Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakopane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakopane. Pokaż wszystkie posty
Po polskiej stronie Tatr, zaraz na skraju Tatrzańskiego Parku Narodowego ożyła tej zimy niezwykła śnieżna kraina. Łatwo ją odszukać, prosto do niej trafić, bo leży u stóp wzniesienia Krokiew (1378 m n.p.m.) znanego z kompleksu skoczni narciarskich. Krainę tą nazwano Snowlandią.

Z powodu kapryśnej pogody w grudniu ubiegłego roku otwarcie Snowlandii przeciągało się w czasie. Krainę tą buduje się bowiem w ujemnej temperaturze, bo w takiej temperaturze można wyprodukować odpowiedni materiał budowalny, czyli śnieg i lód. Do tego trzeba doliczyć czas potrzebny budowniczym na wzniesienia tego cuda, bo przykładowo na wybudowanie śnieżnego labiryntu potrzeba około miesiąca. Tegoroczny labirynt budowało około 40 osób, w większości profesjonalistów w tej dziedzinie. Jego rozmiary pretendują go do największego na świecie tego typu obiektu. Zajmuje on ponad 2500 metrów kwadratowych, a składa się na niego 60 tysięcy śnieżnych bloków. Prowadzi do niego wydrążony w śniegu 14-metrowy tunel.

Śnieżny labirynt.
Śnieżny labirynt.

Labirynt nie jest jedyną budowlą w Snowlandii. Niedawno, w lutym zagościła w tym swoistym parku Królowa Śniegu. Dzisiejszego dnia mamy okazję ją odwiedzić, gdyż zamieszkała we wzniesionym specjalnie dla niej zakopiańskim pałacu. Trzeba mieć oczywiście specjalną wejściówkę, stanowiącą swego rodzaju zaproszenie do królewskich komnat. Długi śnieżny rękaw wprowadza nas do wejścia do lodowego tunelu, przy którym stoi duży łoś. Korytarz zagłębia się we wnętrzach Pałacu Królowej Śniegu. Prowadzi wprost do przestronnej sali tronowej. Składa się jakoby z dwóch części rozdzielonych dwoma bogato zdobionymi lodowymi filarami podtrzymującymi strop. Zarówno przed filarami, jak i za nimi mamy ustawione pod ścianami po lewej i po prawej wygodne sofy i fotele. Można z nich skorzystać, gdy chcemy dłużej pogawędzić z Królową. Królowa zasiada na swym tronie nakrytym baldachimem. Ubrana jest w dość skromną, ale piękną suknię z trójkątnym dekoltem. Jej śliczna twarz mieni się pogodnością. Siedzi trzymając dłonie złożone na kolanach. Jej długie włosy spoczywają na nieco odkrytych ramionach. Otacza ją straż przyboczna - dwóch rycerzy uzbrojonych w miecze. Przed tronem Królowej stoi niska, lśniąca, krystaliczna bariera.

Łoś.
Łoś.

Sala tronowa.
Sala tronowa.

Na audiencji u Królowej Śniegu.
Na audiencji u Królowej Śniegu.

Tajemne drzwi - tam nie zostajemy wpuszczeni.
Tajemne drzwi - tam nie zostajemy wpuszczeni.

Od korytarza prowadzącego do sali tronowej odchodzi inny, nieco ciaśniejszy, prowadzący do komnat królewskich. Zaraz na początku przechodzimy przez hall z miejscami do siedzenia. Można na nich spocząć, gdyby zaszła konieczność odczekania paru chwil przed wpuszczeniem nas do prywatnych apartamentów królewskich. Czas umilać nam będzie wtedy dekoracja akwarystyczna.

Hall z akwarystyczną dekoracją.
Hall z akwarystyczną dekoracją.

Idąc dalej śnieżnym korytarzem miniemy tajemne drzwi, jedne, drugie. Drzwi strzegą tajemnic do których poznania nie zostaniemy dopuszczeni. Pierwszą otwartą dla nas komnatą jest sypialnia królewska. W jej centralnym miejscu stoi oczywiście ogromne łoże zdobione bogatą ornamentyką. Łoże jest zadaszone baldachimem. W kącie obok wejścia do sypialni, pomiędzy dwoma krzesłami tyka zegar z wahadłem.

Dalej mamy kolejną sypialnię z łożem wciśniętym we wnęce w ścianie. Przed łożem rozwieszone są zasłony, w tym momencie efektownie upięte chwostami przy bocznych ścianach. Na tyłach łoża, nad zagłówkami również zwisają te same płótna. Ściany pomieszczenia zdobią głowy zwierząt.

Królewska sypialnia.
Królewska sypialnia.
Królewskie sypialnie.

Głowy zwierząt na ścianie.
Głowy zwierząt na ścianie.

Korytarz prowadzi do kolejnej sali o znacznie większych rozmiarach, nieco jednak mniejszych od sali tronowej. Na środku wokół filara wybudowana jest miniatura zamkowa, zapewne pełniąca funkcje skrytek i schowków. To pomieszczenie dla straży i służby zamkowej. Spotykamy w niej wielu rycerzy. Niektórzy z nich ćwiczą się w fechtunku. Obok tej sali mamy pomieszczenie powozowni, a w nim piękną karocę i zaprzęgnięte do niej dwa rumaki, wypoczęte i gotowe do drogi. Przed nimi jednak wrota są jeszcze zamknięte, ale wygląda na to, że niebawem królowa wyruszy na jakąś przejażdżkę. Póki jej tu nie ma sami możemy zasiąść do ekskluzywnego powozu i poczuć się jak w baśni.

Wchodzimy do kolejnego pomieszczenia.
Wchodzimy do kolejnego pomieszczenia.

Rycerz.
Rycerze.

Ćwiczenia fechtunku.
Ćwiczenia fechtunku.

Sala straży i służby zamkowej.

Wejście do powozowni.
Wejście do powozowni.

Rumaki zaprzęgnięte do karety.
Rumaki zaprzęgnięte do karocy.

Kareta.
Do karocy można wejść.

Karoca.
Wygodna.

Wracając do wyjścia niespodziewanie odkrywamy jeszcze jedno pomieszczenie, bardzo chłodne, zacienione. To lochy wypełnione kratami. Za nimi widzimy niesamowite stwory, groźnie wyglądające, choć nie niebezpieczne, bo przykute są do ścian łańcuchami. W sąsiednim mniejszym pomieszczeniu ku naszemu zaskoczeniu spotykamy małego słonia. Skąd się tu wziął - to pozostaje dla nas zagadką, bo cały Pałac Królowej Śniegu wypełniony jest tajemniczością. Wydaje się nam, że przemierzyliśmy wszystkie jego zakamarki, zagadnęliśmy do każdej komnaty, ale i tak pozostaje doza niepewności, czy nie przeoczyliśmy jakiegoś tajemnego przejścia. Pałac Królowej Śniegu skrywa zapewne jeszcze wiele tajemnic.

Tajemne drzwi w lochach.
Tajemne drzwi w lochach.

Lochy zamkowe.
Lochy zamkowe.
Lochy zamkowe.
Lochy zamkowe.
Lochy zamkowe.

Zanim zupełnie opuścimy Pałac Królowej Śniegu zaglądamy jeszcze raz do sali tronowej, by pożegnać się z jej lodową wysokością. Dziękujemy za gościnę. Już chcemy wyjść, gdy słyszymy wydobywające się z głębi pytanie, czy zaglądniemy jeszcze? Z pewnością, w przyszłym roku, jeśli znów Królowa Śniegu przybędzie do Zakopanego.

Pożegnanie z Królową Śniegu.
Pożegnanie z Królową Śniegu.

Udajemy się teraz na zamek – Tatrzański Zamek, jak tutaj go zwą. Jego baszty wznoszą się wysoko aż na 16 metrów. Przed nim mamy szeroki plac podzamcza. Są tu kramy, na niektórych leżą skóry, a może to jakieś siedziska, jest też coś dla dzieci - karuzela. Konstrukcja Tatrzańskiego Zamku oparta jest na wysokich murach obronnych. Głównego wejścia do niego pilnuje dwóch zbrojnych. Nie wygląda na to, aby dzisiaj pełnili oni funkcje militarno-porządkowe, ale raczej reprezentacyjno-dekoracyjne. Do zamku prowadzą również mniejsze, utajnione wejścia, pozbawione straży, bo przecież w czasach pokoju jest ona zbędna.

Podzamcze Tatrzańskiego Zamku.
Podzamcze Tatrzańskiego Zamku.

Podzamcze Tatrzańskiego Zamku.
Podzamcze.

Wykusz nad jeziorkiem.
Wykusz nad jeziorkiem.
Jedna z dróg na dolnych kondygnacjach doprowadza nas na wykusz z widokiem na jeziorko. Pełni funkcję tą samą co fosa. Na bocznej ścianie wisi w tym miejscy ostrzeżenie „Nie skacz do wody – bałwany już tam są”. Trafiliśmy na wykusz nad jeziorko przechodząc jakimś ciasnym, chyba tajemnym korytarzem. Wracamy na dziedziniec zamkowy. Wchodzimy na wyższą kondygnację po zamkowych murach, a następnie na najwyższą basztę. Mamy z niej niezłą panoramę na okolicę i podziwiać śnieżną krainę z góry, jak też spojrzeć na Wielką Krokiew, Nosal lub Giewont, albo obejrzeć zachód słońca, który za niedługo nastąpi. Tarcza słoneczna prawie już dotyka horyzontu rozciągającego się przed Giewontem.


Jeziorko.
Jeziorko.

Ciasny korytarz.
Ciasny korytarz.

Baszta.
Baszta.

Widok na skocznię narciarską.
Widok na skocznię narciarską.

Widok w stronę Nosala.
Widok w stronę Nosala.

Schody z baszty.
Schody z baszty.

Schodzimy po śnieżnych stopniach na niższą kondygnację. Nie tracimy pięknych widoków. Przed nami druga, nieco mniejsza baszta, ale nie ma nią wstępu. Powiewają nad nimi fali w kolorach narodowych Polski i Słowacji, dwóch tatrzańskich państw, z których pochodzą budowniczowie śnieżnego cudu pod Krokwią. Zamkowe ściany pokryte są płaskorzeźbami o różnych motywach wykonanych przez artystów z tych państw – przedstawiają rycerzy, rumaki, smoki i inne baśniowe stwory. Elewacje zdobią również motywy roślinne. W jednej z komnat napotykamy smoka pilnującego przejścia na taras widokowy.

Tory saneczkowe, a w głębi Giewont.
Tory saneczkowe, a w głębi Giewont.

Chwilka odpoczynku na zamkowych murach.
Chwilka odpoczynku na zamkowych murach.

Płaskorzeźby na ścianach zamkowych.
Płaskorzeźby na ścianach zamkowych.
Płaskorzeźby na ścianach zamkowych.

Kuc.
Kuc.

Zawiłość zamkowych korytarzy może zgubić człowieka. Chwilkę błądzimy i w tym błądzeniu chyba przypadkiem natrafiamy na komnatę sypialnianą władcy tego zamku. Ściany sypialni zdobią poziome, pofalowane lekko plisy. Władcy nie ma tu, więc odważamy się sprawdzić wygodę jego łoża wyściełanego skórami. Jest ono lekko zacienione poprzez baldachim wsparty na smukłych kolumnach. W rzeczy samej jest wygodne, ale przez skóry ciągnie zimnem. Istnieje ryzyko, że po całej nocy zwyczajny człowiek mógłby na tym łożu doznać odmrożenia niektórych części ciała.

Łoże władcy.
Łoże władcy.

W sąsiedztwie sypialni władcy jest nieduża komnata, nazwijmy ją syrenią, bo w niej spotykamy urodziwą syrenę leżącą ponętnie w rozwartej muszli pokaźnych rozmiarów. To piękna nimfa - pół człowiek, pół ryba, lecz lepiej nie wsłuchiwać się w jej cudowny śpiew. Nie jeden śmiałek, który zapragnął go usłyszeć ginął zwabiony i pożarty przez te niewinnie z pozoru wyglądające istoty.

Syrena.
Syrena.

Słońce dotyka horyzontu przed Giewontem.
Słońce dotyka horyzontu przed Giewontem.

Śnieżna Kraina zajmuje kilka tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Do jej zbudowania zużyto ponad 20 tysięcy metrów sześciennych śniegu. Pod zamkiem znajdują się ponadto mini zoo oraz tory saneczkowe z przeszkodami i tunelami o różnym stopniu trudności.

Zakopiański zimowy park rozrywki to miejsce, gdzie nikt ani przez chwilę nie będzie się nudzić. Na turystów już czeka Śnieżny Labirynt, Lodowy Zamek, mini zoo, a w sąsiedztwie także tor saneczkowy z przeszkodami i tunelami - trasy mają kilka poziomów trudności. To coś nie spotykanego i nietypowego, co wymagało mnóstwa pracy, i szkoda, że istnieć będzie tak krótko. Wiosna niebawem nadciągnie - Królowa Śniegu odjedzie stąd daleko na północ. Tymczasem nad Zakopanem zapada zmierzch. Słońce schowało się już za horyzontem. Daje się wyczuć mroźny chłód, który zaciąga nas do ciepłego wnętrza pobliskiej karczmy.

Po osiemnastej odjeżdżamy stąd. To był niezwykle udany dzień, spędzony z Grupą Marzeń, w cudownej aurze, której wcale nie my jesteśmy sprawcami. Otóż chcielibyśmy zdementować wszelkie pogłoski i oświadczyć wszem i wobec, że nie jesteśmy żadnym czarnoksiężnikami (no może tylko szczyptę pewnych czarnoksięskich zdolności posiadamy;) Bardzo chcielibyśmy być wielkimi czarnoksiężnikami (ale byśmy Wam czarowali), ale po co nam to, gdy Grupa jest zawsze wspaniała - nawet w chwilach, gdy dopada ją siarczysty mróz, czy ulewny deszcz.


Górale to jedyne w swoim rodzaju społeczeństwo,
które nosi w sobie znamiona polskiej tradycji.

Jan Paweł II, 1987 r.

TRASA:
Ząb [zielony szlak] Furmanowa [czerwony szlak] Gubałówka (1123 m n.p.m.) [czerwony szlak] Butorowy Wierch — Zakopane Krzeptówki — Gronik [czarny szlak] Kiry

OPIS:
Drugą część podhalańskiej wędrówki rozpoczynamy o godzinie 9.30 we wsi Ząb zamieszkiwanej przez górali, ludzi wiernych tradycjom i zwyczajom. Tereny zamieszkałe tej wsi leżą na wysokości od 910 do 1021 m n.p.m. Z centrum wsi podążamy na południe w kierunku Furmanowej. Z prawej strony widać już maszt antenowy wieńczący szczyt Gubałówki, szereg zabudowań wzniesionych wzdłuż wierchowej drogi. Przed nami piętrzy się już tatrzańska ściana, z Giewontem na przedzie. Kilka minut przed dziesiątą opuszczamy Ząb i wchodzimy do zakopiańskiego osiedla Furmanowa, pod wierzchołek Pasma Gubałowskiego zwany Eliaszówką (1018 m n.p.m.). Stoi tu duży kamienny obelisk z papieskim popiersiem, a napis na nim umieszczony głosi: „Witaj Gazdo Świata w miejscu skąd najbliżej do nieba” – witany tymi słowami  Ojciec Święty Jan Paweł II zatrzymał się w tym miejscu i pobłogosławił tłum wiernych 7 czerwca 1997”.

Gubałówka.
Gubałówka.

Grzbiet między Eliaszówką i Gubałówką.

Obelisk na Eliaszówce.
Obelisk na Eliaszówce.

Od obelisku kierujemy się na zachód, w stronę Gubałówki. Po lewej mamy urokliwą kaplicę św. Brata Alberta. Wstępujemy do niej. Kaplicę św. Brata Alberta wybudowano w 1990 roku. Data budowy kaplicy została tradycyjnie naniesiona na pięknie rzeźbiony sosrąb. Budowali ją tutejsi górale, z których głównym cieślą był Józef Staszel Ksiynziok. Środki na jej budowę ofiarowali również tutejsi górale przy wsparciu Polonii z USA. Pełnowartościowym kościołem kaplica stała się jednak dopiero w 2000 roku. W sierpniu 1999 roku wyposażono kaplicę w przepiękny drewniany ołtarz, a rok później umieszczono w nim tabernakulum. Wtedy dopiero Kardynał Franciszek Macharski wydał dekret, który zezwalał na poświęcenie kaplicy i przechowywanie w niej najświętszego sakramentu. 18 czerwca 2000 roku odbyła się uroczystość poświęcenia kaplicy.

Kaplica św. Brata Alberta jest śliczną ozdobę grzbietów Pasma Gubałowskiego. Stylowa, prawdziwie góralska. Tłem dla niej są Tatry, które mamy już jak na dłoni. Zbliżaliśmy się cały czas do nich podczas tej wędrówki. Od Furmanowej idziemy już raczej równolegle do ich grzebienia. Po lewej meldują się nam kolejne ich szczyty. U ich stóp ścieli się gąszcz budyneczków Zakopanego, starej góralskiej osady. To osada, która urosła w przeciągu stu kilkudziesięciu lat i zmieniła się przez ten czas zupełnie.

Kaplica św. Brata Alberta.
Kaplica św. Brata Alberta na Furmanowej.

Kaplica św. Brata Alberta.
Kaplica św. Brata Alberta.
Kaplica św. Brata Alberta.

Płynące chmury są majestatycznie rozszarpywane przez skalisty grzebień Tatr. Blask słońca pociera surowe ściany pokryte jeszcze śniegiem. Tu na Gubałówce śniegu doświadczyć raczej już trudno. Właściwie tylko na trasach narciarskich, na których widać ostatnich narciarzy tego sezonu.

Po prawej przy drodze tuż przed kulminacją Gubałówki mijamy drewnianą kapliczkę umieszczoną na kamiennym cokole. Ufundowana została przez Helenę Bartol w podziękowaniu za ocalenie życia w Bieszczadach koło Baligrodu w 1968 roku. Wyryto nie niej napis „A jeżeli już do Ciebie należę - to proszę Cię - strzeż mnie”.

O godzinie 10.35 przechodzimy nieopodal szczytu Gubałówki. Sięga wysokości 1126 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem Pasma Gubałowskiego. Od Gubałówki grzbiet ciągnie się w kierunku Butorowego Wierchu. Przejście nim dostarcza niezapomnianych wrażeń wizualnych, szczególnie dzisiaj ze względu na niezwykłą aurę jaka zapanowała, słoneczną i błękitną. Według prognoz ma być jeszcze lepiej za godzinę. Dlatego też zatrzymujemy się na Gubałówce, goszcząc w „Gospodzie pod Niebem”, czy „Gubałzzerii”, a później rozkoszując się promykami słońca i panoramą roztaczającą się z tarasu widokowego.

Gubałówka.
Gubałówka.

Kapliczka Heleny Bartol na Gubałówce.
Kapliczka Heleny Bartol na Gubałówce.

Droga grzbietowa.
Droga grzbietowa. Z lewej mamy Gospodę pod Niebem.

Gospoda pod Niebem.
Gospoda pod Niebem.

Tatry z tarasu widokowego pod Gubałzzerią.
Tatry z tarasu widokowego pod Gubałzzerią.
Tatry z tarasu widokowego pod Gubałzzerią.

Panorama na Tatry z Gubałówki.
Panorama na Tatry z Gubałówki.

Granaty, Kozie Wierchy, Kościelec.
Granaty, Kozie Wierchy, Kościelec.

Wielki Giewont.
Wielki Giewont.

Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.

Kozie Wierchy, Kościelec, Świnica, Pośrednia Turnia, Skrajna Turnia.
Od lewej: Kozie Wierchy, Kościelec, Świnica, Pośrednia Turnia, Skrajna Turnia.

Kasprowy Wierch.
Kasprowy Wierch.

Taras widokowy pod Gubałzzerią.
Taras widokowy pod Gubałzzerią.

Doskonale też widać stąd Zakopane.

Kilka minut po dwunastej ruszamy dalej. Podążamy grzbietową drogą w kierunku Butorowego Wierchu (1160 m n.p.m.). Wzdłuż naszej drogi stoi ciąg budek pamiątkarskich. Przekupki nieco nas spowalniają. Około godziny 12.30 dochodzimy do drewnianej kaplicy Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce, zbudowanej jako dziękczynne wotum za uratowanie życia w czasie II wojny światowej. Wzniesiono ją z inicjatywy i funduszy Władysława i Marianny Bachledy-Księdzularz. Poświęcono ją w 1962 roku, kiedy fundatorzy obchodzili 25-lecie małżeństwa. Pierwotnie był to mniejszy obiekt mieszczący się na prostokącie o wymiarach 5x4 m, który w ogóle nie przypominał kaplicy, lecz wyglądał jak budynek gospodarczy, co miało zapobiegać represjom ze strony ówczesnych władz. Problemy rozpoczęły się, gdy dobudowano wieżyczkę. Obiekt jednak przetrwał i został w międzyczasie rozbudowany. Jego pierwszymi duszpasterzami byli Dominikanie, potem Jezuici. Dnia 14 grudnia 1976 roku kaplicę wizytował ks. Kardynał Karol Wojtyła. Dzisiejszy wygląd kaplica uzyskała w roku 1981, kiedy ponownie ją rozbudowano.

Kaplica Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce.
Kaplica Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce.

Kaplica Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce.
Wnętrze kaplicy Matki Bożej Różańcowej na Gubałówce.

Maszerujemy dalej na zachód. Po lewej prezentują się nam szczyty Tatr Zachodnich, m.in. rozległy grzbiet Czerwonych Wierchów, dalej imponujący Kominiarski Wierch, za nim inne szczyty znajdujące się w obrębie grani głównej Tatr, aż do tych z otoczenia Doliny Rohackiej znajdującej się już po słowackiej stronie. Z prawej widoki są zdecydowanie bardziej dalekosiężne, bo z tamtej strony nie ma ściany góry, a tylko kotlina, za nią niższe wzniesienia Pasma Podhalańskiego i Beskidów.

Wkrótce przy naszym szlaku mamy kolejną pamiątkę przejazdu Jana Pawła II dnia 7 czerwca 1997 roku, tym razem ufundowaną przez mieszkańców gminy Kościelisko (przed momentem weszliśmy w granice administracyjne wsi Kościelisko). Stoi tu niewielka kapliczka wykonana z konara. W wydrążonej wnęce widoczna jest figurka Chrystusa Frasobliwego. Z boku położony jest obelisk z wyrzeźbionym herbem papieskim. Umieszczono na nim fragment Sonetów Jana Pawła II: „Rozpalcie tu ogień wędrowcom, niech nie poginą na perciach”.

Bacówka.
Bacówka.

Widok na południe.
Spojrzenie na południe.

Widok na północ.
Spojrzenie na północ.

Obelisk upamiętniający przejazd Jana Pawła II dnia 7 czerwca 1997 roku.
Obelisk upamiętniający przejazd Jana Pawła II dnia 7 czerwca 1997 roku.

Spojrzenie w kierunku Tatr.
Spojrzenie w kierunku Tatr.

O godzinie 11.50 dochodzimy w pobliże szczytu Butorowego Wierchu. Prowadzi na niego zielony szlak, ale nasza droga wiedzie teraz do Sanktuarium na Krzeptówki. Zaczynamy schodzić z grzbietu bez znakowanego szlaku. Najpierw ulicą Salamandra, do miejsca, gdzie uliczka ta krzyżuje się linią kolejki krzesełkowej z Butorowego Wierchu. Zaraz za linią kolejki schodzimy z szosy na ścieżkę prowadzącą przez łąki w dół zbocza. Zejście przez łąki jest niezwykle widokowe. Zakopane ścieli się nam u stóp. Żeby jeszcze choć jeden dzień zostać tutaj. Taka ułuda dopada nas, bo na dwudniówki nie jeździmy zbyt często i ciągle wydaje się, że jest sobota, gdy w rzeczywistości mamy niedzielę, a jutro dzień pracy.

Zejście łąkami jest momentami bardzo strome. Tudzież znów jakieś urzekające poletko krokusów. Wspaniałości chyba jest zaskakująco zbyt wiele, bo jeszcze w piątek w przeddzień wyjazdu wydawało się, iż będzie to wycieczka niezbyt atrakcyjna, taka sobie „ulicówka” dla zaliczenia etapu papieskiego szlaku. Wędrówka ta okazała się jednak niezwykle urocza, relaksacyjna, ale też w jakiś sposób uduchowiona. Widzimy już wieżę sanktuarium w zadrzewieniu fatimskiego ogrodu. Tymczasem schodzimy z widokowych łąk na uliczkę Pod Blachówką, tą schodzimy dalej w dół przez osiedle domków wypoczynkowych i pensjonatów, aż do ulicy Stanisława Nędzy-Kubińca.

Widok z ulicy Salamandra.
Widok z ulicy Salamandra.

Kotlina Zakopiańska.
Kotlina Zakopiańska.

Widok w kierunku Nędzówki.
Widok w kierunku Nędzówki należącej do wsi Kościelisko.
W centrum widać reglowe wzniesienie Hruby Regiel.

Zejście łąkami.
Zejście łąkami.

Widok w kierunku zakopieańskich Krzeptówek.
Widok w kierunku zakopiańskich Krzeptówek.

Zbliżenie na Sanktuarium na Krzeptówkach i jego otoczenie.
Zbliżenie na Sanktuarium na Krzeptówkach i jego otoczenie.

Widok w kierunku centrum Zakopanego.
Widok w kierunku centrum Zakopanego.

Pod Blachówką.
Pod Blachówką.

Pod Blachówką.
Pod Blachówką.

Przecinamy ulicę Stanisława Nędzy-Kubińca i wchodzimy na odchodząca po drugiej stronie ulicę Sobiczkową. Sobiczkowa wiedzie już dość płasko zbliżając się do potoku Cicha Woda. Niebawem przechodzimy mostem nad potokiem i dalej w gorę ulicą Szymona Zaryckiego. Znów te krokusy na łące... są jak magnes, wabią zmysłowym pięknem. Wśród nich jest jeden albinos, rzadkość w świecie naturalnie rosnących szafranów. Udało się go odszukać w wielotysięcznej gromadce krokusów nad Cichą Wodą.

Pięknie stąd widać Pasmo Gubałowskie, od Gubałówki przez Butorowy Wierch, po Palenicę Kościeliską. Trzy minuty stąd jest już ulica Krzeptówki, a przy niej stoi sanktuarium maryjne. Docieramy do niego o godzinie 13.50. Rozpoczynamy zwiedzanie tej wyjątkowej świątyni i jej otoczenia.

Szafran spiski, krokus spiski (Crocus scepusiensis).

Szafran spiski, krokus spiski (Crocus scepusiensis).

Szafran spiski, krokus spiski (Crocus scepusiensis).
Szafran spiski, krokus spiski (Crocus scepusiensis).

Panorama Pasma Gubałowskiego z okolic Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.
Panorama Pasma Gubałowskiego z okolic Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Sanktuarium maryjne na Krzeptówkach powstało jako votum za ocalenie życia papieża Jana Pawła II po zamachu 13 maja 1981 roku. Wzniesiono go w latach 1987-92 XX wieku. Wcześniej istniał w tym miejscu ośrodek zakonny księży pallotynów, którzy osiedlili się tutaj w 1950 roku. W roku 1957 wybudowano im dużą willę z kaplicą pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi. W 1961 roku kardynał Stefan Wyszyński przekazał palotynom figurę Matki Bożej Fatimskiej, otrzymaną od biskupa Fatimy, którą jeszcze w tego samego roku poświęcił biskup Karol Wojtyła. Właśnie wtedy powstało w tym miejscu Sanktuarium Fatimskie. W dniu 21 października 1987 roku figura Matki Boskiej Fatimskiej została ukoronowana na Placu św. Piotra w Rzymie przez papieża Jana Pawła II.

Dnia 13 maja 1981 roku, o godzinie 17.19 podczas audiencji generalnej na Placu św. Piotra w Rzymie, doszło do bezprecedensowego wydarzenia w dziejach papiestwa. Dotąd nikt, nigdy nie odważył się podnieść ręki na następcę św. Piotra - Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Ali Ağcę w brzuch oraz rękę. Dzień nieudanego zamachu miał miejsce 13 maja, a więc nastąpił w tym samym dniu roku co pierwsze objawienie Matki Bożej w Fatimie w roku 1917. Lekarze i kryminolodzy zgodnie twierdzą, że kula, która ugodziła w brzuch była śmiertelna i papież powinien od niej zginąć. Jednak przeżył - został ocalony. Jan Paweł II zawsze twierdził, że swoje ocalenie zawdzięczał właśnie Matce Bożej Fatimskiej - mówił: „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę”.
Rok po zamachu papież udał się więc do Fatimy w swą 11 podróż apostolską, gdzie złożył Matce Bożej Fatimskiej hołd i podziękowanie za ocalenie mu życia. Pocisk, którym został ugodzony przekazał jako wotum - umieszczony został wewnątrz korony figury Matki Bożej Fatimskiej. Wtedy też, rok po wydarzeniach na placu św. Piotra, miał miejsce kolejny zamach na życie papieża. Stało się to wieczorem dnia 12 maja 1982 roku, a niedoszłym zabójcą był Juan María Fernández y Krohn, który usiłował zaatakować papieża bagnetem. Został powstrzymany przez ochronę. Zdarzenie to zostało szeroko upublicznione dopiero w roku 2008, kiedy do kin trafił film „Świadectwo”. Ówczesny sekretarz Jana Pawła II, abp Stanisław Dziwisz, ujawnił wówczas, iż papież został niegroźnie zraniony, choć rana krwawiła obficie. Jan Paweł II dokończył jednak nabożeństwo.

Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.
Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Pomnik Jana Pawła II spoglądającego na Giewont.
Pomnik Jana Pawła II spoglądającego na Giewont.

Kaplica pw. Niepokalanego Serca Maryi na Krzeptówkach.
Kaplica pw. Niepokalanego Serca Maryi na Krzeptówkach.

Figura Matki Bożej Fatimskiej w ołtarzu kaplicy.
Figura Matki Bożej Fatimskiej w ołtarzu kaplicy.
Figura Matki Bożej Fatimskiej w ołtarzu kaplicy.

Inicjatywa budowy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na zakopiańskich Krzeptówkach pojawiła się po pierwszym zamachu na życie Jana Pawła II. Wznieśli go górale, sadowiąc na dwóch kamieniach węgielnych: z Grobu św. Piotra i miejsca pierwszego objawienia Matki Bożej Fatimskiej. W fundamenty świątyni włożono różaniec Jana Pawła II, jego zdjęcie i wiązankę róż, a pod każdą cegłę fundamentów włożono cudowny medalik. Gdy ukończono jej budowę, w dniu 13 maja 1992 roku, czyli w 75-tą rocznicę objawień fatimskich i w 11-tą rocznicę zamachu - kardynał Franciszek Macharski poświęcił kościół. Podczas pamiętnej VI pielgrzymki do Ojczyzny papież Jan Paweł II konsekrował świątynię podczas sprawowanego nabożeństwa w dniu 7 czerwca 1997 roku.

Wchodzimy do wnętrza kościoła. W prezbiterium zaprojektowanym na kształt tiary papieskiej widzimy ołtarz, a w nim tabernakulum i tron z figurą Matki Bożej Fatimskiej. W świątyni panuje półmrok. Światło przedostaje się do niej przez wysokie witraże, której tematyka nawiązuje do objawień fatimskich. Pomiędzy witrażami umieszczono płaskorzeźby drogi krzyżowej. W dwóch z nich (V i X stacji) widoczna jest postać papieża Jana Pawła II.

Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.
Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.

Figura Matki Bożej Fatimskiej w ołtarzu sanktuarium.
Figura Matki Bożej Fatimskiej w ołtarzu sanktuarium.

Ołtarze boczne.

Stacja V. Stacja X.
Stacja V.Stacja X.

Nawa.
Nawa.



Ogród Fatimski.
Ogród Fatimski.

Stacja Drogi Krzyżowej w Parku Fatimskim.
Stacja Drogi Krzyżowej w Parku Fatimskim.

Obok licznych kapliczek rozsianych w Ogrodzie Fatimskim miejsce znalazł także ołtarz, przy którym Jan Paweł II odprawiał mszę świętą pod Krokwią w dniu 6 czerwca 1997 roku. Autorem tego projektu plastycznego i rzeźbień był Marek Szala z Zakopanego. Pierwotnie konstrukcja papieskiego ołtarza była usadowiona na dachu budynku stojącego przy stadionie. Miał on wówczas wraz z wieńczącym krzyżem 22 metry wysokości i tworzył strzelistą, kilkupoziomową kaplicę. Pod dachem w zwieńczeniu umieszczony został ażurowy maswerk składający się z ośmiu kwater. Umieszczone w nich zostały sceny ze Starego i Nowego Testamentu, wyrzeźbione w lipowym drzewie. Ołtarz, ambona i tron papieski stały wówczas na tarasie podtrzymywanym przez wyrzeźbione figury Ewangelistów. Ołtarz do liturgii eucharystycznej wykonany został z granitu i brązu, a podtrzymują go dwa odlane z brązu barany naturalnej wielkości. Obok ołtarza ustawiono ambonę w formie otwartej księgi, wspartej na kolumnach z wyobrażeniem gołębicy symbolizującej Ducha Świętego. W głębi ponad tarasem stał zaś tron papieski zwieńczony herbami Watykanu i Zakopanego oraz symboliczną postacią Dobrego Pasterza prowadzącego stado. Od podstawy ołtarza spływał obrus o szerokości 5 metrów, który dalej ciągnął się przez płytę stadionu i dalej w górę stoku Krokwi, by pod szczytem przejść w ustawiony biały krzyż 12-metrowej wysokości. Tak wyglądał ołtarz w dniu celebry, 6 czerwca 1997 roku.

Po zakończeniu pielgrzymki Jana Pawła II ołtarz został przeniesiony do Ogrodu Fatimskiego, znajdującego się za budynkiem Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Nieco zmienił się jego wygląd, ze względu na konieczność dostosowania go do nowego miejsca, Jest niższy o 8 metrów. Jego tylna część została zamknięta monumentalnym witrażem przedstawiającym Hołd Górali Polskich, który miał miejsce przy tym ołtarzu w czasie mszy świętej w dniu 6 czerwca 1997 roku. Ponadto tam gdzie stał tron papieski pojawiła się figura Matki Bożej Fatimskiej. Ołtarz Papieski przeniesiony ze stadionu pod Krokwią został tak wkomponowany, aby współgrał z bryłą Sanktuarium i jego otoczeniem.

Obok ołtarza spod Krokwi stanął w 2003 roku pomnik Ojca Świętego z ks. Stanisławem Dziwiszem. Przy sanktuarium jest też salka muzealna z papieskimi pamiątkami i darami od Jana Pawła II. Wśród nich jest gałązka oliwna, którą ostatni raz błogosławił wiernych na Placu Świętego Piotra w Niedzielę Palmową 2005 roku. Gałązka ta ma swoją metaforę w filmie „Świadectwo”, gdzie stanowi motyw rozpoczynający i kończący opowieść filmową.

Ołtarz Papieski.
Ołtarz Papieski.

Figura Matki Bożej Fatimskiej w Ołtarzu Papieskim.
Figura Matki Bożej Fatimskiej w Ołtarzu Papieskim.

Po śmierci Jana Pawła II górale postawili przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach kapliczkę upamiętniającą dzień śmierci Ojca Świętego. Jej podłoga stylizowana jest płytą przykrywającą miejsce spoczynku Jana Pawła II w Grotach Watykańskich. Na niej można odczytać napis: „IOPANNES PAVLVS PP II 16. X. 1978 - 02. IV. 2005” i dalej „W świetle Chrystusa Zmartwychwstałego 2 kwietnia Roku Pańskiego 2005 o godzinie 21:37 wieczorem, gdy sobota dobiegła kresu i weszliśmy już w Dzień Pański w oktawie Wielkanocy i Niedzielę Bożego Miłosierdzia, umiłowany pasterz Kościoła Jan Paweł II przeszedł z tego świata do Ojca. Jego odejściu towarzyszył modlitwą cały Kościół, zwłaszcza młodzież.”

Kapliczka upamiętniającą dzień śmierci Ojca Świętego.
Kapliczka upamiętniającą dzień śmierci Ojca Świętego.

Kapliczka upamiętniającą dzień śmierci Ojca Świętego.
Podłoga w kapliczce stylizowana jest płytą przykrywającą miejsce spoczynku Jana Pawła II
w Grotach Watykańskich..

Kończymy zwiedzanie Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Przechodzimy na plac przed kościołem, gdzie stoi pomnik papieża spoglądającego na Giewont. Giewont góruje nad Zakopanem i jest widoczny z każdego miejsca wraz z 15-metrowym krzyżem wieńczącym jego najwyższy wierzchołek. Replika tego krzyża stoi również na terenie Sanktuarium. Została postawiona w 2001 roku przez pallotynów z Krzeptówek, w 100-rocznicę postawienia krzyża na Giewoncie. Umieszczono na nim tablicę z fragmentem homilii wygłoszonej przez Jana Pawła II w dniu 6 czerwca 1997 roku w Zakopanem: ”Sursum Corda! Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że Wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku. I ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum Corda - w górę serca! Trzeba ażeby cała Polska, od Bałtyku, aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum Corda – w górę serca! Amen.”

Pomnik papieża spoglądającego na Giewont.
Pomnik papieża spoglądającego na Giewont.

Replika krzyża stojącego na Giewoncie.
Replika krzyża stojącego na Giewoncie.

Tablica na krzyżu.
Tablica na krzyżu.

O godzinie 15.00 opuszczamy teren Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Szlak prowadzi stąd do Kir, gdzie łączy się z tatrzańskim szlakiem papieskim. Jan Paweł II przemierzał go w 1983 roku, dochodząc do Polany Wyżniej Jarząbczej, do miejsca gdzie stoi obecnie pamiątkowy obelisk nad Potokiem Jarząbczym. Gdyby wówczas czas mu na to pozwolił, zapewne poszedłby dalej na Trzydniowiański Wierch. Był to już jednak dzień zakończenia pielgrzymki do Ojczyźny. Mamy w pamięci tamtą papieską wędrówkę i wspominaliśmy ją w zeszłym roku, gdy przemierzaliśmy tamte papieskie ślady. Pamiętamy też zeszłoroczne, przepiękne dywany krokusów na Polanie Chochołowskiej, czas nadejścia wiosny.

Drogę do Kir nieco urozmaicamy, schodząc pod Chałupę Sabały, na Krzeptówki 17. Jest ona przykładem najstarszych podhalańskich domów dwuizbowych. Tradycja głosi, iż urodził się w niej legendarny gawędziarz i muzykant - Jan Krzeptowski Sabała. Spod Chałupy Sabały przez hale porośnięte krokusami zmierzamy na Drogę pod Reglami. Prowadzi nas ona skrajem tatrzańskich regli urzekając widokiem Kotliny Zakopiańskiej i grzbietu Pasma Gubałowskiego. Ech, szkoda, że ta wędrówka dobiega już końca.

Chałupa Sabały.
Chałupa Sabały.

Kapliczka na Starych Krzeptówkach.
Kapliczka na Starych Krzeptówkach.

Pasmo Gubałowskie.
Pasmo Gubałowskie.

Kotlina Zakopiańska.
Kotlina Zakopiańska.

O godzinie 16.15 docieramy do Kir. Stąd papieski szlak prowadzi dalej Drogą pod Reglami przez Polanę Biały Potok na Siwą Polanę, czyli na przedsionek Doliny Chochołowskiej. Chciałoby się podążyć w jej głąb, tak jak zeszłego roku. Nawet już teraz. Poczekajmy jednak jeszcze te kilka dni, bo promienie słoneczne dopiero zaczęły czarować tatrzańskie hale. Dajmy im jeszcze parę dni, aby ich ciepło sprawiło masowy wysyp szafranów, a wtedy oczarują nas znowu te, które są „uśmiechem Tatr wyczarowanym spod śniegu promieniami słonecznymi” - jak mawiała o nich Zofia Radwańska-Paryska. Spotkajmy się zatem w Tatrach za siedem dni.

Maszerowaliśmy ku Tatrom z ludźmi wspaniałymi i o niezwykłych sercach. Podhalańska wędrówka została zakończona, ale to jeszcze nie koniec, bo czas nie stoi w miejscu - czas idzie do przodu i nie można go marnować. Szykujemy się już do kolejnego wyjazdu. Świat jest zbyt piękny, życie zbyt krótkie, żeby nie wykorzystać każdej jego chwili. Jakże bowiem łatwo przegapić życie i piękno świata, jakże często się też zdarza, że człek przekonuje się o tym, dopiero wtedy gdy zostaje mu już mało czasu.





Kolekcjonerska Karta Etapu


GALERIA FOTOGRAFICZNA:
Tatry z tarasu Gubałówki


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas