Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morskie Oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morskie Oko. Pokaż wszystkie posty
Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!
Jan Paweł II, 5.06.1997 r.

TRASA:
Palenica Białczańska [czerwony szlak] Wodogrzmoty Mickiewicza [czerwony szlak] Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1406 m n.p.m.)

OPIS:
Przed nami ostatni już odcinek tatrzańskiego wariantu Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Przemierzyliśmy całą długość polskich Tatr od zachodniego skraju do wschodniego, a więc od Doliny Chochołowskiej do Doliny Białki, podążając starymi tatrzańskimi szlakami - Ścieżką nad Reglami, czy odcinkiem pierwszego polskiego szlaku turystycznego. Przy okazji zobaczyliśmy i zwiedziliśmy różne obiekty znajdujące się na trasie naszej wędrówki, takie jak Pustelnia Brata Alberta i Kaplica Sióstr Albertynek, Księżówka, Dom Zakonny Sióstr Urszulanek Szarych, Kaplica w Jaszczurówce. Przed nami ostatnie kilometry tej wędrówki.

Celem dzisiejszej wędrówki jest Morskie Oko, perła tatrzańskich jezior. Morskie Oko stało się celem wycieczek już na początku XIX wieku. W 1817 roku zbudowano do niego drogę kołową, kiepskiej jakości, ale można było jeździć po niej konnymi furkami. Poprowadzona ona była z Poronina przez Bukowinę, Głodówkę i Łysą Polanę. Do Łysej Polany można było również dojechać z Bukowiny przez Jurgów i Jaworzynę Spiską. Zarówno jedną, jak i drugą drogą dojeżdżano wówczas również z Zakopanego. W roku 1894 zbudowano lepszą drogę, która prowadziła z Zakopanego przez Jaszczurówkę i Zazadną. Dojazd samochodem stał się możliwy dopiero od 1902 roku, kiedy ukończono budowę drogi bitej z tłucznia wapiennego. Była to Droga Oswalda Balzera, która istnieje do dziś. Pierwotnie droga pokryta była nawierzchnią zupełnie nie odporną na występujące w górach warunki atmosferyczne. Po długotrwałym deszczu, czy burzy droga ta wymagała naprawa. Dlatego wzdłuż tej drogi wybudowano szereg domów dla tzw. dróżników, którzy zajmowali się jej utrzymaniem i naprawami. Droga Oswalda Balzera o nawierzchni bitej istniała do lat 50-tych XX wieku. Położono na niej wówczas asfalt i wtedy też uruchomiono na niej regularne linie autobusowe z Zakopanego do Włosienicy - polany położonej niedaleko Morskiego Oka. Autobusy jeździły tutaj do 1988 roku. Era autobusów zakończyła się, gdy droga obsunęła się.

Odtąd do Morskiego oka można dostać się pieszo, lub za pomocą fasiągów, którymi fiakrzy wożą turystów. Fasiągi nas jednak nie interesują. Są znakomitą propozycją dla ludzi starszych, czy inwalidów, którym trudno byłoby bez nich dotrzeć nad perłę tatrzańskich jezior, ale dziwi nas widok siedzących w nich zdrowych, czy młodych ludzi. Ruszamy z Palenicy Białczańskiej o godzinie 9.20 w górę Doliny Białki poruszając się Drogą Oswalda Balzera.

Fasiągi w Palenicy Białczańskiej.
Fasiągi w Palenicy Białczańskiej.

W prześwitach drzew, w głębi Doliny Białej Wody widoczny jest Gerlach. Jest też widoczny fragment głównego grzbietu Tatr, przez który przebiegała kiedyś granica Polski, jeszcze przed rozbiorami w 1772 roku. W terytorium Polski znajdowały się wówczas Dolina Kacza, Dolina Litworowa, Dolina Świstowa i część Doliny Równieńki (lewobrzeżna od Rówieńkowego Potoku, przez który biegła granica). Granica wychodząca w górę Doliny Rówieńki wchodziła na Mały Jaworowy Szczyt, z którego skręcała na zachód i przechodziła dalej granią przez Świstowy Szczyt, Rohatkę, Małą Wysoką, Polski Grzebień, Litworowy Szczyt, Zadni Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Zmarzły Szczyt, Żłobisty Szczyt, Ganek, Wysoką, Rysy i dalej główną granią na zachód.

Gerlach.
Gerlach.

Dochodzimy do charakterystycznego zakrętu i mostu nad bryzgającym po skałach potokiem Roztoka, który z hukiem opada na niższe piętro z Doliny Roztoki do Doliny Białki. Kaskady, które tworzy potok nazywane są Wodogrzmotami Mickiewicza (słow. Mickiewiczove vodopády, niem. Mickiewicz-Wasserfälle, węg. Mickiewicz-vízesések). Nazwa „wodogrzmoty” odnosi się oczywiście od huku jaki powoduje spadająca woda. Tak kaskady Roztoki były zwane od lat, a jeszcze wcześniej nazwano to miejsce „Grzmotami”. Nazwa została poszerzona o „Mickiewicza” przez Towarzystwo Tatrzańskie w 1891 roku na cześć sprowadzenia jego prochów na Wawel w 1890 roku. Poszerzenie nazwy dla Wodogrzmotów było raczej wyrazem wdzięczności dla dorobku wieszcza narodowego, bo sam Mickiewicz w żaden sposób z Tatrami, ani Podhalem związany nie był, ani też w tych rejonach nie bywał.

Na Wodogrzmoty Mickiewicza składają trzy kaskady wodospadów: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot i Niżni Wodogrzmot. Z mostu najlepiej widać Pośredni Wodogrzmot. Znajdujący się powyżej Wyżni Wodogrzmot jest praktycznie niewidoczny. Niżni Wodogrzmot znajduje się poniżej mostu. Dawniej, jeszcze zanim wybudowano ten most i drogę, tj. przed 1900 rokiem dojście do Wodogrzmotów Mickiewicza poprowadzone było od starej drogi do Morskiego Oka, która przechodziła wówczas przez Starą Roztokę, gdzie stoi Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki. Jednak oficjalna ścieżka do nich wytyczona była nie dużo wcześniej, bo w 1886 roku.

Za mostem mamy odejście szlaku do Doliny Pięciu Stawów Polskich oraz odejście szlaku do Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Z lewej mijamy placyk, gdzie kiedyś przystanek miały autobusy jeżdżące do Morskiego Oka. Dziś stoją tutaj przenośne toalety. Podążamy dalej czerwonym szlakiem, który teraz obchodzi Roztocką Czubę (1426 m n.p.m.) - najbardziej wysunięty na północny wschód szczyt w długiej grani odchodzącej od Szpiglasowego Wierchu (2172 m n.p.m.). Zbocza Roztockiej Czuby są bardzo strome, porośnięte lasem i dzikimi chaszczami. Na jej stromych stokach występują skałki. Droga Oswalda Balzera jest bardzo narażona w tym miejscu na obrywy, szczególnie po ulewnych deszczach. Wiele razy z tych przyczyn dochodziło do uszkodzeń drogi i jej zamknięcia.

Droga Oswalda Balzera.
Droga Oswalda Balzera (niedaleko przed Wodogrzmotami Mickiewicza).

Pośredni Wodogrzmot.
Pośredni Wodogrzmot zastygły w lodzie.

Pod Roztocką Czubą.
Pod Roztocką Czubą.

Droga Oswalda Balzera.
Po ominięciu Roztockiej Czuby.

Wkrótce dochodzimy do wanty, dużego głazu leżącego przy drodze. Trochę dalej Dolina Białki rozwidla się na dwie odnogi. Granica międzypaństwowa idąca dotąd korytem rzeki Białki wchodzi na grzbiet rozdzielający dwie odnogi Doliny Białki: Dolinę Suchej Wody znajdującą się po stronie słowackiej i Dolinę Rybiego Potoku znajdującą się po stronie polskiej. Dolina Rybiego Potoku do której kieruje nasz szlak opada tutaj progiem, który musimy pokonać. Droga Oswalda Balzera pokonuje go serpentynami, z kolei szlak wprowadza wprost w górę przez las, przecinając kilkakrotnie szosę. Po pokonaniu progu wracamy na drogę, która na dalszym biegu już łagodnie zwiększa wysokość.

Słońce zaczyna przebijać się przez chmury, z których dotąd prószyły drobne śnieżynki. Jest wyjątkowo ciepło, bezwietrznie, wbrew porannym prognozom, które zapowiadały duży mróz i wiatr. O godzinie 11.20 przechodzimy przez polanę Włosienica. Od kiedy wycofano tutaj ruch kołowy służy ona jako miejsce postojowe dla fasiągów. W pobliżu znajduje się bardzo duży pawilon gastronomiczny, wybudowany w latach 1967-71, w którym można się posilić i odpocząć.

Przed wantą.
Przed wantą. Tutaj szlak schodzi z Drogi Oswalda Balzera.

Wyłaniają się Mięgusze.
Wyłaniają się Mięgusze.
Wyłaniają się Mięgusze.

Z zasłony chmur uwalniają się powoli potężne Miegusze, które wypiętrzają się przed nami. Do Morskiego Oka jest już niedaleko. Od Włosienicy około 1700 metrów. O godzinie 11.45 przechodzimy obok starego schroniska, przysypanego śniegiem. Z drogi widać tylko jego dach. U zarania turystyki w Tatrach nocowano pod gołym niebem, korzystano z dostępnych koleb skalnych, czy też szałasów lub szop pasterskich. Pierwszym obiektem nad Morskim Okiem, w którym można było przenocować był kamienny szałas Wybudowany przez Wojciecha Nowobilskiego, który w 1637 roku otrzymał pierwszy przywilej królewski, dzięki któremu stał się właścicielem polan i pastwisk w Tatrach, w tym znajdujących się w otoczeniu Morskiego Oka. Dawni wędrowcy wspominają w przekazach o szałasie istniejącym w 1824 roku. Z kolei pierwszym schroniskiem nad Morskim Okiem był obiekt wybudowany w roku 1827 przez Emanuela Homolacsa, kolejnego historycznego właściciela terenów wokół Morskiego Oka. Powstały później inne tego typu obiekty, jednak nie przetrwały najczęściej trawione pożarami, powstałymi nierzadko w wyniku podpaleń.

Były to bowiem czasy, kiedy narastał konflikt o granicę między ówczesną Galicją (wówczas austriacką) i Węgrami. Początki tego sporu sięgają dawnych czasów kiedy w Tatrach zaczynała kształtować się linia graniczna, a sięga ona średniowiecza. W tamtych wiekach pas Tatr były ziemią niczyją. Wkrótce jednak rozpoczęła się epoka kolonizacji niedostępnych obszarów górskich. Człowiek wdzierał się coraz dalej i wyżej, a kolejne obszary były zajmowane i zagospodarowywane. Jednocześnie zwężał się pas ziemi niczyjej. Pojawiły się wówczas pierwsze konflikty między właścicielami, którzy chcieli poszerzać zajęte dobra.

W XVII wieku dobra zakopiańskie przeszły w ręce Nowobilskich, a otrzymali je za sprawą przywileju nadanego przez króla Jana Kazimierza zezwalającego na użytkowanie pastwisk nad Morskim Okiem. Byli oni właścicielami tych terenów pod rządami austriackiego zaborcy, aż do 1824 roku kiedy sprzedali je. Dobra zakopiańskie wraz z białczańskimi przeszły we władanie węgierskich przemysłowców, rodziny Homolacsów. Leżały one przy granicy, której przebieg nie był dotąd doprecyzowany, a tam samym nie zostały rozgraniczone tereny prywatne położone po obu stronach granicy. Emanuel Homolacs postanowił bardzo dokładnie opisać wówczas granicę swych posiadłości w Dolinie Rybiego Potoku, a w szczególności ich granicę przebiegającą od Rysów przez Grań Żabiego. W rękach Homolacsów dobra te pozostały do 1869 roku, w którym Klementyna Homolacsowa (dziedziczka dóbr po Emanuelu Homolacs) sprzedała je pruskiemu baronowi Ludwikowi Eichbornowi. Rodzina Homolacsów opuściła Zakopane i przeniosła się do nabytych już wcześniej Balic pod Krakowem.

W XIX wieku Zakopane i Tatry dawały Polakom namiastkę poczucia wolności. Już w 1834 roku Wincenty Pol pisał o nich w tym kontekście w „Pieśni o ziemi naszej”:
W góry! w góry, miły bracie!
Tam swoboda czeka na cię.
Polacy pamiętali, że Dolina Rybiego Potoku leżała w granicach Polski przed rozbiorami. Tam też była perła tatrzańskich jezior, jedno z najpiękniejszych miejsc w ich ukochanych Tatrach, którym zachwycali się wszelcy artyści. Spór o przebieg granicy w okolicy Morskiego Oka przybrał jednak na sile po sprzedaży dóbr przez Homolacsów. Sprawa ta nabrała wtedy rangi narodowej. Formalnie tereny sporne leżały w Galicji, ale Polacy w obawie przed zagarnięciem ich przez właścicieli węgierskich zaczęli podnosić te kwestie na forum międzynarodowym.

W 1888 roku dobra zakopiańskie wykupione zostały na licytacji przez przedsiębiorcę przemysłu drzewnego i hutniczego Józefa Goldfingera, a to wiązało się z dalszą dewastacją Tatr. Udało się jednak unieważnić ten zakup. Obserwował te wydarzenia pewien polski działacz społeczny hrabia Władysław Zamoyski. Wykazując nieprawidłowości formalne doprowadził do unieważnienia licytacji. Zorganizowano kolejną, która odbyła się w maju 1889 roku. Wśród licytujących osób byli przedstawiciele rządu galicyjskiego oraz Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich, byli tez przemysłowcy, a wśród nich Jakub Goldfinger. W pewnym momencie stawka podniosła się już tak wysoko, że reprezentant rządu oraz reprezentant Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich wycofali się z dalszej gry. Wtedy do licytacji przystąpił Józef Retinger dotąd trzymający się na uboczu. Wtedy też w boju pozostało właściwie tylko dwóch: Retinger i Goldfinger. Retinger za każdym razem podwyższał stawkę Goldfingera o jeden cent, do końca licytacji, aż w końcu wszyscy przeciwnicy podali się. Zwycięzca kupił dobra zakopiańskie za cenę 460 002 złotych reńskich i 3 centy. Wtedy ogłosił, że reprezentuje hrabiego Władysława Zamoyskiego. Wieść tą Polacy przyjęli z ogromnym entuzjazmem, gdyż hrabia był miłośnikiem przyrody i w kolejnych latach dbał o racjonalną gospodarkę w Tatrach. Problemy granicy jednak wciąż były nieuregulowane. Zaczęło dochodzić nawet do bezpośrednich konfrontacji żandarmów węgierskich i służb Hohenlohego (właściciela ziem po stronie węgierskiej) ze służbami leśnymi Zamoyskiego i góralami. W końcu obie strony sporu postanowiły skierować sprawę pod rozstrzygnięcie do międzynarodowego trybunału rozjemczego, na który trzeba było czekać jeszcze blisko 10 lat.

W 1902 roku, trybunał ten położył kres sporom i ustalił granicę zgodnie z propozycją Polaków. Stało się tak dzięki znakomitej obronie praw polskich przeprowadzonej przez profesora Uniwersytetu Lwowskiego Oswalda Balzera, na którego część drogę do Morskiego Oka, którą dzisiaj wędrujemy nazwano Drogą Oswalda Balzera. Werdykt sędziów tamtego trybunału sprawił, że Morskie Oko znajduje się obecnie w granicach terytorialnych Polski.

Górne partie Doliny Rybiego Potoku.
Górne partie Doliny Rybiego Potoku.

Stare schronisko nad Morskim Okiem.
Stare schronisko, uruchomione w adaptowanej dawnej wozowni.

Orzechówka zwyczajna (Nucifraga caryocatactes).
Orzechówka zwyczajna (Nucifraga caryocatactes) - ptak lasów iglastych i górskich.

Pod schroniskiem. Część grupy, dla której brakło miejsca wewnątrz.

Stoimy i podziwiamy zimowe Morskie Oko pokryte szczelnie warstwą lodu, po którym można dzisiaj bez obaw przechadzać się. O tym rozlanym u stóp monumentalnej ściany Mięguszowieckich Szczytów największym i najpiękniejszym tatrzańskim jeziorze pisał w 1873 roku Walery Eljasz-Radzikowski:
„Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić, znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża. Zyskuje ono bowiem tak rozgłośną sławę, że wielu turystów udaje się do Tatr jedynie dla zobaczenia Morskiego Oka”.
Nieco z boku, jakby na uboczu wznosi się nad jego powierzchnią Mnich, za nim stoi Mniszek i Ministrant - tworząc charakterystyczny element otoczenia Morskiego Oka, rozpoznawalny symbol Tatr noszony na odznakach przez przewodników tatrzańskich. Po przeciwnej stronie nad taflą jeziora wznosi się Żabia Grań i Rysy. Całość tworzy imponujący i mistyczny mariaż. W tej ujmującej scenerii, tuż nad brzegiem Morskiego Oka na polodowcowym wale morenowym stoi zabytkowe schronisko wybudowane w 1908 roku. Wojtyła odwiedzał go wielokrotnie, a po raz pierwszy w 1932 roku, w trakcie wędrówki z bratem Edmundem. Karol Wojtyła miał wówczas 12 lat.

Ostatni raz nad Morskim Okiem zatrzymał się 5 czerwca 1997 roku. Przywieziono go wówczas autem. Dochodziła wtedy godzina osiemnasta, kiedy zaskoczeni i zdumieni turyści zobaczyli wysiadającego papieża. Wysiadł popatrzył w radosnym uniesieniu na góry, w których przecież jakiś czas nie był. Powiewał tego dnia zimny wiatr, w ostatnich dniach na Tatry spadła warstwa świeżego śniegu. Papież wyszedł na werandę schroniska, skąd dalej wpatrywał się w grań znajdującą się po drugiej stronie jeziora. W końcu wszedł do schroniska, gdzie otworzył księgę pamiątkową i wpisał na jednej z jej kart: „Szczęść Boże – Jan Paweł II, 5.VI.1997 r.” Potem chwilkę rozmawiał z gospodynią schroniska Marią Łapińską, wspominając jej teściów, Czesława Łapińskiego i jego żonę Wandę, którzy gospodarzyli w schronisku po wojnie. Maria Łapińska wręczyła mu album o Morskim Oku i znaną góralską nalewkę „Litworówkę”. Wyszedł na zewnątrz, gdzie spotkał dyrektora i pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz przedstawicieli zakopiańskiego samorządu. Rzekł do nich na pożegnanie: „Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!” Podszedł jeszcze do barierki na morenie, skąd przez dłuższy czas spoglądał na strzeliste szczyty. Przybył w Tatry jak kiedyś, tak normalnie, tak jakby nie był papieżem, wzbudzając niedowierzanie turystów, którzy znaleźli się w tym samym miejscu i czasie. Byli tu wówczas tacy, co przyjechali nawet znad morza... przyjechali by zwiedzić Morskie Oko, a przy okazji zobaczyli też tutaj papieża.

Morskie Oko.
Morskie Oko.

Morskie Oko.

Zejście z moreny do Morskiego Oka.
Tylko tak można dotrzeć na brzeg Morskiego Oka.

Nad brzegiem Morskiego Oka.
Nad brzegiem Morskiego Oka.

Widok w kierunku Mnicha.
Widok w kierunku Mnicha.

Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).
Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).

Widok w kierunku Rysów.
Widok w kierunku Rysów.

Widok z kierunku Mięguszowieckich Szczytów.
Widok z kierunku Mięguszowieckich Szczytów (słow. Mengusovské štíty).

Grań Żabiego (słow. Žabí hrebeň, niem. Żabie-Grat, Froschgrat, węg. Békás-gerinc).
Grań Żabiego (słow. Žabí hrebeň, niem. Żabie-Grat, Froschgrat, węg. Békás-gerinc).

Widok w kierunku schroniska.
Widok w kierunku schroniska.

Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).

Słońce schowało się za Mięguszowiecki Szczyt Wielki.
Słońce schowało się za Mięguszowiecki Szczyt Wielki.

Panorama ze środka Morskiego Oka.
Panorama ze środka Morskiego Oka.

Na morenie przed Morskim Okiem.
Na morenie przed Morskim Okiem.

Ściana Tatr widoczna spod starego schroniska.
Ściana Tatr widoczna spod starego schroniska.

Górne partie Doliny Rybiego Potoku.
Górne partie Doliny Rybiego Potoku.

Dolina Rybiego Potoku.
Wracamy.



Tu kończy się nasza opowieść o tatrzańskiej ścieżce Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Gdy cofamy się do niej wspomnieniami wydaje się ona trochę jak baśń, choć przecież jest prawdziwa. Obejmuje ona pięć dni wybranych w okresie minionych dziewięciu miesięcy. Każdy ten dzień był inny, ale też każdy bez wyjątku jakże ciepły jawi się teraz we wspomnieniach. Przewija się w nich tak wiele pogodnych twarzy, przyjacielskich dusz, niezastąpionych towarzyszy wędrówki, którzy podjęli wysiłek przejścia tatrzańskich ścieżek Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Niektórzy byli obecni na każdym etapie tej wędrówki, byli też tacy co dołączyli do niej później, albo też z niezależnych od siebie przyczyn zmuszeni byli pauzować, jeden, czy dwa etapy. Oni z pewnością wrócą w Tatry by uzupełnić brakujące odcinki. Być może jeszcze tego roku wybiorą się zobaczyć kwitnące krokusy, a potem podążą w górę Doliny Jarząbczej do „papieskiego głazu” leżącego nad bystrym potokiem, do którego dotarł „biały pielgrzym” podczas ostatniego dnia II pielgrzymki do Ojczyzny, 23 czerwca 1983 roku. Był to nasz pierwszy etap. Dalsze etapy tatrzańskimi szlakami nawiązywały często do miejsc pobytu Jana Pawła II w Tatrach, w 1997 roku… tak jak i ten dzisiejszy dzień spędzony w Dolinie Białki, Dolinie Rybiego Potoku i nad Morskim Okiem. Jednak wędrówka śladami „białego pielgrzyma”, jakie pozostawił w czerwcu 1997 roku jeszcze się nie zakończyła. Już niebawem wyruszymy do Ludźmierza, do którego i On dotarł opuszczając Tatry w dniu 7 czerwca 1997 roku. Tam może odnajdziemy zakończenie dla tej historii.



Kolekcjonerska Karta Etapu


GALERIA FOTOGRAFICZNA:
Morskie Oko i jego otoczenie


Znowu w sobotę, wielką chętkę miałem,
Pójść nad Morskie Oko z hutniczym oddziałem.
      Jechaliśmy do Palenicy bez chwili postoju,
      A tam z parkowiska ruszamy „do boju”.
Wszyscy na asfalcie nabrali ochoty,
Mija pół godziny już są Wodogrzmoty…
      I stojąc na mostu każdy się zachwyca,
      Kaskadami wody w Grzmotach Mickiewicza.
Nie szliśmy za drogą lecz poszliśmy skrótem,
Asfaltem niech jadą turyści z autem…
      Chodzenie po głazach nieco nam doskwiera,
      Lecz jest znacznie bliżej iść Drogą Balzera.
Idziemy spacerkiem nikt czasu nie liczy,
Mija pół godziny już przy Włosienicy!
      „Kiedy jestem w górach czuję Boga dotyk
       A góry działają na mnie jak narkotyk…”
Takie słowa rzekła pewna starsza Pani -
Która wędrowała ze swymi wnukami.
       Tuż za Włosienicą wszyscy zobaczymy,
       Pierwszy w tym sezonie groźny oddech zimy,
Napadało śniegu  jest więc bardzo ślisko,
Tak niestety będzie pod Morskie schronisko…
       Wszyscy „twardo” idą i się nie poddają,
       Więc kiedy upadną to szybko powstają.
I po trzech godzinach drogi przyjacielu,
Jest już Morskie Oko! Jesteśmy u celu…
       Nasze Morskie Oko czy Wy o tym wiecie?
       Uznane zostało - teraz w internecie -
Najpiękniejszy stawem z europejskich nacji,
Oczywiście tylko w górskiej destynacji!
        Czy też o tym wiecie: że z górskim przekazem,
        Łączy się z Bałtykiem tajnym korytarzem!
Obszedłem staw wkoło szczyty podziwiałem,
Chętnych pójść pod Rysy dwóch gości spotkałem.
         Nieco zbyt ambitna w tych warunkach trasa!
         Po tych śliskich turniach stado kozic hasa…
Do Czarnego Stawu powoli doszliśmy,
Potem z problemami (bez kijków) zeszliśmy!
         A potem w schronisku piwko wypiliśmy,
         I w powrotną trasę szybko ruszyliśmy.
Wracamy więc trasą  Wodogrzmoty blisko,
Za piętnaście minut jest fajne schronisko.
      Leży trochę w dole tak gdzieś ze trzy skoki,
      Najstarsze schronisko w dolinie Roztoki.
Wyjazd z Palenicy nieco spóźniliśmy,
Więc późno wieczorem w Krakowie byliśmy…

Uczestnik wycieczki - Waldemar Ciszewski

Okres urlopowo-wakacyjny, słoneczny dzień, sobota - wówczas na najruchliwszym szlaku turystycznym w Tatrach człowiek jest niemal tak jak ta przysłowiowa szpilka, której nie da się nigdzie wcisnąć. Tłum ludzi jest zaprzeczeniem tego czego od gór zwykle oczekujemy: wyciszenia, spokoju, zadumy i wszystkiego innego dającego nam ucieczkę od codziennego hałasu. Praktycznie na całej długości asfaltowany szlak nad Morskie Oko daje się pokonać nawet w klapkach i nie odstrasza nawet blisko 8 km jego długości w jedną stronę.

TRASA:
Palenica Białczańska (990 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wodogrzmoty Mickiewicza [czerwony szlak] Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.) [żółty szlak] Pod Mnichem [czerwony szlak] Wrota Chałubińskiego (2022 m n.p.m.) [czerwony szlak] Pod Mnichem [żółty szlak] Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wodogrzmoty Mickiewicza [czerwony szlak] Palenica Białczańska (990 m n.p.m.)

OPIS:
Jeszcze 2 godziny temu w Palenicy Białczańskiej nie było tak tłoczno jak teraz. Palenica Białczańska stanowi końcowy punkt dla ruchu zmotoryzowanego Drogą Oswalda Balzera do Morskiego Oka, ale znajdujący się tutaj obszerny parking został już zapchany do ostatniego wolnego miejsca. Samochody ustawiane są teraz jeden za drugim wzdłuż szosy od strony Łysej Polany.

Bramki wejściowe na szlak zasłania chmara ludzi, chcąca zakupić bilet wstępu na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Liczba turystów wchodzących tędy osiąga nieraz 1/3 wszystkich udających się do Tatrzańskiego Parku Narodowego. To najbardziej uczęszczane szczane wejście w Tatrach. Chwila zawahania, czy aby jest sens zmierzyć się z tym co oczy widzą...

W bramkach biletowych obsługa działa bardzo sprawnie. Oczekiwanie w kolejce nie trwa dłużej niż 10 minut. O godzinie 8.00 bilet wstępu na teren parku jest już w ręku. Jesteśmy za bramką wejściową, gdzie górale z zaprzęgami konnymi czekają na tych, którzy już teraz nie mają siły maszerować na własnych nogach, choć to dopiero początek drogi. Na szczęście zdecydowana większość prze do przodu na własnych nogach, zostawiając dutki we własnej kieszeni. Nikt nie zwraca uwagi na kolor szlaku jakim trzeba iść. Tutaj nie trzeba tego wiedzieć. Wszyscy poddają się niesieni tłumem w górę Doliny Białki, jakby oddając się sile oceanicznego prądu. Duzi i mali, starsi i młodsi, i też ci najmłodsi ciągnieni „siłą woli” rodziców i na nic tu płacze i lamenty.

Jednak zaraz za bramką stop. Tu jest pierwsza tablica ścieżki dydaktycznej.

1. Palenica Białczańska – godz. 8.00

SZANOWNY TURYSTO!
WYBRAŁEŚ JEDNĄ Z NAJPIĘKNIEJSZYCH TRAS TURYSTYCZNYCH
W TATRZAŃSKIM PARKU NARODOWYM. PRZY TRASIE DO MORSKIEGO OKA
UMIEŚCILIŚMY 7 TABLIC, KTÓRE INFORMUJĄ O ZAGADKACH
TATRZAŃSKIEJ PRZYRODY. ŻYCZĄC UDANEJ WYCIECZKI ZAPRASZAMY
DO ZAPOZNANIA SIĘ Z ICH TREŚCIĄ.

Dawniej na Palenicy Białczańskiej stały szałasy pasterskie. Była to polana pasterska górali z Białki Tatrzańskiej. Obecnie jak można było wcześniej zauważyć na terenie polany utworzony jest parking mieszczący około 850 samochodów osobowych. Są również sklepiki z pamiątkami i kioski gastronomiczne.

Szeroką asfaltową szosą brniemy dalej pod górę. Typowe górskie buty trekkingowe nie znoszą takiej nawierzchni. Sandały, obuwie sportowe, czy miejskie jest na takiej nawierzchni chyba lepszym rozwiązaniem. Od samego początku zagłębiamy się w Dolinę Białki.

2. Dolina Białki – godz. 8.10

Dolina Białki (słow. Bielovodská dolina, niem. Bialkatal, węg. Bialka-völgy) ukształtowana została w dużym stopniu przez lodowce, które zaczęły ustępować stąd około 9 tys. lat temu. Przypuszczalnie w tej dolinie gościł największy lodowiec w Tatrach o długości 14 km, powierzchni niemal 60 km² i grubości ponad 300 m.

Po 25 minutach marszu mijamy miejsce, gdzie na naszą drogę wchodzi z lasu po prawej czerwony szlak. Jest to najstarszy tatrzański szlak prowadzący z Toporowej Cyrhli do Morskiego Oka. Powstał w 1887 roku. Wytyczył go Walery Eljasz-Radzikowski. Od teraz to nim maszerujemy.

Dolina Białki.
Dolina Białki (słow. Bielovodská dolina, niem. Bialkatal, węg. Bialka-völgy).

3. Wodogrzmoty Mickiewicza – godz. 8.30

Znajdujemy się pod progiem którym Dolina Roztoki schodzi do Doliny Białki. Spływa po nim potok Roztoka tworząc kaskady zwane Wodogrzmotami Mickiewicza (słow. Mickiewiczove vodopády, niem. Mickiewiczfälle, węg. Mickiewicz-vízesések). Na całym ciągu kaskad potoku można wyodrębnić trzy większe kaskady: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot i Niżni Wodogrzmot. Z mostu najlepiej widoczny jest Pośredni Wodogrzmot. Dolny Wodogrzmot znajduje się pod nim, zaś Górny Wodogrzmot jest prawie niewidoczny. Ich nazwa wzięła się od huku jaki wydaje spadająca woda, zwłaszcza po dużych opadach. Imię wieszcza otrzymały z inicjatywy Towarzystwa Tatrzańskiego w 1891 roku na pamiątkę sprowadzenia rok wcześniej jego prochów na Wawel.

Wodogrzmoty Mickiewicza.
Wodogrzmoty Mickiewicza (słow. Mickiewiczove vodopády, niem. Mickiewiczfälle, węg. Mickiewicz-vízesések).

Kiedyś za sprawą systemu mostków i schodów Wodogrzmoty Mickiewicza były udostępnione w szerszym zakresie. Szlak jednak prowadził wówczas dnem doliny, bo było to w czasach, kiedy nie było jeszcze obecnej szosy.

Przechodzimy przez most na drugą stronę potoku Roztoki. Zaraz za mostem szosę przecina zielony szlak schodzący z Doliny Pięciu Stawów Polskich do pobliskiego Schroniska w Dolinie Roztoki. Po lewej mijamy duży plac parkingowy. Na jego skraju stoją toalety. W latach 80-tych istniał tu przystanek autobusów dojeżdżających do Morskiego Oka, gdzie funkcjonował wówczas najwyżej położony przystanek autobusowy w Polsce.

Kierujemy się przez chwilę na wschód, omijając Roztocką Czubę (1425 m n.p.m.) - najdalej wysunięty na północ szczyt grani odchodzącej od Szpiglasowego Wierchu. Roztocka Czuba porośnięta jest lasem i dzikimi chaszczami, a na jej stromych stokach występują skałki, które czasem obrywają się i zsuwają na drogę, szczególnie po ulewnych deszczach. Były one też jednym z przyczyn wyłączenia tej szosy z komunikacji masowej.

Potok Roztoka z mostu nad Niżnym Wodogrzmotem.
Potok Roztoka z mostu nad Niżnym Wodogrzmotem.

4. Wanta – godz. 8.50

Po 20 minutach marszu od Wodogrzmotów Mickiewicza przy szosie leży wanta - tak w gwarze podhalańskiej określa się wielkie bloki skalne, o średnicy kilku metrów. Rosnące w tej okolicy lasy są ostoją zwierzyny. Pojawiają się tutaj jelenie, a nawet niedźwiedzie.

Wanta.
Wanta.

Przed wantą czerwony szlak schodzi z szosy - odbija w prawo na wyboistą dróżkę, wyłożoną głazami i zabezpieczoną z obu stron drewnianymi barierkami. Dróżką tą ścinamy serpentyny asfaltowej drogi, która w ten sposób pokonuje spiętrzenie doliny. Przecinamy ją kilkakrotnie również pokonując spiętrzenie doliny, idąc na skróty wprost w górę. Dalej mamy bardziej płaski odcinek Doliny Rybiego Potoku.

Mięguszowieckie Szczyty.
Mięguszowieckie Szczyty.

Mnich.
Płaski odcinek Doliny Rybiego Potoku - widać Mnicha.

Po lewej ciągnie się grań Siedmiu Granatów (słow. Sedem Granátov, niem. Sieben Granaten, węg. Hét Gránátos), będąca zakończeniem Żabiej Grani rozdzielającej Dolinę Białki na Dolinę Rybiego Potoku i dolinę Białego Potoku.

Wchodzimy na niedużą polanę. Na wprost pojawia się ekscytująca, strzelista ściana potężnej grani Mięguszowieckich Szczytów.

5. Polana Włosienica – godz. 9.10

Znajdujemy się na polane położonej w Dolinie Rybiego Potoku na wysokości około 1315 m n.p.m. W latach 80-tych można było tutaj dojechać samochodem lub autobusem. Znajdowała się tutaj pętla szosy i parking, wybudowane w latach 1969-72. Dzisiaj w tym miejscu parkują furmanki kursujące z Palenicy Białczańskiej. Na południe od polany znajduje się duży pawilon gastronomiczny na 180 miejsc, wybudowany w latach 1967-71.

Polana Włosienica.
Polana Włosienica.

Za polaną maszerujemy przez odcinek, który zimą może być zagrożony lawinami.

6. Żleb Żandarmerii – godz. 9.20

Z prawej strony z Opalonego Wierchu schodzi do Doliny Rybiego Potoku Żleb Żandarmerii. Nazwany tak od czasu, gdy w XIX wieku lawina śnieżna zniszczyła stojącą u jego wylotu budkę węgierskiej żandarmerii. Jej lejkowaty kształt sprawia, że jest typowym żlebem lawinowym. Zbierająca się w Żlebie Żandarmerii ogromna masa śnieżna potrafi zsunąć się nawet do Drogi Oswalda Balzera, o czym można było niejednokrotnie się już przekonać.

Droga Oswalda Balzera przed Żlebem Żandarmerii.
Droga Oswalda Balzera przed Żlebem Żandarmerii.

Parking przed Schroniskiem nad Morskim Okiem.
Parking przed Schroniskiem nad Morskim Okiem.

Taras przed Schroniskiem PTTK nad Morskim Okiem.
Taras przed Schroniskiem PTTK nad Morskim Okiem.

Po półtora godzinnym marszu docieramy nad Morskie Oko. Mijamy budynek Schroniska PTTK nad Morskim Okiem stojący kilka metrów ponad taflą Morskiego Oka - największego stawu w Tatrach.

7. Morskie Oko – godz. 9.30

„Sławie tego jeziora nie zadaje kłamu rzeczywistość. Kto miał sposobność poznać Morskie Oko, gdy ono słońcem całe oświecone przemawia do duszy człowieka dźwiękami poezyi, czy gdy się mieni wód swoich tęczowemi barwami, czy odzwierciedla w sobie niebotyczne skały, czy gdy się uśmiecha wiosenną zielenią brzegów swoich, a mrozi widokiem śniegów w turniach okolicznych, czy gdy się obłoki o uwieszone nad niem urwiska roztrącają, zawsze wrażenie tu schwycone, przenieść zdoła umysł ludzki w świat marzeń”.
Walery Eljasz Radzikowski

Morskie Oko (słow. Morské oko, niem. Fischsee, węg. Halas-tó).
Morskie Oko (słow. Morské oko, niem. Fischsee, węg. Halas-tó).

Morskie Oko ma 34,5 ha powierzchni i 50,8 m głębokości. Jego obwód wynosi 2613 m. W okresie od listopada do maja Morskie Oko zamarza. Dawni górale ponoć wierzyli, że istnieje podziemne połączenie stawu z morzem, z czego miałaby się wziąć nazwa Morskie Oko. Kiedyś Morskie Oko nazywane było Rybim Stawem, bowiem jest jedynym stawem w polskich Tatrach z naturalnie występującymi pstrągami potokowymi. Wypływa z niego Rybi Potok.

Po drugiej stronie Morskiego Oka wyrastają Mięguszowieckie Szczyty. Począwszy od lewej mamy kolejno: Mięguszowiecki Szczyt Czarny (2410 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Pośredni (2393 m n.p.m.) Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m n.p.m.) i Cubrynę (2376 m n.p.m.). Po prawej stronie od nich widoczna jest charakterystyczna, spiczasta, niewielka turnia Mnich (2070 m n.p.m.).

Otoczenie Morskiego Oka.
Otoczenie Morskiego Oka.
Otoczenie Morskiego Oka.

Cubryna (z lewej) i Mnich (z prawej).
Cubryna (z lewej) i Mnich (z prawej).

Schronisko PTTK nad Morskim Okiem.
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem.

Wędrówka z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko zajęła półtorej godziny, podczas gdy na mapach podawane czasy dochodzą do 3 godzin marszu. Narzucone tempo pozwoliło wyprzedzić największy tłum ludzi, który tutaj podąża. Wkrótce brzeg Morskiego Oka szczelnie zapełni się turystami. Dlatego też najlepiej wybrać się tutaj w środku tygodnia i jednocześnie poza sezonem turystycznym.



Spod Schroniska nad Morskim Okiem istnieje wiele wariantów dalszej wędrówki. Można wspinać się na Rysy lub Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, ale jest to bardzo wymagająca trasa i raczej jest już na nią troszkę za późno. Można pospacerować wokół Morskiego Oka, ewentualnie przy okazji wspiąć się na wyższy poziom doliny i zajrzeć nad Czarny Staw pod Rysami. Można też przejść do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Świstówkę Roztocką, albo przez Szpiglasową Przełęcz, którą niebawem podąży mnóstwo innych turystów, bo jest to jeden z najpopularniejszych szlaków w Tatrach.

Szpiglasowa Przełęcz jest jednym z łatwiejszych celów, a z niej łatwo dostępnym jest Szpiglasowy Wierch. Jeśli kto jednak szuka większego spokoju, to powinien udać się na Wrota Chałubińskiego i tak też uczyńmy. Aby dotrzeć do Wrót Chałubińskiego należy najpierw podążyć za żółtymi znakami, prowadzącymi na Szpiglasową Przełęcz, aż do rozstaju na skraju Dolinki za Mnichem, gdzie przejść trzeba na szlak koloru czerwonego.

Na dalszą wędrówkę, w kierunku Wrót Chałubińskiego ruszamy o godzinie 9.45. Opuszczamy taras przed Schroniskiem nad Morskim Okiem. Za żółtymi znakami wchodzimy na kamienny chodnik zwany „ceprostradą”, bo stanowi tak duże udogodnienie, że może go przejść bez problemu każdy ceper jak mawiają górale, czyli człowiek z nizin. Ta potoczna nazwa szlaku działa chyba jak zaproszenie do wędrówki tym szlakiem w klapkach, czy mesztach. Taki wniosek nasuwa się sam, gdy patrzy się na maszerujących tędy ludzi.

Leśny początek „ceprostrady”.
Leśny początek „ceprostrady”.

Podejście lasem nie trwa długo i szybko wchodzimy na zbocze porośnięte kosodrzewiną. Zbocze jest strome, ale chodnik biegnie po nim dość łagodnym trawersem. Przecinamy kolejno żleby: Marchwiczny, Urwany i Szeroki. Towarzyszy nam przepiękny widok na otoczenie Morskiego Oka. Przed nami zaś pojawia się ekscytujący Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.) górujący nad Mnichowym Żlebem. Jego sylwetka przypomina siedzącego mnicha w kapturze. Jest charakterystycznym elementem panoramy Tatr Wysokich. Zaraz za Mnichem pokazuje się niższy wierzchołek Mniszka.

Wwchodzimy na zbocze porośnięte kosodrzewiną.
Podejście lasem nie trwa długo i szybko wchodzimy na zbocze porośnięte kosodrzewiną.

Mnich górujący nad Mnichowym Żlebem.

Widoczna stąd północno-wschodnia ściana turni Mnicha słynie z najtrudniejszych dróg wspinaczkowych w Tatrach. Opada ona prawie pionowo 250 metrów w dół. Pierwszego wejścia na szczyt Mnicha dokonali Jan Gwalbert Pawlikowski i Maciej Sieczka. Było to w roku 1879 lub 1880 (dokładnie nie wiadomo). Często tu można zobaczyć ćwiczących taterników, tak też jest i dziś.

Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).
Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).

Taternik na szczycie Mnicha.
Taternik na szczycie Mnicha.

Wkrótce ścieżka robiąc ostry zakos zmienia kierunek na północ i wspina się po stoku Miedzianego. Po ponad 300 metrach robimy kolejny ostry zakos powracając do wcześniejszego kierunku i o godzinie 10.30 jesteśmy przy rozstaju szlaku. Tutaj opuszczamy żółty szlak i wchodzimy na czerwony. Przed nami Wrota Chałubińskiego są już doskonale widoczne, jak też wąskie zakosy ścieżki szlaku pnącej się do nich żlebem. Przyda się teraz kwadrans odpoczynku.

Rozstaj na skraju Dolinki za Mnichem.
Rozstaj na skraju Dolinki za Mnichem.

Dolinka za Mnichem (słow. dolinka za Mníchom, niem. Mönchstal, węg. Barát-völgy).
Dolinka za Mnichem (słow. dolinka za Mníchom, niem. Mönchstal, węg. Barát-völgy).

Szlak prowadzi dalej mijając Staw Staszica (niem. Staszyc-Seechen, węg. Staszyc-tavak) leżący na wysokości około 1785 m n.p.m. W wyniku panującej suchej aury Staw Staszica zmniejszył poziom wody tak, iż podzielił się na dwa mniejsze stawki. Niekiedy jednak jego poziom podnosi się tak, że jego woda sięga szlaku.

Szlak przez Dolinkę za Mnichem.
Szlak przez Dolinkę za Mnichem. Na wprost widoczne są Wrota Chałubińskiego.

Staw Staszica (niem. Staszyc-Seechen, węg. Staszyc-tavak).
Staw Staszica (niem. Staszyc-Seechen, węg. Staszyc-tavak).
Staw Staszica (niem. Staszyc-Seechen, węg. Staszyc-tavak).

Przełęcz Wrota Chałubińskiego.
Przełęcz Wrota Chałubińskiego.

Przystępujemy do najbardziej forsownego odcinka - przed nami bezpośrednie, bardzo strome podejście na przełęcz. Szlak pokonuje go wąskimi zakosami, które nieco niwelują nachylenie podejścia. Jednak mimo to łatwo tutaj o zadyszkę. W końcowej części szlak jest trochę pozrywany, a grunt pod nogami dość osuwisty. Podejście jest w znacznej części zacienione. Powolutku jednak zbliżamy się do siodła przełęczy, zatrzymując się co chwilkę by odetchnąć. Ładny widok w kierunku północnym zachęca do takich postojów. Tam coraz pełniej uwidaczniają się Tatry Bielskie. Przy Mnichu pokazują się leżące na wyższym tarasie Wyżnie Mnichowe Stawki.

Wrota Chałubińskiego.
Wrota Chałubińskiego.

Dolina za Mnichem z podejścia do Wrót Chałubińskiego.
Dolina za Mnichem z podejścia do Wrót Chałubińskiego.

Mnich, Mniszek i Ministrant.
Od lewej: Mnich, Mniszek i Ministrant.

Wyżnie Mnichowe Stawki.
Wyżnie Mnichowe Stawki.

Wrota  Chałubińskiego (2022 m n.p.m.).Wrota Chałubińskiego (słow. Vráta Chałubińského, niem. Chałubiński-Tor, węg. Chałubiński-kapu; 2022 m n.p.m.) osiągamy o godzinie 11.20. Jest to wąska przełęcz leżąca w głównej grani Tatr pomiędzy Kopą nad Wrotami (2075 m n.p.m.) a Szpiglasowym Wierchem (2172 m n.p.m.). Kiedyś nazywano ją Zawracikiem, ale na wniosek Walerego Eljasza-Radzikowskiego zmieniono nazwę przełęczy dla uczczenia zmarłego w 1889 roku Tytusa Chałubińskiego.

Wrota Chałubińskiego (2022 m n.p.m.).
Wrota Chałubińskiego (2022 m n.p.m.).

Wrota Chałubińskiego (słow. Vráta Chałubińského, niem. Chałubiński-Tor, węg. Chałubiński-kapu; 2022 m n.p.m.).

Po drugiej stronie Wrót Chałubińskiego w Dolinie Piarżystej (słow. Piargová dolina) stanowiącej górną część Doliny Ciemnosmreczyńskej (słow. Temnosmrečinská dolina, niem. Smrečiner Tal, węg. Szmrecsini-völgy) widoczny jest Wyżni Ciemnosmreczyński Staw (słow. Vyšné Temnosmrečinské pleso, niem. Oberer Smrečiner See, węg. Felső-Szmrecsini-tó). Staw ten leży na wysokości 1716 m n.p.m. Jego odpływ spływa do niewidocznego stąd Niżniego Ciemnosmreczyńskiego Stawu (słow. Nižné Temnosmrečinské pleso, niem. Unterer Smrečiner See, węg. Alsó-Szmrecsini-tó) znajdującego się na wysokości 1674 m n.p.m.

Dolina Piarżysta i Wyżni Ciemnosmreczyński Staw.
Dolina Piarżysta i Wyżni Ciemnosmreczyński Staw.

Miedziane (2233 m n.p.m.).
Miedziane (2233 m n.p.m.). Widać zygzaki szlaku na Szpiglasową Przełęcz.

Zejście z Wrót Chałubińskiego do Dolinki za Mnichem.
Zejście z Wrót Chałubińskiego do Dolinki za Mnichem.

Przyjemnie jest siedzieć sobie w tak wspaniałą pogodę osiągnąwszy cel wędrówki, ale ta jeszcze się nie zakończyła. Trzeba jeszcze bezpiecznie powrócić. Jest dopiero południe. Część turystów, która wyszła na przełęcz podążać będzie na Szpiglasową Przełęcz. Inni zejdą do Doliny Rybiego Potoku i tam zostaną na noc w Schronisku nad Morskim Okiem, by jutro przemierzyć inne okoliczne szlaki. Większość jednak powróci jeszcze dzisiejszego dnia do Palenicy Białczańskiej. Szkoda, że i ta wycieczka musi się już dzisiaj skończyć i to powrotem dokładnie tą samą drogą co wejście.

No to schodzimy. Po 30 minutach, tj. o godzinie 12.30 docieramy do rozstaju szlaków. Zmieniamy kolor szlaku na żółty i schodzimy nim dalej do Doliny Rybiego Potoku, w której widoki są teraz piękniejsze niż wcześniej, bo słońce które przemieściło się bardziej na zachód już nie razi w oczy. Na najwyższym piętrze doliny widać teraz doskonale taflę Czarnego Stawu pod Rysami.

W dali widoczne są Tatry Bielskie.
W dali widoczne są Tatry Bielskie. Z prawej sterczy Mnich.

Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.

Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).
Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).

Czarny Staw pod Rysami.
Czarny Staw pod Rysami.

Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami.
Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami.

Jest parę minut po trzynastej, gdy ze szlaku widać Schronisko nad Morskim Okiem, osaczone chmarą ludzi. Podobnie sytuacja wygląda nad brzegiem Morskiego Oka. Widok ten nie zachęca do postoju nad tonią najpiękniejszego tatrzańskiego stawu. Dlatego o godzinie 13.15 po osiągnięciu szosy Oswalda Balzera obieramy kierunek marszu w dół Doliny Rybiego Potoku.

Schronisko PTTK nad Morskim Okiem.
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem.
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem.

Ludzkie mrowie na asfaltowym szlaku rozstępuje się tylko na odgłos zbliżającej się furmanki z turystami. Teraz częściej zwożą ich w dół, ale wciąż nie brakuje chętnych udających się w górę doliny. Po godzinie marszu Wodogrzmoty Mickiewicza mamy już za plecami, a godzinie 14.45 następuje wycieczki - docieramy na przystanek Palenica Białczańska.

Palenica Białczańska.
Palenica Białczańska.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Mnich

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas