Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bystrzyckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bystrzyckie. Pokaż wszystkie posty
O poranku na werandzie schroniska „Jagodna” zamawiamy tradycyjnie jajecznicę i herbatę. Rzadko kiedy na śniadanie zamawiamy coś innego. Taki posiłek nie „ocięża” i zaraz z rana bez ociągania się możemy startować na kolejny etap wędrówki. Trochę jednak zniesmacza nas fakt, że przez większą część dnia szlak powiedzie nas szosą.

TRASA:
Schronisko PTTK „Jagodna” (811 m n.p.m.) [czerwony szlak] Rozdroże pod Uboczem [czerwony szlak] Lasówka [czerwony szlak] Zieleniec, Schronisko PTTK „Orlica” w Zieleńcu (850 m n.p.m.) [zielony szlak] Orlica (1084 m n.p.m.) [zielony szlak] Sołtysia Kopa (896 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kozia Hala [czerwony szlak] Duszniki-Zdrój (530 m n.p.m.)

Główny Szlak Sudecki
etap 10
Schronisko PTTK „Jagodna”Duszniki-Zdrój
28,0 km

Kamienny krzyż z 1814 roku.
Kamienny krzyż z 1814 roku.
Wychodzimy ze schroniska. Nad nami bezchmurne niebo. Grzeje już, choć jest dopiero 8.30 i słońce ledwie wzeszło. Wchodzimy w cień drzew pod stary kamienny krzyż z 1814 roku stojący przed schroniskiem. Dowiązujemy sznurowadła butów, poprawiamy długość szelek przy plecakach, i coś tam jeszcze, i ruszamy w drogę.

Za czerwonymi znakami schodzimy minutkę szosą i potem w dół skrajem skoszonej łąki do doliny słabo zaludnionej wsi Spalona (niem. Brand). Jeszcze w latach międzywojennych Spalona była wsią rozwijającą się, do czego przyczyniała się droga prowadząca do Mostowic zbudowana w roku 1864, a także funkcjonująca gospoda Hartmanna przekształcona później w schronisko. Rozwój tej wsi zapoczątkowała leśna huta szkła działająca tutaj w okresie XVI i XVII wieku. Nazwa „Spalona” pojawiła się przypuszczalnie po roku 1473, kiedy w wyniku długotrwałej suszy wybuchł ogromny pożar, który przez sześć tygodni trawił lasy Gór Bystrzyckich.

Przed wioską skręcamy w lewo na drogę, którą zagłębiamy się w lasach Gór Bystrzyckich. Podążamy na rozległą i niezbyt widoczną w terenie Przełęcz Spaloną (niem. Brandpass; 788 m n.p.m.), która często niewłaściwie odnoszona jest do miejsca gdzie stoi Schronisko „Jagodna”. Ukryta w świerkowym lesie, płytko wcinająca się w masyw pasma przełęcz dzieli Góry Bystrzyckie na część południową i północną.

Zejście do doliny wsi Spalona.
Zejście do doliny wsi Spalona.

W okolicy Przełęczy Spalonej jak zwykle droga jest bardzo błotnista, a zagłębienia w niej wypełniają kałuże. Po minięciu przełęczy wchodzimy na wygodniejszą drogę utwardzoną. W porannym słońcu wygrzewa się na niej przedstawiciel padalca zwyczajnego (Anguis fragilis). Osobniki takie zwykle przed obcym udają martwe stworzenie (by ich nie zjeść:). Ten w ogóle nie przejmuje się naszą obecnością, albo nie wyczuwa z naszej strony zagrożenia i powolutku przesuwa się „wężowatymi” ruchami na skraj drogi.

Okolice Przełęczy Spalona.
Okolice Przełęczy Spalona.

Padalec zwyczajny (Anguis fragilis).
Padalec zwyczajny (Anguis fragilis).
Padalec zwyczajny (Anguis fragilis).

Z prawej strony zbocze wznosi się łagodnie ku szczytowi góry Ubocze (niem. Fallenlehne; 812 m n.p.m.). Utwardzona droga prowadzi na Przełęcz pod Uboczem (735 m n.p.m.). Nasz szlak nie doprowadza nas do niej. O godzinie 9.40 schodzimy na lewo z utwardzonej drogi, szeroka dróżka prowadzi nas w dół. W oddali widzimy na niej przechadzające się sarny - spłoszone umykają w gęstwinę świerków. Dróżka nieco stromiej schodzi po zboczu i wkrótce o godzinie 9.55 dochodzimy do rozdroża pod Uboczem (725 m n.p.m.), położonego przy szosie.

Na leśnych stokach Ubocza.
Na leśnych stokach Ubocza.
Na leśnych stokach Ubocza.

Od schroniska czerwonemu szlakowi towarzyszył niebieski, który na rozdrożu pod Uboczem odchodzi szosą na prawo biegnąc dalej grzbietem Gór Bystrzyckich. Czerwony szlak odchodzi na lewo i szosą schodzi do malowniczej doliny Dzikiej Orlicy, na przebiegającą tamtędy Autostradę Sudecką – utrapienie turystów przemierzających Główny Szlak Sudecki. Taką właśnie ma opinię ten odcinek, choć w wielu miejscach szosa ta słynie z pięknych widoków. Główny Szlak Sudecki prowadzi tą szosą przez wiele kilometrów, zbyt wiele, bo aż przez 20,2 km: od wejścia na szosę ze wsi Ponikwa do Schronisko PTTK Jagodna (4,0 km), a potem od południowych granic wsi Lasówka do domu wczasowego „Korund” w Dusznikach-Zdroju (16,2 km). Współdzielenie jezdni, czy skąpego pobocza z ruchem samochodowym z pewnością nie jest bezpieczne i przyjemne podczas wędrówki. Twardy asfalt jest też dużym utrapieniem dla naszych stóp.

Szosa schodząca do Doliny Dzikiej Orlicy.
Szosa schodząca do Doliny Dzikiej Orlicy.

Autostrada Sudecka była budowana etapowo w latach 1931-38 jako fragment nigdy nie ukończonej magistrali komunikacyjnej. Miała ona ciągnąć się wzdłuż całych Sudetów od Żytawy po Opawę. W oficjalnej wersji Autostrada Sudecka miała zaktywizować turystykę w Sudetach, ale bardziej prawdopodobnym jest cel militarny III Rzeszy, który mogą potwierdzać częściowo zachowane bunkry z gniazdami karabinów maszynowych i stanowiskami armat przeciwpancernych na Przełęczy Spalonej i Przełęczy nad Porębą.

Odcinek wiodący przez Góry Bystrzyckie i Orlickie łączy znajdujące się na południu Międzylesie, Różankę, Gniewoszów. Powyżej Gniewoszowa przechodzi przez Przełęcz nad Porębą, a potem przez Przełęcz Spaloną, gdzie przecinając grzbiet Gór Bystrzyckich przechodzi do doliny Dzikiej Orlicy. Dalej biegnie przez Mostowice, Lasówkę, Zieleniec gdzie na stoku Orlicy osiąga najwyższy pułap około 925 m n.p.m., a następnie schodzi do przełęczy Polskie Wrota (660 m n.p.m.). Odcinek wiodący przez Zieleniec nosi nazwę Drogi Orlickiej i został zbudowany najwcześniej.

Na Autostradę Sudecką docieramy o godzinie 10.10. Skręcamy w prawo i zaraz wchodzimy do wsi Lasówka (do roku 1945 niem. Kaiserswalde). Idziemy wąskim poboczem szosy, wzdłuż potoku Dzikiej Orlicy (czes. Divoká Orlice, niem. Wilde Adler), na której przebiega tutaj polsko-czeska granica państwowa. Po drugiej stronie Dziekiej Orlicy wznoszą się Góry Orlickie (czes. Orlické hory, niem. Adlergebirge), gdzie znajduje się najwyższy szczyt Sudetów Środkowych, w Czechach i Polsce - Wielka Desztna (czes. Velká Deštná; 1115 m n.p.m.). Szczyt ten znajduje się na zachód od nas.

Tymczasem maszerując brzegiem szosy mijamy nie tylko pojazdy mechaniczne, ale również trenujących licznie sportowców: kolarzy i narciarzy biegowych. Przemykają co chwilę koło nas.

Kolarze trenujący na Autostradzie Sudeckiej.
Kolarze trenujący na Autostradzie Sudeckiej.

Biegaczki narciarskie.
Biegaczki narciarskie.

Narciarze biegowi.
Narciarze biegowi.

Lasówka ma silnie rozproszoną zabudowę ciągnąca się łańcuchowo wzdłuż Autostrady Sudeckiej. W wielu domach prowadzona jest agroturystyka i chyba bez problemu można tutaj znaleźć nocleg. Stoi tutaj wiele nowych domów letniskowych, ale też dużo domów starych, niszczejących i opuszczonych. Życie w dolinie Dzikiej Orlicy nie jest łatwe ze względu na surowy klimat górski, a także niezbyt urodzajne gleby. Dolina była dawniej zarośnięta lasami pełnymi dzikiej zwierzyny, dzisiaj porastają ją półdzikie górskie łąki. Części Lasówki objęta jest Specjalnym Obszarem Ochrony Siedlisk Natura 2000 „Dolina Dzikiej Orlicy”.

Przy agroturystyce „Sudecka Chata” mijamy Most Adama, kładkę przerzuconą nad Dziką Orlicą, która umożliwia przejście na czeską stronę, skąd ze wsi Bedřichovka można dostać się znakowanym szlakiem na Wielką Desztną. Około godziny 10.30 mijamy zabytkowy kościółek św. Antoniego, zbudowany w 1910 roku kiedy mieszkało tutaj 660 osób. W wsi stoi również kilka drewnianych chałup, które są przykładem XIX-wiecznych sudeckich domów mieszkalnych.

Most Adama nad Dziką Orlicą.
Most Adama nad Dziką Orlicą.

Stary dom w Lasówce.
Stary dom w Lasówce.

Kamienna figura maryjna w Lasówce pochodząca z 1883 lub 1885 roku.
Kamienna figura maryjna w Lasówce pochodząca z 1883 lub 1885 roku.

Przed nami kościółek św. Antoniego w Lasówce.
Przed nami kościółek św. Antoniego w Lasówce.

Dolina Dzikiej Orlicy (widok na stronę czeską).
Dolina Dzikiej Orlicy (widok na stronę czeską).

Zabytkowy dom sudecki.
Zabytkowy dom sudecki.

Niedaleko za kościółkiem mamy ogrodzone miejsce biwakowe z ławkami. Zatrzymujemy się tam do godziny 11.00, po czym kontynuujemy „asfaltową” wędrówkę. Słońce bezlitośnie rozgrzewa nawierzchnię szosy. Zbliżamy się do lasu licząc na jego cień, ale tego i tam jest skąpo. Wkrótce wstępujemy w ostępy Gór Orlickich.

Pole biwakowe w Lasówce.
Pole biwakowe w Lasówce.

Autostradą Sudecką wspinamy się na zbocza masywu Gór Orlickich objęte Specjalnym Obszarem Ochrony Siedlisk Natura 2000 „Góry Orlickie”. O godzinie 11.55 mijamy odejście tzw. Drogi Dusznickiej schodzącej do doliny Bystrzycy Dusznickiej (niem. Reinerzer Weistritz), biegnącej do części zdrojowej miasteczka Duszniki-Zdrój. My zaś odchodzimy nieco na lewo i szybciej nabieramy wysokości by wejść do osiedla Zieleniec (niem. Grunwald).

Autostrada Sudecka.

Autostrada Sudecka.
Autostrada Sudecka.

Wkrótce droga wyrównuje się i wychodzi z lasu. Robi się bardzo widokowo. Szosa trawersuje zbocza Gór Orlickich pokryte wieloma trasami narciarskimi. Zieleniec rokrocznie oferuje doskonałe warunki narciarskie, dzięki specyficznemu klimatowi i wysokim opadom śniegu. Śnieg leży tu znacznie dłużej niż trwa kalendarzowa zima.

Zbocza opadają do doliny Bystrzycy Dusznickiej, za którą ciągnie się równoległy masyw Gór Bystrzyckich. Na tym odcinku Autostrada Sudecka nazywana jest Drogą Orlicką. Mijamy duży murowany krzyż przydrożny, a nieco dalej napotykamy otwarty sklep spożywczy, gdzie uzupełniamy zapasy picia. W takim skwarze wypijamy płynów więcej niż zwykle.

Krzyż przydrożny w Zieleńcu.
Krzyż przydrożny w Zieleńcu.

Zieleniec.
Zieleniec.

Zieleniec sprawia wrażenie uśpionego. Prawie nie widać w nim ludzi, nic się nie dzieje. Panuje wokół bezkresny spokój. Nie zawsze tak tu jest. Z nadejściem zimy i pierwszych śniegów Zieleniec budzi się - robi się w nim gwarno i tłoczno. Zapełniają się hotele i pensjonaty, na stokach pojawiają się narciarze. Zieleniec zaczyna żyć.

Tymczasem Droga Orlicka przez chwilkę pnie się nieco w górę pod budynek stacji GOPR, za którym nieco opada. W między czasie czerwony szlak odchodzi na prawo prowadząc pod widoczny budynek Schroniska PTTK „Orlica”. Docieramy do niego o godzinie 12.40 Podchodząc do drzwi wejściowych schroniska przechodzimy obok kamiennej figury św. Jana Nepomucena z 1862 roku. Schronisko przypuszczalnie powstało trochę później, o czym świadczyć może rok 1878 znajdujący na frontowym szczycie przy głównym wejściu. Na przełomie XIX i XX wieku w budynku tym funkcjonował zajazd (Gasthaus).

Schronisko PTTK „Orlica”.
Schronisko PTTK „Orlica”.

W drodze do Schroniska PTTK „Orlica”.
W drodze do Schroniska PTTK „Orlica”.

W schronisku jesteśmy jedynymi gośćmi. Brak ruchu turystycznego wymusza ograniczenia w funkcjonowaniu tego obiektu. Nie mają do zjedzenia nic na ciepło, można tylko napić się herbaty lub kawy, albo żurku z kubka. Można zostać w schronisku na noc, ale trzeba zadeklarować się na to przed godziną szesnastą, gdyż później schronisko zostaje zamknięte na klucz i nie ma co liczyć na to, iż ktoś nam je otworzy. Zostając tu na noc nie ma co liczyć, że dostaniemy coś konkretnego na kolację. Po prostu w sezonie letnim nikt tutaj niczego nie gotuje, nie przygotowuje żadnych dań, bo zwykle nie ma dla kogo tego robić. Dobrze jednak było tutaj zatrzymać się i odpocząć.

Schronisko opuszczamy o godzinie 13.35. Poniżej schroniska widzimy nieduży kościół św. Anny z ostrosłupową wieżą. Zbudowany został w 1902 roku z tutejszego kamienia. Przy kościółku stoi kamienna kolumna maryjna z figurą Matki Boskiej z roku 1862 oraz krzyż z 1866 roku na postumencie. Kiedyś kościół w Zieleńcu był najwyżej położoną świątynią w Prusach, w dzisiejszych czasach jest zaś najwyżej położonym kościołem w Sudetach, leży na wysokości 856 m n.p.m. Dawniej gdy Zieleniec był wsią, był również uznawany za najwyżej położoną wieś w Sudetach. Nie wiadomo jednak jak wieś ta powstała. Za datę początkową uważa się rok 1719, kiedy został tutaj zawiązana kolonia. Potem w 1762 roku wybudowano tutaj pierwszy drewniany kościół.

Kościół św. Anny w Zieleńcu.
Kościół św. Anny w Zieleńcu.

Drogą Orlicką wciąż podążamy na północ. Wychodzimy z Zieleńca i modyfikujemy zaplanowaną trasę ograniczając marsz asfaltem. Dokładamy sobie wejście na najwyższy polski punkt Gór Orlickich, bo wydaje nam się, że Główny Szlak Sudecki nie powinien go pomijać. Szosa zaczyna delikatnie wznosić na stokach Zielonego Garbu, mijamy hotel „Zieleniec”. Jest bardzo widokowo. Widoki stąd sięgają gór znajdujących się po drugiej stronie Kotliny Kłodzkiej. Powietrze nie jest dzisiaj zbyt przejrzyste, ale widać ich zarys na wschodnim horyzoncie. Na północy za to dobrze widać masyw Szczelińców. Szosa zaczyna zataczać łuk na lewo, przechodząc w ten sposób ponad źródliskową częścią doliny Białego Potoku. Przed zakrętem napotykamy początek zielonego szlaku na Orlicę, przy którym stoi obelisk poświęcony Heinrichowi Rübartschowi.

Przed nami hotel „Zieleniec”.
Przed nami hotel „Zieleniec”.

Heinrich Rübartsch (ur. 1852 w Niwie, zm. 1930 w Zieleńcu) był piwowarem i oberżystą.. Gdy osiadł w Zieleńcu przejął od brata gospodę. W 1882 roku na szczycie Orlicy wybudował 16-metrową drewnianą wieżę widokową, zaś obok niej postawił małą gospodę Gasthaus zur Hohen Mense, rozbudowaną dwa lata później. Potem na początku XX wieku wybudował na Orlicy nowe, duże schronisko górskie Hohe Mense-Baude, które prowadził aż do śmierci. Heinrich Rübartsch uznawany jest za prekursora turystyki i narciarstwa w rejonie Zieleńca i Orlicy. Był postacią znaną i barwną. Ze względu na wygląd przylgnął do niego przydomek Liczyrzepa z Orlicy.

Przy obelisku Heinricha Rübartscha.
Przy obelisku Heinricha Rübartscha.

O godzinie 14.00 opuszczamy czerwony szlak wiodący Autostradą Sudecką. Podejmujemy zielony szlak, który wprowadza nas na szeroki leśny dukt, powoli wspinający się ponad doliną Białego Potoku. Po kilkunastu minutach przechodzimy przez bardziej otwarte tereny zarastających łąk, zwane Szymonkami (niem. Simons Wiese). To ponad nimi stało niegdyś schronisko na Orlicy. Droga nasza skręca tutaj w prawo na północny-zachód. Dalej spokojnie zwiększamy wysokość. Wkrótce szlak odbija z drogi na lewo i nieco stromiej, ale krótko wiedzie wprost na szczyt Orlicy przez zarośnięta młodnikiem ścieżkę. Potem króciutko przez borówczyska i mamy pas graniczny. Dwa lata temu ktoś nam mówił o umieszczonej tutaj polskiej tabliczce szczytowej. Szukamy jej, ale nadaremno. Przechodzimy zatem kilkanaście metrów dalej, do czeskiej tabliczki szczytowej. Docieramy do niej o godzinie 14.30.

Orlica (niem. Hohe Menze, czes. Vrchmezí; 1084 m n.p.m.).
Orlica (czes. Vrchmezí, niem. Hohe Menze; 1084 m n.p.m.).

Orlica (czes. Vrchmezí; 1084 m n.p.m., niem. Hohe Menze) jest najwyższym szczytem polskiej części Gór Orlickich, a także Sudetów Środkowych. 21 września 2012 na szczycie odsłonięto pomnik upamiętniający pobyt na wierzchołku Johna Quincy Adamsa - późniejszego prezydenta USA (w 1800), cesarza Józefa II (w 1779) oraz Fryderyka Chopina (w 1826). Od strony czeskiej na szczyt dochodzi czerwony Szlak Aloisa Jiráska (czes. Jiráskova horská cesta, JHC), główny długodystansowy szlak w Górach Orlickich wytyczony w 1921 roku, a noszący imię czeskiego pisarza i poety, który w owym czasie odwiedzał tereny Gór Orlickich. Cały Szlak Aloisa Jiráska liczy około 160 km długości i wiedzie od Broumova przez Nowe Miasto nad Metują, Rokytnice, Jablonné i przez Góry Orlickie do Litomyšla.


Po czeskiej stronie, niecałe 100 metrów od szczytu stoi zadaszona wiata z ławkami. Zmierza tam też zielony szlak, będący przedłużeniem tego, którym podchodziliśmy Orlicę. Odpoczywamy kwadrans pod wiatą, po czym kontynuujemy wędrówkę zielonym szlakiem. Zielony szlak sprowadza nas łagodnie w dół ku granicy państwowej. Niebawem prowadzi nas przecinką graniczną, a potem lasem, pod koniec bardziej stromo.

O godzinie 15.20 wracamy na Autostradę Sudecką i biegnący wzdłuż niej czerwony szlak. Na szosie tej skręcamy w lewo i po chwili wędrówki czerwony szlakiem z lewej mijamy niewielki kamieniołom dolomitów krystalicznych. Trochę dalej po prawej stronie mamy parking i Sołtysią Kopę (896 m n.p.m.), która jest świetnym punktem widokowym. Można z niej zobaczyć Góry Stołowe, Góry Bystrzyckie, Masyw Śnieżnika. Z kolei na północnym zachodzie przy dobrej pogodzie w dali zobaczyć można bardziej oddalone pasma Sudetów Środkowych, a także Karkonosze. W dolinie na północy widoczne są zabudowania Dusznik-Zdroju.

Sołtysia Kopa (896 m n.p.m.).
Odpoczynek na Sołtysiej Kopie (896 m n.p.m.).

Sołtysia Kopa.
Sołtysia Kopa.

Panorama z Sołtysiej Kopy.
Panorama z Sołtysiej Kopy.

Duszniki-Zdrój z Sołtysiej Kopy.
Duszniki-Zdrój z Sołtysiej Kopy.

Góry Stołowe (masyw Szczelińców) z Sołtysiej Kopy
Góry Stołowe (masyw Szczelińców) z Sołtysiej Kopy

Maszerujemy dalej asfaltem. Autostrada Sudecka wyraźnie obniża już swoją wysokość. Przez pewien czas wciąż mamy piękne widoki. Wkrótce jednak szosę otaczają drzewa. O godzinie 15.55 mijamy węzeł szlaków „Podgórze PL/CZ” (787 m n.p.m.). Odchodzi tutaj żółty szlak do czeskiej Olešnicy v Orlických horách oraz zielony do polskiego Lewina Kłodzkiego. Główny Szlak Sudecki wciąż obniża się. Od węzła szlaków oddalamy się od granicy polsko-czeskiej. Przechodzimy przez Kozią Halę mijając Ośrodek Szkolenia Piechoty Górskiej „Jodła”, za którym stoi dom wczasowy „Korund”. To koniec asfaltu. Czerwony szlak schodzi z Autostrady Sudeckiej na prawo i dalej schodkami w dół, by za domem wczasowym zniknąć w lesie. Na ławce koło domu wczasowego robimy sobie kilkuminutową przerwę.

Autostrada Sudecka wyraźnie obniża już swoją wysokość.
Autostrada Sudecka wyraźnie obniża już swoją wysokość.

Dom Wczasowy „Korund”.
Dom Wczasowy „Korund”.

Wchodzimy na leśną ścieżkę, która przez chwilę schodzi stromym zboczem z Koziej Hali. Potem łagodnie wchodzimy na drogę dojazdową. Skręcamy na nią w prawo i po krótkim marszu o godzinie 16.30 jesteśmy na Jamrozowej Polanie, gdzie skręcamy w lewo na dróżkę biegnącą skrajem lasu. Idąc dalej z lewej słyszymy dochodzące odgłosy ruchliwej szosy z doliny Wapiennika. Jednak już po 15 minutach szlak odbija na prawo i alejkami spacerowymi schodzi do miasta Duszniki-Zdrój (niem. Bad Reinerz, czes. Dušníky).

Ścieżka przez chwilę schodzi po stromym zboczu z Koziej Hali.
Ścieżka przez chwilę schodzi po stromym zboczu z Koziej Hali.

Dróżka biegnąca skrajem lasu.
Dróżka biegnąca skrajem lasu.

O godzinie 17.00 przecinamy ulicę Zieloną, a następnie przechodzimy mostem nad Bystrzycą Dusznicką. Za mostem wchodzimy na ulicę Parkową, która wyznacza południową granicę urokliwego Parku Zdrojowego. Skręcamy w lewo przemierzając Park Zdrojowy, udrożniony czarującymi alejkami pośród lip, buków, kasztanów oraz trawników przyozdobionych kwiatowymi dywanami. Na samym początku parku pośród wysokich drzew mamy fontannę podświetloną barwnymi światłami, sięgającą wiekiem 1905 roku. Wystrzeliwuje z niej słup wody na wysokość 45 metrów w górę.

Początki rozwoju dusznickiego uzdrowiska sięgają przełomu XVIII i XIX wieku, choć historia miasteczka sięga X wieku gdy wzniesiona tutaj drewnianą warownię. W 1748 roku przeprowadzono badania źródeł mineralnych. Wkrótce rozpoczęto leczenie kuracyjne, oparte najpierw na podgrzanej wodzie z „Zimnego Zdroju”. Za niedługo w Dusznikach odkryto następne źródło „Letni Zdrój” (znane dziś pod nazwą „Pieniawa Chopina”), zaś w 1817 roku odkryto „Źródło Ulryki” (obecna nazwa „Jan Kazimierz”).


Idąc w dół alejkami Parku Zdrojowego mijamy Pijalnię Wód Mineralnych zbudowaną w I połowie XIX wieku. Obok niej stoi muszla koncertowa. Klimat Parku Zdrojowego przypomina ten z początku XX wieku, choć jego architektura była przebudowywana, m.in. po dużych zniszczeniach podczas powodzi w 1998 roku. Docieramy pod Dworek im. Fryderyka Chopina, który od 1802 roku jest miejscem spotkań towarzyskich, gdzie odbywają się pokazy teatralne, koncerty zdrojowe m.in. fortepianowe. W roku 1826 koncertował tutaj Fryderyk Chopin, który przyjechał do Dusznik z matką i siostrami. Przed dworkiem na trawnikach leżą ogromne drewniane rzeźby kasztana, żołędzia i szyszki.

Źródło „Pieniawa Chopina”, a za nim kościół zdrojowy Najświętszego Serca Pana Jezusa z 1904 roku.
Źródło „Pieniawa Chopina”, a za nim kościół zdrojowy Najświętszego Serca Pana Jezusa z 1904 roku.

Na skraju Parku Zdrojowego.
Na skraju Parku Zdrojowego.

Opuszczając park, z lewej mijamy malutki żeliwny domek starej stacji meteorologicznej z barometrem. Stoją przy nim dwa pomniki przyrody: lipa drobnolistna o obwodzie 342 cm (bliżej ul. Wojska Polskiego) oraz buk pospolity o obwodzie 370 cm, rosnący u podnóża skarpy.

To nie koniec naszego spaceru przez Duszniki-Zdrój. Przed nami zabytkowa starówka oddalona nieco od zdrojowej części miasta. Będziemy przez nią przechodzić jutro, bo dzisiaj kończymy wędrówkę nieopodal Parku Zdrojowego. Kwaterujemy się w ośrodku wypoczynkowo-kolonijnym „Zielone Sudety” stojącym tuż za parkiem, przy ulicy Klubowej.
Im bliżej był ten dzień, tym bardziej nie mogliśmy się go doczekać, dnia wyjazdu na Główny Szlak Sudecki, powrotu na niego po rocznej przerwie. W ubiegłym roku pokonaliśmy odcinek wiodący przez Sudety Wschodnie. Na ten rok zaplanowaliśmy odcinek przechodzący przez Sudety Środkowe. Zatem bez zwłoki zaczynamy.

TRASA:
Długopole-Zdrój (380 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ponikwa (454 m n.p.m.) [czerwony szlak] Autostrada Sudecka - Jagodna (977 m n.p.m.) [niebieski szlak] Jagodna pn. (ok. 980 m n.p.m.) [niebieski szlak] Schronisko PTTK „Jagodna” (811 m n.p.m.)

Główny Szlak Sudecki
etap 9
Długopole-ZdrójSchronisko PTTK „Jagodna”
10,5 km

W tym roku nie mieliśmy bezpośredniego połączenia do Długopola-Zdroju. Chyba zlikwidowano je, bo w zeszłym roku mieliśmy takie za pośrednictwem kolei. Przesiadka we Wrocławiu z autobusu na pociąg regionalny nie była jednak żadnym problemem. I tak o godzinie 13.08 wysiadamy na stacji kolejowej w Długopolu-Zdroju. To stacja o nietypowej lokalizacji - znajduje się zaraz za tunelem pod zachodnim zboczem wzgórza Wronka (458 m n.p.m.), tego samego które było ostatnim pokonanym wzniesieniem podczas zeszłorocznej edycji naszej wędrówki GSS. Tunel ten ma 360 metrów długości. Został otwarty 5.09.1875 roku. Jego budowę wymusił wąski przełom Nysy Kłodzkiej. Z tych samych przyczyn podobny tunel wydrążono w owym czasie pod Tunelową Górą (373 m n.p.m.), nieopodal miejscowości Bardo.

Stacja kolejowa w Długopolu-Zdroju.
Stacja kolejowa w Długopolu-Zdroju i tunel pod wzgórzem Wronka.

Stacja kolejowa w Długopolu-Zdroju.
Stacja kolejowa w Długopolu-Zdroju.

Schodzimy po zalesionym stoku wzniesienia Wronki do miasteczka. Zbocze obniża się do samej Nysy Kłodzkiej. Przed przekroczeniem rzeki mijamy stojącą na skraju lasu dawną świątynię ewangelicką z 1893 roku. Wzniesiono ja ze środków fundacji Gustawa Adolfa i hrabiny von Richthofen. Jest to skromna, halowa budowla nosząca cechy neogotyckie z wieżą zakończoną smukłą iglicą. Po II wojnie światowej kościół przestał być użytkowany i stopniowo niszczał. W latach 1988-89 zaadaptowano go na dom mieszkalny. Obecnie mieści się w nim jedyna w swoim rodzaju kawiarnia „Horus”. Niestety znów nie w porę trafiliśmy i nie było nam dane skosztować tamtejszej kawy.

Zgodnie ze znakami czerwonego szlaku przekraczamy mostem Nysę Kłodzką, która wyznacza granicę między Sudetami Wschodnimi i Sudetami Środkowymi. Za mostem skręcamy w prawo na ulicę Zdrojową, a zaraz potem w lewo na ulicę Wolną. Z lewej strony mamy Park Zdrojowy, a w nim stojący przy naszym szlaku najważniejszy budynek uzdrowiska - Dom Zdrojowy. Jest to nowy pawilon otwarty w 2009 roku, nawiązujący wyglądem do poprzedniego z 1846 roku, który został zniszczony w czasie powodzi w 1997 roku. W nowym budynku uruchomiono ponownie kawiarnię „Zdrojową”, pijalnię oraz centrum obsługi kuracjuszy.

Ze Zdrojowej w lewo na ulicę Wolną.
Ze Zdrojowej w lewo na ulicę Wolną.

Dom Zdrojowy w Długopolu-Zdroju.
Dom Zdrojowy.

Idąc w górę ulicą Wolną docieramy na ulicę Leśną, pod budynek dawnej hali spacerowej „Wandelhalle”, nazywany Kolumnadą. Miał on służyć kuracjuszom w czasie niepogody. Wzniesiony został w 1848 roku, a rozbudowany 1880 roku. Po wojnie przebudowano go na kino i teatr zdrojowy. Obecnie mieści się w nim restauracja i kawiarnia „Teatralna” z wydzielonym parkietem tanecznym i narożną sceną teatralną.

Dawna hala spacerowa „Wandelhalle”, zwana Kolumnadą.
Dawna hala spacerowa „Wandelhalle”, zwana Kolumnadą, obecnie restauracja i kawiarnia „Teatralna”.

Czerwony szlak obchodzi budynek „Teatralnej” od prawej. Ścieżka niknie początkowo w zaroślach. Trudno ją znaleźć, ale wkrótce wyraziście prowadzi nas w górę niedużego zbocza przechodząc krótko przez niewielki lasek. Opuszczamy malutkie uzdrowisko i zaciszną dolinę Nysy Kłodzkiej. Na skraju lasku po lewej mijamy niedużą kapliczkę. Spotykamy tutaj parę wędrowców, małżeństwo podążające kolejny dzień Głównym Szlakiem Sudeckim. Chcą pokonać go jednym ciągiem w czasie nie dłuższym niż 18 dni. Trzymamy za Was mocno kciuki, no i czekamy na wieści.

W górę niedużego zbocza.
W górę niedużego zbocza.

Poruszamy się dalej dróżką wśród łąk i pól wsi Ponikwa. Przemieszczamy się cały czas na zachód, widząc przed sobą zalesiony grzbiet Gór Bystrzyckich. W pewnym momencie polna dróżka przechodzi na drogę gruntową, która niebawem rozwidla się. Skręcamy w lewo i przechodzimy obok domostwa, przy którym stoi piękny murowany krzyż przydrożny. Mijamy go z lewej. Droga nasza schodzi do dolinki potoku Ponik. Tuż przed potokiem skręca ostro w lewo i wnet przechodzi przez mostek. Wchodzimy na wiejską szosę, gdzie vis a vis stoi gospodarstwo agroturystyczne „Stanica nad Ponikiem”. Skręcamy w prawo i podążamy dalej szosą łagodnie w górę mijając łańcuchową zabudowę wsi.

Przez łąki wsi Ponikwa.
Przez łąki wsi Ponikwa.

Krzyż przydrożny przy zejściu do szosy wsi Ponikwa.
Krzyż przydrożny przy zejściu do szosy wsi Ponikwa.

Dom we wsi Ponikwa.
Dom we wsi Ponikwa.

Jest bardzo gorąco, a rozgrzana szosa pali po stopach. Ulgę przynosi cień przydrożnych drzew. Trasę mamy na dziś krótką, ale czeka nas jeszcze ostre podejście na Jagodną - takie coś sobie zaplanowaliśmy, jako urozmaicenie Głównego Szlaku Sudeckiego. Trasę swoją nieco wydłużymy, ale jednocześnie ominiemy mniej ciekawy kawałek szosy znanej jako Autostrada Sudecka.

Po blisko dwu kilometrowym marszu schodzimy z wiejskiej szosy. Przez pewien czas jeszcze dość spokojnie zdobywamy zbocze Gór Bystrzyckich, podążając polnymi drogami, a niekiedy dość silnie zarośniętymi ścieżkami. Mijamy ruinę dużego domu i wchodzimy do lasu. To znak, że mamy już niedaleko do Autostrady Sudeckiej przecinającej zbocza Gór Bystrzyckich.

Polna droga ponad Ponikwą.
Polna droga ponad Ponikwą.

Krzyż przydrożny.
Krzyż przydrożny.
O godzinie 14.45 wchodzimy na Autostradę Sudecką. Czerwony szlak skręca tutaj w prawo i prowadzi szosą do Schroniska PTTK „Jagodna” oddalonego stąd o 4 km. Przed nami zaś wznosi się strome zbocze lesistego grzbietu, na którym znajdują się najwyższe kulminacje Gór Bystrzyckich. Zgodnie z planem opuszczamy czerwony szlak by wspiąć się na grzbiet i odnaleźć najwyższe punkty Gór Bystrzyckich.

Autostrada Sudecka.
Autostrada Sudecka.


Plan dojścia na grzbiet Gór Bystrzyckich.
Plan dojścia na grzbiet Gór Bystrzyckich.

Z naszego położenia nie ma żadnych szlaków prowadzących stąd wprost na grzbiet Gór Bystrzyckich. Jest tylko grzbietowy niebieski, który łączy przełęcze po obu stronach grzbietu: Przełęcz Spaloną na północy i Przełęcz nad Porębą na południu. W miejscu, w którym stoimy jest jednak dość gęsta sieć nieznakowanych ścieżek, co widać na zdjęciach satelitarnych. Wybieramy najbliższą z nich podchodząc do niej szosą nieco na lewo do zakrętu drogi.

Tutaj odchodzimy od Autostrady Sudeckiej i rozpoczynamy podejście na grzbiet Gór Bystrzyckich.
Tutaj odchodzimy od Autostrady Sudeckiej i rozpoczynamy podejście na grzbiet Gór Bystrzyckich.

Leśną dróżką powolutku pokonujemy stromiznę. Wkrótce dróżka skręca nieco na lewo przechodząc w łagodniejszy trawers stromego zbocza. Potem załamuje się ostro w prawo przechodząc w jeszcze bardziej łagodny trawers, ale i na dróżkę mniej uczęszczaną, porośniętą z rzadka trawami. Partie podgrzbietowe masywu są trochę ogołocone z drzew. To przypuszczalnie skutek jakiejś wichury, która powaliła część drzew. W ich miejsce rośnie już nowe pokolenie, ale jest jeszcze dość niskie i nie zasłania widoków na Kotlinę Kłodzką i Masyw Śnieżnika - tereny, przez które wiódł nas w zeszłym roku ostatni etap czerwonego szlaku.

Początek podejścia na Jagodną.

Odsłonięte partie podgrzbietowe.
Odsłonięte partie podgrzbietowe i widoki na Kotlinę Kłodzką i Masyw Śnieżnika.

Podążamy dalej w górę grzbietu i już za niedługo, o godzinie 15.45 osiągamy utwardzoną kamieniem drogę grzbietową. Biegnie przez nią niebieski szlak. Skręcamy w lewo i idziemy na południe za niebieskimi znakami. Droga biegnie niemal płasko blisko linii grzbietowej. Mijamy kolejną drewnianą wieżę myśliwską, myśląc że to ta właściwa. Szczyt na który podążamy jest mało wyrazisty i wznosi się zaledwie kilka metrów ponad wierzchowinę masywu. Identyfikuje ją wieża myśliwska z tabliczką szczytową. Docieramy do niej po 15 minutach marszu grzbietem. Mija godzina 16.00. Zatrzymujemy się tutaj na kwadrans.

Na utwardzonej drodze grzbietowej.

Jagodna (niem. Heidelberg; 977 m n.p.m.).
Jagodna (niem. Heidelberg; 977 m n.p.m.).

W ten sposób zdobywamy szczyt Jagodna (niem. Heidelberg; 977 m n.p.m.), otoczony lasem i nie oferujący żadnych widoków (nawet ze stojącej na nim wieży). Zaliczany jest on jednak do Korony Gór Polski, która obejmuje najwyższe szczyty pasm górskich, do których prowadzą znakowane szlaki turystyczne. Jest to chyba główna przyczyna, dla której szczyt ten jest zdobywany. Jagodna nie jest jednak faktycznie najwyższą kulminacją Gór Bystrzyckich. Odpoczywamy chwilkę korzystając ze znajdujących się tu ławek i ławy, po czym wracamy.

Jagodna (niem. Heidelberg; 977 m n.p.m.).
Jagodna (niem. Heidelberg; 977 m n.p.m.).

Wracamy w okolice wyższego wierzchołka, znajdującego się niedaleko miejsca w którym wdepnęliśmy na utwardzoną drogę po mozolnej wspinaczce. Z tamtego miejsca najwyższa kulminacja Gór Bystrzyckich zwana Jagodną północną, często zaznaczana na mapach jako Sasanka, oddalona jest około 100 metrów na zachód. Można do niej dotrzeć na różne sposoby ścieżkami przecinek leśnych, ale najkrótsza droga wiedzie właśnie z miejsca do którego wróciliśmy.

Szukamy ścieżki dojściowej na Jagodną północną, odchodzącej od utwardzonej drogi. Trudno ją znaleźć, bo jest ciasno zarośnięta młodym lasem. Dorota wskazuje kamienny kopczyk przy drodze, a obok niego strzałkę ułożoną z kamieni. To wskazówki pozostawione przez innych turystów. Wdrapujemy się niewysoką skarpę przy drodze i mamy przed sobą wyraźną ścieżkę. Ruszamy zatem.

Kamienny kopczyk przy drodze, a obok niego strzałka ułożona z kamieni.

Jagodna pn. (980 m n.p.m.).
Jagodna pn. (980 m n.p.m.).

Tabliczka szczytowa na drewnianej wieży.
Tabliczka szczytowa na drewnianej wieży.
Maszerujemy wyraźną ścieżką. Po około 100 metach osiągamy niewielką polankę ze starą, uszkodzoną drewnianą wieżą myśliwską. Stoi ona dokładnie na najwyższym wierzchołku Gór Bystrzyckich o wysokości około 980 m n.p.m.

Po pamiątkowych zdjęciach na północnej Jagodnej wracamy na utwardzoną drogę, skręcamy na północ i podążamy prosto do Schroniska PTTK „Jagodna” na kolację i umówiony nocleg. Maszerujemy spokojnie obniżającym się grzbietem masywu, porośniętym dolnoreglowym lasem świerkowym z domieszką brzozy, buka i modrzewia.

Nad tą skarpą znajduje się ścieżka na północną Jagodną.
Nad tą skarpą znajduje się ścieżka na północną Jagodną.

Niebieski szlak sprowadza nas pod sam próg Schroniska PTTK „Jagodna” o godzinie 17.20. Już wiemy co smakowitego przyrządzi nam Maja, współprowadząca to wyjątkowe schronisko. Bierzemy zatem szybki prysznic i biegiem na jadalnię, bo tam już unosi się zapach tejże potrawy, smakowitej tak jak ostatnio.

Schronisko PTTK „Jagodna”.
Schronisko PTTK „Jagodna” (811 m n.p.m.).

W Schronisku „Jagodna” można poczuć klimaty dawnej sudeckiej gospody, która powstała tutaj około 1895 roku na miejscu przydrożnego zajazdu niejakiego Hartmanna. I choć budynek od tamtego czasu znacznie się zmienił, to wciąż unosi się w nim duch przeszłości. Wystarczy wejść do przeszklonej werandy, usiąść przy drewnianym stole i rozejrzeć się dokoła by przenieść w dawne czasy. Pod schronisko dochodzi kilka dróg, leśnych traktów i szlaków turystycznych, a wciąż emanuje tutaj ciszą i spokojem. To miejsce pierwszorzędne na odpoczynek przed następnym dniem wędrówki.

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas