Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sławkowski Szczyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sławkowski Szczyt. Pokaż wszystkie posty
Ponoć niegdyś był on wyższy od Gerlacha, będąc bliżej nieba o jakieś 300 metrów niż dziś. Przekazy mówią o potężnym obrywie, a nawet o trzęsieniu ziemi, w wyniku którego szczyt miał rozpaść się 6 sierpnia 1662 roku. Pozostałością tego ma być rumowisko pokrywające stoki tej rozłożystej i wciąż potężnej góry, trzeciej pod względem wysokości w Tatrach na którą prowadzi znakowany szlak.

TRASA:
Stary Smokowiec (słow. Starý Smokovec; 990 m n.p.m.) niebieski szlak Rázcestie pod Slavkovským Štítom (1357 m n.p.m.) niebieski szlak Królewski Nos (słow. Kráľovský nos; 2273 m n.p.m.) niebieski szlak Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít; 2452 m n.p.m.) niebieski szlak Królewski Nos (słow. Kráľovský nos; 2273 m n.p.m.) niebieski szlak Rázcestie pod Slavkovským Štítom (1357 m n.p.m.) Smokowieckie Siodełko (słow. Hrebienok; 1285 m n.p.m.) [zielony szlak] Stary Smokowiec (słow. Starý Smokovec; 990 m n.p.m.)

OPIS:
Bazą wyjściową na Sławkowski Szczyt jest Stary Smokowiec (słow. Starý Smokovec, niem. Altschmecks, węg. Ótátrafüred; 990 m n.p.m.), zwany w zeszłych wiekach Szmeksem. Stąd wiedzie najkrótsza droga na szczyt - niebieski szlak rozpoczynający się nieco poniżej najbardziej znanego budynku w Starym Smokowcu, okazałego Grand Hotelu z 1904 roku. Stąd właśnie o godzinie 9.30 wyruszamy na Sławkowski Szczyt.

Szlak obchodzi Grand Hotel od zachodu, a następnie skręca uliczkami w prawo i zaraz potem w lewo przechodząc obok dolnej stacji kolejki linowo-terenowej na Hrebienok. Można nią podjechać w górę, a potem Magistralą Tatrzańską przemieścić się na zachód, by złapać niebieski szlak na wysokości 1357 m n.p.m. W ten sposób można zyskać na czasie (słyszeliśmy, że nawet jedną całą godzinę) i oczywiście zaoszczędzić troszkę sił. Kosztuje to jednak 8 euro od osoby. Darujemy sobie tą przyjemność.

Kościół Niepokalanego Poczęcia Marii Panny w Starym Smokowcu z 1888 roku.
Kościół Niepokalanego Poczęcia Marii Panny w Starym Smokowcu z 1888 roku.

Powyżej stacji kolejki szlak wprowadza nas na utwardzoną drogą, a następnie na dróżki, które niegdyś wiodły wędrowców pod osłoną lasu, dopóki potężny huragan go nie zniszczył w dniu 19 listopada 2004. Od tamtego czasu na poziomie regla dolnego przeważają wiatrołomy powoli zarastające młodymi świerkami. Las odradza się, ale jak się szacuje do pełnego odrodzenia potrzeba kilkadziesiąt lat, a może nawet 100. Upał będzie zatem doskwierał, ale z drugiej strony ileż punktów widokowych będziemy mieli już na początku marszu.

Sławkowski Szczyt leży w grzbiecie bocznym, sięgającym daleko na południe. Jego zbocza zdobywamy od Starego Smokowca, początkowo dość łagodne, ale w końcu wyczuwamy, mimo zakosów, zwiększającą się stromiznę. O godzinie 10.20 przecinamy czerwony szlak Magistrali Tatrzańskiej, łączący na tym odcinku Hrebienok znajdujący się na wschodzie i Śląski Dom leżący na zachodzie w Dolinie Wielickiej.

Powyżej przecięcia Magistrali Tatrzańskiej szlak fragmentami wyłożony jest idealnie wyrównanym kamieniem, niczym chodnik. Tamże fruwa motyl o wędrownym usposobieniu, a zatem takim samym jak nasze. Rusałka admirał (Vanessa atalanta) to powszechnie spotykany motyl, ale bardzo wyjątkowy, a jego wyjątkowość nie wynika jedynie z powodu jego nazwy odnoszącej się do bogiń przybierających w mitologii słowiańskiej postać pięknych kobiet. To pośród motyli najwyższa admiralicja latająca. Pojawiają się tutaj późną wiosną przylatując znad Morza Śródziemnego. W pokrzywach składają jaja i już w czerwcu wylęgają się z nich gąsienice, które po przeobrażeniu dają początek nowemu pokoleniu motyla. Tego samego roku motyl ten wydaje na świat jeszcze jedno pokolenie, a gdy zima jest już blisko odlatuje z powrotem na południe, dokonując przelotów nawet na wysokościach 2000 m n.p.m. Tylko niewiele osobników zostaje chowając się w różnych zakamarkach np. na strychach, czy w budynkach gospodarczych.

Rusałka admirał (Vanessa atalanta).
Rusałka admirał (Vanessa atalanta).

Wspinamy się zakosami w piętrze kosodrzewiny, gdy o godzinie 10.45 osiągamy punkt widokowy o nazwie Maksymilianka (słow. Slavkovska vyhliadká Maximiliánka), położony na wysokości 1531 m n.p.m. Roztaczający się z niej widok obejmuje m.in. masyw Łomnicy, Durnego Szczytu i Pośrednią Grań. Maksymilianka znajduje się na skraju Sławkowskiego Grzebienia, na krawędzi przepaścistych stoków opadających do Doliny Zimnej Wody, od których odgradzają nas metalowe barierki. Punkt widokowy nosi imię Maximiliana Weisz, twórcy szlaku na Sławkowski Szczyt, wybudowanego w latach 1901–1908. Jednak droga na Sławkowski Szczyt z pewnością była znana już wcześniej, bo pierwsze znane wejście na szczyt odnotowane zostało już w 1664 roku. Było to pierwsze w historii odnotowane wejście na tatrzański szczyt. W historii zdobywców Sławkowskiego Szczytu zapisał się również Stanisław Staszic, który wszedł na niego w 1805 roku. Tego samego roku Staszic wszedł również na Krywań, a także dokonał pierwszego wejście na szczyt Łomnicy.

Masyw Łomnicy z Maksymilianki.
Masyw Łomnicy z Maksymilianki.
Masyw Łomnicy z Maksymilianki.

Odtąd wspinamy się zakosami dotykając urwistej od północy grani Sławkowskiego Grzebienia (słow. Štrbavý hrebeň, niem. Schartiger Kamm, węg. Szalóki gerinc). Posuwamy się mozolnie, nieustannie w górę poprzez łany kosodrzewiny, pokonując niezliczoną ilość głazów. Widoki mamy bezwzględnie rozległe. Jesteśmy już bardzo wysoko względem Starego Smokowca, jak i całej kotliny pokrytej pasami pól i łąk, oddzielającej Tatry od Niżnych Tatr. Ogrom przestrzeni na południu przytłacza umysł. To tak jakbyśmy spoglądali na ziemię z kabiny samolotu. Gdy powoli wychodzimy z piętra kosodrzewiny od strony Doliny Zimnej Wody nadlatuje paralotnia. Niemal ociera się o nas, o skały po których stąpamy. Widać jak paralotniarz zmaga się z prądem powietrza niosącym go niewiele metrów od zbocza góry. Jego bezsilność wydaje się być taka sama jak baloniarza niesionego tam gdzie wiatr mu zawieje.

W piętrze kosodrzewiny.
W piętrze kosodrzewiny.

Widok na południowy wschód - Kotlina Popradzka.
Widok na południowy wschód - Kotlina Popradzka.

Paralotniarz.
Paralotniarz.
Paralotniarz.
Paralotniarz niemal ociera się o nas.

Dotykamy urwistej od północy grani Sławkowskiego Grzebienia.
Dotykamy urwistej od północy grani Sławkowskiego Grzebienia.

W stronę Łomnicy i Pośredniej Grani.
W stronę Łomnicy i Pośredniej Grani.
W stronę Łomnicy i Pośredniej Grani.
Cały czas pniemy się w górę, praktycznie nie rozstając się z widokiem Łomnicy. Widzimy ją teraz na północnym wschodzie, wcześniej znajdowała się ona względem naszego położenia na północy. Widzimy ją w zmieniających się ujęciach, w miarę przesuwania się w górę grzbietu. Przed masyw Łomnicy wchodzi niższy, boczny grzbiet Pośredniej Grani (słow. Prostredný hrot, niem. Mittelgrat, węg. Közép-orom; 2441 m n.p.m.), który odchodzi od głównej grani tatrzańskiej na zworniku Małego Lodowego Szczytu. Grzbiet ten rozdziela dwie doliny: Dolinę Staroleśną znajdującą się pod nami i Dolinę Małej Zimnej Wody znajdującą się za grzbietem.

Kosówka na tej wysokości jest już bardzo niska.
Kosówka na tej wysokości jest już bardzo niska.

W miejsce ustępującej kosówki pojawia się skalny rumosz. Przeważnie wiedzie przez niego ścieżka ze starannie ułożonych kamieni, ale nie wszędzie. Gdzieniegdzie trzeba z pomocą rąk wspiąć się po wygładzonej płycie lub głazie, czy pogimnastykować się w tym rumoszu by ominąć skalną przeszkodę.
Od Szmeksu, z utrudzeniem, do spocenia włosa,
Trzeba spinać się na szczyt Królewskiego nosa,
Po rypach rozwalonych między rozpadliny
Wychodząc z ciemnych lasów, w las kozodrzewiny.
(B.Z. Stęczyński, „Tatry w dwudziestu czterech obrazach” - fragment)

W południe osiągamy dość eksponowaną krawędź Sławkowskiego Grzebienia. Robimy krótką przerwę niwelującą odzywający się głód, po czym ruszamy dalej. Przechodzimy na chwilkę na północna stronę skalnego grzebienia, gdzie przechodzimy po krótkiej galeryjce na urwistym stoku. To chyba najbardziej emocjonujący fragment szlaku, bo po tej stronie stoki urwiście opadają do Staroleśnej Doliny. Za nią na wschodzie widzimy ostro zwieńczone masywy Pośredniej Grani i Łomnicy.

Krótka galeryjka po północnej stronie Sławkowskiego Grzebienia.
Krótka galeryjka po północnej stronie Sławkowskiego Grzebienia.
Krótka galeryjka po północnej stronie Sławkowskiego Grzebienia.

Przestrzenna panorama na południe. W dole widać zabudowania Starego Smokowca.
Przestrzenna panorama na południe. W dole widać zabudowania Starego Smokowca.

Wracamy na południową stronę grzbietu. Pniemy się dalej, nieustannie zwiększając wysokość. Pokonujemy kolejne garby na grzbiecie Sławkowskiego Grzebienia, które wydają się nam być szczytem, ale po dotarciu do niego okazuje, że tak nie jest. Ostatnie wypiętrzenie na Sławkowskim Grzebieniu obnosi się dumną nazwą Królewskiej Czuby. Za nią znajdują się Królewskie Wrótka, powyżej których wznosi się kulminacja Królewskiego Nosa (słow. Kráľovský nos, węg. Királyorr, niem. Königsnase; 2273 m n.p.m.). Przez Królewskie Wrótka przechodzimy godzinie 13.15. Szlak prowadzi nas nieco pod kulminującą Królewskiego Nosa od strony Staroleśnej Doliny, trawersem po wschodniej stronie. Jednak wierzchołek ten jest łatwo dostępny dzięki wyraźnej, aczkolwiek nieznakowanej ścieżce. Wstąpimy na nią w drodze powrotnej ze Sławkowskiego Szczytu, który wznosi się bezpośrednio przed nami.

Czy widać już Królewski Nos, czy kolejny garb na Sławkowskim Grzebieniu?
Czy widać już Królewski Nos, czy kolejny garb na Sławkowskim Grzebieniu?
Na pierwszym planie Królewska Czuba, zaś po prawej widoczny jest wierzchołek Sławkowskiego Szczytu.

Masyw Pośredniej Grani i masyw Łomnicy.
Po naszej prawej wciąż widok ten sam, choć z innego kąta: Masyw Pośredniej Grani i masyw Łomnicy.

Przed nami widoczna Królewska Czuba.
Przed nami widoczna Królewska Czuba.

Za nami horyzont zachodzi delikatną mgiełką.
Za nami horyzont zachodzi delikatną mgiełką.

Szlak pod Królewską Czubą.
Szlak pod Królewską Czubą.

Szlak wprowadza nas na płytką Królewska Przełęcz (słow. Sedlo pod Nosom), oddzielającą Królewski Nos od Sławkowskiego Szczytu. Za przełęczą szlak zaczyna piąć się gęstymi zakosami wśród rumoszu skalnego. Wiedzie po silnie osuwającym się sypkim materiale skalnym - stromo w górę. Otacza nas potężne usypisko złomów, setki ton głazów. Nie będzie łatwo stąd zejść.

Królewski Nos z podejścia na Sławkowski Szczyt. Z lewej odchodzi Sławkowski Grzebień.
Królewski Nos z podejścia na Sławkowski Szczyt. Z lewej odchodzi Sławkowski Grzebień.

Na południu roztacza się niesamowicie rozległa panorama kończąca się mgiełką na horyzoncie. Spoglądamy na Kotlinę Popradzką (słow. Popradská kotlina) i Kotlinę Liptowską (słow. Liptovská kotlina) nie mogąc oprzeć się wrażeniu, iż wyglądają one stąd tak jak na zdjęciu satelitarnym. Mozolnie przedzieramy się po rozgrzanym w słońcu gołoborzu nieliczoną liczbą zakosów. Wytyczona ścieżka szlaku momentami rozwidla się i na powrót łączy. Znaki szlaku giną w skalnym rumowisku.

Znaki szlaku giną w skalnym rumowisku.
Znaki szlaku giną w skalnym rumowisku.

W końcu osiągamy partie grzbietowe Sławkowskiego Szczytu, gdzie skręcamy w lewo. Dalej już znacznie łagodniej zmierzamy prosto na wierzchołek góry. Znajduje się on bardzo blisko. Budzi się w nas ogromna radość, zmęczenie odchodzi w niepamięć. Na wierzchołek Sławkowskiego Szczytu docieramy o godzinie 13.50.

Na grzbiecie Sławkowskiego Szczytu.
Na grzbiecie Sławkowskiego Szczytu.

Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze; 2452 m n.p.m.).
Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze; 2452 m n.p.m.).

Z brązowymi odznakami "Tatrzańskie Dwutysięczniki".
Z brązowymi odznakami
"Tatrzańskie Dwutysięczniki" - są już nasze!
Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze) wznoszący się na wysokość 2452 m n.p.m. jest trzecim pod względem wyskości tatrzańskim dwutysięcznikiem na który prowadzi znakowany szlak turystyczny. Otacza go niezrównana panorama. Jego południowe, kamieniste zbocza zdążyliśmy poznać podczas wędrówki. W kierunku północnym stoki opadają stromymi żlebami i grzędami z licznymi obrywami skalnymi do jednej z największych tatrzańskich dolin - Doliny Staroleśnej (słow. Veľká Studená dolina, niem. Großes Kohlbachtal, węg. Nagy-Tarpataki-völgy).

Spośród tatrzańskich dolin, Dolina Staroleśna jest wyjątkowo zasobna w stawy - leży w niej aż 27 stałych oczek wodnych, a oprócz nich okresowo pojawiają się jeszcze kilka innych. Zwane są ogólną nazwą Staroleśnych Stawów, ale często używa się odrębnych nazw dla pewnych grup stawków np. Zbójnickie Stawy (słow. Zbojnícke plesá, niem. Buchholtz-Seen, węg. Buchholtz-tavak) leżące w południowo-zachodniej części Zbójnickiej Równi (słow. Zbojnícka pláň), czy Strzeleckie Stawy (słow. Strelecké plesá, niem. Aschloch-Seen, węg. Hagymás-tavak) znajdujące się u podnóży Strzeleckiej Turni, poniżej Strzeleckich Pól. Największy ze stawów leży na wysokości 2057 m n.p.m. pod ścianami Rówienkowej Turni (słow. Rovenková veža) - Zmarzły Staw Staroleśny (słow. Ľadové pleso) mający 1,7 ha powierzchni i 17 m głębokości. Głównym ciekiem Doliny Staroleśnej jest Staroleśny potok wypływający ze Zbójnickiego Oka (słow. Zbojnícke oko), niewielkiego stawku położonego na wysokości około 1990 m n.p.m., leżącego w górnych partiach kotliny Zbójnickiego Koryciska (słow. Zbojnícky spád), u południowo-wschodnich podnóży Zbójnickiej Kopki (słow. Zbojnícka kôpka).

Panorama ze Sławkowskiego Szczytu.

Panorama ze Sławkowskiego Szczytu.

Panorama ze Sławkowskiego Szczytu.
Panorama ze Sławkowskiego Szczytu.
Panorama ze Sławkowskiego Szczytu.

Widok ze Sławkowskiego Szczytu na północny zachód.
Na północny zachód.

Widok ze Sławkowskiego Szczytu na północ.
Na północ.

Widok ze Sławkowskiego Szczytu na północny wschód.
Na północny wschód.

Schronisko Zbójnickie (słow. Zbojnícka chata,) w Dolinie Staroleśnej.
Schronisko Zbójnickie (słow. Zbojnícka chata,) w Dolinie Staroleśnej.

Tablica przymocowana do metalowego krzyża informuje o pierwszych zdobywcach Sławkowskiego Szczytu i zarazem pierwszym odnotowanym w kronikach wejściem na tatrzański szczyt. Tablica ta została umieszczona na szczycie Sławkowskiego z okazji 350-lecia tego wydarzenia. Podano na niej, że miało ono miejsce 25 lipca 1664 roku na szczyt weszli Martinus Jani, Juraj Buchholtz, Martinus Veisser i nieznany przewodnik. Drugie potwierdzone wejście na Sławkowski Szczyt należy do Stanisława Staszica (12 sierpnia 1805 r.).

Sławkowski Szczyt położony jest w grani bocznej odchodzącej od zwornika Małej Wysokiej (słow. Východná Vysoká; 2429 m n.p.m.). Na jego kamienistym wierzchołku jest mnóstwo miejsca. Każdy znajdzie tutaj swój kamień, by na nim przysiąść i odpocząć, i podziwiać otaczającą panoramę. Ze Sławkowskiego Szczytu, uważanego niegdyś za najwyższy tatrzański szczyt, można spojrzeć w oczy królowi tatrzańskiemu - Gerlachowi. Wznosi się on na zachodzie, za dwoma dolinami: Doliną Sławkowską (słow. Slavkovská dolina, niem. Kastenbergtal, węg. Szekrényes-völgy) ciągnąca się spod Staroleśnego Szczytu (słow. Bradavica, niem. Warze, węg. Bibircs; 2476 m n.p.m.) i Doliną Wielicką (słow. Velická dolina, niem. Felker Tal, węg. Felkai-völgy) oraz postrzępioną granią Granatów Wielickich (słow. Velické Granáty, niem. Granatenwand, węg. Gránátfal) rozdzielającą obie te doliny. Gerlach (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs) sięgający 2655 m n.p.m. jest najwyższym szczytem Tatr, a zarazem całych Karpat.

Widok grani w stronę zwornika Małej Wysokiej.
Widok grani w stronę zwornika Małej Wysokiej. Z lewej widać masyw Gerlacha.

Kotlina Popradzka.
Kotlina Popradzka ze Sławkowskiego Szczytu.

Dochodzi godzina 14.40. Ruszamy w drogę powrotną tym samym szlakiem, którym wchodziliśmy bo jest to jedyny szlak jaki prowadzi na szczyt góry. Przemieszczamy się na południowe stoki, opadające ku kotlinie pokrytej polami i miasteczkami. Z góry wygląda ona jak płaszczyzna ograniczona od południa grzbietem Kozich Grzbietów i Niżnych Tatr. Wkrótce przechodzimy przez Królewską Przełęcz i o godzinie 15.10 docieramy na Królewski Nos - po raz drugi dzisiejszego dnia. Wchodzimy na jego wierzchołek by popatrzeć na Kotlinę Popradzką i Kotlinę Liptowską, by poczuć przestrzeń dech zapierającą. Wracamy na szlak po kilku minutach, czując spełnienie i satysfakcję, choć do końca tej wędrówki jeszcze daleko.

Rumosz na południowych stokach Sławkowskiego.
Rumosz na południowych stokach Sławkowskiego.

Grzbiet Sławkowskiego Szczytu.
Grzbiet Sławkowskiego Szczytu.

Stromizna Sławkowskiego Szczytu.
Stromizna Sławkowskiego Szczytu.

Stok Sławkowskiego.
Stok Sławkowskiego. Widok na Królewski Nos, Stary Smokowiec i Kotlinę Popradzką.

Przed Królewską Przełęczą. Z lewej widoczny Królewski Nos.
Przed Królewską Przełęczą. Z lewej widoczny Królewski Nos.

Królewski Nos (słow. Kráľovský nos, węg. Királyorr, niem. Königsnase; 2273 m n.p.m.).
Królewski Nos (słow. Kráľovský nos, węg. Királyorr, niem. Königsnase; 2273 m n.p.m.).

Sławkowski Szczyt z Królewskiego Nosa.
Sławkowski Szczyt z Królewskiego Nosa.

Panorama południowo-wschodnia z Królewskiego Nosa.
Panorama południowo-wschodnia z Królewskiego Nosa.

Sukcesywnie obniżamy swoją wysokość. Głazy, płyty po których trzeba przejść nie pozwalają na swobodny marsz. O godzinie 16.40 przechodzimy przez galeryjkę na północnych stokach Sławkowskiego Grzebienia. Spoglądamy po raz wtóry na Łomnicę i jej otoczenie, po czym wracamy na południowe stoki masywu. Zakosami, przeważnie po głazach rumowiska szybciej niż wcześniej wytracamy wysokość. Domy miasteczek położonych w kotlinie stają się coraz większe, dostrzegać zaczynamy coraz więcej szczegółów w ich infrastruktury.

Na skalnym rumoszu Sławkowskiego.
Na skalnym rumoszu Sławkowskiego.
Na skalnym rumoszu Sławkowskiego.

Coraz wyraźniej słychać odgłosy festynu „Dni Niedźwiedzie” (słow. Medvedie Dni) na Hrebienoku, czyli Smokowieckim Siodełku (słow. Hrebienok, niem. Kämmchen, węg. Tarajka; 1285 m n.p.m.), które ukazuje się u naszych stóp. Wydają się tak bliskie, na wyciągnięcie dłoni, ale do Hrebienioka wciąż daleko. Nie możemy doczekać się końca gęstych zakosów szlaku i skalnego rumoszu.

Panorama południowa ze Sławkowskiego Grzebienia.
Panorama południowa ze Sławkowskiego Grzebienia.

Widok na Stary Smokowiec.
Widok na Stary Smokowiec.
Zbliżenie na Stary Smokowiec.

Eksponowane miejsce z widokiem na masyw Łomnicy.
Eksponowane miejsce z widokiem na masyw Łomnicy. Tutaj szlak opuszcza grzebień.

O godzinie 17.15 docieramy na punkt widokowy Maksymilianka (1531 m n.p.m.). Spoglądamy z zadziwieniem na Łomnicę i odchodzącą od niej poszarpaną Łomnicką Grań (słow. Lomnický hrebeň, niem. Lomnitzer Kamm, węg. Lomnici-gerinc), których wizualizacja uległa metamorfozie wraz ze zmianą z porannego blasku słońca na popołudniowy. Zacienione urwiska Łomnickiej Grani nad Doliną Małej Zimnej Wody nabrały mrocznej głębi. Wyodrębniamy wzrokiem Wielką Łomnicką Basztę (słow. Veľká Lomnická veža, niem. Lomnitzer Turm, węg. Lomnici-torony; 2215 m n.p.m.) - najwyższe wzniesienie Łomnickiej Grani i jedyne na niej które można odwiedzić bez licencjonowanego przewodnika.

Maksymilianka (1531 m n.p.m.).
Maksymilianka (1531 m n.p.m.).
Ozdobne wykończenie poręczy na Maksymiliance.
Ozdobne wykończenie poręczy
na Maksymiliance.

Zaczynamy opuszczać piętro kosodrzewiny, która ustępuje miejsca wąskiemu pasowi lasu ocalałego po wichurze w 2004 roku. Po dwudziestu minutach od Maksymilianki wchodzimy na Magistralę Tatrzańska (słow. Tatranská magistrála, niem. Magistrale, węg. Magisztrale). Znajduje się tutaj węzeł szlaków Rázcestie pod Slavkovským Štítom (1357 m n.p.m.). Niebieski szlak przecina tutaj czarwony szlak Magistrali Tatrzańskeij schodząc dalej do Starego Smokowca. Mamy trochę czasu, więc postanawiamy skorzystać z Magistrali i przejść się na Hrebieniok. Skręcamy w lewo i za czerwonymi znakami podążamy dość wygodną dróżką, niemal płasko trawersując zbocze masywu.

Rázcestie pod Slavkovským Štítom (1357 m n.p.m.).
Wchodzimy na Magistralę Tatrzańską - Rázcestie pod Slavkovským Štítom (1357 m n.p.m.).

Na Magistrali Tatrzańskiej w drodze na Hrebieniok.
Na Magistrali Tatrzańskiej w drodze na Hrebieniok.

Na Hrebieniok docieramy o godzinie 17.55. Na wysokości 1284 m n.p.m. zlokalizowana jest górna stacja kolejki łączącej Hrebieniok ze Starym Smokowcem. Stoi tu kilka obiektów hotelowo-gastronomicznych. Wstępujemy do jednego z nich na filiżankę kawy i porcję ciasta, po czym o godzinie 18.15 rozpoczynamy końcowe zejście do Starego Smokowca. Poruszamy się zgodnie ze wskazaniami zielonego szlaku, który odnajdujemy pod platformą przejścia do stacji kolejki. Poruszamy się nader wygodną, spacerową dróżką, widząc w dali niżnotatrzański szczyt Królewskiej Hali (słow. Kráľova hoľa, węg. Király-hegy, niem. Königsberg; 1946 m n.p.m.). Zejście z Hrebienioka do Starego Smokowca liczy nieco ponad 2 kilometry.

Zielony szlak z Hrebienioka do Starego Smokowca.
Zielony szlak z Hrebienioka do Starego Smokowca.

O godzinie 18.40 wchodzimy między stylowe zabudowania Starego Smokowca. Mijamy kościół Niepokalanego Poczęcia Marii Panny z 1888 roku, potem podchodzimy pod Dom Szwajcarski, przed którym skręcamy w prawo na Drogę Wolności (słow. Cesta Slobody, niem. Freiheitsstraße, węg. Szabodság-út), gdzie kończy się wspaniała wędrówka. Napełniła nas nieopisaną tutaj satysfakcją, ale choć ledwie ją skończyliśmy - chce się wracać, choćby zaraz... w tatrzańskie doliny, na tatrzańskie grzbiety i granie.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas