W minionych lata robiliśmy różne projekty, które
stały się zwyczajnością (żeby nie powiedzieć rutyną), a które wcześniej były
nowymi wyzwaniem. Słowacki Raj i Spiska Nowa Wieś były cały ten czas w naszych
głowach, ale tęsknić do nich raczej nie mieliśmy kiedy. Myślenie o nowych
horyzontach przysłaniały przeszłość. Nieustanna ciekawość, chęć rozwijania się
i odkrywanie nowych dróg do nowych zakątków Europy przystopowały nasze powroty
do miejsc znanych już i lubianych. Czujemy progres osiągany w ostatnich
latach, zaś doświadczenie pozwala nam bez wahania iść jeszcze dalej. Jednak
chcemy wracać w miejsca takie jak te, pełne pięknych wspomnień,
wspaniałych przygód i cudnej atmosfery wędrownego bractwa, bo był czas na
pokonywanie szlaków, ale też na spacer i towarzyskie posiady w klimatycznej
Nowej Spiskiej Wsi. Były to cudne chwile. Gdyby zebrać je razem wyjdzie łącznie 17
fantastycznie spędzonych dni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacki Raj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacki Raj. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 sierpnia 2018
Dostępny tylko żelazną drogą: Kyseľ (retrospekcja 2017)
To było to co z dopingowało nas do kolejnego, czwartego z kolei przyjazdu do Słowackiego Raju. O tym szlaku dowiedzieliśmy się rok wcześniej, podczas marszu do Sokoliej doliny. Po 40 latach znów go otwarto. Wąwóz Kyseľ po raz pierwszy został przebyty w 1907 roku, po 7 latach nieudanych prób. Wąwóz jednak długo czekał na pełne udostępnienie turystyczne. Udostępniony był fragmentarycznie po wykonaniu w 1925 roku pierwszych drabinek i kładek. W całości Kyseľ został udostępniony dopiero w 1975 roku, ale na krótko. Latem następnego roku wybuchł w wąwozie pożar, który strawił roślinność rosnącą na stoku góry Pirť, w konsekwencji czego naruszona została stabilność skał. Wąwóz stał się niebezpieczny. Zagrożenie dla przebywających w nim turystów mogły stanowić spadające skały, jak też konary. Zamknięto go na 40 lat. Dla turystów pozostawiono jedynie krótki odcinek w nienaruszonym, górnym odcinku wąwozu, prowadzący nad próg Wodospadu Olbrzymiego.
piątek, 17 sierpnia 2018
Zadziwiająca: Sokolia dolina (retrospekcja 2016)
W 2016 roku czuliśmy się już wyjadaczami w Słowackim Raju, choć „białych plam” na mapie tego parku nie brakowało. Ta wyprawa miała cel wymazać te „białe plamy” i zaplanowaliśmy do odwiedzenia wąwozy, w których jeszcze nie byliśmy. Białą plamą była też nasza pani Ania, z którą dogadywaliśmy wcześniejsze pobyty, ale dotąd nie udało się nam z nią spotkać. Zbieg okoliczności - nasz przyjazd zbiegał się z imprezą rodzinną pani Ani (urodziny wnuka). Tamtego roku kolejny roczek wnuka był już za nami, gdyż tym razem zagościliśmy w Nowej Wsi Spiskiej miesiąc później i to był rok kiedy w końcu spotkaliśmy się z naszą uroczą gospodynią i mogliśmy się naprawdę poznać. Co z tamtego roku chcielibyśmy wspomnieć podczas tegorocznej wyprawy? Wszystkie odwiedzone wąwozy były piękne, każdy miał nam coś innego do pokazania. Wybór padł na ten wzbudzający największe emocje obdarzony najwyższymi pionowymi przejściami, prowadzącymi wzdłuż najwyższego wodospadu na Słowackim Raju.
czwartek, 16 sierpnia 2018
Dziki i najdłuższy: Veľký Sokol (retrospekcja 2015)
Byliśmy już wtedy po wizji wstępnej Słowackiego Raju. Od tego momentu jeden z najpiękniejszych rejonów środkowej Europy pociągał nas jeszcze bardziej niż w czasach, kiedy go jeszcze w ogóle nie znaliśmy. Rok do kolejnego wyjazdu dłużył się. W końcu przyszedł lipiec 2015 roku. Powróciliśmy do Raju po kolejną przygodę. Program wyjazdu wzbogaciliśmy o imponujący Zamek Spiski. W planie podjęliśmy też to, z czego zrezygnowaliśmy z obaw, że nie zdążymy przejść, czyli cały Przełom Hornadu w jeden dzień. Mądrzejsi doświadczeniem wiedzieliśmy już, że da się przejść tą trasę w jeden dzień, nawet wtedy, gdy będzie dużo turystów na szlaku, ale na tydzień przed wyjazdem pojawiły się obawy z innej strony - na szlaku miała miejsce katastrofa śmigłowca. Pojawiły się plany zastępcze, ale wkrótce okazało się, że szlak został szybko udrożniony. Przełom Hornadu jednak przechodziliśmy już wiele razy, dlatego podczas tegorocznej wyprawy chcieliśmy przypomnieć sobie inny wąwóz, uchodzący za najdzikszy i najdłuższy w Słowackim Raju – Wielki Sokół.
środa, 15 sierpnia 2018
Od tego się zaczęło: Suchá Belá (retrospekcja 2014)
Działo się to cztery lata temu. Pierwsza wyprawa rozpoczęła się od wejścia do najbardziej popularnego wąwozu Słowackiego Raju. Od niego zaczęła się nasza przygoda ze Słowackim Rajem. Nikt wtedy jeszcze nie myślał, że będzie powtórka, a z pewnością nikomu do głowy nie przyszło, że zrodzi się wspaniały cykl wyjazdów. Tamtego, pierwszego dnia w Słowackim Raju wszystko było nowe, wszystko przeżywaliśmy po raz pierwszy. Sucha Bela – ten wąwóz wprowadzał nas w tajniki Słowackiego Raju, krainy nieprzeciętnie pięknego krasu. Pierwsze zetknięcie i otrzymaliśmy chyba wszystkiego po trochu, co Słowacki Raj ma do zaoferowania.
Jak wygląda teraz? Jak bardzo zmienił się po pięciu latach?
Jak wygląda teraz? Jak bardzo zmienił się po pięciu latach?
niedziela, 9 lipca 2017
Veľká Knola
Pobyt w Słowackim Raju kończymy wędrówką górską na najwyższy szczyt Słowackiego Raju. Na celowniku jest Veľká Knola, a podejście do niej wybieramy najłatwiejsze z możliwych, najmniej czasochłonne, najmniej wysiłkowe. To skraca wędrówkę, dzięki czemu mamy czas odwiedzić o poranku jedno z najpiękniejszych spiskich miasteczek, Lewoczę. Jest to jedno z tych miejsc, które tak silnie wpisuje się w krajobraz Słowackiego Raju, leżącego na pograniczu spisko-gemerskim. Ile to razy podziwialiśmy malownicze widoki Spisza leżącego u stóp Słowackiego Raju, i te miasteczka zatopione w płytkich dolinach: Hrabušice, Spišský Štvrtok na zachodzie, poprzez Letanovce, Spišské Tomášovce, a na wschodzie Spišská Nová Ves i Levoča.
sobota, 8 lipca 2017
Nowe wyzwania w Kysel
Kras Spisko-Gemerski, Kyseľ, Slovenské rudohorie, Słowacja, Słowacki Raj, Tomášovská Belá
Brak komentarzy
Emocjom nie mówimy dosyć. Przed nami numer jeden wpisany w program tegorocznego wyjazdu na Słowacki Raj. Można powiedzieć, że Kyseľ wpisał się do programu prawie rok temu, dnia 20 sierpnia 2016 roku, kiedy zatrzymaliśmy się u jego wylotu na odpoczynek przed dalszą drogą na najwyższe drabiny Słowackiego Raju. Zatrzymaliśmy się i zobaczyliśmy stojącą pośród drzew tablicę informacyjną - Kyseľ po 40 latach znów jest otwarty. Zamknięto go po wielkim pożarze, który hulał w nim 16 i 17 lipca 1976 roku trawiąc las rosnący na stokach góry Pirť. Spaleniu uległo 30 ha lasu. Wąwóz stał się bardzo niebezpieczny ze względu na spadające skały i opalone konary. Wcześniej prowadził przez niego szlak z drabinkami na progach wodospadów. Obecnie nie ma tutaj drabin, ale coś bardziej ekscytującego – via ferrata.
piątek, 7 lipca 2017
Bo przecież trzy razy to za mało
Wydawało się, że trzykrotny wyjazd przez ostatnie trzy lata do Słowackiego Raju nasyci nas i wystarczy na pewien czas. W pamięci mamy ostatni pobyt, jakby ledwie był kilka dni temu. Ostatniego dnia spoglądaliśmy z Hawraniej Skały na krasowe eldorado Słowackiego Raju i przepełnieni żalem pożegnania myśleliśmy: jakże to? Żeby znów za rok tutaj nie przyjechać? Nie może być roku bez wizyty w Raju, choć zupełnie inaczej myśleliśmy w tamtym czasie. Poza tym sądziliśmy, że podczas zeszłorocznej trzeciej wizyty zobaczymy już wszystko i odwiedzimy ostatnie miejsca, w których dotąd nie byliśmy. Wędrując Tomaszowską Belą nie spodziewaliśmy się jednak, iż napotkamy coś o czym nawet nie marzyliśmy…
niedziela, 21 sierpnia 2016
Havrania skala
Słowacki Raj zwany jest przez geografów Górami Straceńskimi. Nie są one uważane za przedłużenie łańcucha Niżnych Tatr, choć stykają się z nimi poprzez przełęcz Vernár. Triasowe wapienie Słowackiego Raju są częścią Planiny Murańskiej. Są również jej przedłużeniem pod względem podobieństwa w budowie hipsometrycznej. Są to płaskowyże pocięte krasowymi kanionami, które tworzone są od końca pliocenu po dzień dzisiejszy. Wspinając się przez kaniony nie czuje się pokonywanych przewyższeń. Drabinki, stupaczki, kładki - wszystkie te techniczne ułatwienia eliminujące bezpośrednie podejścia górskimi zboczami sprawiają, iż niekiedy zapominamy o tym, że Słowacki Raj to pasmo górskie, ze stromymi podejściami na których można się zmęczyć, choć najwyższe szczyty sięgają tu tylko nieco ponad 1000 m n.p.m.
Zejmarski Jar - perełka w Raju
Zaczynamy trzeci dzień trzeciej wyprawy do Słowackiego Raju. Tegoroczną wyprawę zaczynaliśmy dwa dni temu od południowej strony Słowackiego Raju. Tam zwiedziliśmy jedyną jaskinię udostępnioną do turystycznego zwiedzania, po stronie południowej jest też jedyna roklina dostępna znakowanym szlakiem turystycznym.
sobota, 20 sierpnia 2016
Najwyższe drabiny w Raju
Kras Spisko-Gemerski, Przełom Hornádu, Słowacja, Słowacki Raj, Sokolia dolina, Tomášovská Belá
1 komentarz
Znajdujemy się niedaleko najniższego punktu Słowackiego Raju, na jego północno-wschodnim skraju. Około 2,5 kilometra stąd w miejscu położonym na wysokości 466 m n.p.m. rzeka Hornad opuszcza Słowacki Raj. Ostatnie przygotowania do wędrówki czynimy nieco wyżej biegu rzeki Hornad, w jednym z najważniejszych centrów turystycznych Słowackiego Raju, w Čingov (495 m n.p.m.).
piątek, 19 sierpnia 2016
Piecky
Zeszłego lata właśnie tutaj rozpoczynaliśmy trzydniówkę po Słowackim Raju, w osadzie Hrabušická Píla położonej w dolinie wypełnionej lasem, którą płynie ze stoickim spokojem Veľká Biela Voda. Osada jest zupełnie wyciszona, ludzie pochowali się chyba. Jest cicho i pusto. Budka kasowa do Słowackiego Raju jest zamknięta?... o tej porze dnia. Wchodzimy do bufetu przy szosie... nie ma w nim nikogo poza karczmarką. Pytamy gdzie można kupić bilety do parku. Odpowiada, że tam w budce, ale przecież właśnie przy niej byliśmy i jest zamknięta. Pieniążki zostają zatem w kieszeni.
Czas na sequel Słowackiego Raju
Dobszyńska Jaskinia Lodowa, Kras Spisko-Gemerski, Slovenské rudohorie, Słowacja, Słowacki Raj
Brak komentarzy
To co tam zobaczyliśmy jest jak dobry film, który wart jest dokręcenia kontynuacji. To czego tam doznaliśmy zostawiło w nas moc najpiękniejszych przeżyć i wspomnień, emocji od których myślami nie można się oderwać. Dlatego musiał przyjść czas na sequel, zresztą z dawna zapowiadany:
niedziela, 26 lipca 2015
Kyseľ i Veľký Kyseľ
Celem naszej wędrówki jest dzisiaj wąwóz Kyseľ rozdzielający się w górnej części na dwie odnogi Veľký Kyseľ i Malý Kyseľ. To teren dziki, ciekawy, nietypowy. W historii eksploracji Słowackiego Raju wąwozy te długo pozostawały niepokonane.
sobota, 25 lipca 2015
Przełom Hornádu
Najsłynniejsza trasa przez Słowacki Raj - to już kiedyś było, ale po kawałku, fragmentami, nie w całości jednym przejściem. Poranna mgła pląsa jeszcze nad Hornadem, ale wkrótce odpłynie, to wiemy na pewno - będzie słonecznie, pięknie... jak w raju.
piątek, 24 lipca 2015
Słowacki Raj, Veľký Sokol
Powrót do Słowackiego Raju
Minął już rok (ależ ten czas leci). Wydaje się, że to było tak niedawno. Wspomnienie tamtych trzech dni w raju... Słowackim Raju, jest wciąż takie świeże, jakby to rok jeszcze nie minął. Gdy żegnaliśmy wówczas to niezwykłe miejsce, myślami próbowaliśmy sięgnąć dni powrotu do niego, wydawały się tak odległe, cały rok czekania... no i przeleciały te niemal całe 365 dni. To niesamowite, jak ten czas umyka, tym szybciej, im człowiek bardziej pragnie chłonąć i odkrywać naturę tego świata. Trudno go prześcignąć, bo przyspiesza tym bardziej, im bardziej go potrzebujemy.
niedziela, 27 lipca 2014
Tomášovský výhľad i Przełom Hornadu (wschód)
Tego dnia planowaliśmy zupełnie inną trasę po Słowackim Raju. Miał być najdłuższy wąwóz, ale plany uległy zmianie ze względu na burzowo-deszczowe prognozy. W razie obfitego deszczu wędrówka kanionem raczej nie byłaby przyjemna. Powstał nowy projekt obejmujący wschodnią część Przełomu Hornadu, umożliwiający ewentualny odwrót w razie załamania pogody.
piątek, 25 lipca 2014
Słowacki Raj - Suchá Belá
Trzy dni w raju... Słowackim Raju
Na granicy Spisza i Gemeru, w południowo-wschodniej części Słowackich Rudaw (słow. Slovenské rudohorie) leżą góry zwane przez geografów Górami Straceńskimi – znane jednak bardziej pod nazwą Słowacki Raj. Miliony lat temu zajmowany przez nie obszar w ogóle nie przypominał gór, był niemal płaski, a rzeki płynęły sobie ze stoickim spokojem. Tak było aż do epoki pliocenu, kiedy ruchy górotwórcze wyniosły go w górę. W wyniku większego nachylenia terenu rzeki przyspieszyły z siłą przelewając się pośród wapiennych skał, wycinając w nich najpierw głębokie koryta, a potem głębokie kaniony. W ciągu tysięcy lat wyniesiony teren został podzielony na szereg płaskowyżów rozdzielonych głębokimi wąwozami. W ten sposób powstał tutaj unikatowy Kras Spisko-Gemerski, w skład którego wchodzi Słowacki Raj wraz z przylegającym Płaskowyżem Murańskim (słow. Muránska planina).

















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







