Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

2

Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 6        rozdział 14
Widzimy już kres tej wyprawy. Dolina pokrywa się cieniem, bo jesienne słońce szybciej chowa się za grzbietami gór. Widzimy zachodnie krańce krainy od lat zwanej Łemkowszczyzną. Do dzisiaj jest tak zwana, choć nie ma już tam łemkowskich wiosek, nie ma Łemków, którzy je zasiedlali.

TRASA:
Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.) Biała Woda Jaworki (parking, ul. Pod Homolami)

OPIS:
Posiedzieliśmy sobie na łemkowskiej łące. Zatrzymaliśmy się nieco powyżej Przełęczy Rozdziela. Doprowadził nas tutaj szlak z Małych Pienin. Rozdziela autentycznie rozdziela Pieniny i Beskid Sądecki, tak więc można powiedzieć, że w tym momencie znajdujemy się w Beskidzie Sądeckim. Mamy teraz zejść do doliny Białej Wody. Gdy zejdziemy do niej granicę między pasmami górskimi będzie wyznaczał płynący przez nią potok.

Dolinę Białej Wody i znajdującą się za nią dolinę Grajcarka ograniczają dwa równoległe do siebie pasma górskie: z lewej pasmo Małych Pienin, zaś z prawej pasmo Radziejowej. Obszar między nimi pod względem rzeźby, krajobrazowości, nie jest jakimś górskim klasykiem, ale czymś znacznie bardziej pociągającym, a w tym jesiennym ubarwieniu wręcz baśniowo wciągającym. Siedzimy sobie więc jeszcze na trawiastym stoku Szczoba. Jego wierzchołek jest niedaleko na północy, schowany w leśnej kępie, my na otwartej przestrzeni nie możemy nasycić się urodą krajobrazu.

Jest tu tak pięknie, że nie chce się wstawać. Jednolite zachmurzenie przekształca się w obłoki, rzucające cienie na rozległe Ruskie Łąki, wkomponowane w pejzaż Rusi Szlacheckiej. Mieszkający tutaj Łemkowie uprawiali ziemię i wypasali. Trochę inaczej to musiało wyglądać za ich czasów, pastwiska zostały, ale pola uprawne zanikły. Śladem po nich są tarasy na stokach. Murawy pastwisk wciąż istnieją, bo po wojnie sprowadzono tutaj górali z Podhala, gdy stracili w Tatrach swoje pastwiska po utworzeniu Tatrzańskiego Parku Narodowego. W Pieniny przeniesiono wówczas ogromne stada owiec.

Oj, zasiedzieliśmy się. Jest godzina piętnasta. Przód grupy znikł nam już z oczu. Pewnie są już w Jaworkach. Kto tu został na szarym końcu... Danusia, Ela, Ala, Ela, Kamila, Bożena, Zbyszek, Aldona, Beata, Wala, Jadzia, Miłka, Grzesiek, Piotrek no i my, czyli Dorota i Marek.

Ruś Szlachtowska.
Ruś Szlachtowska.

W dali, na horyzoncie widzimy Gorce. Ruskie Łąki, podobnie jak Ruś Szlachtowska, nie sięgają aż tak daleko, ale do charakterystycznej, zalesionej Jarmuty (794 m n.p.m.), wyróżnionej współcześnie anteną przekaźnika. Cztery wsi łemkowskie jakie tu istniały były dość licznym skupiskiem ludności. Przed II wojną światową Szlachtowa liczyła około 690 mieszkańców, Jaworki liczyły 640, Biała Woda - 550, a Czarna Woda - 350. Mieszkańcy tych wiosek starali się utrzymać z rolnictwa i pasterstwa. Często to jednak nie wystarczało. Dlatego mężczyźni zajmowali się również drutowaniem garnków, szczególnie ci z Białej Wody, która była uważana za stolicę druciarstwa.

Druciarze wędrowali do głąb Rzeczypospolitej, na Słowację i na Węgry, od wioski do wioski, od miasta do miasta...
A w tem głosik się rozległ małego górala:
— Hej, hej! garnki drutować!... Nie czekał też długo,
Gdyż mu dano robotę i jedną i drugą.
Że chłopczyna szył drutem dokładnie i żywo.
Nie marł z głodu i zimna, miał owszem grosiwo,
I radość promieniła twarz jego różową,
Że nie walił, jak skoczki, o kamienie głową.
(Karol Hoffman, „Za chlebem”, fragm.)

Ruś Szlachtowska.
Ruś Szlachtowska.

Trzy Korony, niżej z prawej Jarmuta.
Trzy Korony, niżej z prawej Jarmuta.
Panorama wokół Białej Wody.
Schodzimy do doliny Białej Wody.
Schodzimy do doliny Białej Wody.

Schodzimy powolutku kierując się żółtym szlakiem przez rudziejąca murawę ku dolinie, gdzie piętrzy się imponujący grzbiet wapienny Smolegowej Skały. Przechodzimy obok bacówki, gdzie w sezonie wypasowym można kupić oscypki. Wypas owiec który jest tutaj obecnie prowadzony, nie jest tak intensywny jak kiedyś. To wypas kulturowy. W czasach Łemków, zwanych góralami rusińskimi, było tu znacznie więcej owiec, ale pasterstwo było skupione przy domostwach. Kazimierz Łapczyński po wycieczce w tych stronach opisywał w 1861 roku, że...
...u Ruśniaków mniej rozwinięty jest żywioł stowarzyszeń jak u polskich i słowackich Górali, nie łączą razem owiec i nie wybierają bacy, ale każdy swoje stadko na własnej polanie pasie i zagania do własnej oddzielnej szopy. Tracą na tym gazdowie, bo każdy musi mieć oddzielnego pasterza, ale zyskuje karpacki wędrowiec. Nic piękniejszego jak na szczytach Karpat ruśniackie polany po skończonej kosowicy (sianokosach), kiedy wyroją się pastuszkami, stadkami owiec i pięknym góralskim bydłem, kiedy zadzwonią tysiącem dzwonków i nagle, po długiej ciszy, zakipią gwarem i życiem. Nie potrzeba Arkadii. U zamożnego gazdy przy szopie bywa maleńki domek-chiżka. Tam mieszkają pasterze, tam się ser i bryndza sporządza i stamtąd w pogodny, cichy, letni wieczór płyną prze­ciągłe śpiewy po falach aromatycznego powietrza. Kto by chciał w pełni użyć arkadyjskiego życia, niech ze Szczawnicy przy końcu lipca zrobi wycieczkę do białowodzińskich szałasów.
Schodzimy do doliny Białej Wody. Z lewej widać bacówkę.
Schodzimy do doliny Białej Wody. Z lewej widać bacówkę.

Bacówka pod przełęczą Rozdziela.
Bacówka pod przełęczą Rozdziela.

O godzinie 15.15 osiągamy na dno doliny Białej Wody, gdzie Brysztański Potok zasila go swoimi wodami. Biała Woda pojawia się tu z północnego wschodu.Przy drodze widzimy stary sad, a powyżej zbocze uformowane w tarasy. Biała Woda skręca tutaj ostro na północny zachód. Tam kierują nas znaki szlaku. Przecinamy bród łączących się potoków i podążamy dalej. Z lewej mijamy składowisko drewna. Z prawej wznosi się Kociubylska Skała, za którą znajdowało się duże osiedle wsi Biała Woda o nazwie Kornaje.

Pola osiedla Kornaje.
Pola osiedla Kornaje.

Jeszcze pod Kociubylską Skałą przecinamy bród Białej Wody. Można też przejść nad nią drewnianym mostkiem. Potok mamy teraz po lewej. Ponad niecką doliny teren pagórkowato podchodzi ku otaczającym dolinę grzbietom pasm górskich.

Rusini Szlachtowscy byli specyficznymi Łemkami. Różnili się od Łemków zza Popradu, bo byli oni od nich „odcięci” wysokimi grzbietami gór. Byli zatem pod silnymi wpływami języka polskiego i słowackiego, kultury przesiąkniętej podhalańskimi i spiskimi zwyczajami. Nie wiadomo skąd się tutaj wzięli, kim byli pierwsi osadnicy Rusi Szlachtowskiej. Nie zachował się żaden dokument lokacyjny żadnej ze wsi. Można tylko przypuszczać, że Szlachtową, a może również Jaworki, założono pod koniec XV wieku. Nie ma też pewności kim byli pierwsi osadnicy, Polakami, czy ludem pasterskim przybyłym ze wschodu lub południa. Pasterskie praktyki przemawiają za tymi drugimi.

W większości dobrowolnie wyemigrowali na tereny ówczesnego ZSRR, gdzie obiecywano im raj i świetlaną przyszłość, ale żadnego raju tam nie zastali, ani czegoś co by zapowiadało świetlaną przyszłość. Wręcz przeciwnie, bieda, którą mieli na Rusi Szlachtowskiej była mniejsza niż tam. Jednak skuszeni obietnicami, wyjechali - aż 1857 ludzi opuściło wtedy Ruś Szlachtowską. Pozostały tylko 23 rodziny. Przekonawszy się o prawdzie Łemkowie chcieli szybko wracać w rodzinne strony, przed rokiem 1946 kilka rodzinom łemkowskim udało się uciec z terenów przesiedleń. Jak się okazało nie na długo, bo czekała na nich przesiedleńcza akcja „Wisła”, która nie była już dobrowolna. Pewnego poranka wojsko otaczało wieś, tak by nikt nie mógł się wymknąć. Dali mieszkańcom godzinę na spakowanie się.

Gdy po roku 1956, władzę państwową przejął rząd Gomułki nastała tzw. odwilż gomułkowska, wtedy Łemkowie mogli powrócić w rodzinne strony. Wrócili jednak tylko nieliczni. Domy ich były spalone, albo zajęte przez sprowadzoną tu ludność polską. Jeśli chcieli tutaj znów mieszkać musieli odkupić swe domy i grunty. To oczywiste, że budziło to wśród nich nienawiść do Polaków.

Stary krzyż.
Stary krzyż.

Znów przecinamy potok i Białą Wodę mamy po prawej. Ponad nim na stoku widoczna jest czerwono zabarwiona skałka - Kornajowska Skała, zwana też Czerwona Skałką lub Sfinksem ze względu na kształt. Naprzeciwko Kornajowskiej Skały, po drugiej stronie potoku znajdują się Konowalskie Skały. Chwilę potem droga ponownie przecina bród i potok wraca na lewą stronę. Kto nie chce zmoczyć butów, może oczywiście w tych miejscach skorzystać z drewnianych mostków. Niebawem w obrębie dawnego osiedla Głębokie mijamy ładną kaskadę potoku, gdzie spadająca z progu skalnego woda wybiła w dnie potoku głębokie zagłębienie wypełnioną wodą tzw. banior.

Kaskada Białej Wody.
Kaskada Białej Wody.

Cóż zostało po Łemkach z Rusi Szlachtowskiej. Niegdyś ludna wieś Biała Woda dzisiaj już w ogóle nie istnieje, Czarna Woda wchłonięta została przez Jaworki, które podobnie jak Szlachtowa zamieszkuje głównie ludność sprowadzona po wysiedleniach. W dolinie Białej Wody zostało niewiele śladów jej łemkowskiej przeszłości. Widzieliśmy już na początku doliny zdziczałe drzewa owocowe otaczające domostwa, tarasy dawnych pól uprawnych. Te elementy ciągną się przez całą dolinę. W trawach można też odszukać stare fundamenty domów, przy drodze stoi drewniany krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.
Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Z prawej stoi duży drewniany budynek gospodarczy, a dalej stylowy dom, wiata. Przed nami widać ostro zwieńczony grzbiet Smolegowej Skały. Droga przechodzi na północną stronę Smolegowej Skały (715 m n.p.m.). Wysokość względna ponad dno doliny wynosi ok. 80 m Z prawej również pojawia się stromy wapienny grzebień Czubatej Skały (675 m n.p.m.). Wchodzimy w tzw. Wąwóz Międzyskały, przełomowy odcinek potoku Biała Woda.

Budynek gospodarczy.
Budynek gospodarczy.

Przed nami Smolegowa Skała.
Przed nami Smolegowa Skała.

Tarasy pól.
Tarasy pól.

Fragment Czubatej Skały.
Fragment Czubatej Skały.

Wąwóz Międzyskały.
Wąwóz Międzyskały.

Za niedługo wychodzimy z wąwozu, gdzie znajduje się wejście z kasami do rezerwatu przyrody „Biała Woda”, który niebawem opuścimy. Niedaleko stąd, w odległości 300 metrów dróżką na prawo mamy pienińską osobliwość - pomnik przyrody „Bazaltowa Skałka”. Jest to wychodnia skalna o wysokości 3,5 m leżąca na bezleśnym stoku, jedyny bazalt w pienińskim pasie skalicowym. Do niedawna jeszcze uważano, że bazalt ten był intruzją magmową, powstałą w miocenie, czyli w okresie 5,3 mln - 23 mln lat temu. Przeprowadzone badania radiometryczne bazaltu określiły jego wiek na kredę, czyli okres 110-120 mln lat temu. Jest on wylewną skałą magmową powstałą z lawy stygnącej na powierzchni litosfery.

Bazaltowa Skałka.
Bazaltowa Skałka.

Jest godzina szesnasta. Z okolic skałki bazaltowej spoglądamy jeszcze na stoki z połemkowskimi tarasami, po czym wracamy na żółty szlak. Idziemy dalej w dół doliny. Po dziesięciu minutach opuszczamy granice wsi Biała Woda. Stoi tu murowana kapliczka z XIX wieku kryta gontem, ocalała pamiątka po Łemkach z Białej Wody. We wnętrzu kapliczki ciekawostka - na ścianie po lewej wisi makatka z wyhaftowaną treścią modlitwy „Ojcze nasz” w języku łemkowskim.

Kapliczką opiekuje się nią pan Filip Ikoniak, jeden z nielicznych Łemków, którzy po akcjach przesiedleńczych powrócili w rodzinne strony. Był dzieckiem, kiedy były wysiedlania. Gdy wrócił do swojej wioski jego dom rodzinny znajdujący się w Jaworkach, stojący nieopodal wylotu wąwozu Homole, był zajęty. Ojciec za pieniądze zarobione w pobliskim „wapienniku” kupił dom w Białej Wodzie.

Tarasy dawnych pól uprawnych.
Tarasy dawnych pól uprawnych.

Osiedle Kornaje.
Osiedle Kornaje.

Łąki u wyjścia z terenów dawnej wsi Biała Woda.
Łąki u wyjścia z terenów dawnej wsi Biała Woda.

Kapliczka przy wejściu do dawnej wsi Biała Woda.
Kapliczka przy wejściu do dawnej wsi Biała Woda.

Wnętrze kapliczki.
Wnętrze kapliczki.
Wnętrze kapliczki.

Makatka w kapliczce, w nieistniejącej wsi Biała Woda.
Makatka w kapliczce
z „Ojcze nasz...” po łemkowsku.
Mała kapliczka.
Mała kapliczka.


Opuszczamy Białą Wodę, przemieszczamy się szosą. Znajdujemy się w Jaworkach (łemk. Явiрки). Pierwsza wzmianka o tej wsi pochodzi z roku 1581 i notowana jest w ruskiej formie Jawyrky (nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od jaworów). Przy szosie stoją nowe domy, trudno tutaj znaleźć coś co pamięta Łemków - Rusinów.

Opuszczamy Białą Wodę.
Opuszczamy Białą Wodę.

Zbliżamy się do centrum Jaworek. O godzinie 16.20 jesteśmy przy Muzycznej Owczarni, znajdującej się po drugiej stronie potoku Biała Woda. Nad potokiem przerzucony jest nowy most wybudowany w 2009 roku w miejsce starego. Zwany jest „Mostem dla Muzyki”. Muzyczna Owczarnia powstała w ostatnich latach XX wieku. W ciągu niedługiego czasu istnienia stała się miejscem kultowym. Przyciąga melomanów, gości znamienitych artystów muzyków. Powstała w adoptowanym starym budynku autentycznej owczarni. Obok, w 2001 roku, dostawiono XIX-wieczny stary wiatrak „koźlak” przeniesiony z terenów wschodniej Polski, w którym znajdują się obecnie miejsca noclegowe dla artystów oraz galeria rzeźby.

Muzyczna Owczarnia.
Muzyczna Owczarnia.

Kilka minut marszu od Muzycznej Owczarni docieramy pod karczmę „Bacówka”, za którą znajduje się rynek. W tym miejscu na wysokości 570 m n.p.m. Biała Woda łączy się z potokiem Czarna Woda, tworząc Grajcarek. W dolinie Czarnej Wody ponoć można jeszcze odszukać ślady dawnej wsi.

Idziemy dalej wzdłuż Grajcarka, przez rynek, a potem poboczem szosy. Z prawej płynie Grajcarek. Na przeciwległym, wysokim brzegu Grajcarka stoi murowana świątynia - kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Zbudowana została jako cerkiew greckokatolicka w 1798 roku, na miejscu poprzedniej drewnianej z 1680 roku. Kiedyś służyła chrześcijanom obrządku wschodniego, podobnie jak cerkiew w Szlachtowej. Z lewej stara bielona kapliczka. Mijamy wejście do Wąwozu Homole. Żegnamy się z Grajcarkiem, za chwile pożegnamy Ruś Szlachtowską.

Rynek w Jaworkach.
Rynek w Jaworkach.

Kapliczka w pobliżu wejścia do Wąwozu Homole.
Kapliczka w pobliżu wejścia do Wąwozu Homole.

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Jaworkach.
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Jaworkach.

Grajcarek.
Grajcarek.

Dalej na zachód znajduje się jeszcze Szlachtowa (łemk. Шляхтова), gdzie Łemków przypomina imponująca cerkiew o trzech kopułach. Została wybudowana w stylu bizantyjskim na planie greckiego krzyża w 1909 roku na miejscu wysłużonej drewnianej cerkwi. W Szlachtowej kończy się Łemkowszczyzna. Łemkowie, którzy odwiedzali znajdującą się dalej Szczawnicę mówili, że idą do Polski, choć w dowodach tożsamości mieli napisane obywatelstwo polskie, bo za Szlachtową kończyła się ich Łemkowszczyzna.

Łemków zawsze łączyła etniczna jedność, silna kulturowa więź, choć ulegali wpływom ościennych narodów. Żyli w swoich wioskach mając za sąsiadów Polaków, z którymi niekiedy łączyli się w rodziny. Po latach trudno ogarnąć umysłem ten cały ciąg wydarzeń, który spowodował ich powojenny dramat. A przede wszystkim jak pojąć intencje ludzi - sprawców tego dramatu. Jakże Łemkowie mają nie czuć urazy za to co się stało, wobec oprawców, którzy ich wygnali z rodzinnej ziemi, z własnych domów.

Serce się kraje, gdy pomyślimy jak wyglądała opuszczona Łemkowszczyzna... krajobraz próchniejących chyży, dziczejących sadów, rozpadających się cerkwi, zapomnianych cmentarzy, przechylających się krzyży przydrożnych, lasów pochłaniających wzgórza i pola uprawne. Nie ma już Łemkowyni z chyżami okolonymi sadami, cerkwiami z mistycznymi śpiewami, wsiami poddanymi odwiecznym rytmom przyrody. Dla ludzi którzy tego nie widzieli, wyobrażenie sobie takiego obrazu może być trudne. Kilkadziesiąt lat temu bezpowrotnie został zniszczony ten naturalny porządek świata Łemków.


Dotarliśmy do kresu jesiennej wędrówki po Łemkowszczyźnie, po jej zachodnich krańcach. Czas by usiąść teraz w domowym zaciszu i oddać się refleksji o tym co tutaj zobaczyliśmy i przeżyliśmy. Czas ochłonąć nieco z doznanych tutaj wrażeń.

Ten dzień, ten etap kończy się, ale do końca całej wędrówki jeszcze daleko. Zbliża się kolejna wyprawa, zimowa edycja wędrówek po Łemkowszczyźnie. Przeniesiemy się wtedy do jej serca. Wrócimy do Beskidu Niskiego.

To było trzy dni temu. Tu zaczynaliśmy jesienny etap wędrówki po Łemkowyni.

Kochani, bardzo miło być z Wami, spędzać czas
na wspólnym wędrowaniu, poznawaniu i zwiedzaniu,

biesiadowaniu przy Waszych przyśpiewkach,
czy bawiąc się przy akompaniamencie kapeli.
Przeleciały nam te trzy dni w mgnieniu oka - jak szkoda,
że tak szybko.

Do zobaczenia na środkowej Łemkowszczyźnie!
Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni!



2

Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 5        rozdział 12
Słońce schowało się już za grzbiety gór. Dolinę ogarnia zmierzch. Miesza się czerń z szarówką. W tej ciszy wieczornej w sercu pojawia się nostalgia, skłaniająca do refleksji dnia, ale też czasów odleglejszych.

Dolina Wierchomlanki była już zasiedlona, gdy w 1595 roku przeprowadzono lokowanie Wierchomli Wielkiej na prawie wołoskim. Fundamentem tej lokacji była istniejąca ludność, etniczny konglomerat skupiających cechy polskie, ruskie i słowackie, a także wołoskie, bowiem w XV wieku do Beskidu Sądeckiego zaczęli docierać pasterze wołoscy. Najprawdopodobniej to właśnie ten konglomerat dał początek Łemkowszczyźnie, jak wielu badaczy uważa. Wierchomla (łemk. Wierchomlia) była wówczas wsią łemkowską, położoną na granicy Łemkowszczyzny, bowiem za grzbietem górskim na północnym zachodzie leżała Łomnica-Zdrój, wieś zamieszkała wyłącznie przez ludność polską.

Kapliczka w Wierchomli Małej.
Kapliczka w Wierchomli Małej.
Osadnictwo w dolinie szybko zaczęło przemieszczać się w najwyższe partie doliny, a nawet sięgać grzbietu górskiego od Runka po Pustą Wielką. W 1601 roku w głębi doliny lokowana została Wierchomla Mała, zwana wtedy Wierchomlą Księżą gdyż stanowiła część muszyńskiego państwa należącego do biskupów krakowskich. Zostawmy jednak na chwilę Wierchomlę Małą. Wrócimy do niej później i coś opowiemy o niej zanim udamy się na nocny spoczynek. Przemieśćmy się do Wierchomli Wielkiej.

W Wierchomli Wielkiej Łemkowie już nie mieszkają, no może poza kilkoma, nielicznymi rodzinami, które zdecydowały się tutaj powrócić po wysiedleniach. Do dzisiejszego dnia rodziny te zdążyły jednak silnie zasymilować się z ludnością polską, która napłynęła tutaj po wojnie. Po Łemkach pozostały właściwie tylko świadectwa. Do najważniejszych zaliczyć należy dawną cerkiew grekokatolicką pw. św. Michała Archanioła z 1821 roku wraz z przylegającym starym cmentarzem. Sylwetka tej świątyni jest nietypowa, prosta, bez silnie wyodrębnionych wież. Wieńczą ją niewielkie wieżyczki. Została zbudowana w układzie trójdzielnym, choć bryła zewnętrzna tego nie uwypukla.

Tymczasem dolinę pochłonął już wieczorny mrok. Szklisty sierp księżyca uwidocznił się na południu. Z cerkiewnych okien wydobywa się światło padające na trójramienne nagrobne krzyże. W świątyni kończy się różaniec. Wchodzimy do jej wnętrza. Rozpoczyna się msza święta. Od 1947 roku w cerkwi odprawiana jest w obrządku rzymskokatolickim.

Cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Wierchomli Wielkiej.
Cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Wierchomli Wielkiej.

Wnętrze cerkwi wydaje się być większe, niż mogłoby to wynikać po ocenie zewnętrznych gabarytów budynku. Emanuje wyczuwalnym ciepłem, wyczuwalnym nie tylko w duchu, ale całym ciałem. Ozdobione jest polichromiami z XIX wieku, odnowionymi w 1928 roku.

Uwagę skupia okazała, bogato i misternie rzeźbiona ściana ikonostasu z XIX wieku. Oddziela ona prezbiterium i nawę, a tym samym jest granicą między światem realnym i duchowym, niejako rozgraniczającym świat ziemski - profanum, od świata boskiego - sacrum. Przejście z jednego świata do drugiego umożliwiają carskie wrota wkomponowane w środkową część ikonostasu. Wrota te zwane są Bramą Królewską, czy też Świętą Bramą lub Świętymi Wrotami. Przez carskie wrota mógł przechodzić jedynie kapłan sprawujący liturgię. Tylko w niektórych momentach nabożeństw mógł z nich skorzystać również diakon. Dla diakonów, osób pomagających w sprawowaniu nabożeństwa przeznaczone były boczne wrota zwane diakońskimi.

Wnętrze cerkwi.
Wnętrze cerkwi.

Ikonostas

Wrota carskie ozdobione są ikonkami przedstawiającymi czterech ewangelistów. Łatwo ich możemy rozpoznać po atrybutach: człowiek stoi za św. Mateuszem (ikona górna na lewym skrzydle wrót,) byk za św. Łukaszem (ikona dolna na lewym skrzydle), lew przy św. Marku (ikona górna na prawym skrzydle), orzeł nad św. Janem (ikona dolna na prawym skrzydle). Na carskimi wrotami znajduje się niewielki mandylion przedstawiający chustę z odbitym wizerunkiem twarzy Chrystusa, przesłaną Abgarowi V Ukkama bar Ma'nu, królowi Edessy, by go uzdrowić z trądu. Na wrotach diakońskich mamy wizerunki męczenników: z lewej św. Szczepana, a z prawej św. Wawrzyńca.

Carskie wrota.
Carskie wrota. Powyżej widoczny mandylion.

W dolnej części ikonostasu, na wysokości wrót znajdują się cztery ikony namiestne. Po lewej stronie wrót carskich widzimy Matkę Boską z Dzieciątkiem, zaś po prawej Chrystusa. Skrajne ikony namiestne zwykle przedstawiają świętych szczególnie czczonych. W wierchomlańskiej cerkwi nie jest inaczej i z lewej mamy św. Mikołaja w biskupiej szacie, a z prawej patrona świątyni św. Michała Archanioła.

Powyżej mamy rząd małych ikon wyobrażających kolejne święta roku liturgicznego, 12 ikon świątecznych zwanych prazdnikami. W rzędzie tym wyeksponowano ikonę „Ostatnia wieczerza”, na znak jej odnowienia we mszy świętej. Jest ona większa i znajduje się w środku na carskimi wrotami.

Powyżej prazdników mamy kolejny rząd ikon przedstawiających apostołów. Między nimi centralne miejsce zajmuje Deesis, na którym przedstawiono siedzącego na tronie Chrystusa - Zbawiciela Świata (łac. Salvator Mundi), ubranego w strój arcybiskupi i koronę, który w lewej ręce trzyma jabłko królewskie zaś prawą błogosławi. W najwyżej położonym rzędzie ikony przedstawiają patriarchów i proroków starotestamentowych. Szczyt ikonostasu wieńczy krzyż z ukrzyżowanym Chrystusem.

św. Mikołaj. Matka Boska z Dzieciątkiem. Chrystus. św. Michał Archanioł.
Św. Mikołaj. Matka Boska
z Dzieciątkiem.
Chrystus. Św. Michał Archanioł.

Ikonostas.
Ikonostas.

Carskie wrota prowadzą wprost do prestoła okrytego specjalną szatą. To najważniejsze miejsce w świątyni, na którym stoi tabernakulum. W cerkwiach tabernakulum przyjmuje kształt budowli świątynnej.

Prestoł z tabernakulum.
Prestoł z tabernakulum.

Tabernakulum.
Tabernakulum.

Tylna ściana w prezbiterium
Tylna ściana w prezbiterium

Wracamy do nawy. We wnętrzu cerkwi znajdują się również cztery ołtarze boczne przedstawiające: św. Barbarę, Opiekę Matki Bożej, świętych Cyryla i Metodego oraz patronów Rusi świętych Włodzimierza i Olgę. Występowanie ołtarzy bocznych jest charakterystyczne dla cerkwi położonych na zachodnich krańcach Łemkowszczyzny, podobnie jak ambon. Jest to efekt przenikania wpływów rzymskokatolickich do świątyń grekokatolickich, leżących w dobrach biskupstwa rzymskokatolickiego, a do takich zaliczało się dawne Państwo Muszyńskie. W innych częściach Łemkowszczyzny ołtarze boczne i ambony w cerkwiach są spotkane bardzo sporadycznie. Tym właśnie wyróżniają się cerkwie na zachodnich krańcach Łemkowszczyzny od tych położonych głębiej Łemkowszczyzny. Cerkiew św. Michała Archanioła w Wierchomli Wielkiej jest jedną z ciekawszych w okolicy.

Wracamy do nawy.
Wracamy do nawy.

Nawa.
Nawa.

Nagrobek rodziców Wołodymyra Chylaka.
Nagrobek rodziców
Wołodymyra Chylaka.
Pani Iwona Bołoz, kustosz i nasz przewodnik po cerkwi przeprowadza nas jeszcze na cmentarz, ogarnięty mrokiem. Stoją tu jeszcze stare łemkowskie krzyże cmentarne wieńczące nagrobki Łemków, których stąd nie wygnano. Wieczne im odpoczywanie. Przechodzimy obok kamiennej dzwonnicy parawanowej z XIX wieku. Ma kształt potrójnej arkady, w której wiszą trzy dzwony.

W sąsiedztwie dzwonnicy, po drugiej stronie alejki znajduje się nieco zniszczony nagrobek rodziców Wołodymyra Chylaka (ukr. Володимир Хиляк), jednego z najbardziej znanych pisarzy łemkowskich, znanego również pod artystycznymi pseudonimami: Jeronim Anonim, W.Nielach, Ja-sam, Quidam, Łemko-Semko, Niekij. Urodził się tutaj w Wierchomli w 1843 roku w rodzinie parocha. Jako pierwszy zaczął tworzyć w dialekcie łemkowskim, a jego twórczość odegrała znaczną rolę w procesie kształtowania się łemkowskiej tożsamości. Pisał artykuły i eseje poświęcone problemom społecznym, jak i zagadnieniom etnograficzno-historycznym. Pisał powieści, opowiadania, wspomnienia, szkice etnograficzne i bajki. Często przedstawiał w nich krzywdy wyrządzone łemkowskiej ludności przez polską szlachtę, np. konfederatów barskich w swojej najpopularniejszej powieści  pt. „Szybienicznyj Wierch”.
Nagrobek rodziców Wołodymyra Chylaka.
Nagrobek rodziców Wołodymyra Chylaka.

Tablica na nagrobku rodziców Wołodymyra Chylaka.
Tablica na nagrobku rodziców Wołodymyra Chylaka.

W pobliżu jest też nowy grób innego łemkowskiego pisarza Michała Żrołka. W roku 2004 był konsultantem na planie filmu Krzysztofa Krauze pt. „Mój Nikifor”. Zmarł tego samego roku pierwszego grudnia, w wieku siedemdziesięciu lat. Michał Żrołka znany jest ze swoich „Opowieści łemkowskich”, dokumentujących dawne tradycje i obyczaje łemkowskie oraz trudny los Łemków w okresie powojennym. Są to opowieści oparte na jego własnych przeżyciach i wspomnieniach. Sam po wojnie wraz z rodziną został przesiedlony podczas akcji „Wisła” do zielonogórskiego. Po latach wrócił do Wierchomli, próbował odnaleźć swoją rodzinną chyże, ale na darmo - ponoć rozebrano ją, przeniesiono w inne miejsce i poskładano. Z ziemi gdzie mieszkał zniknęły jego najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Ugory pokryły ziemie, która kiedyś go żywiła, zniknęły z niej nie tylko łemkowskie chaty, ale też tradycje i obyczaje. W swoim pamiętniku „Ja. Łemko” napisał o przededniu tamtego tragicznego czasu: „Ojciec ciężko pracował w kamieniołomie, by zbudować dom - po łemkowsku: chyżę. Rósł przy nim jawor, grusza, jabłoń, a za nim był duży sad. W Wigilię, zgodnie ze starym zwyczajem, ojciec zbliżał świecę do belki w powale: kiedy jej płomień kierował się ku oknu, znaczyło to pomyślny rok, kiedy zaś skłaniał się ku drzwiom, zapowiadał czyjąś rychłą śmierć. W tamtą Wigilię ogieniek wskazał drzwi. Wkrótce zmarła matka. A wioskowy wariat zaczął biegać po lesie wieszcząc koniec Wierchomli, która - jego zadaniem - miała przestać istnieć. Nie mylił się. Po tamtej pamiętnej Wigilii, w styczniu 1947 roku przyjechali żołnierze i przymusowo wysiedlili Łemków z ich ponad 175 wsi rozrzuconych w Karpatach.”

Grób Michała Żrołka.
Grób Michała Żrołka.

Jest już sporo po dziewiętnastej. Opuszczamy cerkiewny teren w Wierchomli Wielkiej. Żegnamy się z panią Iwoną i dziękujemy za spotkanie i oprowadzenie. Wracamy w głąb doliny Wierchomlanki. Wierchomla Mała, tam zamieszkaliśmy na te trzy dni pobytu na zachodnich krańcach Łemkowszczyzny - „Chata pod Pustą” uroczy ośrodek powstały w oparciu o budynek dawnej szkoły, która po wojnie zamarła. Po wysiedleniach Łemków przybyło tu kilkunastu polskich osadników, niewielu w porównaniu do przedwojennych 55 gospodarstw. Szkoła nie była potrzebna, urządzono w niej schronisko, najpierw studenckie, potem ośrodek wczasowy Huty im. Lenina, a dzisiaj rozbudowany funkcjonuje jako wspaniały ośrodek wypoczynkowy. Po dawnej szkole pozostał jeszcze widoczny ganeczek od strony południowej, dawnych mieszkańców, właścicieli tutejszych pastwisk upamiętniono nazwami wyciągów orczykowych stacji narciarskiej „Dwie Doliny” - Frycek, Płatek, Toczek, Fiedor.

Na nocnym niebie gwiazdy zabłysnęły. Śpiewamy przy ognisku wspominając łemkowską nutę. Przypomina nam ona czas miniony, czas Łemków. Jakby to było, gdyby nie było tamtych wysiedleń... pewnie siedzieli byśmy teraz przy ognisku z Łemkami, opowiadali historie, my o swoich stronach, a oni o swoich. Dzisiaj możemy zanucić pieśń

Там на Лемковині помежде горами,
Было сой селечко зване Поланами.

Чом тото селечко Поланами звали?
Бо межде лісами пола карчували.

Лісы карчували, пола управлали,
А над поточками леник пристеряли.

Леник пристеряли гвечер до місячка,
Молоденькы хлопці и шварны дівчатка.

А як пристеряли, красьні сой сьпівали,
Аж ся доокола горы розлігали.

Zgromadzeni wokół ogniska śpiewamy i wspominamy.
Zgromadzeni wokół ogniska śpiewamy i wspominamy.

Watra płonie.
Watra płonie.


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas