Na obszarze Polski znajduje się tylko część Bieszczadów. Rozciągają się one
przez trzy kraje. Największą magią doświadczają te pokryte połoninami, które
olśniewają rozległymi, bezkresnymi panoramami. Na terytorium Polski mamy wiele
takich miejsc, choć spośród wszystkich połonin to tylko szczypta, do tych,
które ciągną się po stronie ukraińskiej. Granice międzypaństwowe w
Bieszczadach zmieniały się, czego niemym świadkiem pozostają spotykane stare
słupki graniczne. Często napotykaliśmy na takie wędrując przez Bieszczady
Ukraińskie, również na obecnym terytoriom polskich Bieszczadów możemy natknąć
się na takie ślady. Ostatnie największe zmiany w przebiegu granicy nastąpiły
po II wojnie światowej, kiedy po polskiej stronie Bieszczady były zupełnie
opustoszałe, bezludne.
Na obszarze Polski międzywojennej stykały się kultury wschodu i zachodu,
wywodzące się z różnych religii, zwyczajów i tradycji. Po za tym po
zakończeniu I wojny światowej poczucie tożsamości narodowej dotyczyła nie
tylko Polaków, ale pojawiło się ono u wielu innych grup kulturowych. Jednym
udało się i stworzyli, albo powrócili do swoich państwowości, innym nie
udało się to wcale. Gdyby nie splot szczęśliwych zbiegów okoliczności, to nie
wiadomo, czy nam Polakom by się to udało. Po drugiej wojnie światowej powrócił
problem stworzenia nowych granic. Wiodący głos w tej sprawie miały oczywiście
trzy wielkie zwycięskie mocarstwa: ZSRR, USA i Wielka Brytania. Te podjęły
decyzje na Konferencji Teherańskiej (28.XI.–1.XII.1943 r.), potwierdzono je na
Konferencji Jałtańskiej (4.II.–11.II.1945 r.), że wschodnia granica Polski po
zakończeniu wojny będzie przebiegała według tzw. linii Curzona, która w
założeniu miała uwzględniać odmienność kulturową mieszkańców po obu stronach
takiej granicy. Dokładny jej przebieg był już uściślany między
zainteresowanymi dwiema stronami, czyli Polską i ZSRR. Decyzja trzech mocarstw
zastrzegała jednak, że w razie dokonywania zmian „wschodnia granica Polski
powinna biec wzdłuż linii Curzona, z odchyleniem od niej w pewnych okolicach o
pięć do ośmiu kilometrów na korzyść Polski”. Dawało to Polsce możliwość
przeprowadzenia korekt na swoją korzyść, ale w praktyce stało się to niemal
niemożliwe, biorąc pod uwagę ówczesne uwarunkowania polityczne i siłę
militarną ZSRR. Sowieci mieli świadomość swojej przewagi, co wykorzystywali i
wszelkie nadzieje strony polskiej na wprowadzenie większych korekt w przebiegu
granicy zostały szybko rozwiane. Polska delegacja rządowa biorąca udział w
wypracowaniu ostatecznego porozumienia granicznego była pod presją czasu i
okoliczności. Alternatywne rozwiązanie nie istniało. Jedyne co udało się
wówczas uzyskać, to nieznaczne przesunięcie granicy na wschód w pobliżu
Przemyśla, Kroczowej i Horyńca, dzięki czemu miejscowość Medyka miała się
znaleźć po stronie polskiej. W wyniku stanowczości Stanisława Leszczyckiego
rejon Bieszczad, obejmujący około 300 kilometrów kwadratowych z Haliczem i
Tarnicą został włączony w terytorium powojennej Polski, ale ustalona w tym
rejonie granica, opisana w szczegółowym protokole przebiegu linii granicy
podpisanych przez obie strony 30 kwietnia 1947 roku, nie miała przebiegu
takiego, jaki obecnie znamy. W Bieszczadach wyznaczała ją rzeka San. Jak to
się stało, że obecnie bieszczadzki odcinek rzeki San tworzy malowniczy przełom
pomiędzy Otrytem a Tołstą, znajdującymi się na terytorium Polski, a jedynie
pierwsze 54 km biegu tej rzeki wyznacza granicę (obecnie między Polską i
Ukrainą)? O tym za chwilę.

















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







