Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolski Szlak Papieski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolski Szlak Papieski. Pokaż wszystkie posty
Dzieje „Środowiska” są poniekąd dziejami
różnych wycieczek i wędrówek,
które wszystkim nam zapadły głęboko w serce.
JP II, Castel Gandolfo, 8.01.1997 r.

TRASA:
Nowy Targ, Kowaniec [żółty szlak] Bukowina Miejska (1143 m n.p.m.) [żółty szlak] Polana Rusnakowa [żółty szlak] Turbacz (1310 m n.p.m.) [żółty szlak] Schronisko PTTK na Turbaczu [żółty szlak] Hala Turbacz [żółty szlak] Czoło Turbacz (1258 m n.p.m.) [żółty szlak] Przełęcz Borek (1009 m n.p.m.) [niebieski szlak] Dolina Kamienicy [niebieski szlak] Rzeki

OPIS:
Zacisze Gorców przyciąga przyrodą, wabi spokojem, ujmuje malowniczością krajobrazu. Kiedyś Gorce pokrywały rozległe hale, rozliczne polany na których górale wypasali owce. Owce, szałasy pasterskie, psy pilnujące stad, bacówki były wówczas nierozłącznym elementem gorczańskiego krajobrazu. Na halach dźwięczały dzwoneczki pasterskie, z bacówek unosił się zapach dymu i wędzonego oscypka. Takie były kiedyś Gorce. Pod względem wielkości były drugim po Tatrach ośrodkiem pasterstwa w Polsce. Wypas owiec skupiał się na masywach Turbacza i Gorca, wcześniej również na Kudłoniu i Lubaniu. Przez takie Gorce w latach 50-tych XX wieku wędrował ksiądz Karol Wojtyła, a razem z nim grupa młodych przyjaciół z Krakowa.

Zbliża się jesień. Lato ma się ku schyłkowi. Dzisiejszego dnia Gorce skapane nocnym deszczem wyciszyły się i chyba trochę opustoszały. W lesie z pewnością zaroiło się od grzybów.
Gorce chmurne i dżdżyste, zielone manowce,
Smreki, szałasy kryte sczerniałymi deski,
Piargi, liche kartofle i chude owieski,
Musujące potoki i skubiące owce:
Kraina mokra, chłodna, wieczyście zziębnięta
W bose nogi pastuchów, co gęsi i krowy
Pasą na słocie, kryjąc w szare worki głowy -
Holofieniem góralskich głosów zachrypnięta,
Chociaż szyje wzgórz swoich owija w mgieł szale,
Gdy samotnie, odludnie turlikają hale.
(Leopold Staff - „Gorce” z tomu Barwa miodu, 1936)
I choć jeszcze mgły i chmury nie mogą oderwać się od lasu - robi się ciepło i pogodnie. Może później zza chmur wyjrzy słońce, choć tak jest dobrze i przyjemnie. Nawet te lekko zabłocone dróżki gorczańskie nie przeszkadzają, lecz nadają wędrówce lekko inny smak, który docenią koneserzy wędrownej turystyki. Las jest najpiękniejszy właśnie w taka aurę, kiedy błyszczy, jakby był pokryty szklistą politurą. Deszcz już od dana nie pada, ale skropione liście jeszcze są wilgotne. Powietrze pozbawione jest zupełnie pyłu, tak czyste i soczyste, że aż można się nim zachłysnąć.

Kapliczka przy szlaku.
Kapliczka przy szlaku.
Minęły cztery miesiące, od czasu ostatniej wędrówki papieskim szlakiem, które zaprowadziły nas pod Gorce, do miasta Nowy Targ, stolicy Podhala. Wyruszamy stąd przez nowotarski Kowaniec na gorczańskie odcinki Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Godzina 8.30 - znajdujemy się w dzielnicy Kowaniec na początku żółtego szlaku. W Gorce prowadzi stąd też zielony szlak przez Bukowinę Waksmundzką. Kiedyś nim wędrowaliśmy, lecz dzisiaj nasza droga powiedzie żółtym szlakiem przez Bukowinę Miejską. Najpierw podążamy asfaltowymi uliczkami osiedla Oleksówki. Od razu nabieramy wysokości. Po dziesięciu minutach dochodzimy do lasu. Na jego skraju, po prawej stoi kapliczka domkowa z drewnianą nadbudówką, wieżyczką z dzwonem i krzyżem na szczycie czterospadowego zadaszenia. Kapliczka zamykana jest przeszklonymi drzwiami frontowymi. Wokół nich są trzy wnęki. W tej nad drzwiami widzimy figurę Matki Bożej, w tej po lewej figurę Serca Jezusowego, zaś po prawej stoi figura św. Antoniego z Padwy trzymającego na rękach Dziecię.
Kapliczka na Oleksówkach.
Kapliczka na Oleksówkach.

Tutaj kończy się asfalt. Wchodzimy do lasu, droga skręca na prawo. Podchodzimy niezbyt stromo zalesione zbocze, a po chwili wychodzimy na dużą polanę z kilkoma domostwami. Przecinamy ją i ponownie znikamy w lesie. Tak jak spodziewaliśmy się jest w nim pełno grzybów. Grzybobranie opóźnia marsz zbieraczom. Jednak cały czas, szybciej lub wolniej nabieramy wysokości idąc kamienistym duktem przez las i gorczańskie polany. Polany świecą już pustkami. Tylko zieleń traw, z kwiatów zostały już tylko nieliczne, późno kwitnące okazy. Bo lato będzie się kończyć niebawem i flora już o tym doskonale wie. Wieczorne chłody są już coraz częstsze. Nastrajają życie do jesieni.

Na jednej z gorczańskich polan.
Na jednej z gorczańskich polan.

Paprocie.

Na szlaku.
Na szlaku.


List paproci.
Paprocie.
Paprocie.

Na szlaku.
Na szlaku.

O godzinie 10.40 docieramy na grzbiet Bukowiny Miejskiej. Wchodzimy na Polanę Wszołową, gdzie pod lasem stoi ołtarz polowy ufundowany w 2003 roku przez Koło Łowieckie „Krokus” z Nowego Targu. Odbywają się przy nim msze święte na rozpoczęcie i zakończenie sezonu łowieckiego. Szlak po osiągnięciu grzbiety skręca w prawo, tam gdzie znajduje się gniazdo Turbacza. Mgły snują się po wierzchołkach drzew porastających boczne grzbiety odchodzące od rozrogu, ale Turbacz jawi się przed nami. Aura skąpi nam widoków dzisiaj w Gorcach. Zbliżamy się do niego idąc chwilę jeszcze dość płasko, potem pod górkę przez ciąg polan, aż zatrzymujemy się na jednej z nich - Polanie Rusnakowej.

Polana Wszołowa.
Polana Wszołowa.

Ołtarz polowy na Polanie Wszołowej.
Ołtarz polowy na Polanie Wszołowej.

Turbacz widziany z Polany Wszołowej.
Turbacz widziany z Polany Wszołowej.

Na Polanie Rusnakowej stoi drewniana kaplica Matki Bożej Królowej Gorców. O jedenastej zaczęła się msza święta. Zostajemy na polanie do jej końca. Kaplica została wzniesiona w 1979 roku, gdy na Podhalu rozniosła się wieść, że region odwiedzi papież Jan Paweł II. Górale postanowili wybudować papieżowi niewielką świątynię. Wznieśli ją na polanie należącej do Czesława Pajerskiego i nadali oryginalny kształt. Została zbudowana na planie krzyża Virtuti Militari. Na elewacjach kończących ramiona tego krzyża umieszczono cztery orły z różnych historycznych epok. Na elewacji frontowej umieszczony został orzeł z czasów Stanisława ze Szczepanowa (rok 1079), na lewej elewacji orzeł z czasów konfederacji barskiej (rok 1772), na tylnej elewacji znalazł się orzeł z okresu II Rzeczypospolitej (rok 1939), zaś na elewacji prawej orzeł z czasów tworzenia armii polskiej w ZSRR (rok 1944). Budowa kaplicy zbiegła się z 900. rocznicą śmierci męczeńskiej Stanisława ze Szczepanowa, co zaznaczono nad odpowiednim orłem dopisując datę 1979. Gdy byliśmy tutaj rok temu widzieliśmy, że kaplica przechodzi gruntowny remont. Poprawiono izolację od gruntu, odnowiono elewacje i orły. Nad orłem z 1944 roku dopisano rok 1989, a zatem orzeł ten odnosi się nie tylko do czasu tworzenia armii polskiej dla wyzwolenia Ojczyzny spod hitlerowskiej okupacji, ale do okresu 1944-1989 odzwierciedlającego epokę PRL-u.

Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej.
Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej.
Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej. Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej. Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej. Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej.
1079-1979177219391944-1989

Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej.
Wchodzimy do wnętrza kaplicy.

Msza kończy się kilka minut przed południem. Nie ma dzisiaj zbyt wielu ludzi. Właściwie większość stanowią uczestnicy naszej wycieczki. Tłumy wiernych przybywają tutaj w pierwszą niedzielę sierpnia, kiedy organizowane są uroczystości Święta Ludzi Gór przez Związek Podhalan. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych msze odprawiane były przez księdza prof. Józefa Tischnera. Na jego słynne kazania o góralskiej „ślebodzie” przybywały wówczas tysiące wiernych. Tischnera wspomina kamień zamocowany z lewej za drzwiami. Wyryto na nim słowa, które wypowiedział pod Turbaczem 13.08.2006 roku: „...zyjdźcie z tego miejsca z posyrzonym sercem”.

Wspomnienie ks. prof. Józefa Tischnera.
Wspomnienie ks. prof. Józefa Tischnera.

Do wnętrza kaplicy wprowadzają drzwi belkowane na kształt wizerunku orła. Wnętrze niewielkiej, kaplicy o specyficznym wystroju nawiązuje do wartości patriotycznych. Konstrukcja ołtarza opiera się na konarze świerka nakrytego daszkiem, z którego wystają trzy gałęzie. Dołem konar opleciony jest drutem kolczastym, symbolem zniewolenia nawiązującym do niemieckich obozów i sowieckich łagrów. W rozwidleniu gałęzi umieszczona jest figurka Matki Boskiej, która na głowie zamiast korony ma męską dłoń okupanta. Skrępowane sznurem, jak u jeńca dłonie Matki Boskiej złożone są do modlitwy. Z napisów umieszczonych na ścianach kończących ramiona krzyża można złożyć treść:

Bogu na chwałę
Ojcu Świętemu ku radości
Górom na urodę
Turystom ku pożytkowi

Kaplica Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej.
Ołtarz.



Wieloznaczeniowa symbolika Kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej przyczynia się do tego, iż zwana jest różnorodnie: kaplicą papieską, partyzancką, czy też pasterską. Gdy ją budowano, mówiono, że będzie to papieska bacówka. Liczono, że kiedyś papież zagości w niej, lecz niestety nigdy mu się to nie udało, choć bywał blisko. Podczas pierwszej wizyty w Ojczyźnie, w trakcie mszy świętej odprawianej na nowotarskim lotnisku, otrzymał klucze do „swojej bacówki”. W przemowie Jan Paweł II powiedział wówczas: „Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu i dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych stron Polski, a także z poza Polski. Ciągną latem i zimą. Szukają odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą. Pragną odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym, w marszu, w podejściu, we wspinaczce, w zjeździe narciarskim.”

Wychodzimy z kaplicy. Na polanie pod lasem jest też drugi ołtarz liturgiczny, polowy. Przed nim rzędy ławek. To tu były odprawiane przez księdza prof. Józefa Tischnera słynne na całą Polskę „ślebodne” msze święte. Kaplica nie pomieściła by rzeszy wiernych, jakie wówczas przybywały na Polanę Rusnakową. Za kaplicą w zadrzewieniu stoi piętnastometrowa dzwonnica, a także symboliczny grób z trzema rękoma wystającymi z ziemi. Symbolizują one ofiary obozów w Katyniu, Charkowie i Ostaszkowie.

Symboliczny grób z trzema rękoma.
Symboliczny grób z trzema rękoma.

Polana Rusnakowa.
Polana Rusnakowa.

O godzinie 12.20 opuszczamy Polanę Rusnakową. Idziemy na najwyższy szczyt Gorców - Turbacz (1310 m n.p.m.), wielokroć odwiedzany przez przyszłego papieża. Żegnając się z wiernymi zgromadzonymi na nabożeństwie różańcowym w Ludźmierzu podczas VI pielgrzymki do Ojczyzny, zachęcał wiwatujących: „Chodź na Turbacz! Chodź na Turbacz! O – widać go!” Na Turbacz wchodzimy w tym razem nieznakowaną ścieżką o godzinie 12.45. Nad wierzchołkiem i okolicą wiszą nisko chmury, które niemal zupełnie ograniczają widoki. Po kilku minutach schodzimy czerwonym szlakiem do Schroniska na Turbaczu, gdzie zjadamy coś na ciepło, wypijamy herbatę, chwilę odpoczywamy. Jest ciasno, gwarno, bo oprócz naszej grupy jest też sympatyczna grupa z Oddziału PTTK „Podbeskidzie” w Bielsku-Białej. Integrujemy się.

Widok na Jezioro Czorsztyńskie.
Widok na Jezioro Czorsztyńskie.

Jezioro Czorsztyńskie.
Jezioro Czorsztyńskie.

Wisielakówka (1207 m n.p.m.).
Wisielakówka (1207 m n.p.m.).

Turbacz (1310 m n.p.m.).
Turbacz (1310 m n.p.m.).

Widok ze szczytu Turbacza - czerwony szlak do Rabki-Zdroju.
Widok ze szczytu Turbacza - czerwony szlak do Rabki-Zdroju.

Turbacz (1310 m n.p.m.).
Turbacz (1310 m n.p.m.).

Schronisko na Turbaczu.
Schronisko na Turbaczu.

Na tarasie przed Schroniskiem PTTK na Turbaczu.
Na tarasie przed Schroniskiem PTTK na Turbaczu.
Na tarasie przed Schroniskiem PTTK na Turbaczu.

Sielankę w schronisku kończymy tuż przed czternastą. Wychodzimy na zewnątrz. Grupa z Bielska-Białej również kończy pobyt w schronisku. Nasze drogi rozchodzą się. Żegnamy się i kierujemy za żółtymi znakami na Halę Turbacz. Słońce rozjaśnia warstwę chmur. Bielą się bardziej. W dali widać zarysy Lubonia Wielkiego i Szczebla. Wchodzimy na rozległa halę ciągnącą się od Turbacza po Czoło Turbacza. Ścieżka szlaku prowadzi nas wprost pod Szałasowy Ołtarz. Zatrzymujemy się przy nim o godzinie 14.15.

W dali widać zarysy Lubonia Wielkiego i Szczebla.
W dali widać zarysy Lubonia Wielkiego i Szczebla.

Zniszczony szałas pasterski na Hali Turbacz.
Zniszczony szałas pasterski na Hali Turbacz.

Hala Turbacz.
Hala Turbacz.

Wielokroć wędrował tędy Karol Wojtyła. W okresie 13-22 września 1953 roku odbył długa wędrówkę z młodymi przyjaciółmi. Rozpoczęli w Suchej Beskidzkiej, przeszli przez Jałowiec, Mędralową, Babią Górę, Policę, pasmo Podhalańskie, dotarli do Klikuszowej z której wspięli się na Gorce. Było 17 września 1953 roku. Idąc przez Stare Wierchy dotarli na Halę Turbacz, gdzie zatrzymali się na nocleg w jednym z szałasów. W tamtym czasie pod Turbaczem było dużo pasterskich szałasów. Górale trzymali w nich siano, które nierzadko służyło za posłanie turystom. Nie było wówczas schronisko na Turbaczu, bo spłonęło w czasie wojny, a odbudowane zostało dopiero w roku 1958. Tamtego dnia wydarzyło się na Hali Turbacz coś niezwykłego, o czym we wspomnieniach opowiada prof. dr Jerzy Janik, jeden z uczestników owej wędrówki z księdzem Karolem Wojtyłą:
…Pewnego wieczoru, późnym latem 17 września 1953 roku, znaleźliśmy się wraz z Wujkiem (jeszcze wtedy nie biskupem) - u podnóża Gorców we wsi Klikuszowa. Wszystkim spodobała się idea nocnego podejścia na Turbacz; była piękna pogoda, noc księżycowa. Podejście (z dyskusją oczywiście) trwało kilka godzin. Wyszliśmy wreszcie na halę przy tak zwanym Czole Turbacza. Stał tam wielki szałas pełen siana. Zanim jednak poszliśmy spać rozpaliliśmy ognisko, coś jedliśmy i śpiewali...

Na wycieczkach Wujek odprawiał dla nas Mszę św. Tam pod Turbaczem powiedział: Wiecie co, w Kościele próbują wprowadzić elementy nowej liturgii. Jednym z tych elementów jest pozycja kapłana odprawiającego Mszę św. ma on mianowicie stać twarzą do wiernych. Zróbmy tak.

W drzwiach szałasu umocowaliśmy deskę, dla wzmocnienia konstrukcji, wsunęliśmy kopkę siana. Wujek stanął wewnątrz szałasu, twarzą do nas, przy desce, która stała się ołtarzem a my na zewnątrz szałasu. In nomine Patris… zaczął, oczywiście po łacinie, na zmianę języka trzeba było poczekać jeszcze parę lat. I tak pod szczytem Gorców trwała Najświętsza Ofiara na Chwałę Stwórcy otaczającej nas przyrody.

W czasie Mszy św. pojawili się gospodarze z którejś z podgorczańskich wsi dla zebrania siana. Podeszli do naszego szałasu - kościoła i pobożnie uklękli.


(fragment wspomnień prof. dr Jerzego Janika)

Działo się to dziesięć lat przed Soborem Watykańskim II, który wprowadził nowe elementy liturgii, w tym również ustawienie kapłana twarzą do wiernych. Prawdopodobnie to właśnie tutaj na Hali Turbacz, 17 września 1953 roku została w ten sposób odprawiona po raz pierwszy w Polsce msza święta. Następnego dnia grupa Karola Wojtyły przeszła przez Kudłoń, zeszła do wsi Rzeki, a następnie przez Gorc udali się do Ochotnicy, skąd podążyli dalej do Krościenka, a potem w Pieniny i Beskid Sądecki. Wyprawa ta zakończyła się w Krynicy.

Szałasowy Ołtarz.
Szałasowy Ołtarz.

Szałasowy Ołtarz.
Szałasowy Ołtarz.

Szałas w którym zatrzymała się grupa Karola Wojtyły już nie istnieje. Poddał się upływowi czasu. Jednak w 2003 roku postanowiono odtworzyć fragment jego konstrukcji na podstawie zachowanych fotografii. Górale zrekonstruowali front dawnego szałasu, a w jego drzwiach umocowali deskę. Obok postawiono żelazny krzyż i głaz z pamiątkową tablicą ufundowany przez gospodarzy schroniska na Turbaczu. Budowla ta nazywana jest Szałasowym Ołtarzem. Na pamiątkę wydarzenia z 17 września 1953 roku w każdą trzecią niedzielę września, na Hali Turbacz przy Szałasowym Ołtarzu odprawiana jest msza święta.

Tymczasem z Hali Turbacz odsłonił się widok na Rabkę-Zdrój. Przejrzystość wzrasta, choć chmury kłębią się wciąż nad nami. Pogoda jednak sprzyja i w żadnym razie nie daje powodów do narzekań. Wchodzimy na Czoło Turbacza (1258 m n.p.m.), piąty pod względem wysokości szczyt w Gorcach, po czym kierujemy się w stronę Doliny Kamienicy. Opuszczamy Halę Turbacz. Wchodzimy między zwarty drzewostan, znajdujący się w obrębie Gorczańskiego Parku Narodowego. Idziemy leśnym duktem. Przyroda zaczyna mienić się dzikością. Trawersując południowy stok Mostownicy (1251 m n.p.m.) przybliżmy się do szumiącego potoku. Kilkakrotnie przecinamy spływające do niego strumienie. Po pewnym czasie szum wód Kamienicy cichnie, bo oddalamy się od potoku. O godzinie 15.30 wchodzimy na przełęcz Borek (1009 m n.p.m.). Są tu ławki, na których robimy sobie dwudziestominutowy odpoczynek.

Widok na Rabkę-Zdrój.
Widok na Rabkę-Zdrój.

Widok na Gorc.
Widok na Gorc.

Hala Długa i Chatka Metysówka.
Hala Długa i Chatka Metysówka.

Hala Turbacz.
Hala Turbacz.

Polana Czoło Turbacza.
Polana Czoło Turbacza.

Czoło Turbacza (1258 m n.p.m.).
Czoło Turbacza (1258 m n.p.m.).
Czoło Turbacza (1258 m n.p.m.).

Hala Długa, zejście z Czoła Turbacza.
Hala Długa, zejście z Czoła Turbacza.

Stok Mostownicy.
Leżące konary.

Stok Mostownicy.
Stok Mostownicy.

Jeden ze strumieni zasilających Kamienicę.
Jeden ze strumieni zasilających Kamienicę.

Borek (1009 m n.p.m.).
Borek (1009 m n.p.m.).

Na przełęczy Borek opuszczamy żółty szlak i wchodzimy na niebieski, który momentalnie wprowadza na drewniany mostek. Przechodzimy nad wartkim nurtem Kamienicy i idziemy dalej jej prawym brzegiem nie dalej niż 100 metrów, do kolejnego mostku, przez który wracamy na lewy brzeg potoku. Jest kilka minut po szesnastej, gdy mijamy młaki, zaś o godzinie 16.30 przechodzimy ujście potoku Wspólny (950 m n.p.m.), skąd odchodzi zielony szlak na Kudłoń (1274 m n.p.m.). Piętnaście minut później pokonujemy wodną przeszkodę - bród innego potoku spływającego ze stoków Kudłonia. Kilka minut później ponownie musimy przejść przez inny przelewający się strumień wody.

Kamienica.
Kamienica.

Młaki w Dolinie Kamienicy.
Młaki w Dolinie Kamienicy.
Młaki w Dolinie Kamienicy.

Droga w Dolinie Kamienicy.
Droga w Dolinie Kamienicy.

Kamienica.
Kamienica.

Droga trochę może monotonnie prowadzi w dół doliny. Jest jak spacerowa dróżka. W dolnej części pojawia się na niej kamień utwardzający nawierzchnię. O godzinie 17.35 przechodzimy solidnym mostem z metalowymi barierkami na prawy brzeg Kamienicy. Odtąd na dróżce pojawia się asfalt. Około 100 metrów dalej mamy niedużą polankę. W XIX wieku stał na niej mały tartak. W latach 70-tych XX wieku wybudowano schron, który służył robotnikom leśnym i wozakom pracującym przy wyrębie drewna. Pewnego lipcowego poranka 1976 roku pojawił się na polance tajemniczy wędrowiec i zamieszkał w owym schronie na dwa tygodnie. Wybrał to miejsce ze względu na oddalenie oraz spokój, którego potrzebował. Żył tu w spartańskich warunkach. Jedyne wyposażenie szałasu stanowił drewniany stół, stołek z pnia drzewa i prycza wyściełana cetyną. Przybysz spędzał czas na spacerach, modlitwie i rozmyślaniach, i nikt go nie rozpoznał podczas jego pobytu w Gorcach. Na pewno domyślacie się kim był ów wędrowiec.

Schron Papieżówka.
Schron Papieżówka.

Był to deszczowy lipiec i przy szałasie tworzyło się błoto, dlatego Karol Wojtyła ułożył przed wejściem „bruk” z kamieni wydobytych z nurtu Kamienicy. Obserwowali go z zainteresowaniem robotnicy pracujący na składzie drewna. Nie wiedzieli kim jest i po co tu przybył. Wszystko wyjaśniło się dopiero wówczas, gdy przyjechał po niego samochód z siedziby arcybiskupów krakowskich.

Kończąc dzisiejszą wycieczkę, dzięki uprzejmości leśników, zaglądamy do wnętrza schronu, w którym Karol Wojtyła spędził w dwa tygodnie w lipcu 1976 roku. Rozmyślał, czytał, notował, a także wędrował po górach. W wyciszeniu przygotowywał się do Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii (USA), dokąd udał się 23 lipca 1976 roku.

Schron Papieżówka.
Wnętrze Papieżówki.

Obelisk przy schronie.
Obelisk.

Karol Wojtyła lubił Dolinę Kamienicy. Spędził w niej najprawdopodobniej jeden z ostatnich samotnych wypoczynków przed wyborem na Stolicę Piotrową. Gdy dowiedziano się, że został wybrany papieżem schron zaczęto nazywać Papieżówką i tak już zostało. W roku 2004 Schron Papieżówka został odnowiony obok niego stoi krzyż w kształcie papieskiego pastorału i duży głaz z pamiątkową tablicą. Znajduje się na niej napis ze słowami wypowiedzianymi przez Jana Pawła II w Nowym Targu dnia 8 czerwca 1979 roku podczas I pielgrzymki do Polski: "Pilnujcie mi tych szlaków". Poniżej czytamy treść „Najznamienitszy turysta Ojciec święty Jan Paweł II w górach modlił się i wypoczywał, ukochał Gorce. Na pamiątkę wielokrotnego w Rzekach przebywania – mieszkańcy Gorców, Beskidu Wyspowego, uczestnicy I Zlotu Szlakami Papieskimi oraz Fundacja Szlaki Papieskie. Lubomierz-Rzeki, lipiec 2005.”

Schron Papieżówka.
Schron Papieżówka.

Kamienica.
Kamienica.

Rozlewisku przy końcu Doliny Kamienicy.
Rozlewisku przy końcu Doliny Kamienicy.

O godzinie 18.00 opuszczamy polankę z Papieżówką. Po dwudziestu minutach opuszczamy obszar Gorczańskiego Parku Narodowego i ostatni raz przekraczamy mostem bystrą Kamienicę. Przechodzimy na parking leżący na skraju polany Trusiówka. Odjeżdżamy. Za niedługo wrócimy w Gorce i podążymy dalej na Gorc, a następnie przez Lubań, przez zakątki ciszy i spokoju.



Kolekcjonerska Karta Etapu


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Młaki w Dolinie Kamienicy



Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas