Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry Wysokie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry Wysokie. Pokaż wszystkie posty
Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!
Jan Paweł II, 5.06.1997 r.

TRASA:
Palenica Białczańska [czerwony szlak] Wodogrzmoty Mickiewicza [czerwony szlak] Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1406 m n.p.m.)

OPIS:
Przed nami ostatni już odcinek tatrzańskiego wariantu Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Przemierzyliśmy całą długość polskich Tatr od zachodniego skraju do wschodniego, a więc od Doliny Chochołowskiej do Doliny Białki, podążając starymi tatrzańskimi szlakami - Ścieżką nad Reglami, czy odcinkiem pierwszego polskiego szlaku turystycznego. Przy okazji zobaczyliśmy i zwiedziliśmy różne obiekty znajdujące się na trasie naszej wędrówki, takie jak Pustelnia Brata Alberta i Kaplica Sióstr Albertynek, Księżówka, Dom Zakonny Sióstr Urszulanek Szarych, Kaplica w Jaszczurówce. Przed nami ostatnie kilometry tej wędrówki.

Celem dzisiejszej wędrówki jest Morskie Oko, perła tatrzańskich jezior. Morskie Oko stało się celem wycieczek już na początku XIX wieku. W 1817 roku zbudowano do niego drogę kołową, kiepskiej jakości, ale można było jeździć po niej konnymi furkami. Poprowadzona ona była z Poronina przez Bukowinę, Głodówkę i Łysą Polanę. Do Łysej Polany można było również dojechać z Bukowiny przez Jurgów i Jaworzynę Spiską. Zarówno jedną, jak i drugą drogą dojeżdżano wówczas również z Zakopanego. W roku 1894 zbudowano lepszą drogę, która prowadziła z Zakopanego przez Jaszczurówkę i Zazadną. Dojazd samochodem stał się możliwy dopiero od 1902 roku, kiedy ukończono budowę drogi bitej z tłucznia wapiennego. Była to Droga Oswalda Balzera, która istnieje do dziś. Pierwotnie droga pokryta była nawierzchnią zupełnie nie odporną na występujące w górach warunki atmosferyczne. Po długotrwałym deszczu, czy burzy droga ta wymagała naprawa. Dlatego wzdłuż tej drogi wybudowano szereg domów dla tzw. dróżników, którzy zajmowali się jej utrzymaniem i naprawami. Droga Oswalda Balzera o nawierzchni bitej istniała do lat 50-tych XX wieku. Położono na niej wówczas asfalt i wtedy też uruchomiono na niej regularne linie autobusowe z Zakopanego do Włosienicy - polany położonej niedaleko Morskiego Oka. Autobusy jeździły tutaj do 1988 roku. Era autobusów zakończyła się, gdy droga obsunęła się.

Odtąd do Morskiego oka można dostać się pieszo, lub za pomocą fasiągów, którymi fiakrzy wożą turystów. Fasiągi nas jednak nie interesują. Są znakomitą propozycją dla ludzi starszych, czy inwalidów, którym trudno byłoby bez nich dotrzeć nad perłę tatrzańskich jezior, ale dziwi nas widok siedzących w nich zdrowych, czy młodych ludzi. Ruszamy z Palenicy Białczańskiej o godzinie 9.20 w górę Doliny Białki poruszając się Drogą Oswalda Balzera.

Fasiągi w Palenicy Białczańskiej.
Fasiągi w Palenicy Białczańskiej.

W prześwitach drzew, w głębi Doliny Białej Wody widoczny jest Gerlach. Jest też widoczny fragment głównego grzbietu Tatr, przez który przebiegała kiedyś granica Polski, jeszcze przed rozbiorami w 1772 roku. W terytorium Polski znajdowały się wówczas Dolina Kacza, Dolina Litworowa, Dolina Świstowa i część Doliny Równieńki (lewobrzeżna od Rówieńkowego Potoku, przez który biegła granica). Granica wychodząca w górę Doliny Rówieńki wchodziła na Mały Jaworowy Szczyt, z którego skręcała na zachód i przechodziła dalej granią przez Świstowy Szczyt, Rohatkę, Małą Wysoką, Polski Grzebień, Litworowy Szczyt, Zadni Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Zmarzły Szczyt, Żłobisty Szczyt, Ganek, Wysoką, Rysy i dalej główną granią na zachód.

Gerlach.
Gerlach.

Dochodzimy do charakterystycznego zakrętu i mostu nad bryzgającym po skałach potokiem Roztoka, który z hukiem opada na niższe piętro z Doliny Roztoki do Doliny Białki. Kaskady, które tworzy potok nazywane są Wodogrzmotami Mickiewicza (słow. Mickiewiczove vodopády, niem. Mickiewicz-Wasserfälle, węg. Mickiewicz-vízesések). Nazwa „wodogrzmoty” odnosi się oczywiście od huku jaki powoduje spadająca woda. Tak kaskady Roztoki były zwane od lat, a jeszcze wcześniej nazwano to miejsce „Grzmotami”. Nazwa została poszerzona o „Mickiewicza” przez Towarzystwo Tatrzańskie w 1891 roku na cześć sprowadzenia jego prochów na Wawel w 1890 roku. Poszerzenie nazwy dla Wodogrzmotów było raczej wyrazem wdzięczności dla dorobku wieszcza narodowego, bo sam Mickiewicz w żaden sposób z Tatrami, ani Podhalem związany nie był, ani też w tych rejonach nie bywał.

Na Wodogrzmoty Mickiewicza składają trzy kaskady wodospadów: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot i Niżni Wodogrzmot. Z mostu najlepiej widać Pośredni Wodogrzmot. Znajdujący się powyżej Wyżni Wodogrzmot jest praktycznie niewidoczny. Niżni Wodogrzmot znajduje się poniżej mostu. Dawniej, jeszcze zanim wybudowano ten most i drogę, tj. przed 1900 rokiem dojście do Wodogrzmotów Mickiewicza poprowadzone było od starej drogi do Morskiego Oka, która przechodziła wówczas przez Starą Roztokę, gdzie stoi Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki. Jednak oficjalna ścieżka do nich wytyczona była nie dużo wcześniej, bo w 1886 roku.

Za mostem mamy odejście szlaku do Doliny Pięciu Stawów Polskich oraz odejście szlaku do Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Z lewej mijamy placyk, gdzie kiedyś przystanek miały autobusy jeżdżące do Morskiego Oka. Dziś stoją tutaj przenośne toalety. Podążamy dalej czerwonym szlakiem, który teraz obchodzi Roztocką Czubę (1426 m n.p.m.) - najbardziej wysunięty na północny wschód szczyt w długiej grani odchodzącej od Szpiglasowego Wierchu (2172 m n.p.m.). Zbocza Roztockiej Czuby są bardzo strome, porośnięte lasem i dzikimi chaszczami. Na jej stromych stokach występują skałki. Droga Oswalda Balzera jest bardzo narażona w tym miejscu na obrywy, szczególnie po ulewnych deszczach. Wiele razy z tych przyczyn dochodziło do uszkodzeń drogi i jej zamknięcia.

Droga Oswalda Balzera.
Droga Oswalda Balzera (niedaleko przed Wodogrzmotami Mickiewicza).

Pośredni Wodogrzmot.
Pośredni Wodogrzmot zastygły w lodzie.

Pod Roztocką Czubą.
Pod Roztocką Czubą.

Droga Oswalda Balzera.
Po ominięciu Roztockiej Czuby.

Wkrótce dochodzimy do wanty, dużego głazu leżącego przy drodze. Trochę dalej Dolina Białki rozwidla się na dwie odnogi. Granica międzypaństwowa idąca dotąd korytem rzeki Białki wchodzi na grzbiet rozdzielający dwie odnogi Doliny Białki: Dolinę Suchej Wody znajdującą się po stronie słowackiej i Dolinę Rybiego Potoku znajdującą się po stronie polskiej. Dolina Rybiego Potoku do której kieruje nasz szlak opada tutaj progiem, który musimy pokonać. Droga Oswalda Balzera pokonuje go serpentynami, z kolei szlak wprowadza wprost w górę przez las, przecinając kilkakrotnie szosę. Po pokonaniu progu wracamy na drogę, która na dalszym biegu już łagodnie zwiększa wysokość.

Słońce zaczyna przebijać się przez chmury, z których dotąd prószyły drobne śnieżynki. Jest wyjątkowo ciepło, bezwietrznie, wbrew porannym prognozom, które zapowiadały duży mróz i wiatr. O godzinie 11.20 przechodzimy przez polanę Włosienica. Od kiedy wycofano tutaj ruch kołowy służy ona jako miejsce postojowe dla fasiągów. W pobliżu znajduje się bardzo duży pawilon gastronomiczny, wybudowany w latach 1967-71, w którym można się posilić i odpocząć.

Przed wantą.
Przed wantą. Tutaj szlak schodzi z Drogi Oswalda Balzera.

Wyłaniają się Mięgusze.
Wyłaniają się Mięgusze.
Wyłaniają się Mięgusze.

Z zasłony chmur uwalniają się powoli potężne Miegusze, które wypiętrzają się przed nami. Do Morskiego Oka jest już niedaleko. Od Włosienicy około 1700 metrów. O godzinie 11.45 przechodzimy obok starego schroniska, przysypanego śniegiem. Z drogi widać tylko jego dach. U zarania turystyki w Tatrach nocowano pod gołym niebem, korzystano z dostępnych koleb skalnych, czy też szałasów lub szop pasterskich. Pierwszym obiektem nad Morskim Okiem, w którym można było przenocować był kamienny szałas Wybudowany przez Wojciecha Nowobilskiego, który w 1637 roku otrzymał pierwszy przywilej królewski, dzięki któremu stał się właścicielem polan i pastwisk w Tatrach, w tym znajdujących się w otoczeniu Morskiego Oka. Dawni wędrowcy wspominają w przekazach o szałasie istniejącym w 1824 roku. Z kolei pierwszym schroniskiem nad Morskim Okiem był obiekt wybudowany w roku 1827 przez Emanuela Homolacsa, kolejnego historycznego właściciela terenów wokół Morskiego Oka. Powstały później inne tego typu obiekty, jednak nie przetrwały najczęściej trawione pożarami, powstałymi nierzadko w wyniku podpaleń.

Były to bowiem czasy, kiedy narastał konflikt o granicę między ówczesną Galicją (wówczas austriacką) i Węgrami. Początki tego sporu sięgają dawnych czasów kiedy w Tatrach zaczynała kształtować się linia graniczna, a sięga ona średniowiecza. W tamtych wiekach pas Tatr były ziemią niczyją. Wkrótce jednak rozpoczęła się epoka kolonizacji niedostępnych obszarów górskich. Człowiek wdzierał się coraz dalej i wyżej, a kolejne obszary były zajmowane i zagospodarowywane. Jednocześnie zwężał się pas ziemi niczyjej. Pojawiły się wówczas pierwsze konflikty między właścicielami, którzy chcieli poszerzać zajęte dobra.

W XVII wieku dobra zakopiańskie przeszły w ręce Nowobilskich, a otrzymali je za sprawą przywileju nadanego przez króla Jana Kazimierza zezwalającego na użytkowanie pastwisk nad Morskim Okiem. Byli oni właścicielami tych terenów pod rządami austriackiego zaborcy, aż do 1824 roku kiedy sprzedali je. Dobra zakopiańskie wraz z białczańskimi przeszły we władanie węgierskich przemysłowców, rodziny Homolacsów. Leżały one przy granicy, której przebieg nie był dotąd doprecyzowany, a tam samym nie zostały rozgraniczone tereny prywatne położone po obu stronach granicy. Emanuel Homolacs postanowił bardzo dokładnie opisać wówczas granicę swych posiadłości w Dolinie Rybiego Potoku, a w szczególności ich granicę przebiegającą od Rysów przez Grań Żabiego. W rękach Homolacsów dobra te pozostały do 1869 roku, w którym Klementyna Homolacsowa (dziedziczka dóbr po Emanuelu Homolacs) sprzedała je pruskiemu baronowi Ludwikowi Eichbornowi. Rodzina Homolacsów opuściła Zakopane i przeniosła się do nabytych już wcześniej Balic pod Krakowem.

W XIX wieku Zakopane i Tatry dawały Polakom namiastkę poczucia wolności. Już w 1834 roku Wincenty Pol pisał o nich w tym kontekście w „Pieśni o ziemi naszej”:
W góry! w góry, miły bracie!
Tam swoboda czeka na cię.
Polacy pamiętali, że Dolina Rybiego Potoku leżała w granicach Polski przed rozbiorami. Tam też była perła tatrzańskich jezior, jedno z najpiękniejszych miejsc w ich ukochanych Tatrach, którym zachwycali się wszelcy artyści. Spór o przebieg granicy w okolicy Morskiego Oka przybrał jednak na sile po sprzedaży dóbr przez Homolacsów. Sprawa ta nabrała wtedy rangi narodowej. Formalnie tereny sporne leżały w Galicji, ale Polacy w obawie przed zagarnięciem ich przez właścicieli węgierskich zaczęli podnosić te kwestie na forum międzynarodowym.

W 1888 roku dobra zakopiańskie wykupione zostały na licytacji przez przedsiębiorcę przemysłu drzewnego i hutniczego Józefa Goldfingera, a to wiązało się z dalszą dewastacją Tatr. Udało się jednak unieważnić ten zakup. Obserwował te wydarzenia pewien polski działacz społeczny hrabia Władysław Zamoyski. Wykazując nieprawidłowości formalne doprowadził do unieważnienia licytacji. Zorganizowano kolejną, która odbyła się w maju 1889 roku. Wśród licytujących osób byli przedstawiciele rządu galicyjskiego oraz Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich, byli tez przemysłowcy, a wśród nich Jakub Goldfinger. W pewnym momencie stawka podniosła się już tak wysoko, że reprezentant rządu oraz reprezentant Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich wycofali się z dalszej gry. Wtedy do licytacji przystąpił Józef Retinger dotąd trzymający się na uboczu. Wtedy też w boju pozostało właściwie tylko dwóch: Retinger i Goldfinger. Retinger za każdym razem podwyższał stawkę Goldfingera o jeden cent, do końca licytacji, aż w końcu wszyscy przeciwnicy podali się. Zwycięzca kupił dobra zakopiańskie za cenę 460 002 złotych reńskich i 3 centy. Wtedy ogłosił, że reprezentuje hrabiego Władysława Zamoyskiego. Wieść tą Polacy przyjęli z ogromnym entuzjazmem, gdyż hrabia był miłośnikiem przyrody i w kolejnych latach dbał o racjonalną gospodarkę w Tatrach. Problemy granicy jednak wciąż były nieuregulowane. Zaczęło dochodzić nawet do bezpośrednich konfrontacji żandarmów węgierskich i służb Hohenlohego (właściciela ziem po stronie węgierskiej) ze służbami leśnymi Zamoyskiego i góralami. W końcu obie strony sporu postanowiły skierować sprawę pod rozstrzygnięcie do międzynarodowego trybunału rozjemczego, na który trzeba było czekać jeszcze blisko 10 lat.

W 1902 roku, trybunał ten położył kres sporom i ustalił granicę zgodnie z propozycją Polaków. Stało się tak dzięki znakomitej obronie praw polskich przeprowadzonej przez profesora Uniwersytetu Lwowskiego Oswalda Balzera, na którego część drogę do Morskiego Oka, którą dzisiaj wędrujemy nazwano Drogą Oswalda Balzera. Werdykt sędziów tamtego trybunału sprawił, że Morskie Oko znajduje się obecnie w granicach terytorialnych Polski.

Górne partie Doliny Rybiego Potoku.
Górne partie Doliny Rybiego Potoku.

Stare schronisko nad Morskim Okiem.
Stare schronisko, uruchomione w adaptowanej dawnej wozowni.

Orzechówka zwyczajna (Nucifraga caryocatactes).
Orzechówka zwyczajna (Nucifraga caryocatactes) - ptak lasów iglastych i górskich.

Pod schroniskiem. Część grupy, dla której brakło miejsca wewnątrz.

Stoimy i podziwiamy zimowe Morskie Oko pokryte szczelnie warstwą lodu, po którym można dzisiaj bez obaw przechadzać się. O tym rozlanym u stóp monumentalnej ściany Mięguszowieckich Szczytów największym i najpiękniejszym tatrzańskim jeziorze pisał w 1873 roku Walery Eljasz-Radzikowski:
„Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić, znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża. Zyskuje ono bowiem tak rozgłośną sławę, że wielu turystów udaje się do Tatr jedynie dla zobaczenia Morskiego Oka”.
Nieco z boku, jakby na uboczu wznosi się nad jego powierzchnią Mnich, za nim stoi Mniszek i Ministrant - tworząc charakterystyczny element otoczenia Morskiego Oka, rozpoznawalny symbol Tatr noszony na odznakach przez przewodników tatrzańskich. Po przeciwnej stronie nad taflą jeziora wznosi się Żabia Grań i Rysy. Całość tworzy imponujący i mistyczny mariaż. W tej ujmującej scenerii, tuż nad brzegiem Morskiego Oka na polodowcowym wale morenowym stoi zabytkowe schronisko wybudowane w 1908 roku. Wojtyła odwiedzał go wielokrotnie, a po raz pierwszy w 1932 roku, w trakcie wędrówki z bratem Edmundem. Karol Wojtyła miał wówczas 12 lat.

Ostatni raz nad Morskim Okiem zatrzymał się 5 czerwca 1997 roku. Przywieziono go wówczas autem. Dochodziła wtedy godzina osiemnasta, kiedy zaskoczeni i zdumieni turyści zobaczyli wysiadającego papieża. Wysiadł popatrzył w radosnym uniesieniu na góry, w których przecież jakiś czas nie był. Powiewał tego dnia zimny wiatr, w ostatnich dniach na Tatry spadła warstwa świeżego śniegu. Papież wyszedł na werandę schroniska, skąd dalej wpatrywał się w grań znajdującą się po drugiej stronie jeziora. W końcu wszedł do schroniska, gdzie otworzył księgę pamiątkową i wpisał na jednej z jej kart: „Szczęść Boże – Jan Paweł II, 5.VI.1997 r.” Potem chwilkę rozmawiał z gospodynią schroniska Marią Łapińską, wspominając jej teściów, Czesława Łapińskiego i jego żonę Wandę, którzy gospodarzyli w schronisku po wojnie. Maria Łapińska wręczyła mu album o Morskim Oku i znaną góralską nalewkę „Litworówkę”. Wyszedł na zewnątrz, gdzie spotkał dyrektora i pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz przedstawicieli zakopiańskiego samorządu. Rzekł do nich na pożegnanie: „Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!” Podszedł jeszcze do barierki na morenie, skąd przez dłuższy czas spoglądał na strzeliste szczyty. Przybył w Tatry jak kiedyś, tak normalnie, tak jakby nie był papieżem, wzbudzając niedowierzanie turystów, którzy znaleźli się w tym samym miejscu i czasie. Byli tu wówczas tacy, co przyjechali nawet znad morza... przyjechali by zwiedzić Morskie Oko, a przy okazji zobaczyli też tutaj papieża.

Morskie Oko.
Morskie Oko.

Morskie Oko.

Zejście z moreny do Morskiego Oka.
Tylko tak można dotrzeć na brzeg Morskiego Oka.

Nad brzegiem Morskiego Oka.
Nad brzegiem Morskiego Oka.

Widok w kierunku Mnicha.
Widok w kierunku Mnicha.

Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).
Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).

Widok w kierunku Rysów.
Widok w kierunku Rysów.

Widok z kierunku Mięguszowieckich Szczytów.
Widok z kierunku Mięguszowieckich Szczytów (słow. Mengusovské štíty).

Grań Żabiego (słow. Žabí hrebeň, niem. Żabie-Grat, Froschgrat, węg. Békás-gerinc).
Grań Żabiego (słow. Žabí hrebeň, niem. Żabie-Grat, Froschgrat, węg. Békás-gerinc).

Widok w kierunku schroniska.
Widok w kierunku schroniska.

Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).

Słońce schowało się za Mięguszowiecki Szczyt Wielki.
Słońce schowało się za Mięguszowiecki Szczyt Wielki.

Panorama ze środka Morskiego Oka.
Panorama ze środka Morskiego Oka.

Na morenie przed Morskim Okiem.
Na morenie przed Morskim Okiem.

Ściana Tatr widoczna spod starego schroniska.
Ściana Tatr widoczna spod starego schroniska.

Górne partie Doliny Rybiego Potoku.
Górne partie Doliny Rybiego Potoku.

Dolina Rybiego Potoku.
Wracamy.



Tu kończy się nasza opowieść o tatrzańskiej ścieżce Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Gdy cofamy się do niej wspomnieniami wydaje się ona trochę jak baśń, choć przecież jest prawdziwa. Obejmuje ona pięć dni wybranych w okresie minionych dziewięciu miesięcy. Każdy ten dzień był inny, ale też każdy bez wyjątku jakże ciepły jawi się teraz we wspomnieniach. Przewija się w nich tak wiele pogodnych twarzy, przyjacielskich dusz, niezastąpionych towarzyszy wędrówki, którzy podjęli wysiłek przejścia tatrzańskich ścieżek Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Niektórzy byli obecni na każdym etapie tej wędrówki, byli też tacy co dołączyli do niej później, albo też z niezależnych od siebie przyczyn zmuszeni byli pauzować, jeden, czy dwa etapy. Oni z pewnością wrócą w Tatry by uzupełnić brakujące odcinki. Być może jeszcze tego roku wybiorą się zobaczyć kwitnące krokusy, a potem podążą w górę Doliny Jarząbczej do „papieskiego głazu” leżącego nad bystrym potokiem, do którego dotarł „biały pielgrzym” podczas ostatniego dnia II pielgrzymki do Ojczyzny, 23 czerwca 1983 roku. Był to nasz pierwszy etap. Dalsze etapy tatrzańskimi szlakami nawiązywały często do miejsc pobytu Jana Pawła II w Tatrach, w 1997 roku… tak jak i ten dzisiejszy dzień spędzony w Dolinie Białki, Dolinie Rybiego Potoku i nad Morskim Okiem. Jednak wędrówka śladami „białego pielgrzyma”, jakie pozostawił w czerwcu 1997 roku jeszcze się nie zakończyła. Już niebawem wyruszymy do Ludźmierza, do którego i On dotarł opuszczając Tatry w dniu 7 czerwca 1997 roku. Tam może odnajdziemy zakończenie dla tej historii.



Kolekcjonerska Karta Etapu


GALERIA FOTOGRAFICZNA:
Morskie Oko i jego otoczenie


Po południowej stronie Tatr słońce uśmiecha się do nas. Piękną aurą wita nas miasto Wysokie Tatry (słow. Vysoké Tatry) leżące przy Drodze Wolności (słow. cesta Slobody). Dojeżdżamy do Starego Smokowca, jednej z 15 osad należących do tego miasta. Stąd rozpoczniemy zimową wędrówkę do miejsca, gdzie niedawno po raz kolejny powstało lodowe cudo.

TRASA:
Starý Smokovec (990 m n.p.m.) Hrebienok (1285 m n.p.m.) Bilíkova chata (1255 m n.p.m.) Wodospady Zimnej Wody (słow. Vodopády Studeného potoka) Rainerova chata (1301 m n.p.m.) Hrebienok (1285 m n.p.m.) Starý Smokovec (990 m n.p.m.)

OPIS:
Mesto Vysoké Tatry.
Mesto Vysoké Tatry.
Wspinamy się na Hrebenok łagodnym stokiem wzdłuż linii kolejki linowo-terenowej. Wiodą tędy znaki zielonego szlaku, po części drogą jezdną, po części boczną ścieżką. Szlak wiedzie przez krajobraz zniszczeń wywołanych huraganowym wiatrem, jak wiał tutaj 19 listopada 2004 roku. Wiał tylko przez 3 godziny, ale jego siła zmieniła zupełnie krajobraz południowego i południowo-wschodniego skłonu Tatr Wysokich. Słowacy nazwali to Veľká kalamita, czyli wielką katastrofą. Powstał wówczas wiatrołom na powierzchni co najmniej 14 tys. ha. Według stacji meteorologicznej na Łomnicy (2635 m n.p.m.) w godzinach pomiędzy 15.00 a 18.00 prędkość wiatru wynosiła 90-110 km/godz. (porywy były wyższe, a najwyższa zanotowana prędkość o godzinie 15.27 wyniosła 165 km/godz.). Taki wiatr na szczycie Łomnicy nie jest rzadkością, jednakże wiatr opadając szybko zwiększał swoją prędkość, tak, że jego porywy na wysokości Łomnickiego Stawu (1780 m n.p.m.) dochodziły do 200 km/godz., a nieco niżej, na wysokości górnej granicy lasu (około 1480 m n.p.m.) nawet do 230 km/godz. Prędkość wiatru była już mniejsza poniżej granicy lasu, gdzie notowano wówczas prędkości 80-130 km/godz. Posadzono nowy las, zaczął odrastać, ale w dniach 25-26 kwietnia 2013 roku strawił go pożar. 

Przyroda została tutaj ogołocona dwukrotnie w ciągu kilku lat. Droga na Hrebenok jest poprzez to bardzo widokowa. Spisz został dzisiaj przykryty morzem mgieł, z którego wyłania się szczyt Kráľova hoľa (1946 m n.p.m.), najwyższy we wschodniej części Niżnych Tatr. Stoi na nim spory obiekt stacji przekaźnikowej TV z wysokim, widocznym z bardzo daleka, masztem nadajnika.

Szwajcarski Dom zbudowany przez Jana Rainera w 1850 roku.
Szwajcarski Dom zbudowany przez Jana Rainera w 1850 roku.

Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít; 2452 m n.p.m.).
Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít; 2452 m n.p.m.).

Las po wichurze w 2004 roku i pożarze w 2013 roku.
Las po wichurze w 2004 roku i pożarze w 2013 roku.

Widok w stronę Królewskiej Hali.
Widok w stronę Królewskiej Hali.

Na Hrebenoku stanęła budowla niezwykła, ukryta w ogromnej półkuli wyglądającej jak potężne igloo. W jej wnętrzu panuje stała temperatura –7°C. Taka właśnie temperatura gwarantuje, że ta mistyczna budowla przetrwa może nawet do kwietnia 2017 roku. Później ta unikalna budowla z lodu nie ma szans. Przygotowana w tym roku Tatrzańska Świątynia Lodowa jest ponoć większa od ubiegłorocznej. W zeszłym roku przewodził jej styl barokowy, w tym roku dominuje spiski gotyk. Przez prawie 3 tygodnie pracowało nad nią 8 rzeźbiarzy i 7 pomocników. Zużyli oni 720 brył lodu o wadze 90 ton. Głównym budowniczym tej baśniowej perły z lodu jest artysta rzeźbiarz Adam Bakoš.

Kopuła o wyglądzie ogromnego igloo.
Kopuła o wyglądzie ogromnego igloo.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.

Inspiracją do powstania tegorocznego lodowego dzieła były piękne budowle sakralne na Spiszu. Stąd też pod główną figurą ołtarza widoczny jest herb Spisza. W centralnej części ołtarza umieszczona jest figura Madonny z błogosławiącym Dzieciątkiem z Klčova. W bocznych skrzydłach ołtarza znajdują się cztery figury, dwie po lewej i dwie po prawej. Po lewej u góry znajduje się figura św. Marii Magdaleny z Danišoviec, na dole św. Antoniego Pustelnika ze Spiskiej Białej. Z kolei z prawej u góry widać św. Barbarę z Okoličnego, zaś u dołu św. Jakuba z Lewoczy.

Za ołtarzem wznoszą się czterometrowe witraże, które integrują motywy sakralne z miejscem osadzenia monumentalnej kaplicy, a więc Tatrami, które symbolizują Krywań i szarotki. Witraże widoczne w gotyckich oknach są wykonane metodą fusingu, a ich autorem jest artysta szklarz i projektant grecko-słowackiego pochodzenia, Achilleas Sdoukos.

Przed ołtarzem pojawiają się kozice, świstaki, mały niedźwiadek. Zwierzęta wypełniają przestrzeń przy ozdobnej balustradzie odgradzającej część prezbiterium od nawy. Nawę ograniczają ściany naw bocznych z ostrołukowatymi wejściami. Przy wejściach tych na cokołach stoją figury aniołów. W nawach bocznych kryją się postacie: pasterza z lewej, Mistrza Pawła z Lewoczy z prawej.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Prezbiterium.

Figura Madonny z błogosławiącym Dzieciątkiem z Klčova.
Figura Madonny z błogosławiącym Dzieciątkiem z Klčova.

Figura św. Marii Magdaleny z Danišoviec.
Figura św. Marii Magdaleny z Danišoviec.
Figura św. Barbary z Okoličnego.
Figura św. Barbary z Okoličnego.
Figura św. Antoniego Pustelnika ze Spiskiej Białej.
Figura św. Antoniego Pustelnika ze Spiskiej Białej.
Figura św. Jakuba z Lewoczy.
Figura św. Jakuba z Lewoczy.

Anioły pod nawą boczną.
Anioły pod nawą boczną.

Witraż z Krywaniem.
Witraż z Krywaniem.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.

Pasterz.
Pasterz.

Mistrz Paweł z Lewoczy.
Mistrz Paweł z Lewoczy.

Lodowe ozdoby wykończeniowe.
Lodowe ozdoby wykończeniowe.

Koziołki.
Koziołki.

Wizerunek MB z Dzieciątkiem w tle.
Wizerunek MB z Dzieciątkiem w tle.
Wewnątrz igloo kryjącego lodową kaplicę panuje delikatny półmrok. Detale lodowej świątyni podkreślają punkty oświetlające. W nastrój wprowadza odpowiednia muzyka. Na chwilę przenosimy się do świata baśniowej krainy lodu. Mamy szczęście, że nie ma tłoku, bo Tatrzańska Świątynia Lodowa stała się jedną z największych atrakcji sezonu zimowego w słowackich Wysokich Tatrach. To już po raz czwarty zachwyca i przyciąga turystów. W roku ubiegłym Tatrzańską Świątynię Lodową odwiedziło ponad 200 tysięcy turystów, w ciągu 137 dni, przez które obiekt ten był dostępny do zwiedzania.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.

Opuszczamy igloo z przepiękną Tatrzańską Świątynią Lodową. Udajemy się do schroniska Bilíkova chata usytuowanego 5 minut drogi stąd na wysokości 1255 m n.p.m. Schronisko to funkcjonuje tutaj od 22 grudnia 1934 roku. Wcześniej w jego miejscu stały inne. Pierwsze pod nazwą Ruženina chata (pol. chata Róży) stanęło w 1875 roku. Potocznie mówiło się o nim Różanka. Potem, w 1884 roku dobudowano do niego hotel górski, a wówczas Różankę zamieniono na sklepik pamiątkarski. Obydwa te obiekty spłonęły w 1893 roku. W ich miejsce wzniesiono nowe dwa hotele, które w roku 1927 również zostały strawione przez pożar. Obecne schronisko od 1946 roku nosi nazwę od Pavla Bilíka (1916 - 1944), narciarza i pogranicznika, uczestnika słowackiego powstania narodowego, którego Niemcy schwytali w Starym Smokowcu i stracili w 1944 roku na zamku w Kieżmarku.

Widok na Spisz ze szlaku.
Widok na Spisz ze szlaku.

Zejście do Bilíkovej chaty.
Zejście do Bilíkovej chaty.

Dolina Zimnej Wody (słow. Studená dolina).
Dolina Zimnej Wody (słow. Studená dolina).

Bilíkova chata (1255 m n.p.m.).
Bilíkova chata (1255 m n.p.m.).

Bilíkova chata (1255 m n.p.m.).
Wchodzimy na przerwę do Bilíkovej chaty (1255 m n.p.m.).

Po odpoczynku w Bilíkovej chatcie idziemy do Wodospadów Zimnej Wody (słow. Vodopády Studeného potoka, niem. Kohlbach-Wasserfälle, węg. Tar-pataki-vízesések) - zobaczyć jak wyglądają w zimowej krasie. Zielonym szlakiem schodzimy do koryta Zimnego Potoku (słow. Studený potok, niem. Kohlbach, węg. Tar-patak). Potok ten tworzy się na wysokości około 1300 m n.p.m. z połączenia dwóch potoków: Małej Zimnej Wody (płynącego z Doliny Małej Zimnej Wody) i Staroleśnego Potoku (płynącego z Doliny Staroleśnej). Spływa przelewając się przez potężne głazy, a także przez wały moren, tworząc w ten sposób efektowne kaskady. Tworzą one cztery wyodrębnione wodospady.

Do pierwszego wodospadu docieramy już po 10 minutach. Od węzła Rázcestie nad Dlhým vodopádom (1208 m n.p.m.) musimy tylko odejść z zielonego szlaku  i za żółtymi znakami zejść niżej ku potokowi. Zimna Wody tworzy tutaj szereg kaskad w zwężonym korycie zwanych Długim Wodospadem (słow. Dlhý vodopád). Położony jest on na wysokości około 1150 m n.p.m.

Na szlaku do Wodospadów Zimnej Wody.
Na szlaku do Wodospadów Zimnej Wody.

Długi Wodospad (słow. Dlhý vodopád).
Długi Wodospad (słow. Dlhý vodopád).

Nad jedną z kaskad Długiego Wodospadu.

Wracamy z powrotem na zielony szlak, który prowadzi dalej nad Wielki Wodospad (słow. Veľký vodopád), znajdujący się na wysokości około 1240 m n.p.m. Ma on efektowną kaskadę o 13-metrowej wysokości i wiele kotłów eworsyjnych. Obserwację wodospadu ułatwia metalowa platforma przerzucona nad potokiem. Uważany jest za najpiękniejszy ze wszystkich wodospadów Zimnej Wody. To jedno z najwcześniej odwiedzanych masowo miejsc w Tatrach. Tłem dla Wielkiego Wodospadu jest grań Łomnicy.

Podążamy dalej w górę Doliny Zimnej Wody. Po krótkim czasie docieramy do kolejnego wodospady. Nosi nazwę Skrytego Wodospad (słow. Skrytý vodopád). Powyżej niego na wysokości 1276 m n.p.m. znajduje się Mały Wodospad (słow. Malý vodopád). Idąc dalej szlak oddala się od Potoku Zimnej Wody. O godzinie 13.14 docieramy do niewielkiego kamiennego budynku.

Przed Wielkim Wodospadem.
Przed Wielkim Wodospadem.

Wielki Wodospad (słow. Veľký vodopád).
Kaskada Wielkiego Wodospadu (słow. Veľký vodopád).

Przy kotłach eworsyjnych Wielkiego Wodospadu.
Przy kotłach eworsyjnych Wielkiego Wodospadu.

Zimna Woda (słow. Studený potok).
Zimna Woda (słow. Studený potok).

Lodowe sople.
Lodowe sople.

Skryty Wodospad (słow. Skrytý vodopád).
Nad Skrytym Wodospadem (słow. Skrytý vodopád).

Mały Wodospad (słow. Malý vodopád).
Mały Wodospad (słow. Malý vodopád).

Zimna Woda (słow. Studený potok).
Zimna Woda (słow. Studený potok).

Idziemy do Rainerowej Chatki.
Idziemy do Rainerowej Chatki.

Idziemy do Rainerowej Chatki.
Idziemy do Rainerowej Chatki.

Wchodzimy do Rainerowej Chatki (słow. Rainerova chata). To dawne schronisko, położone na wysokości 1301 m n.p.m. - najstarsze schronisko w Tatrach wybudowane w 1863 roku dla turystów zwiedzających Wodospady Zimnej Wody. Jego budowniczym był Ján Juraj Rainer, spiskoniemiecki działacz turystyczny, a także dzierżawca Starego Smokowca w latach 1833–1868. Schronisko to otrzymało wówczas niemiecką nazwę Rainerhütte.

Rainerowa Chatka jest bardzo mała. Składa się tylko z jednego pomieszczenia. Dzisiaj nie oferuje już noclegów, lecz działa bufet, sklep z pamiątkami i muzeum tragarzy tatrzańskich tzw. nosiczów (słow. nosiče). Dzisiejszego dnia buduje się obok chatki śniegowa szopka, kolejna zimowa atrakcja. Trzeba będzie chyba zaglądnąć tutaj jeszcze tej zimy. Tymczasem wracamy już na Herebenok czerwonym szlakiem, który biegnie nieco powyżej zielonego, którym tutaj przyszliśmy.

Rainerowa Chatka (słow. Rainerova chata).
Rainerowa Chatka (słow. Rainerova chata).

Budowa śnieżnej szopki pod Rainerową Chatką.
Budowa śnieżnej szopki pod Rainerową Chatką.

Wylot Doliny Staroleśnej (słow. Veľká Studená dolina).
Wylot Doliny Staroleśnej (słow. Veľká Studená dolina).

W drodze powrotnej na Magistrali Tatrzańskiej.
W drodze powrotnej na Magistrali Tatrzańskiej.

Hrebenok we mgle.
Hrebenok we mgle.

W dolinę wdziera się powoli mgła, która wcześniej długo zalegała nad Spiszem. Hrebenok  całkowicie zasłoniły mgły. Jakże się zmienił za ten krótki czas. Pod kopułą Tatrzańskiej Świątyni Lodowej stoi więcej ludzi. W popołudniowy czas zrobiło się tutaj tłoczniej. Widać to w restauracji Hrebenok, gdzie jest tylko jeden wolny stolik. Z Hrebenoka wracamy tym samym zielony szlakiem, który prowadził nas rano w górę. Niektórzy zjeżdżają sankami, niektórzy na nartach, my wybraliśmy wariant pieszy, choć alternatywą jest też wygodna kolej linowo-terenowa. O godzinie 14.30 jesteśmy przy szosie głównej Starego Smokowca.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas