Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Świętokrzyskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Świętokrzyskie. Pokaż wszystkie posty
Odkąd 26 października 2013 roku zeszliśmy z Dąbrówki do doliny Lubrzanki, wędrując po Głównym Szlaku Świętokrzyskim, jakoś nie możemy się rozstać z miejscami, gdzie najpiękniejsze swe lata spędzał Stefan Żeromski.

Kraiński Grzbiet i Żeromszczyzna na mapie.„Dolina była dość długa, a nie szeroka – w niektórych miejscach tak nawet wąska, że na dnie jej ledwo mogły zmieścić się obok siebie: strumień i droga. (...) Nad wodą rosły zwarte olszyny i przysłaniały zakręty rzeczne. (...) Tu i ówdzie, poza cieniem krzewów lśniły się między kamieniami ruchliwe, maleńkie fale i wodospady płytkiego o tej porze strumienia, który jak żywa istota coś szeptał w głębokiej ciszy”. Taką ją widział Stefan Żeromski opisując w „Syzyfowych pracach”. Tamtego październikowego dnia w Przełomie Lubrzanki zatrzymał nas zmierzch.

Na Żeromszczyznę wróciliśmy następnego roku, 17 maja, lecz wezbrane wody Lubrzanki po potężnych ulewach zalały nam szlak. Udało się jednak zwiedzić dworek Żeromskiego w Ciekotach i pospacerować po Puszczy Jodłowej, którą tak rozsławiał w swoich utworach literackich Stefan Żeromski. Rok po tamtych wydarzeniach znów wracamy do doliny Lubrzanki, pod domową górę Żeromskiego. Tym razem mamy wspaniałe słońce, jest cieplutko, super przyjemnie. O godzinie 9.40 stajemy nad wodami Lubrzanki. Lubrzankę można przejść brodząc w jej wodach, po zanurzonych w bystrzach betonowych płytach łączących drogę gruntową dochodzącą po obu stronach rzeki. Można też przejść suchą stopą po przewieszonej nad rzeką stalowej kładce.

TRASA:
Przełom Lubrzanki (282 m n.p.m.) Radostowa (451 m n.p.m.) Wymyślona (415 m n.p.m.) Święta Katarzyna, Schronisko PTTK „Jodełka” (354 m n.p.m.)

OPIS:
Droga przecinająca bród Lubrzanki odchodzi po drugiej stronie rzeki na lewo do Ciekot. Czerwone znaki szlaku odbijają w prawo na dróżkę, która dość szybko pnie się po stoku Radostowej, pierwszego od zachodu wypiętrzenia Kraińskiego Grzbietu początkującego pasmo Łysogór. Zbocze porośnięte jest młodym lasem, w którym przeważa brzoza. Po kilku minutach mijamy opadający z prawej, chyba nawet do samej doliny Lubrzanki wąski pas łąki. Poprzez niego widać zalesione zbocze Dąbrówki.

Droga przecinająca bród Lubrzanki.
Droga przecinająca bród Lubrzanki.

Lubrzanka na południe.
Lubrzanka na południe.

Lubrzanka na północ.
Lubrzanka na północ.

Na drugim brzegu Lubrzanki pod Radostową.
Na drugim brzegu Lubrzanki pod Radostową.

Stalowy mostek nad Lubrzanką.
Stalowy mostek nad Lubrzanką.

Początek podejścia na Radostową.
Początek podejścia na Radostową.

Brzozowy młodnik.

Na skraju łączki.
Na skraju łączki.

Łączka z mniszkami.
Łączka z mniszkami. Widać stąd zalesiony stok Dąbrówki.

Lasek przed polanką.

Wkrótce ścieżka przedziera się ciasno przez krzaczaste zarośla, przechodzi przez trawiastą polankę z mnóstwem młodych skrzypów polnych, roślin wykształconych miliony lat temu w trzeciorzędzie ze znacznie starszego rodzaju Equisetites.

O godzinie 10.10 docieramy na zacieniony drzewami szczyt Radostowej (451 m n.p.m.) oznaczony znakiem pomiarowym, nad którym wznoszą się pozostałości wieży triangulacyjnej. Po krótkiej przerwie fotograficznej podążamy dalej grzbietem, który łagodnie obniża się. Po kilku minutach wychodzimy z zarośli młodnika na niewielką polankę, gdzie stoi drewniana wiata. Według drogowskazu do Świętej Katarzyny mamy stąd półtorej godziny marszu.

Ścieżka przeciska się przez krzaczaste zarośla.
Ścieżka przeciska się przez krzaczaste zarośla.

Radostowa (451 m n.p.m.).
Radostowa (451 m n.p.m.).

Schodzimy z Radostowej.
Schodzimy z Radostowej.

Wychodzimy z zarośli młodnika na niewielką polankę, gdzie stoi drewniana wiata.
Wychodzimy z zarośli młodnika na niewielką polankę, gdzie stoi drewniana wiata.

Od wiaty za szczytem Radostowej szlak prowadzi znacznie mniej zadrzewionym obszarem. Po krótce ścieżka ostrzej schodzi na wąską przełęcz, otwierając przed nami szeroki widok. Z prawej widoczna jest Łysica (612 m n.p.m.) stanowiąca najwyższą kulminację Gór Świętokrzyskich. Z lewej ciągnie się Pasmo Klonowskie od znajdującego się za nami Zagnańska w dolinie Bobrzy aż po Górę Chełmowej (399) widoczną przed nami.

Na wprost widać wschodnie krańce Pasma Klonowskiego.
Na wprost widać wschodnie krańce Pasma Klonowskiego.

Dróżka przed samą przełęczą skręca tak, że Łysicę mamy dokładnie przed sobą. Za przełęczą krótkie strome podejście wygodną polną dróżką, po czym przecinamy gruntową drogę łączącą Krajno Zagórze leżące po lewej u podnóża Kraińskiego Grzbietu i Krajno Pierwsze położone na grzbiecie za szczytem Wymyślonej.

Nieco z prawej mamy Łysogóry z Łysicą (612 m n.p.m.).
Nieco z prawej mamy Łysogóry z Łysicą (612 m n.p.m.).

Przed nami Wymyślona (415 m n.p.m.).
Przed nami Wymyślona (415 m n.p.m.).

Na przełęczy między Radostową i Wymyśloną.
Na przełęczy między Radostową i Wymyśloną.

Z tyłu mamy wspaniały widok na zdobytą nie tak dawno Radostową. Z traw pokrywających zbocza wystają nagromadzone mniszki, zaś gdzieniegdzie pośród nich można znaleźć kępki pospolitego przetacznika perskiego (Veronica persica Poir.). Łagodnie zmierzamy jednak dalej na zarastający szczyt Wymyślonej (415 m n.p.m.). O godzinie 10.55 mijamy grupę skałek kambryjskiego piaskowca kwarcytowego leżącą w obrębie szczytu wzniesienia. Zaraz za skałkami otwiera się najpiękniejszy na tą chwilę widok na Łysogóry, wznoszące się za licznymi pasami pól i łąk, jakimi pokryty jest dalej Kraiński Grzbiet.

Na zboczu Wymyślonej. Z tyłu widać Radostową.
Na zboczu Wymyślonej. Z tyłu widać Radostową.

Przetacznik perski (Veronica persica Poir.).
Przetacznik perski (Veronica persica Poir.).

Na wierzchołku Wymyślonej (415 m n.p.m.).
Na wierzchołku Wymyślonej (415 m n.p.m.).

Wymyślona (415 m n.p.m.).
Wymyślona (415 m n.p.m.).

Wymyślona (415 m n.p.m.).
Wymyślona (415 m n.p.m.).

Widok na południe.
Widok na południe.

Wilczomlecz sosnka (Euphorbia cyparissias L.).
Wilczomlecz sosnka (Euphorbia cyparissias L.).

Łysica z Kraińskiego Grzbietu.
Łysica z Kraińskiego Grzbietu.

Ścieżka skręca w pewnym momencie na lewo schodząc chwilkę ku Dolinie Wilkowskiej, za którą wznosi się Pasmo Klonowskie. Rozpoczyna się słabiej oznakowany fragment szlaku. Mając do tej pory świeżo odnowione znaki popadamy w zwątpienie czyśmy dobrą drogę obrali. Wkrótce ścieżka skręca w prawo podążając wzdłuż grzbietu, skrajem truskawkowego pola, a potem łąk. Na brzózce dostrzegamy niewyraźny stary znak szlaku. Utrzymujemy kierunek marszu. Przekraczamy ciek wodny, za którym podążamy z powrotem na wierzch grzbietu. W końcu spotykamy wyraziste znaki szlaku. Jakaś przerwa w malowaniu oznaczeń szlaku musiała tu nastąpić.

Mało kto z miejscowych pracuje dzisiaj w polu. Okolicę otacza sielankowa cisza. Mijamy spacerowiczów korzystających tak jak my z cudownej aury. Niedługo potem wchodzimy na szosę, na początku której stoi agroturystyka „Wichrowe Wzgórze”. Witani jesteśmy szyldem przed domem „Panie Boże, tym wszystkim którzy tu bywają, czego nam życzą niechaj sami mają”. Idąc dalej szosą mijajmy domy Krajna Pierwszego, potem szereg kolejnych pól uprawnych, napawając się wspaniałą panoramą, jak stąd rozciąga się niemal dookoła. Nieco dalej na północnych stokach Kraińskiego Grzbietu znajduje się Park Rozrywki i Miniatur „SabatKrajno” i stacja narciarska.

Truskawkowy zagon.
Truskawkowy zagon.

Krajno Pierwsze.
Krajno Pierwsze.

Stylowe domostwo w Krajnie Pierwszym.
Stylowe domostwo w Krajnie Pierwszym.

O godzinie 11.40 docieramy do drogi wojewódzkiej nr 752, gdzie zlokalizowany jest znakomity punkt widokowy na rozciągłość Pasma Klonowskiego. Jest w tym miejscu mały plac parkingowy. Obok stoi krzyż przydrożny wzniesiony „Na cześć i chwałę Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej”, jak głosi napis na cokole. Widnieje na nim również data 1882 r. oraz informacje o fundatorach: „Franciszka Filipczak i syn” oraz „Baltazar z żoną Anną” .

Krajno Pierwsze, droga wojewódzka nr 752.
Krajno Pierwsze, droga wojewódzka nr 752.

Przydrożny krzyż z 1882 roku.
Przydrożny krzyż z 1882 roku.

Przydrożny krzyż z 1882 roku.
Na punkcie widokowym.

Widok na zachodnią część Pasma Klonowskiego.
Widok na zachodnią część Pasma Klonowskiego.

Dawne Schronisko PTTK „Jodełka” w Świętej Katarzynie.
Dawne Schronisko PTTK „Jodełka” w Świętej Katarzynie.

Zagrody mini ZOO w „Jodełce”.
Zagrody mini ZOO w „Jodełce”.

Kończymy ten etap wędrówki po pokonaniu około 1,5 km drogą wojewódzką na północny wschód i dotarciu do Świętej Katarzyny, gdzie odpoczywamy goszcząc w dawnym Schronisku PTTK „Jodełka”, a obecnie ośrodku wypoczynkowym prowadzonym przez firmę prywatną. Stąd ostatnim razem podążaliśmy czerwonym szlakiem na Łysicę. Dzisiaj... pobiesiadujmy jeszcze przy ognisku.



Nadszedł czas dokończyć wędrówkę. Kilkanaście minut temu minęła trzynasta. Podjechaliśmy pod Świętokrzyską Chatę w Kakoninie, wsi założonej w wieku XVIII. Stojąca w niej chałupa pochodzi z początku XIX wieku i jest typowym dla wsi świętokrzyskich drewnianym budynkiem mieszkalnym. Jej wnętrze dogłębnie zwiedzaliśmy kończąc zeszłoroczny odcinek Głównego Szlaku Świętokrzyskiego w tejże wiosce.

Przypuszczalnie pierwszymi osadnikami wsi Kakonin byli przybysze z krakowskiego, ale lokalne podania mówią, że jej założycielem był tutejszy legendarny zbójnik Kak, który wzbogacił się łupiąc karawany kupieckie przemierzające trakty z Krakowa, Kielc i Sandomierza. Część zagarniętych łupów rozdał mieszkańcom okolicznych wiosek, ale wiele z nich ukrył pod Kakoninem. Dla poszukiwaczy skarbów zostawił wskazówkę w piosence, którą zaśpiewał w ostatnich chwilach swego życia, stojąc pod przygotowaną dla niego szubienicą w Krakowie:
Oj lipko, lipko pod Kakoninem,
Kto ciebie odnajdzie zostanie panem.
Ponoć dzięki tej wskazówce skarby zostały już znalezione przez miejscowego szklarza, który nie wiedząc co począć z tak wielkim bogactwem, za radą proboszcza postanowił ufundować kościół w Bielinach. Tak więc w dzisiejszych czasach nie ma sobie co głowy zawracać tym skarbem.

TRASA:
Kakonin Huta Szklana Święty Krzyż (595 m n.p.m.) Trzcianka

OPIS:
Szlak wiedzie spod Świętokrzyskiej Chaty w Kakoninie na południe przez około 1,5 kilometra szosą, która następnie skręca na wschód, gdzie po około pół kilometra przecina skrzyżowanie przy którym stoi wysoki krzyż przydrożny, a po niecałych 500 metrach wchodzi na gruntową drogę.

Na południu w dolinie widoczne są zabudowania wsi Bieliny, słynącej z truskawek, których plantacje zajmują 700 hektarów. Krajobraz współczesnych Bielin kojarzy się nierozerwalnie z polami pokrytymi rzędami truskawek, a ludzie śpiewają tu:
Bieliny, Bieliny ładno to wiosecka
a w ji herbie stoi pysno truskowecka
   Łoj dana, łoj dana

I my Bielinianki tyz truskawki momy
i jak przyjdzie pora w polu uprawiomy
   Łoj dana, łoj dana

I choć na truskawki wszyscy narzekajo
coraz się lepszymi furami bujajo
   Łoj dana, łoj dana

Godajo, godajo
rece załamujo
a i tak truskawki w polu pielebnujo.

(Przyśpiewka truskawkowa, zespół Bielinianki)
albo
Bieliny, Bieliny, ładno wieś
zeby nie truskawki nie bełoby co jeść
Bieliny, Bieliny ładno okolica
zeby nie stodoły bełaby stolica
W Bielinach, truskawkowym zagłębiu świętokrzyskiego co rok w pierwszą niedzielę czerwca odbywa się festyn smakowitego plonu „Dzień Świętokrzyskiej Truskawki”. Gromadzi on smakoszy tego owocu, świętujących z duchem tradycji Gór Świętokrzyskich.

Dolina Bielinianki.
Dolina Bielinianki.


Metalowy krzyż z okresu II wojny światowej.
Metalowy krzyż z okresu II wojny światowej.
Za niedługo przecinamy bród strumyka ukrytego wśród drzew, a następnie docieramy do lasu i wzdłuż jego krawędzi idziemy chwilkę na południowy wschód, następnie znów na wschód, by o godzinie 13.50 wejść na leśną ścieżkę biegnącą obrzeżem lasu, w cieniu jego drzew.

Zaraz po wejściu do lasu mijamy metalowy krzyż z okresu II wojny światowej. Dalej niby płasko, ale tak naprawdę delikatnie nabieramy wysokości. Wędrujemy skrajem Puszczy Jodłowej. Przed nami 3,5 km przyjemnego marszu, cały czas prosto na wschód. W cieniu lasu, leśnym wydeptanym traktem podążamy przed siebie, przecinając strumienie spływające z łysogórskiego grzbietu. Nad korytami strumieni ułożono szerokie, drewniane kładki, urozmaicające naszą drogę.

W cieniu lasu.
W cieniu lasu.

Jedna z kładek nad strumieniem.
Jedna z kładek nad strumieniem.

Łysogóry – nazwa nieco myląca, bo toż przecież praktycznie cały ich grzbiet porośnięty jest urokliwą puszczą jodłową, dzielnie opierającą przed zniszczeniem przez współcześnie pospolity wzrost zanieczyszczenia środowiska. Osłabieniu drzew wtórują szkodniki takie jak zwójka jodłowa. Idee ochrony tutejszych kompleksów leśnych pojawiły się już na początku XX wieku, a w 1920 roku utworzony pierwszy rezerwat przyrody chroniący modrzewie Chełmowej Góry. Dwa lata później utworzono kolejne rezerwaty chroniące drzewostany Łysicy i Świętego Krzyża. W 1950 roku rezerwaty te wchłonięte zostają w obszar Świętokrzyskiego Parku Narodowego, obejmujący obecnie (po powiększeniu w 1996 roku) 7626 ha obszaru.

Wchodzimy w obszar Świętokrzyskiego Parku Narodowego.
Wchodzimy w obszar Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Leśny trakt.
Leśny trakt.

Tu na ławce można chwilkę odpocząć.
Tu na ławce można chwilkę odpocząć.

Cały czas ścieżka biegnie obrzeżem lasu.
Cały czas ścieżka biegnie obrzeżem lasu.

Z prawej strony przebłyskują pola i łąki, a za nimi domy. Do jednego z tych domostw ścieżkę wskazuje drogowskaz z napisem „noclegi”. Wiejskie klimaty promieniują stamtąd: ćwierkające skowronki, wysoko fruwające jaskółki, pasąca się krowa, czy donośne pianie koguta. O tej porze gospodarze zapewne siadają przy obiedzie, może przy aromatycznym rosołku, a może zalewajce świętokrzyskiej z której znana jest gmina Bieliny...

O godzinie 14.50 wychodzimy z lasu. Jest gorącu. przed nami zabudowania Huty Szklanej, dalej wznosi się Święty Krzyż. W Hucie Szklanej można skosztować zalewajki świętokrzyskiej, wpisanej na Listę Produktów Tradycyjnych. Podają ją w karczmie działającej przy zrekonstruowanej Osadzie Świętokrzyskiej, a rok rocznie w sierpniu organizowane jest tutaj Świętokrzyskie Święto Zalewajki.

Leśnym traktem przed siebie, na wschód.
Leśnym traktem przed siebie, na wschód.

Z prawej przebłyskują pola i łąki, a za nimi domy.
Z prawej przebłyskują pola i łąki, a za nimi domy.

Tu na skraju lasu znów można przysiąść przy ławie.
Tu na skraju lasu znów można przysiąść przy ławie.

Wiejski pejzaż.
Wiejski pejzaż.

Kolejna kładka nad leśnym strumieniem.
Kolejna kładka nad leśnym strumieniem.

To są już pola Huty Szklanej.
To są już pola Huty Szklanej.

Przed nami wznosi się Święty Krzyż.
Przed nami wznosi się Święty Krzyż.

Huta Szklana.
Huta Szklana.

Bociek.
Bociek.

Osada Świętokrzyska w Hucie Szklanej.
Osada Świętokrzyska w Hucie Szklanej.

Na Święty Krzyż poprowadzona jest asfaltowana droga, dzięki której szczyt jest dostępny dla wszystkich. Przy wejściu szosy na obszar Świętokrzyskiego Parku Narodowego stoi monument, zwany Świętokrzyską Golgotą Wschodu. Składa się z trzech stalowych krzyży z napisami: Katyń, Charków, Miednoje. Pomnik ten odsłonięto w 1999 roku.

Szosa na Święty Krzyż.

Pomnik Trzech Krzyży w Hucie Szklanej.
Pomnik Trzech Krzyży w Hucie Szklanej.

Na szczyt Świętego Krzyża można podjechać takim czymś.
Na szczyt Świętego Krzyża można podjechać takim czymś.

Droga ta prowadzi przez osobliwą puszczę, unikatową w skali światowej. Sławił ją Żeromski, zachwycali się nią badacze. Nigdzie taka nie występuje, a jedynie tutaj w Górach Świętokrzyskich - wyżynny jodłowy bór mieszany Abietetum polonicu. Głównym gatunkiem leśnym jest tu jodła z domieszką buka, dębu szypułkowy i dębu bezszypułkowego, czasem osiki, olszy czarnej, brzozy brodawkowatej, czy świerka.

To puszcza o niezmąconej wegetacji, która trwa chroniona Świętokrzyskim Parkiem Narodowym. Zamknięta dla ludzkiej ciekawości, wyłączona z eksploatacji trwa emanując dzikością. Dzikość tą można poczuć na skórze penetrując zakamarki puszczy z drogi, która podążamy. W jego wnętrzu widać narodziny, młodość, dorastanie, dojrzałość, starość, upadek i śmierć, ale śmierć, która zastępują nowe narodziny. To zamknięty krąg życia lasu.

Puszcza Jodłowa.

Puszcza Jodłowa.

Puszcza Jodłowa.
Puszcza Jodłowa.

Swoją osobliwość góra Święty Krzyż (595 m n.p.m.), znana również powszechnie pod nazwami Łysa Góra lub Łysiec, zawdzięcza wielu czynnikom stawiającym ją w rzędzie istotnych obiektów pod względem przyrodniczym i kulturowym. W czasach plejstoceńskich zlodowaceń (mniej więcej od 74 000 do 8 500 lat temu), w Górach Świętokrzyskich znajdowały się przedpola lodowca. Temperatura wahała się wówczas wokół 0°C, co miało niszczycielski wpływ na najwyższe szczyty Łysogór wystające ponad lądolód. Woda uwięziona w szczelinach skalnych w wyniku zamarzania zwiększała swoją objętość rozsadzając skały. W ten sposób powstały rumowiska skalne pozbawione lasu, czy raczej „gołe od boru”, jak zauważała miejscowa ludność przyczyniając się do utrwalenia nazwy „gołoborze”. Gołoborze na Łysej Górze jest największym w Górach Świętokrzyskich. Zajmuje 3,84 ha powierzchni, ale powoli zmniejsza swoją powierzchnię w wyniku sukcesji roślinnej, choć rumowisko skalne stanowi bardzo niedogodne warunki siedliskowe. Mało która roślina potrafi przedrzeć się między głazami do podłoża mineralnego. Jednym z pierwszych, któremu to się zwykle udaje jest jarząb pospolity, czyli popularna jarzębina, która pojawiła się na obrzeżach gołoborza. Po niej pojawiają się inne drzewa, które wykorzystują wypełnione osadami mineralnymi i organicznymi przestrzenie między głazami skalnymi.

Na największe świętokrzyskie gołoborze prowadzi stalowa galeria. Wstęp na gołoborze jest płatny, niezależnie od opłacenia wstępu za wejście do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Stopnie galerii prowadzą do platformy widokowej. Na samym początku galeria przeprowadza nas nad zachowanym fragmentem pogańskiego wału kultowego, usypanego z głazów piaskowca kwarcytowego prawdopodobnie w IX-X wieku. Jego wysokość dochodziła do 2 metrów i pełnił funkcję kręgu kultowego, który wyodrębniał od otoczenia miejsce uznawane za święte. Łysa Góra w czasach pogańskich poświęcona była trzem bóstwom: Łada, Boda i Leli (znany też pod imionami Świst, Poświst i Pogoda), którym nasi przodkowie oddawali tutaj cześć odprawiając modły, czy składając ofiary.

Wejście na galerię nad gołoborzem.
Wejście na galerię nad gołoborzem.

Wał kultowy ułożony z kamieni.
Wał kultowy ułożony z kamieni.

Zejście na platformę.
Zejście na platformę.

Platforma widokowa na gołoborzu.
Platforma widokowa na gołoborzu.

Gołoborze.
Gołoborze.

Na platformie widokowej.
Na platformie widokowej.

Opuszczamy gołoborze i schodzimy z wierzchołka Łyśca, zwieńczonego monumentalną wieżą Radiowo-Telewizyjnego Centrum Nadawczego „Święty Krzyż” o wysokości 157 m. Za płytką przełęczą mamy niższą kulminację na której stoi najstarsze polskie sanktuarium pw. Relikwii Drzewa Krzyża Świętego wraz klasztorem Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Historia tych obiektów sakralnych sięga czasów kultu pogańskiego, którego świadectwem jest zachowany wał kultowy. Tenże kult był jednym z przesłanek założenia na początku poprzedniego tysiąclecia benedyktyńskiego opactwa pod wezwaniem Świętej Trójcy, który miał przeciwdziałać pogańskim praktykom na Łysej Górze. Stare monografie oparte na tradycji przypisują fundację opactwa Bolesławowi Chrobremu w 1006 roku. Pewnym jest jednak, że klasztor i romański kościół stał na Łysej Górze na początku XII wieku.

Radiowo-Telewizyjne Centrum Nadawcze „Święty Krzyż”.
Radiowo-Telewizyjne Centrum Nadawcze „Święty Krzyż”.

Opactwo zmieniło swoją nazwę w 1306 roku, kiedy książę Władysław Łokietek przekazał łysogórskim benedyktynom relikwie drzewa Krzyża Świętego. Od tamtego czasu sanktuarium nazywane jest Świętym Krzyżem. Według legendy relikwie te podarowane zostały przez Emeryka, królewicza z Węgier.

Opactwo w ciągu swej historii było kilkakrotnie rabowane i niszczone. W okresie zaboru rosyjskiego w 1882 budynki opactwa carskie władze przekształciły w ciężkie więzienie, które funkcjonowało jeszcze w okresie międzywojennym. W 1936 roku część klasztoru przejęli zakonnicy Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, ale wybuch wojny przerwał ich dążenia do przywrócenia świetności dawnej świątyni. Zniszczony kompleks doczekał się powolnej odbudowy dopiero po wojnie.

Do ciekawostek należy krypta kaplicy Oleśnickich. Jest w niej przechowywane zmumifikowane ciało przypisywane przez długi okres Jeremiemu Wiśniowieckiemu, aż do czasu przeprowadzonych badań naukowych w 1980 roku. Szczątki wraz z innymi złożonymi w podziemiach są dostępne do oglądania.

Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.
Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.

Wnętrze Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.
Wnętrze Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego.

Krypta i zwłoki zakonników.
Krypta i zwłoki zakonników.

Domniemane niegdyś zwłoki Jeremiego Wiśniowieckiego.
Domniemane niegdyś zwłoki Jeremiego Wiśniowieckiego.

Brama wschodnia z XVII wieku.
Brama wschodnia z XVII wieku.
Brama wschodnia z XVII wieku. Na horyzoncie widoczne Pasmo Jeleniowskie.

O godzinie 16.30 schodzimy poniżej dziedzińca sanktuarium, gdzie stoi drogowskaz szlaków. Wskazuje on drogę do Nowej Słupi, Huty Szklanej skąd przyszliśmy oraz do Trzcianki, do której chcemy dotrzeć. Zatem w drogę. Ścieżka szlaku wprowadza nas w bukowo-jodłowy las. W zielonym runie przebijają się purpurowoczerwone kwiaty lepnicy czerwonej (Melandrium rubrum Garcke) i białe przytuli wonnej (Galium odoratum), zwanej też marzanką wonną. Z prawej drzewa odbijają się w lustrze młaki, wypełniającej zagłębienie terenu wyściełane butwiejącymi liśćmi. Zanurzają się nim również gałązki porzucone przez drzewa łysogórskiego lasu. Na szlaku pojawia się powalony konar potężnego drzewa.

Przeszkoda na ścieżce lasu to pozostałość po potężnej jodle, która umarła mając 215-230 lat. Miała wówczas 38 metrów wysokości. wywróciła się zimą 2007 roku pod ciężarem pokrywającego ją lodu z osadzonych na niej przechłodzonych kropelek wody. Wiele tutaj takich ponad dwustuletnich jodeł rośnie. Zwane są jodłami mamucimi, bo ich rozmiary są imponujące. Często ich wysokość przekracza 35, a najstarszych nawet 45 metrów. Ile pięter miałby blok o takiej wysokości? Obwód pnia takiej jodły (na wysokości do 130 cm) może wynosić nawet 370 centymetrów. Ilu ludzi musiałoby opleść go rękoma, aby zamknąć krąg wokół niego?

Ścieżka szlaku wprowadza nas w bukowo-jodłowy las.
Ścieżka szlaku wprowadza nas w bukowo-jodłowy las.

Lepnica czerwona (Melandrium rubrum Garcke).
Lepnica czerwona (Melandrium rubrum Garcke).

Przytulia wonna (Galium odoratum).
Przytulia wonna (Galium odoratum).

Leśna młaka.
Leśna młaka.

Przy powalonej jodle.
Przy powalonej jodle.

Schodzimy niżej łagodnym stokiem leśnym. Przechodzimy przez obszar rozsypanych głazów, zacienionych roślinnością podszycia. Granice między piętrami lasu w niektórych miejscach rozmydla się. Trudno dostrzec na jakiej wysokości z gęstego podszycia wyrastają wysokie drzewa. Nie ma jednak tutaj niedostępnej głuszy, choć jego obszar nie wygląda na dotknięty ręką człowieka, po za wydeptaną ścieżką, która podążamy. Po lewej kolejny powalony konar, silnie spróchniały. Niewiele pozostało mu już i zniknie pochłonięty przez las. Kiedyś drzewo to wzrastało na jego sokach, dziś sam o stało się pożywką dla nowego pokolenia drzew. Las jest jak jeden organizm, który do życia nie potrzebując wspomagania z zewnątrz. I będzie taki samowystarczalny, jeśli jego skomplikowanej struktury nikt nie uszkodzi. I byle tak było dalej, bo po co psuć jeśli coś dobrze i samo się kręci.

Schodzimy niżej łagodnym stokiem leśnym.
Schodzimy niżej łagodnym stokiem leśnym.

Obszar głazów, zacienionych roślinnością podszycia.
Obszar głazów, zacienionych roślinnością podszycia.

Spróchniały konar.
Spróchniały konar.

Przed nami mostek, a pod nim leniwy strumień wypływający spod kamieni. Słona Woda zwą go. Czy faktycznie słony? Może troszeczkę. Wiele tu takich strumieni. Pojawiają się i zanikają, zwłaszcza na początkowym odcinku. Dopiero gdy połączą się przyjmują charakter stałych cieków z zarysowanym korytem wypełnionym płynącą wodą. Przy szlaku ustawiono ciąg ławeczek, można tutaj przysiąść i odpocząć słuchając głosów lasu.

Mostek nad Słoną Wodą.
Mostek nad Słoną Wodą.

Słona Woda.
Słona Woda.

Polanka ze zbiegiem ścieżek.
Polanka ze zbiegiem ścieżek.

Granica Świętokrzyskiego PN w Trzciance.
Granica Świętokrzyskiego PN
w Trzciance.
O godzinie 17. 10 wychodzimy na małą polankę ze zbiegiem ścieżek. Zaraz dalej mamy znak graniczny Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Wychodzimy z enklawy przyrody. Przed nami jeszcze niewielki młodnik i po kilku minutach wychodzimy na szosę w Trzciance.

Z lewej widać lasy pokrywające wzniesienia Pasma Jeleniowskiego. Czerwony szlak wiedzie dalej jego grzbietem, pokonując ostatnie świętokrzyskie pasmo na swoim przebiegu. Nasza wędrówka kończy się jednak tutaj. Tyle na dzisiaj, choć ochoczo poszłoby się dalej. Minie jeszcze parę godzin, zanim świętokrzyskie lasy utuli zmrok. Dziś jednak już kończymy.

Szosa w Trzciance.
Szosa w Trzciance.


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas