Dziennik wypraw i przystań przed kolejną wędrówką.

Dolina Prosiecka i Kwaczańska

To miejsce mało znane, choć wcale nie jest odległe. Leży tuż za granicą polsko-słowacką, na styku z zachodnim skrajem Tatr Zachodnich. Nie działa magnetycznie tak jak znajdujące się niedaleko Rochacze, czy Salatyny, czy inne tatrzańskie dwutysięczniki, bo nie jest tak wyniosłe jak one. Nie jest nawet górskim szczytem, a więc nie jest tak ambitnym celem jak one. Jednakże, jak ktoś szuka w górach przede wszystkim kontaktu z prawdziwie nieokiełznaną naturą, to tam właśnie to znajdzie – w niezwykle uroczych dwóch dolinach o charakterze kanionu, w których rządzi żywioł wody – Dolinie Prosieckiej i Dolinie Kwaczańskiej.
Udostępnij:

Trzecie urodziny (Okrąglica - Hala Krupowa - Sidzina)

Babie lato snuje się po łąkach i lasach, po dróżkach i bezdrożach. Jesień to czas nostalgii, spojrzenia w przeszłość, ocen i podsumowania czasu minionego. Ten rok obfitował w liczne turystyczne atrakcje – podróże łatwe i trudne, bliskie i odległe. Przed oczyma pojawiają się cudowne obrazy z tych podróży. Na pierwszym planie zapewne widzimy te najtrudniejsze i najbardziej pracochłonne przedsięwzięcia: Czeską i Saksońską Szwajcarię, Bałkany, czy Karpaty Ukraińskie. Obdarzyły nas one niezwykłymi przeżyciami i walorami. Przy nich nie gaśnie oczywiście blask innych licznych beskidzkich i tatrzańskich eskapad. Wśród nich znalazło się wiele turystycznych perełek, kiedy niestety brakowało nam miejsc dla wszystkich chętnych. Kiedyś jednak powrócimy do tych perełek i innych odwiedzonych miejsc, bo jesteśmy osobami sentymentalnymi. Jednak postrzeganie wspólnie uprawianej turystyki wyłącznie na płaszczyźnie atrakcji byłoby mdłe i egocentryczne.
Udostępnij:

GSBW, etap 14: Sałasz

Zaczyna się tak piękny dzień, że aż chce się podskoczyć z radości, a Rysia znowu nie ma – zaspał tym razem. Zaczyna się ostatni dzień lata. Koniec lata to jednak nie pożegnanie z ciepłą, słoneczną aurą. Jesień obdarzy nas jeszcze wieloma takim dniami, a najpiękniejsze w niej jest to, że wkrótce pomaluje przyrodę bogactwem barw. Wszelakie życie zwolni swoje tempo wchodząc w najbardziej kolorową z pór roku. W przyrodzie utrzymuje się jeszcze ostatek zieleni, ale już można dostrzec pierwsze symptomy przeobrażeń, jakie wkrótce nastąpią.
Udostępnij:

Mont Blanc, 4. doba: powrót

Przespaliśmy twardo noc. Nie mieliśmy problemów z zaśnięciem, takich jak poprzedniej nocy. Położyliśmy się wczoraj dość wcześnie o godzinie 20:00, a i tak trochę zaspaliśmy. Nie obudził nas ani gwar osób ruszających tej nocy do ataku na szczyt Mont Blanc, ani żadne inne odgłosy osób współdzielących pomieszczenie noclegowe. Wstaliśmy tylko na śniadanie, które zamówiliśmy na godzinę 2:15. Zjedliśmy razem z ludźmi ruszającymi do ataku na szczyt, a po śniadaniu znów zapadliśmy w twardy sen. Po otwarciu oczu ze zadziwieniem stwierdzamy, że jesteśmy ostatnimi osobami leżącymi jeszcze w łóżku. Inni już gdzieś wyszli, jeśli nie na szczyt góry, to na jadalnię, albo do toalety, albo na zewnątrz łapiąc zasięg dla telefonu. Pewna część osób, która pozostała w schronisku planuje popołudniową wspinaczkę na szczyt, inni oczekują kolejnej nocy poddając się aklimatyzacji. Tak planują na przykład Ukraińcy, który podejmą wspinaczkę za kilkanaście godzin, czyli następnej nocy.
Udostępnij:

Mont Blanc, 3. doba: atak szczytowy

Trudno było zapaść w twardy sen. Nie jest łatwo wyciszyć się przed czymś tak bardzo emocjonującym. Po za tym ściany pomieszczeń sypialnianych w schronisku Goûter nie są wytłumione. Dokładnie słychać co się dzieje w naszej sali i w salach sąsiednich. Słychać każde otwarcie drzwi, każde potknięcie o plecak lub inne sprzęty stojące przy łóżkach, każde zakaszlnięcie, zachrapanie, gadanie w czasie snu. Każdy odgłos wybudzał. Nie wiadomo ile tak naprawdę czasu przespaliśmy. Może tylko jedną godzinę, a może dwie. Zapewne nie więcej, choć do łóżka położyliśmy się wcześnie, jeszcze za dnia. Spoglądając nocą przez okienko dostrzec można było piękne gwieździste niebo nad Goûter. Wczorajsze popołudniowe chmury rozeszły się zupełnie. Właśnie tak miało być. Pewna, ładna aura miała nastąpić na ten dzień.

W końcu zegarki dzwonią. Niepotrzebnie, bo już nie spaliśmy. Jest godzina 2:00. Nie ma już czasu na ostatni senny odlot. Wstajemy. Do wymarszu mamy wszystko przygotowane. Pozostaje tylko ubrać się, ale jak? Patryk sprawdza jak jest na zewnątrz. Stwierdza, że w miarę ciepło. Wystarczy koszulka i lekka kurtka. Wcześniej jednak udajemy się na śniadanie, które podają o godzinie 2:15. Menu nie różni się zbytnio od ostatniego w Tête Rousse: twardy chleb, wędlina, żółty ser, masło, jakiś dżem i coś jeszcze. Nie jemy dużo. Nie chce się. Ktoś nam powiedział, że podstawą jest picie – trzeba dużo pić, dlatego do plecaka dokupujemy jeszcze półtoralitrową butelkę mineralnej, która tutaj koszuje siedem euro. To się przecież musi udać i nie może tego zniweczyć niedopatrzenie jakiegoś drobiazgu, jeśli wszystko inne nam sprzyja. Wyszliśmy już tak wysoko, ale wciąż trzeba pokonać jeszcze blisko kilometr przewyższenia. Jeszcze nigdy nie doszliśmy tak wysoko.
Udostępnij:

Mont Blanc, 2. doba: wejście na lodowiec

Wczorajszego dnia z zachwytem spoglądaliśmy na obiady jakie serwują w Refuge de Tête Rousse. Porcje wyglądały imponująco i smakowicie. Pamiętając ich wygląd ze zdziwieniem spoglądaliśmy na śniadanie, które kosztowało nas po 12 euro. Ten czerstwy chleb nie był taki, jakiego byśmy się spodziewali. Peter, ten ciągły gaduła i żartowniś, który przed nami zjawił się na śniadaniu ostrzega nas, że przysługuje nam tylko po jednej kromce tego chleba. Po jego słowach ukradkiem zbieramy ze szwedzkiego stołu po dwie kromki, oglądając się, czy aby nikt nie patrzy. Do chleba mamy dość szeroki wybór: plasterki sera żółtego i wędliny, miód, masło, a ponadto mleko z płatkami oraz herbatę. To wszystko wystarcza, aby najeść się do syta, ale nie zjedliśmy zbyt dużo. Nie czuliśmy takiej potrzeby, aby zjeść więcej niż po kromce chleba. Może to skutek tego, że na tej wysokości uczucie głodu zanika.
Udostępnij:

Mont Blanc, 1. doba: do pierwszej bazy

Dolinę mrok ogarnia jeszcze. Granicę szwajcarsko-francuską przyjeżdżamy w nocy. Do Francji wjeżdżamy wcześniej niż planowaliśmy. Przejeżdżamy wolniutko przez Argentière, gdzie nasz kierowca Marko ma zarezerwowany nocleg. Odszukujemy ciasną uliczkę prowadzącą do pensjonatu White Chalet. Mamy sporo czasu, ale Marko nie chce zatrzymać się, aby sprawdzić dojazd do White Chalet.

– Poradzę sobie – powiada Marko, po czym nieco dociska pedał gazu, lecz nie za dużo, bo kręta uliczka na to nie pozwala.

Udostępnij:

Mont Blanc: preludium

Nigdy wcześniej nie mieliśmy śmiałości nawet zamarzyć o Białej Górze. Nigdy wcześniej nie sądziliśmy, że może znaleźć się w naszym zasięgu. Jej ekstremalność nie pozwalała nam o niej myśleć inaczej, jak o górze dla wybrańców, która wystawia na sprawdzian ludzkie możliwości i nie toleruje żadnych słabości.
Udostępnij:

Dolina Rohacka

Tak jak dziewięć lat temu Dolina Rohacka zalśniła w kroplach deszczu. Tak pragnęliśmy zobaczyć ją w innej aurze, a z daleka na dojeździe widzieliśmy nad nią burzowe chmury i rozszczepiające się wyładowania atmosferyczne. Prognozy na ten dzień nie napawały optymizmem, ale gdy byliśmy już na miejscu okazały się nietrafione.
Udostępnij:

GSBW, etap 13: Łopusze

W marcu zastanawialiśmy się, czy uda się nam spotkać na Głównym Szlaku Beskidu Wyspowego wcześniej niż na jesieni. Wszystko zależało od Rysia. Udało się. Ryś wyznaczył termin - ludzie stawili się za wyjątkiem samego Rysia. Musiał mieć jakiś ważny powód. Nie było innego wyjścia, jak wyruszyć bez Rysia. Kolejny etap wędrówki „Tropem Rysia po Beskidzkich Wyspach” jest bardzo krótki. Gdyby go przedłużyć o kolejną wyspę to byłby za długi. Ten projekt ma bowiem swój osobliwy charakter, ukierunkowany na lekką wędrówkę x uwzględnionym czasem na kontakt z naturą Beskidu Wyspowego. Nie może tez zabraknąć na żadnym z etapów towarzyskiej pogawędki przy ognisku.
Udostępnij:

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Ta noc miała w sobie coś z magii. Wieczorne niebo (a właściwie to była już noc) naszpikowało się mrowiem gwiazd. Jeszcze tak zasianego gwiazdami nieba nie widzieliśmy. To dzięki temu, że nocne niebo tatrzańskie jest bardzo ciemne, a szczególnie kiedy nie ma na nim księżyca. Żal jest zasnąć mając tak cudownie oszałamiający widok wszechświata. Jakże trudno go ogarnąć wzrokiem i umysłem. Jednakże było już chyba po północy, jak zaczęły nasilać się podmuchy ciepłego wiatru. W kilku naszych przebudzeniach widzieliśmy jak gwiazdy nad nami zaczęły znikać, aż niebo zasłoniło się szczelnie wysokimi chmurami. Nie wiemy, która to była godzina, kiedy spostrzegliśmy silne błyski stroboskopowo rozświetlające sklepienie chmur. Chyba zza północną granią było ich źródło, ale nie można było go jednoznacznie określić. To dziwne, bo żadne odgłosy burzy do nas nie docierały, nawet po wytężonym wsłuchiwaniu się jedynym słyszalnym dźwiękiem był wiatr i chrapanie. Trwała cisza nocy przerwana od czasu do czasu świstem podmuchu wiatru. Tak właśnie oddycha natura - myśleliśmy leżąc w śpiworze - zbliżyliśmy się do niej, do tej najbardziej pierwotnej natury człowieka. Jednak pozostali, którzy spali obok zapadli w sen jak kamień. Nic ich nie było w stanie obudzić. Być może było to ogromne zmęczenie, albo ta noc nie była dla nich niczym zaskakującym, bo może dla nich to nie pierwszyzna być w takich objęciach natury.
Udostępnij:

Orla Perć: śladem budowniczych - cz.2

Wytyczono go dla orłów tatrzańskiej turystyki, dla turystów doświadczonych, którzy w Tatrach już swoje przeszli. Niestety często jest to bagatelizowane i nie rzadko trafiają na niego ludzie przypadkowi, bez umiejętności poruszania się w tak trudnym terenie i silnie eksponowanym, co oczywiście potwierdzają statystyki i informacje przekazywane przez ratowników TOPR. Wypadki zdarzają się tutaj częściej niż w innych miejscach – z różnych przyczyn, a najczęściej w wyniku poślizgnięć na zalodzonych skalach lub zmrożonych płatach śniegu, pobłądzeń, zasłabnięć, czy też w wyniku spadających kamieni. Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zaleca i propaguje na tym szlaku wykorzystywanie podstawowego sprzętu alpinistycznego - sprzętu asekuracyjnego w postaci uprzęży z lonżą, jak również stosowanie kasku wspinaczkowego.
Udostępnij:

Bystra i Błyszcz

Z dnia na dzień po wczorajszych Tatrach Bielskich wyruszamy na kolejną tatrzańską eskapadę. Za cel obraliśmy sobie po raz kolejny najwyższy szczyt Tatr Zachodnich, choć nie tak dawno, bo niespełna rok temu byliśmy na nim. Wówczas weszliśmy na niego od strony polskiej, a dzisiaj chcemy to zrobić od strony słowackiej. Rok temu szliśmy bez przekonania, w deszczowy czas. Dzisiaj aurę rozpromienia słońce. Zapowiada się przepiękny dzień, ale też bardzo gorący.
Udostępnij:

Florystyczne bogactwo Tatr Bielskich

Są niepodobne do granitowych kolosów, z którymi sąsiadują. Chyba bardziej przypominają Pieniny niż ostre szczyty Tatr Wysokich. W samych Tatrach najbliższy im wyglądem jest chyba najdalej od nich położony masyw Siwego Wierchu. Są stosunkowo niewielkie. Ciągną się przez 15 km od Kobylego Wierchu leżącego na południowym wschodzie Tatr po grzbiet Rogowej położony na północnym zachodzie. Tatry Bielskie zajmują tylko około 9% całej powierzchni Tatr. Zadziwiają jednak odmiennością i niezwykłą urodą.
Udostępnij:

Panteleimonas - przebudzenie dnia

Gwiazdy już wygasły. Jaskrawy księżyc jedynie jeszcze pozostał – ostatni atrybut przechodzącej nocy. Wyszedł już z truskawkowej pełni. Częściowo niewidoczna jest już jego tarcza. Morze Egejskie wlewające się do Zatoki Termajskiej jest spokojne. Delikatnie kołysze się jego powierzchnia, słabo uderza falami o brzeg plaży. Plaża w Panteleimonas jest pusta, ale za godzinę lub dwie zaludni się jak co dzień. Zamek w Platamonas rozświetla nocna iluminacja. Nad nim błękit nieba wychodzi z szarówki. W porannej szarówce morski horyzont wydaje się być zakryty chmurami. Zatoka jest nie aż tak bardzo szeroka, ażeby z drugiej strony nie było widać górzystego lądu. Nad nim jeden pionowo uniesiony kosmyk chmury zaczyna przebarwiać się czerwienią. Słońce jest już blisko pod horyzontem. Może zostało już nie więcej niż dziesięć minut do jego wyjścia.
Udostępnij:

„Miti” po raz drugi, czyli ponowna wizyta na Olimpie u Zeusa i Hery

Nie jest to łatwy masyw. Pogoda bywa na nim zaskakująca, a w razie jej załamania trudno jest na nim znaleźć jakiekolwiek schronienie, szczególnie na jego najwyższych, zupełnie odkrytych partiach. Dlatego też dobranie odpowiedniego dnia na wędrówkę w przypadku Masywu Olimpu nie jest łatwe. W zanadrzu mieliśmy opracowane różne taktyki działań górskich. Wczoraj po przyjeździe na Riwierę Olimpijską wciąż nie było jednoznacznej pewności, czy atakujemy jutro, czy pojutrze. Dopiero o dwudziestej po obiadokolacji zapadła ostateczna decyzja – jutro wyruszamy, ubezpieczając się jednakże planem zapasowym w razie konieczności wycofu. Podobnie zresztą było zeszłego roku - przyjęliśmy podobną taktykę działań górskich wobec tego masywu. Ruszyliśmy dzień wcześniej niż planowaliśmy.
Udostępnij:

W górach Riła

Przejazd i odprawa na serbsko-bułgarskiej granicy przeciągnęła się. Do Samokowa leżącego u stóp bułgarskich gór Riła dojechaliśmy dopiero o północy. Sympatyczni i niezwykle gościnni gospodarze hotelu Zodiac nic sobie z tego nie robili. Uśmiechnięci przyjęli nas z obiadokolacją właśnie o północy. Żadnego problemy nie stanowiło też bardzo wczesne śniadanie dla grupy wyruszającej jeszcze przed świtem w góry. Pani Borisova zgodnie z zapewnieniami nie pozwoliła wyjść nam na głodnego, a kilkunastu osobom pozostającym na miejscu przyrządziła śniadanie na godzinę ósmą, tak aby sobie mogli oni dłużej pospać . Nam zaś niewiele pozostało czasu na sen, zaledwie trzy godziny, ale grupa jest zmotywowana do ataku szczytu Musała, najwyższego w górach Riła, Bułgarii i całych Bałkanach. Sięga 2825 m n.p.m. wysokości. Nie wiemy czy to się uda, bo na wczesne popołudnie zapowiadany jest deszcz i burze.
Udostępnij:

Midżur na Starej Płaninie

„A więc w drogę... bo życie mija bez względu na to, czy idziesz do przodu, czy stoisz w miejscu” – z takim przesłaniem wyjechaliśmy z Krakowa wczoraj w południe. Rozpoczęliśmy drugą podróż na południe Europy, aż do wybrzeży ciepłych mórz zbiornika śródziemnomorskiego. Zauroczeni ubiegłoroczną podróżą postanowiliśmy wydłużyć czas tegorocznej do 14 dni (włącznie z przejazdem). Zaplanowana trasa tegorocznej bałkańskiej podróży wiedzie przez Serbię, Bułgarię i Grecję. Zaczynamy od Serbii i pasma górskiego Stara Płanina. Pasmo rozciąga się głównie na terytorium Bułgarii, ale jego zachodnia część wchodzi na teren Serbii, gdzie na samej granicy bułgarsko-serbskiej znajduje się szczyt Midżur (bułg. Миджур, serb. Миџор – Midžor) o wysokości 2169 m n.p.m. Jest najwyższym szczytem zachodniej Starej Płaniny oraz Serbii (bez Kosowa).
Udostępnij:

Fun Tour na Dzień Dziecka

Dzień 1 czerwca – to co rok wyjątkowy dzień niemal na całym świecie. Tego dnia przychodzi czas szczęścia i zabawy nie tylko wśród najmłodszych. Tego dnia w naszym autokarze jest wyjątkowo dużo dzieci, blisko połowa osób. To też oczywiście czas prezentów, ale przede wszystkim czas, kiedy silna więź międzypokoleniowa ulega jeszcze większemu wzmocnieniu. Właściwie wszyscy tego dnia wracają do czasów dzieciństwa i bynajmniej nie za pragnieniem powrotu do czasów dziecięcej beztroski (wbrew temu co większości może się nasuwać na myśl). Czego nam zaczyna najbardziej brakować? Czego mieliśmy kiedyś pod dostatkiem? Zmienia się świat, zmieniają się ludzie wokół nas, a czas jest jakby bardziej nakręcony – gna do przodu i umyka. Wtedy w czasach dzieciństwa, przecież wcale nie tak długiego względem całego życia człowieczego, tego upływającego czasu nam nie brakowało. Każdy ma taką świadomość i tym samym chwile życia stają się dla nas cenniejsze, a także to jak i z kim je spędzimy, żeby być prawdziwie szczęśliwym.
Udostępnij:

...chodzili po tobie zbójnicy z Orawy [GSB-29]


za nami
pozostało
460,2 km
58,8 km
Skoro świt wstaliśmy urzeczeni wspaniałym porankiem. Jak miło znów ruszyć na dawno nie widziane ścieżki.Jak wyglądają obecnie, czy coś się na nich zmieniło? Mamy ich obraz w pamięci całkiem świeży mimo upływu kilku lat. Główny Szlak Beskidzki silnie odciska się w umyśle. Myśli często wracają do dni spędzonych na tym szlaku, a dzisiaj do szesnastego dnia naszej wędrówki. Padał wtedy deszcz, było chłodno i wietrznie. Nie chciało się wychodzić ze schroniska. Na szlaku spotkać można były tylko najtwardszych turystów. Dzisiaj aura przypomina nasze pierwsze wędrówki w rejon Pilska. Malownicze pejzaże Hali Miziowej stanowią piękne motywy dla fotografii, jak też stanowią śliczną scenografię dla fotografii postaci i grupy. Właśnie od tego zaczynamy, zanim znów wyruszymy na czerwony szlak.
Udostępnij:

Skoro świt

Skoro świt wstajemy z łóżka. Za oknem nie jest już bardzo ciemno. Niebo stopniowo koloryzuje się przez rozpraszanie Rayleigha. Większość ludzi jeszcze śpi o tej porze, bo wczesne wstawanie, szczególnie po krótkiej nocy, nie jest rzeczą łatwą. Na wschodnim horyzoncie wyostrzają się kontury wzniesień, które podczas tej wędrówki zostawiliśmy już za sobą. Odległe chmury promienie niewidocznego jeszcze słońca podbijają czerwonymi i żółtymi barwami, wywabiając z nich ciemne granaty. Jest coraz widniej, ale wciąż jeszcze cisza nocy. Oddajemy się objęciom spokoju. Gdy przeżywamy taki świt czujemy się zespoleni ze wspaniałością przyrody i jej natury. Wiemy, że moment kulminacyjny będzie trwał tylko chwilę. Gdy słońce wyjdzie zza horyzontu, ukaże oślepiającą tarczę usłyszymy odgłosy przyrody. Otoczeni zostaniemy wówczas satysfakcją, że byliśmy świadkami tego fenomenu przyrody. Będziemy wzmocnieni przeżyciami pięknego zjawiska na drogę, w którą znów wyruszymy.

4:41

4:42

4:42

4:54

4:55 - zbliżenie na wierzchołek Diablaka

4:55

4:56

4:56

4:57

4:58

4:59

5:00

5:00

5:01

5:23

Słońce już wyruszyło na swoją codzienną wędrówkę. Zjemy śniadanie, spakujemy plecaki i też za chwilę wyruszymy wraz ze słońcem na kolejny etap naszej wędrówki. To będzie kolejny dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim. Tyle mamy już za sobą wspaniałych chwil na tym szlaku, niezapomnianych doznań emocjonalnych, spotkań z przyrodą, kulturą i zjawiskami przyrody. Ten kolejny dzień na szlaku uświadamia nam, że naprawdę warto było udać się w tą wędrówkę bez pośpiechu, nie na wyścigi z czasem, nie na punkty do zdobycia, ale po to by go przeżyć i pamiętać takim, jakim w rzeczywistości jest. To nie jest tylko dystans do pokonania, to jest przede wszystkim szlak, który prowadzi nas przez najbardziej znamienite partie polskich Beskidów. Styl naszego wędrowania pozwala nie pominąć niczego ważnego na tym szlaku, a wręcz wymusza, aby zatrzymać się co jakiś czas by dostrzec coś ciekawego, doświadczyć interesującego spotkania, czy przeżyć coś tak pięknego jak dzisiejszy poranek.

No cóż, wkrada się w nas już pewna nostalgia, gdyż ta wędrówka zbliża się ku końcowi. To oczywiście cieszy, ale też człowiek zastanawia się co dalej. Połowa osób z grupy wędrownej od samego początku nieustannie przemierza razem ten szlak. Co będzie jak skończymy? Zdobędziemy trofea, odznaki, ale wiemy, że to taka materialna kwintesencja tego co tak lubimy robić. Czy po to wędrujemy po tym świecie? Czy to jest sensem tego, co lubimy robić? Trofea, odznaki trafią przecież do szuflady, albo na ścianę – będą śniedzieć, osiądzie na nich kurz, gdyż są niczym wobec cudownych przeżyć, jakich razem doznajemy, a które zostaną w sercu jako te najpiękniejsze chwile życia.

Udostępnij:

Bawili tam orawscy zbójnicy
Pilsko nase Pilsko, wysoki gronicek... [GSB-28]


za nami
pozostało
433,7 km
85,3 km
Nocując w schronisku położonym przy pokonywanym szlaku człowiek czuje się czasowo swobodnie, nawet gdy zaplanowana trasa ma większy dystans i posiada na przebiegu kilka wzniesień. Zadanie na dzisiaj to przemieścić się ze Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach do Schroniska PTTK na Hali Miziowej. Nie jest istotne ile czasu nam to zajmie i na którą godzinę dotrzemy do schroniska znajdującego się na końcu dzisiejszego szlaku, bo miejsce mamy tam zarezerwowane i łóżko będzie czekało. Jest zatem świetnie, no i ta pogoda – poranek w końcu mamy taki, jak na maj przystało – bardzo ciepły, słoneczny. Zapowiada się wyśmienicie.
Udostępnij:

Jak na Diablaku wstał nowy dzień

Cicha, ciemna noc panuje na Markowych Szczawinach. Ni pół gwiazdy nie widać. Nocne chmury wiszą nad nami. Blado rozświetlają nam drogę światełka naszych czołówek. Na wymarciu są w nich baterie. Po powrocie będzie trzeba wymienić je na nowe. Wspinamy się z nadzieją zobaczenia czegoś wyjątkowego, no i oczywiście dla przyjemności. Polubiliśmy te nocne wędrówki już od pierwszego razu, kiedy się na to odważyliśmy, a było to we wrześniu 2012. To była noc do innych niepodobna, a każda taka następna niepodobna do wcześniejszych. W dzień słychać tu ptaki w miłosnych zalotach, teraz nocą słychać tylko chlupiący potok, przelewający się przez kamienny szlak na Przełęcz Brona.

O godzinie 3.45 osiągamy przełęcz. Mrok rozjaśnia tylko księżyc. Trochę wieje. Ubieramy rękawiczki, ale w marszu chłód nie jest dokuczliwy. Wspinamy się w znów na Beskidzką Królową, choć ledwie paręnaście godzin temu byliśmy u niej z wizytą. Tarcza księżyca powoli zbliża się do szarzejącego już horyzontu. Za niedługo schowa się za masywem Pilska. Przed sobą usiłujemy wypatrzeć jakąkolwiek jaskrawość naszej gwiazdy, ale za kopułą Diablaka horyzont skrywają chmury.

Udostępnij:

Zachód słońca z Małej Babiej Góry

Dzień chyli się ku końcowi, a urok z wędrówki przez grzbiet Babiej Góry nie ostygł ani trochę. Na froncie pogodowym wciąż przepychają się dobre i złe chmury, czyli chciane i niechciane, ale batalię zaczynają wygrywać te dobre. Na Markowych Szczawinach nie widać tego wyraźnie, ale od czasu do czasu chmury rozrywają się odsłaniając błękitne niebo. Monitoring pogodowy wskazuje na korzystne zmiany - nie czekamy więc. Babia Góra słynie ze wspaniałych spektakli słonecznych, gdy dzień budzi się, ale też gdy utula się do snu. Dla odmiany jednak idziemy na Małą Babią Górę położoną w zachodniej części masywu. Dzięki temu będzie nam bliżej na dogodny punkt obserwacyjny.
Udostępnij:

Z wizytą u Królowej Beskidów [GSB-27]


za nami
pozostało
403,9 km
115,1 km
Ukazywała się nam co raz częściej w widokach. Im bliżej byliśmy, tym częściej imponowała nam w otaczającym nas krajobrazie. W końcu stajemy przed jej obliczem i znów zadajemy sobie to pytanie: czy Królowa Polskich Beskidów wpuści nas w swe progi? Ostatnio śniegiem zasypała drogi wiodące do swojego królestwa, a dzisiaj grozi nam burzami. Wiemy, że jest piękna i kapryśna, jak piękna i bestia w jednej postaci.
Udostępnij:

Szósty oddech gór i powiew morskiej bryzy

Nadszedł maj, zimny maj jak dotąd i piątkowy wieczór dziesiątego dnia maja mimo popołudniowych odsłonięć słońca wciąż przyciągał powietrza chłód. Chyba tylko zbliżające się emocje spowalniały wieczorno-popołudniowe stygniecie otwartego, górnego pokładu Aquariusa, barki przycumowanej w niezwykle malowniczym miejscu Krakowa, w zakolu Wisły, niemal u stóp zamkowego Wawelskiego Wzgórza. To jedno z tych miejsc, które natchnęło gatunek ludzki do sformułowania określenia „magiczny Kraków”. Szczególna magia narastała jednak na pokładzie barki, ale niezaskakująca dla tych, którzy przed dziewiętnastą zaczęli się tutaj schodzić. I trzeba to powiedzieć, że nie chodzi tu o malownicze miejsce, ale wyłącznie o wydarzenie, które ma nastąpić. Niejednokrotnie mieli już z nim do czynienia i okazję być jego uczestnikami, a mimo wszystko znów tu są. Co ich przyciąga? - Zapewne każdy mógłby to zupełnie inaczej wyjaśnić, wymienić przyczynki, które wywołały potrzebę bycia na tym wydarzeniu: bo fajnie grają, bo można sobie pośpiewać, albo ponieść się melancholii wspomnień, bo świetny jest klimat, gdzie nie ma podziałów na tych, czy na tamtych. Doszukać się można jeszcze wiele innych przymiotów, które sprawiają, że z niecierpliwością oczekujemy kolejnego muzycznego spotkania.
Udostępnij:

W krainie romantyków: Prosečský hřeben

Prosečský hřeben jest najwyższym wzniesieniem Kotliny Libereckiej (czes. Žitavská pánev). Charakteryzuje się łagodnymi oraz stromymi zboczami, urozmaiconą rzeźbą i nieregularnym ukształtowaniem z niewyraźnie zaznaczoną częścią szczytową. Wzniesienie to góruje nad osadami, położonymi u jego stóp: od wschodu nad Rynovice, od zachodu nad Vratislavice nad Nisou od południa nad Lukášov a od północy nad Proseč nad Nisou. Szczyt znajduje się 250 m na południowy wschód od funkcjonującego na górze schroniska i wieży widokowej. Stoi na nim kamień szczytowy.

Kamień szczytowy został umieszczony w najwyższym punkcie grzbietu Prosec latem 1932 r. przez Franza Reilicha, przedsiębiorcę i właściciela firmy „Reilich u. Sohn” z Miśni nad Nysą. Tabliczkę z wysokością szczytu umieścił na tym kamieniu Rudolf Zitte, profesor liceum w Jabłońcu. W 1990 roku kamień został odrestaurowany przez małżeństwo Zítkovy. Wtedy też zostały umieszczone drogowskazy szlaku. Tabliczka i drogowskazy zostały skradzione w 2015 roku, ale jeszcze tego samego roku 21 listopada zainstalowano nowe oznakowania na szczycie (zapomniano jednak podania na tabliczce wysokości szczytu).

Obecna wieża widokowa na szczycie jest już piątą z kolei. Pierwsza wieża widokowa była drewniana i została zbudowana w 1892 roku przez Niemiecki Klub Górski (DGV - Der Deutsche Gebirgsverein für das Jeschken). Miała 6 m wysokości. W lutym 1894 została zniszczona przez burzę. Naprawiona służyła do 1901 roku, kiedy to została zniszczona przez uderzenie pioruna. Kolejna została zbudowana wg projektu Rudolfa Hemricha przez Stowarzyszenie Górskie Jablonec. Była to również drewniana wieża, ale wyższa (miała 12 metrów). Otwarta została w 1908 roku, a zniszczona przez wiatr w 1921 roku. W 1928 roku Konrad Hübner zbudował domek turystyczny, przy którym to samo stowarzyszenie wzniosło kamienną wieżę o wysokości 28 metrów, również według projektu Rudolfa Hemricha. Wieża ta stoi do dzisiaj, ale domek został celowo podpalony w 2003 roku. W 2016 roku przy wieży otwarto nowe schronisko z restauracją.
Udostępnij:
 
Korona Europy · Crown of Europe
Grupa miłośników najwyższych szczytów Europy
Dołącz do grupy
 

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Translator

Stali bywalcy

Odbiorcy

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[ZAPISY]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
. .
[w przygotowaniu]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
. .
[w przygotowaniu]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
. .
[w przygotowaniu]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Małopolski Szlak Papieski


TRASA GŁÓWNA
ETAP DATA, ODCINEK
1
12.03.2016
[RELACJA]
Kalwaria Zebrzydowska - Gorzeń Górny
2
9.04.2016
[RELACJA]
Gorzeń Górny - Wadowice - Ponikiew
3
14.05.2016
[RELACJA]
Ponikiew - Groń JPII - Leskowiec - Hucisko
4
1.10.2016
[RELACJA]
Hucisko - Zawoja - Skawica Górna
5
2.10.2016
[RELACJA]
Skawica Górna - Polica - Przełęcz Krowiarki
6
9.04.2017
[RELACJA]
Przełęcz Krowiarki - Zubrzyca Górna - Przełęcz Bory
7
20.05.2017
[RELACJA]
Przełęcz Bory - Ludźmierz - Nowy Targ
8
24.09.2017
[RELACJA]
Nowy Targ - Turbacz - Rzeki
9
27.01.2018
[RELACJA]
Rzeki - Gorc - Ochotnica Dolna
10
17.02.2018
[RELACJA]
Ochotnica Dolna - Lubań - Krościenko nad Dunajcem
11
28.04.2018
[RELACJA]
Krościenko nad Dunajcem - Przysietnica
12
1.12.2018
[RELACJA]
Przysietnica - Stary Sącz

TRASY SPECJALNE
nr 1
1
7.05.2016
[RELACJA]
Kraków, Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”
nr 2
1
10.03.2018
[RELACJA]
Kraków, Pałac Arcybiskupi

TRASY WARIANTOWE
I - Beskid Makowski
1
. .
[w przygotowaniu]
Kalwaria Zebrzydowska – Lanckorońska Góra – Sułkowice
2
. .
[w przygotowaniu]
Sułkowice – Barnasiówka – Myślenice
3
. .
[w przygotowaniu]
Myślenice – Uklejna – Myślenice Zarabie
II - Beskid Żywiecki
1
5/6.08.2017
[RELACJA]
Przełęcz Krowiarki – Babia Góra – Przełęcz Krowiarki
III - Pasmo Podhalańskie, Gorce, Beskid Makowski i Wyspowy
1
20.10.2018
[RELACJA]
Harkabuz – Rabska Góra – Rabka-Zdrój
2
15.12.2018
[RELACJA]
Rabka-Zdrój – Luboń Wielki – Przełęcz Glisne
3
12.01.2019
[RELACJA]
Przełęcz Glisne – Szczebel – Kasinka Mała
4
24.02.2019
[RELACJA]
Kasinka Mała – Lubogoszcz – Kasina Wielka
5
. .
[w przygotowaniu]
Kasina Wielka – Śnieżnica – Przełęcz Gruszowiec
6
. .
[w przygotowaniu]
Przełęcz Gruszowiec – Ćwilin – Jurków
7
. .
[w przygotowaniu]
Jurków – Mogielica – Jasień – Przełęcz Przysłop
IV - Beskid Wyspowy
1
6.05.2017
[RELACJA]
Mogielica – Przełęcz Słopnicka
2
29.10.2017
[RELACJA]
Przełęcz Słopnicka – Łukowica
3
18.11.2017
[RELACJA]
Łukowica – Miejska Góra
V - Beskid Wyspowy
1
19.11.2016
[RELACJA]
Jasień - Mszana Dolna
VI - Podhale
1
25.03.2017
[RELACJA]
Ludźmierz - Ząb
2
26.03.2017
[RELACJA]
Ząb - Kiry
VII - Tatry
1
2.04.2016
[RELACJA]
Kiry - Dolina Jarząbcza
2
29.10.2016
[RELACJA]
Polana Huciska - Polana Strążyska
3
3.12.2016
[RELACJA]
Polana Strążyska - Kuźnice
4
21.01.2017
[RELACJA]
Kuźnice - Wiktorówki - Palenica Białczańska
5
25.02.2017
[RELACJA]
Palenica Białczańska - Morskie Oko
VIII - Gorce
1
17.09.2016
[RELACJA]
Turbacz - Studzionki
2
18.09.2016
[RELACJA]
Studzionki - Lubań
IX - Beskid Sądecki
1
5.08.2018
[RELACJA]
Dzwonkówka – Tylmanowa
X - Beskid Sądecki, Beskid Niski
-
. .
[w opracowaniu]
Stary Sącz – Magura Wątkowska

Z nimi w górach bezpieczniej

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Mapę miej zawsze ze sobą

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Niezastąpiony na GSS

Przewodnik „Główny Szlak Sudecki”. Jest to bogate kompendium wiedzy o najdłuższym szlaku w Sudetach, zawierające opisy przebiegu szlaku ze szczegółowymi mapami, czasami przejść i profilami wysokościowymi oraz namiarami do schronisk. Zawarto w nim również mnóstwo opisanych atrakcji, ciekawostek oraz niezliczoną ilość barwnych fotografii.
W tej jednej publikacji mamy wszystko to co potrzebne turyście przemierzającemu Główny Szlak Sudecki.

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Plan wyjazdu:
    [ZAPISY]

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełeczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2020
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełeczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2021
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Łemkowyna

- etap 1 -

18-20 wrzesień 2015
Beskid Niski
WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA



- etap 2 -

16-18 październik 2015
Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY


- etap 3 -

29-31 styczeń 2016
Beskid Niski
ŚRODKOWA ŁEMKOWSZCZYZNA



- etap 4 -

22-24 kwiecień 2016
Beskid Niski, Bieszczady
WSCHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY


- etap 5 -

21-23 lipiec 2017
Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
WATRA ŁEMKOWSKA w ZDYNI



Geocache

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Z pamiętnej wędrówki...

Po drugiej stronie Tatr, czyli na grani Niżnych Tatr

Na drogę zabieramy tylko trochę jedzenia i wody,
dobre buty, ciepły łach, szczyptę odwagi i chęci pokłady.
Na tą wędrówkę krainą nam nieznaną,
przez dziką przyrodę nieujarzmioną,
matka natura niech da nam warunki wymarzone,
a niedźwiedzie, wilki niech będą spokojne i najedzone.
      Dzień za dniem niech trwa wędrówka ta!

Podążać będziemy w stronę zachodzącego słońca,
by przed zmierzchem w jego czerwieni utulić lica.
Zaś zbudzić się pełni sił porannym brzaskiem,
a potem pchani porannym, ciepłym promykiem
ruszyć dalej przed siebie, tak jak wczoraj znów na zachód;
ufni naturze, że nie rzuci nam pod nogi żadnych przeszkód.
      Dzień za dniem niech trwa wędrówka ta!

DZIEŃ 0: 1.07.2014
Na start...
DZIEŃ 1: 2.07.2014
Telgárt
   - Útulňa Andrejcová
DZIEŃ 2: 3.07.2014
Útulňa Andrejcová
   - Čertovica
DZIEŃ 3: 4.07.2014
Čertovica
   - Chata Štefánika
DZIEŃ 4: 5.07.2014
Chata Štefánika
   - Útulňa Ďurková
DZIEŃ 5: 6.07.2014
Útulňa Ďurková
   - Donovaly

Napisz do nas