadzone. Jak to się skończyło, właśnie widzimy. Lipy ugięły się ze starości, ale może raczej ze osłabienia po wyczerpującej walce o teren, którego soki okazały się być niewystarczające dla czterech potężnych drzew. Pewnie wodejściu dopomógł im wiatr. To oczywiście przypuszczenia, choć chyba najbardziej prawdopodobne. Po lipach zostały już tylko pocięte kłody. W ich przekroju widać puste wnętrza... a więc chyba starość też musiała wpływ na koniec żywota.

Kapliczka Świętej Trójcy stoi na szczęście nienaruszona, ale już samotnie w szczerym polu. Czasem ktoś przejdzie obok niej dróżką łączącą wsie Brzozową i Siemiechów, tak jak mijana przed chwilą osoba, czy my teraz. Została wybudowana na Dziale w 1855 roku, a przynajmniej tak sugeruje data naniesiona na zadaszeniu kapliczki. Bielona, przykryta dwuspadowym dachem, zamykana drewnianymi drzwiczkami. Na drzwiczkach widzimy napis wypisany białą kredą „K†M†B 2016”, nanoszony tradycyjnie w Święto Trzech Króli. Stąd też litery mają oznaczać imiona Trzech Mędrców: Kacper, Melchior i Baltazar. Słyszy się też, że skrót ten może oznaczać błogosławieństwo, będąc akronimem słów łacińskiego: „Christus Mansionem Benedicat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi temu domowi”. Stąd też znaki pomiędzy literkami to wcale nie „plusiki”, lecz krzyżyki, czyli znak błogosławieństwa. Obecna interpretacja skrótu ponoć pojawiła się w średniowieczu, kiedy ludzie zaczęli w miejscu łacińskiego „C” stawiać polskie „K”.

Otwieramy drzwiczki kapliczki, a wtedy jej mroczne wnętrze (kapliczka nie ma okien) wypełnia się światłem. W ołtarzyku kapliczki stoją dwie figura MNP, za nimi oparty o ścianę feretron z obrazem Matki Bożej Szkaplerznej namalowany na płótnie w 1873 roku. Widać na nim znak czasu. Powyżej wisi obraz przedstawiający Trójcę Świętą, patronującą kapliczce. Kapliczkę wypełniają kwiaty, pośród których stoją mniejsze obrazki.

Ołtarzyk kapliczki.
Ołtarzyk kapliczki.

Przed kapliczką.
Przed kapliczką.

Przed konarami lip.
Przed konarami lip.

Wracamy. Przed nami rozciąga się masyw Suchej Góry.
Wracamy. Przed nami rozciąga się masyw Suchej Góry.

Wracamy do wsi.
Wracamy do wsi.

Zbliżamy się do Brzozowej.
Zbliżamy się do Brzozowej.

Wracamy tą samą drogą, przykrytą świeżym śniegiem. Choć idziemy po własnych śladach, mamy wrażenie, jakbyśmy szli po śnieżnych bezdrożach. Przepiękny zimowy krajobraz otacza nas w tą kalendarzową jesień. Pogórze Rożnowskie przez ostatnie trzy dni odkrywało się przed nami ubierając się różną aurę, od jesiennej po zimową. To był niezwykle spokojnie i mile spędzony czas, przede wszystkim w wyśmienitym towarzystwie. Dziękujemy Wam za wszystkie serdeczności i za zaproszenie. Naszemu gospodarzowi składamy podziękowania za przekazaną nam wiedzę o regionie, dzięki której mogła powstać ta relacja. Kłaniamy się Wam wszystkim nisko. Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego co nas spotkało w te listopadowe dnie na Pogórzu.



Patrząc na górskie szczyty,
ma się wrażenie,
że ziemia wznosi się ku górze,
jak gdyby pragnęła dotknąć nieba...

Jan Paweł II, 7.09.1986 r.

TRASA:
Dolina Strążyska, parking [czerwony szlak] Polana Strążyska Siklawica Polana Strążyska czarny szlak Czerwona Przełęcz (1301 m n.p.m.) czarny szlak Sarnia Skała (1377 m n.p.m.) czarny szlak Czerwona Przełęcz (1301 m n.p.m.) czarny szlak Przełęcz Białego (1307 m n.p.m.) czarny szlak Hotel Górski PTTK Kalatówki Kuźnice „Księżówka” / Murowanica

OPIS:
Cudowna zima zagościła w Tatrach. Regle pokryły się śnieżnym puchem, strzeliste turnie zabieliły się. Zimową aurą emanuje z nich cisza. Przykryte śniegiem nabierają zupełnie innego wyrazu, mniej surowego, bardziej przyjaznego. To oczywiście zwodnicze wrażenie, bo uroki zimowych warunków w Tatrach mają różne oblicza. Nawet stosunkowo niewysokie, lesiste wzniesienia tatrzańskich regli nie są w tym przypadku wyjątkiem. Również tutaj szlaki są zamykane przy zagrożeniu lawinowym. Z tą świadomością wyruszamy na dzisiejszą wędrówkę fragmentem Małopolskiego Szlaku Papieskiego.

Karol Wojtyła bywał w Tatrach bardzo często. Zaglądał do nich o każdej porze roku. Odpoczywał w nich podziwiając przyrodę i krajobrazy, wyciszał się, oddawał refleksji:
Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu – i dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych stron Polski. Ciągną latem i zimą. Szukają odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą. Pragną odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym, marszu, podejściu, we wspinaczce, w zjeździe narciarskim. Ej, łza się w oku kręci...(Jan Paweł II, Nowy Targ, 8 czerwca 1979 r.)

Jakże inaczej Dolina Strążyska wyglądała, kiedy kończyliśmy poprzedni etap tej wędrówki. Zupełnie niepodobna jest do tej, jaką wówczas widzieliśmy. Kamienista droga zniknęła pod warstwą śniegu. Jest teraz gładsza i lśniąca, jak w bajkowej krainie do której wyruszamy o godzinie 8.50. Dreptamy powoli, pod butami skrzypi śnieg, lekko prószy. Dolina zwęża się i przybliżamy się do potoku. Słychać jak wydobywa się z niego melodia nieco monotonna, ale jakże uspakajająca. Woda przelewa się między kamieniami nakrytych śniegowymi czapami. W pół godziny docieramy do Herbaciarni Parzenica.

Dolina Strążyska.
Dolina Strążyska.

Szałasy na Polanie Strążyskiej.
Szałasy na Polanie Strążyskiej.

Tak jak ostatnio Herbaciarnia Parzenica wita nas z góralską gościnnością. Można w niej napić się herbaty, kawy, coś zjeść czy po prostu odpocząć. Przy Herbaciarni jest duży węzeł szlaków. Rozchodzą się z niego szlaki na Grzybowiec i dalej na Giewont lub Wielką Polanę w Dolinie Małej Łąki, do wodospadu Siklawica, na Sarnią Skałę, do Doliny Białego i na Kalatówki. Nie czas to jeszcze na odpoczynek. Ledwie zaczęliśmy, a właściwie dopiero dotarliśmy do punktu wyjścia na Małopolski Szlak Papieski, który tędy przebiega. Prowadzi starym szlakiem, tzw. Ścieżką nad Reglami wytyczoną przez Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1900–1901, między Doliną Chochołowską i Kuźnicami. Siedząc na ławeczce pod chatą góralskiego bufetu zakładamy raczki. Mogą być przydatne w dalszej drodze.

Herbaciarnia Parzenica na Polanie Strążyskiej.
Herbaciarnia Parzenica na Polanie Strążyskiej.

Zanim ruszymy papieskim szlakiem żółtym szlakiem podchodzimy lasem w stronę potężnej ściany Giewontu, chowającej się w zawiesistych chmurach. Żółty szlak doprowadza nas pod wodospad „...godzien ze wszech miar widzenia”, jak pisał w 1849 roku Ludwik Zejszner. Dawniej nazywany był Siczącą, Siczawą lub Siklawą, dzisiaj znany jest pod nazwą Siklawica. Odwiedzany od zarania turystyki w Tatrach. Jeszcze przed dziesiątą docieramy przed jego strużkę opadająca do niewidocznego kotła, zasłoniętego kopczykami śniegu osiadłego na głazach. Wodospad opada z dwóch prawie pionowo nachylonych ścian (pod kątem 80°). Łączna wysokość wodospadu wynosi 23 metry (wysokość ściany dolnej wynosi 13 m, a ściany górnej 10 m).

Szlak do wodospadu Siklawica.
Szlak do wodospadu Siklawica.

Siklawica.
Pod Siklawicą.

Po powrocie na Polanę Strążyską za czarnymi znakami zaczynamy ostro wspinać się na Czerwoną Przełęcz. Szlak jest dobrze wydeptany, wygodny. Po kilkunastu minutach dostrzec można skalisty wierzchołek Sarniej Skały, widoczny dzięki wolnym przestrzeniom pomiędzy drzewami. Szlak pnie się po stromy stoku zakosami. Podejście jednak nie zajmuje nam wiele czasu i już po półgodzinie jesteśmy na Czerwonej Przełęczy (1301 m n.p.m.) oddzielającej Sarnią Skałę (1377 m n.p.m.) od Suchego Wierchu (1539 m n.p.m.). Na przełęczy jest polanka z ławkami, których funkcjonalność zastygła pod śniegowa pokrywą. To oczywiście nie koniec marszu w górę, a tylko chwilka przerwy na kubek ciepłej herbaty.

Sarnia Skała ze szlaku.
Sarnia Skała ze szlaku.

Podejście na Sarnią Skałę na początku wiedzie lasem. Po wyjściu z lasu mamy niewielką polanę zarastającą kosodrzewiną, z której otwierają się widoki na lewo i prawo. Za nami znajduje się wspomniany Suchy Wierch porośnięty świerkowym lasem, za nim mamy ścianę Giewontu. Ścieżka podejściowa przenosi nas nieco na wschodnią stronę stoku, skąd lepiej widoczna jest Dolina Białego, za którą znajduje się dwuwierzchołkowy grzbiet Krokwi (1378 m n.p.m.) odchodzący od Giewontu, a oddzielony od niego Niżnią i Wyżnią Przełęczą Białego.

Szlak prowadzi niejako obchodząc wierzchołkową skałę od wschodu. Jest to bardzo stromy odcinek podejścia. Na szczyt Sarniej Skały udaje się nam wejść o godzinie 11.00. Na jego wierzchowinie jest całkiem sporo miejsca. Przy mniejszym zachmurzeniu byłby z niego doskonale widoczny Giewont, natomiast chmury nie zamykają nam świetnego widoki na Zakopane i wał Pasma Gubałowskiego.

Powyżej Czerwonej Przełęczy.
Powyżej Czerwonej Przełęczy.

Szczyt Sarniej Skały widziany po wyjściu z lasu.
Szczyt Sarniej Skały widziany po wyjściu z lasu.

Ostra końcówka podejścia na szczyt Sarniej Skały.
Ostra końcówka podejścia na szczyt Sarniej Skały.

Sarnia Skała.
Sarnia Skała.

Panorama Zakopanego z Sarniej Skały.
Panorama Zakopanego z Sarniej Skały.

Kotlina Zakopiańska.
Kotlina Zakopiańska.

Na wierzchowinie Sarniej Skały.
Na wierzchowinie Sarniej Skały.

Sarnia Skała (1377 m n.p.m.).

Krokiew i Mała Krokiew widoczna za Doliną Białego.
Krokiew i Mała Krokiew widoczna za Doliną Białego.

Podczas zejścia z Sarniej Skały zauważyć można, że porastający jej stoki las nie dochodzi do tych samych wysokości, jak na okolicznych wzniesieniach, tak jak na stokach Krokwi (1378 m n.p.m.), czy znajdującego się z drugiej strony grzbietu Łysanek (1445 m n.p.m.). Te okoliczne wzniesienia porośnięte są lasem po sam wierzchołek. Z kolei na Sarniej Skale zaobserwować można obniżenie wszystkich pięter roślinności. Górna granica lasu znajduje się tutaj nie wyżej niż 1300 m n.p.m. Spowodowane jest to zacieniającym działaniem potężnych ścian Giewontu znajdujących się bardzo blisko po południowej stronie, a także silnymi północno-zachodnimi wiatrami wiejącymi poprzez Przełęcz w Grzybowcu.

Schodzimy.
Schodzimy.

Początek zejścia ze szczytu.
W dół tą samą drogą

Dobrze, że patyczka można się przytrzymać.
Dobrze, że patyczka można się przytrzymać.

Czarny kruk na skale.

Wschodni stok Sarniej Skały.
Wschodni stok Sarniej Skały.

Po powrocie na Czerwoną Przełęcz znów robimy sobie krótką przerwę, po czym kontynuujemy wędrówkę w kierunku wschodnim. Schodzimy w stronę Doliny Białego. Zagłębiamy się w gęste zadrzewienie przez które ciasno przechodzi ścieżka naszego szlaku. W cieniu świerków, ich gałązek uginających się pod ciężarem śniegu powoli kierujemy się ku niewielkiej odnodze Doliny Białego, zwanej Suchą Doliną. Mijamy odejście żółtego szlaku, który prowadzi ku Dolinie Białego, przez którą wyprowadza do Zakopanego w okolice skoczni narciarskiej „Wielka Krokiew”. Z kolei my kontynuujemy marsz czarnym szlakiem Ścieżki nad Reglami, która teraz wspina się w górę przez las dorodnych drzew.

Gęsty las.
Gęsty las.

Szlak ciasno przechodzi pomiędzy drzewami.
Szlak ciasno przechodzi pomiędzy drzewami.
Wchodzimy w obszar niebezpieczny pod względem zagrożenia lawinowego. Szlak ten w takich okresach jest zamykany. Ścieżka wiedzie bowiem tuz po spadzistych stokach Długiego Giewontu. Przechodzimy pod licznymi turniczkami „Zameczkami” i „Słupami”. Ścieżka jest bardzo wąska, a w niektórych miejscach zanika, zaś szlak prowadzi przez drewniane mostki umocowane do urwistych stoków, czy skał. Gdyby spadło tutaj jeszcze metr śniegu więcej przejście tędy byłoby chyba niemożliwe.

O godzinie 12.10 przechodzimy przez ostatni ekscytujący mostek. Dalej ścieżka zaczyna się już wspinać lasem na Przełęcz Białego, którą za niedługo osiągamy. Ścieżka przechodzi przez przełęcz pośród ślicznych, młodych świerków. Otacza nas zimowy krajobraz z marzeń, taki jaki spotyka się na pocztówkach. Baśniowa zima, kraina miękkiego puchu. Chce się skakać i szaleć z radości. W takich miejscach odchodzą na bok codzienne troski i problemy, a przynajmniej na chwilę człowiek przestaje o nich myśleć. Jest wspaniale, że aż nie chce się opuszczać tego miejsca.

Mostek nad Doliną Białego.
Pierwszy mostek.

Mostek nad Doliną Białego.
Kolejny mostek.

Mostek przytwierdzony jest do spadzistego stoku.
Mostek przytwierdzony jest do spadzistego stoku.

Tu widać stromość zbocza.
Tu widać stromość zbocza.

Ścieżka jest bardzo wąska.
Ścieżka jest bardzo wąska.

Mostek.
Znowu mostek.

W drodze na przełęcz - do niej już niedaleko.
W drodze na przełęcz - do niej już niedaleko.

Baśniowa zima, kraina miękkiego puchu.
Baśniowa zima.

Baśniowa zima, kraina miękkiego puchu.
Kraina miękkiego puchu.

Baśniowa zima, kraina miękkiego puchu.
Przełęcz Białego.

Schodzimy na znaną reglową polanę Kalatówki, a właściwie to szlak wyprowadza nas na Drogę Brata Alberta. Polana Kalatówki znajduje się paręnaście kroków w prawo. Kilka minut po trzynastej wchodzimy na Polanę Kalatówki, zwaną zazwyczaj krótko Kalatówki. Na Kalatówkach stoi hotel górski PTTK Kalatówki, wybudowany na morenie u podnóża Krokwi przez Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy na potrzeby narciarskich Mistrzostw Świata FIS w 1938 roku. Z polany Kalatówki widoczny jest Kasprowy Wierch, szczyt odwiedzany turystycznie już od dawna, znany doskonale również narciarzom. Karol Wojtyła oddawał się wędrówkom po górach, ale też jeździł po nich na nartach. Jego stosunek do gór i przyrody nie zmienił się po otrzymaniu sakry biskupiej, czy potem godności kardynała. Kiedyś zapytano go czy kardynałowi wypada jeździć na nartach, a on odparł żartobliwie: „Jedyne co nie wypada kardynałowi, to źle jeździć na nartach”. Będąc kardynałem wyjeżdżał na narty najczęściej do Zakopanego, gdzie z Kasprowego Wierchu robił wypady na ulubioną Rusinową Polanę i Wiktorówki. Te miejsca znajdują się na trasie kolejnego etapu wędrówki Małopolskim Szlakiem Papieskim przez Tatry.

Początek zejścia na Kalatówki z Przełęczy Białego.

Hotel górski PTTK Kalatówki.
Hotel górski PTTK Kalatówki.

Spojrzenie w stronę Kasprowego Wierchu.
Spojrzenie w stronę Kasprowego Wierchu.

Polana Kalatówki. Spojrzenie w stronę Nosala.
Polana Kalatówki. Spojrzenie w stronę Nosala.

Z Polany Kalatówki podążymy Drogą Brata Alberta do Kuźnic. Przy drodze tej stoi skromna kaplica w stylu zakopiańskim, zbudowana w 1898 roku przez sześciu zakonników (z pomocą górali). Jednym z jej budowniczych był sam Brat Albert. Obecnie kaplicą opiekują się Siostry Albertynki, które mają tu swój klasztor. Z kolei Bracia Albertyni mają swoją pustelnię nieopodal, na Śpiącej Górce. Na terenie ogrodu sióstr zachowała się pustelnia św. Brata Alberta z 1901 roku. Zwiedzamy te obiekty, po czym kontynuujemy zejście do Kuźnic.

Droga Brata Alberta.
Droga Brata Alberta.

Kaplica przy klasztorze Albertynek.
Kaplica przy klasztorze Albertynek.

Ołtarz w kaplicy.
Ołtarz w kaplicy.

Pustelnia Brata Alberta.
Pustelnia Brata Alberta.

Kolejka linowa na Kasprowy Wierch.
O godzinie 14.45 po odpoczynku w jednej z kuźnickich jadłodajni wyruszamy w kierunku centrum Zakopanego ulicą Przewodników Tatrzańskich. Zaraz za hotelem „Murowanica” zatrzymujemy się, przy „Księżówce”, w której bywali najznakomitsi kapłani, kardynałowie (m.in. S. Sapieha, S. Wyszyński, J. Glemp). W czerwcu 1997 roku „Księżówka” była rezydencją papieża Jana Pawła II, który nazwał ją wówczas żartobliwie „małym Watykanem”. Podczas tamtego kilkudniowego pobytu w Zakopanem był nad Morskim Okiem, odwiedził Siostry Urszulanki, odprawił mszę świętą na Wielkiej Krokwi i konsekrował kościół w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Odbył również wędrówkę do pustelni Brata Alberta na Kalatówkach i wjechał koleją linową na Kasprowy Wierch.

Centrum Formacyjno-Szkoleniowe Księżówka.
Centrum Formacyjno-Szkoleniowe Księżówka.

O godzinie 15.05 wchodzimy na teren „Księżówki”. Drewniana, najstarsza część Księżówki została wybudowana w 1875 roku przez Gustawa Fingera, który prowadził w niej pocztę. Dwa lata później budynek zmienił właściciela i trafił w ręce Róży Krasińskiej z Potockich, która zamieszkała w nim wraz z dziećmi. Najstarszy syn właścicielki nosił imię Adam, stąd też budynek ten nazwano „Adasiówka”. Willa stała się miejscem spotkań towarzyskich znanych osób. Gościli w niej m.in. Stanisław Witkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Bronisław Malinowski, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Adam Chmielowski. Później „Adasiówka” przekształciła się w zakład dla nerwowo chorych dr. Bronisława Chwistka. W 1909 roku budynek trafił w posiadanie Towarzystwa Domu Zdrowia dla Kapłanów i odtąd stał się domem wypoczynkowym dla księży. W kolejnych latach budynek sukcesywnie rozbudowywano.W 1913 roku dobudowano nowe, murowane skrzydło wysokie na trzy piętra. W miejscu rozebranego budynku postawiono nowy drewniany dom z kaplicą, w której modlił się Jan Paweł II podczas papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny, jak też wielokroć wcześniej goszcząc jako kardynał Karol Wojtyła. Znajduje się w niej piękny wyrzeźbiony w drewnie ołtarz. W jego centrum, znajduje się figura Matki Bożej nawiązująca do rzymskiej Madonny Pokoju. Przystajemy w kaplicy na kwadrans. Potem wychodzimy na krótki spacer po ogrodzie.

W ogrodzie otaczającym „Księżówkę”, na głazie z Doliny Białej Wody, stoi Pomnik Dostojnego Turysty zatytułowany Sursum Corda. Ufundowany został na pamiątkę wizyty Papieża na Podhalu w 1997 roku oraz jego pobytu w „Księżówce”, kiedy to właśnie nazwał ją „małym Watykanem”. Pomnik ten powstał w granicie strzegomskim, materiale bardzo trudnym do obróbki, a wyrzeźbił go znany i ceniony artysta, twórca ołtarza papieskiego spod Wielkiej Krokwi - Marek Szala.

Kaplica w Księżówce.

Ołtarz.
Ołtarz.

Figura Matki Bożej nawiązująca do rzymskiej Madonny Pokoju.
Figura Matki Bożej nawiązująca do rzymskiej Madonny Pokoju umieszczona w ołtarzu.

Konfesjonał w kaplicy.
Konfesjonał w kaplicy.

Chrystus Frasobliwy w holu Księżówki.
Chrystus Frasobliwy w holu Księżówki.

Pomnik Dostojnego Turysty „Sursum Corda” w ogrodach Księżówki.
Pomnik Dostojnego Turysty „Sursum Corda” (w zimowej szacie :).

Ulica Przewodników Tatrzańskich przy Księżówce.
Ulica Przewodników Tatrzańskich przy Księżówce.

Nieopodal czeka na nas autokar. Zmierzcha. W wieczornym półmroku wszystkie te cudowne emocje, których dzisiaj doznaliśmy przemieniają się w marzenia przeżycia tego raz jeszcze. Wspaniale dzisiaj wędrowało się po Tatrach. Piękna zimowa aura onieśmieliła chyba każdego z nas. Doznaliśmy odpoczynku i wyciszenia w przepięknej tatrzańskiej scenerii. Widok gór dał nam dzisiaj poczucie wolności, ale i zadumy. Góry trwają i czekają. Tylko szkoda, że byt człowieka tak szybko przemija.



Kolekcjonerska Karta Etapu




Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas