-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Asyż - Santa Maria degli Angeli

Na równinie tuż pod Asyżem znajduje się Bazylika Matki Bożej Anielskiej (Santa Maria degli Angeli), jedna z najważniejszych świątyń chrześcijaństwa. To niezwykłe - skrywa ona we wnętrzu maleńki XIII-wieczny kościółek Porcjunkula, który jest kolebką ruchu franciszkańskiego i pierwszych franciszkańskich pustelni. Jest sercem całego sanktuarium.

Pierwsze spotkanie z bazyliką Santa Maria degli Angeli wywołuje ogromne zaskoczenie. Najpierw widzimy przed sobą piękną, wyniosłą budowlę renesansowo-barokową, lecz prawdziwa magia tego miejsca zaczyna emanować po wejściu do środka. W rozległej przestrzeni nawy głównej ukazuje się nam surowa i prosta Porcjunkula, niewielka kamienna kaplica, emanująca wiekami modlitwy. Emanują z niej pokora, ubóstwo, wyciszenie i skupienie. Skromność i prostota otoczone są bogactwem włoskiej sztuki sakralnej. Panuje tu niezwykła, niemal namacalna atmosfera wyjątkowej duchowości. Przywodzi ona na myśl zaciszne lasy i dróżki ze wzgórza Podskale, oplatające bernardyński klasztor w naszej rodzinnej Alwerni, który nawiązuje do włoskiego sanktuarium stygmatyzacji, a bracia bernardyni żyją z zachowaniem pierwotnych założeń reguły zakonnej św. Franciszka z Asyżu. Dla ludzi, którzy dorastali w Alwerni – w miejscu tak silnie naznaczonego kultem św. Franciszka – odwiedziny Bazyliki Matki Bożej Anielskiej w Asyżu wiążą się ze wzruszeniem, jak też mistycznym ładunkiem duchowym i emocjonalnym.

Bazylika Santa Maria degli Angeli.

Bazylika Santa Maria degli Angeli.

Porcjunkula.

Porcjunkula.

Bazylika Santa Maria degli Angeli.

Żegnamy Asyż, mamy nadzieję, że nie ostatni raz. Zostawiamy jego przestrzeń wolną od pośpiechu i zgiełku współczesnego świata. Zostawiamy kamienne domy rozlokowane na zboczu Subasio. Słońce przenika coraz silniej ciepłem przez chmury. Dawne dzieje przeplatają się nam w myślach, kiedy pojawiły się pierwsze głębokie przyjaźnie, wtedy, gdy formowały się nasze charaktery i odkrywaliśmy swoją drogę oraz wartości. Czujemy teraz pewnego rodzaju spełnienie, nie tylko marzeń, ale także z symbolicznego domknięcia pewnej drogi łączącej polską i włoską Alwernię. Zawsze chcieliśmy ją poznać i spełniliśmy to dzisiaj, lecz żal wyjeżdżać stąd już, choć to dopiero początek naszej włoskiej podróży.

Udostępnij:

Asyż o poranku

Asyż nie jest zwykłym miastem. Jakże łatwo odnaleźć tu wewnętrzny spokój, szczególnie teraz o poranku, kiedy przechadzamy się wśród jego cichych zakamarków. Na tych brukowanych uliczkach każdy mimowolnie zwalnia krok, wyczuwa zwyczajną prostotę, ale też przeszywa go bogactwo historyczne dziejów, które potrafi zmieniać człowieka. Poranny spacer uliczkami Asyżu to podróż w czasie, która w ciszy pozwala chłonąć jego średniowieczną atmosferę i podziwiać wspaniałe, kamienne fasady. Zanim miasto zapełni się, odkrywamy je inne niż wczorajszego popołudnia.

Asyż nie budzi się gwałtownie. Wstaje powoli. Puste uliczki dają wrażenie, iż całe miasto należy do nas. Pierwsze kroki po śniadaniu kierujemy w stronę Bazyliki św. Franciszka, skąd wczoraj oglądaliśmy przepiękny zachód słońca, lecz dzisiaj niebo jest zachmurzone, słońce jest niewidoczne, ale jest ciepło.

Pejzaż Umbrii o poranku.

Bazylika św. Franciszka (Basilica di San Francesco).
Najpierw schodzimy w dół przez Via degli Ancjani z naszego domu Cittadella Ospitalità pod Porta San Pietro, którą wczoraj weszliśmy do miasta zaraz po przyjeździe. Potem idziemy z powrotem w górę, gdzie niegdyś przez Porta Sant'Elia wychodziło się z miasta na Wzgórze Rajskie, miejsce, które zanim wzniesiona została Bazylika św. Franciszka, nosiło nazwę Wzgórza Piekielnego. Bazylika została zbudowana poza historycznymi murami miasta.

Piazzetta Ruggero Bonghi.

Piazza Inferiore di San Francesco.

Bazylika św. Franciszka (Basilica di San Francesco).

Bazylika Matki Bożej Anielskiej (Basilica di Santa Maria degli Angeli).

Wychodzimy na wyższy punkt uliczki, aby rozejrzeć się po zielonej krainie Umbrii spowitą delikatnym welonem mgły. Powietrze stamtąd niesie zapachy ziół i cytrusów. Spacer po Asyżu o poranku to wyjątkowe doświadczenie. Miasto św. Franciszka w tym czasie urzeka mistycyzmem i prawdziwie średniowieczną atmosferą. Zerkamy na witryny, zaglądamy do otwierających się sklepików z pachnącym pieczywem, kawiarenek z aromatyczną kawą, a także do punktów ze ślicznym, misternie wykonanym rękodziełem, najpiękniejszymi souvenirami z tego miejsca. Mijamy miejsca, które wczoraj zwiedzaliśmy z Justyną. Poranek jest okazją sfotografowania ich bez tłumów. Miasto dopiero wstaje.

Mijamy niewielkie, kwieciste dziedzińce. Zerkamy wnikliwie przez wąskie uliczki odchodzące na boki w urocze zaułki miasta. Plątanina średniowiecznych uliczek i schodków tworzy niezapomnianą aurę dla naszego spaceru. Docieramy na Piazza del Comune, miejsca dawnego rzymskiego forum, gdzie znajduje się majestatyczna Świątynia Minerwy (Tempio di Minerva), której sześć potężnych kolumn korynckich stoi tu aż od starożytności, kontrastując z chrześcijańską architekturą wokół.

Oratorio dei Pellegrini, Via San Francesco 13.

Portico of Monte Frumentario.

Palazzo Monte Frumentario.

U zbiegu Via Arnaldo Fortini i Via Aluigi.

Przed Via Portica.

Fontana dei Tre Leoni na Piazza del Comune.

Torre del Popolo widoczna z Corso Giuseppe Mazzini.

Kolejne magiczne chwile doprowadzają nas na Piazza Santa Chiara z Bazyliką św. Klary (Basilica di Santa Chiara). Świątynia ta znajduje się na wschodnim skraju historycznego centrum. Niedaleko znajduje się XIV-wieczna Porta Nuova, jedna z ośmiu historycznych bram średniowiecznego miasta. Przejście przez nią jest kolejnym niezwykłym doświadczeniem w tym mieście, bo znowu możemy znowu spojrzeć na zbocza magicznej góry Subasio. Chcelibyśmy wyjść na jej szczyt, lecz czasu dzisiaj nam na to nie wystarczy. Przez Porta Nuova wchodzą do miasta pierwsze wycieczki, a nam przychodzi myśl, aby po prostu zanurzyć się jeszcze bardziej w nieznane boczne uliczki górnej części miasta. Zawracamy i skręcamy na prawo nieopodal za murem starego miasta, z pragnieniem zagubienia się w nieznanym zaułku i doświadczyć miasta z innej perspektywy - ludzi, którzy w nim mieszkają. Podążamu w górę wąską uliczką pomiędzy budynkami przystrojonymi donicami kwiatów. Buongiorno! – witamy się z gospodarzami. To Asyż, jakiego przeciętny turysta nie zna. W zacisznych zakątkach górnego miasta Asyżanie prowadzą spokojne życie z dala od zgiełku pielgrzymek. Odnajdujemy w nich spokój i autentyczność życia bez pośpiechu, którego dzisiaj tak często ludziom brakuje.

Ogrody oliwne i Bazylika św. Klary w Asyżu (Basilica di Santa Chiara).

Panorama Umbrii.

Porta Nuova.

Frask w fasadzie Domu Gościnnego Sióstr Franciszkanek Najświętszych Serc
(Casa ospitalità Suore Francescane dei Sacri Cuori – Assisi).

Via degli Acquedotti.

Kapliczka przy Via degli Acquedotti.

Via degli Acquedotti.

Przydomowy ogród.

Z góry prezentują się nam czerwone dachy niżej położonych budynków. Podziwiamy ich fasady ozdobione donicami pełnymi kwiatów i małe ogrody ulokowane na ich tyłach. Znowu ukazuje się nam widok przepięknej doliny Umbrii z zielonymi gajami oliwnymi, wciąż spowitą poranną mgiełką i ciszą przerywaną jedynie śpiewem ptaków i po krótce również odgłosami budzącego się w mieście życia. Wtem kończy się nam droga, która okazała się być ślepą. Przyjemnie było zagubić się na tej magicznej uliczce. Ponad dachami domów widzimy wieże Bazyliki św. Klary, które jak kompas wskazują nam azymut dalszego marszu. Musimy tylko znaleźć jakieś przejście do głównej drogi. Zagubienie się na tych kameralnych uliczkach jest najlepszą metodą na odkrycie atmosfery średniowiecznego miasta i na poczucie jego wielowiekowej historii.

Via Borgo Aretino.

Schody przy Corso Giuseppe Mazzini.

Odejście Violo Frondini od Via Fontebella.

W fasadzie domu.

Via Fontebella.

Schody na Via Nicolini.

Fonte Marcella przy Via Fontebella.

Widok na Santa Maria degli Angeli.

Domy w Asyżu oddychają prostotą z ujmującym spokojem, a z ich wnętrza wydobywa się zapach świeżej kawy… a więc podążamy za nim, aby zakosztować się w jej smakach.

Wracamy na główną arterię Asyżu. Zapachy lawendy, trufli, ziół i oliwy sprowadzają nas z powrotem do serca starego miasta na Piazza del Comune. Otworzyły się już pierwsze restauracje. Zatrzymujemy się w jednej z nich na rynku. Tutejsza kuchnia nie jest skomplikowana; zakorzeniona w tradycji Umbrii i prosta jak życie św. Franciszka, który znany jest z tego, że najbardziej cenił zwyczajne, dobre jedzenie. Najważniejszy jest w nim smak ziemi, w której owocowały jej składniki. Zaspokajamy głód, celebrując prostotę lokalnego jadła. Na koniec oddajemy się aromatom klasycznego włoskie espresso, delektując się nią razem z mieszkańcami miasta, którzy rozpoczynają od niej swój kolejny dzień. Dla nas jest to pożegnanie z historycznym Asyżem, do którego kiedyś mamy nadzieję powrócić.

Schodzimy przez dolne miasto na parking, skąd trzeba nam już wyjechać; opuścić to czarujące miejsce, lecz musimy to zrobić, aby udać się w dalszą podróż na południe Italii.

Via Fontebella.

Piaggia di Porta San Pietro.

Piaggia di Porta San Pietro.

Piaggia di Porta San Pietro.

Udostępnij:

Popołudnie w Asyżu

W miejscu tym myśli nasze przenoszą się do naszych rodzinnych stron i czasu dorastania. Wspomnienia z tamtego czasu to opowieść o życiu, którego codzienność mieszała się z niezwykłą zaradnością i kreatywnością w sposobach spędzania wolnego czasu. Były to czasy oranżady w proszku i zapachu mielonej kawy, a te nasze rodzinne strony pachniały wtedy zupełnie inaczej niż dziś. Nasze dzieciństwo toczyło się głównie na podwórkach, bez telefonów i komputerów, za to z niezliczonymi pomysłami. Jako dzieci dostawaliśmy od rodziców klucz na szyję i swoistą wolność, beztroską mogłoby się wydawać, w której potrafiliśmy celebrować każdą chwilę. Po zajęciach w szkole nasze życie przenosiło się na szkolne boisko bądź na podwórko przed blokiem, pod huśtawki czy osiedlowy trzepak. Łączyła nas niezapomniana koleżeńska solidarność. Więzi międzyludzkie miały wówczas niezwykłą siłę. Na swoim osiedlu znaliśmy każdego i wszyscy wiedzieli o sobie wszystko, co miało oczywiście swoje minusy, ale dawało też ogromne poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. Był to świat, który minął, ale ukształtował nas na całe życie – szkoła życia, która uczyła szacunku do rzeczy małych, zaradności i przede wszystkim – doceniania relacji z drugim człowiekiem. Pozostawiła nam cudowne wspomnienia młodości i wspaniałych ludzi, którzy tworzyli tamten świat.
Udostępnij:

Głównym grzbietem Małej Fatry - część 7

Dzisiejszy powrót na główny grzbiet Małej Fatry będziemy realizowali trasą niekonwencjonalną, bogatą w atrakcje i doznania. Wybieramy się przez Janosikowe Diery, które przemierzaliśmy już kilkakrotnie w swojej historii, doświadczając tam wspaniałych emocji i wrażeń. To jeden z najciekawszych szlaków Małej Fatry usłany drabinkami, pomostami, klamrami i łańcuchami, na znacznej długości jednokierunkowy i raczej nietrudny do pokonania.
Udostępnij:

Głównym grzbietem Małej Fatry - część 6

Nie ochłonęliśmy jeszcze od wspaniałych wrażeń, jakich dostarczyła nam wczorajsza wędrówka, a już czekają nas następne. Sprzyjać będzie nam pogoda, która ma  ogromne znaczenie w górach Małej Fatry, które są pod tym względem wymagające prawie jak Tatry, a szczególnie na dzisiejszym etapie – długim, z fragmentami skalnych przejść ubezpieczonych łańcuchami.
Udostępnij:

Głównym grzbietem Małej Fatry - część 5

Od wczorajszego mglistego, pochmurnego popołudnia aura odmieniła się. Zachwyca nas piękny, słoneczny poranek. Dzień zapowiada się idealnie, a w tych niezwykle malowniczych górach pozwoli nam to w pełni docenić ich walory. Musimy rozpocząć, jak to zwykle w tych górach bywa, od długiego, intensywnego podejścia na wierzchowinę Małej Fatry. Ruszamy od strony północnej, aby było bardziej rozmaicie, bo schodziliśmy wczoraj po przeciwnej stronie.
Udostępnij:

Głównym grzbietem Małej Fatry - część 4

Przed nami ostatnie dni lata, tu w górach Małej Fatry pachnie już jesienią. Wróciliśmy tu, gdzie rzeka Wag z Domaszyńskim Meandrem tworzy przełom zwany Streczniańskim Przesmykiem (słow. Strečniansky priesmyk), dzielącym grzbiet Małej Fatry na dwie części, południową Luczańską (słow. Lúčanská Fatra) i północną Krywańską (słow. Krivánska Fatra). Południową część przemierzyliśmy na początku maja tego roku. Mieliśmy być tu nieco wcześniej, ale bardzo niekorzystne prognozy pogody skłoniły nas do przełrzenia terminu przyjazdu.
Udostępnij:

Via Francigena - etap 2

2
Vernole - Cannole
Udostępnij:

Via Francigena - etap 1

1
Lecce - Vernole
Udostępnij:

Lecce, tu początek naszej drogi przez Salento

Tutaj rzymskie dzieje łączą się z barokowym pięknem, w mieście Lecce, gdzie stoi stara kolumna podarowana po trzęsieniu ziemi przez miasto Brindisi, służąca obecnie jako cokół figury Sant'Oronzo, patrona miasta. Niegdyś kolumna ta wyznaczała kraniec starożytnej Drogi Appijskiej (Via Appia) nazywanej królową dróg, czyli regina viarum, najstarszej i najważniejszej rzymskiej drogi, łączącej Rzym z Kapuą, później z Brindisi, łączyła się z Via Traiana, drogą wzdłuż której prowadzić nas będzie Via Francigena na starożytny koniec ziemi. Lecce to brama do krainy, która rozciąga się przez Półwysep Saletyński.
Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas