Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Niski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Niski. Pokaż wszystkie posty

5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 15        rozdział 31
Piętnasty dzień wędrówek po starej Łemkowyni... Przed nami najwyższa góra po polskiej stronie Beskidu Niskiego. A w dolinach kolejne łemkowskie wioski, senne, ciche, położone z dala od cywilizacji.

TRASA:
Izby – Przełęcz Beskid (644 m n.p.m.) [czerwony szlak] Lackowa (997 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Pułaskiego (743 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ostry Wierch, rozstaj [żółty szlak] Ostry Wierch (930 m n.p.m.) [żółty szlak] Ostry Wierch, rozstaj [czerwony szlak] Przełęcz Pułaskiego (743 m n.p.m.) – Bieliczna – Izby

OPIS:
Izby, Bieliczna na mapie WIG z okresu międzywojennego.
[źródło: http://polski.mapywig.org/]

Nad rzeką Białą leży dawna rusińska wieś Izby (łem. Ізбы). Jej mieszkańcy zostali przymusowo wysiedleni w 1947 roku. Mieszka w niej obecnie kilka rodzin łemkowskich. W Izbach stoi dawna cerkiew greckokatolicka pw. św. Łukasza, wzniesiona w 1886, a od 1948 roku użytkowana przez kościół rzymskokatolicki.

O godzinie 11.45 rozpoczynamy wędrówkę. Idziemy w górę rozległej, malowniczej doliny. Mijamy cerkiew św. Łukasza. Po 10 minutach przechodzimy obok końcowego przystanku autobusów przy leśniczówce. W lewo odchodzi stąd droga do wsi Bieliczna, my podążamy dalej prosto na południe, dróżką wchodzącą pomiędzy łąki i pastwiska „Końskiej Doliny” - gospodarstwa rolnego i stadniny koni huculskich, i arabskich. Z lewej za trawiastym wyniesieniem wyłania się lesista kopuła Lackowej. O godzinie 12.15 wchodzimy do lasu. Po kolejnych pięciu minutach osiągamy granicę państwową i niewyraźną przełęcz Beskid (644 m n.p.m.). Utwardzona dróżka przecina ją i schodzi na stronę słowacką.

Most na rzeką Biała.
Most na rzeką Biała.

Izby.
Izby.

Rozległa, malownicza dolina wsi Izby.
Rozległa, malownicza dolina wsi Izby.
Rozległa, malownicza dolina wsi Izby.

Łąki i pastwiska „Końskiej Doliny”.
Łąki i pastwiska „Końskiej Doliny”.

Na granicy polsko-słowackiej podejmujemy czerwony szlak, który biegnie grzbietem pasma wyznaczającego granicę państwową. Stare, zasłonięte nieco młodnikiem drogowskazy wskazują kierunek na Lackową: na wschód. Szlak wiedzie przez młodniki wtapiające się w las, który wkrótce zaczyna dominować. Po około 20 minutach marszu szlak zaczyna się co raz bardziej wspinać w górę. Nachylenie bardzo szybko rośnie. Już na początku wydaje się ostre, lecz to tylko rozgrzewka przed tym co jest dalej.

Podejście na Lackową od strony zachodniej robi wrażenie, choć nie jest zbyt długie. Nazwane jest ścianą płaczu. Daje wycisk, ale poważne trudności występują, gdy jest mokro i błotniście, po deszczu. Teraz jest sucho, parno, powietrze jest „ciężkie”. Pewnie będzie padać, lecz jeszcze nie teraz. Do lasu wnika intensywny gorąc promieni słonecznych. Dwa, trzy kroki, stop dla wyrównania oddechu - tak wygląda walka ze stromym stokiem. Gdyby było błoto, może wyglądałoby to tak: dwa kroki do tyłu (właściwie ześlizgu), trzy do przodu. Od drzewa do drzewa pokonujemy z mozołem stromiznę zbocza. Byle do góry. W najbardziej stromym fragmencie pojawiają się skałki. Jednak najbardziej pomocne są drzewa i ich wystające korzenie, które stanowią swoiste naturalne oporęczowanie podejścia. Drzewa zaś dają oparcie, na których można zaprzeć się plecami i odpocząć. Zmagania ze stokiem Lackowej od strony przełęczy Beskid przynosi jednak też wiele uśmiechu. Stanowi nie lada atrakcję, choć z drugiej strony potwierdza, że Beskid Niski nie jest taki łatwy. Podejście przed wierzchołkiem łagodnieje, ale wciąż wymaga wysiłku niemal do ostatnich metrów przed niewielką kopułą szczytową.

Granica. Tutaj opuszczamy drogę gruntową, która schodzi do słowackiej wsi Petrova.

Przed ścianą płaczu.
Przed ścianą płaczu.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.

Podejście na Lackową.
Podejście na Lackową.

Lackowa (997 m n.p.m.).
Lackowa (997 m n.p.m.).
Na szczyt docieramy jako ostatni z grupy o godzinie 13.30. Szczyt Lackowej nie posiada żadnych walorów widokowych. Są na nim dwie tabliczki szczytowe polska i słowacka. Pod słowacką tabliczką jest metalowa skrzyneczka, w której przechowywany jest zeszyt na wpisy zdobywców szczytu, a także pamiątkowa pieczątka. Niestety na szczycie nie mamy zbyt wiele czasu. Właściwie nie mamy go wcale. Musimy pośpiesznie opuścić szczyt zanim ledwie na niego wyszliśmy. Zaczęło intensywnie padać i słychać wokół wyładowania atmosferyczne. Nie spodziewaliśmy się tego. Przyszło nagle.

Pośpiesznie sięgamy do plecaków po peleryny i ruszamy dalej nie myśląc o żadnym odpoczynku. Byle niżej. Błyskawice rozbłyskują poziomo w chmurach. Deszcz intensywnie leje. Leśna dróżka biegnie jednak dość długo grzbietem. W końcu jednak odbija na lewo wraz z linią granicy państwowej i ostro schodzi kamienistą dróżką w dół. W między czasie deszcz słabnie, odgłosy burzy oddalają się. Zatrzymujemy się na Przełęczy Pułaskiego. Nasłuchujemy. Wydaje się, że przechodzi. Ruszamy zatem z Przełęczy Pułaskiego na Ostry Wierch, kolejne wzniesienie w paśmie granicznym.

Nie pada. Siodło Przełęczy Pułaskiego nie jest zbyt szerokie. Szybko przechodzimy pod stok Ostrego Wierchu, który od pierwszych metrów jest bardzo ostry. Wspinamy się bez ociągania kamienistą dróżka zarośniętą krzewami. O godzinie 14.30 osiągamy rozstaj na granicznym grzebiecie. Szczyt Ostrego Wierchu znajduje się w bocznym grzbiecie około 200 metrów stąd na północ. Prowadzi tam żółty szlak. Po kilku minutach zdobywamy go, ale w tej samej chwili znów słychać nawrót deszczu, w dali słychać wyładowania. Opuszczamy szczyt i wracamy tą samą drogą na Przełęcz Pułaskiego. W między czasie przestaje padać, lecz krótkotrwałe nawroty kurtyn wodnych spotykać nas będą jeszcze kilkakrotnie. Nie one jednak będą nas niebawem zaskakiwać.

Grzbiet graniczny odchodzący od szczytu Lackowej.
Grzbiet graniczny odchodzący od szczytu Lackowej.

Ostry Wierch (930 m n.p.m.).
Ostry Wierch (930 m n.p.m.).

Zejście z Ostrego Wierchu na Przełęcz Pułaskiego.
Zejście z Ostrego Wierchu na Przełęcz Pułaskiego.

O godzinie 15.00 zaczynamy schodzić z Przełęczy Pułaskiego nieznakowaną drogą do doliny, do której z północno-wschodnich stoków Lackowej spływają strugi źródłowe rzeki Biała. Droga jest wygodna, a las powoli przerzedza się. Pi pięciu minutach przekraczamy pierwszą strugę przepływającą przez drogę, niezbyt głęboki bród przejść można po patykach. Trochę dalej jednak sytuacja zmienia się diametralnie. Nie pada, ale Biała staje się bardziej wartka zbierając wody spływające z okolicznych wzniesień. Nie ma innego rozwiązania, jak przeprawa przez nurt dochodzący do pół metra głębokości. Jeden, drugi, trzeci raz i tak zdaje się bez końca rzeka jak szalona przechodzi z jednej strony drogi na drugą. W pewnej chwili wydaje się nam, że idziemy korytem rzeki. Sprawdzamy po lewej - nie ma drogi, po prawej również nie ma. Idziemy więc prosto z prądem wody.

Droga do Bielicznej.
Droga do Bielicznej.

Biała.
Pierwszy kontakt ze strumieniem.

Dolina rzeki Biała.
A co tam... przez bród najwygodniej.

Dolina rzeki Biała.

Dolina rzeki Biała.

Dolina rzeki Biała.

Dolina rzeki Biała.

Dolina rzeki Biała.

Czy to koryto rzeki, a może jednak droga?
Czy to koryto rzeki, a może jednak droga?

Cerkiew w Bielicznej.
Cerkiew w Bielicznej.

O godzinie 15.30 mijamy z prawej bieloną cerkiewkę grekokatolicką z 1796 roku, murowaną z kamienia. W roku 1985 została zrekonstruowana po zniszczeniach wojennych i powojennych. Stanowiła niegdyś centrum życia duchowego wsi Bieliczna, wsi łemkowskiej liczącej przed II wojną światowa 34 domostwa.

Podążamy dalej w dół doliny. Wchodzimy na otwarte przestrzenie. Jesteśmy już blisko kresu wędrówki, ale gdy słyszymy zbliżające się wyładowania atmosferyczne, chowamy się w zagajnikach. Dolina Białej uchodzi za jedną z najbardziej malowniczych dolin w Beskidzie Niskim. Skąpana dzisiaj deszczem lśni srebrzystymi kroplami, które spływają po konarach i liściach jak łzy. Aura mimo wszystko dostarcza wielu niezwykłych wrażeń, poza oczywiście okresowo nadchodzącymi i odchodzącymi wyładowaniami. Gdyby można było zobaczyć stojące tutaj chyże i wyglądających spod okapów dachów Łemków. Nic z tego, bo w Bielicznej nie mieszka już nikt od lat. Niektóre wioski łemkowskie zaczęły żyć nowym, innym życiem...

A w Bielicznej trawa aż po pas
Nad Bieliczną Lackowa stoi w chmurach
Nad Bieliczną rosną lasy pełne malin i borówek
Nad Bieliczną płacze dobry Bóg

A w Bielicznej tyko cerkiew ukryta
W kępie drzew jak w zielonym kożuchu
W środku krzyczą świętokradcze napisy na ścianach
Poprzez sufit nieba sięga wzrok

Tuż przy drodze czerwona poziomka
Śpi głęboko spokojna o życie
Bo niczyja nie zerwie jej ręka
Tu w Bielicznej już nie mieszka przecież nikt

(Krzysztof Kleszcz - „Nad Bieliczną”)

Lackowa stoi w chmurach
Lackowa stoi w chmurach.

O godzinie 16.15 docieramy pod leśniczówkę w Izbach. Wykręcamy mokre ubranie, przebieramy się w suche. Wraca aura błękitnego nieba. Milkną zupełnie rwące strumienie wody. Wraca sielanka i spokój. Nie chce się stąd wyjeżdżać...




5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 15        rozdział 30
Kiedyś podobno tereny, gdzie leży ta niewielka wioska odwiedziła Królowa Jadwiga. Podczas pobytów w mieście Biecz lubiła urządzać sobie wiosenną porą wędrówki po karpackiej puszczy. Była zachwycona jej przyrodą i krajobrazem. Urzekały ją malownicze, łagodne wzniesienia i doliny przez które płynęły szemrzące potoki. Śródleśne polany były pełne kwiatów. Na jedną z takich polan trafiła pewnego dnia, a polana ta wręcz tonęła w kwiatach, pokryta morzem żółtych mniszków lekarskich. Zauroczona przepięknym widokiem postanowiła, że na owej polanie założy osadę, którą nazwie Kwiatów-Toń. Tak też miało się stać, a z czasem nazwa ewoluowała na Kwiatów, a potem Kwiatoń. Czy to prawda, czy nieprawda - nikt nie może tego potwierdzić, ani temu zaprzeczyć. To legenda. Wiadomo, że wśród dawnych osadników kilka osób nosiło nazwisko Kwiatoń. Stąd też przypisuje się pochodzenie nazwy wsi temu nazwisku, co nie była w tamtych czasach czymś niezwykłym.

Pierwsza wzmianka o Kwiatoniu pochodzi z 1480 roku. Była niewielką wioską leżącą w rozległej kotlinie nad rzeką Zdynianka. W 1665 roku mieszkało w niej 57 osób. Z czasem powiększała się i w 1890 liczyła około 400 osób. Była to ludność pochodzenia wołosko-ruskiego, nazywana później ludnością łemkowską.

W niedużej odległości od rzeki stoi najpiękniejszy kwiat architektury sakralnej, najcenniejsza pamiątka po mieszkającej niegdyś we wsi ludności łemkowskiej - cerkiew pw. św. Paraskiewy. Zachwyca lekkością konstrukcji i smukłością kształtów. Jest bezsprzecznie perłą cerkiewnej architektury drewnianej. W 2013 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego Ludzkości UNESCO.

Cerkiew pw. św. Paraskiewy w Kwiatoniu.
Cerkiew pw. św. Paraskiewy w Kwiatoniu.

W miejscowej tradycji cerkiew ta jest datowana na rok 1700, lecz istnieje prawdopodobieństwo, że została wzniesiona wcześniej, jeszcze przed 1691 rokiem. Zbudowana została z głównie drewna jodłowego metodą zrębową. Jest typu północno-zachodniego, trójdzielna, a więc posiada silnie wyodrębnione trzy części: babiniec przez który wchodzimy do cerkwi, nawę dla wiernych oraz prezbiterium, gdzie dokonuje się liturgia. Budynek cerkwi jest zorientowany, a więc strona prezbiterium zwrócona jest na wschód w stronę Jerozolimy i Grobu Pańskiego. Chrystus, który ma przyjść po raz drugi na świat, by rozjaśnić ziemię od ciemności grzechu ma przyjść właśnie tak jak słońce - od wschodu.

Z przewodnikiem pod cerkwią.
Z przewodnikiem pod cerkwią.
Z przewodnikiem pod cerkwią.

Pan Jan Hyra, kustosz i przewodnik po cerkwi zaprasza do wnętrza świątyni. Przechodzimy przez przedsionek, w którym stoi kamienna kropielnica 1750 roku. Ściany zdobione malowidłami, zaś na stropie widać scenę, w której Chrystus przekazuje klucze świętemu Piotrowi. W tle tego malowidła widoczna jest cerkiew w Kwiatoniu. Do babińca wprowadzają masywne drzwi.

Z babińca widać już złocisty ikonostas. Po lewej i prawej mamy rzędy ław wykonanych w 1903 roku, z których dawniej korzystali starcy, inwalidzi, chorzy i kobiety w ciąży. Inni wierni stali podczas nabożeństwa. Na ścianach bocznych mamy malowidła olejne: z lewej „Wypędzenie Adama i Ewy z Raju”, z prawej „Ofiara Kaina i Abla”. Na stropie babińca w plafonie wmalowano scenę z Matką Bożą Opieki Pokrow, która otacza opieką wszystkie stany osłaniając symbolicznie wszystkich wiernych rozciągniętym w rękach omoforionem. Ponad ławkami mamy drewniany taras chóru ozdobiony dekoracyjnym parapetem. W tymże parapecie do roku 2010 roku ukryta była jedną z tajemnic świątyni. Podczas prowadzony prac konserwatorskich odkryto warstwę starego malowidła. Był to fragment pierwotnego ikonostasu z przedstawieniami rzędu Deesis, na których znajdują się wizerunki apostołów oraz Chrystusa Pantokratora. Ocenia się, że malowidło to pochodzi z XVII wieku. Obecnie zabezpieczone znajduje się w gablocie przed ołtarzem do obecnych nabożeństw rzymsko-katolickich.

Matka Boża Opieki Pokrow otaczająca opieką wszystkie stany.
Matka Boża Opieki Pokrow otaczająca opieką wszystkie stany.

Wypędzenie Adama i Ewy z Raju.
Wypędzenie Adama i Ewy z Raju.

Ofiara Kaina i Abla.
Ofiara Kaina i Abla.

Napis nad chórem w języku łemkowskim wykonany w 1904 roku.
Napis nad chórem w języku łemkowskim wykonany w 1904 roku,
a odnoszący się do gruntownego remontu cerkwi przeprowadzonego w 1811 roku.

Fragment pierwotnego ikonostasu.
Fragment pierwotnego ikonostasu z przedstawieniami rzędu Deesis.

Przechodzimy do nawy, gdzie otaczają nas malowidła z detalami o trójwymiarowej iluzji - kolumny, gzymsy, dekoracyjne fryzy i putta nadają świątyni wystrój barokowy. Tą część cerkwi oświetla światło z XIX-wiecznego żyrandola, zawieszonego u stropu pokrytego sceną Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor. Na bocznych ścianach nawy między oknami zawieszone są dwie ikony. Ikona z lewej przedstawia Matkę Bożą z małym Jezusem w układzie Hodegetria. Z prawej na ikonie przedstawiona jest scena „Zdjęcie z Krzyża”. Przy chórze w ławach stoją dwie chorągwie procesyjne, opatrzone napisem „Fundował Sylwester Dziamba roku 1008”. W ławach południowych stoi również krzyż procesyjny z 1875 roku tzw. trójlistny, czyli taki, w którym na końcu każdego z ramion znajduje się ornament trójlistnej koniczyna. Łącznie mamy więc na takim krzyżu 12 liści koniczyny symbolizujących apostołów. Na krzyżu znajduje się pozłacana rzeźba Chrystusa. Jest to jedyna rzeźba w cerkwi.

Matkę Bożą z małym Jezusem w układzie Hodegetria. Zdjęcie Krzyża.
Matkę Bożą z małym Jezusem.Zdjęcie z Krzyża.

Strop nawy.
Strop nawy.

Przed nami stoi ikonostas misternie wykonany w 1904 roku, za którym znajduje się prezbiterium uważane w obrządku wschodnim za przedsionek do nieba i raju. Ikonostas wypełniony jest ikonami według ściśle określonego układu. Jest jak biblia obrazkowa. W najniższym położeniu mamy rząd czterech ikon namiestnych (czyli najważniejszych), rozdzielonych wrotami (carskimi pośrodku i dwoma diakońskimi po bokach). Pierwsza ikona po prawej przedstawia patrona świątyni, czyli św. Paraskiewy. Na kolejnej ikonie mamy Chrystusa Nauczającego trzymającego otwartą księgę na słowach z ewangelii św. Mateusza, które ma wypowiedzieć Zbawiciel w Dniu Sądu Ostatecznego: „Przyjdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata”. Charakterystycznie złożone palce prawej dłoni Chrystusa oznaczają pierwsze litery słów „Isos Hrystos Car”, co przetłumaczone ze starosłowiańskiego języka cerkiewnego oznacza „Jezus Chrystus Król. Po lewej stronie carskich wrót mamy postać Matki Bożej z Dzieciątkiem, a dalej ulubionego świętego w rejonie Karpat wschodnich - św. Mikołaja z Miry. Wrota dekorują motywy winorośli, a w środkowych (carskich) wkomponowane są ikony ewangelistów. Na mniejszych, diakońskich wrotach umieszczono wizerunki diakonów: Stefana (Szczepana) i Wawrzyńca.

Powyżej mamy rząd mniejszych ikon stanowiących kalendarz liturgiczny zwanych prazdnikami, na których przedstawiono dwanaście kolejny świąt roku kościelnego. W niektórych cerkwiach ikony te były wyjmowane, albo dysponowano drugim kompletem takich ikon. Odpowiednia do kalendarza liturgicznego ikona była umieszczana na małym stoliku ołtarzowym stojącym w nawie (tzw. tetrapod), by zgodnie ze starym zwyczajem cerkiewnym wierni mogli do niej podejść, pomodlić się i ucałować ikonę.

W wyżej położonym rzędzie umieszczone są ikony Deesis. Przedstawiają orędowników ludzkości dla proszących o łaski od Boga. Centralne miejsce zajmuje w tym rządzie Chrystusa Pantokrator. Po bokach znajdują się wizerunki apostołów oraz św. Pawła (nie był apostołem, ale jako orędownik nauczający w wielu krajach był uważany za filar kościoła wschodniego). W najwyższym położeniu ikony przedstawiają królów i proroków Starego Testamentu, rozdzielone pośrodku wyobrażeniem Trójcy Świętej.

Ikonostas wieńczy krucyfiks z ukrzyżowanym Chrystusem. Pod stopami Chrystusa zauważyć można piszczele i czaszkę, które symbolice kościoła wschodniego oznaczają Wzgórze Czaszki, czyli Golgotę (gr. Γολγοθᾶ) na której dokonała się Męka Pańska. W tradycji chrześcijańskiej Wzgórze Czaszki było też grobem Adama, praojca ludzkości, a więc spływająca krew Chrystusa wsiąkając w ziemię, obmywała również kości Adama zmywając z nich grzech pierworodny. W ten sposób dokonało się odkupienie. Krzyż ma również odniesienie do kościoła zachodu - nogi Chrystusa przybite jedna na drugiej jednym gwoździem. W tradycji kościoła wschodnio-chrześcijańskiego Chrystus na krzyżu ma przybite jednak obok drugiej.

Za ikonostasem znajduje się miejsce najświętsze w świątyni. W jego centrum stoi ołtarz nakryty cyborium, czyli baldachimem podtrzymywanym na czterech kolumnach. Tam stoi złocone tabernakulum o kształcie świątyni. W mensie przed tabernakulum złożone są relikwie św. Parskiewy.

Ikonostas z 1904 roku.
Ikonostas z 1904 roku.

Centralny fragment ikonostasu.
Centralny fragment ikonostasu.

Prezbiterium widziane przez carskie wrota.
Prezbiterium widziane przez carskie wrota.

Cerkiew pw. św. Paraskiewy w Kwiatoniu.
Cerkiew pw. św. Paraskiewy w Kwiatoniu.

Wizyta w starej świątyni połączona z udziałem we mszy jest silnym przeżyciem. Wciągające opowieści przewodnika są właściwie ujmującą gawędą o tradycji i zwyczajach wysiedlonych Łemków. Trochę też o czasach współczesnych, o istocie zachowania dla potomnych cennych pamiątek z przeszłości, takich jak cerkiew w Kwiatonu, jedna z najpiękniejszych i najcenniejszych na obszarze Łemkowszczyzny.

Grupa z przewodnikiem p. Janem Hyrą.
Grupa z przewodnikiem p. Janem Hyrą.



Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas