-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alpy. Pokaż wszystkie posty

Mont Blanc, 4. doba: powrót

Przespaliśmy twardo noc. Nie mieliśmy problemów z zaśnięciem, takich jak poprzedniej nocy. Położyliśmy się wczoraj dość wcześnie o godzinie 20:00, a i tak trochę zaspaliśmy. Nie obudził nas ani gwar osób ruszających tej nocy do ataku na szczyt Mont Blanc, ani żadne inne odgłosy osób współdzielących pomieszczenie noclegowe. Wstaliśmy tylko na śniadanie, które zamówiliśmy na godzinę 2:15. Zjedliśmy razem z ludźmi ruszającymi do ataku na szczyt, a po śniadaniu znów zapadliśmy w twardy sen. Po otwarciu oczu ze zadziwieniem stwierdzamy, że jesteśmy ostatnimi osobami leżącymi jeszcze w łóżku. Inni już gdzieś wyszli, jeśli nie na szczyt góry, to na jadalnię, albo do toalety, albo na zewnątrz łapiąc zasięg dla telefonu. Pewna część osób, która pozostała w schronisku planuje popołudniową wspinaczkę na szczyt, inni oczekują kolejnej nocy poddając się aklimatyzacji. Tak planują na przykład Ukraińcy, który podejmą wspinaczkę za kilkanaście godzin, czyli następnej nocy.
Udostępnij:

Mont Blanc, 3. doba: atak szczytowy

Trudno było zapaść w twardy sen. Nie jest łatwo wyciszyć się przed czymś tak bardzo emocjonującym. Po za tym ściany pomieszczeń sypialnianych w schronisku Goûter nie są wytłumione. Dokładnie słychać co się dzieje w naszej sali i w salach sąsiednich. Słychać każde otwarcie drzwi, każde potknięcie o plecak lub inne sprzęty stojące przy łóżkach, każde zakaszlnięcie, zachrapanie, gadanie w czasie snu. Każdy odgłos wybudzał. Nie wiadomo ile tak naprawdę czasu przespaliśmy. Może tylko jedną godzinę, a może dwie. Zapewne nie więcej, choć do łóżka położyliśmy się wcześnie, jeszcze za dnia. Spoglądając nocą przez okienko dostrzec można było piękne gwieździste niebo nad Goûter. Wczorajsze popołudniowe chmury rozeszły się zupełnie. Właśnie tak miało być. Pewna, ładna aura miała nastąpić na ten dzień.

W końcu zegarki dzwonią. Niepotrzebnie, bo już nie spaliśmy. Jest godzina 2:00. Nie ma już czasu na ostatni senny odlot. Wstajemy. Do wymarszu mamy wszystko przygotowane. Pozostaje tylko ubrać się, ale jak? Patryk sprawdza jak jest na zewnątrz. Stwierdza, że w miarę ciepło. Wystarczy koszulka i lekka kurtka. Wcześniej jednak udajemy się na śniadanie, które podają o godzinie 2:15. Menu nie różni się zbytnio od ostatniego w Tête Rousse: twardy chleb, wędlina, żółty ser, masło, jakiś dżem i coś jeszcze. Nie jemy dużo. Nie chce się. Ktoś nam powiedział, że podstawą jest picie – trzeba dużo pić, dlatego do plecaka dokupujemy jeszcze półtoralitrową butelkę mineralnej, która tutaj koszuje siedem euro. To się przecież musi udać i nie może tego zniweczyć niedopatrzenie jakiegoś drobiazgu, jeśli wszystko inne nam sprzyja. Wyszliśmy już tak wysoko, ale wciąż trzeba pokonać jeszcze blisko kilometr przewyższenia. Jeszcze nigdy nie doszliśmy tak wysoko.
Udostępnij:

Mont Blanc, 2. doba: wejście na lodowiec

Wczorajszego dnia z zachwytem spoglądaliśmy na obiady jakie serwują w Refuge de Tête Rousse. Porcje wyglądały imponująco i smakowicie. Pamiętając ich wygląd ze zdziwieniem spoglądaliśmy na śniadanie, które kosztowało nas po 12 euro. Ten czerstwy chleb nie był taki, jakiego byśmy się spodziewali. Peter, ten ciągły gaduła i żartowniś, który przed nami zjawił się na śniadaniu ostrzega nas, że przysługuje nam tylko po jednej kromce tego chleba. Po jego słowach ukradkiem zbieramy ze szwedzkiego stołu po dwie kromki, oglądając się, czy aby nikt nie patrzy. Do chleba mamy dość szeroki wybór: plasterki sera żółtego i wędliny, miód, masło, a ponadto mleko z płatkami oraz herbatę. To wszystko wystarcza, aby najeść się do syta, ale nie zjedliśmy zbyt dużo. Nie czuliśmy takiej potrzeby, aby zjeść więcej niż po kromce chleba. Może to skutek tego, że na tej wysokości uczucie głodu zanika.
Udostępnij:

Mont Blanc, 1. doba: do pierwszej bazy

Dolinę mrok ogarnia jeszcze. Granicę szwajcarsko-francuską przyjeżdżamy w nocy. Do Francji wjeżdżamy wcześniej niż planowaliśmy. Przejeżdżamy wolniutko przez Argentière, gdzie nasz kierowca Marko ma zarezerwowany nocleg. Odszukujemy ciasną uliczkę prowadzącą do pensjonatu White Chalet. Mamy sporo czasu, ale Marko nie chce zatrzymać się, aby sprawdzić dojazd do White Chalet.

– Poradzę sobie – powiada Marko, po czym nieco dociska pedał gazu, lecz nie za dużo, bo kręta uliczka na to nie pozwala.

Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas