Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty
Zdaje się, iż właśnie o tej porze roku Bieszczady są najbardziej niezwykłe i tajemnicze. W takich Bieszczadach, ogarniętych głęboką magią, można oddać się długim chwilom zadumy i relaksu oraz odsapnąć od codziennego zgiełku.

Na drzewach pojawił się pierwszy pąk młody,
Znikają szarości, jaśnieją błękity
Życie wraca w las, łąki oraz w wody!
Witajże Jaryło zielenią spowity!

(Masław znad Warty - „Jaryło”, fragm.)

Pora wczesnowiosenna jest nietypową i mało znaną w tych górach, a wtedy przecież budzi się w nich przyroda. Słowianie wierzyli, że czyni to pan siły i młodości, który przybywał w białej szacie na białym rumaku, zwiastując wiosenne odrodzenie i powrót świata do życia. Jego święto wypadało 15 kwietnia i wtedy też dokonywano rytualnego pierwszego siewu zbóż.

TRASA:
Żubracze (633 m n.p.m.) Wołosań (1071 m n.p.m.) Przełęcz pod Jawornem (928 m n.p.m.) Jabłonki (543 m n.p.m.)

OPIS:
Wędrówkę rozpoczynamy w osadzie Żubracze, niewielkiej wsi położonej w dolinie Solinki, czyli w tym samym miejscu jak ostatniego dnia listopadowej wyprawy po Koronę Bieszczadów. Była wtedy siąpliwa pogoda, potem spadł pierwszy śnieg i w ten sposób nadeszła zima w Bieszczadach. Obecnie mamy zupełnie przeciwną aurę - wiosna zbudziła się na dobre w Bieszczadach. Słońce rozgrzewa powietrze od samego rana. Wchodzimy na niebieski szlak o godzinie 9.15, kieruje on nas do dolinki potoku Wołosań.

Idziemy przez chwilę gruntową drogą, po czym schodzimy z niej i przekraczamy bród potoku. Wspinamy się stokiem wzniesienia pokrytego głównie łąkami i młodnikami. Przez jakiś czas potok widzimy po prawej, lecz niebawem oddalamy się od niego. Pojawiają się przy szlaku roślejsze drzewa, a pod nimi zawilce gajowe (Anemone nemorosa L.). Niespodziewanie szlak szybko sprowadza w dół z powrotem do doliny, gdzie łączą się dwa potoki. Tam z tablic dowiadujemy się, że wędrowaliśmy szlakiem tymczasowym, wytyczonym w związku prowadzoną zrywką drzew.

Potok Wołosań.

Droga ponad potokiem.
Droga ponad potokiem.

Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).
Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).

Miejsce, gdzie łączą się dwa potoki.
Miejsce, gdzie łączą się dwa potoki.

Kierujemy się do dolinki potoku spływającego po lewej. Przecinamy jego bród, a następnie leśną drogą wchodzimy ponad głęboki i szeroki jar potoku, porośnięty buczynowym lasem. Strome stoki pokryte są starymi wysuszonymi liśćmi. Słońce wygrzewa stoki Bieszczadów już trzeci dzień. Aurę taką wykorzystują mniejsze rośliny, które przedostają się gromadnie przez warstwę zleżałych w runie liści i rozkwitają ku słońcu, którego nie przysłaniają jeszcze liście na drzewach. Jest wśród nich spotykany już wcześniej żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz) o fioletowych kwiatach i gwieździście rozchylonych liściach. Śledziennice skrętolistne (Chrysosplenium alternifolium L.) to również rośliny wczesnej wiosny. Ich drobne kwiaty, otoczone są efektownymi, złocistożółtymi liśćmi przykwiatowymi. Liście te pełnią rolę powabni, ale generalnie jest to roślina samopylna.

Potok i droga szlaku.
Potok i droga szlaku.

Początek jaru.
Początek jaru.

Jar.
Jar.

Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz) i Śledziennice skrętolistne (Chrysosplenium alternifolium L.).
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz) i Śledziennice skrętolistne (Chrysosplenium alternifolium L.).

Pniemy się systematycznie leśną drogą. Wyżej rosną przy niej fiołki leśne (Viola reichenbachiana). Posiadają bezwonne kwiaty, dlatego owady wabią barwą i nektarem. Wytwarzają też elajosom na nasionach, dzięki któremu roznoszone są przez mrówki.

Przechodzimy przez Przysłup (1004 m n.p.m.) najwyższy wierzchołek bocznego grzbietu, przez który podążamy na Wołosań - najwyższą kulminację w paśmie Wysokiego Działu. Jest niedaleko od Przysłupu. Przechodzimy przez wyraźną przełęcz porośniętą gęsto buczyną, skąd niedługim podejściem osiągamy główny grzbiet pasma, gdzie spotykamy czerwony szlak. Idziemy nim na północ i po kilku minutach mamy wierzchołek Wołosań (1071 m n.p.m.). Od godziny 11.20 do 12.00 robimy sobie popas na szczycie.

Lesna droga na Przysłup (1004 m n.p.m.).

Fiołek leśny (Viola reichenbachiana).
Fiołek leśny (Viola reichenbachiana).

Bukowy las.

Bukowy las na stokach Wołosania.
Bukowy las na stokach Wołosania.

Wołosań (1071 m n.p.m.).
Wołosań (1071 m n.p.m.).

Figurka pod drzewem na szczycie Wołosania.
Figurka pod drzewem na szczycie Wołosania.

Szczyt nie jest uznawany za punkt widokowy ze względu na las. W pobliżu są polany widokowe, a najbliższa z nich znajduje się na południowym wschodzie. Jednak brak liści na drzewach czyni ten las przejrzystym. O tej porze roku widoczne są plenery zarówno po stronie doliny Solinki na południowym zachodzie, jak też potoku Jabłonka na północnym wschodzie.

Podążamy dalej za czerwonymi znakami ku kolejnemu wzniesieniu na grzbiecie wysokiego Działu - Jaworne (992 m n.p.m.). Schodzimy łagodnie na przełęcz bez nazwy oddzielającą Wołosań i Jaworne, gdzie o godzinie 12.20 odnajdujemy początek czarnego szlaku zejściowego. Schodzi skrajem polany. Potem mamy ostro w dół podmokłą drogą obrośniętą zawilcami, cebulicami, lepiężnikami. śledziennicami i kaczeńcami.

Wołosań (1071 m n.p.m.).
Wołosań (1071 m n.p.m.)..

Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).

Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).
Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).

Lepiężnik biały (Petasites albus).
Lepiężnik biały (Petasites albus).

Śledziennica skrętolistna (Chrysosplenium alternifolium L.).
Śledziennica skrętolistna (Chrysosplenium alternifolium L.).

Knieć błotna, kaczeniec (Caltha palustris L.).
Knieć błotna, kaczeniec (Caltha palustris L.).

Ze stromizny wpadamy na utwardzoną drogę płajową. Szlak zostaje na mokradłach ponad droga. Skręcamy na drodze w lewo. Idziemy chwilę utwardzoną drogą, aż do napotkania znaków szlaku przecinających drogę (można przeoczyć to miejsce). Wspinamy się na niewysoką skarpę, za którą kontynuujemy zejście. O godzinie 13.15 wchodzimy na rozległą, widokową łąkę. Przysiadamy na niej na kwadrans.

Drzewa na polanie zielenią się już. Tyko czekać jak soczystą zielenią okryją się wzniesienia. „Flotylle chmur z nad lasów płyną” - może przyniosą wiosenny deszczyk, który pokropi bieszczadzkie lasy. Pachnie wiosną co raz bardziej.

Łąka.

Dołem pod lasem przebiega utwardzona droga. Ruszamy jej biegiem. Prowadzi przez tereny nieistniejącej wsi Kołonice. Zniknęła po 1944 roku, zniszczona wskutek działań między wojskiem polskim i UPA. Jej ludność przesiedlono później w wyniku akcji „Wisła”. Po wsi pozostały już tylko szczątki, a przede wszystkim drzewa rosnące przy dawnej wiejskiej drodze i płynący pośród nich potok Czerteż - spokojny, ale też jakby smutniejszy. Cicho płynie nie chcąc chyba zmącić panującej w dolinie ciszy.

Tereny dawnej wsi Kołonice.
Tereny dawnej wsi Kołonice.

W dolinie Czerteża nie dymią nawet stalowe retorty. Tradycyjny wypał węgla drzewnego wpisał się w krajobraz Bieszczadów. Jest to trudne i ciężkie zajęcie, wymagające wysiłku fizycznego i doświadczenia. Do tych stalowych kolosów węglarz wkładał przez metalowe drzwi około 12 metrów sześciennych szczap, następnie zamykał drzwiczki, uszczelniał gliną szczeliny i podpalał wsad przez drzwiczki paleniskowe. Potem wiele godzin czuwał, aby w odpowiednim momencie zakończyć wypał, regulując dopływ powietrza i utrzymując we wnętrzu retorty temperaturę około 800 stopni Celsjusza. Tradycyjnie wytwarzany węgiel drzewny ceniony jest przez sympatyków grillowania. Potrawy uzyskane na nim smakują lepiej. Węgiel drzewny używany jest również w farmacji i niektórych działach hutnictwa. Dzisiaj stalowe retorty W wielu miejscach Bieszczadów stoją bezczynne, wyparte przez produkcję przemysłową.

Retorty.
Retorty.

Dolina Czerteża.
Dolina Czerteża.

Zbudziła się wiosna w Bieszczadach. Pąki pojawiły się na przydrożnych drzewach i jasnozielony zaczątek młodych liści. W promieniach wiosny na podmokłej łące złocą się kaczeńce. Ku wiosennym promieniom wychylają się pierwiosnki, do słońca uśmiechają się szczawiki zajęcze. Wiosna wkracza przez szeroko otwarte drzwi. W lasach jest jeszcze jasno, będzie jeszcze jakiś czas promieniście, aż drzewa wypuszczą gąszcz liści i wtedy w leśnej głuszy zrobi się ciemno, a kwitnące runo zniknie niemal zupełnie.

Pierwiosnek wyniosły (Primula elatior).
Pierwiosnek wyniosły (Primula elatior).

Szczawik zajęczy (Oxalis acetosella L.).
Szczawik zajęczy (Oxalis acetosella L.).

Knieć błotna, kaczeniec (Caltha palustris L.).
Knieć błotna, kaczeniec (Caltha palustris L.).

Pierwszy pąk młody.
Pierwszy pąk młody.
Pierwszy pąk młody.
Pierwszy pąk młody.

Czerteż.
Czerteż.
Czerteż.

Kościół w Kołonicach.
Kościół w Kołonicach.

Zbliżamy się do końca tej wędrówki. Szosą musimy jeszcze przejść z Kołonic do parkingu w Jabłonkach. Stał jeszcze niedawno przy tym parkingu pomnik „człowieka, który się kulom nie kłaniał”, postaci kontrowersyjnej w historii Polski. Jedni poddawali w wątpliwość bohaterstwo gen. Świerczewskiego, inni składali kwiaty i zapalili znicze pod obeliskiem upamiętniając pamięć obrońcy mieszkańców regionu przed UPA. Wielu też było takich, którym pomnik nie przeszkadzał i uważali, że powinien dalej stać opisany prawdą historyczną. Pomnik Świerczewskiego w Jabłonkach był przez lata atrakcją, również w czasach po przemianach ustrojowych. Wygląda, że miejsce to wciąż wzbudza zainteresowanie, bo wciąż zatrzymują się tutaj wycieczki i turyści indywidualni, aby obejrzeć i sfotografować obecne gruzowisko po pomniku. Ktoś złożył na nim nawet wieniec kwiatów.

Mierzący ponad dziewięć metrów wysokości granitowy monument był wykonany według projektu polskiego rzeźbiarza Franciszka Strynkiewicza, w miejscu, gdzie Świerczewski zginął śmiertelnie raniony w zasadzce UPA, 28 marca 1947 roku. Wieńczył go stylizowany piastowski orzeł. Na postumencie widniała podobizna generała, zwrócona w stronę miejsca jego ostatniej potyczki (foto w relacji Łopiennik i pierwsze nuty do „Pieśni o Ziemi naszej").

Plac, gdzie stał pomnik gen. K. Świerczewskeigo.
Plac, gdzie stał pomnik gen. K. Świerczewskeigo.
Plac, gdzie stał pomnik gen. K. Świerczewskeigo.

Kończymy eskapadę po Bieszczadach o godzinie 14.30. Kwadrans później odjeżdżamy stąd niechętnie. Trochę pociesza informacja, że jutro ma tu padać, ale wędrowaliśmy po Bieszczadach już o różnych porach roku i w różnej aurze i zawsze było w tym coś pociągającego. Każda z tych wędrówek przynosiła jakąś przyjemność, wrażenia i satysfakcję. Co przyniesie kolejna wyprawa – dowiemy się, gdy lato przeminie i nastanie polska złota jesień.


Wiosna przebudziła się, lecz jest jeszcze ospała. Wszak to jest jeszcze kwietniowy plecień, co przeplata trochę zimy, trochę lata. Wiemy o tym od przedszkolnych lat. Pora wczesnowiosenna w tych górach jest mało znana, nie przyciąga ludzi do wędrówek. Na szlakach panuje pustka. To czas, kiedy z połonin znikają ostatnie płaty śniegu, a lodowe wichry ustępują bryzom ciepłego powietrza. Poranne i wieczorne mgły snują się jeszcze wówczas po dolinach. Czy to właśnie teraz Bieszczady nie są najbardziej niezwykłe i tajemnicze? Ileż osób odwiedza te góry o tej porze roku... chyba nikt, oprócz nas.

TRASA:
Przełęcz Przysłup (675 m n.p.m.) [żółty szlak] Jasło (1140 m n.p.m.) Okrąglik (1101 m n.p.m.) +[niebieski szlak] Kurników Beskid (1037 m n.p.m.) +[niebieski szlak] Płasza (słow. Pľaša; 1162 m n.p.m.) [niebieski szlak] Dziurkowiec (słow. Ďurkovec; 1188 m n.p.m.) +[niebieski szlak] Riaba Skała (1199 m n.p.m.) [żółty szlak] Paprotna (1198 m n.p.m.) [żółty szlak] Jawornik (Sękowa; 1021 m n.p.m.) [zielony szlak] Wetlina (651 m n.p.m.)

OPIS:
Zaczynamy w malowniczo położonej bieszczadzkiej wsi Przysłup, lokowanej na prawie wołoskim w dobrach Balów z Hoczwi w połowie XVI wieku. Nazwa tej wsi wywodzi się właśnie z położenia na przełęczy między masywami Jasła i Falowej (z rum. prislop oznacza przełęcz). Tego typu nazewnictwo pojawiło się w Karpatach wraz z osadnictwem wołoskim. W 1921 roku Przysłup liczył 30 domów i 159 mieszkańców. Po II wojnie światowej została wysiedlona i zniszczona. Obecnie jest to niewielka wieś rolnicza, w której znajduje się końcowa stacja dla eksploatowanej obecnie turystycznie bieszczadzkiej kolejki leśnej. Od tej stacyjki o godzinie 7.20 zaczynamy maszerować na Jasło.

Żółty szlak prowadzi chwilkę na zachód wzdłuż torów kolejki, po czym skręca na południe. Prowadzi przez rozległe łąki wzdłuż ciągów brzóz, a następnie wprowadza do lasu. Rozstajemy się z ładnym pejzażem, nikniemy w lesie. Wchodzimy na stromy stok. Podchodzimy zbocze. O godzinie 7.50 przecinamy szutrowy płaj i dalej podchodzimy dość ostro stok. Po krótce osiągamy górne położenia stoku, gdzie w zagłębieniach drogi leży jeszcze śnieg. Omijamy go idąc bokiem. O godzinie 8.35 przecinamy polankę porośniętą borówczyskiem. Za polanką czeka nas jeszcze niewielki las. Drzewa są w nim znacznie mniej wyrośnięte niż te wcześniejsze, niżej rosnące. To zapewne efekt surowszych warunków jakie tu panują.

Łąki wsi Przysłup.
Łąki wsi Przysłup.

Wieś Przysłup.
Widok na wieś Przysłup. W centrum widoczny jest Łopiennik.

Droga podejściowa.
Droga podejściowa.

Jasło.
Las na stokach Jasła.

Jasło.
W zagłębienia drogi leży jeszcze śnieg.

Ponad lasem otwierają się przed nami przestrzenie połonin. Leżą na niej jeszcze obszerne płaty śniegu. Na północnych stokach topnieje on wolniej. Za plecami otwierają się nam widoki ujmujące wrażliwe serca - przepiękny krajobraz ukazujący znane i nieznane wzniesienia. Zbliżamy się do kopuły szczytowej nieco porośniętej niewysokim młodnikiem. Otaczający krajobraz staje się co raz bardziej imponujący. Szczyt Jasło (1153 m n.p.m.) osiągamy o godzinie 9.15.

Na szczycie góry stoi trójnóg geodezyjny, do którego przymocowana jest tabliczka szczytowa. Szczyt Jasło dla odróżnienia od Małego Jasła nazywany jest Wielkim Jasłem. Przydomek „wielki” jak najbardziej pasuje do tej góry, bo z jej wyniosłości roztacza się szeroka panorama. Pod kępkami krzaczastego młodnika znaleźć można świetne miejsce na odpoczynek i podziwianie tej panoramy. Bliżej lata kopułę szczytową Jasła pokryją wysokie trawy i panoramę będzie trzeba wtedy podziwiać na stojąco.

Jasło.
Ponad lasem otwierają się przed nami przestrzenie połonin.

Jasło.
Polana Jasła.

Jasło.
Przed nami widać już wierzchołek.

Jasło.
Widok w kierunku Małego Jasła (po lewej) i pasma Łopiennika (w centrum).

Łopiennik.
Łopiennik.

Widok na Małe Jasło.
Widok na Małe Jasło.

Rozległa polana szczytowa, dzięki której Jasło szczyci się walorami widokowymi powstała najprawdopodobniej w wyniku działalności człowieka. Świadczy o tym brak stopniowego wyciszenia lasu otaczającego polanę poprzez skarlenie drzew. Na polanie rosną też pojedyncze drzewa. Dlatego przypuszczalnie polana powstała poprzez wycięcie z niej lasu rosnącego wcześniej po sam wierzchołek.

W rejonie Jasła żyje wiele rzadkich gatunków zwierząt m.in. niedźwiedzie, rysie, głuszce, a przede wszystkim wilki, których tropy można spotkać w wielu miejscach góry. Wspominali o nich turyści, którzy ostatniej nocy nocowali na szczycie Jasła. Wataha przechodziła nieopodal ich obozowiska.

Jasło.
Na szczyt jest już blisko.

Jasło (1140 m n.p.m.).
Jasło (1140 m n.p.m.).

Nawet w najbardziej nasłonecznionych okolicach szczytu leża jeszcze niewielkie płaty śniegu. Na płatach śniegu można ostudzić rozgrzane plecy Słońce intensywnie pracuje nad nimi. Wydaje się, że niewiele potrzeba, aby rozpłynęły się zupełnie. Jak będzie dalej. Ruszamy o godzinie 9.35, aby to sprawdzić. Schodzimy w kierunku granicy czerwonym szlakiem, który przebiega nieopodal wierzchołka. Zbliżamy się do skraju lasu, przed którym jest biało. We wnętrzu lasu tez jest biało. W niektórych miejscach widać, że grubość śnieżnej pokrywy dochodzi do pół metra. Jednak przy pniach fantazyjnie powykręcanych buków śniegu nie ma. Pień drzewa potrafi pochłonąć nawet 80 procent promieniowania słonecznego przez co intensywnie się nagrzewa, co sprawia, że śnieg wokół niego topnieje szybciej.

Jasło.
Ochłoda dla rozgrznych pleców.

Las na Okrągliku.
Las na Okrągliku.
Las na Okrągliku.

Przechodzimy wierzchołek Okrąglika (słow. Kruhliak; 1101 m n.p.m.). Kilkadziesiąt metrów dalej jest granica polsko-słowacka. Docieramy do niej o godzinie 10.05. Po króciutkim postoju idziemy dalej granicą na południowy wschód. Po niedługim czasie wchodzimy na zaśnieżoną polankę z rozstajem szlaków. Czerwony szlak odchodzi w kierunku szczytu Fereczatej, a następnie schodzi do wsi Smerek. Graniczny szlak prowadzi dalej na południowy wschód. Wkrótce wchodzimy w niezbyt gęsty lasek i schodzimy ostro w dół na nienazwaną przełęcz. Szlak na tym odcinku pozbawiony jest śniegu. Na przełęczy przecinamy niewielką, śródleśną polankę. Za polanką drzewa są roślejsze. Po krótkim podejściu grzbiet znów obniża się nieznacznie, a dalej znów wiedzie przez pewien czas płasko, po czym o godzinie 10.30 zaczynamy schodzić na kolejną wąską przełęcz. Też jest na niej niewielka śródleśna polanka.

Zaśnieżona polanka z rozstajem szlaków.
Zaśnieżona polanka z rozstajem szlaków.

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Za nienazwaną przełączką. W tle widać Okrąglik.

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Zejście na kolejną nienazwaną przełęczkę.

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Rozsłonecnziony szlak przez Pasmo Graniczne.

Szlak dalej wprowadza łagodnie na kolejne wzniesienie Pasma Granicznego przecinając coraz częściej polany. Niektóre z nich porastają krzewy borówczysk. Gdzieniegdzie z lasu wylewają się jeszcze na polany śnieżne płaty. Wolne przestrzenie od borówczysk i śniegu wykorzystują urokliwe kwiaty śnieżyczki przebiśniegi (Galanthus nivalis L.) - symbole przedwiośnia. Ich białe, delikatne kwiaty, pojawiają się nawet w lutym. Pachnące kwiaty śnieżyczek przebiśniegów zwisają na szypułce i z wdzięcznością kłaniają się słońcu, za to, że rozgania zimę. Topnieją w Bieszczadach ostatnie połacie śniegu. Szlaki są przez to nieco nasączone woda, ale woda ta potrzeba jest przyrodzie, która czeka już w pełnym napięciu by wystrzelić, zazielenić soczyście okolicę, zakwiecić wszelakimi barwami, bo przecież...

Czas zimny przeminął, mrozy już hen w tyle
Życie czas rozbudzić nowymi mocami.
Dlatego dziś pokłony oddajmy Jaryle
By wybudzał życie dniami i nocami.

(Masław znad Warty - „Jaryło”, fragm.)

Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis L.).
Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis L.).
Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis L.).

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Topnieje śnieg.

Kurników Beskid (1037 m n.p.m.).
Kurników Beskid (1037 m n.p.m.).
Tutaj szlak zaczyna iść wzdłuż granicy rezerwatu przyrody Pľaša.

O godzinie 10.55 zaczynamy iść wzdłuż granicy słowackiego rezerwatu przyrody Pľaša. Przechodzimy tuż pod wierzchołkiem Kurników Beskid (1037 m n.p.m.), który leży w strefie rezerwatu. Na dalszych odcinkach uwidacznia się wyraźna przewaga polan, przechodzących w rozleglejsze połoniny. Pojawiają się na nich rzadkie i objęte ochroną cebulice dwulistne (Scilla bifolia L.). Jest rośliną samopylną, co w tym trudnym czasie pozwala jej kwitnąć bez pomocy owadóe, których jest jeszcze niewiele. Korzysta też z pomocy mrówek, które rozsiewają jej nasiona po okolicy. Czynią to chętnie, bo roślina pokrywa elajosomami, które mrówki uwielbiają.

Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Na granicznym szlaku.

Bukowskie Wierchy.
Bukowskie Wierchy. W dali widać Vyhorlat.

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Ślady po kretówce?

Szlak przez Pasmo Graniczne.
Na granicznym szlaku.

Ciąg grzbietowych polan zdaje się nie kończyć. Daleko z tyłu widać z nich Okraglik, za nim masywy Strybu i Hyrlatej, i dalsze. Wkrótce jednak na stromszym podejściu wchodzimy w las, w którym spotykamy stanowiska złoci żółtej (Gagea lutea). Te śliczne kwiaty zasiedlają wilgotną glebę tutejszego lasu.

Podchodzimy wciąż wzniesienie grzbietowe. W wyższych położeniach stoku leży śnieg. Jego płaty występują również na otwartych przestrzeniach powyżej lasu. Wyrasta przed nami kopulaste zwieńczenie góry obrośnięte krzaczkami borówczysk. Jest godzina 12.05, gdy docieramy na wierzchołek Płaszy (słow. Pľaša; 1162 m n.p.m.). Zatrzymujemy się, bo olśniewa nas tutaj nie tylko aura, ale też znakomita panorama. Jakże wiele bieszczadzkich wierzchołków ją wypełnia, w tym tych zaliczanych do Korony Bieszczadów: Stryb, Hyrlata, Łopiennik, Jasło, Wołosań, Smerek, Kruhly Wierch, Tarnica. Niezwykłe!

Złoć żółta (Gagea lutea).
Złoć żółta (Gagea lutea).

Las na Płaszy.
Las na Płaszy.

Płasza.
Otwarte obszary na kopule szczytowej Płaszy.

Płasza.
Widok w kierunku Połoniny Wetlińskiej.

Płasza.
Przeds nami szczyt Płaszy.

Płasza.
Płasza (słow. Pľaša; 1162 m n.p.m.).

Po słowackiej stronie mamy Bukowskie Wierchy (tak przez braci Słowaków nazywane są Bieszczady), za nimi widać charakterystyczny ścięty wierzchołek Vyhorlat. Bukowskie Wierchy to góry zalesione w całości i nie występują w nich widokowe połoniny. Są jednak jeszcze bardziej bezludne, niż te po których obecnie wędrujemy.

O godzinie 12.15 opuszczamy szczyt Płaszy. Wędrujemy na południowy wschód grzbietem połoniny. Szlak prowadzi przez większość czasu przez otwarte obszary. Ma się wrażenie, że grzbietowa połonina ciągnie się po widoczny i nieodległy Dziurkowiec. Na horyzoncie pojawiają się pasma Karpat Ukraińskich.

Płasza.
Wschodnia panorama.
Jawornik i Paprotna (zaśniezone przecinki).
Z lewej Połonina Wetlińska. W głębi Połonina Caryńska.

Płasza.
Płasza (słow. Pľaša; 1162 m n.p.m.).

Płasza.
Opuszczamy szczyt Płaszy.

Płasza.
Widok z Płaszy w kierunku Dziurkowca i Riabej Skały.

Tarnica z Płaszy.
Zbliżenie na Tarnicę.

Połonina Równa.
Zbliżenie na Połoninę Równą w Karpatach Ukraińskich.

Grzbiet Pasma Granicznego.
Grzbiet Pasma Granicznego - widok w kierunku wschodnim.

Grzbiet Pasma Granicznego.
W drodze na Dziuerkowiec.

Grzbiet Pasma Granicznego.
Przed nami Dziurkowiec.

Przecinamy płat śniegu, na którym wygrzewa się w słońcu dopiero co wybudzona z zimowej hibernacji jaszczurka zwinka (Lacerta agilis). Wieczorem, gdy spadnie temperatura ukryje się w swojej kryjówce i spędzi w niej noc. Kryjówki wykopują sobie same w ziemi. Wykopują norki na głębokości do 5 centymetrów pod powierzchnią, a robią w nich wiele rozgałęzień, aby zmylić polujące na nie drapieżniki. Norki takie zwinki wykopują najczęściej pod krzewami, a długość ich korytarzy sięga 8 metrów.

W dolinie po słowackiej stronie widzimy niedużą wieś Runina, ale w większości zamieszkuje ją ludność ukraińska i rusińska. Po drugiej stronie doliny wznosi się masyw z kulminacją o nazwie Stolová (934 m n.p.m.). W pięknym plenerze podchodzimy Dziurkowiec (słow. Ďurkovec; 1188 m n.p.m.) i zdobywamy go o godzinie 13.05.

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).
Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis).

Wieś Runina.
Wieś Runina.

Dziurkowiec (słow. Ďurkovec; 1188 m n.p.m.).
Dziurkowiec (słow. Ďurkovec; 1188 m n.p.m.).

Dziurkowiec (słow. Ďurkovec; 1188 m n.p.m.).
Widok z Dziurkowca w kieunku Płaszy.

Pasmo Graniczne.
W kierunku Riabiej Skały.

Po dziesięciominutowej przerwie ruszamy na kolejny wierzchołek. Grzbiet łamie się teraz na północny wschód. Po niedługim marszu, pokonując m.in. większe płaty śniegu o godzinie 13.40 docieramy na szczyt Riaba Skała (1199 m n.p.m.), często nazywany też Rabią Skałą. Jego nazwa pochodzi od ukraińskiego słowa riabyj – pstry. Wierzchołek ten zarośnięty jest krzewami i młodnikiem. Na przedłużeniu szlaku granicznego widać najwyższy szczyt Bieszczadów - Pikuj lezący po stronie ukraińskiej. Świetnym punktem widokowym na słowackie Bieszczady jest platforma widokowa na urwiskiem grzbietu granicznego położona niedaleko na wschód od kulminacji Riabej Skały. Jest to niższy wierzchołek Riabej Skały (1169 m n.p.m.) ze znakiem granicznym nr 1/15.

Pasmo Graniczne.
Śnieg między Dziurkowcem i Riabą Skałą.

Pasmo Graniczne.
W drodze na Riabą Skałę.

Pasmo Graniczne.
Polana przed Riabą Skałą.

Riaba Skała (1199 m n.p.m.).
Riaba Skała (1199 m n.p.m.).

Widok w kierunku Karpat Ukraińskich.
Widok w kierunku Karpat Ukraińskich.

Zbliżenie na szczyt Pikuj.
Zbliżenie na szczyt Pikuj.

Riaba Skała (1199 m n.p.m.).
Riaba Skała (1199 m n.p.m.).

O godzinie 14.05 kończymy pobyt na Riabej Skale i żegnamy się z grzbietem granicznym. Za żółtymi znakami kierujemy się na północ, gdzie odchodzi boczny grzbiet Paportnej i Jawornika. Przemierzamy bukowy młodnik, potem pokryty śniegiem otwarty stok Paprotnej (1198 m n.p.m.), skąd mamy śliczne widoki, szczególnie na zachód. Widzimy tam tereny z których rano rozpoczynaliśmy tą cudowną wędrówkę. Z kolei przed nami rozciąga się Połonina Wetlińska. Jej południowe stoki są już zupełnie pozbawione śniegu. Tylko pod lasem widać jeszcze jego resztki.

Zejście z Riabej Skały.
Zejście z Riabej Skały.

Widok na północny zachód.
Widok na północny zachód.

Zbliżenie na Łopiennik.
Zbliżenie na Łopiennik.

Przed nami Smerek.
Przed nami Smerek, z lewej za drzewkami Roh i Osadzki Wierch.

Zbliżenie na Hasiakową Skałę i Chatkę Puchatka.
Zbliżenie na Hasiakową Skałę i Chatkę Puchatka.

Pokonujemy krótki stromy uskok pod szczytem Paprotnej i chwilę później wchodzimy do lasu. Nasz szlak pokrywa śnieg, ale stopniowo ustępuje wraz ze zmniejszającą się wysokością. Maszerujemy przez bukowy las. Słońce jeszcze silnie grzeje nam w plecy. Przenika bez problemu do lasu pozbawionego jeszcze liściastego dachu.

W runie pojawiają gromadki żywca gruczołowatego (Cardamine glanduligera O.Schwarz). Żywiec pojawia się w lasach właśnie teraz, kiedy na drzewach nie ma jeszcze liści. Jest wiosennym kwiatem karpackich lasów, bo występuje gównie w nich, a na innych terenach jest raczej „nieznany”. Jego liście wydzielają intensywny zapach czosnku, co można sprawdzić rozcierając je na dłoni. Brązy runa rozjaśniają zawilce gajowe (Anemone nemorosa L.). Jako gatunek wolno rozprzestrzeniający się bywa traktowany jako roślina wskaźnikowa starych lasów, zachowanych na przestrzeni wieków.

Północny stok Riabej Skały.
Północny stok Riabej Skały.

Słońce silnie grzeje nam w plecy.
Słońce silnie grzeje nam w plecy.


Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz).
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz).
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera O.Schwarz).

Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).
Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).

O godzinie 15.30 docieramy do rozwidlenia. Żółty szlak prowadzi stąd do Wetliny Starego Sioła - zielony szlak również do Wetliny, lecz pod kościół. Kierujemy się od teraz zielonymi znakami (to krótsze zejście). Szlak prowadzi cały czas lasem. Przechodzimy przez niewielkie wyniesienie na którym stoją cztery drewniane krzyże. Po chwili droga zejściowa staje się dość uciążliwa, bardzo stroma, z wyciętymi uskokami stopni w ziemi. Wychodzimy z lasu o godzinie 16.20. Przed nami wznosi się Połonina Wetlińska z Osadzkim Wierchem (1252 m n.p.m.) i Rohem (1255 m n.p.m.). Z prawej na grzbiecie połoniny widoczna jest Hasiakowa Skała (1228 m n.p.m.) z Chatką Puchatka. Z prawej ładnie widać też Połoninę Caryńską.

Drewniane krzyże.
Drewniane krzyże.

Wetlina.
Wetlina i widok na Połoninę Wetlińską
z Osadzkim Wierchem (1252 m n.p.m.) i Rohem (1255 m n.p.m.).

Wetlin.
Wetlina z widokiem na Połoninę Caryńską.

Mamy już niedługi kawałek drogi do głównej szosy Wetliny. Mijamy drewnianą wiatę, potem pierwsze zabudowania. Do szosy dochodzimy o godzinie 16.30. Wetlina jest obecnie jedną z głównych i najruchliwszych baz turystycznych w Bieszczadach - tak piszą w przewodnikach turystycznych, ale wczesnowiosenna Wetlina jakby temu zaprzecza. Nie ma tu nikogo, wszystko zamknięte, karczmy nieczynne, tylko jeden sklep spożywczy. To nietypowy czas na Bieszczady.

Obecny czas jest jak legenda o Bieszczadach dzikich i odludnych. Pora wczesnowiosenna - niedoceniana i jakże piękna, choć jeszcze tuż przed pełnym rozkwitem przyrody.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
W drodze na Jasło

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas