Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Camino de Fisterre - etap 3

3
Lago - Cee
Cee, Ría de Corcubión
dystans suma podejść suma zejść czas przejścia odcinka wg map turystycznych
25,5 km
260 m
571 m
7h15
POGODA NA TRASIE
noc
rano
południe
popołudnie
wieczór
zachmurzenie umiarkowane - partly cloudy
zachmurzenie umiarkowane - partly cloudy
mało chmur - scattered clouds
mało chmur - scattered clouds
zachmurzenie umiarkowane - partly cloudy

Co nas czeka...
Przed nami przedostatni etap Camino de Fisterre oraz ostatnia wędrówka w głębi lądu, podczas której rzeka Xallas będzie nam przez pewien czas urozmaicać krajobraz. Po drodze miniemy zaciszne i klimatyczne miejsca z dawnymi pustelniami. Dziś po raz pierwszy zobaczymy ocean na Camino de Fisterre. Rozległa przestrzeń wzgórz z pewnością zachęci do krótkiego odpoczynku. Zejdziemy z nich wprost do miejscowości Cee, położonej na wybrzeżu oceanu.

do celu mamy
42,0  km

Ruszamy w drogę...

W spokojnym wiejskim zakątku wsi Lago rozpoczynamy marsz w kierunku oceanu. Wpierw asfaltową drogą do wsi Abeleiroas. Tam, przed przystankiem autobusowym skręcamy w prawo i w dalszym ciągu nurzamy się w zieleni pól uprawnych, których krajobraz może przywodzić na myśl polskie widoki. Galicja, w przeciwieństwie do południowych regionów Hiszpanii, jest pod tym względem zupełnie inna – bardziej zielona i wilgotna. Od naszego kraju różni się właściwie głównie klimatem: jest tu cieplej, nawet gdy pada deszcz, a ten w Galicji jest zjawiskiem bardzo częstym. Mijamy łąki, pola, zagajniki, jakieś nieduże skupiska drzew obrośniętych bluszczem. W uprawach przeważa kukurydza. Droga spokojnie wspina się na południowe obrzeża wzgórza z punktem widokowym Miradoiro de Corzón. Stamtąd dookólna panorama obejmuje m.in. widok na sztuczny zbiornik Fervenza (Encoro da Fervenza) utworzony na rzece Xallas, największy w całej Galicji. Od naszego szlaku boczna dróżka do tego punktu liczy 650 metrów dystansu w jedną stronę, ale zostajemy na szlaku. Zbiornik Fervenza zaprezentował się nam wczoraj ze wzgórza Aro. 

Kościół św. Krzysztofa w Corzón.
Po południowo-zachodniej stronie wzgórza, a więc przy naszym Camino, stoi nieduży kościołek św. Krzysztofa we wsi Corzón (Igrexa de San Cristovo de Corzón). Posiada prostą bryłę, a w środku znajdziemy stare ołtarze, zarówno główny, jak i boczne pochodzące z drugiej połowy XVIII wieku. W nietypowym układzie stoi powyżej kościoła kamienna dzwonnica. Kościół otacza cmentarz.

Do Corzón właściwie nie wchodzimy. Przechodzimy skrajem tej niewielkiej wioski, by kontynuować marsz wśród łąk i pól kukurydzy. Blisko mamy do Ponte Olveira i pierwszego baru, funkcjonującego przy tutejszej albergue. Następny bar znajduje się niedaleko po drugiej stronie rzeki Xallas. Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo na drogę DP-3404, a następnie wydzielonym poboczem podążamy do mostu Ponte Olveira. Most jest wąski, ma jesen pas ruchu samochodowego, który jest współdzielony z pieszymi, a więc wzmożona ostrożność jest tu wskazana. Obecny most został zbudowany na fundamentach starego rzymskiego mostu. Nie widać tego z góry, chyba że skorzystamy z ukrytego zejścia nad rzekę. Wtedy można spojrzeć na całą konstrukcję mostu. Ciekawostką jest, że na początku XIX wieku doszło na nim do konfrontacji między galicyjskimi chłopami a wojskami Napoleona Bonapartego.

Po drugiej stronie rzeki wita nas kraina gminy Dumbría, bowiem rzeka stanowi granicę gmin Mazaricos i Dumbría. Wchodzimy do niewielkiej wsi Ponte Olveira, gdzie przy zakręcie szosy znajdziemy miejsce odpoczynkowe w cieniu rozłożystego drzewa. Camino wiedzie dalej szosą DP-3404, która po lewej stronie posiada wydzielony pas dla pieszych. Zaraz mijamy spory, kamienny hórreo stojący po prawej, a potem przemierzamy kolejne pola kukurydzy, które towarzyszą nam aż do Olveiroi.

Olveiroa wita!
Olveiroa jest nieco większą miejscowością i popularnym przystankiem dla pielgrzymów. W tym miejscu zazwyczaj kończą etap wędrówki ze względu na kilka dostępnych tu albergue. Schodzimy na spokojniejszą uliczkę z alejką spacerową, która prowadzi nas do centrum miejscowości. Pierwszym napotkanym miejscem dogodnym na odpoczynek przy filiżance kawy jest „Casa do Loncho”, znajduje się przy albergue „Hórreo”. W wiosce działa wiele innych barów i kawiarni, restauracji oraz albergue, w których można skosztować tradycyjnych galicyjskich dań, czy poznać smak dobrego deseru, np. tradycyjnego ciasta Santiago (Torta de Santiago). Składnikiem są głównie zmielone migdały (mąka migdałowa), jajka i cukier, z dodatkowym aromatem skórki cytrynowej, słodkiego wina, brandy lub wytłoków winogronowych, w zależności od użytego przepisu. Wierzch ciasta Santiago posypany jest cukrem pudrem, w którym zawarto kontur krzyża św. Jakuba (Cruz de Santiago). Receptura tego migdałowego ciasta stworzona została w Galicji, w początkach Camino de Santiago. W 2010 roku nazwa Torta de Santiago została zastrzeżona przez Komisję Europejską UE jako regionalna i nie może być wykorzystywane dla produktów wytwarzanych gdzie indziej lub według innych receptur. A więc, aby ciasto spełniało kryteria Torta de Santiago, musi być wytworzone w Autonomicznej Wspólnocie Galicji oraz zawierać co najmniej 33% migdałów. 

Olveiroa słynie z zachowanych hórreo.
Wioska zachowana jest dość dobrze w tradycyjnej galicyjskiej zabudowie wiejskiej, mającej swój początek w średniowieczu. Istniała jakby zapomniana, z niedużą liczbą mieszkańców (ok. 150 osób), co wpłynęło na jej dziedzictwo. W czasach średniowiecznych wioska była miejscem odpoczynku dla pielgrzymów z uwagi na obecność szpitala dla pielgrzymów. Przy urokliwych uliczkach Olveiroa zobaczyć można zachowane ponad stuletnie spichlerze hórreo. W Olveiroa stoi kościół św. Jakuba (Igrexa de Santiago de Olveiroa), zbudowany pod koniec XII wieku, z dobudówkami z XVIII i XIX wieku, które nadały mu obecny kształt. Kościół otoczony jest cmentarzem.

Chodnik wzdłuż strumienia.
Po opuszczeniu Olveiroa zmierzamy dalej na zachód, gdzie napotkamy znowu szosę DP-3404, która jak obwodnica zatoczyła półokrąg wokół wioski. Camino jednak tuż przed szosą skręca w lewo na dróżkę otoczoną drzewami, która prowadzi w stronę rzeki Xallas. Tuż przed rzeką wychodzimy z cienia drzew, skręcamy w prawo i idziemy dalej równolegle do rzeki jednocześnie wspinając się na zbocze Monte do Sino (415 m n.p.m.). Na wzgórzu Monte do Sino stoi szereg turbin wiatrowych (wiatraków). W okolicy jest wiele takich wzgórz naszpikowanych wiatrakami.

Río Xallas ze stoków Monte do Sino.

Puente Vao de Ripas.
Maszerujemy wygodną, szeroką dróżką u podnóża Monte do Sino. Po lewej płynie rzeka Xallas. Dróżka odchodzi przez chwilę na południowy zachód, przechodzimy przez kamienny most Puente Vao de Ripas nad Río Hospital, krótkim, ślicznym potokiem, który niedaleko stąd zasila rzekę Xallas. Źródła potoku Hospital znajdują się pod wioską Hospital (stąd zapewne wziął nazwę). Niedaleko za mostem skręcamy ostro z powrotem na północny zachód. Camino prowadzi pomiędzy wzgórza: Monte Castelo i Monte do Sino, które mamy jeszcze po swojej prawej. Zaczynamy oddalać się od Río Xallas. Dochodzimy do rozejścia dróg, na którym Camino prowadzi prosto, czyli na prawą odnogę, by po 100 metrach dotrzeć do niewielkiej osady Logoso, gdzie funkcjonuje albergue i bar.

Pedra Cabalgada.
Jednak nie potrzebujemy baru i decydujemy się zmodyfikować przejście drugą odnogą drogi, która co prawda wydłuża trasę o 500 metrów, ale jednocześnie przeprowadza obok niezwykłej atrakcji (uwaga: drogę można wybrać o ile nie ma zagrożenia burzowego, gdyż przechodzi wzdłuż linii energetycznej). Droga ta nie jest oznakowana i tym samym wielu pielgrzymów nie zwraca na nią uwagi, a znajduje się przy niej ciekawa formacja skalna znana jako Pedra Cabalgada. Tworzą ją dwa ogromne, głazy leżące jeden na drugim o niewielkiej powierzchni styku, co zdaje się zaprzeczać prawom fizyki. Powierzchnia styku ma promień ok. 50 cm, ciężar głazów szacowany jest na ponad 150 ton. Jednak oba głazy przez wiele tysięcy lat utrzymują stabilność. Od formacji można zawrócić tą samą drogą (do Camino jest stąd 600 metrów), bądź podążać dalej tą drogą przed siebie, a w przypadku połączeń z innymi drogami (mamy dwa takie miejsca) wybierać zawsze drogę odchodzącą w prawo. Na Camino powrócimy we wsi Hospital przy punkcie informacyjnym dla pielgrzymów.

Pod krzaczkiem hortensji.
Niestety punkt informacyjny dla pielgrzymów w Hospital (Punto de Información ao Peregrino) od jakiegoś czasu jest zamknięty. Nieco dalej mamy niewielką osadę Hospital, gdzie jedna z rodzin prowadzi nieduże albergue. Camino wiedzie jednak w drugą stronę drogą DP-3404, gdzie po 350 metrach mamy bar „O Casteliño”. Uwaga: jest to ostatni bar przed 15 km dalszej trasy. Następny bar będziemy mieli dopiero w Cee, a więc na końcu naszego etapu, może więc warto napić się tu choćby kawy. Robią tu również kanapki na wynos.

Punkt informacyjny dla pielgrzymów w Hospital wciąż nieczynny, więc idziemy dalej

Rozstaj dróg Fisterre - Muxia.
Około 600 metrów od baru „O Casteliño” mamy rozejście Camino. Szosa doprowadza nas do ronda, w którym schodzą się trzy drogi: ta, którą przyszliśmy, droga do Muxía (26,589 km) i droga do Fisterra (29,693 km). Wybieramy oczywiście kierunek wskazywany przez strzałkę w lewo, czyli Fisterra.

Po 550 metrach marszu wzdłuż szosy DP-2302 (po prawej wydzielony pas dla pieszych) skręcamy na drogę polną, która niegdyś była drogą królewską łączącą Santiago de Compostela z Fisterra. Droga ta szybko wprowadza nas w malownicze plenery pól i łąk, wije się po lekko sfałdowanym obszarze. Prowadzi obok petroglifów Pedra Ancha (Szeroki Kamień), jednego z najciekawszych stanowisk tego typu w Galicji ze względu na bogaty katalog motywów, głównie przedstawień broni. Znajduje się około 400 metrów od szosy DP-2302, około 20 metrów na prawo od starej drogi królewskiej, którą podążamy do Cee.

Oto polna droga, która niegdyś była drogą królewską łączącą Santiago de Compostela z Fisterra. 

Poszukiwanie Petróglifos de Pedra Ancha.
Wkrótce wchodzimy do lasu eukaliptusowego, za którym czai się Vákner – zwierzę, może istota, a z pewnością mityczna bestia, z którą, jak się uważa, musieli zmierzyć się niektórzy pielgrzymi zmierzający tą drogą. Pierwszym, który go zobaczył był, podążający na koniec świata ormiański biskup Mártir (lub Mártiros) w 1491 roku. Swoją pielgrzymkę rozpoczął w październiku 1485 roku. Najpierw udał się do Rzymu z ormiańskiego miasta Erzincan (obecnie znajdującego się na obszarze Turcji), następnie kontynuował wędrówkę przez Europę, docierając do Santiago de Compostela, a stamtąd udał się do Finisterry. W Galicji spędził 84 dni, a o całej ponad sześcioletniej pielgrzymce pozostawił w 1492 roku wspomnienie zapisane w swoim dzienniku:
Na starej drodze królewskiej
łączącej Santiago de Compostela z Fisterra.
Otrzymałem błogosławieństwo od Santiago, kontynuowałem drogę i dotarłem na koniec świata, na plażę Świętej Dziewicy, gdzie znajduje się kościół zbudowany własnymi rękami przez apostoła Świętego Pawła, który Frankowie nazywają Sancta Marie de Finisterrae. Podróż ta była wyczerpująca. Podczas niej napotkałem wiele dzikich i bardzo niebezpiecznych bestii. I spotkałem też Váknera, dzikie zwierzę, duże i bardzo szkodliwe. Gdy wróciłem, pytali mnie jak mogłeś uratować się, skoro grupy dwudziestu osób nie mogą tamtędy przejść? Natychmiast udałem się do pobliskiej wioski na Ziemi Holani, którego mieszkańcy żywili się rybami, a których języka nie rozumiałem. Traktowali mnie z największą rozwagą, zabierając mnie od domu do domu i zastanawiając się, w jaki sposób uciekłem przed Váknerem.
Dzisiaj Vákner jest nastawiony przyjaźnie do przybyszów.

Powstało wiele najróżniejszych hipotez próbujących wyjaśnić zapisy w dzienniku Martira dotyczące jego spotkania z Váknerem. Postać Váknera została wskrzeszona z inicjatywy rady gminy Dumbría w ramach projektu Territorio Vákner, w 2022 roku, kiedy przy szlaku stanęła 5-metrowa rzeźba bestii. Jej autorem jest Cándido Pazos.

Krzyż na historycznym rozstaju szlaków Fisterre - Muxia.
Zaraz za Váknerem, przecinamy drogę, na której stoi krzyż Cruceiro Marco do Couto. Stoi w miejscu historycznego rozdroża dróg do Muxía i Fisterra. Podążamy prosto przez kolejne obszary łagodnych wzgórz, wzdłuż łąk, lasów i zagajników, a głównie przez otwarte i widokowe przestrzenie. Przez pewien czas wędrujemy w stronę wzgórza Alto da Ameixueira z fermą wiatrową, gdy na skrzyżowaniu skręcimy w prawo, zaczynamy oddalać się od tego wzgórza a zbliżać w stronę innego. Jednak wcześniej mamy dolinkę z Rego das Neves, w zaciszu której znajdziemy pustelnię.

To dobre miejsce na odpoczynek, jak również chwilę zadumy, przy tej skrytej wśród drzew pustelni. Pod rozłożystym drzewem można znaleźć cień, przysiąść na ławce. Dzisiaj przy Pustelni Matki Bożej Śnieżnej spotkała nas niespodzianka - poczęstunek od miejscowych. Zupełnie darmowy: woda, kawa, herbata, napoje, ciasto, owoce. Wszystko po prostu pycha. Nie pozwolili nam zapłacić za te dobra. Jeszcze parę chwil temu myśleliśmy, że Hostpital będzie ostatnim miejscem przed Cee, w którym można było liczyć na zaopatrzenie się w picie i jedzenie.

Pustelnia Matki Bożej Śnieżnej w Buxantes (Ermida da Nosa Señora das Neves de Buxantes

Krzyż pod pustelnią,
gdzie znajduje się źródło.
Pustelnia Matki Bożej Śnieżnej w Buxantes (Ermida da Nosa Señora das Neves de Buxantes) to bardzo stara kaplica o prostej konstrukcji, której najbardziej charakterystyczną cechą jest kamienny ołtarz znajdujący się na jednej ze ścian, przeznaczony do ceremonii na świeżym powietrzu. Najpewniej powstała pod koniec XV wieku, ale obecna jest efektem przebudowy w 1792 roku przeprowadzonej w związku z dużym napływem pielgrzymów i wiernych, którzy przybywali, aby oddać cześć Matce Bożej. Z pierwotnej świątyni zachował się szczyt w kształcie dzwonu, znajdujący się z tyłu obecnej kaplicy. Na zachodniej fasadzie znajdują się obecnie główne drzwi prowadzące do świątyni, zwieńczone półkolistym łukiem z wysoką płaskorzeźbą krzyża. Kaplica jest zorientowana na linii wschód-zachód, podobnie jak większość kościołów, a więc ostatnie promienie słońca każdego dnia wpadają i oświetlają wnętrze prezbiterium. Mała rozeta nad drzwiami wejściowymi w zachodniej fasadzie została tak umieszczona, aby promienie zachodzącego słońca podczas przesilenia letniego rozświetlały tabernakulum niczym światło latarni morskiej.

Zejście na drogę pod pustelnią.
Kiedyś co roku 5 sierpnia ludzie odbywali pielgrzymkę do tej kaplicy, aby uczcić święto Matki Bożej. Wcześnie rano odprawiana była msza, a później w południe odbywała się procesja ku czci Matki Boskiej Śnieżnej. Uważano ją za obrończynię podczas burz i susz, opiekunkę żeglarzy i rolników. Do tych pielgrzymek i uroczystości przyłączali się także pielgrzymi przechodzący tędy. Po procesji następował czas zabawy i wspólnych śpiewów przy muzyce granej na dudach i innych instrumentach ludowych. Pielgrzymkę tę zaprzestano organizować w 1923 roku, gdyż jej dzień przypadał na okres najcięższych prac ludności wiejskiej. Przeniesiono ją na dzień 8 września, święto Narodzenia Matki Bożej i w ten dzień odbywa się ona do dzisiaj.

Kilka metrów od pustelni znajduje się źródło Fonte Santa z wodą uważaną za dobrą i cudowną. Kanonik Jerónimo del Hoyo w swojej księdze z roku 1606 pisze: „Jest tam pustelnia Matki Bożej od Świętej Fontanny, w której znajduje się bardzo dobra i duża fontanna; nieco dalej znajduje się duża, okrągła misa...”. Ludzie zwyczajowo pili wodę z tego świętego źródła i zabierali ją również do swoich domów, aby napoić swoje zwierzęta, dzięki czemu dawały im pod dostatkiem mleka i pożywienia.

Przed nami najwyższy szczyt wzgórz San Pedro Mártir.

Alto de San Pedro Mártir.
Czeka nas teraz podejście na wzgórze San Pedro Mártir. Przekraczamy potok Rego das Neves spływający z wyżej położonych łąk, a następnie zataczając łuk wspinamy się między lasem i plantacją winorośli.  Po 2 kilometrach drogi prawie osiągamy jeden z wierzchołków wzgórza, jednak schodzimy na przełęcz i przecinamy płasko zbocze opadające spod następnego wierzchołka, na którym mamy drogę do pustelni z kaplicą św. Piotra Męczennika (Capela de San Pedro Mártir). Wpierw jednak schodzimy ze szlaku na szczyt, będący punktem widokowym oferującym panoramę estuarium rzeki Cee i Corcubión. Można stamtąd dostrzec przylądek Fisterra i górę Pindo. Potem schodzimy do kaplicy św. Piotra Męczennika.

Kaplica św. Piotra Męczennika
(Capela de San Pedro Mártir).
Budynek kaplicy św. Piotra Męczennika cechuje ogromna prostota, jest to zarazem jedna z najstarszych świątyń w regionie, została założona w miejscu, gdzie odbywały się starożytne pogańskie rytuały. Dokładna data jej zbudowania nie jest znana. Wiadomo, że istniała w XV wieku, kiedy należała do kościoła archidiecezjalnego Trastámara. Przed kaplicą stoi krzyż. Nieczęsto kaplica jest otwierana. Wewnątrz zobaczyć można wizerunki św. Piotra i Matki Boskiej Fatimskiej. Nieopodal znajduje się cudowne źródło, które leczy reumatyzm, ból stóp i brodawki, a także krzyż. Teren wokół jest oazą spokoju, sprzyjającą relaksowi i odpoczynkowi. Wiadomo, że w 1741 roku mieszkał tu pustelnik. W pobliżu był sad i teren, gdzie pasło się bydło. Dom pustelnika znajdował się na północ od kaplicy, ale nie znajdziemy już po nim śladów.

Zostało nam jeszcze około 5 km do końca etapu. To niemało, ale dróżka będzie wiodła już cały czas w dół wprost nad brzeg oceanu, a konkretnie nad Ría de Corcubión. Podążając dalej szlakiem przechodzimy wzdłuż sosnowych lasów i eukaliptusów, wśród których skryte są kopce megalitycznych kurhanów, w których starożytni mieszkańcy chowali swoich zmarłych. Z lewej miniemy szczyt O Sino (403 m n.p.m.) z wystającymi skałkami. Teren staje się bezleśny, porośnięty jedynie kępami krzewów i trawami. Na południu pojawia się widok Ría de Corcubión z wioskami rybackimi i plażami znajdującymi się u podnóża góry Pindo, której skalisty grzbiet sięga 627 m n.p.m. Z tego miejsca po raz pierwszy możemy zobaczyć morze na końcu świata (o ile nie wyszliśmy na szczyt Armada). Tu zazwyczaj pielgrzymi zatrzymują się, tuż przy monolitycznym słupku z wyrytym starożytnym symbolem solarnym. To jeden z niezapomnianych momentów na Camino de Fisterra, kiedy zobaczyć można przylądek Fisterry, który przez tysiąclecia miał być najdalej na zachód wysuniętym punktem świata przed nieskończonym oceanem, Finis Terrae starożytności. Było to też wspomnienie kultów, których początki giną w mrokach dziejów. Starożytni opowiadali, że znajdował się tam Ara Soli, czyli Ołtarz Słońca, które znikało w wodach ogromnego oceanu. Spektakl słońca zanurzającego się w wodach oceanu wciąż wzrusza i zadziwia ludzi, którzy przybywają tu tysiącami. Cały obszar półwyspu Fisterra otoczony jest niezwykłą magią.

Cruceiro da Armada (247 m n.p.m.). 
Wciąż jeszcze nie widać miasteczka Corcubión, ale estuarium Ría de Corcubión widzimy w coraz większej okazałości i wkrótce na moment pokaże się nam również miasteczko. Jednak schodząc dalej z Monte da Armada wchodzimy w lasy sosnowe, niskie, ale zabierające zupełnie widok na przylądek Fisterra.

Niebawem przy szlaku mamy ważne miejsce - zaraz po prawej, kilka metrów od dróżki stoi Cruceiro da Armada. To miejsce symboliczne znajdujące się na wysokości 247 m n.p.m. (obecnie nieco obrośnięte krzewami i zaroślami). Na krzyżu zobaczymy wizerunki Matki Bożej z jednej strony i Chrystusa z drugiej. Na trzonie transeptu jest kolejna figura zniszczona upływem czasu, choć cały krzyż był odnawiany pod koniec XX wieku. Dolna część trzonu być może jest pozostałością rzymskiego ołtarza.

Do Fisterry mamy stąd już tylko 16 km. Schodzimy coraz niżej. Z lewej strony widzimy cały czas kontur masywu Pindo, uważanego za celtycki Olimp, gdyż tak samo jak on ma bogate tradycje z bogami i istotami mitologicznymi. Patrząc na estuarium Corcubión i jej otoczenie można odnieść wrażenie, że świat stworzyli giganci.

Widok na Cee.
Schodzimy już wprost na wybrzeże, ale bardziej intensywnie niż wcześniej. Przed nami prezentuje się przylądek Cee. Po prawej dostrzec można Zamek Kardynała (Castelo do Cardeal) z połowy XVIII wieku, wzniesiony dla ochrony ujścia Ría de Corcubión przed najazdami. Corcubión miało strategiczne położenie. W tym samym czasie powstały w pobliżu inne fortyfikacje: Zamek San Carlos w Fisterrze i Zamek Soberano w Camariñas. Zamki gwarantowały ogień krzyżowy w razie wtargnięcia wroga. Istnieje legenda o łańcuchu rozwieszanym ponad estuarium, a umocowanym między zamkami, który miał uniemożliwić wrogim statkom wpłynięcie.

W nieodległej dali zatoki widzimy wysepki Carrumoeiro i Chico, gdzie w XIX wieku doszło do tragicznej katastrofy pięciu statków pod banderą grecką. Od tamtego czasu miejsce to nazywane jest greckim cmentarzem. Z prawej mijamy nietypowy żelazny krzyż równoramienny wyniesiony na szczycie słupa. Przed nami coraz bliżej nadmorskie zabudowania, wydające się być na wyciągnięcie ręki, ale wciąż są odległe.  Bita droga schodzi stromym zboczem, schodzimy ostrożnie w dół.

Buty i laska pielgrzyma w Cee.

W końcu dróżka kieruje się w stronę Corcubión i Cee. Gdy już jesteśmy blisko nabrzeża, z prawej pod kamiennym murkiem mijamy kapliczkę z wizerunkiem Niepokalanego Poczęcia przywiezioną przez pielgrzymów z Paracuellos w 1985 roku. Zaraz dalej mijamy pierwszy dom. Chwilę później wchodzimy w pejzaże miejskie. Skręcamy w prawo. Podążamy w kierunku centrum Cee. Od Negreira nie szliśmy ulicami ze skupiskiem domów i bloków mieszkalnych, mijane hórreo mówią o wiejskich korzeniach tej ziemi. Jednak mówi się również, że starożytni mieszkańcy zajmujący się rybołówstwem mieszkali w górach, a dopiero po zakończeniu najazdów Normanów zeszli na wybrzeże dając początek miastu Cee.
 
Podążamy przez Rúa Campo do Sacramento, następnie Rúa Magdalena, potem Rúa de Arriba. Przed Rúa Magdalena Camino rozchodzi się na wariant wiodący wzdłuż plaży i wariant pierwotny wchodzący głębiej w miasteczko. Po drugiej stronie plaży oba warianty schodzą się z powrotem.

Kościół Santa María da Xunqueira.

Rozwój miasteczka Cee rozpoczął się w późnym średniowieczu wraz z rozwojem portu. W XVI wieku miejsce to zyskało sławę dzięki połowom wielorybów, co być może przyczyniło się również do powstania nazwy miasta od łacińskiego słowa cetus (wieloryb). Kontynuując spacer uliczkami Cee mijamy również historyczne budynki takie jak Pazo do Cotón z XVIII wieku, czy stojący obok Cruceiro z ukrzyżowanym Chrystusem i Matką Boską Bolesną, na którym uwagę zwraca uszkodzona figura na słupie krzyża, która jest odziana w habit wyglądający jak franciszkański. Figura ta kojarzy się ze św. Franciszkiem z Asyżu, który również przemierzał Camino de Santiago. Pod owym krzyżem znajduje się również źródło.

Chwilę później docieramy pod kościół Santa María da Xunqueira, którego dzieje sięgają początków miasta. Użyte w jego nazwie odniesienie do Xunqueira oznacza tereny bagien i trzcinowisk, które zostały pozyskane z estuarium Corcubión, gdyż niegdyś kościół ten znajdował się nad samym brzegiem. 

Przygotowania do uroczystości Bożego Ciała
w kościele Santa María da Xunqueira.

W latach 70. XX wieku poprzez zasypanie terenu podmokłego utworzono w Cee piękną nadmorską promenadę, przez którą biegnie krótsza odnoga Camino. Na pozyskanym terenie stoi obecnie również nowoczesny ratusz. Znajdziemy tam też obelisk poświęcony Domingo Antonio de Andrade, mistrzowi galicyjskiego baroku, który urodził się w Cee w 1639 roku i jest autorem m.in. Wieży Berenguela (Torre de Berenguela), dzwonnicy w katedrze Santiago de Compostela.

Obecna bryła kościoła Santa María da Xunqueira jest efektem przebudowy w 1901 roku, co przypomina tablica pamiątkowa. Pierwotna budowla powstała w XV wieku. Była zniszczona i odbudowana, a potem kilkakrotnie przebudowywana w XVI wieku, kiedy to uzyskała plan krzyża łacińskiego. Fragmenty starej gotyckiej świątyni zachowały się w głównej kaplicy kościoła.

W średniowieczu w Cee znajdował się szpital dla pielgrzymów oraz osób biednych. Nie wiadomo od kiedy, ale był wzmiankowany w 1497 roku w testamencie Cataliny Gómez, matki biskupa Diego de Murosa: „W mieście Cee, w którym znajduje się port morski, znajduje się inny szpital, który ma kaplicę z ołtarzem na dole i pokój na górze z kilkoma łóżkami, w którym zakwaterowani są pracownicy szpitala i biedni. Nie ma żadnych dochodów poza jałmużną od mieszkańców i rybaków.

Plaża w Cee.

Na plaży Cee kończymy przedostatni etap Camino de Fisterra. Możemy stąd spojrzeć na Monte da Armada, z którego dopiero co zeszliśmy jak również dać ulgę stopom, mocząc je w oceanicznej wodzie.


do celu pozostało
16,5  km

OBRAZY z CAMINO

Hórreo w Lago.

Wzgórze z punktem widokowym Miradoiro de Corzón.

Stanowisko samozaopatrzeniowe.

Albergue we wsi Ponte Olveira.

Ponte Olveira.

Río Xallas.

Ponte Olveira został zbudowany na rzymskich fundamentach, co widać stąd.


Ogromne hórreo w Ponte Olveira.

Szosa do Olveiroa. W głębi widać Monte do Sino (415 m n.p.m.).

Monte do Sino (415 m n.p.m.).

Droga do centrum Olveiroa.

Pół wilk, pół człowiek.

Kościół św. Jakuba w Olveiroa.

Olveiroa.

Ostrzeżenie przed Váknerem.

Pozostałości pralni publicznej w Olveiro.





Pod szczytem Monte do Sino.

Trawers zbocza Monte do Sino. Na wprost widoczne jest wzgórze Monte Castelo.


Puente Vao de Ripas.


Droga stokowa wokół Monte Castelo.

Widok na Masyw Pindo.

Droga u podnóża Monte Castelo.

Charakterystyczne głazy.

Charakterystyczne głazy pod Monte Castelo.

Pedra Cabalgada.

Dumbría.

Oto polna droga, która niegdyś była drogą królewską łączącą Santiago de Compostela z Fisterra. 

Droga wije się przez malownicze wzgórza.

W lesie wzdłuż drogi ułożony jest kamienny murek.

Vákner!!!

Krzyż na historycznym rozstaju szlaków Fisterre - Muxia.

Stary drogowskaz Fisterre - Muxia.

Droga na Fisterre.

Pustelnia Matki Bożej Śnieżnej w Buxantes (Ermida da Nosa Señora das Nevesde Buxantes

Ołtarz przy jednej ze ścian kaplicy pustelni.

Miejsce odpoczynkowe przy pustelni.

Krzyż pod pustelnią, gdzie znajduje się źródło.

Droga na wzgórze.

Wzgórze San Pedro Mártir.

Alto de San Pedro Mártir.

Droga ze szczytu.

Krzyż na polanie przy kaplicy św. Piotra Męczennika.

Kaplica św. Piotra Męczennika (Capela de San Pedro Mártir).

Źródło pod kaplicą św. Piotra Męczennika.


Cee.

Kościół Santa María da Xunqueira.


Przygotowania do uroczystości Bożego Ciała w kościele Santa María da Xunqueira.

Przygotowania do uroczystości Bożego Ciała w kościele Santa María da Xunqueira.

Praza da Muller 8 de Marzo w Cee upamiętnia Międzynarodowy Dzień Kobiet.

Wieloryb, symbol Cee.

Pomnik upamiętniający osoby uciskane politycznie,
które wyszły na ulice w obronie swoich praw i wolności.

Plaża Cee.


do celu pozostało
16,5  km
Udostępnij:
Location: Praia de Cee, Hiszpania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas