Dziennik wypraw i przystań przed kolejną wędrówką.

Wieprzem na spotkanie ze świtą Neptuna

Rzeka Wieprz płynie ze spokojem wycinając zakola przez Lubelszczyznę. Ma 303 km długości. Przepływa przez Roztocze, gdzie integruje się wyjątkowo silnie ze środowiskiem i pozwala łączyć przyjemność spływu z bliskością przyrody. To pociągający odcinek rzeki, choć ze spływów wyłączony jest najciekawszy i najbardziej atrakcyjny fragment przepływający przez Roztoczański Park Narodowy. Dzika przyroda jednak nie kończy się tam gdzie kończy się park narodowy, lecz wyczuć ją można wokół w otulinie.
Udostępnij:

Tanew: Borowe Młyny - Osuchy

W poszukiwaniu chwil spokoju i chwil radości znów przybyliśmy do roztoczańskiej krainy. Nie tak dawno byliśmy tu, lecz magia tej krainy jest bardzo przyciągająca. Tak jak wtedy zapewne ujęci zostaniemy wyjątkowością tutejszej przyrody. Roztocze to kraina może nie tak bardzo popularna, choć cechuje ją unikalny w skali kraju klimat. Lata są tu suche i gorące, zaś zimy mroźne, a przedzimie i przedwiośnie dosyć krótkie. Cudowną aurę pogodową mieliśmy z początkiem czerwca. Pierwszy dzień września taki też właśnie się zapowiada. Słońce, malownicze obłoczki pod błękitnym niebem - to jest to po co tutaj przyjechaliśmy ponownie, nad górną Tanew, która dotąd jeszcze nie płynęliśmy. Jednak niestety suchość tego lata skutkuje obecnie niskim poziomem wody w tej rzece. Niektórzy próbują spływać jej nurtem, ale szybko rezygnują - jak powiada Jan - nie da się tamtędy płynąć, gdyż kajaki siadają na płyciznach. Sytuacja taka występuje od Narola do Rebizantów, czy tez niżej aż do Borowych Młynów. Nawet na mieliznach przed Ulanowem na końcowym biegu Tanwi trudnojest płynąć. Z odcinków, które dotąd nie płynęliśmy jest jeszcze jeden, z którym ewentualnie można się zmierzyć.
Udostępnij:

Orla Perć: śladem budowniczych - cz.1

Zachwyca efektownością i widokami zapierającymi dech w piersiach. To jeden z najpiękniejszych górskich szlaków w Tatrach. Wymaga jednak ogromnego doświadczenia i odporności na wysokość, czy bliskość przepaści oraz wszechogarniającą przestrzeń. To nie jest zwyczajna górska ścieżka, którą podąża się na szczyt. W jej kontekście nie mówi się zdobyłem, choć prowadzi przez szczyty, lecz byłem lub przeszedłem.
Udostępnij:

Zapowiadał się dobry dzień na zdobycie szczytu

Jeszcze przed świtem czuło się, że to będzie piękny, słoneczny dzień. Bardzo ciepło było już w nocy, a temperatura rosła w takim tempie, w jakim znikała szarówka. Radość z dnia ogarniała nas jeszcze przed wschodem słońca. Była to silna motywacja do wysiłku, który uwielbiamy, choć trzeba zmusić się do bardzo wczesnej pobudki (a to jest już trudne). Do tego kilkugodzinna podróż autobusem do Zakopanego, potem do Starego Smokowca, a na końcu słowacką kolejką do stacji Popradské Pleso. Dojechaliśmy o 8.40 i ruszamy w górę doliny oczarowani przyrodą Tatr, wabieni niezwykłymi walorami krajobrazowymi.
Udostępnij:

Przez Rakuską Czubę na Wielką Łomnicką Basztę

Jaskrawość poranka wdziera się przez malutkie okienko poddasza, na którym śpimy. Budzimy się. Spało nas tutaj jakieś 10 osób. Większość już wybyła. Zbudził ich zapewne ładny, rześki poranek. Wiele osób krząta się przy ekwipunku szykując się do wyjścia w góry, ale nie słychać gwaru, czy hałasu. Nawet nie słychać było pierwszych osób, które opuściły poddasze. Czas również na nas.
Udostępnij:

Przez zieloność, przez surowość na Jagnięcy Szczyt

Dolina ta znana jest z pierwszych wiadomych z imienia i nazwiska turystów tatrzańskich. Pojawili się oni tutaj 15 maja 1565 roku - Olbracht Łaski z żoną Beatą Łaski z domu Kościelecka. Było to rok po ich ślubie, kiedy Olbracht zabiegał o przychylność bogatej małżonki, by ta przepisała mu swój majątek. Beata jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim była osobą bardzo zamożną, ale też i dużo starszą od Olbrachta (aż o 21 lat). Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Gdy w końcu skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku, uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w zamknięciu przez wiele lat. Beata Łaska z Kościeleckich nigdy już nie odzyskała bogactwa, ani wolności. Nie wiadomo w jakim stopniu tatrzańskie uroki miały na nią wpływ do oddania całego majątku, ani dokąd doprowadziła tamta wycieczka. Przypuszcza się, że ci pierwsi turyści dotarli nad Zielony Staw Kieżmarski.
Udostępnij:

MSP TW-02: Babia Góra

Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki,
strome podejścia kształtują charakter,
kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.
Jan Paweł II
Udostępnij:

Od Osobitej do Grzesia

Odpoczęliśmy sobie po wczorajszej, długiej wędrówce. Pospaliśmy troszkę dłużej, a potem zjedliśmy dobre śniadanie. Nowy dzień rozpoczynamy od pożegnań. Pakujemy do plecaków cały dobytek, bo zupełnie opuszczamy schronisko. Nie wracamy już do niego na noc, lecz do domu.
Udostępnij:

Osiem dwutysięczników, a właściwie dziewięć

Przytulny pokoik wypełnił się już poranną światłością. Przez otwarte szeroko okno wpada rześkość i jakiś ptaszek. Z minuty na minutę temperatura rośnie, zapowiadając upalny dzień. Na zewnątrz widać soczysty błękit nieba nad granitową granią wznoszącą się ponad Doliną Rohacką. Dzięki uprzejmości obsługi Schroniska na Zwierówce nie musieliśmy bardzo wcześnie wstawać, by przemierzyć długi asfaltowy odcinek do Bufetu Rohackiego. Podwiozą nas tam, bo Bufet obsługują również oni - zaopatrują go i przewożą pracowników. Mają dwa miejsca wolne, a więc zyskamy co najmniej 2 godziny marszu (tyle według map potrzeba do przejścia 5,3 km odcinka i pokonania 365 m przewyższenia). Dzięki temu możemy również spokojnie zjeść wykwintne śniadanie na Zwierówce, czyli tradycyjnie zaczynamy poranek od jajecznicy. Dzień zapowiada się smacznie.
Udostępnij:

Przez Chochołowską do Doliny Rohackiej

Kończy się lipiec, zwykle najcieplejszy miesiąc w Tatrach, ale też najbardziej obfity w opady i w burze. Toteż często trudno jest wtedy o dłuższe okienko pogodowe. Często wtenczas pogoda zaskakuje turystów, mimo korzystnych prognoz, bo Tatry rządzą się swoimi prawami. W tym roku dopiero teraz udało się nam trafić z dniem wolnym w czas ładnej letniej aury w Tatrach, bez symptomów załamania, choć nigdy nie można być pewnym tego, co się nam faktycznie trafi.
Udostępnij:

Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni (epilog)


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
EPILOG       rozdział 32
Kiedy coś się kończy jest radość, ale też pojawia się smutek, nostalgia za przeżytymi chwilami na szlaku, czy podczas spotkań wieczornych. Chciałoby się do tych chwil wrócić, albo żeby się powtórzyły kiedyś.
Udostępnij:

Lackowa stanęła w chmurach, płacze dobry Bóg


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 15        rozdział 31
Piętnasty dzień wędrówek po starej Łemkowyni... Przed nami najwyższa góra po polskiej stronie Beskidu Niskiego. A w dolinach kolejne łemkowskie wioski, senne, ciche, położone z dala od cywilizacji.
Udostępnij:

Kwiat pośród łemkowskich cerkwi


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 15        rozdział 30
Kiedyś podobno tereny, gdzie leży ta niewielka wioska odwiedziła Królowa Jadwiga. Podczas pobytów w mieście Biecz lubiła urządzać sobie wiosenną porą wędrówki po karpackiej puszczy. Była zachwycona jej przyrodą i krajobrazem. Urzekały ją malownicze, łagodne wzniesienia i doliny przez które płynęły szemrzące potoki. Śródleśne polany były pełne kwiatów. Na jedną z takich polan trafiła pewnego dnia, a polana ta wręcz tonęła w kwiatach, pokryta morzem żółtych mniszków lekarskich. Zauroczona przepięknym widokiem postanowiła, że na owej polanie założy osadę, którą nazwie Kwiatów-Toń. Tak też miało się stać, a z czasem nazwa ewoluowała na Kwiatów, a potem Kwiatoń. Czy to prawda, czy nieprawda - nikt nie może tego potwierdzić, ani temu zaprzeczyć. To legenda. Wiadomo, że wśród dawnych osadników kilka osób nosiło nazwisko Kwiatoń. Stąd też przypisuje się pochodzenie nazwy wsi temu nazwisku, co nie była w tamtych czasach czymś niezwykłym.
Udostępnij:

Łemkowska Watra


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 14        rozdział 29
Niewielu z nich wróciło by osiąść na ziemi ojców. Człowiek człowiekowi sprawił taki los. Trudno teraz rozliczać, kiedy ludzie są już nie ci sami, a nowe pokolenia silnie świadome tragedii i dramatu jaki się tu wydarzył. Ci z wygnania zaglądają jednak tutaj. Tęsknią, choć ziemia już zupełnie inna, i ludzie są inni, i krajobraz nawet się zmienił. Wszak minęło już od tamtego czasu 70 lat. Ludzi, którzy pamiętają czas wojny i czas wysiedleń nie ma już zbyt wielu. Zostały opowieści ojców i matek, książki, publikacje, stare fotografie, lecz wszystko to kończy tragiczne widmo przeszłości. Nikt nie wymaże kart historii, lecz czy teraz, gdy jesteśmy mądrzejsi, można odrodzić się we wspólnej sprawie - Polacy, Łemkowie, Ukraińcy i inne narody - wszak wszyscy są świadomi co się tutaj stało, choć wciąż trudno pojąć dlaczego. Wygnani jednak przybywają tutaj by nikt nie zapomniał ich barwnej kultury.
Udostępnij:

Wejdź przez drzwi do nieistniejących wiosek


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 14        rozdział 28
Kiedyś już je spotkaliśmy. Zresztą nie jedyny raz, kiedy przemierzaliśmy dróżki i bezdroża Beskidu Niskiego, zarówno latem, jak i zimą, brnąc czasem w błocie lub brodząc w potoku. Tak teraz wygląda prawdziwy, milczący Beskid Niski, który nie prosi o inne atrakcje, któremu nie zależy aby przyciągać uwagę. W nim najpiękniej jest, jak życie toczy się spokojnie, w zgodzie z prawami przyrody. Tak też tu przecież żyli ludzie, którzy niegdyś zasiedlali te tereny. Co po nich zostało? Niewiele... zdziczałe drzewa owocowe, kapliczki i krzyże, gdzieniegdzie resztki kamiennej podmurówki spod cerkwi. W szczerym polu zobaczyć tu też można drzwi, które dla niektórych mogą być drzwiami magicznymi...
Udostępnij:

Przez Busov pod Świętą Górę Jawor


5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 13        rozdział 27
Wiele działo się wokół nas podczas ostatniego wyjazdu na Łemkowszczyznę. Wiele dobrego wydarzyło się dla nas przez ten czas. Mnóstwo dobrych ludzi jest wśród nas. Dzięki nim doczekaliśmy się tego dnia. Termin finałowego wyjazdu w ramach projektu „Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni” musieliśmy przesunąć o jeden rok. Był on uzależniony od terminu Łemkowskiej Watry w Zdyni, a ten w zeszłym roku pokrywał się z ŚDM. W tym roku bramy na Łemkowszczyznę otworzyły się dla wszystkich szeroko. Wszystko mieliśmy gotowe właściwie już rok temu. Pozostało tylko czekać. Czekaliśmy więc i wytrwale czekali z nami ludzie, przyjaciele ze szlaku, z którymi wędrowaliśmy po starej Łemkowszczyźnie. Minęło 453 dni i oto przyjechaliśmy na zachodnią Łemkowszczynę, na piąty etap wyprawy pod nazwą „Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni”.

Udostępnij:

Veľká Knola

Pobyt w Słowackim Raju kończymy wędrówką górską na najwyższy szczyt Słowackiego Raju. Na celowniku jest Veľká Knola, a podejście do niej wybieramy najłatwiejsze z możliwych, najmniej czasochłonne, najmniej wysiłkowe. To skraca wędrówkę, dzięki czemu mamy czas odwiedzić o poranku jedno z najpiękniejszych spiskich miasteczek, Lewoczę. Jest to jedno z tych miejsc, które tak silnie wpisuje się w krajobraz Słowackiego Raju, leżącego na pograniczu spisko-gemerskim. Ile to razy podziwialiśmy malownicze widoki Spisza leżącego u stóp Słowackiego Raju, i te miasteczka zatopione w płytkich dolinach: Hrabušice, Spišský Štvrtok na zachodzie, poprzez Letanovce, Spišské Tomášovce, a na wschodzie Spišská Nová Ves i Levoča.
Udostępnij:

U mistrza Pawła w Lewoczy

Nikt nie wie kiedy i gdzie się urodził, a także skąd przybył i kiedy dokładnie umarł. Nawet nie znamy jego nazwiska, choć pozostawił po sobie ogromny dorobek rzeźbiarstwa sakralnego, znakomite dzieła o wielkiej wartości artystycznej. Dlatego mówi się o nim Mistrz Paweł z Lewoczy. Nie wiele o nim wiadomo, ponieważ wszystkie dokumenty dotyczące jego życia spłonęły podczas wielkiego pożaru Lewoczy w 1550 roku, miasta w którym mieszkał i tworzył przez wiele lat. Paweł mieszkał w Lewoczy przez około 30 lat, co najmniej do 1537 roku. W tymże mieście ożenił się i urodziło się mu troje dzieci. Mieszkał i pracował w domu przy rynku, na który zajechaliśmy trzeciego dnia naszego pobytu na Spiszu i w Słowackim Raju.
Udostępnij:

Nowe wyzwania w Kysel

Emocjom nie mówimy dosyć. Przed nami numer jeden wpisany w program tegorocznego wyjazdu na Słowacki Raj. Można powiedzieć, że Kyseľ wpisał się do programu prawie rok temu, dnia 20 sierpnia 2016 roku, kiedy zatrzymaliśmy się u jego wylotu na odpoczynek przed dalszą drogą na najwyższe drabiny Słowackiego Raju. Zatrzymaliśmy się i zobaczyliśmy stojącą pośród drzew tablicę informacyjną - Kyseľ po 40 latach znów jest otwarty. Zamknięto go po wielkim pożarze, który hulał w nim 16 i 17 lipca 1976 roku trawiąc las rosnący na stokach góry Pirť. Spaleniu uległo 30 ha lasu. Wąwóz stał się bardzo niebezpieczny ze względu na spadające skały i opalone konary. Wcześniej prowadził przez niego szlak z drabinkami na progach wodospadów. Obecnie nie ma tutaj drabin, ale coś bardziej ekscytującego – via ferrata.
Udostępnij:

Bo przecież trzy razy to za mało

Wydawało się, że trzykrotny wyjazd przez ostatnie trzy lata do Słowackiego Raju nasyci nas i wystarczy na pewien czas. W pamięci mamy ostatni pobyt, jakby ledwie był kilka dni temu. Ostatniego dnia spoglądaliśmy z Hawraniej Skały na krasowe eldorado Słowackiego Raju i przepełnieni żalem pożegnania myśleliśmy: jakże to? Żeby znów za rok tutaj nie przyjechać? Nie może być roku bez wizyty w Raju, choć zupełnie inaczej myśleliśmy w tamtym czasie. Poza tym sądziliśmy, że podczas zeszłorocznej trzeciej wizyty zobaczymy już wszystko i odwiedzimy ostatnie miejsca, w których dotąd nie byliśmy. Wędrując Tomaszowską Belą nie spodziewaliśmy się jednak, iż napotkamy coś o czym nawet nie marzyliśmy…
Udostępnij:

Podziemia Tatr

Jeszcze w pamięci bliskiej leży nam obraz Kościeliskiej - marzec tego roku, kiedy było w niej biało, Smreczyński Staw skuwał lód, a na Stołach szlak przykrywał śnieg. Dzisiaj Kościeliska bardzo nasuwa skojarzenia z tą asnykowską sielanką. Przybyliśmy do niej znów licznie, u wylotu doliny dołączyło też kilka innych osób. Ruszyliśmy znaną drogą w górę doliny na spotkanie dla wielu z nieznanym jej obliczem, choć jest ono specyfiką Kościeliskiej.
Udostępnij:

Snem Łemków okryte [GSB-09]


za nami
pozostało
148,2 km
370,8 km
W opuszczonych i tych na nowo zasiedlonych dolinach stoją jeszcze świadkowie historii. Widać na nich upływ czasu, bo nikt go jeszcze nie pokonał. Czas biegnie nieubłaganie do przodu i nikt z nim jeszcze nie wygrał. Nie można go prześcignąć, nie można go zatrzymać. Biegnie. Kiedyś również i ci milczący świadkowie historii ugną się pod upływem czasu i znikną. Zostaną już tylko w pamięci, utrwalone w pomnikach i książkach. Ten Beskid Niski, jego najbardziej opustoszałe skrawki są dla współczesnego pokolenia ostoją spokoju i przyrody. Nie zawsze tak tu było, bo kiedyś doliny Beskidu Niskiego były gwarne, wypełnione śpiewem życia ludzkiego. Dzisiaj te doliny śpią snem Łemków okryte.
Udostępnij:

Spokój odludzia [GSB-08]


za nami
pozostało
131,3 km
387,7 km
Padało przez noc. Krople deszczu stukające po szybach okien mogły zniechęcać do opuszczenia naszego ośrodka noclegowego. Ktoś pyta się czy tak będzie cały dzień, czy iść w góry, gdy tak pada? Iść, iść, bo potem będziesz żałował, gdy zza chmur słońce wyjrzy - przecież po deszczu zawsze przychodzi słońce. Po śniadaniu godzinna przerwa na kawę - tak było zaplanowane, jakby specjalnie pod ten deszczowy poranek, na pobudzenie ospałych zmysłów.
Udostępnij:

Podróżnicze spotkania i beskidzkie sacrum

Z kroniki górskich wędrówek… – spotkanie z podróżnikami

Było to już jakiś czas temu, siedzieliśmy sobie u nich w domowym zaciszu. Rozmawialiśmy o ludziach i czasach, i oczywiście, może raczej przede wszystkim o wędrówkach. Czujemy się ich rówieśnikami, choć życiowym doświadczeniem nieco nas przewyższają. Podczas tamtego wieczoru chyba znaliśmy się już na tyle, że postanowili nam pokazać swoje prywatne archiwum fotografii rodzinnych - historię swojego życia. Jak ktoś pokazuje nam swoje stare fotografie zawsze odbieramy to jako przejaw nie tylko sympatii, a też swego rodzaju zaufania, bo jest to forma pewnego zwierzenia się. Często na fotografiach dwojga kochających się ludzi zawarte jest intymne uczucie, którego osoba trzecia nigdy nie dostrzeże, chyba że oni (ci co są na tej fotografii) sami o nim opowiedzą. Fotografie przecież same nie potrafią mówić i oglądający może tylko domniemać, dlaczego on, czy ona, czy też obydwoje razem postanowili uwiecznić się w danym miejscu, czy też z określonymi ludźmi na fotografii. Co było w tym szczególnego, co skłoniło do tego, by zatrzymać ten właśnie czas (a nie inny) na fotografii.
Udostępnij:

Gdzie przyroda stanowi prawo [GSB-07]


za nami
pozostało
111,7 km
407,3 km
W dolinie Osławicy, na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego leży duża wieś letniskowa - Komańcza, wieś wyjątkowa gdyż stykają się w niej trzy obrządki chrześcijańskie: rzymski, grecki i prawosławny. Jest to wieś leżąca przy traktach łączących słowackie Medzilaborce i polski Zagórz - drogowym przechodzącym przez Przełęcz Radoszycką i kolejowym przechodzącym tunelem przez Przełęcz Łupkowską.

Z Komańczy grupa pokonująca Główny Szlak Beskidzki wejdzie w krainę gór do dziś wciąż opuszczonych. Obszar górski, do którego wstępujemy, długo leżał w cieniu Bieszczadów niegdyś dzikich i niedostępnych. Dzisiaj to właśnie o Beskidzie Niskim można powiedzieć- dziki i niedostępny. Dopiero od nie dawna jest odkrywany przez turystów, jego najdziksze ostępy znajdują się właśnie tu, blisko pogranicza z Bieszczadami.
Udostępnij:

Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas