sobota, 5 lipca 2025
Przez Lodową Przełęcz
Dolina Jaworowa, Hrebienok, Lodowa Przełęcz, Tatry Wysokie, Tatrzańskie Dwutysięczniki
Brak komentarzy
Rześkim chłodem oblewa nas poranek w Tatrzańskiej Jaworzynie. Jakiż to
kontrast poranka do poranka sprzed kilku dni wcześniej, kiedy słońce czyniło nam
wręcz hiszpańskie temperatury. Jest dopiero godzina siódma rano. Słońce jest
jeszcze zbyt leniwe, aby rozgrzać powietrze. Dajmy mu jednak czas, nie
spieszy się nam do tych upałów, bo przed nami długa droga i niemałe
przewyższenie do pokonania.
W drogę ruszaliśmy stąd zeszłego roku na piękną wędrówkę wzdłuż Tatr Bielskich
na południową stronę głównej grani Tatr. To samo zamierzamy zrobić również
dzisiaj, lecz inną, dłuższą i bardziej forsowną drogą, wiodącą przez jedną z
najdłuższych tatrzańskich dolin. Ponoć jest piękna i powabna, szczególnie
teraz, gdy nad górskimi łąkami unosi się uwodzicielski zapach kwiatów i ziół.
niedziela, 22 czerwca 2025
Camino de Fisterre - etap 4
piątek, 20 czerwca 2025
Camino de Fisterre - etap 2
czwartek, 19 czerwca 2025
Camino de Fisterre - etap 1
poniedziałek, 16 czerwca 2025
Camino Português variante Espiritual - etap 5 Translatio
niedziela, 15 czerwca 2025
Przed nami kolejny dzień na Camino. Będziemy odczuwać ogromną bliskość oceanu, do którego będziemy zbliżać się cały czas, aż w końcu będziemy mogli zanurzyć w nim nasze zdrożone stopy, a być może nawet zażyć przyjemnej kąpieli w jego słonych wodach. Na początku jednak otoczeni zostaniemy bujną galicyjską przyrodą. Galicja to region, który zawsze żył w zgodzie z naturą, tak jak nad tą rzeką, wzdłuż której podążymy
Camino Português variante Espiritual - etap 4
Armenteira, Camino de Compostela, Camino Português, Deiro, Espiritual, Hiszpania, Igrexia, Mouzos, Ruta da Pedra e da Auga, Salnés, San Roque do Monte, Vilanova de Arousa
Brak komentarzy
Przed nami kolejny dzień na Camino. Będziemy odczuwać ogromną bliskość oceanu, do którego będziemy zbliżać się cały czas, aż w końcu będziemy mogli zanurzyć w nim nasze zdrożone stopy, a być może nawet zażyć przyjemnej kąpieli w jego słonych wodach. Na początku jednak otoczeni zostaniemy bujną galicyjską przyrodą. Galicja to region, który zawsze żył w zgodzie z naturą, tak jak nad tą rzeką, wzdłuż której podążymy
|
4
|
Armenteira - Vilanova de Arousa
|
|
sobota, 14 czerwca 2025
Dzisiaj rozpoczynamy wędrówkę ścieżkami wariantu Espiritual. Będzie dość górsko i osiągniemy najwyższy punkt naszego Camino na wzgórzu Castrove, znajdujący się na wysokości 428 m n.p.m. Na trasie mamy dwie wspaniałe świątynie i przepiękne Combarro. Czeka nas też wiele chwil spędzonych w zaciszach przyrody
Camino Português variante Espiritual - etap 3
Armenteira, Camino de Compostela, Camino Português, Castrove, Combarro, Espiritual, Hiszpania, Poio, Pontevedra, Tomba
Brak komentarzy
Dzisiaj rozpoczynamy wędrówkę ścieżkami wariantu Espiritual. Będzie dość górsko i osiągniemy najwyższy punkt naszego Camino na wzgórzu Castrove, znajdujący się na wysokości 428 m n.p.m. Na trasie mamy dwie wspaniałe świątynie i przepiękne Combarro. Czeka nas też wiele chwil spędzonych w zaciszach przyrody
|
3
|
Pontevedra - Armenteira
|
|
piątek, 13 czerwca 2025
To dzień pełen wspomnień ostatniego Camino z 2023 roku. Na tym odcinku
Camino Português da Costa pokrywa się z Camino Português Central. Nie
oznacza to jednak, że będzie nudno, bo będzie wręcz ciekawiej, gdyż obiekty
napotkane na trasie opowiedzą nam swe historie i odłonią swoje tajemnicee
Camino Português variante Espiritual - etap 2
Arcade, Camino de Compostela, Camino Português, Espiritual, Figueirido, Gafos, Hiszpania, Ponte Sampayo, Pontevedra, Redondela
Brak komentarzy
To dzień pełen wspomnień ostatniego Camino z 2023 roku. Na tym odcinku
Camino Português da Costa pokrywa się z Camino Português Central. Nie
oznacza to jednak, że będzie nudno, bo będzie wręcz ciekawiej, gdyż obiekty
napotkane na trasie opowiedzą nam swe historie i odłonią swoje tajemnicee|
2
|
Redondela - Pontevedra
|
|
czwartek, 12 czerwca 2025
Vigo obok A Coruña należy do największych miast Galicji, a pod względem
liczby ludności jest największym miastem w Galicji. Posiada największy w
Europie port rybny, zachwyca fauną i flora, a także kuchnią pełną owoców
morza
Camino Português variante Espiritual - etap 1
Camino de Compostela, Camino Português, Cedeira, Cesantes, Coto da Fenteira, Espiritual, Hiszpania, Redondela, Trasmaño
Brak komentarzy
Vigo obok A Coruña należy do największych miast Galicji, a pod względem
liczby ludności jest największym miastem w Galicji. Posiada największy w
Europie port rybny, zachwyca fauną i flora, a także kuchnią pełną owoców
morza|
1
|
Vigo - Redondela
|
|
wtorek, 10 czerwca 2025
Fátima
Fatima jest niewielką miejscowość w Portugalii, położona wśród wzgórz, która
stała się słynna na całym świecie po objawieniach Matki Bożej, jakie miały
miejsce 13 maja 1917 roku. Trójka pastuszków - Franciszek i Hiacynta Marto
oraz Łucja dos Santos – oznajmiła wówczas, że spotkali się z Maryją, która
przekazała im trzy tajemnice. Zdarzyło się to na polach Cova da Iria za wioską
Aljustrel, niedaleko Fatimy. Później 13.mdnia każdego miesiąca dzieci
doświadczały kolejnych objawień (z wyjątkiem sierpnia, kiedy to pastuszkowie
zostali zatrzymani w wiosce), aż do października 1917 roku. Objawiająca się
Matka Boża wzywała do odmawiania różańca w intencji pokoju, nawrócenia,
ofiarowania się za grzeszników oraz nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca.
Ostatniemu objawieniu, 13 października 1917 roku, towarzyszyło zjawisko znane
jako „Cud Słońca”, które według relacji widziało kilkadziesiąt tysięcy osób.
Dzieci miały wówczas: Hiacynta 7 lat, Franciszek 9 lat, Łucja dos Santos 10
lat. Niedługo po tych objawieniach, w 1919 roku zmarł Franciszek, a w roku
1920 Hiacynta.
Prolog do Camino Português - variante Espiritual (Translatio)
Historia ta zaczyna się blisko 2000 lat temu, w 44 roku naszej ery, kiedy Apostoł Jakub Starszy, syn Zebedeusza i Salome, brat Jana Apostoła, powrócił do Jerozolimy po kilku latach głoszenia słowa na końcu ówczesnego świata, w odleglej prowincji Imperium Rzymskiego znanym pod nazwą Hispania. Został tam stracony poprzez ścięcie mieczem na rozkaz króla Heroda Agryppy I, wnuka Heroda Wielkiego. Odbyło się to potajemnie, zapewne po to, aby nie nadawać rozgłosu jego śmierci, zwłaszcza, że Jakub był znanym i szanowanym biskupem Jerozolimy, a świeżym w pamięci ludu był jeszcze głośny proces Jezusa.Jezus powołał Jakuba i jego brata Jana nad Jeziorem Galilejskim. Spotkał ich, gdy razem z ojcem naprawiali sieci. Jakub został jednym z bardziej uznanych i zaufanych apostołów Jezusa. Był świadkiem wielu cudów m.in. wskrzeszenia córki Jaira, a także Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor i cierpienia Jezusa w Ogrójcu. Jakub dał się poznać z gwałtownego usposobienia i porywczego charakteru, dlatego Jezus nazwał go „Synem Gromu”. Zwany był też Większym albo Starszym, dla odróżnienia od innego apostoła o tym samym imieniu. Jakub był pierwszym z grona apostołów Chrystusa, który poniósł śmierć.
Ciało Jakuba miało być wyrzucone za mury miasta. Zabrali je na łódź uczniowie Jakuba - Atanasio i Teodosio, którzy przybyli z nim do Jerozolimy. Następnie wypłynęli z portu Joppe (Haifa) i dryfując z prądem morza, prowadzeni przez anioła dopłynęli po siedmiu dniach do miejsca, gdzie Jakub nauczał wcześniej. Wpłynęli na morze Arousa, a potem dalej głąb lądu, gdzie rzeka Ulla doprowadziła ich w pobliże miasta Iria Flavia w Galicji. Tu zacumowali łódź. Stąd też morze Arousa, do którego uchodzi rzeka Ulla w tradycji kultu Jakuba Starszego zaczęły później odgrywać niezwykle istotną rolę. W wyobrażeniu ludzi była to droga, która zapoczątkowała wszystko to, co działo się później, dlatego wieki później stworzyli na niej kamienną Via Crucis.
Atanasio i Teodosio w poszukiwaniu miejsca godnego pochówku udali się do królowej Lupy, która na początku nie była im przychylna. Jednak królowa dostrzegając bożą ingerencję w kolejnych wydarzeniach zezwala na pochówek i sama przyjmuje nową religię. Ciało Jakuba Apostoła zostaje pochowane na wzgórzu Lbredón. Atanasio i Theodsio pozostali tam strzegąc grobu aż do swej śmierci, po której zostali pochowani przy Apostole. W kolejnych wiekach miejsce pochówku Jakuba było skrzętnie skrywane w obawie przed zbezczeszczeniem wynikającym z prześladowań chrześcijan, aż w końcu zostało zupełnie zapomniane.
Mijały kolejne wieki. Pewnej nocy pustelnik Pelayo (Pelagiusz) zauważył dziwne światła spadające z nieba, jak gdyby deszcz gwiazd spadających na wzgórze, niedaleko jego pustelni. Było to w roku 814. Udał się tam, a w miejscu, gdzie spadały gwiazdy odnalazł grób. Powiadomił o tym miejscowego biskupa Teodomira. Wybrali się razem na świecące blaskiem miejsce i zobaczyli cmentarz rzymski, kapliczkę i grób, w którym spoczywał mężczyzna trzymający pod swoim ramieniem swoją ściętą głowę. To co się wydarzyło uznano za cud, w następstwie czego szybko zaczęli pojawiać się tu pierwsi pielgrzymi. Nawet sam król Asturii Alfons II Cnotliwy dowiedziawszy się o tym wyruszył z asturyjskiego Oviedo do odnalezionego grobu Jakuba Apostoła. Dzisiaj ślad jego drogi uznawany jest za pierwszą, a zarazem najstarszą drogę do Santiago de Compostela, nazywany Camino Primitivo. Wokół grobu Jakuba Apostoła powstała wkrótce osada Campus Stellae (co znaczy Pole Gwiazd. Nazwa ta z czasem uległa zniekształceniu na Compostela. Gdy w IX wieku pielgrzymki stały się bardzo liczne, a nawet przybywały z dalekich zakątków Europy nad grobowymi relikwiami wzniesiono pierwszy kościół, a na przełomie XI i XII wieku wzniesiono kolejny.
W XII wieku aktem papieskim Campus Stellae uznano za jeden z trzech najważniejszych (obok Jerozolimy i Rzymu) miejsc wędrówek chrześcijan. Dante Alighieri podaje w XIII wieku, że wędrowców zmierzających do Jerozolimy nazywano palmiarzami, do Rzymu – romianami, zaś do Santiago peregrini, a więc pielgrzymami. Ci ostatni byli największymi pokutnikami, w związku z czym nazywano ich również prawdziwymi pielgrzymami. Wówczas rejestrowano w Santiago de Compostela do 500 tysięcy pątników rocznie. Pielgrzymowanie kwitło, aż do XVI-wiecznej Reformacji i początku wojen religijnych. Ponadto w obawie najazdu na Compostelę angielskiego korsarza Francisca Drake’a w 1589 roku relikwie Świętego Jakuba zostały ukryte i z czasem zapomniane. Nikt nie pamiętał, gdzie zostały ukryte, aż do odnalezienia ich w 1879 roku, potwierdzonego specjalną bullą papieża Leon XIII. Ożywiło to ponownie ruch pielgrzymkowy, ale prawdziwy ich rozkwit nastąpił za sprawą papieża Jana Pawła II, który w 1982 roku przybył do grobu Jakuba Apostoła. W 1989 roku Santiago de Compostela było miejscem IV Światowych Dni Młodzieży.
W 1987 roku Droga Świętego Jakuba staje się pierwszym szlakiem kulturowym zatwierdzonym przez Radę Europy. W 1993 roku Droga Świętego na terenie Hiszpanii zostaje wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. Jest ona duchowym przeżyciem nie tylko dla chrześcijan. Jest drogą, która zbliża różnych ludzi i skłania do wzajemnego zrozumienia.
Mijają kolejne lata, po których sami postanawiamy udać się w tą drogę. Udaje się to zrobić. W roku 2025 zamierzamy pójść śladami tej, która zwana jest źródłem wszystkich dróg…
El origen de todos loc caminos
The origen all ways
…a wiedzie ona przez morze Arousa i rzekę Ulla, a potem dalej lądem do Santiago de Compostela. Była to droga, którą przemierzyły szczątki Jakuba Apostoła do miejsca ich pochówku, a więc była tą drogą, bez której nie byłoby innych do Santiago de Compostela.
Zaczynając naszą wędrówkę w mieście Vigo, podążymy wzdłuż kolejnych mórz łączących się z estuarium rzek, które mijała też legendarna łódź, zanim wpłynęła przez Arousa do estuarium rzeki Ulla. Poprzedzimy to przedsięwzięcie zaglądając do dwóch miejsc, które kojarzą się z naszą dawną i tegoroczną drogą.

sobota, 31 maja 2025
Słoneczna w cieniu Tatr – malownicza Magura Spiska
Bachledova dolina, Bukovina, Dlhá hora, Godšinová, Magura Spiska, Magurka, Magurské sedlo, Malá Poľana, Prehrštie, Przełęcz Magurska, Slodičovský vrch, Słowacja, Smrečiny, Spádik, Strednica, Ždiar
Brak komentarzy
Ciągnie się nieco w cieniu Tatr, które wznoszą się w jej sąsiedztwie. Pewnie dlatego, gdy przejeżdżamy pomiędzy nimi oczy nasze kierujemy zwykle nie do niej, lecz w stronę Tatr wydających się być atrakcyjniejszym celem turystycznym. Naprawdę? Tatry piętrzą się wyzywająco wysoko ku niebu stromymi, nierzadko przepaścistymi zboczami. Wokół nich rozciągają się niższe, często puste, niemal samotne pasy wzniesień jak to, znajdujące się tutaj, Magura Spiska (słow. Spišská Magura) będąca częścią Pogórza Spiskiego - wymarzony obszar wędrówek dla tych, którzy szukają chwil wyciszenia, czy nawet samotności.
niedziela, 4 maja 2025
Smocza Dziura
Šarkania diera, Skały Sulowskie, Słowacja, Súľov-Hradná, Súľovská kotlina, Súľovské skaly
1 komentarz
To kolejne magiczne miejsce w Słowacji, jakie kiedyś już odwiedzaliśmy i z zachwytem wciąż do niego powracamy. Jest ono jakby odcięte od świata, wieńcem otaczających gór. Prowadzi do niego właściwie tylko jedna droga jezdna, przy której dla powitania gości natura ustawiła skalne organy. Droga ta prowadzi przed dolinę potoku Hradnianka, wprowadzając w środek górskiej kotliny, gdzie znajduje się osada Súľov-Hradná.
sobota, 3 maja 2025
Krótki spacer po starej Żylinie
W tym roku wybraliśmy to miasto na bazę wypadową w góry Małej Fatry. Udało się znaleźć w nim wygodny hotel z obfitym i bardzo dobrym wyżywieniem. Posiada lokalizację najlepszą z najlepszych, niedaleko naszych celów, a jednocześnie kilka kroków od centrum handlowego, jak również bardzo blisko historycznej części. Kilka minut spaceru i jesteśmy na pięknym żylińskim rynku. Dzisiaj jest świetny dzień, aby tutaj przyjść. Skończyliśmy wcześniej górską wycieczkę, a główny założony cel został już zrealizowany. Osiągnęliśmy to co chcieliśmy i przemierzyliśmy cały główny grzbiet Luczańskiej Małej Fatry we świetnych warunkach. Nadszedł zatem czas na odpoczynek i małą nagrodę jak sobie czasami sprawiamy.
Głównym grzbietem Małej Fatry - część 3
Chata na Martinských holiach, Dlhá lúka, Havran, Kojšová, Krížava, Mała Fatra, Minčol, Polom, Prašivé, Rázsošná, Sedlo Javorina, Sedlo Okopy, Słowacja, Strečno, Úplaz, Zázrivá
Brak komentarzy
Został nam trzeci i ostatni odcinek grzbietu Małej Fatry Luczańskiej. Wielu
twierdzi, że to najpiękniejszy fragment tego pasma. Ostatnim razem
przemierzaliśmy go w mglistej aurze, a więc nie było nam dane doświadczyć jego
walorów krajobrazowych, choć sama tamta wędrówka przynosi nam wiele
pozytywnych wspomnień. Zastanawialiśmy nad inną możliwością rozpoczęcia tej
części naszego przedsięwzięcia. Kusiła nas i kusi wciąż droga wiodąca via
ferratą, wytyczoną od strony miasta Martin. Ostatecznie rozpoczynamy
zupełnie inaczej, gdyż udaje się nam dojechać autokarem na Martinské hole,
pod chatę, przy której wczoraj kończyliśmy wędrówkę. Przy dzisiejszej
wspaniałej wiosennej aurze nie ma lepszego rozwiązania, aby spędzić kolejny
dzień najpiękniej jak można w górach Małej Fatry. W świetnych nastojach
podejmujemy wyzwanie, nie tylko dlatego, że na niebie nie ma ani jednej
chmurki i słoneczko rozgrzewa nas do marszu, lecz również dlatego, że tak
optymalnie udało się nam podzielić naszą wędrówkę na etapy. Dzisiaj ostatni
z nich, obejmujący grzbiet Małej Fatry Luczańskiej, obniżający się już do przełomu Wagu. To zdaje się być jak wiatr w plecy, który czyni, że trasa staje się łatwiejsza do przebycia.
piątek, 2 maja 2025
Głównym grzbietem Małej Fatry - część 2
Hnilická Kýčera, Horná lúka, Kopa, Kýčera, Majbíková, Mała Fatra, Maríková, Rajecká Lesná, Słowacja, Úplaz, Veľká lúka, Veterné, Vidlica, Za Usypanou skalou
Brak komentarzy
Pogoda ma dzisiaj dopisywać. To ważne w takich pasmach jak to, do którego
wracamy. Bez dobrej pogody góry te nie są w stanie zaprezentować swoich
wyjątkowych walorów. To, że są one naprawdę wyjątkowe mogliśmy przekonać
się wczoraj, gdy zaczynaliśmy wędrowanie, choć byliśmy tego świadomi już
wcześniej, gdyż bywaliśmy w tym paśmie parę razy ciesząc się niebotycznymi
krajobrazami. Wracamy w to samo miejsce, gdzie zakończyliśmy wczorajszą
trasę, czyli do wsi Rajecká Lesná, która rozciąga się od centrum w
kierunku południowo-wschodnim przez około 6 km aż do podnóża grzbietu
Luczańskiej Fatry. Wciska się w ciasną Dolinę Rajecko-Leśniańską. Nasz
szlak od Chaty Žiar doprowadzi nas pod szczyt Úplaz, a dokładnie na Sedlo
pod Úplazom.
czwartek, 1 maja 2025
Głównym grzbietem Małej Fatry - część 1
Fačkovské sedlo, Janková, Kľak, Mała Fatra, Ostrá skala, Sedlo pod Úplazom, Słowacja
Brak komentarzy
Każdy pobyt tutaj i roztaczające się wokół urozmaicone pejzaże skłaniały do marzeń, a jedno było takie, żeby przemierzyć od początku do końca, w całości to pasmo, o którym mówi się, że jest najpiękniejsze ze wszystkich dostępnych u naszych sąsiadów. To wspaniałe pasmo zaokrąglonych, rozległych, trawiastych grzbietów, ale jednocześnie zaskakuje stromymi, a nawet urwistymi i ostrymi fragmentami skalistych, wapiennych szczytów. Zaś w jego główny grzbiet wcinają się urodziwe doliny, krótsze i dłuższe, którymi spływają mniej lub bardziej rwące potoki. Przed nami prawdziwa perła słowackich gór - Mała Fatra,
ciągnąca się nieco meandrując od południowego zachodu na północny wschód.
Główny grzbiet tego pasma rozdzielony jest niezwykłym przełomem rzeki Wag
na dwie odrębne, różniące się podjednostki nazywane od najwyższych ich
szczytów – Małą Fatrę Luczańską (słow. Lúčanská Fatra) i Małą Fatrę
Krywańską (słow. Krivánska Fatra). Rzeka Wag przemyka między nimi
tzw. Streczniańskim Przesmykiem (słow. Strečniansky priesmyk), za
którym skręca na południe zmierzając na Nizinę Naddunajską, gdzie
odnajduje Dunaj i zasila jego wody.
sobota, 12 kwietnia 2025
Tatrzańska wiosna
W poszukiwaniu oznak wiosny udajemy się w Tatry. Z wszystkich regionów Polski to tu wiosna przychodzi najpóźniej. Tutaj również pojawia się jeden z najbardziej wyczekiwanych i podziwianych symboli wiosny - Crocus scepusiensis, czyli popularny krokus spiski, który potrafi pokryć zachwycającymi dywanami obszary hal pasterskich, nie tylko w Tatrach oczywiście, ale wszędzie tam, gdzie pasterstwo stanowi, bądź stanowiło gałąź gospodarki ludności. Dwa tygodnie temu dotarły do nas wieści, że pojawiły się już pierwsze grupki tych fascynujących roślin. Było wyjątkowo ciepło jak na ten czas. Ostatnio jednak pogoda balansuje pomiędzy skrajnościami i nie tylko w Tatrach dało się to we znaki. Wróciły temperatury bliskie zeru. W rejonach podtatrzańskich pojawiły się nowe warstwy śniegu. Te pierwsze krokusy zapewne zniknęły pod nimi. Wiemy, że potrafią przetrwać i właściwie każdego roku muszą zmierzyć się z takimi skrajnościami, wszak są jednymi z pierwszych, które pokazują się, gdy pojawią się pierwsze wiosenne promienie słońca, nawet jeśli śnieg jeszcze nie ustąpił.
sobota, 15 marca 2025
A w Beskidach prószył śnieg
Beskid Śląski, Błatnia, Czupel (B.Śląski), Klimczok, Mały Cisowy, Stołów, Szyndzielnia, Trzy Kopce, Wielka Cisowa, Żywiecka Korona Beskidów
Brak komentarzy
Oto trasa, którą już dawno temu zaprojektowaliśmy sobie do przejścia. Długo
leżała w szufladzie czekając na swoją realizację. Różne pomysły, zarówno te
łatwe i proste, czy bardziej złożone, które chcielibyśmy zrealizować
odkładamy tam, gdzie czekają na swoją chwilę. W przypadku tej trasy –
wierzcie bądź nie – jej zamysł pojawił się we wrześnie 2011 roku. Czekał aż
tak długo, bo chyba zbyt wiele mamy innych różnych pomysłów, które
przekładamy z uwagi na ciągły brak dogodnego, a przede wszystkim wolnego
terminu. W końcu okazało się, że idealnie wkomponowuje się ona w projekt
„Żywiecka Korona Beskidów”, który nie tak dawno podjęliśmy do realizacji.
Projekt ten obejmuje 105 różnych miejsc w pasmach Beskidu Żywieckiego, a
także Beskidy Śląskiego i Beskidu Małego. Dla zbieraczy odznak turystycznych
jest nawet piękne trofeum, a zarazem souvenir do uzyskania, otrzymywany za
odwiedzenie tylko 40 spośród z tych 105 wyspecyfikowanych w regulaminie
miejsc, opracowanym przez Babiogórski Oddział PTTK w Żywcu. I choć te 40
miejsc mamy już od ponad pół roku za sobą (odznaki również zweryfikowane)
wędrujemy dalej szlakami Żywieckiej Korony Beskidów. Zaczynając to
przedsięwzięcie od razu zakładaliśmy, że odwiedzimy wszystkie punkty wymienione
w regulaminie. To góry, z którymi mamy wiele wspaniałych wspomnień,
szczególnie w początkach naszych spotkań z kulturą tamtejszych górali.
Podstawową zaletą w propozycjach zdobywania różnych odznak turystycznych
jest swego rodzaju systematyzacja i ukształtowanie tematyczne naszych
wędrówek, które pozwala poznać pełnię walorów tego, co zostało objęte
pomysłem określonej odznaki. Dlatego ruszamy dalej, aby odwiedzić kolejne
miejsca z Żywieckiej Korony Beskidów.
sobota, 8 marca 2025
W Tatrach pojawił się zapach wiosny
Dzień wcześnie już wstaje. Rozświetla dróżki, lasy, szerokie górskie pejzaże. Przed nami widok iście radosny. Pachnie wiosną w Tatrach. Z dróżki od Starego Smokowca zniknął już śnieg, gdzieniegdzie jest mokra, przesiąknięta wodami stopniałych skrawków śniegu jakie jezcze nie tak dawno na niej leżały. Promień słońca kieruje nas w przestrzeń radości, w której czeka nas nowa opowieść i kolejne przeżycia, które uwalniają od zegara codziennych zajęć.
sobota, 15 lutego 2025
Dla jego zobaczenia...
Droga ta wiedzie aż od Zakopanego. Do Palenicy Białczańskiej można dojechać nią samochodem, dalej już pieszo można nią dotrzeć aż nad Morskie Oko w Dolinie Rybiego Potoku. Ta popularna droga została zbudowana w 1902 roku. Pierwotnie jej nawierzchnia wykonana została z tłucznia wapiennego. Po ulewnym deszczu, czy burzy zwykle ulegała zniszczeniu. Stąd też postawiono przy niej szereg budynków dla tzw. dróżników, którzy mieli obowiązek naprawy tej drogi. Na przełomie lat 50-tych i 60-tych dokonano jej modernizacji. Zmieniono nawierzchnię a asfaltową. Odtąd dojazd nad Morskie Oko stał się możliwy nawet autobusem. Dojeżdżał on prawie do końca, na pobliską polanę zwaną Włosienicą. Asfaltowa droga była odporniejsza na zniszczenia, choć takie zdarzały się nadal w wyniku osuwisk i lawin. Po jednym z większych osuwisk w 1988 roku ruch autobusowy na tej drodze między Palenicą Białczańską i Włosienicą został zamknięty. Asfalt na drodze pozostał, dlatego nie jest to szlak lubiany przez piechurów. Jednak jest to również jeden z niewielu szlaków w Tatrach, który może być pokonywany przez osoby na wózkach inwalidzkich, czy z dziećmi na wózkach. Istnieje na nim również transport konny, o który toczą się mniej lub bardziej uzasadnione dysputy. Od jakiegoś czasu planuje się zastąpić go pojazdami z napędem elektrycznym. Dzisiejszą wędrówką nie zmierzamy w drążenie tych tematów. Jest bowiem w tej drodze coś ciekawszego i ważniejszego dla każdego Polaka. Tak jak Morskie Oko ulokowane w ślicznym tatrzańskim krajobrazie, tak i ta droga była niegdyś uzewnętrznieniem narodowego patriotyzmu.
sobota, 1 lutego 2025
Tatrzańska Świątynia Lodowa i Tatra Ice Masters
Dzisiaj to ewenement, choć może za paręnaście lat nikt tak nie będzie już myślał, mówiąc, że to typowa zimowa aura. Podążając wielokroć ścieżką na Hrebienok odkrywamy ją w niecodziennych pejzażach tegorocznej zimy. Raczej przypominają one przedwiośnie, a może słoneczną końcówkę listopada. Owszem aura jest cudownie piękna – słońce, błękitne niebo, brak wiatru i czyste powietrze, które otwiera dalekosiężne horyzonty. Pogoda cudownie rozpieszcza.
A tak w ogóle to może ktoś zastanawia się po co iść po raz drugi w ciągu niespełna miesiąca na słowacki Hrebienok, wszak widzieliśmy już tegoroczną Tatrzańską Świątynię Lodową. Jest imponująca jak co roku, a na dodatek w tym roku szczególna dla Polaków. Oglądaliśmy ją 6 stycznia w Dzień Trzech Króli, kiedy mogliśmy zobaczyć również inną atrakcję, jakim był pokłon Trzech Króli przy śnieżnej szopce betlejemskiej obok Rainerovej chatki. Dzisiaj żadnej inscenizacji tam już nie zobaczymy, ale jest coś, czego wówczas nie mogliśmy zobaczyć. Kilka dni temu odbył się na Hrebienoku konkurs rzeźb lodowych.
A tak w ogóle to może ktoś zastanawia się po co iść po raz drugi w ciągu niespełna miesiąca na słowacki Hrebienok, wszak widzieliśmy już tegoroczną Tatrzańską Świątynię Lodową. Jest imponująca jak co roku, a na dodatek w tym roku szczególna dla Polaków. Oglądaliśmy ją 6 stycznia w Dzień Trzech Króli, kiedy mogliśmy zobaczyć również inną atrakcję, jakim był pokłon Trzech Króli przy śnieżnej szopce betlejemskiej obok Rainerovej chatki. Dzisiaj żadnej inscenizacji tam już nie zobaczymy, ale jest coś, czego wówczas nie mogliśmy zobaczyć. Kilka dni temu odbył się na Hrebienoku konkurs rzeźb lodowych.
sobota, 18 stycznia 2025
Łopusze Wschodnie
Przełęcz Widoma zaskakuje malowniczymi widokami, szczególnie dzisiaj, kiedy
aura jest taka wspaniała. Jest łatwo dostępna, również dla zmotoryzowanych,
gdyż przechodzi przez nią droga wojewódzka nr 965. Z myślą o zmotoryzowanych
zaaranżowany został tu parking, specjalnie po to, aby można było
bezpiecznie zatrzymać się i rozejrzeć wokół, zachwycić i nadziwić ładną
przestrzenią.
poniedziałek, 6 stycznia 2025
Tatrzańska Świątynia Lodowa - Katedra Wawelska
|
|
Gerlach widoczny ponad Granatami Wielickimi. Z prawej zbocze Sławkowskiego Szczytu. |
To wspaniały dzień na wycieczkę na słowacki Hrebienok. Choć zima
niezimowa, pogoda ładna się pojawiła 6 stycznia, w Dzień Trzech Króli.
Wybraliśmy ten dzień z niejednej przyczyny, bo kto wie, to wie, a ten
bodziec, o którym wiedzą wszyscy, czeka na słowackim Hrebienoku. Ruszamy
jak zwykle z uroczego Starego Smokowca utartym szlakiem. Można skorzystać
z kolejki linowo-terenowej, ale poranek jest zbyt piękny. Choć gęste
wały chmur jawią się na południu, piętrzące się przed nimi Niżne Tatry
wygadają dzisiaj tak, jakby były magicznym szkłem przybliżone. Przed
nami potężny masyw Sławkowskiego Szczytu, za nim pokazuje się
wierzchołek poszarpanego Gerlacha.
Spacerkiem przejście zajmuje nam 55 minut.
Spacerkiem przejście zajmuje nam 55 minut.
środa, 11 grudnia 2024
Czy spotkamy go tam jeszcze?
Beskid Mały, Jaworzyna, Kiczera (B.Mały), Przełęcz Cisowa, Stary Groń, Wielka Cisowa Grap, Żar (B.Mały), Żywiecka Korona Beskidów
Brak komentarzy
Od czasów dzieciństwa dzień 6 grudnia był wyjątkowym, o jego wyjątkowości nie decydowały wyłącznie mikołajowe prezenty, ale dobro, które co rok zaczynało tego dnia znów otaczać ludzi silniej. Był to dzień, w którym pojawiała się i nie opuszczała nas aura nadchodzących świąt, które były już tak blisko. Oczywiście, że było wówczas pięknie biało, ale bardziej chodzi tu o tą szczególną atmosferę miłości i radości, która kumuluje się najbardziej w momencie spotkania przy wigilijnym stole. Każdy z nas ma to niezwykle ciepłe doświadczenie w sercu. I w tym roku magia ta zadziała, jeśli tylko trochę się postarasz i jeśli wciąż wierzysz w Niego.
wtorek, 12 listopada 2024
Tam gdzie umilkły cerkwie i zdziczały sady
No i doczekaliśmy w końcu takiej aury, jaka powinna być o tej porze roku. Po
raz pierwszy mamy listopadowo w listopadowych Bieszczadach 2024. Wita nas
chłodny poranek, może nawet z przygruntowym przymrozkiem. Jednak daje się
wyczuć, że temperatura powietrza rośnie i to bynajmniej nie z powodu niezwykle
ciekawej tematyki dzisiejszej wędrówki, choć kto wie. Mgły unoszą się szybko.
Chmury jednak pozostają nad nami skrzętnie zakrywając niebo. Droga sucha – nie
padało w nocy. Wokół sino od szadzi delikatnie otulającej gałązki drzew, które
zdaje się, że pogubiły liście ostatniej nocy, bo jeszcze wczoraj wiele z nich
zabawiało nas barwami jesieni. Tak czy siak zagościła dzisiaj odmienna aura,
aczkolwiek przyjemna i nastrojowa, taka o jakiej w sumie marzyliśmy jeszcze
przed wyjazdem na listopadową eskapadę w Bieszczady, a że okazało się, że
przez ostatnie trzy dni była o wiele lepsza, niż zakładaliśmy, to nie szkodzi
oczywiście.
poniedziałek, 11 listopada 2024
Gdzie zbój zwany Doboszem ukrywał swe skarby...
Gdzie zbój zwany Doboszem ukrywał swe skarby...
Opołonek, czyli być tam, gdzie normalnie nie powinniśmy być
Bieszczady, Czysty Wierch, Opołonek, Piniaszkowy, Sianki, Skała Dobosza, Wierszek, Źródła Sanu
2 komentarze
W listopadzie 1918 roku, Polska pojawiła się z powrotem na mapach politycznych Europy po 123 latach nieobecności. Po wybuchu pierwszej wojny światowej stanęły naprzeciw siebie mocarstwa, dotąd solidarnie przeciwstawiające się dążeniom niepodległościowym Polski. Polacy stanęli przed dylematem, po której stronie konfliktu opowiedzieć się. Dostrzegali to, że wojna pomiędzy zaborcami może otworzyć im drogę do niepodległości, aczkolwiek działania wojenne były bratobójcze dla Polaków zmobilizowanych do różnych armii. Przełom nastąpił dopiero w listopadzie 1916 roku, kiedy cesarze Niemiec i Austrii proklamowali odrodzenie państwa polskiego na ziemiach odebranych Rosji. Kilka miesięcy później, gdy w Rosji obalono carat, nowe rosyjskie władze również uznały prawo Polaków do samostanowienia. Wkrótce znalazło to również poparcie Francji i Wielkiej Brytanii, które były sprzymierzone z Rosją porozumieniem Ententy. Wkrótce też sprawa polska zyskała poparcie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Polacy musieli jednak dalej czekać na urzeczywistnienie się niepodległość, aż do rozpadu Austro-Węgier i zakończenia wojny na zachodzie Europy, ale nie tylko - musiał nastąpić niecodzienny zbieg okoliczności. Wojnę musiały przegrać wszystkie strony konfliktu i tak też się stało. Austro-Węgry rozpadły się, choć wcześniej pokonały Rosję, przegrywając wraz z Niemcami wojnę na zachodzie Europy. W tym niezwykłym zbiegu okoliczności wojnę przegrali wszyscy zaborcy Polski. Wówczas Polacy przystąpili do rozbrajania okupantów i tworzenia swoich niezależnych instytucji państwowych. Wtedy też do Warszawy przyjechał Józef Piłsudski więziony dotąd przez Niemców. Tam 11 listopada 1918 roku, Rada Regencyjna powierzyła mu pełnię władzy cywilnej i wojskowej nadając tytuł Naczelnika Państwa.
Tamte dzieje Polski wprowadzają nas do wędrówki po nieznanych bieszczadzkich zakątkach. Dzisiaj również mamy 11 listopada. Polacy wracają tego dnia pamięcią do 1918 roku, kiedy rozpoczął się nowy etap w historii Polski. Polska osiągnęła go nie tylko za sprawą Piłsudskiego, czy innych znanych powszechnie postaci takich jak Dmowski, Paderewski, Daszyński, ale przede za sprawą pokoleń Polaków żyjących pod zaborami, którzy przekazywali kolejnym pokoleniom Polaków przywiązanie do języka i kultury narodowej. Gdyby tego nie było polskość zaniknęłaby zupełnie. Celebrujemy tamten dzień w różny sposób, okazując ducha patriotyzmu, jedności narodowej i narodowej dumy. Organizowane są defilady i marsze, na cmentarzach zapalane są znicze dla uczczenia pamięci poległych w walce o niepodległość, odbywają się różne koncerty i widowiska artystyczne o tematyce patriotycznej i związane z historią Polski.
My w ten dzień udajemy się na wędrówkę, ale zupełnie niecodzienną, bo jej celem jest najbardziej wysunięty na południe punkt współczesnej Polski, ale nie tylko. Udajcie się wraz z nami do zakątka, w którym rzadko staje ludzka stopa.
niedziela, 10 listopada 2024
Zawsze kiedy tam wracam - królestwo przestrzeni
Na obszarze Polski znajduje się tylko część Bieszczadów. Rozciągają się one
przez trzy kraje. Największą magią doświadczają te pokryte połoninami, które
olśniewają rozległymi, bezkresnymi panoramami. Na terytorium Polski mamy wiele
takich miejsc, choć spośród wszystkich połonin to tylko szczypta, do tych,
które ciągną się po stronie ukraińskiej. Granice międzypaństwowe w
Bieszczadach zmieniały się, czego niemym świadkiem pozostają spotykane stare
słupki graniczne. Często napotykaliśmy na takie wędrując przez Bieszczady
Ukraińskie, również na obecnym terytoriom polskich Bieszczadów możemy natknąć
się na takie ślady. Ostatnie największe zmiany w przebiegu granicy nastąpiły
po II wojnie światowej, kiedy po polskiej stronie Bieszczady były zupełnie
opustoszałe, bezludne.
Na obszarze Polski międzywojennej stykały się kultury wschodu i zachodu,
wywodzące się z różnych religii, zwyczajów i tradycji. Po za tym po
zakończeniu I wojny światowej poczucie tożsamości narodowej dotyczyła nie
tylko Polaków, ale pojawiło się ono u wielu innych grup kulturowych. Jednym
udało się i stworzyli, albo powrócili do swoich państwowości, innym nie
udało się to wcale. Gdyby nie splot szczęśliwych zbiegów okoliczności, to nie
wiadomo, czy nam Polakom by się to udało. Po drugiej wojnie światowej powrócił
problem stworzenia nowych granic. Wiodący głos w tej sprawie miały oczywiście
trzy wielkie zwycięskie mocarstwa: ZSRR, USA i Wielka Brytania. Te podjęły
decyzje na Konferencji Teherańskiej (28.XI.–1.XII.1943 r.), potwierdzono je na
Konferencji Jałtańskiej (4.II.–11.II.1945 r.), że wschodnia granica Polski po
zakończeniu wojny będzie przebiegała według tzw. linii Curzona, która w
założeniu miała uwzględniać odmienność kulturową mieszkańców po obu stronach
takiej granicy. Dokładny jej przebieg był już uściślany między
zainteresowanymi dwiema stronami, czyli Polską i ZSRR. Decyzja trzech mocarstw
zastrzegała jednak, że w razie dokonywania zmian „wschodnia granica Polski
powinna biec wzdłuż linii Curzona, z odchyleniem od niej w pewnych okolicach o
pięć do ośmiu kilometrów na korzyść Polski”. Dawało to Polsce możliwość
przeprowadzenia korekt na swoją korzyść, ale w praktyce stało się to niemal
niemożliwe, biorąc pod uwagę ówczesne uwarunkowania polityczne i siłę
militarną ZSRR. Sowieci mieli świadomość swojej przewagi, co wykorzystywali i
wszelkie nadzieje strony polskiej na wprowadzenie większych korekt w przebiegu
granicy zostały szybko rozwiane. Polska delegacja rządowa biorąca udział w
wypracowaniu ostatecznego porozumienia granicznego była pod presją czasu i
okoliczności. Alternatywne rozwiązanie nie istniało. Jedyne co udało się
wówczas uzyskać, to nieznaczne przesunięcie granicy na wschód w pobliżu
Przemyśla, Kroczowej i Horyńca, dzięki czemu miejscowość Medyka miała się
znaleźć po stronie polskiej. W wyniku stanowczości Stanisława Leszczyckiego
rejon Bieszczad, obejmujący około 300 kilometrów kwadratowych z Haliczem i
Tarnicą został włączony w terytorium powojennej Polski, ale ustalona w tym
rejonie granica, opisana w szczegółowym protokole przebiegu linii granicy
podpisanych przez obie strony 30 kwietnia 1947 roku, nie miała przebiegu
takiego, jaki obecnie znamy. W Bieszczadach wyznaczała ją rzeka San. Jak to
się stało, że obecnie bieszczadzki odcinek rzeki San tworzy malowniczy przełom
pomiędzy Otrytem a Tołstą, znajdującymi się na terytorium Polski, a jedynie
pierwsze 54 km biegu tej rzeki wyznacza granicę (obecnie między Polską i
Ukrainą)? O tym za chwilę.
sobota, 9 listopada 2024
A czy znasz ty, bracie młody
A czy znasz ty, bracie młody
…i opowiadał, gdzie leżą, i jak wyglądają wszystkie ziemie Rzeczypospolitej
Niegdyś Łopiennik słynął z ładnej panoramy, bo jego zbocza nie były tak silnie zalesione jak obecnie, a nawet stanowiły tereny pasterskie, o czym nie każdy wie. Dla tych widoków był odwiedzany. Pojawili się na nim m.in. Seweryn Goszczyński, Wincenty Pol, czy Aleksander Fredro, który przybył tu po raz pierwszy na początku XIX, wspominając o tym później w swoich pamiętnikach…
W Baligrodzie wypoczęliśmy koniom. Tam granica świata. Za Baligrodem wjeżdża się jak w czarne gardło. Droga i rzeka jest to jedno i toż samo, a od rzeki z jednej i z drugiej strony wznoszą się czarne ściany jodeł i smereków. Cisna leży w obszerniejszej nieco kotlinie. Folwark, cerkiew, karczma, dalej młynek i tartak ożywiają tę górską wioskę więcej niż wiele innych. Przyjazd nasz wszakże nie w dobrą chwilę miał miejsce. Zanosiło się na słotę. Z gór czarnych kurzyło się wkoło — na co tam zwykli mawiać, że niedźwiedzie piwo warzą. Szczyty gór były całkiem zakryte, nie mogliśmy więc podziwiać pierwszą osobliwość — Łupiennik. Ta góra podług miejscowego podania ma mieć dwadzieścia cztery kondygnacje, a z wierzchołka widać Lwów!
Aleksander Fredro trzykrotnie odwiedzał te tereny, jeszcze jako młody człowiek. Mieszkał tu jego ojciec, hrabia Jacek Fredro, który pod koniec XVIII wieku odziedziczył osadę Cisna, a następnie wykorzystując tutejszą rudę żelaza i tanią siłę roboczą założył w 1810 roku, w pobliskim Majdanie, niewielką hutę i hamernię żelaza tzw. fryszerkę, produkującą narzędzia rolnicze, garnki i piece. Było to coś nowego, na tle typowej dla bieszczadzkich wsi galicyjskich gospodarki rolniczej i hodowlanej. Przez wieś przechodził ponadto szlak kupiecki na Węgry. Stały w niej kościół, folwark, młyn, karczma i domy kmieci.
Udajemy się dzisiaj po raz kolejny w naszym życiu na Łopiennik i do głowy znów przychodzą myśli o Cisnej i Fredrach. To pierwsze co nam się nasuwa, gdy pomyślimy o tej górze i tablicy z wyrytym urywkiem dzienników wspomnień…



















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







