-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Hel u schyłku lata - dzień 3: Przez Helskie Fortyfikacje ku Helskim Wydmom

Hel u schyłku lata nie przestaje zachwycać tych, którzy szukają ciszy oraz głębszego kontaktu z nadmorską przyrodą. Po przejściu pewnego historycznego szlaku i odkryciu tajemnic ukrytych w tutejszych lasach, nasz kolejny dzień wędrówki przynosi zupełnie nowe krajobrazy. Dzisiejsza trasa prowadzi nas przez legendarne helskie fortyfikacje, skąd zmierzamy prosto ku dzikim, bezkresnym Helskim Wydmom. To właśnie tutaj, wędrując białym piaskiem z dala od miejskiego zgiełku, można w pełni poczuć poetycki klimat przemijania i surowe, autentyczne piękno Bałtyku po sezonie.

Pająk rozpiął sieć, jakby to jesień już nadeszła.
Utkał ją pracowicie, ale oddał ją wiatrowi we władanie.
Takie dnie przypominają o nadchodzącej zmianie
i już teraz wywołują tęsknotę za beztroskim czasem lata.
Nic w tym dziwnego, gdyż słońce już nie praży
i z umiarem pokrywa brązem skórę.
Czujemy przemianę pór roku i myśli kołyszą się na wietrze częściej.
O końcu lata opowiada nam sama natura.
Dzień potrafi być piękny, ciepły i słoneczny jeszcze,
ale ptaki niecierpliwią się już.
Spoglądają na południe.

Dla nas najważniejsze jest pozostać i współgrać z naturą,
wtopić się w jej zmiany,
tak, żeby życie nie uciekło bez cudnych wspomnień,
żeby życie nie przesypało się tak po prostu
jak ziarenka piasku między palcami, zostawiając pustkę na dłoni.
Każdy czas ma swój walor piękna,
trzeba tylko umieć dostrzec go.
To prawda, że poranek wnika chłodem w kości,
ale lato jeszcze nie chowa swych promieni w obłokach,
lecz przyświeca jeszcze z uśmiechem.

Lato jeszcze przecież nie pożegnało się z nami.

Słoneczny poranek zagląda nam przez okno na Lipowej. Wystarczy godzinka, aby promieniste słońce wygnało za morze poranne chłody powietrza. Lato jeszcze nie odeszło, choć w lesie to już babie lato, co wieści unosząca się w powietrzu pajęcza nić przędna. Wyruszamy na spacer do tego lasu niedługo po śniadaniu i porannej kawie.

O godzinie 9.40 opuszczamy naszą rezydencję na Lipowej. Wyruszamy, aby nazbierać kolejne piękne wrażenia, które sprawią radość, gdy wspomnieniami będziemy wracać do tego dnia. Na początku naszego spaceru wiedzie nas ta sama dróżka, którą wracaliśmy wczoraj z przechadzki po wschodniej części półwyspu, od samego cypla po Górę Szwedzką. Dzisiaj ciąg dalszy, czyli przesuwamy się na obszary znajdujące się dalej na zachód, poszukując kolejnych Helskich Fortyfikacji.

Pogoda wyczarowana, miotła gotowa, a więc startujemy zobaczyć co przyniesie nam nowy dzień.

Podążamy na północ wzdłuż linii kolejowej. Mijamy dworzec, następnie zanurzamy się w pachnącym borze bażynowym. Wypełniają go niskie sosny, o krzywych pniach i konarach zniekształconych przez wiatr wiejący od morza. Las ten rośnie na ubogich i płytkich glebach, głównie wykształconych na piaskach wydmowych, które unieruchomione zostały przez systemy korzeniowe drzew, krzewów i roślinności poszycia. Bory nadmorskie tworzą typowy krajobraz polskiego wybrzeża. Tutaj na tym wąskim półwyspie wypełniają znaczną część dostępnego obszaru, ale w innych miejscach polskiego wybrzeża zajmuje tylko wąski pas nadmorski o szerokości od kilkuset metrów do jednego, maksymalnie 3 kilometrów w głąb lądu.

Piaszczysta ścieżka piesza w Helu biegnąca wzdłuż torów kolejowych w nadmorskim lesie.
Droga wzdłuż linii kolejowej.

Betonowy tunel i przejście pod torami kolejowymi w lesie na Półwyspie Helskim.
Przejście pod linią kolejową.

Pozostałości powojennego systemu wentylacyjnego obiektów wojskowych 3 BAS Bateria Artylerii Stałej Hel Bór.
Pierwsze napotkane obiekty 3. BAS (system wentylacyjny).

Zostawiamy za sobą Górę Szwedów. Po godzinnym spacerze docieramy do pozostałości kolejnych obiektów wojskowych. Tworzyły one kiedyś Baterię Artylerii Stałej HEL – BÓR (zwany w skrócie 3. BAS). To powojenne obiekty, choć historia jej budowy sięga czasów tuż przed II wojną światową, kiedy Polska Marynarka Wojenna zakupiła w szwedzkiej firmie Bofors kolejne 4 armaty kalibru 152,4 mm, które miały być tutaj zainstalowane, a więc około 6 km od baterii „cyplowej”, którą wczoraj zwiedzaliśmy. Jednak nie dotarły ze Szwecji. Kiedy 3 września 1939 roku w porcie wojennym w Helu został zatopiony stawiacz min ORP „Gryf”, zdemontowano z niego sprawne uzbrojenie przeciwlotnicze i przeniesiono je na ląd. Z tego uzbrojenia utworzono baterię nr 34, którą ulokowano w miejscu, w którym miały stanąć szwedzkie działa, a więc tu, gdzie obecnie zatrzymaliśmy się. Ustawiono je szybko na przygotowanych betonowych fundamentach, jednak nie na szczycie wydmy, a bliżej morza na jej zboczu ze względu na brak możliwości transportowych (dźwigów). Z jednego z działo 30 września oddano dwa próbne strzały. Hel był wówczas już ostatnim punktem oporu na Wybrzeżu, gdzie walki uległy znacznemu wzmożeniu. Gdy 2 października podjęto decyzję o kapitulacji Helu armaty zostały zniszczone przez załogę. Dalszy ich los nie jest dokładnie znany.

Zabytkowa betonowa wieża dla dalmierza DM-6 na terenie dawnej baterii 3 BAS w Helu.
Dalmierz DM-6.



Zabytkowy schron i Główny Punkt Kierowania Ogniem 3. BAS ukryty w helskim lesie.
Centrala Artyleryjska w Głównym Punkcie Kierowania Ogniem 3. BAS.

Dziesięć lat po wojnie przypomniano sobie o tym miejscu i w latach 1955-59 zbudowano na nim najsilniejszą polską Baterię Artylerii Stałej, która otrzymała numer 3. W jej uzbrojeniu wykorzystano armaty typu MU-2 kal. 152 mm kupione w ZSRR. Tak powstały cztery działobitnie, główny i zapasowy punkt kierowania ogniem, stanowisko radaru typu Załp-B, dalmierze DM-6, centralę artyleryjską oraz schrony i stanowisko reflektorów. Na skrzydłach tej baterii ulokowano punkty obserwacyjne, jeden w rejonie Juraty, drugi w rejonie Góry Szwedów. Dalej w głębi lądu umiejscowiono magazyny amunicji, rezerwową elektrownię oraz schrony i koszary dla załogi. 3. BAS wchodziła w skład 9. Flotylli Obrony Wybrzeża. Obsadę etatową stanowiło 182 żołnierzy. Została rozformowana w roku 1977 w związku ze zmianą koncepcji obrony wybrzeża. W kolejnych latach armaty zostały pocięte na kawałki, które zezłomowano, z wyjątkiem jednej, którą przewieziono do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, gdzie można ją oglądać.

Obiekty te zostały w dużej części zasypane na zlecenie wojska w roku 2011. Szkoda, że są niedostępne dla odwiedzających, bo byłyby z pewnością dużą atrakcją, nie tylko dla pasjonatów historii i militariów. Z najlepiej zachowanych i ocalonych pozostałości po 3. BAS mamy tu wieże pancerne dla dalmierzy.

Betonowy schron wojskowy dawnej baterii HEL Bór pośród nadmorskiej roślinności.
Bunkier.

Konstrukcja wieży pancernej dla dalmierza DM-6 polskiej Baterii Artylerii Stałej na Helu.
Dalmierz DM-6.

Ze stanowisk dalmierzy, za lasem, wspaniale widać jest Bałtyk. Nie możemy się doczekać spotkania, lecz nic nas nie pogania. Nie musimy się spieszyć. Spokojnie, powolutku maszerujemy dalej wydmowym grzbietem pomiędzy linią kolejową i wybrzeżem. Kierujemy się jednak nieco bliżej morza, gdzie w obrębie 3.BAS odnajdujemy stanowiska polskiej 32. Baterii Artylerii tzw. „Greckiej”. Tam też zlokalizowana była 34. Bateria uzbrojona w działa zdjęte z zatopionego stawiacza min „Gryf”.

Widok na Morze Bałtyckie ze wzniesienia przy stanowiskach dalmierzy wojskowych w Helu.
Ze stanowisk dalmierzy wspaniale widać jest Bałtyk.

Pozostałości betonowych schronów wojskowych 3. BAS rozsiane w borze nadmorskim na Helu.
Obiekty 3. BAS.

Zabytkowy betonowy rezerwuar wody na terenie dawnych fortyfikacji wojskowych w Helu.
Rezerwuar wody.

Bateria Grecka utworzona została w 1932 roku, uzbrojona w dwie armaty 105 mm firmy Schneider. Były to polowe armaty, ale poprzez ustawienie ich na betonowych działobitniach zaadaptowano do działań nabrzeżnych. W ich pobliżu zbudowano dwa schrony dla załogi. Bateria Grecka wraz z Baterią Duńską były pierwszymi stałymi obiektami obrony wybrzeża na Półwyspie Helskim. Jednak we wrześniu 1939 roku armaty te zostały przetransportowane w okolice Juraty, gdzie miały wspierać obronę od nasady półwyspu. 

Ukryte w ziemi betonowe stanowisko strzeleckie na grzbiecie wydmy w helskim lesie.
Stanowisko strzeleckie.

Historyczny obiekt 1108 czyli Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem 3. BAS w Helu.
Zapasowy Punkt Kierowania Ogniem (obiekt nr 1108).

Rozsłoneczniony bór sosnowy o pokręconych przez wiatr pniach sosen na Półwyspie Helskim.
Bór sosnowy.

Gałęzie i pnie sosen w nadmorskim lesie gęsto obrośnięte naturalnymi porostami.
Obrośnięte porostami.

Znowu zanurzamy się w objęciach rozsłonecznionego boru sosnowego, ale za niedługo opuszczamy go. O godzinie 11.40 wychodzimy na szeroką, dziką plażę. Brodzimy w wyjątkowo spokojnej wodzie Bałtyku. Ciała nasze gładzi delikatna bryza. Jak cudnie znów tu być. Niedaleko przed nami plaża wchodzi głębiej do morza niewielkim cypelkiem. Stoi tam jakaś konstrukcja z podartą białą flagą, a może kawałkiem żagla. To z pewnością będzie wyśmienite miejsce na postój, ale jeszcze za chwilkę.

Wyjście z lasu sosnowego na szeroką dziką plażę nad Morzem Bałtyckim w Helu.
Wejście na plażę.

Spacer brzegiem wzburzonego Morza Bałtyckiego na pustej dzikiej plaży w Helu we wrześniu.
Spacer dziką plażą.

Odpoczynek na piasku nad brzegiem morza podczas relaksu na dzikiej plaży w Helu.
I chwila pełnego relaksu.

Unikalna konstrukcja z suchych gałęzi i patyków na bezludnej plaży na Helu.
Ciekawa konstrukcja, wrócimy tu.

Dziko rosnąca turzyca piaskowa Carex arenaria stabilizująca nadmorskie wydmy w Helu.
Turzyca piaskowa (Carex arenaria L.).

Suche i odsłonięte przez fale morskie konary drzew na piaszczystej plaży Bałtyku.
Konary.

Zielona rukwiel nadmorska Cakile maritima rosnąca na dzikim bałtyckim brzegu.
Rukwiel nadmorska, dziobak nadmorski (Cakile maritima).

Po lewej na pięknych wydmach stoi stara wieża obserwacyjna „Hel”. Idziemy do niej wspinając się na wydmę. Wydma jest znakomita pod względem widokowym, ale wieża byłaby z pewnością jeszcze lepsza. Niestety jest w fatalnym stanie. Jest cała przerdzewiała, a na górze zerwany podest. Wejście na samą górę byłoby zbyt niebezpieczne, ale z drabinki można spojrzeć w dal morza, na plażę i słynne helskie wydmy.

Wydmy od 2006 roku objęte są ochroną rezerwatu przyrody „Helskie Wydmy”. Obszar rezerwatu obejmuje specyficzne stanowiska roślinności wydmowej, ekosystemy murawowe, wrzosowiskowe i leśne, w szczególności bogate stanowiska porostów i grzybów naporostowych. Krajobraz jaki stąd jest widoczny odpowiada powszechnie spotykanemu wzdłuż bałtyckiego nabrzeża – oto przed nami ciągnie się naturalny nadmorski krajobraz wydmowy. Częściowo obszar ten porośnięty jest również ślicznym lasem iglastym. Z najwartościowszych roślin spotykanych na wydmach wymieńmy kilka jak kruszczyk rdzawoczerwony, mikołajek nadmorski, czy tajęża jednostronna. Występuje tu też 9 gatunków roślin naczyniowych, które są regionalnie zagrożone m.in. kostrzewa poleska, groszek nadmorski i rukwiel nadmorska. Rosną tu również gatunki roślin zamieszczonych w „Polskiej Czerwonej Księdze Roślin”, takie jak lnica wonna i solanka kolczysta. Rezerwat „Helskie Wydmy” posiada jednocześnie bogate stanowiska porostów i grzybów porostowych, spośród których aż 12 gatunków porostów objętych ochroną ścisłą i 9 taksonów objętych ochroną częściową. Wśród nich mamy 3 bardzo rzadkie w skali świata gatunki grzybów naporostowych: Clypeococcum cetrariae, Lichenoconium lichenicola i mający tu jedno z trzech znanych na świecie stanowisk Taeniolella trapeliopseos. Rezerwat Przyrody „Helskie Wydmy” obejmuje zasięgiem prawie 110 ha powierzchni.

Piaszczysta ścieżka prowadząca na wydmy szare w rezerwacie przyrody Helskie Wydmy.
Idziemy na wydmy.

Naturalny krajobraz wydmowy Półwyspu Helskiego porośnięty rzadką roślinnością nadmorską.
Wydmy.

Wysoka, metalowa i przerdzewiała wojskowa wieża obserwacyjna Hel na szczycie wydmy.
Wieża obserwacyjna Hel.

Detal zardzewiałej konstrukcji schodów dawnej wieży obserwacyjnej w helskim rezerwacie.
Wieża obserwacyjna Hel.

Widok z góry na Morze Bałtyckie, plażę i pasmo Helskich Wydm po sezonie.
Panorama z wieży obserwacyjnej.

Spokojne, błękitne wody Morza Bałtyckiego u wybrzeży Półwyspu Helskiego późnym latem.
Bałtyk.

Linia brzegowa Bałtyku i pusta piaszczysta plaża ciągnąca się wzdłuż mierzei w Helu.
Wybrzeże.

Chroniony ekosystem rezerwatu Helskie Wydmy porośnięty rzadkimi gatunkami mchów i porostów.
Helskie Wydmy.

Charakterystyczny, skręcony wiatrem suchy konar sosny karłowatej na wydmie w Helu.
Konar sosny karłowatej.

Zejście ze stromej, piaszczystej wydmy w kierunku szerokiego brzegu morza w Helu.
Przy wieży obserwacyjnej.

Powrót na plażę.

Rosnąca na nich obficie roślinność przyczynia się do tego, że wydmy te w ujęciu rodzajowym określane są jako szare i w odróżnieniu od innych typowych wydm są częściowo ustabilizowane przed przemieszczaniem się. Stwierdzić w nich można nawet zaczątki procesów glebotwórczych. Wydmy szare wykształciły się zaraz za wydmami białymi, które znajdują się bezpośrednio przy morzu, stąd też wydmy białe zwane są również wydmami przednimi.

Późnym latem, maszerując nadbałtycką plażą można napotkać wiele florystycznych okazów. Dzisiaj napotykamy na niej piaskownicę zwyczajną, której nazwa kojarzyć się może z kwadratowym miejscem otoczonym deskami i foremkami w środku do stawiania piaskowych babek. Piaskownica zwyczajna (Calamagrostis arenaria (L.) Roth) to oczywiście roślina rosnąca na piaskach wydm i plaż, zwykle w kępkach, często wraz z wydmuchrzycą piaskową. Jej liście pokryte są woskiem, a w czasie dłuższej suszy dodatkowo zwijają się w rurkę, by zminimalizować odparowywanie z nich wody. Potrafią przetrwać przysypane piaskiem, ale jednocześnie broni się przed zasypywaniem rosnąc bardzo szybko w górę i wypuszczając coraz to nowe rozłogi. Ma bardzo rozbudowany system korzeniowy, który pozwala utrzymać się im w piaskach, stabilizując je i ograniczając ich przemieszczanie. Z pospolitych bylin rośnie tutaj także turzyca piaskowa (Carex arenaria L.), która swoim systemem korzeniowym również uczestniczy w stabilizacji wydm. 

Z kwitnących jeszcze o tej porze roku widzimy tu rukwiel nadmorską (Cakile maritima). Wyróżnia się uroczymi, jasnofioletowymi kwiatami o drobnych i delikatnych płatkach. Preferuje takie odludne plaże jak ta tutaj, którą wędrujemy. Słona morska woda ułatwia jej kiełkowanie. Zapylane są przez owady wabione zapachem oraz nektarem, których woń jest przyjemna również dla człowieka. Nasiona rozsiewane są przez wiatr i fale, a potrafią one wykiełkować nawet po rocznym przenoszeniu z miejsca na miejsce. Gdy roślinę macierzystą przykryje piasek uaktywnia ona nasiona z dolnych owoców, które przebijają się na powierzchnię piasku.

To nie wszystkie kwiaty, które możemy tu zobaczyć. Napotykamy tu pewne kwiaty, które kojarzyły się nam głownie z obszarami gór. Okazuje się, że rośnie tutaj nadmorska odmiana rośliny z rodziny fiołkowatych - fiołek trójbarwny nadmorski (Viola tricolor ssp. curtisii). 

Rukwiel nadmorska (Cakile maritima).

Fiołek trójbarwny nadmorski (Viola tricolor ssp. curtisii).

Jasieniec piaskowy (Jasione montana).

Jastrzębiec baldaszkowy (Hieracium umbellatum)

Widać już naszą bazę.

Mija południe. Schodzimy z powrotem na plażę, na upatrzone wcześniej stanowisko z konstrukcją wykonaną z suchych patyków. Powiewają na niej podarte płótna, niczym żagle, a może flaga. Można poczuć się przy niej jak rozbitkowie na nieznanej wyspie, oczekujący ratunku z morza. I owszem, po pewnym czasie niedaleko przepływa samotny dwumasztowy szkuner. Nie zauważa nas na szczęście. Ani nas, ani naszego plażowego namiotu, który rozłożyliśmy na tej przepięknej plaży z czystym białym piaskiem. Panuje na niej cisza i spokój niezmącony obecnością innych ludzi. Jest tu jak na rajskiej wyspie. Niechaj zatem nas raczej nikt nie ratuje.

Samotny dwumasztowy szkuner płynący po spokojnych wodach Bałtyku daleko na horyzoncie w Helu
Szkuner.

Pusta i szeroka plaża w Helu pod zachmurzonym niebem, ujęcie w stylu dawnej pocztówki.
Pozdrowienia znad Bałtyku, jak to kiedyś pisano na przesyłanych pocztówkach.

Szkuner odpływa na zachód i znika z widoku. Wkrótce spoglądamy na pustkę bezkresnego horyzontu. Przyfrunęły mewy. Prowadzą jakąś niezrozumiałą dla nas dysputę… czyżby ryb zabrakło, a może nasza obecność spowodowała to poruszenie wśród morskiego ptactwa. Czas w błogostanie mija szybko. Nadciągnęły chmury, a fale stały się jakby silniejsze, lecz wciąż wątle napływają na piaski plaży.

Stado mew odpoczywających na piaszczystym brzegu Morza Bałtyckiego u schyłku lata na Helu.
Mewy.

Mały ptak piaskowiec Calidris alba brodzący w wodzie na linii brzegowej Bałtyku.
Piaskowiec (Calidris alba).

O godzinie 16.00 zwijamy nasz plażowy obóz. Idziemy w kierunku Helskiego Cypla, ale bez zamiaru dotarcia do niego. Jest stąd dość daleko do niego, ale to nie odległość odciąga nas od tego zamiaru – po prostu nam się nie chce. Przyjemnie jest brodzić idąc tak bez konkretnego celu. Po kilku minutach marszu docieramy do niezwykłego miejsca, gdzie z piasku wydobywa się przerdzewiały fragment kadłuba statku, wyrzucony przez morze, albo wypłukany z piasku przez morskie fale.

Ciemne, burzowe chmury gromadzące się nad horyzontem morskim i plażą na Półwyspie Helskim.
Niebo chmurami zaszło.

Wrak statku i przerdzewiały fragment kadłuba wystający z piasku na dzikiej plaży w Helu.
Przerdzewiały fragment kadłuba.

Niewielka fala na morzu.

Piaski linii brzegowej zwężają się.

Piaszczysty pas linii brzegowej zwęża się diametralnie. Dochodzimy do odcinka, gdzie musimy brodzić. Woda morska bezpośrednio podmywa na nim stromiznę brzegową. Morze w jednym miejscu powiększa lądy, a w innym zabiera. Jeśli zabiera to razem ze wszystkim co na nich znajduje się. Również stworzenia, które nie uciekną na czas, jak ten robaczek, który próbuje wyspinać się po piaszczystym urwisku, bo wyczuwa, że woda jest już tuż za nim. Również my nie jesteśmy w stanie się z tego miejsca wydostać. Możemy zawrócić lub iść dalej przed siebie. Wybieramy to drugie.

Piaszczysty klif coraz wyższy, plaża zanika..

Wąski pas brzegu podmywany przez fale pod stromym, piaszczystym klifem na Helu.
Klif.

Najwęższy fragment brzegu.

Piaskowy klif.

Owady próchniaczek czarniawy i selednica sosnowa na piasku pod stromym urwiskiem klifu w Helu.
Owad na piasku plaży selednica sosnowa
Owady w pułapce pod klifem;
u góry: próchniaczek czarniawy znany też jako zbójca gajowy (Ocypus olens),
na dole: selednica sosnowa (Chlorochroa pinicola).

Klif zmniejsza się, a przed nami znów widać szeroką plażę.

Niebawem mija 30 minut, odkąd rozpoczęliśmy spacer wybrzeżem morza. Morze staje się bardziej wylewne i fale coraz silnie napierają w ląd. Mewy sprawiają wrażenie bardziej poruszonych. Kołyszą się ponad falami z wysuniętymi ku wodzie pazurami. Polują na ryby. Też byśmy coś przekąsili, następnym razem zabierzemy na plażę chyba całą kuchnię. Zgłodnieliśmy nieco i też zjedlibyśmy jakąś rybkę, ale oczywiście pysznie smażoną.

Ścieżka prowadząca z szerokiej plaży w głąb nadmorskiego lasu sosnowego pod koniec dnia.
Znów na szerokiej plaży.

Opuszczamy plażę.

No w końcu mamy możliwość opuszczenia plaży. O godzinie 16.40 docieramy do miejsca, skąd odchodzi dróżka w głąb półwyspu. Wchodzimy do lasu. Rozglądamy się, próbując rozpoznać, czy już byliśmy w tej okolicy, dzisiaj, bądź wczoraj. Oczywiście można to wszystko sprawdzić na GPS-ie, ale niewiadoma jest ciekawsza, a samodzielna odkrywczość smakuje lepiej i przynosi więcej satysfakcji i przyjemności. W każdym razie i tak musimy iść na południe, gdzie znajduje się nasz pensjonat, tymczasowy dom na helski czas. Przy okazji odkrywamy, że w tym lesie rosną grzyby. Wspaniale, wyborna będzie jutro jajecznica.

Promienie zachodzącego słońca przebijające się płasko między pniami sosen w helskim borze.
A słońce już nisko jest.

Zbliża się godzina 17.00, dopiero chciałoby się powiedzieć, ale słońce wisi już nisko nad horyzontem, a jego promienie prześwietlają się płasko pomiędzy drzewami nadmorskiego boru. Wkrótce przekraczamy tory kolejowe, podobnie jak wczoraj, a niedaleko za nimi mamy już tablicę z napisem „Hel wita”. Dzień przyniósł nam wiele relaksu. To był piękny dzień i cudowna dzika plaża, która na długo pozostanie w naszej pamięci. Trudno uwierzyć, że nad naszym morzem są takie miejsca. Musimy koniecznie tam jeszcze wrócić.

Przydrożna tablica powitalna z napisem Hel wita na skraju lasu przy torach kolejowych.
Hel wita nas.

Gospodyni nie może uwierzyć, że chciał się nam tak daleko udać na wycieczkę: – Jo, jo, na rowerach oczywiście – z kaszubskim zabarwieniem zagaduje. – Na nogach, na własnych nogach, pani kochana – odpowiadamy sympatycznej kobiecie - te cztery, czy pięć kilometrów w jedną stronę przeszliśmy sobie na własnych nogach i mamy zamiar to powtórzyć.

Idziemy do „Fali”, czyli pobliskiej smażalni na rybkę, która od dłuższego czasu chodziła nam po głowie. Słońce zaszło już za chmury, a może nawet za niewidoczny horyzont. Nie sprawdzamy godziny i nie potrzebujemy tego robić. Czas przemija, tak jak lato, którego ciepła doznaliśmy dzisiaj wyjątkowo dużo, a słońce dało nam radość ze szczypty opalenizny. Co będziemy robić jutro? Może pogoda sama podda kolejny temat helskiej przygody. Wiemy, że tegoroczne lato nie pożegnało się z nami jeszcze.



Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas