-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Żywiecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Żywiecki. Pokaż wszystkie posty

Nocne jastrzębie na Diablaku

Wierzę, że świadomość pięknych doznań
pozostanie z nami na zawsze.

~~~Dorota

Wierzę, że wspaniałych chwil życia
nic nie wymaże z naszej pamięci.

~~~Marek

Tą historię rozpoczynamy w znanym i urokliwym miejscu. Napisaliśmy jej dokładny plan, który mamy zamiar zrealizować i teraz ruszamy, aby to zrobić. Jednak tak naprawdę nigdy nie jesteśmy pewni tego, co przyniosą nam najbliższe godziny.

Udostępnij:

Na spotkanie z Żywczakami – epizod 4: Stoki królowej Beskidów

Corocznie w ostatnią niedzielę września na Markowych Szczawinach organizowany jest Zlot Żywczaków. W tym roku to 57 edycja tej turystycznej imprezy. Na Markowych Szczawinach zaroiło się dzisiaj od turystów. Frekwencja jest może ciut mniejsza ze względu na ostrzejszą aurę na Babiej Górze, ale i tak duża.
Udostępnij:

Na spotkanie z Żywczakami – epizod 3: Pomiędzy Pilskiem i Babią Górą

To niewielka wieś, taka jakich wiele tutaj skrywających się w żywieckich dolinkach, stojących w cieniu bardziej znanych i popularnych miejscowości Żywieczyzny. Z Jeleśną rozstaliśmy się niedawno podczas powrotu z wiosennej wędrówki. Wówczas przejazdem zatrzymaliśmy się w Starej Karczmie, bo jakże mogło być inaczej, skoro już w sieni karczmy głoszą „Kto karcme minie, noge wywinie…”. To była wspaniała dwudniówka, która wypisała piękne epizody naszego turystycznego życia. Dobrze jest znów powrócić na tutejsze ścieżki.
Udostępnij:

Na spontanie

– Mam dla ciebie propozycję… – powiedziała może trochę nieśmiało, choć do niej to niepodobne, jak tylko weszła do domu po pracy.
– Co wymyśliłaś? – przerwał, jakby w ripoście nie pozwalając dokończyć jej zdania, bo znał ją dobrze i czuł, że święci się coś zaskakującego.
– Chodźmy na Babią Górę – wypaliła bez doszukiwania się już i przytaczania jakiejś zachęcającej argumentacji do swojej propozycji. Chwilkę musiała poczekać na odpowiedź. Nie chodzi tu o efekt zaskoczenia, czy jego nieśmiałość, tylko o to, że był on raczej mniej spontaniczny w decyzjach niż ona. Jednak zawsze razem dochodzili w tym samym czasie do konsensusu.
Był oczywiście chętny, gdyż tak jak ona lubił Babią Górę, a spotkania z nią, choć za każdym razem nieco inne, zawsze były tak samo ekscytujące. We wspomnieniach mieli wielokroć mile spędzony czas, a głębie ich dusz skrywały swego rodzaju intymne chwile: ty, ja i ona. Znają się dość dobrze, bo naście wspólnych spotkań było za nimi. Nie ma drugiej takiej, którą by tak często odwiedzali. Zapytał więc, aby doprecyzowała ofertę:
– Kiedy chcesz iść?
– No dzisiaj – odpowiedziała z przekonaniem, że jeszcze nie jest za późno, a on zaskoczony nie będzie miał czasu przemyśleć tego do końca, bo przecież było już po piętnastej, a obiad jeszcze nie zjedzony i rzeczy w ogóle nie spakowane, choć w sumie nie było to dla nich skomplikowane, bo była w tym już pewna rutyna i mieli wypracowane schematy, i nie potrzebowali wiele czasu na przemyślenia, co zabrać na taką, czy inną drogę. Ta droga i góra nie była dla nich żadną nowością. Składali jej wizytę już o różnych porach, w dzień i w nocy, w lecie i w zimie, czy każdej innej porze roku. Nigdy nie potrzebowali do tego żadnej motywacji, nawet jeśli miało to być zrobione po ciemku.
Udostępnij:

Stara Karczma w Jeleśni

Ongiś było ich wiele w beskidzkich osadach. Ich historia sięga wczesnego średniowiecza, kiedy właściciele dóbr ziemskich otrzymali przywilej czerpania dochodów z produkcji i sprzedaży piwa, gorzałki i miodu w obrębie swoich dóbr oraz przywilej do sprowadzania tych wyrobów z innych miast i czerpania z tego tytułu dochodów.
Udostępnij:

Spotkanie z Żywczakami - epizod 2: Głusza boru

Coś nas zbudziło wcześnie tuż przed świtem. Za oknem jeszcze ciemnawo... Tak właśnie zamierzaliśmy, żeby wstać teraz, aby popatrzeć na wschód słońca.

TRASA:
Schronisko PTTK na Hali Mizowej (1271 m n.p.m.) Las Suchowarski (1143 m n.p.m.) Przełęcz Glinne (słow. Hliny; 809 m n.p.m.)

Ten dzień zaczyna się o godzinie 4.38. Wschód słońca. Jaki będzie tego dnia? Nad nami nieco chmur, na wschodnim horyzoncie chyba też. Gdy nadchodzi ta godzina i na czerwieniejącym horyzoncie pojawia się rąbek jaskrawego słońca już wiemy, że jego wschód będzie piękny. Słońce wyłania się bezpośrednio zza gór. Wiemy, że spektakl ten nie potrwa długo. Zawsze jest krótki. Łapiemy pierwsze promienie. Jeszcze nie czujemy ich ciepła, choć emocje rozpalają się z sekundy na sekundę. O godzinie 4.41 słońce zaczyna odrywać się od leśnych szczytów, ale tymczasem górna część jego tarczy wbija się w chmurę. Niesamowity widok. Chmura zdaje się pochłaniać od góry wschodzące słońce. Pożera jego blask, lecz sama aż różowieje od siły jego światła. Ponad chmurą rozpływają się na boki żółte pasemka. Słońce nie dotyka już horyzontu, a chmura wciąż pożera światło. Żółte pasemka robią się bardzo jaskrawe, aż w końcu światło słońca przebija się przez nie. Zaczyna się nowy dzień, drugi dzień naszej żywieckiej wędrówki.
Udostępnij:

Spotkanie z Żywczakami - epizod 1: Wokół doliny Sopotni

Dawno go nie widzieliśmy. Przyjechaliśmy do Sopotni Wielkiej, aby znów go zobaczyć. A potem wyruszymy w piękną drogę żywieckimi grzbietami gór. To będzie trochę taki wspomnieniowy powrót w czasy przeszłe, w miejsca, gdzie już bywaliśmy.
Udostępnij:

Babia Góra - taki dzień zdarza się raz na tysiąc

Zaczęła się nagle. Obficie okryła drogi, łąki i lasy. Bialutka i puszysta miała być, lecz zimowy nastrój szybko prysł, choć wydawała się to już niemożliwe. Było to w drugim tygodniu grudnia ubiegłego roku. Zima bardzo nie-zimowa trwa od bożonarodzeniowych świąt. Czym urzeknie nas dzisiaj Babia Góra? Wczoraj była szara po sam szczyt, co obrazują fotografie turystów. Pachnie na niej aurą wczesno wiosenną, a może jesienną. Sprawdźmy czym olśni nas dzisiaj powabna, wielka Królowa Polskich Beskidów.
Udostępnij:

Nocą na Babią Górę i powrót przez zimowe pejzaże

Powitać kolejny dzień Nowego Roku na Babiej Górze – padło wczoraj wieczorem. Kilka godzin później, jeszcze nocą znaleźliśmy się na Przełęczy Lipnickiej. W styczniu zazwyczaj spotykaliśmy na niej znacznie więcej śniegu, ale w tym sezonie nie naprószyło go jeszcze dużo. Noc jest jasna, bo księżyc dopiero co zszedł z pełni. W jego blasku widać, jak chmury suną bardzo szybko z południowego zachodu. Tutaj na przełęczy mamy chłodną bryzę, ale wyżej musi wiać silniej.
Udostępnij:

Beskidzkie Perci: Perć Przyrodników

Na Babią Górę można chodzić bez znużenia, choć nie ma na niej szlaków od zatrzęsienia. Jednych przyciągają jej kształty, innych unikatowa przyroda, czy wyjątkowe krajobrazy, a niektórych jakaś magia, która włada na tej niezwykłej górze, jedynej w swoim rodzaju w polskich Beskidach. A co nas dzisiaj przyciąga? Dzisiaj uwagę skupiamy nie na wierzchołku góry, ale na Perci Przyrodników, która jest kolejnym odcinkiem cyklu wycieczek pod nazwą Beskidzkie Perci.
Udostępnij:

Trzecie urodziny (Okrąglica - Hala Krupowa - Sidzina)

Babie lato snuje się po łąkach i lasach, po dróżkach i bezdrożach. Jesień to czas nostalgii, spojrzenia w przeszłość, ocen i podsumowania czasu minionego. Ten rok obfitował w liczne turystyczne atrakcje – podróże łatwe i trudne, bliskie i odległe. Przed oczyma pojawiają się cudowne obrazy z tych podróży. Na pierwszym planie zapewne widzimy te najtrudniejsze i najbardziej pracochłonne przedsięwzięcia: Czeską i Saksońską Szwajcarię, Bałkany, czy Karpaty Ukraińskie. Obdarzyły nas one niezwykłymi przeżyciami i walorami. Przy nich nie gaśnie oczywiście blask innych licznych beskidzkich i tatrzańskich eskapad. Wśród nich znalazło się wiele turystycznych perełek, kiedy niestety brakowało nam miejsc dla wszystkich chętnych. Kiedyś jednak powrócimy do tych perełek i innych odwiedzonych miejsc, bo jesteśmy osobami sentymentalnymi. Jednak postrzeganie wspólnie uprawianej turystyki wyłącznie na płaszczyźnie atrakcji byłoby mdłe i egocentryczne.
Udostępnij:

...chodzili po tobie zbójnicy z Orawy [GSB-29]


za nami
pozostało
460,2 km
58,8 km
Skoro świt wstaliśmy urzeczeni wspaniałym porankiem. Jak miło znów ruszyć na dawno nie widziane ścieżki. Jak wyglądają obecnie? Czy coś się na nich zmieniło? Mamy ich obraz w pamięci całkiem świeży mimo upływu kilku lat. Główny Szlak Beskidzki silnie odciska się w umyśle. Myśli często wracają do dni spędzonych na tym szlaku, a dzisiaj do szesnastego dnia naszej wędrówki. Padał wtedy deszcz, było chłodno i wietrznie. Nie chciało się wychodzić ze schroniska. Na szlaku spotkać można było tylko najtwardszych turystów. Dzisiaj aura przypomina nasze pierwsze wędrówki w rejon Pilska. Malownicze pejzaże Hali Miziowej stanowią piękne motywy dla fotografii, jak też śliczną scenografię dla zdjęć postaci i grupy. Właśnie od takch fotografii zaczynamy, zanim znów wyruszymy na czerwony szlak.
Udostępnij:

Skoro świt

Skoro świt wstajemy z łóżka. Za oknem nie jest już bardzo ciemno. Niebo stopniowo koloryzuje się przez rozpraszanie Rayleigha. Większość ludzi jeszcze śpi o tej porze, bo wczesne wstawanie, szczególnie po krótkiej nocy, nie jest rzeczą łatwą. Na wschodnim horyzoncie wyostrzają się kontury wzniesień, które podczas tej wędrówki zostawiliśmy już za sobą. Odległe chmury promienie niewidocznego jeszcze słońca podbijają czerwonymi i żółtymi barwami, wywabiając z nich ciemne granaty. Jest coraz widniej, ale wciąż jeszcze cisza nocy. Oddajemy się objęciom spokoju. Gdy przeżywamy taki świt czujemy się zespoleni ze wspaniałością przyrody i jej natury. Wiemy, że moment kulminacyjny będzie trwał tylko chwilę. Gdy słońce wyjdzie zza horyzontu, ukaże oślepiającą tarczę usłyszymy odgłosy przyrody. Otoczeni zostaniemy wówczas satysfakcją, że byliśmy świadkami tego fenomenu przyrody. Będziemy wzmocnieni przeżyciami pięknego zjawiska na drogę, w którą znów wyruszymy.

4:41

4:42

4:42

4:54

4:55 - zbliżenie na wierzchołek Diablaka

4:55

4:56

4:56

4:57

4:58

4:59

5:00

5:00

5:01

5:23

Słońce już wyruszyło na swoją codzienną wędrówkę. Zjemy śniadanie, spakujemy plecaki i też za chwilę wyruszymy wraz ze słońcem na kolejny etap naszej wędrówki. To będzie kolejny dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim. Tyle mamy już za sobą wspaniałych chwil na tym szlaku, niezapomnianych doznań emocjonalnych, spotkań z przyrodą, kulturą i zjawiskami przyrody. Ten kolejny dzień na szlaku uświadamia nam, że naprawdę warto było udać się w tą wędrówkę bez pośpiechu, nie na wyścigi z czasem, nie na punkty do zdobycia, ale po to by go przeżyć i pamiętać takim, jakim w rzeczywistości jest. To nie jest tylko dystans do pokonania, to jest przede wszystkim szlak, który prowadzi nas przez najbardziej znamienite partie polskich Beskidów. Styl naszego wędrowania pozwala nie pominąć niczego ważnego na tym szlaku, a wręcz wymusza, aby zatrzymać się co jakiś czas by dostrzec coś ciekawego, doświadczyć interesującego spotkania, czy przeżyć coś tak pięknego jak dzisiejszy poranek.

No cóż, wkrada się w nas już pewna nostalgia, gdyż ta wędrówka zbliża się ku końcowi. To oczywiście cieszy, ale też człowiek zastanawia się co dalej. Połowa osób z grupy wędrownej od samego początku nieustannie przemierza razem ten szlak. Co będzie jak skończymy? Zdobędziemy trofea, odznaki, ale wiemy, że to taka materialna kwintesencja tego co tak lubimy robić. Czy po to wędrujemy po tym świecie? Czy to jest sensem tego, co lubimy robić? Trofea, odznaki trafią przecież do szuflady, albo na ścianę – będą śniedzieć, osiądzie na nich kurz, gdyż są niczym wobec cudownych przeżyć, jakich razem doznajemy, a które zostaną w sercu jako te najpiękniejsze chwile życia.

Udostępnij:

Bawili tam orawscy zbójnicy
Pilsko nase Pilsko, wysoki gronicek... [GSB-28]


za nami
pozostało
433,7 km
85,3 km
Nocując w schronisku położonym przy pokonywanym szlaku człowiek czuje się czasowo swobodnie, nawet gdy zaplanowana trasa ma większy dystans i posiada na przebiegu kilka wzniesień. Zadanie na dzisiaj to przemieścić się ze Schroniska PTTK na Markowych Szczawinach do Schroniska PTTK na Hali Miziowej. Nie jest istotne ile czasu nam to zajmie i na którą godzinę dotrzemy do schroniska znajdującego się na końcu dzisiejszego szlaku, bo miejsce mamy tam zarezerwowane i łóżko będzie czekało. Jest zatem świetnie, no i ta pogoda – poranek w końcu mamy taki, jak na maj przystało – bardzo ciepły, słoneczny. Zapowiada się wyśmienicie.
Udostępnij:

Jak na Diablaku wstał nowy dzień

Cicha, ciemna noc panuje na Markowych Szczawinach. Ni pół gwiazdy nie widać. Nocne chmury wiszą nad nami. Blado rozświetlają nam drogę światełka naszych czołówek. Na wymarciu są w nich baterie. Po powrocie będzie trzeba wymienić je na nowe. Wspinamy się z nadzieją zobaczenia czegoś wyjątkowego, no i oczywiście dla przyjemności. Polubiliśmy te nocne wędrówki już od pierwszego razu, kiedy się na to odważyliśmy, a było to we wrześniu 2012. To była noc do innych niepodobna, a każda taka następna niepodobna do wcześniejszych. W dzień słychać tu ptaki w miłosnych zalotach, teraz nocą słychać tylko chlupiący potok, przelewający się przez kamienny szlak na Przełęcz Brona.

O godzinie 3.45 osiągamy przełęcz. Mrok rozjaśnia tylko księżyc. Trochę wieje. Ubieramy rękawiczki, ale w marszu chłód nie jest dokuczliwy. Wspinamy się w znów na Beskidzką Królową, choć ledwie paręnaście godzin temu byliśmy u niej z wizytą. Tarcza księżyca powoli zbliża się do szarzejącego już horyzontu. Za niedługo schowa się za masywem Pilska. Przed sobą usiłujemy wypatrzeć jakąkolwiek jaskrawość naszej gwiazdy, ale za kopułą Diablaka horyzont skrywają chmury.

Udostępnij:

Zachód słońca z Małej Babiej Góry

Dzień chyli się ku końcowi, a urok z wędrówki przez grzbiet Babiej Góry nie ostygł ani trochę. Na froncie pogodowym wciąż przepychają się dobre i złe chmury, czyli chciane i niechciane, ale batalię zaczynają wygrywać te dobre. Na Markowych Szczawinach nie widać tego wyraźnie, ale od czasu do czasu chmury rozrywają się odsłaniając błękitne niebo. Monitoring pogodowy wskazuje na korzystne zmiany - nie czekamy więc. Babia Góra słynie ze wspaniałych spektakli słonecznych, gdy dzień budzi się, ale też gdy utula się do snu. Dla odmiany jednak idziemy na Małą Babią Górę położoną w zachodniej części masywu. Dzięki temu będzie nam bliżej na dogodny punkt obserwacyjny.
Udostępnij:

Z wizytą u Królowej Beskidów [GSB-27]


za nami
pozostało
403,9 km
115,1 km
Ukazywała się nam co raz częściej w widokach. Im bliżej byliśmy, tym częściej imponowała nam w otaczającym nas krajobrazie. W końcu stajemy przed jej obliczem i znów zadajemy sobie to pytanie: czy Królowa Polskich Beskidów wpuści nas w swe progi? Ostatnio śniegiem zasypała drogi wiodące do swojego królestwa, a dzisiaj grozi nam burzami. Wiemy, że jest piękna i kapryśna, jak piękna i bestia w jednej postaci.
Udostępnij:

Zimowe hale Żywiecczyzny

Muńcuł silnie góruje nad Ujsołami, wsią o typowo wiejskim charakterze, położoną u zbiegu trzech potoków Ujsoły, Danielki i Bystrej. Pierwszymi osadnikami tego miejsca byli pasterze wołoscy poszukujący miejsc do wypasu. Przysposabiali sobie porośnięte lasem góry, karczując i wypalając na nich polany, które z czasem przeradzały się w obszerne hale. Wołosi pracowali przy stadach owiec i bydła od świtu do zmierzchu. Była to ciężka praca, ale też wolność. Zażywając tej wolności osiedlali się w dolinach rzek, w pobliżu hal gdzie wypasali owce i bydło. One dawały im prawie wszystko, czego potrzebowali do życia – jedzenie i odzienie. Z czasem jednak wolność osadników zmniejszała się, gdyż zmuszeni zostali do pracy na rzecz panów ziem, na których wypasali. W przypadku Wołochów polegało to głównie na płaceniu czynszu w naturze, a więc oddawaniu części produktów mlecznych, czy też oddawaniu jednej owcy z każdej hodowanej dwudziestki. Była to jedna z form prawno-gospodarczych dla ziem, na których osiedlali się Wołosi zwana prawem wołoskim. Narzucone obciążenia pańszczyźniane bywały różne. Niektórzy górale sprzeciwiając się im przechodzili na zbójnictwo, wybierając na swe siedziby głębokie, trudno dostępne doliny i wysokie góry. Tam mieli swoje kryjówki i tam skrywali swe skarby, o których dzisiaj krąży tak wiele legend. W tutejszej okolicy wszyscy wiedzą o ukrytych zbójnickich skarbach na górze Muńcuł. Nikt jednak nie wie dokładnie gdzie są, nikomu jeszcze nie udało się ich znaleźć. Ponoć zakopano je gdzieś w pobliżu szczytu.
Udostępnij:

Na białym lądzie nad morzem mgieł

Opuszczamy naszą dziesiątkę, czyli pokoik numer 10. Tak już nam zostało od pierwszej spędzonej w nim nocy – wtedy dostaliśmy dziesiątkę i odtąd darzymy ją taką sympatią, że każdorazowo, kiedy tu jesteśmy chcemy spać w tym pokoju. Wiedzą o tym mili gospodarze schroniska i jak mogą starają się mieć go dla nas. Nie było z tym żadnego problemu podczas tej nocy, bo byliśmy w schronisku jedynymi gośćmi. Sen nie był zbyt długi, ale musi nam go wystarczyć. Jest godzina 4.15 - opuszczamy cieplutkie wnętrze pokoiku. Zostawiamy w nim kilka niepotrzebnych teraz rzeczy. Wychodzimy ze schroniska. Na zewnątrz zakładamy raki, bo droga ich wymaga. Jest zmrożona, a czasami lodowa. Udajemy się z wizytą do Królowej. Wizytę u niej planowaliśmy już zeszłego roku. Miała nastąpić dwa tygodnie temu, ale nie udało się. Aura nie była wówczas łaskawa, choć była piękna i wyjątkowa. Może Królowa nie chciała nas wtedy widzieć. Kobieta zmienną ma naturę, a może wówczas po prostu źle się czuła, albo progi jej nie były gotowe na przyjęcie wędrowców. Jesteśmy jak wędrowcy z gwiazd. Wystarczy podnieść głowę do góry, aby je ujrzeć. Ileż ich jest - nikt nie jest w stanie policzyć. Czy i tam znajdzie się jakieś życie? Było by to ogromne marnotrawstwo, gdyby nie było wśród tych gwiazd życia. Życie jest cudowne, choć umyka szybko. Korzystamy z niego tutaj na Ziemi chcąc nie stracić ani jednej jego chwili, także w tą głuchą, czarną, ale niezwykle rozgwieżdżoną noc. Piękno Ziemi, a nawet często niedostrzegane piękno najbliższej okolicy przybiera różne szaty, te same miejsca za każdym razem są inne. Piękno trzeba umieć dostrzegać, szczególnie to naturalne, stworzone dla nas wszystkich. Jeśli nie będziemy potrafili go dostrzegać - życie straci sens. Chociaż to piękno, które chcemy dzisiaj ujrzeć wyglądać będzie ponadnaturalne, jakby nie było stworzone dla nas. Emanuje surowością, szczególnie silnie teraz, kiedy jest zima. Odczuwalny mróz minus 15 stopni Celsjusza. Jednak w drodze wysiłek niweluje odczuwalność niskiej temperatury. Chłód odparowuje i ciepłe ubranie okazuje się szybko zbyt ciepłe.
Udostępnij:

Mroczny las

To był prawdziwy spontan. Decyzja sprzed kilku godzin. Okienko pogodowe jest. Jedziemy? No pewnie, że jedziemy! Tylko gdzie? No wiadomo gdzie. Szybkie przepakowanie plecaka (zwykle stoi już zapakowany, ale musieliśmy przepakować się do większych plecaków), sprawdzenie rozkładu jazdy busów. Wyjeżdżamy po osiemnastej. Jadąc łapiemy trochę snu. Sen może się przydać. Przyjeżdżamy na miejsce o godzinie 20.15.

OPIS:
Ruszamy z niedużego placyku parkingowego drogą, która zagłębia się w lesie. Momentalnie ogarnia nas mrok. Las jest cichy i głuchy o tej porze roku. Skrzypienie śniegu pod butami wydaje się być niegrzecznie głośne, ale nie ma na to rady. Mróz zaczyna się wzmagać. W marszu nie jest wyczuwalny aż tak bardzo, ale podczas krótkich postojów można go doświadczyć. Mrok skraca widoczność. Mrok wywołuje różne myśli. Nie widać co kryje ten ciemny las. Wiemy, że czasem zapuszczają się tutaj niedźwiedzie, choć nie zaliczają się do stałych mieszkańców. Bywają wilki przemieszczające się watahą. Osiadłym mieszkańcem jest ryś, samotny kot, którego aktywność wzrasta nocą.


Słyszymy jakiś szmer. Nasłuchyjemy... tak to szmer potoku płynącego równolegle do drogi. Niekiedy hałasuje tutaj świszczący wiatr, lecz teraz jest bezwietrznie. Pomiędzy koronami drzew pojawia się gwieździste niebo. Jesteśmy już daleko od świateł osad, w lesie są tylko dwa nasze punkciki świetlne rozświetlające nam drogę, pokrytą stwardniałym śniegiem. Jeszcze niedawno śniegu było tu znacznie więcej. Wtedy nie było szans, abyśmy tędy przeszli. Przechodzimy przez polankę składowiska drewna z wiatą. Wkrótce rośnie nachylenie stoku, a z tym naszego szlaku. Gdy przecinamy mostkiem wodny strumień zaczyna się ostrzejsze podejście. Dalej przecinką leśną zmierzamy już wprost do naszego celu.












Na tych wysokościach gałązki leśnych drzew oblepione są niezwykłymi lodowymi igiełkami. Wyłaniają się z mroku oświetlone światłem naszych czołówek i nikną za nami. To prawdziwa kraina mroku, bo księżyc jest w nowiu. To noc baśniowego lasu. Robi się już bardzo późno, a my wciąż wędrujemy przez tą tajemniczą, górską krainę. Przed północą na pewno gdzieś dojdziemy, ale gdzie?

Wtem z mroku uwidacznia się światło. To światło z okna, a jak z okna to musi być tam jakiś dom...



TRASA:
Zawoja Markowe Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach (1180 m n.p.m.)


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Mroczny las


Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas