Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minčol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minčol. Pokaż wszystkie posty
Trafiliśmy dzisiaj w jeden z najpiękniejszych zakątków krajobrazowych w Karpatach, do kraju nam bliskiego językowo i kulturowo. Ostatni raz byliśmy tu dwa lata temu. Wędrowaliśmy granią Małej Fatry Krywańskiej i już wówczas wiedzieliśmy, że kiedyś powrócimy na wzniesienia Małej Fatry (słow. Malá Fatra, węg. Kis-Fátra, niem. Kleine Fatra). Dziś to się stało. Ruszamy na mniej znaną część Małej Fatry nazywaną Luczańską.

TRASA:
Vrútky Martinské hole

Martinské hole (1245 m n.p.m.) [żółty szlak] Chata na Martinských holiach [żółty szlak] Krížava, vysielač (1445 m n.p.m.) Veľká lúka (1476 m n.p.m.) Krížava (1451 m n.p.m.) Zázrivá (1394 m n.p.m.) Dlhá lúka (1305 m n.p.m.) Sedlo Prašivé (1260 m n.p.m.) Minčol (1364 m n.p.m.) niebieski szlak Sedlo Okopy (1299 m n.p.m.) niebieski szlak Diaľna (907 m n.p.m.) niebieski szlak Vrútky-Piatrová (510 m n.p.m.)

OPIS:
Dojeżdżamy pod to pasmo od strony wschodniej, gdzie pojawia się okazja zaoszczędzenia sobie trudu wspinaczki na grań pasma. Korzystamy z niej, z tym większym zadowoleniem, iż podejściowy szlak na najwyższy szczyt Małej Fatry Luczańskiej jest długi i w znacznej części prowadzi serpentynami szosy, którą możemy wyjechać autokarem.

Podjazdowa szosa rozpoczyna się w miasteczku Vrútky, położonym u ujścia górskiej rzeki Turiec do Wagu. Vrútky pojawiły się w tym miejscu w X-XI wieku. Wcześniej, w epoce brązu istniało tu grodzisko o czym świadczą liczne znaleziska i cmentarzysko. Nazwa Vrútky pochodzi od prasłowiańskiego słowa oznaczającego źródło. Po raz pierwszy w piśmiennictwie pojawia się w roku 1255. W 1285 roku wybudowano tutaj Kościół św. Jana Chrzciciela, niedługo potem stał się kościołem parafialnym. W miejscu tamtej świątyni stoi obecnie nowy kościół katolicki pw. św. Jana Chrzciciela, zbudowany w 1905 roku. Największy rozwój gospodarczy Vrútek nastąpił po wybudowaniu linii kolejowej, a właściwie dwóch: koszycko-bohumińskiej w 1870 roku i w roku 1872 roku łączącej Vrútky ze Zvoleniem położonym na południu. Wówczas miejscowość przekształciła się w ważny węzeł kolejowy. Po II wojnie światowej funkcjonowała jako jedna aglomeracja wspólnie z sąsiednim Martinem, aż do roku 1990, kiedy Vrútky znów stały się samodzielnym miastem.

Szosa wspina się trawersując boczne grzbiety odchodzące od głównej grani Małej Fatry Luczańskiej. Najpierw ponad Javorną doliną, potem po przejechaniu na drugą stronę grzbietu przez przełęcz pod szczytem Ráztoky objeżdżamy dookoła Lopušną dolinę nabierając sukcesywnie wysokości. W ten sposób przemieszczamy się na kolejny boczny grzbiet z kulminacją Kalužnej, za którym znajduje się znany w regionie ośrodek narciarski. Tam kończy się nasza szosa, dzięki której zaoszczędziliśmy czas.

O godzinie 11.00 wyjeżdżamy na spowity mgłą parking na Martinských holach. Przed drogą wstępujemy na kilkanaście minut do schroniska górskiego Chata na Martinských holach położonego na wysokości 1250 m n.p.m. Schronisko to oddane zostało do użytkowania w 1949 roku. Stanęło na miejscu spalonego przez Niemców podczas II wojny światowej. Martinské hole słyną w sezonie zimowym ze świetnych warunków narciarskich. Jest to też miejsce węzłowe dla różnych możliwości wędrówek górskich.

Chata na Martinských holiach (1250 m n.p.m.).
Chata na Martinských holach (1250 m n.p.m.).

Po zaglądnięciu do schroniska rozpoczynamy wędrówkę na grzbiet pasma kierując się żółtymi znakami. Prowadzą one asfaltową szosą, na której wkrótce spotykamy znaki czerwone, które kierują na dróżkę w lewo i prowadzą na szczyt Veľká lúka.

O godzinie 11.50 wchodzimy na najwyższy wierzchołek Luczańskiej Małej Fatry - Veľká lúka wznoszący się na wysokość 1476 m n.p.m. Okolice szczytu, podobnie jak okolice grzbietu całego masywu pokryte są rozległymi łąkami. Nie bez przyczyny najwyższy szczyt Małej Fatry Luczańskiej zwany jest z polska „wielką łąką”. Jednak oprócz łąk masyw pokryty jest również licznymi młakami, gdyż zbudowany jest z nieprzepuszczalnych skał krystalicznych.

Veľká lúka (1476 m n.p.m.).
Veľká lúka (1476 m n.p.m.).

Przy odpowiedniej pogodzie szczyt Veľká lúka oferuje rozległą panoramą, której niestety dzisiaj nie mamy. Znajdujemy się w niskich chmurach, z których czasem siąpi, a przez chwilę nawet spadają płatki śniegu. Mglista pogoda skryła pełnię piękna „wielkiej łąki”. 

Na szczycie nie gościmy zbyt długo. Grupa imponuje gotowością do dalszej wędrówki. Wracamy czerwonym szlakiem na asfaltową drogę, którą wspinamy się na Krížavę (1451 m n.p.m.), wznoszącą się w odległości około 800 metrów od szczytu Veľká lúka. Docieramy pod budynek stojący niemal na samym wierzchołku Krížavy. Na szczycie sterczą też dwa maszty antenowe. Szlak omija budynek od lewej prowadząc ciasno między kosodrzewiną i betonowym płotem.

Szczyt Krížavy podobnie jak Veľká lúka również słynie z pięknej panoramy. Żeby je zobaczyć odejść trzeba nieco od szlaku ku górnym stacjom wyciągów narciarskich wchodzących w skład ośrodka narciarskiego „Martinské hole”. Dzisiaj jednak nie ma to sensu.

Odchodząc budynek z masztem antenowym szlak prowadzi nas łagodnie w dół przez kosodrzewinę, a następnie pośród karłowatych świerków. Mijamy kulminację Krížavy, mając ją po prawej. Po kilkunastu minutach spotykamy początek zielonego szlaku, który prowadzi do miejscowości Turie położonej na Kotlinie Żylińskiej.

Pod Krížavou (1430 m n.p.m.).
Pod Krížavou (1430 m n.p.m.).

Kontynuujemy wędrówkę dalej czerwony szlakiem. Na szlaku znów pojawiają się młaki. Jednak ich pokonanie nie stanowi dla tak wytrawnych wędrowców większego problemu. Wychodzimy na odkryte tereny i przechodzimy przez kolejne wypiętrzenie na grzbiecie o nazwie Zázrivá (1394 m n.p.m.). Potem wchodzimy do świerkowego lasu.

Zázrivá.
Zázrivá.

Leśna ścieżka prowadzi nas raczej płasko przechodząc czasem przez niewielkie polany. Przed szczytem Dlhá lúka (1305 m n.p.m.) odchodzimy nieco na lewo trawersując ten wierzchołek w niewielkiej odległości. Wkrótce na przełęczy Sedlo Prašivé (1260 m n.p.m.) spotykamy żółte szlaki, które przychodzą od prawej strony z Vrútek, które wraz z naszymi czerwonymi prowadzą na szczyt Minčol (1364 m n.p.m.). Zdobywamy go dwadzieścia minut później o godzinie 13.20.

Sedlo Prašivé (1260 m n.p.m.) [fot. Anna Balasa]
Sedlo Prašivé (1260 m n.p.m.) [fot. Anna Balasa].

Po przejściu przez Sedlo Prašivé.
Po przejściu przez Sedlo Prašivé.

Podejście na Minčol.
Podejście na Minčol.

Jesteśmy już około 4 km od szczytu Veľká lúka. Zdobyty przed chwilą wierzchołek Minčola ma kształt wyrazistego stożka. Pokrywa go górska łąka zarastająca borówczyskami. Niżej stoki góry są praktycznie całkowicie zalesione. Na szczycie znajduje się węzeł szlaków. Towarzyszący nam na podejściu żółty szlak odchodzi na lewo do doliny Turianskiego potoku i dalej do wsi Turie. Z tego samego kierunku dochodzi do węzła niebieski szlak z wioski Višňové.

Minčol (1364 m n.p.m.).
Minčol (1364 m n.p.m.).

Zachmurzenie utrzymuje się i nie mamy możliwości podziwiania ekscytującej panoramy rozciągającej się ze zdobytego szczytu. Nic nie szkodzi. Mamy świetną grupę, z którą dobrze się wędruje. Na pogodę nie narzekamy, bo mogłaby być gorsza. Jest dobra umiarkowana temperatura i od dłuższego czasu nie pada. Postanawiamy jednak skrócić trasę i zejść do Vrútek niebieskim szlakiem.

Schodzimy ze szczytu Minčola na szeroką łąkę. Wiosną 1945 roku na grzbiecie i stokach Minčola powstały okopy, schrony i umocnienia. Ich pozostałości wciąż tu istnieją, a wśród nich stoi armata z tamtego okresu. Z tego miejsca artylerzyści I Korpusu Czechosłowackiego w kwietniu 1945 roku z pomocą cywilnej ludności mieszkającej w Kotlinie Turczańskiej ostrzeliwali niemieckie pozycje w Kotlinie Żylińskiej, a następnie wyzwolili Żylinę.

Sedlo Okopy (1299 m n.p.m.).
Sedlo Okopy (1299 m n.p.m.).

Na przełęczy Sedlo Okopy niebieski szlak odchodzi na prawo i kieruje się do Vrútek. Szlak powoli obniża swoją wysokość wiodąc jeszcze przez pewien czas przez łąki zarastające borówczyskami, a potem już bardziej stromo lasem.

Tego dnia pojawiają się jednak piękne panoramy, tyle tylko, że z niższego pułapu, po zejściu poniżej wysokości chmur. Z otwartych, wolnych od drzew miejsc pokazuje się nam ładny widok na Kotlinę Turczańską otoczoną wzniesieniami Małej i Wielkiej Fatry.

Widok na wieś Lipovec.
Widok na wieś Lipovec.

Miasteczko Vrútky (u dołu), a dalej wieś Sučany.
Miasteczko Vrútky (u dołu), a dalej wieś Sučany.

Martin.
Martin.




Przechodzimy przez jakąś polankę z drwami poukładanymi na jej skraju, potem znów w dół lasem. Za niedługo osiągamy kulminację Diaľna (907 m n.p.m.) za którą niebawem szlak schodzi bardzo ostro w dół na skrzyżowanie leśnych dróg gruntowych. Stamtąd zaś skręca w lewo do gęstwiny leśnej. Trzeba uważać, aby nie przegapić tego zejścia idąc dalej prosto drogą. Zostawiamy znaki na drodze (strzałka z patyków i wyryty napis na drodze) dla wędrowców znajdujących się za nami.

Diaľna (907 m n.p.m.).
Diaľna (907 m n.p.m.).

Zostawiamy znaki na drodze.
Zostawiamy znaki na drodze dla wędrowców znajdujących się za nami.

Około godziny 15.00 schodzimy dodość grząskiego  jaru niewielkiego potoku. Jakoś udaje się przejść po leżących patykach i większych kamieniach. O godzinie 15.10 docieramy do miejsca, gdzie potok ten zasila Kamenný potok wypływający z lewej z Kamennej Doliny. Przecinamy w bród Kamenny potok i wchodzimy na szosę, która schodzi w prawo do zabudowań Vrútek.

Jar dochodzący do Kamennej Doliny.
Jar dochodzący do Kamennej Doliny.
Jar dochodzący do Kamennej Doliny.
Jar dochodzący do Kamennej Doliny.

Niebieski szlak wiedzie tą szosą jeszcze przez około 800 metrów i kończy się pod hotelem Junior Piatrová, gdzie wsiadamy do oczekującego na nas autokaru. Kończymy trasę pieszą, ale w programie dzisiejszego dnia mamy coś jeszcze...

Vrútky-Piatrová.
Vrútky-Piatrová.

Hotel Junior Piatrová.
Hotel Junior Piatrová.

Vrútky-Piatrová (510 m n.p.m.).
Vrútky-Piatrová (510 m n.p.m.).


TRASA:
Orawskie Podzamcze, Oravský Podzámok (511 m n.p.m.) / Zamek Orawski, Oravský hrad Sedlo Pryslop (808 m n.p.m.) Pryslop (1038 m n.p.m.) Čierny vrch (1319 m n.p.m.) Kubínska hoľa (1346 m n.p.m.) Kubínska hoľa, sedlo (1300 m n.p.m.) Minčol (1394 m n.p.m.) Kubínska hoľa, sedlo (1325 m n.p.m.) Chata na Kubínskej hoľi (1096 m n.p.m.).

OPIS:

Śladami orawskich władców i kubińskich pasterzy
Dawno, dawno temu, dużo wcześniej przed nami, przybył na te ziemie pewien rycerz o imieniu Marek, a widząc skałę, tą samą przed którą my dziś stoimy, pomyślał, że nawet gdyby potrzebował pomocy diabła, to wybuduje tu zamek. W tym momencie usłyszał głos, który zaoferował mu pomoc, a jak się domyślacie był to głos diabła. Jednak jak to z niejednym czartem już bywało, pomoc w spełnieniu marzeń Marka nie miała być za darmo. Marek musiał podpisać cyrograf na swoją duszę. Początkowo chłopak się wahał, ale ostatecznie zgodził się mając nadzieję, że czartowi nie uda się spełnić wszystkich wymogów umowy. Mówiła ona o tym, że diabeł musi wybudować zamek w ciągu siedmiu dni i siedmiu nocy, i wtedy po siedemdziesięciu latach będzie mógł przyjść po duszę Marka. Szatan zgodził się i z werwą od razu zaczął budowę. Pracował ciężko, znosił głazy całymi dniami i nocami. Głazy potrzebne do budowy musiał przynosić z daleka. Musiał też uważać, aby budowla nie spadła do płynącej poniżej Orawy, bo skała zamkowa była wysoka i nachylona w jedną stronę. Zamek szybko rósł. Widząc to Marek zaczął obawiać się, że jednak przyjdzie mu iść do piekła, i zaczął modlić się do Pana Boga, aby go przed tym uchronił. Diabeł cieszył się, że przysporzy piekłu jeszcze jedną duszyczkę. Gdy kończyła się ostatnia noc, twierdza była już prawie gotowa. Został jeszcze jeden głaz do wniesienia, ale nagle rozległo się pianie koguta, oznajmiające ranek ósmego dnia. Dusza Marka została uratowana. Wściekły diabeł wrzucił ów kamień do rzeki, gdzie pozostał aż do dziś. Ludzie nazwali go Markową Skałą, a budowę zamku Marek dokończył własnymi siłami.
Stoi on po dziś dzień, kpiąc z praw fizyki na 112-metrowej wapiennej skale ponad lustrem rzeki Orawy, na bezwzględnej wysokości 520 m n.p.m. - Zamek Orawski (słow. Oravský hrad), z węgierska zwany Árva vára.

Orawski Zamek.

Kiedy powstał – nikt tego nie wie. Pierwsze wzmianki pojawiają się o nim w roku 1241. Był stanicą strzegącą traktu wojennego i handlowego do Polski.

Historia Orawskiego Zamku ma niezwykle bogatą treść, z rodowodami węgierskimi, słowackimi, ale też i polskimi. Samych właścicieli miał ponad dwudziestu. Sporo by można pisać o historii tego zamku, dlatego też odsyłamy zainteresowanych czytelników do innych internetowych źródeł.

Pod zamkową skałą rozwinęła się wieś Orawskie Podzamcze (słow. Oravský Podzámok) - najstarsza miejscowość regionu, w której rozpoczynamy naszą wędrówkę po słowackiej Orawie. Dziś Zamek Orawski jest największą atrakcją wśród zabytków regionu. Tutaj też kręcono jeden z pierwszych horrorów „Nosferatu – symfonia grozy” Friedricha Wilhelma Murnau. Był planem zdjęciowym wielu czechosłowackich i słowackich, ale także polskich filmów. Kręcono tutaj m.in. serial „Janosik” (którego bohater pochodzi faktycznie z Orawy), a także polski serial biograficzny z roku 1989 roku pt. „Kanclerz”.

Zwiedzanie rozpoczynamy stromym podejściem pod renesansową bramę, którą przekraczamy o godzinie 10.50 pod opieką słowackiego przewodnika. Za bramą przechodzimy przez drugą bramę ze zwodzonym mostem i tunelowym przejściem, w którego sklepieniu znajdują się otwory służące kiedyś do polewania nieproszonych gości gorącą smołą. Tunel ten doprowadza nas do trzeciej bramy, którą wchodzimy na baśniowy dziedziniec dolnego zamku.

Trzecia brama do zamku.

Bajkowy dziedziniec dolnego zamku.

Z dziedzinca dolnego zamku wchodzimy do Pałacu Jerzego Thurzy, w którym zwiedzamy galerię zamkową i saloniki. W pierwszym pomieszczeniu wita nas Biała Dama z odciętą prawą dłonią, podobno straciła ją wstawiając się za służącym, którego chciał ukarać jej mąż.


Biała Dama, która wstawiała się za służącym, którego chciał ukarać jej mąż.

W kolejnym pomieszczeniu wśród galerii obrazów dostrzegamy tajemnicze lustro. Podobno, gdy kobieta przejrzy się w nim będzie zawsze piękna, ale z charakteru okropna. Prawie w każdym z pomieszczeniu oglądamy oręż i wyposażenie wnętrz. Potem przechodzimy przez kolejne komnaty i saloniki.


W Pałacu Jerzego Thurzy.

Gdy kobieta przejrzy się w tym lustrze będzie zawsze piękna, ale z charakteru okropna...

Stąd wychodzimy na taras widokowy na okrągłej bastei, z którego rozpościera się ładny widok na okolicę. Widać stąd w pełnej okazałości dziedziniec zamku dolnego. Z tego tarasu wchodzimy do położonego w zamku średnim Pałacu Macieja Korwina (wybitnego króla węgierskiego). Atrakcją są tutaj sala rycerska i sala herbowa.


W Pałacu Macieja Korwina.

Wieża kaplicy zamkowej.

Z sal wyszliśmy na górny dziedziniec zamkowy, otoczony wysokimi, drewnianymi krużgankami. Z dziedzińca tego schodami wspinaliśmy się do kolejnych poziomów zamkowych. Tutaj oprócz eksponatów historycznych, mamy ekspozycję przyrodniczą i etnograficzną zamku. Z eksponatów historycznych najbardziej zaskakującymi okazały się nader krótkie łóżka w pomieszczeniach sypialnianych. Okazuje się, że członkowie rodziny władającej zamkiem mieli tylko po 165 cm wzrostu, co jednak nie zmienia faktu, że byli uważani za ludzi postawnych. Z dziedzińca zamku średniego dostajemy się też do Pałacu Jana z Dubovca, który zamieszkiwali szlacheccy obywatele zamku.


W Pałacu Jana z Dubovca.


Z najwyżej położonych pomieszczeń zamku średniego zaczęliśmy wspinać się dalej, tym razem stopniami przytulonymi do skały, gdzie stoi najwyższa i zarazem najstarsza część warowni. Jednak ze względów bezpieczeństwa wejście do zamku górnego jest zamknięte (obecnie trwają tam prace konserwatorskie). Nam przyszło zadowolić się widokami spod wejścia do tej cytadeli. U stóp mieliśmy dolinę rzeki Orawy, wraz z miasteczkiem. W oddali majaczyły szczyty okolicznych masywów górskich.

Widok spod murów górnego zamku na północny zachód.

Widok spod murów górnego zamku na północny wschód.

Widok spod murów górnego zamku na północ. W dole widać rzekę Orawę.

Majestatyczny widok zamku na wysokiej skale, jaki widzimy z dołu nie ma sobie równych. Ten z góry utwierdza nas w przekonaniu, że to prawdziwa twierdza nie do zdobycia, co potwierdziła historia. Zamek nigdy nie został zdobyty siłą, a tak naprawdę nie miał zbytnio okazji udowodnić swojej przydatności. Mury zamku są niemal idealnie dopasowane do krawędzi skały, tak, że żaden napastnik nigdy nie miał szans dotarcia pod właściwy mur. Dlatego też  nietypowa jest zabudowa obronna najwyższej części zamku, która zupełnie pozbawiona jest donżonu, stanowiącego ostatnie miejsce oporu.


Górny zamek.

Mury zamku są dopasowane do krawędzi skały.

Cytadela.

Z najwyższego dostępnego do zwiedzania punktu schodzimy z powrotem w dół po stopniach skalnych, na dziedziniec zamku średniego, i dalej przejściami zamkowymi na dziedziniec zamku dolnego. Tutaj zwiedzamy jeszcze kaplicę zamkową z XVII wieku, z pięknym ołtarzem i wyposażeniem. W jego podziemiach znajdują się grobowce osobistości związanych z zamkiem.


Zejście z górnego zamku stopniami przyklejonymi do skały.

Z zamku średniego wychodzimy pomiędzy bastejami.

Schody wychodzące z zamku średniego (z lewej widać fragment jednej z bastei).

Schody na dziedziniec dolnego zamku.

Ołtarz w kaplicy zamkowej.

Na tym kończymy zwiedzanie niezwykłego Zamku Orawskiego. Schodzimy do Orawskiego Podzamcza, przechodząc kolejno trzy zamkowe bramy. Orawskie Podzamcze wraz z zamkiem było niegdyś, ważnym ośrodkiem administracyjnym całego regionu. Mieszkańcy Orawskiego Podzamcza stanowili wtedy w większości służbę zamkową i zamkowych rzemieślników. Funkcjonował tu wtedy tartak, browar, młyn, folusz, a nawet młyn produkujący proch strzelniczy.




Zejście do pierwszej bramy zamkowej.

W drodze do autokaru zatrzymujemy się jeszcze chwilkę nad główną rzeką historycznej krainy Słowacji o takiej samej nazwie Orawa. Wypływa ona ze sztucznego jeziora Oravska priehrada, które napełniają rzeki Czarna Orawa i Biała Orawa.


Orawa.



O godzinie 12.40 wyjeżdżamy z Orawskiego Podzamcza. Kolejnym naszym celem jest centralna część Magury Orawskiej, w której znajdują się jej najwyższe szczyty: Minčol (1394 m n.p.m.) i Kubínska hoľa (1346 m n.p.m.). Część ta zwana jest Pasmem Kubińskiej Hali. Od wschodniej części Magury Orawskiej, pasmo Kubińskiej Hali oddziela dość głęboka, wyraźna przełęcz Príslop (808 m n.p.m.), na której o godzinie 12.55 rozpoczynamy wędrówkę. Czerwony szlak wyprowadza nas z przełęczy od razu dość szybko w górę. Ścieżka leśna chwilami pokryta jest szeleszczącymi liśćmi, a niekiedy, w bardziej nasłonecznionych fragmentach obrośnięta zieloniutką trawą. Słonce zaczyna przygrzewać, unosi się trochę parne powietrze, ale ogólnie jest bardzo przyjemna aura. Wspinaczka nie jest nazbyt męcząca i o godzinie 13.30 jesteśmy już na grzbiecie pasma.


Nasłoneczniony fragment podejścia na Kubińską Halę.

Ścieżka nasza biegnie do teraz przeważnie dość szeroką, trawiastą przecinką leśną, nagrzewaną promieniami słonecznymi. Kurtki lub polary lądują w plecakach. Las jest tu bardzo gęsty, zdominowany górnoreglowymi świerkami, co świadczy o surowości występującego tu klimatu. Faktycznie panuje tu swego rodzaju dzicz i spotkać tu można nawet największe karpackie drapieżniki: niedźwiedzia brunatnego, rysia, czy też wilka.




Czasem nasz szlak wybiega na polany odsłaniające szeroki grzbiet Kubińskiej Hali, głownie na płytkich przełęczach na lekko pofalowanym grzbiecie Kubińskiej Hali. Takie miejsca  przypominają o dawnej gospodarce pasterskiej mieszkańców Kubina. Polany opadają łagodnymi północnymi zboczami Kubińskiej Hali. Strona południowa, którą wchodziliśmy na grzbiet pasma, jest zdecydowanie bardziej stroma i jednocześnie gęsto zarośnięta drzewami.

 Łagodne północne zbocze Kubińskiej Hali...

...i jedna z polan opadających po nim.
Urdzik karpacki (Soldanella carpatica).



Mały czerwony szlak kubiński i duży czerwony szlak kubiński.


Niespodzianka na szlaku - krokusik.
Gdy ścieżka wznosi się bezpośrednio na szczyt Kubińskiej Hali, zbliża się do  krawędzi południowego zbocza bardzo stromo opadającego w kierunku Dolnego Kubína. Dzięki temu pojawia się piękna panorama na miasto i wznoszące się za nim imponujące szczyty Gór Choczańskich, z dominującym Wielkim Choczem. Szkoda, że powietrze ogranicza widoczność i nie widać wszystkiego tak jak byśmy chcieli.





O godzinie 15.10 przechodzimy przez rozległy szczyt Kubínska hoľa (1346 m n.p.m.) - to drugi co do wysokości szczyt Magury Orawskiej. Na skraju wyjątkowo tutaj urwistych północnych zboczy pojawia się kosodrzewina. Dalej ścieżka opada łagodnie na płytką przełęcz Kubínska hoľa, na wysokość 1300 m n.p.m. Znika las, a na rzecz niewielkich grup młodych świerków, porozrzucanych na trawiastych połaciach przełęczy i wznoszącego się za nią zbocza kolejnej góry.


Na Kubínskiej hoľi pojawia się kosówka.

Na szczycie Kubínskiej hoľi (1346 m n.p.m.); w tle szczyty Gór Choczańskich.

Wielki Chocz, a w dole Dolny Kubin.
  
Ciemiężyca zielona (Veratrum lobelianum Bernh).

Siodło przełęczy mijamy około godziny 15.20 i szybkim krokiem, bez specjalnego wysiłku zbliżamy się do najwyższego szczytu Magury Orawskiej. Wierzchołek góry Minčol jest mocno zarośnięty drzewami. Po minięciu znajdującego się w jego pobliżu masztu antenowego oraz górnej stacji wyciągu narciarskiego, wchodzimy w krótki odcinek gąszczu drzew i po chwili, o godzinie 15.45 zdobywamy szczyt.


Za nami Kubínska hoľa (1346 m n.p.m.).

Przed nami Minčol (1394 m n.p.m.).

Minčol zdobyty!

Zatrzymujemy się na rozdrożu szlaków, na wysokości 1392 m n.p.m. Robimy sobie tradycyjną przerwę, bo choć niebo pokrywa szczelna zasłona chmur to nadal jest dość ciepło. Na północy widać ciemniejsze chmury, ale raczej nie wieszczą dużych opadów.

O godzinie 16.00 zaczynamy schodzić w dół, z powrotem w kierunku przełęczy Kubínska hoľa, jednak nie do najniższego jej punktu, ale na wysokość 1325 m n.p.m., gdzie znajduje się skrzyżowanie czerwonego szlaku ze niebieskim. Stąd niebieskim szlakiem schodzimy po południowych zboczach Kubińskiej Hali w kierunku Dolnego Kubina, w pobliżu popularnych nartostrad. Szlakiem tym dochodzimy do jedynego schroniska na obszarze całej Magury Orawskiej, zwaną ze słowackiego Chatą na Kubínskej hoľi.


Panorama podczas schodzenia z Minčola - Mała Fatra; z prawej na pierwszym planie Łysica.

Schronisko turystyczne pod Kubińską Halą znajduje się na wysokości 1096 m n.p.m. Tą wysokością, o godzinie 17.00 zamykamy dzisiejszą wędrówkę górską. Wszystko dzięki, naszemu znakomitemu kierowcy, który wyjechał po nas pod samo schronisko. W schronisku spędzamy kilkadziesiąt minut, by zaspokoić głód i pragnienie. Przy okazji wspominamy i podsumowujemy przebytą trasę.


Chata na Kubínskej hoľi – tu kończymy wędrówkę.

Nie była ona trudna, a tym samym nie nastręczała żądnych poważnych trudności. Przez większą część dała nam relaksacyjną wędrówkę leśną. Jednak występujące od czasu do czasu punkty widokowe przypominały nam, że mimo wszystko jesteśmy wysoko w górach. Wędrówce sprzyjała pogoda, choć zasięg panoram z miejsc widokowych ograniczała przejrzystość powietrza. Jednak nie tylko piękne widoki przywiodły nas tutaj, ale także klimat przyjemnej wędrówki górskiej, jaki zgotowali nam kolejny raz członkowie i sympatycy Klubu Turystyki Górskiej. W sercu pozostaje radość i satysfakcja z przebytej trasy, a w duszy pozytywna energia i siła na najbliższe dni.


LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Klub Turystyki Górskiej.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas