Hel u schyłku lata nie przestaje zachwycać tych, którzy szukają ciszy oraz głębszego kontaktu z nadmorską przyrodą. Po przejściu pewnego historycznego szlaku i odkryciu tajemnic ukrytych w tutejszych lasach, nasz kolejny dzień wędrówki przynosi zupełnie nowe krajobrazy. Dzisiejsza trasa prowadzi nas przez legendarne helskie fortyfikacje, skąd zmierzamy prosto ku dzikim, bezkresnym Helskim Wydmom. To właśnie tutaj, wędrując białym piaskiem z dala od miejskiego zgiełku, można w pełni poczuć poetycki klimat przemijania i surowe, autentyczne piękno Bałtyku po sezonie.
|
|
Pająk rozpiął sieć, jakby to jesień już nadeszła.
Utkał ją pracowicie, ale oddał ją wiatrowi we władanie.
Takie dnie przypominają o nadchodzącej zmianie
i już teraz wywołują tęsknotę za beztroskim czasem lata.
Nic w tym dziwnego, gdyż słońce już nie praży i z umiarem
pokrywa brązem skórę.
Czujemy przemianę pór roku i myśli kołyszą się na wietrze
częściej.
O końcu lata opowiada nam sama natura. Dzień potrafi być
piękny, ciepły i słoneczny jeszcze, ale ptaki niecierpliwią się
już. Spoglądają na południe.
Dla nas najważniejsze
jest pozostać i współgrać z naturą, wtopić się w jej zmiany, tak,
żeby życie nie uciekło bez cudnych wspomnień, żeby życie nie
przesypało się tak po prostu jak ziarenka piasku między
palcami, zostawiając pustkę na dłoni. Każdy czas ma swój walor
piękna, trzeba tylko umieć dostrzec go. To prawda, że
poranek wnika chłodem w kości, ale lato jeszcze nie chowa swych
promieni w obłokach, lecz przyświeca jeszcze z uśmiechem.
Lato jeszcze przecież nie pożegnało się z nami.
|
Słoneczny poranek zagląda nam przez okno na Lipowej. Wystarczy godzinka, aby
promieniste słońce wygnało za morze poranne chłody powietrza. Lato jeszcze nie
odeszło, choć w lesie to już babie lato, co wieści unosząca się w powietrzu
pajęcza nić przędna. Wyruszamy na spacer do tego lasu niedługo po śniadaniu i
porannej kawie.
O godzinie 9.40 opuszczamy naszą rezydencję na Lipowej. Wyruszamy, aby
nazbierać kolejne piękne wrażenia, które sprawią radość, gdy wspomnieniami
będziemy wracać do tego dnia. Na początku naszego spaceru wiedzie nas ta sama
dróżka, którą wracaliśmy wczoraj z przechadzki po wschodniej części półwyspu,
od samego cypla po Górę Szwedzką. Dzisiaj ciąg dalszy, czyli przesuwamy się na
obszary znajdujące się dalej na zachód, poszukując kolejnych Helskich
Fortyfikacji.
|
|
Pogoda wyczarowana, miotła gotowa, a więc startujemy zobaczyć co
przyniesie nam nowy dzień.
|
Podążamy na północ wzdłuż linii kolejowej. Mijamy dworzec, następnie zanurzamy
się w pachnącym borze bażynowym. Wypełniają go niskie sosny, o krzywych pniach
i konarach zniekształconych przez wiatr wiejący od morza. Las ten rośnie na
ubogich i płytkich glebach, głównie wykształconych na piaskach wydmowych,
które unieruchomione zostały przez systemy korzeniowe drzew, krzewów i
roślinności poszycia. Bory nadmorskie tworzą typowy krajobraz polskiego
wybrzeża. Tutaj na tym wąskim półwyspie wypełniają znaczną część dostępnego
obszaru, ale w innych miejscach polskiego wybrzeża zajmuje tylko wąski pas
nadmorski o szerokości od kilkuset metrów do jednego, maksymalnie 3 kilometrów
w głąb lądu.
|
|
Droga wzdłuż linii kolejowej.
|
|
|
Przejście pod linią kolejową.
|
|
|
Pierwsze napotkane obiekty 3. BAS (system wentylacyjny).
|
Zostawiamy za sobą Górę Szwedów. Po godzinnym spacerze docieramy do
pozostałości kolejnych obiektów wojskowych. Tworzyły one kiedyś Baterię
Artylerii Stałej HEL – BÓR (zwany w skrócie 3. BAS). To powojenne obiekty,
choć historia jej budowy sięga czasów tuż przed II wojną światową, kiedy
Polska Marynarka Wojenna zakupiła w szwedzkiej firmie Bofors kolejne 4 armaty
kalibru 152,4 mm, które miały być tutaj zainstalowane, a więc około 6 km od
baterii „cyplowej”, którą wczoraj zwiedzaliśmy. Jednak nie dotarły ze Szwecji.
Kiedy 3 września 1939 roku w porcie wojennym w Helu został zatopiony stawiacz
min ORP „Gryf”, zdemontowano z niego sprawne uzbrojenie przeciwlotnicze i
przeniesiono je na ląd. Z tego uzbrojenia utworzono baterię nr 34, którą
ulokowano w miejscu, w którym miały stanąć szwedzkie działa, a więc tu, gdzie
obecnie zatrzymaliśmy się. Ustawiono je szybko na przygotowanych betonowych
fundamentach, jednak nie na szczycie wydmy, a bliżej morza na jej zboczu ze
względu na brak możliwości transportowych (dźwigów). Z jednego z działo 30
września oddano dwa próbne strzały. Hel był wówczas już ostatnim punktem oporu
na Wybrzeżu, gdzie walki uległy znacznemu wzmożeniu. Gdy 2 października
podjęto decyzję o kapitulacji Helu armaty zostały zniszczone przez załogę.
Dalszy ich los nie jest dokładnie znany.
|
| Dalmierz DM-6. |
|
|
Centrala Artyleryjska w Głównym Punkcie Kierowania Ogniem 3. BAS.
|
Dziesięć lat po wojnie przypomniano sobie o tym miejscu i w latach 1955-59
zbudowano na nim najsilniejszą polską Baterię Artylerii Stałej, która
otrzymała numer 3. W jej uzbrojeniu wykorzystano armaty typu MU-2 kal. 152 mm
kupione w ZSRR. Tak powstały cztery działobitnie, główny i zapasowy punkt
kierowania ogniem, stanowisko radaru typu Załp-B, dalmierze DM-6, centralę
artyleryjską oraz schrony i stanowisko reflektorów. Na skrzydłach tej baterii
ulokowano punkty obserwacyjne, jeden w rejonie Juraty, drugi w rejonie Góry
Szwedów. Dalej w głębi lądu umiejscowiono magazyny amunicji, rezerwową
elektrownię oraz schrony i koszary dla załogi. 3. BAS wchodziła w skład 9.
Flotylli Obrony Wybrzeża. Obsadę etatową stanowiło 182 żołnierzy. Została
rozformowana w roku 1977 w związku ze zmianą koncepcji obrony wybrzeża. W
kolejnych latach armaty zostały pocięte na kawałki, które zezłomowano, z
wyjątkiem jednej, którą przewieziono do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie,
gdzie można ją oglądać.
Obiekty te zostały w dużej części zasypane na zlecenie wojska w roku 2011.
Szkoda, że są niedostępne dla odwiedzających, bo byłyby z pewnością dużą
atrakcją, nie tylko dla pasjonatów historii i militariów. Z najlepiej
zachowanych i ocalonych pozostałości po 3. BAS mamy tu wieże pancerne dla
dalmierzy.
|
| Bunkier. |
|
| Dalmierz DM-6. |
Ze stanowisk dalmierzy, za lasem, wspaniale widać jest Bałtyk. Nie możemy
się doczekać spotkania, lecz nic nas nie pogania. Nie musimy się spieszyć.
Spokojnie, powolutku maszerujemy dalej wydmowym grzbietem pomiędzy linią
kolejową i wybrzeżem. Kierujemy się jednak nieco bliżej morza, gdzie w
obrębie 3.BAS odnajdujemy stanowiska polskiej 32. Baterii Artylerii tzw.
„Greckiej”. Tam też zlokalizowana była 34. Bateria uzbrojona w działa zdjęte
z zatopionego stawiacza min „Gryf”.
|
|
Ze stanowisk dalmierzy wspaniale widać jest Bałtyk.
|
|
| Obiekty 3. BAS. |
|
| Rezerwuar wody. |
Bateria Grecka utworzona została w 1932 roku, uzbrojona w dwie armaty 105 mm
firmy Schneider. Były to polowe armaty, ale poprzez ustawienie ich na
betonowych działobitniach zaadaptowano do działań nabrzeżnych. W ich pobliżu
zbudowano dwa schrony dla załogi. Bateria Grecka wraz z Baterią Duńską były
pierwszymi stałymi obiektami obrony wybrzeża na Półwyspie Helskim. Jednak we
wrześniu 1939 roku armaty te zostały przetransportowane w okolice Juraty,
gdzie miały wspierać obronę od nasady półwyspu.
|
|
Stanowisko strzeleckie.
|
|
|
Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem (obiekt nr 1108).
|
|
|
Obrośnięte porostami.
|
Znowu zanurzamy się w objęciach rozsłonecznionego boru sosnowego, ale za
niedługo opuszczamy go. O godzinie 11.40 wychodzimy na szeroką, dziką plażę.
Brodzimy w wyjątkowo spokojnej wodzie Bałtyku. Ciała nasze gładzi delikatna
bryza. Jak cudnie znów tu być. Niedaleko przed nami plaża wchodzi głębiej do
morza niewielkim cypelkiem. Stoi tam jakaś konstrukcja z podartą białą
flagą, a może kawałkiem żagla. To z pewnością będzie wyśmienite miejsce na
postój, ale jeszcze za chwilkę.
|
|
Wejście na plażę.
|
|
|
Spacer dziką plażą.
|
|
|
I chwila pełnego relaksu.
|
|
Ciekawa konstrukcja, wrócimy tu.
|
|
|
Turzyca piaskowa (Carex arenaria L.).
|
|
| Konary. |
|
Rukwiel nadmorska, dziobak nadmorski (Cakile maritima).
|
Po lewej na pięknych wydmach stoi stara wieża obserwacyjna „Hel”. Idziemy
do niej wspinając się na wydmę. Wydma jest znakomita pod względem
widokowym, ale wieża byłaby z pewnością jeszcze lepsza. Niestety jest w
fatalnym stanie. Jest cała przerdzewiała, a na górze zerwany podest.
Wejście na samą górę byłoby zbyt niebezpieczne, ale z drabinki można
spojrzeć w dal morza, na plażę i słynne helskie wydmy.
Wydmy od 2006 roku objęte są ochroną rezerwatu przyrody „Helskie Wydmy”.
Obszar rezerwatu obejmuje specyficzne stanowiska roślinności wydmowej,
ekosystemy murawowe, wrzosowiskowe i leśne, w szczególności bogate
stanowiska porostów i grzybów naporostowych. Krajobraz jaki stąd jest
widoczny odpowiada powszechnie spotykanemu wzdłuż bałtyckiego nabrzeża –
oto przed nami ciągnie się naturalny nadmorski krajobraz wydmowy.
Częściowo obszar ten porośnięty jest również ślicznym lasem iglastym. Z
najwartościowszych roślin spotykanych na wydmach wymieńmy kilka jak
kruszczyk rdzawoczerwony, mikołajek nadmorski, czy tajęża jednostronna.
Występuje tu też 9 gatunków roślin naczyniowych, które są regionalnie
zagrożone m.in. kostrzewa poleska, groszek nadmorski i rukwiel nadmorska.
Rosną tu również gatunki roślin zamieszczonych w „Polskiej Czerwonej
Księdze Roślin”, takie jak lnica wonna i solanka kolczysta. Rezerwat
„Helskie Wydmy” posiada jednocześnie bogate stanowiska porostów i grzybów
porostowych, spośród których aż 12 gatunków porostów objętych ochroną
ścisłą i 9 taksonów objętych ochroną częściową. Wśród nich mamy 3 bardzo
rzadkie w skali świata gatunki grzybów naporostowych:
Clypeococcum cetrariae, Lichenoconium lichenicola i mający
tu jedno z trzech znanych na świecie stanowisk
Taeniolella trapeliopseos. Rezerwat Przyrody „Helskie Wydmy”
obejmuje zasięgiem prawie 110 ha powierzchni.
|
|
Idziemy na wydmy.
|
|
| Wydmy. |
|
|
Wieża obserwacyjna Hel.
|
|
|
Wieża obserwacyjna Hel.
|
|
|
Panorama z wieży obserwacyjnej.
|
|
| Bałtyk. |
|
| Wybrzeże. |
|
| Helskie Wydmy. |
|
|
Konar sosny karłowatej.
|
|
|
Przy wieży obserwacyjnej.
|
|
| Powrót na plażę. |
Rosnąca na nich obficie roślinność przyczynia się do tego, że wydmy te w
ujęciu rodzajowym określane są jako szare i w odróżnieniu od innych
typowych wydm są częściowo ustabilizowane przed przemieszczaniem się.
Stwierdzić w nich można nawet zaczątki procesów glebotwórczych. Wydmy
szare wykształciły się zaraz za wydmami białymi, które znajdują się
bezpośrednio przy morzu, stąd też wydmy białe zwane są również wydmami
przednimi.
Późnym latem, maszerując nadbałtycką plażą można napotkać wiele
florystycznych okazów. Dzisiaj napotykamy na niej piaskownicę zwyczajną,
której nazwa kojarzyć się może z kwadratowym miejscem otoczonym deskami i
foremkami w środku do stawiania piaskowych babek. Piaskownica zwyczajna
(Calamagrostis arenaria (L.) Roth) to oczywiście roślina rosnąca na
piaskach wydm i plaż, zwykle w kępkach, często wraz z wydmuchrzycą
piaskową. Jej liście pokryte są woskiem, a w czasie dłuższej suszy
dodatkowo zwijają się w rurkę, by zminimalizować odparowywanie z nich
wody. Potrafią przetrwać przysypane piaskiem, ale jednocześnie broni się
przed zasypywaniem rosnąc bardzo szybko w górę i wypuszczając coraz to
nowe rozłogi. Ma bardzo rozbudowany system korzeniowy, który pozwala
utrzymać się im w piaskach, stabilizując je i ograniczając ich
przemieszczanie. Z pospolitych bylin rośnie tutaj także turzyca piaskowa
(Carex arenaria L.), która swoim systemem korzeniowym również
uczestniczy w stabilizacji wydm.
Z kwitnących jeszcze o tej porze roku widzimy tu rukwiel nadmorską (Cakile maritima). Wyróżnia się uroczymi, jasnofioletowymi kwiatami o drobnych i
delikatnych płatkach. Preferuje takie odludne plaże jak ta tutaj, którą
wędrujemy. Słona morska woda ułatwia jej kiełkowanie. Zapylane są przez
owady wabione zapachem oraz nektarem, których woń jest przyjemna również
dla człowieka. Nasiona rozsiewane są przez wiatr i fale, a potrafią one
wykiełkować nawet po rocznym przenoszeniu z miejsca na miejsce. Gdy
roślinę macierzystą przykryje piasek uaktywnia ona nasiona z dolnych
owoców, które przebijają się na powierzchnię piasku.
To nie wszystkie kwiaty, które możemy tu zobaczyć. Napotykamy tu pewne
kwiaty, które kojarzyły się nam głownie z obszarami gór. Okazuje się, że
rośnie tutaj nadmorska odmiana rośliny z rodziny fiołkowatych - fiołek
trójbarwny nadmorski (Viola tricolor ssp. curtisii).
Mija południe. Schodzimy z powrotem na plażę, na upatrzone wcześniej
stanowisko z konstrukcją wykonaną z suchych patyków. Powiewają na niej
podarte płótna, niczym żagle, a może flaga. Można poczuć się przy niej jak
rozbitkowie na nieznanej wyspie, oczekujący ratunku z morza. I owszem, po
pewnym czasie niedaleko przepływa samotny dwumasztowy szkuner. Nie zauważa
nas na szczęście. Ani nas, ani naszego plażowego namiotu, który
rozłożyliśmy na tej przepięknej plaży z czystym białym piaskiem. Panuje na
niej cisza i spokój niezmącony obecnością innych ludzi. Jest tu jak na
rajskiej wyspie. Niechaj zatem nas raczej nikt nie ratuje.
|
| Szkuner. |
|
|
Pozdrowienia znad Bałtyku, jak to kiedyś pisano na przesyłanych pocztówkach.
|
Szkuner odpływa na zachód i znika z widoku. Wkrótce spoglądamy na pustkę
bezkresnego horyzontu. Przyfrunęły mewy. Prowadzą jakąś niezrozumiałą dla
nas dysputę… czyżby ryb zabrakło, a może nasza obecność spowodowała to
poruszenie wśród morskiego ptactwa. Czas w błogostanie mija szybko.
Nadciągnęły chmury, a fale stały się jakby silniejsze, lecz wciąż wątle
napływają na piaski plaży.
|
|
| Mewy. |
|
|
Piaskowiec (Calidris alba).
|
O godzinie 16.00 zwijamy nasz plażowy obóz. Idziemy w kierunku Helskiego
Cypla, ale bez zamiaru dotarcia do niego. Jest stąd dość daleko do niego,
ale to nie odległość odciąga nas od tego zamiaru – po prostu nam się nie
chce. Przyjemnie jest brodzić idąc tak bez konkretnego celu. Po kilku
minutach marszu docieramy do niezwykłego miejsca, gdzie z piasku wydobywa
się przerdzewiały fragment kadłuba statku, wyrzucony przez morze, albo
wypłukany z piasku przez morskie fale.
|
|
Niebo chmurami zaszło.
|
|
|
Przerdzewiały fragment kadłuba.
|
|
|
Niewielka fala na morzu.
|
|
|
Piaski linii brzegowej zwężają się.
|
Piaszczysty pas linii brzegowej zwęża się diametralnie. Dochodzimy do
odcinka, gdzie musimy brodzić. Woda morska bezpośrednio podmywa na nim
stromiznę brzegową. Morze w jednym miejscu powiększa lądy, a w innym
zabiera. Jeśli zabiera to razem ze wszystkim co na nich znajduje się.
Również stworzenia, które nie uciekną na czas, jak ten robaczek, który
próbuje wyspinać się po piaszczystym urwisku, bo wyczuwa, że woda jest już
tuż za nim. Również my nie jesteśmy w stanie się z tego miejsca wydostać.
Możemy zawrócić lub iść dalej przed siebie. Wybieramy to drugie.
|
|
Piaszczysty klif coraz wyższy, plaża zanika..
|
|
| Klif. |
|
|
Najwęższy fragment brzegu.
|
|
| Piaskowy klif. |
|
|
Owady w pułapce pod klifem; u góry: próchniaczek czarniawy znany też jako zbójca gajowy (Ocypus olens), na dole: selednica sosnowa (Chlorochroa pinicola). |
|
|
Klif zmniejsza się, a przed nami znów widać szeroką plażę.
|
Niebawem mija 30 minut, odkąd rozpoczęliśmy spacer wybrzeżem morza. Morze
staje się bardziej wylewne i fale coraz silnie napierają w ląd. Mewy
sprawiają wrażenie bardziej poruszonych. Kołyszą się ponad falami z
wysuniętymi ku wodzie pazurami. Polują na ryby. Też byśmy coś przekąsili,
następnym razem zabierzemy na plażę chyba całą kuchnię. Zgłodnieliśmy
nieco i też zjedlibyśmy jakąś rybkę, ale oczywiście pysznie smażoną.
|
|
Znów na szerokiej plaży.
|
|
|
Opuszczamy plażę.
|
No w końcu mamy możliwość opuszczenia plaży. O godzinie 16.40 docieramy do
miejsca, skąd odchodzi dróżka w głąb półwyspu. Wchodzimy do lasu.
Rozglądamy się, próbując rozpoznać, czy już byliśmy w tej okolicy,
dzisiaj, bądź wczoraj. Oczywiście można to wszystko sprawdzić na GPS-ie,
ale niewiadoma jest ciekawsza, a samodzielna odkrywczość smakuje lepiej i
przynosi więcej satysfakcji i przyjemności. W każdym razie i tak musimy
iść na południe, gdzie znajduje się nasz pensjonat, tymczasowy dom na
helski czas. Przy okazji odkrywamy, że w tym lesie rosną grzyby.
Wspaniale, wyborna będzie jutro jajecznica.
|
|
A słońce już nisko jest.
|
Zbliża się godzina 17.00, dopiero chciałoby się powiedzieć, ale słońce wisi
już nisko nad horyzontem, a jego promienie prześwietlają się płasko pomiędzy
drzewami nadmorskiego boru. Wkrótce przekraczamy tory kolejowe, podobnie jak
wczoraj, a niedaleko za nimi mamy już tablicę z napisem „Hel wita”. Dzień
przyniósł nam wiele relaksu. To był piękny dzień i cudowna dzika plaża,
która na długo pozostanie w naszej pamięci. Trudno uwierzyć, że nad naszym
morzem są takie miejsca. Musimy koniecznie tam jeszcze wrócić.
|
| Hel wita nas. |
Gospodyni nie może uwierzyć, że chciał się nam tak daleko udać na wycieczkę:
– Jo, jo, na rowerach oczywiście – z kaszubskim zabarwieniem zagaduje.
– Na nogach, na własnych nogach, pani kochana – odpowiadamy
sympatycznej kobiecie - te cztery, czy pięć kilometrów w jedną stronę
przeszliśmy sobie na własnych nogach i mamy zamiar to powtórzyć.
Idziemy do „Fali”, czyli pobliskiej smażalni na rybkę, która od dłuższego
czasu chodziła nam po głowie. Słońce zaszło już za chmury, a może nawet za
niewidoczny horyzont. Nie sprawdzamy godziny i nie potrzebujemy tego robić.
Czas przemija, tak jak lato, którego ciepła doznaliśmy dzisiaj wyjątkowo
dużo, a słońce dało nam radość ze szczypty opalenizny. Co będziemy robić
jutro? Może pogoda sama podda kolejny temat helskiej przygody. Wiemy, że
tegoroczne lato nie pożegnało się z nami jeszcze.