Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry Wysokie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry Wysokie. Pokaż wszystkie posty
Niedaleko po drugiej stronie granicy, na słowackim Hrebienoku już po raz piąty wzniesiono niezwykłą budowlę wykutą w lodzie, tym razem w stylu bazyliki Sagrada Familia. W słoneczny Dzień Trzech Króli, udaliśmy się w Tatry Wysokie by ją zobaczyć na własne oczy - my i sto dwie osoby - pasjonatów piękna, sympatyków tatrzańskiej kultury i górskiej wędrówki. Wędrówkę podejmujemy w Starym Smokowcu (słow. Starý Smokovec, niem. Altschmecks, węg. Ótátrafüred; 990 m n.p.m.), znanym ośrodku turystycznym położonym u stóp Tatr Wysokich, na stokach opadających z imponującego masywu Sławkowskiego Szczytu. Stąd wiodą szlaki na Hrebienok, tarasowany występ Sławkowskiego Szczytu leżący na wysokości 1285 m n.p.m. Można tam dostać się również nowoczesną kolejką linowo-torową.

TRASA:
Starý Smokovec (990 m n.p.m.) Hrebienok (1285 m n.p.m.) Bilíkova chata (1255 m n.p.m.) Wodospady Zimnej Wody (słow. Vodopády Studeného potoka) Rainerova chata (1301 m n.p.m.) Hrebienok (1285 m n.p.m.) Starý Smokovec (990 m n.p.m.)

OPIS:
Mnóstwo dzisiaj ludzi rusza ze Starego Smokowca na Hrebienok i dołącza do nich nasza potężna grupa. Dróżka jest oblodzona, raczki stają bardzo przydatnym sprzętem. Jest cieplutko, zaskakująco nietypowo jak na pełnię zimy. Warstwa śnieg niezbyt duża. Na dole widać liczne prześwity, w górnych grubość śnieżnej pokrywy stopniowo wzrasta. Na całym otaczający nas terenie widoczne są skutki huraganu z dnia 19 listopada 2004 roku, który zniszczył niemal doszczętnie rosnące lasy. Powalił on wówczas drzewa na powierzchni co najmniej 14 tysięcy hektarów niszcząc około 60% populacji świerka w słowackich Tatrach Wysokich. Usuwanie powalonych drzew trwało około 2 lata. Na odrodzenie się nowego lasu w przypadku sztucznego nasadzenia trzeba czekać co najmniej 60 lat. W konsekwencji tamtej wichury ze stoku, którym podążamy, odsłoniły się szerokie widoki na góry - Tatry Wysokie i leżące na południu Niżne Tatry, czy południowym-wschodzie Góry Lewockie.

Widok na Sławkowski Szczyt.
Widok na Sławkowski Szczyt.

Kolejka na Hrebienok.
Kolejka na Hrebienok.

Kopuły na Hrebienoku.
Kopuły na Hrebienoku.

Po niecałej godzinie docieramy na Hrebienok. Od razu udajemy się w kierunku kopuły okrywającej Tatrzańską Świątynię Lodową. Obok niej stoi mniejsza kopuła okrywająca zeszłoroczną świątynię. W ubiegłym roku lodowa świątynia stała się hitem sezonu zimowego w Wysokich Tatrach. Odwiedziło ją łącznie ponad 220 tysięcy osób. Twórcy tego niecodziennego projektu zamierzają powtórzyć swój sukces, dlatego tej zimy stworzyli jeszcze większą i okazalszą świątynię. Motywem przewodnim tegorocznej Tatrzańskiej Świątyni Lodowej jest „Hołd rodzinie”. Autorzy inspirowali się światowej sławy dziełem katalońskiego projektantem Antoniego Gaudiego: monumentalną rzymskokatolicką bazyliką Sagrada Familia w Barcelonie.

Kolejka przed wejściem nie jest jeszcze zbyt długa, szybko przesuwamy się do przodu. Po południu kolejka pod kopułę Tatrzańskiej Świątyni Lodowej z pewnością będzie znacznie większa. Wchodzimy do środka. Ogarnia nas chłód wnętrza. Skręcamy w lewo przed ścianą na którym spoczywa lodowy jaszczur. Wychodzimy przed front budowli. Budowla olśniewa, a rozmach faktycznie przerasta wcześniejszą konstrukcję. Boczne fasady zdobione są witrażami wkomponowanymi w lodowe ściany. Witraże te wykonane zostały przez szklarza i projektanta słowacko-greckiego pochodzenia Achilleasa Sdoukos. Mają one postać ośmiu rozetowych okien wykonanych w technice fusingu w połączeniu z metalami szlachetnymi i pigmentami szklarskimi. Cztery z nich przedstawiają motywy sakralne i symbole Tatr, zaś pozostałe cztery - pory roku.

Jaszczur przy wejściu.
Jaszczur przy wejściu.

Święta Rodzina.
Święta Rodzina.
Święta Rodzina.

Ponad bocznymi ścianami wznoszą się strzeliste wieże stylizowane na wzór wież świątyni Sagrada Familia. W lodowej świątyni jest 8 takich wież, czyli tyle ile do tej pory wzniesiono w oryginalnej budowli w Barcelonie, a gdzie ma być ich docelowo 18. Wieże te mają symbolizować 12 apostołów, 4 ewangelistów oraz Maryję i Jezusa (centralna i najwyższa wieża). Gdy wieże te zostaną ukończone Sagrada Familia w Barcelonie stanie się najwyższym kościołem na świecie, którego wieże sięgać będą 172 metrów wysokości.

W bocznych fasadach stoją filary i łuki, a pod nimi rzeźby niedźwiedzi, kozic. Powyżej wzbija się do lotu pszczoła. Boczne ściany stanowią efektowne tło dla lodowej budowli, nadając głębie dla Świętej Rodziny stojącej w głębi lodowego ołtarza. Monumentalna rzeźba Świętej Rodziny promieniuje złotą barwą. Otoczona jest półokręgiem filarów. Ponad nią w górę unosi się dach przeźroczystego baldachimu.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Spojrzenie na boczne fasady.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.

Sagrada Familia.
Sagrada Familia.

O precyzję detali tatrzańskiej budowli zadbał Adam Bakoš z zespołem słowackich, czeskich i hiszpańskich rzeźbiarzy. Artyści musieli pracować od 10-12 godzin dziennie w temperaturze sięgającej nawet - 7 stopni Celsjusza. Do zbudowania świątyni posłużyło im blisko 1440 bloków lodu o łącznej masie ponad 190 ton! To niemal dwa razy więcej brył lodu niż w roku ubiegłym. W związku z tym, iż obecna świątynia jest większa, również chroniąca ją kopuła powiększyła swoją średnicę z 18 do 25 metrów. Ciekawostką dla nas jest, iż większość lodu użytego do wykonania Tatrzańskiej Świątyni Lodowej pochodzi z dolnośląskich Prusic, gdzie znajduje się największa w Polsce fabryka lodu.

Pszczoła.
Pszczoła.

Stado kozic.
Stado kozic.

Witraże.

Tatrzańska Świątynia Lodowa.
Tatrzańska Świątynia Lodowa.

Trudno oprzeć się majestatowi Tatrzańskiej Świątyni Lodowej i choć po pewnym czasie pobytu pod kopułą dłonie marzną – nie chce się stąd wychodzić. Dzisiejszego dnia na zewnątrz jest cieplej, co odczuwamy momentalnie po opuszczeniu kopuły chroniącej Tatrzańską Świątynię Lodową.

To jeszcze nie wszystko. Podobnie jak zeszłego roku udajemy się na górski spacer do Wodospadów Zimnej Wody. Wpierw schodzimy do schroniska Bilíkova chata usytuowanego na wysokości 1255 m n.p.m. Zatrzymujemy się tam na posiłek. Schronisko to funkcjonuje tutaj od 22 grudnia 1934 roku, ale przed nim stały tutaj inne schroniska. Pierwsze zostało wybudowane w 1875 roku. Otrzymało nazwę Ruženina chata (pol. chata Róży). W 1884 roku dobudowano do niego hotel górski. Obydwa te obiekty spłonęły w pożarze w 1893 roku. W ich miejsce wzniesiono nowe dwa hotele, które w roku 1927 również zostały strawione przez pożar.

Hrebienok.
Hrebienok.

Masyw Łomnicy.
Masyw Łomnicy. Z lewej widoczny grzbiet Pośredniej Grani.

Po odpoczynku w Bilíkovej chacie udajemy się w kierunku Wodospadów Zimnej Wody (słow. Vodopády Studeného potoka). Przed nami wznosi się imponująca grań Łomnicy. Ścieżka szlaku obniża się po stromym stoku ku korycie Zimnego Potoku (słow. Studený potok). Potok ten tworzy się na wysokości około 1300 m n.p.m. z połączenia dwóch potoków: Małej Zimnej Wody (płynącego z Doliny Małej Zimnej Wody) i Staroleśnego Potoku (płynącego z Doliny Staroleśnej). Spływa przelewając się przez potężne głazy, a także przez wały moren, tworząc w ten sposób efektowne kaskady, spośród których wyodrębniona się cztery wodospady. Pierwszy tworzący szereg kaskad nosi nazwę Długiego Wodospadu (słow. Dlhý vodopád). Położony jest on na wysokości około 1150 m n.p.m. Powyżej niego na wysokości około 1240 m n.p.m. mamy Wielki Wodospad (słow. Veľký vodopád). Tworzy efektowną kaskadę o 13-metrowej wysokości. Jego podziwianie ułatwia metalowa platforma przerzucona nad potokiem. Uważany jest za najpiękniejszy ze wszystkich wodospadów Zimnej Wody i należy do najwcześniej odwiedzanych masowo miejsc w Tatrach. Wyżej w dolinie jest Skryty Wodospad (słow. Skrytý vodopád), a dalej na wysokości 1276 m n.p.m. znajduje się Mały Wodospad (słow. Malý vodopád).

Bilíkova chata (1255 m n.p.m.).
Bilíkova chata (1255 m n.p.m.).

Widok na Kotlinę Popradzką.

Łomnica i Pośrednia Grań.
Łomnica i Pośrednia Grań.

Łomnica.
Łomnica.

Szczyt Łomnicy.
Szczyt Łomnicy.

Wielki Wodospad (słow. Veľký vodopád).
Wielki Wodospad (słow. Veľký vodopád).

Wielki Wodospad (fot. Hubert Okojew).
Nad Wielkim Wodospadem (fot. Hubert Okojew).

Przed Małym Wodospadem.
Przed Małym Wodospadem.

Mały Wodospad (słow. Malý vodopád).
Mały Wodospad (słow. Malý vodopád).

Po zwiedzeniu wodospadów oddalamy się od Potoku Zimnej Wody. Docieramy do niewielkiego kamiennego budynku - Rainerowej Chatki (słow. Rainerova chata), dawnego schroniska położonego na wysokości 1301 m n.p.m. Jest obecnie najstarszym schroniskiem w Tatrach, wybudowanym w 1863 roku dla turystów zwiedzających Wodospady Zimnej Wody. Jego budowniczym był Ján Juraj Rainer, spiskoniemiecki działacz turystyczny, a także dzierżawca Starego Smokowca w latach 1833-1868. Rainerowa Chatka jest bardzo mała. Składa się tylko z jednego pomieszczenia. Dzisiaj nie oferuje już noclegów, lecz działa w niej bufet, sklep z pamiątkami i muzeum tragarzy tatrzańskich tzw. nosiczów (słow. nosiče).

Przy Rainerowej Chatce, pod drzewami stoi szopka wyrzeźbiona w śnieg. Przed szopką przygrywa kapela słowackich górali. Kolędy, pastorałki i inne ludowe nuty niosą się spod chatki. Zgromadzeni wokół Słowacy wtórują im śpiewem. Niektórzy tańczą. Dla dzieci atrakcją jest beczące jagniątko, które przybyło z góralami pod Rainerową Chatkę. Czasu mamy sporo. Nie spieszy się nam.

Śnieżna szopka przy Rainerowej Chatce.
Śnieżna szopka przy Rainerowej Chatce.

Kapela słowackich górali.
Kapela słowackich górali.

Śnieżna szopka.
Śnieżna szopka.

Spod Rainerowej Chatki wracamy na Hrebienok czerwonym szlakiem. To wygodna, raczej płaska droga, z cudownymi widokami na Spisz i Góry Lewockie w promieniach zachodzącego już słońca. Na Hrebienoku jest wciąż mnóstwo ludzi. Niektórzy znów stoją w kolejce przed kopułą Tatrzańskiej Świątyni Lodowej, by spojrzeć na nią po raz wtóry przed zejściem do Starego Smokowca. W ten popołudniowy czas jest faktycznie tłoczniej. Niektórzy przed zejściem zaglądają do restauracji Hrebienok, gdzie można odpocząć i przekąsić. Ludzie chętnie zasiadają na zewnątrz, na werandzie ogarniętej blaskiem słońca. Jest ciepło. Panuje temperatura dodatnia, kilka stopni powyżej zera (chyba +7 °C).

Widok na Góry Lewockie.
Widok na Góry Lewockie.
Widok na Góry Lewockie.
Widok na Góry Lewockie.

Hrebienok.
Hrebienok.

Hrebienok.
Hrebienok.

Stary Smokowiec.
Stary Smokowiec.

Sławkowski Szczyt widziany ze Starego Smokowca.
Sławkowski Szczyt widziany ze Starego Smokowca.

Sami decydujemy się na wcześniejsze zejście do Starego Smokowca, zostawiając sobie czas na kawiarenkę z cynamonowym ciastkiem do kawy - zapach świątecznych ciast. Odjeżdżając stąd zabieramy wspaniałe wspomnienie czasu spędzonego w nastrojowych klimatach z niezwykłymi ludźmi, wrażliwymi na piękno, uosabiającymi najwyższy poziom turystycznej kultury. Był to dla nas bardzo uroczy dzień.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Tatrzańska Świątynia Lodowa



Dolina ta znana jest z pierwszych wiadomych z imienia i nazwiska turystów tatrzańskich. Pojawili się oni tutaj 15 maja 1565 roku - Olbracht Łaski z żoną Beatą Łaski z domu Kościelecka. Było to rok po ich ślubie, kiedy Olbracht zabiegał o przychylność bogatej małżonki, by ta przepisała mu swój majątek. Beata jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim była osobą bardzo zamożną, ale też i dużo starszą od Olbrachta (aż o 21 lat). Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Gdy w końcu skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku, uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w zamknięciu przez wiele lat. Beata Łaska z Kościeleckich nigdy już nie odzyskała bogactwa, ani wolności. Nie wiadomo w jakim stopniu tatrzańskie uroki miały na nią wpływ do oddania całego majątku, ani dokąd doprowadziła tamta wycieczka. Przypuszcza się, że ci pierwsi turyści dotarli nad Zielony Staw Kieżmarski.

TRASA:
Biała Woda, Biela voda (915 m n.p.m.) [żółty szlak] Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.) [żółty szlak] Jagnięcy Szczyt, Jahňací štít (2230 m n.p.m.) [żółty szlak] Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.)

OPIS:
Dzień rozpoczyna się słonecznie. Jest już bardzo ciepło, bo słońce rozpala tatrzańskie szczyty już dość długo. Malownicze obłoki nie odejmują mocy silnemu słońcu. Już czujemy pot na czole. Jest już 10.45. Ruszamy w głąb Doliny Kieżmarskiej. Zamierzamy dotrzeć najdalej jak tylko można, gdzie prowadzi znakowany szlak.

Dolina Kieżmarska, zwana również ściślej Doliną Białej Wody Kieżmarskiej (słow. Dolina Kežmarskej Bielej vody, niem. Weißwassertal, Kesmarkertal, węg. Fehér-víz-völgy, Késmárki-völgy) jest doliną walną w słowackich Tatrach. Wyznacza granicę Tatr Wysokich i Tatr Bielskich. Podążamy utwardzoną drogą. Z lewej widać Kieżmarski Szczyt (słow. Kežmarský štít, niem. Kesmarker Spitze, węg. Késmárki-csúcs; 2558 m n.p.m.) i Łomnicę (słow. Lomnický štít, niem. Lomnitzer Spitze, węg. Lomnici-csúcs; 2634 m n.p.m.). Dalej, całkowicie na zachodzie widoczny jest fragmentarycznie Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze; 2452 m n.p.m.). Wkrótce tracimy ich widok, gdy droga chowa się między drzewami. W ich cieniu słońce już nie pali. Cień jest jednak krótkotrwały. Głębiej w dolinie przeważają młodniki, nowe pokolenie lasu zniszczonego 19 listopada 2004 roku przez wichurę zwaną „Velką Kalamitą”.

Początek szlaku do Doliny Kieżmarskiej.
Początek szlaku do Doliny Kieżmarskiej.

Widok na Kieżmarski Szczyt i Łomnicę.
Widok na Kieżmarski Szczyt i Łomnicę.

Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.

Droga jest kamienista, ale podąża nią wielu turystów, nawet rodzina z wózkiem dziecięcym. Zmagają się z nierównościami, najbardziej chyba ojciec rodziny ciągnący za sobą dziecięcy wózek, ale i matka musi być dzielna idąca w miękkich tenisówkach. Zielony Staw Kieżmarski i leżące przy nim schronisko jest popularnym celem wycieczek, łatwym, choć nie tak bardzo jak np. nasze Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, do którego znaczna część drogi jest wyasfaltowana.

Dolina warta jest wysiłku. Gdy wchodzimy w sąsiedztwo Białej Wody Kieżmarskiej krajobraz mamy cudowny. Przed nami pojawiają się wysokie turnie wyrastające ponad soczystą zielenią lasu. Dolina jest autentycznie zielona o tej porze roku. Drzewa są różnorodne gatunkowo. Muszą bardzo ładnie barwić się jesienią. Malowniczość widoku jaki mamy przed sobą podkreśla błękitne niebo i przesuwające się obłoki. Pod wznoszącymi się przed nami turniami leży Zielony Staw Kieżmarski, ale nie widzimy go jeszcze. Ukaże się nam niemal w ostatniej chwili. Płynący z prawej bystro potok również przyciąga uwagę pięknem srebrzystych strug przelewających się po głazach. Dzięki niemu dolina żyje. W zagłębieniach woda potoku wydaje się być stojąca. Jest klarownie czysta. Można w niej ochłodzić się mocząc choćby tylko dłonie.

W tle wschodnia część Tatr Bielskich.
W tle wschodnia część Tatr Bielskich.

Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Nad Białą Wodą Kieżmarską.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

Wschodnia część Tatr Bielskich.
Wschodnia część Tatr Bielskich.
Od lewej: Pośrednie Jatki, Skrajne Jatki, Golica Bielska, Bujaczy Wierch

W okolicy godziny trzynastej dochodzimy do jednego z najpiękniejszych miejsc w Tatrach. Jawi się przed nami imponujący i zniewalający widok. Nie można przestać patrzeć na niego. Trudno ruszyć dalej. Ponad zieloną doliną, w którą wtopił się Zielony Staw Kieżmarski wzbijają się ku niebu baszty i turnie różnych kształtów. Największe wrażenie wywołuje chyba Jastrzębia Turnia (słow. Jastrabia veža; 2139 m n.p.m.), za którą skrywa się spiczasty Skrajny Kopiniak (słow. Predný kopiniak; ok. 2250 m n.p.m.). Na prawo od nich leży wysoko położona Dolina Jagnięca. Na lewo od Jastrzębiej Turni mamy równie wysoko położoną, wiszącą na skałach Dolinę Jastrzębią (słow. Malá Zmrzlá dolina). Za Doliną Jastrzębią widać Kołowy Szczyt (słow. Kolový štít; 2418 m n.p.m.). Z lewej strony ograniczeniem doliny Jastrzębiej jest boczny grzbiecik odchodzący od Czarnego Szczytu (słow. Čierny štít; 2429 m n.p.m.). Po drugiej stronie tego grzbieciku mamy kolejną wiszącą dolinę - Dolinę Dziką (słow. Veľká Zmrzlá dolina). Z progu tej doliny wypływają strugi wodospadów, tzw. Dzikie Siklawy: Długi Wodospad (słow. Dlhý vodopád) i Miedziana Siklawa (słow. Medený vodopád). Dziką Dolinę zamykają z tyłu Baranie Rogi (słow. Baranie rohy; 2526 m n.p.m.). Z lewej zaś wznosi się potężna ściana Durnego Szczytu (słow. Pyšný štít; 2623 m n.p.m.), początkujący boczny grzbiet odchodzący od głównej grani Tatr, z którego wyrasta potężna Łomnica (słow. Lomnický štít; 2634 m n.p.m.) - drugi co do wysokości po Gerlachu szczyt Tatr.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

idok na Rakuską Czubę.
Dolina Zielona Kieżmarska. Widok na Rakuską Czubę.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska. Widać schronisko.

W tej przepięknej scenerii, tuż ponad lustrem Zielonego Stawu Kiezmarskiego leży Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (słow. Chata pri Zelenom plese, niem. Schutzhütte am Grünen See, węg. Zöld-tavi-menedékház). W tym urokliwym zakątku Tatr pierwsze schronisko postawiono w 1880 roku. Spłonęło trzy lata później. Szybko dokonano jego odbudowy, ale i to zostało strawione przez pożar (dwukrotnie). Obecny budynek schroniska wzniesiono w latach 1894–1897, a zmodernizowano i powiększono w 1926 roku.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.

W schronisku potwierdzamy rezerwację, zostawiamy na zapleczu część bagażu i o godzinie 13.40 jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Czeka nas ostre podejście. Szlak zachodzi za budynek schroniska, gdzie piętrzy się próg Doliny Jagnięcej. Zaczynamy wspinać się wśród wysokiej kosodrzewiny. Szybko nabieramy wysokości i tym samym odsłania się nam ładny pejzaż ku wylotowi Doliny Białej Wody Kieżmarskiej. Szybko oddalamy się od lustra Zielonego Stawu Kieżmarskiej i budynku schroniska. Stok progu jest bardzo stromy, w niektórych miejscach trzeba podeprzeć się rękoma.

Widok w kierunku ujścia Doliny Zielonej Kiezmarskiej.
Widok w kierunku ujścia Doliny Zielonej Kiezmarskiej.

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.

O godzinie 15.15 osiągamy poziom jeziorka - Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso, Kežmarské Červené pleso, niem. Roter See, Kesmarker Roter See, węg. Vörös-tó, Késmárki-tó), leżącego w niższym kotle polodowcowym na wysokości 1801 m n.p.m. Na Dolinę Jagnięcą składają się dwa takie kotły. W wyższych położeniach doliny rozlewają się jeszcze dwa jeziorka: Modry Stawek (słow. Belasé pleso) na wysokości 1865 m n.p.m. i Jagnięcy Stawek (słow. Malé Červené pliesko) na wysokości 1920 m n.p.m.

Nad Czerwonym Stawem Kieżmarskim.
Nad Czerwonym Stawem Kieżmarskim.

Widok na Spisz z progu Doliny Jagnięcej.
Widok na Spisz z progu Doliny Jagnięcej.

Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.


Surowa, wypełniona rumoszem skalnym Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy) nie była wypasana. Spotkać w niej można kozice. Dzisiaj jedna z nich zbliżyła się do nas bardzo blisko. Obeszła dookoła, wskoczyła na skałkę powyżej, potem zeszła na szlak zastępując nam przejście. Chwilkę później nieco wyżej na kamiennej dróżce szlaku pojawiła się druga kozica. W pobliżu jest cała rodzinka z młodymi. Nie za bardzo przejmują się naszą obecnością. To wspaniałe uczucie, gdy nie boją się człowieka. Dzięki kozicom mamy kolejną przerwę w marszu.

Podejście do górnego kotła lodowcowego Doliny Jagnięcej.
Podejście do górnego kotła lodowcowego Doliny Jagnięcej.

Widok na Jagnięcy Szczyt.
Widok na Jagnięcy Szczyt.

Rumosz Doliny Jagnięcej.
Rumosz Doliny Jagnięcej. Z lewej widać Modry Stawek.

Niebo zasłoniło się chmurami. Jest jednak wciąż bardzo ciepło. Jagnięcy Szczyt pręży się już naprzeciw. Ścieżka prowadzi przez piargi opadające spod Jastrzębiej Turni. Kozice idą równo z nami, tylko nieco powyżej, gdzie rosną połacie traw. Ścieżka wkrótce skręca łukiem na prawo w kierunku ściany Jagnięcego Szczytu. Wprowadza wyżej i wchodzi na wysokość traw. O godzinie 15.40 szlak krótkim zakosem w lewo doprowadza pod skały.

To miejsce, w którym trzeba wykazać się podstawowymi umiejętnościami wspinaczkowymi. Troszkę wyżej jest długi łańcuch – można się przytrzymać i podciągnąć na nim w górę. Następnie w prawo kilka metrów przemieszczamy się po wystających skałkach. Potem znów w górę aż do rynny. Cały czas do pomocy mamy łańcuch. U góry czeka para na zwolnienie łańcucha. Mijając ich pytamy o warunki na szczycie – mówią, że trochę powiewa chłodem. Patrzymy w kierunku szczytu, ale schowały go chmury. O godzinie 15.45 przez Kołowy Przechód (słow. Kolový priechod; 2118 m n.p.m.) przechodzimy na drugą stronę grani.

Dolina Jagnięca.
Dolina Jagnięca.

Przed skałami.
Przed skałami.

Pierwszy odcinek z łańcuchem.
Pierwszy odcinek z łańcuchem.

Trawers w prawo.

Łańcuch wprowadzający w skalną rynnę.
Łańcuch wprowadzający w skalną rynnę.
Ciąg dalszy łańcucha wprowadzający w skalną rynnę.

Spojrzenie w prawo na Jagnięcy Szczyt.
Spojrzenie w prawo na Jagnięcy Szczyt.

Po drugiej stronie Kołowego Przechodu.
Po drugiej stronie Kołowego Przechodu.

Po drugiej stronie grań opada żlebami do Doliny Kołowej. Poniżej żlebów rozciąga się Bździochowa Płaśń. Poruszamy się dalej tuż pod grzebieniem grani po zachodniej stronie. Szlak prowadzi wąskimi ścieżkami po półkach i skałach. Przeskakujemy skalne żeberka - najpierw mniejsze, potem większe, po czym wchodzimy na obsypujący się odcinek szlaku. Ścieżka szlaku jest nie za bardzo wyraźna. Podchodzimy w górę trzymając się prawej strony, gdzie pod nogami jest mniej skalnego gruzu. Szlak na tym odcinku ostrzej pnie się w górę. Jesteśmy pod wierzchołkiem Jagnięcego Szczytu. Ostatnie metry wiodą po głazach. O godzinie 16.30 wchodzimy na szczyt Jagnięcego Szczytu (słow. Jahňací štít, niem. Weißseespitze, węg. Fehér-tavi-csúcs; 2230 m n.p.m.). Czas na odpoczynek, bo przejście wzdłuż grani było momentami emocjonujące.

Tuż pod grzebieniem grani.
Tuż pod grzebieniem grani.

Kołowa Dolina i Kołowy Staw.
Kołowa Dolina i Kołowy Staw.

Kołowy Szczyt chowa się w chmurze.
Za nami Kołowy Szczyt chowa się w chmurze.

W tle po prawej widoczne są górne partie
Bździochowego Koryciska (słow. Kotlinka pod Kolovým sedlom).

Przeskakujemy żeberko.
Przeskakujemy żeberko.
Przeskakujemy żeberko.

Na kolejne żeberko.
Na kolejne żeberko.

I zejście z żeberka.
I zejście z żeberka.

Na zakosach ścieżki.
Na zakosach ścieżki.

Wciąż do góry.
Wciąż do góry.

Chwilka dla wyrównania oddechu.
Chwilka dla wyrównania oddechu.

Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy).
Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy)
spod szczytu z Jagnięcego Szczytu.

Jagnięcy Szczyt słynie z ładnej panoramy, szczególnie wspaniałej na Tary Bielskie. Widzieliśmy już ją kiedyś w krasie. Chmury pozwalają tylko na chwilowe widoki na stronę Doliny Zadnich Koperszadów, czy po przeciwnej stronie na Dolinę Zieloną Kieżmarska i słowackiego Spisza. Siadamy na szczycie wyczekując momentów, kiedy w chmura zrobi się jakaś dziura, uwidaczniająca niewielkie fragmenty krajobrazu. Biała zawiesina wyzwala wrażenie niesamowitości i podkreślają surowość góry i jej otoczenia.

Po odpoczynku o godzinie 17.10 opuszczamy szczyt. Schodzimy tą samą drogą, bo na szczyt prowadzi tylko jeden szlak. Grzbiet jeszcze bardziej zaszedł chmurą. Gdyby spadł z niej deszcz było by trudno poruszać się po skalistym terenie. Stoki nad którymi przechodzimy są bardzo strome i urwiste. Nieopodal Kołowego Przechodu spotykamy kozicę. Przygląda się nam, ale nie podejrzliwie. To pokolenie, które nie pamięta dawnych czasów, kiedy kozice były zwierzyną łowną myśliwych i kłusowników. Przechodzi blisko nas na minimalnym dystansie, tak jak kozice wcześniej spotkane w Dolinie Jagnięcej.

Ostatnie metry przed wierzchołkiem.
Ostatnie metry przed wierzchołkiem.

Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.).
Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.).
Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.) - szczęście w oczach i w sercach zdobywców góry..

Spisz.
Okienko na Spisz.
Okienko na Spisz.

Widok na Dolinę Zadnich Koperszadów.
Widok na Dolinę Zadnich Koperszadów.

Znów wspinaczka na żebro w drodze powrotnej.
Znów wspinaczka na żebro w drodze powrotnej.

Skalna półka.
Skalna półka.

Trawers nad żlebem.
Trawers nad żlebem.

Stąd widoczny jest już Kołowy Przechód.
Stąd widoczny jest już Kołowy Przechód.

To schodzimy.
To schodzimy.

Och! Znów kozica!
Och! Znów kozica!

Znów strome zejście (łatwiej było tędy wejść).
Znów strome zejście (łatwiej było tędy wejść).

Kołowy Przechód.
Kołowy Przechód - łatwo go nie zauważyć i przejść dalej.

O godzinie 17.45 przekraczamy Kołowy Przechód. Schodzimy do rynienki, w której na skałach zwisa łańcuch. Powoli i ostrożnie opuszczamy się w dół. Po kilku minutach jesteśmy już na ścieżce. Przy ścieżce znów stoi kozicę. Przyglądała się cały czas naszym wyczynom i może też zaciekawił ją chrzęst łańcucha ocierającego się o skały. Jest chyba jednak przyzwyczajone do ruchu na szlaku, choć może już nie o tej porze. Jesteśmy dzisiaj ostatnimi turystami, którzy przemierzają Dolinę Jagnięcą. Za nami nie ma już nikogo. Jest zupełna cisza, przerywana jedynie rozmową.

Rynna i początek łańcucha.
Rynna i początek łańcucha.

Spojrzenie w stronę Jagnięcego Szczytu.
Spojrzenie w stronę Jagnięcego Szczytu.

Skalna rynna.
Skalna rynna.
Skalna rynna.
Skalna rynna.

Gdzie teraz wsunąć stopę?
Gdzie teraz wsunąć stopę? - z góry nie widać zbyt dobrze szczelin.

A ta ciągle nas obserwuje.
A ta ciągle nas obserwuje.

Staramy się pośpiesznym krokiem przemierzyć Dolinę Jagnięcą, bo głód ściska żołądkiem. Nie można jednak nie zatrzymać się dla towarzystwa koziej rodzinie. Potem przystajemy chwilkę nad Modrym Stawkiem, zwanym dawniej Niebieskim Stawem Kieżmarskim (słow. Belasé pleso, Modré pleso, niem. Blauer See, węg. Kék-tó). Staw ten leży na wysokości 1865 m n.p.m. w środkowej części Doliny Jagnięcej. Wypełnia silnie wgłębione miejsce. Jego wielkość nie jest stabilna. Zdarza się, że podczas letnich miesięcy jego powierzchni zmniejsza się znacznie, a co za tym idzie również głębokość. W latach 60-tych XX wieku przeprowadzone pomiary wykazały, iż Modry Stawek miał wówczas 0,07 ha powierzchni, 40 m długości, 22 m szerokości oraz 3,7 m głębokości.

Dolina Jagnięca.
Dolina Jagnięca.

Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso).
Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso).

Schodzimy na niższe piętro Doliny Jagnięcej, skąd już ostro w dół obniżamy się w zieloną otchłań Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Widać już schronisko i ciemnozielone lustro Zielonego Stawu Kieżmarskiego. To właśnie zabarwienie nadało nazwę temu stawkowi. Stanisław Staszic opisywał go tak: „Zielona Woda, tak zwana, że wystawia farbę zieloną, która przez się jest czysta i biała, tylko odbijaniem skał, mchem pokrytych, zieleni się”. O tej zieleni mówią również legendy, że jej źródłem ma być karbunkuł (rubin), który niegdyś świecił na Jastrzębiej Turni. Pewnego dnia spadł jednak do stawu. Z góry widoczne są turkusowe plamy na dnie jeziora - w rzeczywistości są to miejsca wypływu podziemnych źródeł.

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim - koniec wędrówki.

O godzinie 19.20 wchodzimy do schroniska. Smakowity zapach ulatujący z kuchni wzmaga apetyty. Zamawiamy bardzo obfitą obiadokolację. Oczy chciałyby wszystko zjeść co na talerzach, ale każdy żołądek ma określoną pojemność. Wieczorny mrok szybko ogarnia dolinę. Dolina zasypia, my troszkę później, po złocistych posiadach ze Słowakami.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Kozice w Dolinie Jagnięcej



Zapraszamy na wycieczkę dnia 17.03.2018,
kiedy udostępnione zostaną nam dwie świątynie
w Skrzydlnej, którym patronuje św. Mikołaj Biskup.
W ich wnętrzu znajdziemy wiele wizerunków św. Mikołaja.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas