Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Redyk Karpacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Redyk Karpacki. Pokaż wszystkie posty
Ta wędrówka musi trwać

Kilkakrotnie mieliśmy okazję spotkać pasterzy Redyku na szlaku pasterskiej wędrówki. Cały ten Redyk był dla nas szczególnym przeżyciem. Pozwolił nam spotkać niesamowitych, wspaniałych ludzi. Jesteśmy dumni, że choć maleńką cząstką mogliśmy uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, jakże istotnym dla integracji Karpat, zarówno na płaszczyźnie spadkobierców wołoskiej kultury, ale też sympatyków tych gór. Tak to właśnie postrzegamy. Nie jest w tej sprawie istotne czy w kimś płynie wołoska krew, czy tez nie. Idea Redyku Karpackiego jest ważna nie tylko dla górali, ale też dla każdego kto lubi w nich przebywać, kto czerpie z nich siłę i radość.

Wędrówka Redyku Karpackiego zakończyła się, ale jego misja musi trwać nadal. W ostatnich latach tradycyjne pasterstwo, które tak silnie wpłynęło na integrację człowieka z górami, niestety zanika. Jednak lepiej nie zastanawiać się jak będą wyglądać nasze góry, gdy nie będzie w nich baców i juhasów, owiec i dźwięku dzwoneczków pasterskich, ale zadbać o to aby idea Redyku Karpackiego urzeczywistniła się dla naszego wspólnego dobra - Karpat.

Wołoskie Muzeum w Rożnowie pod Radogostem.




Dziękujemy za spotkania na naszych wędrownych szlakach.

Dorota i Marek Szala z córką Elą - sympatycy Redyku Karpackiego i karpackiej kultury.





Pasterze Karpat
Piotr Kohut
Jeden z głównych inicjatorów Redyku Karpackiego 2013.
Jest pasterzem 10 lat. Pochodzi z Beskidu Śląskiego.
Ma własne gospodarstwo w Koniakowie.
Cristian Suciu
Jest pasterzem 10 lat. Pochodzi z Transylwanii.
Ojciec jest Węgrem, a matka pochodzi z Sasów.
W Rumunii został wybrany na pasterza 2013 roku.
Vasile Hordilă
Jest pasterzem już 25 lat. Pochodzi z Transylwanii.
Ma własne gospodarstwo (owce i krowy) w Rotbav pod Braszowem.
Vasyl Hryhorak
Jest pasterzem 35 lat.
Od urodzenia mieszka we wiosce Seło Hołowe na Wierchowinie.
Ojciec wypasał owce na Wierchowinie 40 lat
(jeszcze w czasach II Rzeczypospolitej),
a pradziadek na Huculszczyźnie (w czasach Austro–Wegier).
Michał Milerski
Hodowca i doktor z Nydku.
Naukowiec i pasjonat, który odtworzył stado owiec
czystej rasy wałaskiej.
Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Na krańcu wołoskich wędrówek

Sobota, 14 września. Zbliża się godzina dwunasta, gdy siąpliwy deszczyk nagle ustaje, a zza chmur wyłania się słoneczko. Wtem na zboczu Karlův kopec ukazuje się Redyk Karpacki. Na jego czele widzimy uśmiechniętego Piotra Kohuta. Tuż za nim przy stadzie maszerują Cristian Suciu i Michał Milerski. Za nimi konno podąża rodzina Kożdoniów. Kilka minut później już na szczycie wzgórza stawiają ostatnie kroki. Jeszcze zaganiają tylko stado do przygotowanej koszary. Rozbrzmiewa róg pasterski, a po chwili spod jednej z chałup rozpływa się góralska nuta kapeli z Terchowej ze Słowacji. Chwała pasterzom. Ich wędrówka szczęśliwie dobiegła końca.

Karlův kopec. Ostatnie metry wędrówki Redyku Karpackiego.

Ja ciebie też lubię.
Poruseństwa Cas

Śleboda blinko – hań na Grani
gazduje w sałasie
A haw w dolinie
poniechano
bulgoce prawami
naskiego casu…
Mgła marności
zaległa myśli i serca
drzymiemy…

Redyk przeseł
Cicho jak Cas
ozduchoł zowaternik
ojcowskiej wiary
i z nowa w dusy giełcy
zbyrk Ślebody…
Jus cas – Podźmy wraz!
Osotać swoje zywobycie
Uspokoić sny…

AGM


Szli bez zbędnych fanfar, pokazując zwyczajne życie pasterzy. Takiej wędrówki nikt nie widział od wielu, wielu lat. Chwała im za to, a również ich żonom, które musiały na ten czas przejąć wiele męskich obowiązków. Maria - żona Piotra i matka trójki jego dzieci, która podczas wyprawy męża wzięła na siebie opiekę nad stadem liczącym blisko tysiąc owiec, sianokosami, wyrobem i sprzedażą serów. Nie łatwiej było żonom pozostałych pasterzy.

Na ostatnie spotkanie na szlaku Redyku Karpackiego 2013 przybyli zewsząd przedstawiciele krajów karpackich. Redyk witają władze Rożnowa pod Radogostem - burmistrz Markéta Blinková i dyrektor Wołoskiego Muzeum - Jindřich Ondruš. Wśród licznych gości widzimy przedstawicieli stowarzyszeń regionalnych: Josefa Straka (Občanské sdruženi „Koliba”) i Władysława Motykę (Związek Podhalan). Jest oczywiście Jindřich Ondruš - dyrektor tutejszego muzeum i Franciszek Jaskula - dyrektor parku krajobrazowego, George Caţean i Sylviu Caţean z Fundacji Asociaţia Transhumanţa, starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski, a także koordynatorzy projektu - Józef Michałek i Adam Kitkowski. Na powitanie z pasterzami karpackimi przybyli również mieszkańcy Rożnowa i regionu Walasko, a także pasterze, hodowcy, miłośnicy gór.

Wielki Boże, zapłać, żeście tutaj przyszli nas przywitać, choć na pozór to przecież nic niezwykłego: owce przyszły i zaczęły się paść – rzekł Piotr Kohut – Nie ma tu żadnego show. To wszystko jest robione dla Karpat. Chcieliśmy udowodnić, że w Karpatach ludzie umieją ze sobą współpracować, a zwłaszcza pasterze. Liczę na dalsze działania, bo to zdaje się początek wielkiej współpracy karpackiej.
Dobry z dobrym, a zły - som. Dobrzy ludzie są w Karpatach. Redyk Karpacki pokozoł nom syćkim wielką siłę, urody, przyrody i kultury ludzi Karpat. Ten redyk to była taka pielgrzymka do naszej tożsamości – dodał Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański z Zakopanego.

W Rożnowie pod Radogostem pasterzy karpackich przywitano tradycyjnie - chlebem i solą.

Wołoskie Muzeum w Rożnowie pod Radogostem - uroczystość zakończenia wędrówki przez Karpaty.

Na wzgórzu toczy się życie Wołoszczyzny, jak dawniej, jakby nigdy nie zamarło. Otóż Wołoskie Muzeum w Przyrodzie w Rożnowie pod Radogostem okazuje się być żywym muzeum. Niemal w każdej chacie coś się dzieje. W jednej gospodyni coś gotuje, w innej tworzy hafciarka, gdzieś indziej spotykamy ludowego rzeźbiarza, a w kuźni słuchać kowala. I tak od chałupy do chałupy po krętych ścieżkach i dróżkach Wołoskiego Muzeum w Przyrodzie w Rożnowie pod Radogostem przechadzamy się po dawnym świecie Wołoszczyzny Morawskiej, zachowanym dla potomnych w drewnianych domach, wnętrzach, strojach, akcesoriach życia codziennego. Podczas zwiedzania tego muzeum odbywamy niezwykłą podróż w czasie - cofamy się do dawnych czasów wołoskiej kultury i tradycji.

Trzej pasterze - (od lewej) Piotr Kohut, Michał Milerski i Cristian Suciu
wędrowali ze stadem stu owiec przez Czechy i „symbolicznie” (jedną nogą) przez Słowację.

W tej enklawie kultury wołoskiej pasterze Redyku Karpackiego kończą swoją wędrówkę, w tym samym miejscu gdzie niegdyś ludy wołoskie zakończyły swoją wędrówkę i założyły swoje ostatnie osady. Po wielu latach ich wędrówek na całym łuku Karpat stała się rzecz osobliwa - pojawiła się niezwykła kultura emanująca tym samym etosem, kulturą i gospodarką, która pokazała jak można współistnieć z surową i dziką górską przyrodą. Pasterze Redyku Karpackiego 2013 i wszyscy górale na całym łuku jako potomkowie tamtych Wołochów tak silnie wpisali się w krajobraz Karpat, że trudno sobie dzisiaj wyobrazić gór bez nich. Uprawiane przez nich pasterstwo wszczepiło w górskie ostępy duszę i serce – bez niego Karpaty staną się martwą skałą. Redyk Karpacki o tym właśnie przypomina.

Powrót

Pasterzu Karpat!
Witaj do Nas…
Twój sentymentalny redyk
Jak halny wiatr
Poruszył przestrzeń
Naszej tożsamości…
Szumi tęsknota
Zakwita marzenie
Czas otwiera oczy
Na nowy dzień
Karpackiej dziedziny…
Zegar – stary baca
Kiwa głową
Nuci pasterską pieśń
Starowieku…
Watra – gaździna hali
Uśmiecha się płomykiem
Pachnie bryndza
Kapie radości łza…
To owca przytuliła Nas
I ciepłem swoim
Woła żałośnie – Pasterzu!
Wędrówka Nasza – niech dalej trwa…

(AGM, 19.09.2013)



Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Pustevny

W czwartek, 12 września o godzinie 15.40 pasterze ze stadem osiągają przełęcz Pustevny. Opromienia ją blask słoneczny przedzierający się przez ciemne, kłębiaste chmurami. Maměnka i Libušín, bo tak zostały nazwane zbudowane tu dzieła architektury autorstwa Dušana Jurkoviča, lśnią dziś niebywałą kolorystką. Redyk Karpacki ma stąd jeszcze tylko kilka kilometrów od kresu swojej historycznej wędrówki. Na łąkach przełęczy stado i pasterze spędzą dzisiaj noc. Wieczorem odbywa się tutaj spotkanie pasterskiej braci połączonej karpackim łukiem wraz z ludźmi dla których góry są czymś więcej niż wzniesieniami, którzy dostrzegają w nich żywą kulturę, bez której wzniesienia te byłyby po prostu martwym krajobrazem.

Redyk na przełęczy Pustevnỳ.

Idzie deszcz, czyli typowa juhaska pogoda.
W tle za koszarem schroniska zaprojektowane przez Dušana Jurkoviča.

Spotkanie ma miejsce w bajecznych wnętrzach restauracji Libušín. Czescy gospodarze wykazali się niezwykłą gościnnością. W półmroku sali Libušín pasterze snują swoją opowieść, gawędzą jak na baców przystało. Nawet Cristian w swoim ojczystym rumuńskim coś opowiada, wprawiając wszystkich w ogólne zaciekawienie, ale raczej nie z powodu zrozumienia jego wypowiedzi, bo mało kto ze zgromadzonych zna jego język. Słuchaczy zafascynowała melodia języka Cristiana.

Ciristi wita wszystkich państwa serdecznie... – tłumaczy po krótce Piotr wypowiedź Cristiana tak jak to wcześniej obiecał.

Tą kwintesencję tłumaczenia wszyscy zgromadzeni odbierają jako oczywiście żart, bowiem wiadomym jest, że było ono stanowczo zbyt krótkie w porównaniu do usłyszanej wypowiedzi. Piotr jednak nigdy nie ukrywał tego, że nie zna biegle rumuńskiego. Jak zatem rozumieli się pasterze podczas prowadzenia Redyku? To było często stawiane pytanie na trasie, a Piotr wyjaśniając zawsze to tak objaśniał:

Język pasterzy karpackich, a nawet bałkańskich łączy narody. U każdego z tych narodów są bowiem słowa wywodzące się z kultury pasterskiej, które wszędzie brzmią tak samo. Dlatego na trasie Redyku nawet owce, które przecież poliglotami nie są, tak samo rozumieją zarówno jego, jak i pasterzy innych narodowości – dopowiadał żartobliwie.

Pasterskie spotkanie w Libušín.

W spotkaniu uczestniczy wiele innych osób związanych z projektem. Jest też Adam Kitkowski, który tłumaczy idee Redyku Karpackiego, dzieli się przeżyciami, a jest co opowiadać, bo przecież sam niczym pasterz przebył z Redykiem znaczną część trasy. Gdzieś pośród zacnych gości siedzimy również my, chłonąc inspirację do niniejszej opowieści. Potem w kuluarach spotykamy górala niezwykłego - Józka Michałka oddanego projektowi całą duszą i sercem, który mówi o sobie:

Pasterstwo w Karpatach jest moją pasją. Wyrosłem w rodzinie, która od wielu pokoleń realizowała swoje życie na sałaszu. Z sałasza pamiętam swoje pierwsze życiowe doznania: zapach żętycy w kolybie na Tule, gdzie spędzałem każde moje dziecięce wakacje.

Józek okazuje się być kopalnią wiedzy o Wołochach i pasterstwie, a arcyciekawa pogawędka przeciąga się do późnych godzin. Rano jednak trzeba wcześnie wstać. Noc zapowiada się chłodna i deszczowa, jutrzejszy dzień również. Pasterze mogli skorzystać z tutejszej bogatej bazy noclegowej, ale wolą rozlokować się na skórach przy owcach, choć tym raczej tu nic nie zagraża, bo dzikiego zwierza w dzisiejszych czasach raczej nie ma się co spodziewać tutaj.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Gruň, valaška i symbolicznie na Słowacji

Janek Kożdoń - „przyszłość” pasterstwa w Czechach.
Redyk znajduje się na rozległych polanach. Jest tu osada o szczególnie silnych tradycjach pasterskich. Nosi ona nazwę Gruň. Tutaj ludzka świadomość związku człowieka z naturą była wyjątkowa. Życie w przeszłości nie było tu łatwe. Stały niegdyś na tym terenie wyłącznie koliby pasterzy, które z czasem przekształcane były w stałe domy mieszkalne. Pasterze na czas zimy przestali przenosić się w doliny, gdyż hodowane przez nich owce były wyjątkowo odporne na surowe warunki. Była to rasa owiec o nazwie valaška, charakteryzująca się małym i średnim wzrostem oraz grubą wełną. Jest to rasa, można by powiedzieć pierwotna, taka jaką wypasali kiedyś Wołosi. Dziś jest to rasa bardzo rzadko spotykana w Karpatach, a był też czas kiedy wydawało się że zupełnie zaniknie. Niemal w ostatniej chwili udało się odtworzyć stado tej rasy, tak silnie wpisującej się w beskidzkie krajobrazy. Na czeskiej trasie to właśnie valaška wchodzi w skład Redyku, dzięki uprzejmości człowieka, który od granicy polsko-czeskiej stał się jednym z pasterzy Redyku Karpackiego - dr inż. Michała Milerskiego.

Valaška - owce, których właścicielem jest Michał Milerski - hodowca polskiego pochodzenia
z Nydka w Czechach.

Symboliczna wędrówka przez Słowację.

W sobotę, 7 września Redyk Karpacki dociera do wsi Konečná, gdzie dotyka granicy czesko-słowackiej. Wędruje dalej granicznym grzbietem przez Bobek, aż do Przełęcz Bumbálka. Z Przełęczy Bumbálka wraca w głąb Beskidu Śląsko Morawskiego przemierzając przysiółki: Hlavatá wchodzący w skład wioski Bílá, a następnie Martiňák znajdujący się w zasięgu administracyjnym wsi Horní Bečva. Stamtąd wspina się na grzbiet, gdzie sytuowana jest siedziba pogańskiego boga słońca i wojny, a zarazem bóstwa gościnności i obfitości - Radegasta. Ten sam grzbiet niesie jednocześnie pamiątki chrystianizacji Czech - Świętych Cyryla i Metodego.

Czerwone niebo wskazuje na zmianę pogody - będzie padało.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Czechy - ostoja pasterskiej tradycji

Ze stoków góry Ochodzita, gdzie rozlokował się Koniaków wędrowcy zobaczyli na zachodzie głęboko wciętą dolinę ograniczoną od północy rozłożystą kopą Kozubowej i masywem Wielkiego Połomu od południa. Jest to dawna dolina pasterska - jedna z najpiękniejszych kotlin w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Leżą tam osady, które swoją nazwę wzięły od płynącej rzeczki Lomná. W tamtym kierunku podąża Redyk Karpacki na czeski etap swojej wędrówki.

Nieoczekiwanie Vasyl i Vasilie muszą wracać z ważnych przyczyn do swoich rodzinnych stron. Na granicy polsko-czeskiej pojawia się również problem z którym pasterz borykali się już wcześniej. Otóż o ile dzika zwierzyna może przekraczać granicę kiedy tego chce, to hodowlana już nie. Takie są przepisy weterynaryjne. Z pomocą jednak przychodzi Michał Milerski z przygranicznego, czeskiego Nydka, który powierza Redykowi Karpackiemu setkę swoich owiec i sam przyłącza się do niego.

Z nowym stadem Redyk wkracza na czeskie Zaolzie. Zanim pasterze wejdą do doliny Łomnej zbaczają nieco do pobliskiej górskiej osady Košařiska, gdzie w ostatni weekend sierpnia odbywa się co roczny, tradycyjny „Rozsod łowiec”. Jest to jedna z wielu imprez w tym regionie mających na celu zachować tradycyjne rzemiosła, folklor oraz pasterskie tradycje związane z gospodarką szałaśniczą. „Rozsod łowiec" to uroczystość sprowadzenia owiec z górskich pastwisk, czyli zakończenia sezonu pasterskiego. W praktyce oznacza ona zaprzestanie aż do wiosny produkcji serów z owczego mleka: oscypków i bundzu, a także żentycy. Ten piękny festyn region zawdzięcza stowarzyszeniu „Koliba” i Ognisku Goroli Śląskich.

Spotkanie pasterzy Redyku z pasterzami czeskimi. Przemawia wójt Košařiska.
Za nim stoi Josef Straka - prezes Stowarzyszenia „Koliba” (z prawej), Piotr Kohut - baca z Koniakowa (z lewej).

Podczas spotkania ludzie dostrzegają, że owce w Czechach są zupełnie inne niż te wcześniej spotykane na trasie Redyku. Baca Piotr wyjaśnia:

Ze względu na obowiązujące przepisy w Rumunii prowadziliśmy owce rumuńskie, natomiast na Ukrainie ukraińskie. W Polsce ponownie mieliśmy owce rumuńskie, które wcześniej zakupiliśmy. Stado dotarło do Koniakowa i dziś pasie się na Baraniej Górze. Natomiast u was musieliśmy zebrać nowe stado. Dzięki tutejszym hodowcom sztuka się udała i z tym stadem wyruszymy we wtorek do Rožnova pod Radhoštěm, gdzie 14 września nastąpi uroczyste zakończenie redyku.

Trasę Redyku na terenie Czech zaplanował i wspierał organizacyjnie Petr Ńimeček - kierownik
spółdzielni rolnej JZD Staré Hamry.

Redyk Karpacki wędruje dalej. Towarzyszy mu rodzina Kożdoniów: Jan i Lenka z synem Jankiem. Idąc w górę doliny Łomnej Redyk Karpacki zagłębia się pomiędzy zielone wzniesienia Beskidu Śląsko-Morawskiego. Na trasie marszu znajdują się osady, które swoją nazwę wzięły od płynącej rzeczki: Dolní Lomná, a następnie Horní Lomná. Z doliny wspinają się na górski grzbiet, na pastwiska przy górskiej chacie Slavíč. Tam owce i pasterze odpoczną przed dalszą drogą.

Region Valašsko. W przejściu Redyku pomaga rodzina Kożdoniów (jechali konno) z Košařiska.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Rodzinne strony Karpackiego Bacy: Koniaków

W Polsce jest takie jedno miejsce o niezrównanym poczuciu góralskiej tożsamości i pasterskiej tradycji, gdzie ludzie nader szanują swoją ziemię i kochają. Jest to Koniaków położony pośród malowniczych wzniesień Beskidu Śląskiego na stokach góry Ochodzita. W sobotę, 24 sierpnia spotykamy w tej wiosce Piotra Kohuta, który zatrzymał się w swoich rodzinnych stronach, w 75. dniu swojej pasterskiej wędrówki przez Karpaty. Stąd wyruszy na ostatni odcinek swej pasterskiej misji do Czech, by dokończyć swój Redyk Karpacki 2013.

Dzisiaj w Koniakowie jest dość tłoczno bo trwa doroczny „Jarmark Pasterski”. Tutejsza bacówka oferuje soloną bryndzę i bundz. Smakują wybornie. Popijamy żętycę - znakomicie gasi pragnienie. Żętyca przypomina smakiem znane nam zsiadłe mleko, ale jest słodsza i ma rozdrobnioną konsystencję. Są to produkty niezwykle pożywne, szybko zaspakajające głód, dostarczające naturalnych składników odżywczych w najczystszej postaci. I oczywiście trzeba też spróbować tradycyjnego oscypka, tego najprawdziwszego wytwarzanego z owczego mleko. Produkowane są tutaj wciąż tak samo jak wiele lat temu - w drewnianym naczyniu, które nadaje im charakterystyczny kształt, a wędzi się je nad paleniskiem w rogu szałasu, gdzie nabierają charakterystycznej barwy i zapachu. Pachną zaś świeżością, nieskazitelną naturą z której powstały. Jego degustacja jest jak odkrycie życiodajnego źródła.

Piotr Kohut opowiada o Redyku prezentując kolejne fotografie.

Pod bacówką Piotra Kohuta w Koniakowie od rana zbiera się tłum gości. O godzinie 11.00 następuje oficjalne przywitanie karpackich pasterzy i otwarcie wystawy fotograficznej „Redyk Karpacki - Transhumance 2013”. Zaczyna rozbrzmiewać góralska nuta - dźwięki rozpływają się po beskidzkich wzniesieniach. Na polance przed bacówką ludowi artyści demonstrują dawne rękodzielnictwo i rzemiosło. Pokazy mają charakter transkulturowy. Można poczuć się tutaj członkiem karpackiej rodziny. Do Koniakowa przybyli goście z państw współuczestniczących w całym tym pasterskim przedsięwzięciu. Spotykamy też wielu innych arcyciekawych ludzi, pielęgnujących tradycyjne obyczaje związane zarówno z pasterstwem, jak też z całym folklorem. Jest Josef Straka ze Stowarzyszenia „Koliba” w Košařiskách, a także Jan Sztefek zwany Wielkim Zbójnikiem z Gromady Górali na Śląsku Cieszyńskim. To wspaniałe, że kultura tak łączy regiony, że jest wspólny mianownik, który zbliża tradycje regionów i narodów.

Redyk na jarmarku w Koniakowie - rodzinnej miejscowości Piotra Kohuta.

W tej oazie spokoju każdy spędzony dzień eskaluje tęsknotę za bytem bez pogoni, w którym radością jest każda chwila zwyczajnej codzienności. W sercach pozostaje żywy obraz pięknych krajobrazów, ale też przede wszystkim ludzi kochających tę ziemię i bardzo o nią dbających. W Koniakowie przy donośnych dźwiękach trombit następuje uroczyste zakończenie polskiego etapu wędrówki pasterskiej.

Cichy zapada zmrok na stokach Hali Radziechowskiej niedaleko Baraniej Góry. Płonie już ognisko, które rozgania wieczorny chłód - czas na posiłek. Pasterze rozpoczynają przygotowania do ostatniego etapu pasterskiej wędrówki przez Czechy.

Cichy zapada zmrok, czas na wieczorny posiłek… gdzieś w drodze.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Beskid Żywiecki

Wczesnym rankiem we wtorek, 13 sierpnia Redyk opuszcza orawską Zubrzycę i po dziesięciu godzinach mozolnej wędrówki przez Przełęcz Krowiarki, a następnie dolnym płajem w masywie Babiej Góry dociera do Zawoi. Zawoja jest największą pod względem powierzchni wsią w Polsce. Jej nazwa jest pochodzenia wołoskiego i wywodzi się od dacko-rumuńskiego słowa „zavoiu” oznaczającego „las nad rzeką”. Wieś leży na terenach, które niegdyś pokrywała pierwotna puszcza karpacka.

W czwartek, 16 sierpnia Redyk Karpacki osiąga Halę Miziową położoną na stokach Pilska. Pasterze spotykają tam wielu turystów. Jest tam też Jan Gnojczak - baca dla którego hale: Miziowa, Cudzichowa, Burcynki oraz polana Ryskowa były jak dom. Jest też Stanisław Majewski - najstarszy baca w powiecie żywieckim, który bacowaniem zajmuje się od 42 lat. Stary baca wspomina czasy swojej młodości, kiedy z hali wracało się tylko na niedzielę lub raz na jakiś czas. Opowiada, że trzeba było się znać na wszystkim: na owcach i ich dolegliwościach, umieć wyszkolić psa pasterskiego, a czasem być sędzią w sporach miedzy juhasami. Ubolewa, że tradycyjne pasterstwo tak mocno się obecnie skurczyło.

Hala Rysianka w Beskidzie Żywieckim.

Po przepasce na Hali Mizowej przed godziną 14.00 Redyk rusza dalej. Przy cudownej pogodzie przemierza najpiękniejsze hale Beskidu Żywieckiego: Cebulowa, Cudzichowa, Rysianka, Lipowska, Bieguńska, Motykowa, Redykalna. Celem są Ujsoły. Jednak po dotarciu do tej wsi bacowie podejmują decyzję, że jeszcze tego samego dnia pójdą dalej do Rajczy, gdzie docierają późnym popołudniem.

Redyk idzie przez Ujsoły - prowadzi „pasterka” i harnasie.

Redyk Karpacki zbliża się ku końcowi polskiego etapu wędrówki. Na hali pod Baranią Górą odbywał się będzie postój i przygotowania do czeskiego odcinka. Zaś oficjalne zakończenie tej części nastąpi w rodzinnych stronach inicjatora i zarazem głównego bacy Redyku Karpackiego.

Czterej pasterze w Beskidzie Śląskim.
Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Orawa

W nocy mocno padało. Rano jeszcze trochę siąpi. W sobotę 10 sierpnia o świcie Redyk kieruje się z Równi Krupowej w stronę Polany Szymoszkowa. Stamtąd po przepasce stado przeganiane jest na grzbiet Gubałówki, skąd przemieszcza się ku Orawie. Mimo mglistej i mżystej aury na całym tym odcinku dołącza do niego mnóstwo sympatyków. Znów Redyk przeistacza się w barwny korowód, który dociera do Chochołowa. Idzie pośród oryginalnych chałup góralskich, pięknie zdobionych i przyciągających oko jasnym kolorem, będący efektem corocznego ich mycia przed świętami Wielkiej Nocy. W centrum wsi Redyk wita starosta tatrzański oraz niemieccy pasterze z Brandenburgii, Westfalii i Winterbergii, i oczywiście mieszkańcy Chochołowa. Słynny ze zrywów wolnościowych Chochołów wpisuje dzisiaj w kartach swojej historii nieprzeciętne wydarzenie - spotkanie pasterzy Europy Zachodniej z pasterzami Karpat.

Gmina Kościelisko wita Redyk Karpacki.

Spotkanie na Gubałówce.

Następnego dnia tutejsi myśliwi przeprowadzają pasterzy ze stadem przez lasy do Jabłonki, i dalej przez Orawę. Orawa to historyczna kraina rozciągającą się w dorzeczu rzeki Orawa, na której zderzyły się dwie odmienne kultury: pasterzy wołoskich przepędzających tędy swoje stada z terenów Karpat Wschodnich oraz rolników napływających od północy, głównie z Małopolski. W wyniku wzajemnej asymilacji powstało tu osadnictwo o oryginalnej kulturowości.

W niedzielę, 11 sierpnia, w Lipnicy Dolnej odbywa się impreza towarzysząca Redykowi Karpackiemu pod nazwą „Na Orawie bywom”. Na malowniczej polanie Polanica pod Babią Górą rozbrzmiewa muzyka i śpiew, prezentowany jest taniec, malarstwo, rzeźba i tradycyjne rzemiosło. Kolejnego dnia pasterze pędzą stado do Zubrzycy Górnej, gdzie pośród unikatowej architektury w Orawskim Parku Etnograficznym odpoczną przed powrotem w Beskidy.

Redyk schodzi do wsi Rajcza.

Następnego dnia w Rajczy odbywa się „Święto Pasterskie u Źródeł Soły” z udziałem Redyku Karpackiego. Sołtys wsi Zbigniew Kopeć odsłania symboliczny dzwonek dla upamiętnienia tegoż niezwykłego dnia, zaś na ręce starosty tatrzańskiego Andrzeja Gąsienicy-Makowskiego i bacy Piotra Kohuta wręcza statuetki Ambasadorów Karpat.

Rajcza to ostatnia wieś Beskidu Żywieckiego na trasie Redyku Karpackiego. Nazajutrz pasterze wkraczają do Beskidu Śląskiego. Przechodzą prze Kamesznicę, gdzie odbywa się kolejna edycja „Pasterskiej Jesieni”, a tegorocznym „gwoździem programu” jest oczywiście „Redyk Karpacki”.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

W sercu Podhala: Zakopane

Redyk Karpacki zmierza do serca Podhala - Zakopanego. Wczorajszego dnia Zakopane odnotowało 32,8 stopni Celsjusza. Pokazał to termometr samego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na Równi Krupowej. Takiej temperatury nie było tam jeszcze nigdy. Został pobity rekord z 29 lipca 1921 roku. W Zakopanem położonym wiele metrów wyżej od innych miast temperatury powyżej 30 stopni to rzadkość. Jednak fala afrykańskiego żaru robi swoje i choć jest tu chłodniej niż gdziekolwiek indziej w Polsce gorące powietrze płonęło przy ziemi również i tu. Nie jest to dobrym prognostykiem, bo lada dzień Redyk ma przejść przez centrum miasta.

W nocy jednak schłodziło się. Prognozy zapowiadają na 9 sierpnia znaczne ochłodzenie na Podhalu. Upału już nie będzie. Podobnie ma być następnego dnia w sobotę. Obrońcy praw zwierząt zapewne już ostrzyli oręż. To dobrze, ale wiedzcie, że pasterze doskonale wiedzą i szanują to co robią, przedkładając ponad wszystko zdrowie i życie owiec.

Z rana Redyk wychodzi z Małego Cichego i przed południem przechodzi przez Murzasichle, koło pięknego podhalańskiego kościółka pw. Najświętszej Marii Panny Królowej. Kiedyś, dawniej rosły tu lasy poprzecinane potokami i polanami na których górale wypasali swoje stada.

Ścieżką górską przez las czy też drogą asfaltową obok kościoła w Murzasichlu.

W Olczy pasterze zatrzymują się - odpoczywają w cieniu. Zbiera się na burzę. Mimo to baca Piotr zarządza przepaskę. Stamtąd przez Antałówkę Redyk Karpacki wchodzi do Zakopanego, gdzie podąża w kierunku Foluszowego Potoku.

Podhale, osiedle Hrube Wyżne - Tatry już widać jak na dłoni.

Zakopane - Olcza (dawna pasterska osada). Baca Piotr zarządza „przepaskę”, chociaż zbiera się na burzę.

Jeszcze w XIX wieku wzdłuż Foluszowego Potoku biegła zwyczajna, wąska ścieżka, która łączyła ówczesne zakopiańskie Nawsie z Kuźnicami. Biegła przez łąki i mokradła, a w górnej części chowała się w istniejącym wówczas lesie. Ścieżka ta istniała już dużo wcześniej. W XVII wieku wiódł nią szlak pasterski, którym co rocznie pędzono owce na „wielki redyk”, czyli wypas na tatrzańskich halach. Później chadzali nią też robotnicy do pracy w kuźnickich hutach. Natomiast w dobie intensywnego rozwoju Zakopanego zaczęli spacerować tędy turyści i kuracjusze, a wówczas powstawać zaczęło przy niej swoiste centrum gastronomiczne, hotelowe, handlowe i usługowe, zaś niepozorna ścieżka przeistoczyła się w najbardziej znaną i uczęszczaną ulicę Zakopanego. Jej obecna nazwa wywodzi się z historycznego położenia, kiedy przecinała Polanę Krupową. Wszyscy zapewne domyślają się, że chodzi o słynny zakopiański deptak Krupówki.

Krupówki w Zakopanem - przejście Redyku dawnym szlakiem pasterskim z Kuźnic pod Gubałówkę.

Redyk idzie „szeroko” przez zakopiańskie Krupówki. Śpiewacy z Poronina i Białego Dunajca.

Redykowy korowód przez Zakopane prowadziła kapela góralska słynnych rodzin muzykanckich
(od lewej): Andrzej Obrochta-Bartuś, Halina Lassak, Józef Gąsienica-Brzega, Katarzyna Lassak, Tomasz Lassak.

Mamy piątek 9 sierpnia 2013 roku. To historyczna data. Późnym popołudniem dawnym tatrzańskim szlakiem pasterskim znów przechodzi redyk - Wielki Redyk Karpacki. Z czoła idą znamienici muzykanci: Józef Gąsienica-Brzega, Andrzej Obrochta-Bartuś oraz Tomasz Lassak. Za nimi pasterze i owce oraz wielu sympatyków. Serce Podhala - Zakopane przeżywa coś niebywałego. Pojawia się wzruszenie, wspomnienie, radość. Barwny korowód pasterski dociera na górną Równię Krupową, gdzie rozpoczynają się „Pasterskie posiady na polanie”. Tej nocy pasterzom nie będzie dane się wyspać. Dla górali Redyk Karpacki to ponadczasowe wydarzenie, tak bardzo, że posiady przedłużyły się do bardzo późnych godzin. Ludzie chcą pobyć z pasterzami jak najdłużej, tak jak przyjaciel Adama, którego tak wspomina: wyszedł na spotkanie z Redykiem, a wrócił dopiero pod wieczór następnego dnia, choć od Krupówek mieszkał kilkaset metrów. Dziwić się potem jego żonie, która pytała go po powrocie:

 A gdzie żeś ty ten redyk witał, skoro tyle czasu droga ci zajęła!

Pasterską watrę na polanie w Zakopanem zapalają - minister pracy i polityki społecznej
Władysław Kosiniak-Kamysz i baca Piotr Kohut.

Nasza opowieść została zainspirowana wykładem Adama Kitkowskiego, zakopiańskiego publicysty i nieodłącznego towarzysza Redyku Karpackiego 2013. Mieliśmy przyjemność wysłuchać go w dniu 12.09.2013 roku podczas spotkania w obiektach „Libušín” na przełęczy Pustevny w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Do napisania tej opowieści skłoniły nas również emocje jakie wyzwoliła w nas wędrówka Redyku Karpackiego, a także niezapomniane przeżycia i wrażenia, jakich doznaliśmy podczas spotkań z pasterzami, rozmów i zasłyszanych opowieści na trasie.

Opowieść została zilustrowana fotografiami, których autorami są: Józef Michałek, Marek Zaniewski, Michał Milerski, Adam Kitkowski, George Căţean oraz my sami, czyli Dorota i Marek Szala. Fotografie nie naszego autorstwa pochodzą ze strony www.redykkarpacki.pl. Zostały wykorzystane za zgodą Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne”, za którą bardzo dziękujemy.
Zamieszczone w tekstach dialogi zostały zacytowane z relacji Adama Kitkowskiego publikowanych na stronie Fundacji „Pasterstwo Transhumancyjne” www.transhumance.pl.

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas