Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radocyna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radocyna. Pokaż wszystkie posty

5

Beskid Niski
ZACHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 14        rozdział 28
Kiedyś już je spotkaliśmy. Zresztą nie jedyny raz, kiedy przemierzaliśmy dróżki i bezdroża Beskidu Niskiego, zarówno latem, jak i zimą, brnąc czasem w błocie lub brodząc w potoku. Tak teraz wygląda prawdziwy, milczący Beskid Niski, który nie prosi o inne atrakcje, któremu nie zależy aby przyciągać uwagę. W nim najpiękniej jest, jak życie toczy się spokojnie, w zgodzie z prawami przyrody. Tak też tu przecież żyli ludzie, którzy niegdyś zasiedlali te tereny. Co po nich zostało? Niewiele... zdziczałe drzewa owocowe, kapliczki i krzyże, gdzieniegdzie resztki kamiennej podmurówki spod cerkwi. W szczerym polu zobaczyć tu też można drzwi, które dla niektórych mogą być drzwiami magicznymi...

TRASA:
Jasionka – Czarna (703 m n.p.m.) [zielony szlak] Lipna Hostel „Radocyna” [żółty szlak] Radocyna [żółty szlak] Konieczna

OPIS:
Jasionka, Lipna, Radocyna, Konieczna, Zdynia i inne
na mapie WIG z okresu międzywojennego.
[źródło: http://polski.mapywig.org/]
Jasionka (łem. Ясьонка) leży pośród niewysokich gór w dolinie potoku o tej samej nazwie, będącym dopływem Zawoi. Jasionka istnieje, ale jakże inaczej wygląda niż ta łemkowska. Niegdyś dolina zapełniona była gęsto chyżami, bo była to wieś bardzo ludna. Dzisiejszą Jasionkę tworzy kilka powojennych zabudowań, w tym budynki dawnego PGR. Droga, wzdłuż której stoi obecna zabudowa, nie wyznacza jednak ciągu dawnej zabudowy wsi. Pokrywa się tylko z dolną częścią starej Jasionki, której zabudowania ciągnęły się dalej na zbocza wzniesienia Czarna, wzdłuż ledwie widocznej już drogi.

Do Jasionki przyjeżdżamy o godzinie 8.15. Poranek zapowiada ładny, bardzo ciepły dzień. Ruszamy na bezdroże, przy którym stały ongiś łemkowskie chyże. Od przystanku autobusowego chwilkę szosą na południowy wschód do zagłębienia terenu, z którego szosa skręca na lewo, my zaś z tego miejsca odchodzimy na prawo w górę pastwisk, na ledwie widoczne rysy dawnej wiejskiej drogi. Pierwsze łemkowskie krzyże, betonowy i żeliwny mijamy jeszcze w dolnej Jasionce przy szosie, potem na początku odejścia z szosy.

W Jasionce.
W Jasionce.

Jasionkę założono dosyć późno. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z roku 1665. Przekazy pozostawione przez dawnych mieszkańców mówią, iż nazw wsi pochodzi z czasów pierwszych osadników, którzy przybyli tutaj zastając gęsty las pełen jesionów. Musieli go wykarczować, aby mieć gdzie i z czego zbudować swoje domy, a zarazem pierwsze historyczne domy wsi. Podania te potwierdzać zdają się kilka istniejących w okresie międzywojennym wiekowych jesionów, które miałby być pozostałością po pierwotnym lesie. W Jasionce nigdy nie było żadnej cerkwi ani cmentarza. Był taki moment w historii wsi, kiedy mieszkańcy Jasionki rozebrali w jedną noc nieużytkowaną cerkiew w Krzywej i przenieśli ją do swojej wsi, ale nigdy jej nie złożyli.

Dzisiaj przy nieistniejącej drodze mijamy samotne drzewo. Za nim na betonowym postumencie ozdobionym św. Mikołajem stoi Święta Rodzina, wyrzeźbione z nadzwyczajną starannością, ale widać na nich upływ czasu. Na cokole jest wyryty rok 1900. Ktoś kiedyś nad figurami zamontował daszek wsparty na stalowych prętach, ale daszku już nie ma - pozostały tylko pręty.

Krzyże łemkowskie w Jasionce.
Pierwsze napotkane krzyże łemkowskie w Jasionce.

Samotne drzewo przy starej wiejskiej drodze.

Święta Rodzina.
Święta Rodzina.

Znaczna część zbocza jest ogrodzona drutem kolczastym. Ogrodzenie to wyznacza pastwisko dla krów. Droga dawnej wsi przechodzi przez jego obszar. Wyżej na terenach pastwiskowych stoi figura Matki Bożej, datowana na cokole rokiem 1900. Dalej mamy ozdobiony cokół, a w nim tylko krótki kikut po żeliwnym krzyżu. Potem kolejny betonowy cokół stojący w cieniu drzewa.

Zbliżamy się do cieku źródliskowego potoku Jasionka. W jego sąsiedztwie mamy ogrodzenie pastwiska. Nie ma jednak żadnej improwizowanej furty, tak jak to było niżej, gdzie wchodziliśmy na ogrodzony teren. Przeciskamy się kolejno między rozchylonymi drutami. Idąc dalej w górę zbocza omijamy świeżo skoszone trawy, by nie deptać ich rolnikowi. Przechodzimy wzdłuż ciągu młodnika, za którym natrafiamy na wyraźną drogę polną biegnącą z dołu ku krawędzi lasu przy którym widzimy turystyczne drogowskazy.

Figura Matki Bożej.
Figura Matki Bożej.
Figura Matki Bożej.

Cokół z żeliwnym kikutem.
Cokół z żeliwnym kikutem.

Cokół z betonowym kikutem.
Cokół z betonowym kikutem.

Obłoki rozchodzą się ukazując co raz więcej błękitu nieba. Podchodzimy zbocze z którego rozciąga się piękna i klimatyczna panorama wzniesień pokrytych ziołoroślami, trawami i kępami zagajników. Krajobraz zabarwiają kolory polnych kwiatów i ożywiają płynące po łagodnych zboczach cienie obłoków. W dali rozciągają fałdy leśnych wzniesień Pasma Magurskiego. Cudowny krajobraz Beskidu Niskiego po którym jaskrawości przepychają się z cieniami chmur. Cienie chmur pełzają po wzniesieniach bardzo powoli, bo wiatr jest dzisiaj leniwy. Nie chce mu się silnie dmuchać. Raczej stara się delikatną bryzą owiewać i usypiać wędrowców. Takie chyba ma zamiary, bo właśnie chyba każdy z nas chętnie skorzystałby teraz z rozłożonego na trawie koca, czy karimaty. Jak dobrze byłoby położyć na błogą drzemkę. Las na skraju którego teraz stoimy jednak usilnie zaprasza. O godzinie 9.00 wchodzimy na jego leśną ścieżkę i nikniemy w cieniu drzew.

Z trawiastych zboczy ukazuje się klimatyczna panorama.
Z trawiastych zboczy ukazuje się klimatyczna panorama.

W głębi widać Mareszkę z Pasma Magurskiego.
W głębi widać Mareszkę z Pasma Magurskiego.

Przez pachnące ziołorośla.
Przez pachnące ziołorośla.

Zapach świeżo skoszonej trawy.
Zapach świeżo skoszonej trawy.

Barwy ziemi i nieba.
Barwy ziemi i nieba.

Wchodzimy na leśną ścieżkę.
Wchodzimy na leśną ścieżkę.

Jakieś 400 metrów od nas znajduje się szczyt o nazwie Czarna (703 m. n.p.m.). Mijamy go chyłkiem. Przechodzi obok niego jakaś przecinka z zarastającą drogą, którą przecinamy. Schodzimy w dół ścieżką, która chyba nikt nie chodzi. Jest silnie zarośnięta trawą i inną niską roślinnością, ale znaki szlaku są wyraźne, gęsto rozmieszczone - nie pozwalają zgubić się. Za znakami szlaku czynimy kilka ostrych zakosów, może zbędnych, bo zbocze łagodnie opada do doliny kolejnej łemkowskiej wsi. Zakosy pozwalają jednak przedłużyć przyjemną przechadzkę.

Przecinka na wzniesieniu Czarna.
Przecinka na wzniesieniu Czarna.

Wzniesienie Czarna.
Schodzimy w dół.

Wzniesienie Czarna.
Ścieżka szlaku.

Około 9.40 wchodzimy na polankę. Szlak przecina ją idąc w kierunku dzikiej jabłoni. Drzewo owocuje licznymi owocami, które obfitymi kiściami skupiają się na gałązkach. Jabłuszka są niewielkie, ale ich ilość imponuje. Dostosowały się do dzikości przyrody. Dzisiaj nie służą już ludziom, lecz wpisują się w menu żywieniowe zwierząt żyjących w Beskidzie Niskim. Stały się dla nich stałym składnikiem żywieniowym. Drzewa te stoją w samotności od 70 lat.

Polanka. To już teren wsi Lipna.
Polanka. To już teren wsi Lipna.

Owoce dzikiej jabłoni.
Owoce dzikiej jabłoni.

Lnica pospolita (Linaria vulgaris).
Lnica pospolita (Linaria vulgaris).
Wchodzimy na strefę silnie nasłonecznioną. Przed nami droga, przy której rosną lnice pospolite (Linaria vulgaris). Preferuje takie nasłonecznione miejsca, przydroża i łąki.

Po prawej stoi duży, stary krzyż łemkowski. Na betonowym cokole widać treść pisaną cyrylicą. Wyczytać z niej można, że fundatorami krzyża są: Iwan Pelesz oraz Iwan i Rozalia Żuraw. Poniżej widać wyryty rok 1927. Po lewej stoi inny krzyż, a właściwie kikut betonowego krzyża w cokole.

Lipna. Krzyż z 1927 roku.
Krzyż z 1927 roku.

Kikut krzyża.
Kikut krzyża.

Wchodzimy na utwardzoną drogę. Skręcamy w lewo na Radocynę. W wysokich trawach widoczne są inne krzyże trójramienne oddalone nieco od drogi. Do jednego podchodzimy. W płytkiej wnęce jest piękna płaskorzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem. Krzyż też ma płytką wnękę na wizerunek Chrystusa, którego jednak nie ma. Wszelkie inne szczegóły ozdób i napisy wytarł już czas. Są niewidoczne. Na terenie wsi Lipna znajdziemy już tylko osiem krzyży, albo to co po nich pozostało - piaskowcowy cokół skryty w trawie z metalowym prętem obok, na którym zapewne wspierał się daszek.

Krzyż z płaskorzeźbą Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Krzyż z płaskorzeźbą Matki Bożej z Dzieciątkiem.

Cokół z metalowym prętem, który kiedyś zapewne podtrzymywał daszek.

Przy drodze są też drzwi do wsi z numerem 15. Można je otworzyć, by wyobraźnią zobaczyć łemkowską wieś Lipna.
To co istotne ukryte gdzieś. Przekrocz próg Domu. Koło pieca szukaj.
Tam życiodajne źródło jest.
Lipna (łemk. Липна) była niewielką wsią. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1638 roku. W 1884 roku liczyła 204 mieszkańców, a na trzy lata przed wybuchem II wojny światowej, we wsi mieszkało 136 osób. Po wojnie większość mieszkańców w wyniku agitacji zdecydowała się na wyjazd do radzieckiej Ukrainy. W wsi zostały wówczas tylko 3 rodziny, które wysiedlono przymusem w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku. Odtąd dolina wsi zaczęła powoli zarastać lasem. Obecnie tereny bezleśne występują jedynie z sąsiedztwie drogi. Nawet dojście do wiejskiego cmentarza pochłonęła przyroda. Trzeba się do niego przedrzeć.

W drzwiach do nieistniejącej wsi Lipna.
W drzwiach do nieistniejącej wsi Lipna.

Drzwi do wsi z widziane drogi.
Drzwi do wsi z widziane drogi.

Cmentarz parafialny wsi Lipna oddalony jest od drogi około 150 m. Prowadzi do niego niewidoczna, silnie zarośnięta ścieżka. Podchodząc do cmentarza mijamy jedno z dwóch cerkwisk w Lipnej. Stała tam cerkiew prawosławna wybudowana w latach 1933-34, po powrocie mieszkańców wsi z wiary greckokatolickiej do wiary przodków. Druga greckokatolicka cerkiew stała 60-80 m na wschód. Miała wezwanie Narodzenia Przeczystej Bogurodzicy, a wybudowana była w 1885 roku. Została rozebrana w 1955 roku przez WOP, a pozyskany z niej materiał wykorzystano na budowę stajni w Jasionce.

Łemkowski cmentarz liczy obecnie 8 nagrobków. Niektóre uszkodzone. Powyżej łemkowskiego cmentarza jest cmentarz z okresu I wojny światowej powstały według projektu Dušana Jurkoviča. Spoczywa w nim 153 żołnierzy. Otoczony jest kamiennym murem. Wyróżnia się centralny krzyż drewniany umieszczony w kamiennym cokole. Znajduje się na nim inskrypcja w języku niemieckim: „Der Krieg Reisst Nieder - Der Krieg Baut Auf”, co znaczy „Wojna burzy - wojna buduje”. Obok krzyża leży kubiczny krzyż, będący kiedyś elementem północnej ściany ogrodzenia cmentarza.

Przejście do cmentarzy i cerkwisk.
Przejście do cmentarzy i cerkwisk.

Cmentarz wsi Lipna. Dalej widać cmentarz wojenny.
Cmentarz wsi Lipna. Dalej widać cmentarz wojenny.

Cmentarz wsi Lipna.
Cmentarz wsi Lipna.

Miejsce po cerkwi prawosławnej.
Miejsce po cerkwi prawosławnej.

Cmentarz z okresu I wojny światowej.
Cmentarz z okresu I wojny światowej.

Krzyż z inskrypcją „Der Krieg Reisst Nieder - Der Krieg Baut Auf”.
Krzyż z inskrypcją „Der Krieg Reisst Nieder - Der Krieg Baut Auf”.

Krzyż w dolnej części dawnej wsi.
Krzyż w dolnej części dawnej wsi.

Krzyż w dolnej części dawnej wsi.
Krzyż w dolnej części dawnej wsi.

Na końcu wsi na niewysokiej skarpie po prawej stoi na postumencie kamienna figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Otoczona jest metalowym płotkiem. Matka Boża i Dzieciątko na głowach mają korony. Figury są pomalowane i zadaszone. Zostały odnowione w 1994 roku przez myśliwych z Koła Łowieckiego „Dzik” w Gorlicach. Przepiękna figura Matki Bożej z Dzieciątkiem to ostatnia pamiątka po nieistniejącej wsi w dolinie, którą napotkaliśmy przy drodze. Innych pozostałości po niej znajdują się w lesie, który pokrył już większość obszaru wsi. Zagłębiając się w nim można odnaleźć jeszcze resztki kamiennego budulca chyży, piwnice, czy studnie.

Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem.
Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem.

Dzwonek pokrzywolistny (Campanula trachelium).
Dzwonek pokrzywolistny (Campanula trachelium).

O godzinie 11.30 docieramy skrzyżowania dróg przy którym stoi hostel „Radocyna”. Jest jednak nieczynny (obiekt ponoć czeka na nowego właściciela). Przystajemy chwilę na werandzie obiektu by odpocząć. Po 20 minutach ruszamy dalej. Nieopodal działa studencka baza namiotowa „Radocyna” Oddziału Akademickiego PTTK w Krakowie. Z dala od cywilizacji, hałasu i zgiełku, zatopiona wśród beskidzkich wzniesień. Można tu odnaleźć samotność, choć niekoniecznie, bo w gościnę zaglądają tu ludzie szukający ciszy, tak właśnie ciszy i spokoju, które z pewnością tu każdy znajdzie. Ludzie przyjeżdżają tu po to, by zagubić się pośród gór i przyrody. Tutaj nawet nawigacja gubi się we wskazaniach, prowadzi na trudno przejezdne bezdroża od strony Koniecznej, zamiast wskazywać znacznie lepszą, bitą drogę od Zdyni, tą samą, którą można dojechać na tereny organizowanej w tej miejscowości Łemkowskiej Watry.

Hostel „Radocyna”.
Hostel „Radocyna”.
Hostel „Radocyna”.

Mostek nad Wisłoką do baza namiotowej „Radocyna”.
Mostek nad Wisłoką do baza namiotowej „Radocyna”.

Baza namiotowa „Radocyna” Oddziału Akademickiego PTTK w Krakowie.
Baza namiotowa „Radocyna” Oddziału Akademickiego PTTK w Krakowie.

Idziemy na południe ubitą drogą w górę doliny Wisłoki. Mijamy duży drewniany krzyż pańszczyźniany z Chrystusem Ukrzyżowanym. Pochodzi z 1936 roku, został ustawiony w miejscu wcześniejszego. Umieszczona na nim tabliczka jest z 1899 roku. Przy drodze rosną grupki zagajników. Między nimi malowana Święta Rodzina stoi pod daszkiem na cokole. Pochodzi z 1903 roku, a jej fundatorką była Tekla Kozak. Po lewej i prawej Świętej Rodziny wznoszą się betonowe krzyże, podobne do tych z Lipnej. Ten z lewej pochodzi z 1888 roku. Obiekty te zostały przeniesione z innych miejsc. Krzyże na cokołach pochodzą z Lipnej, a figura Świętej Rodziny z Czarnego. Tworzą małe lapidarium.

Krzyż pańszczyźniany z 1936 roku, z żeliwną tabliczką z 1899 roku.
Krzyż pańszczyźniany z 1936 roku, z żeliwną tabliczką z 1899 roku.

Święta Rodzina w otoczeniu krzyży.
Święta Rodzina w otoczeniu krzyży.

Radocyna ciągnęła się doliną przez 2 kilometry. Dzisiaj jest bezludną wsią - można tak powiedzieć, choć pojawiły się niej niedawno nowe domy. Wieś dotąd nigdy nie podniosła się ze zgliszczy wysiedleń. W 1956 roku powróciły do Radocyny dwie łemkowskie rodziny, które odremontowały budynek szkoły wzniesiony tutaj w 1912 roku i zamieszkały w nim. Pomieszkali w nim do 1973 roku, kiedy w wyniku szykan ze strony władz działającego tu wówczas PGR-u zostały zmuszone opuścić teren Radocyny. W tym samym roku odremontowano ponownie budynek szkoły i urządzono w nim oborę. Nad wejściem do budynku widnieje rok tego ostatniego remontu. Można powiedzieć, że walący się budynek szkoły jest jedynym zachowanym z dawnej wsi. Po innych domostwach pozostały tylko ślady. Łemków wspominają zdziczałe sady, przypominają o nich ślady gospodarzenia na tych ziemiach np. tarasy pól uprawnych na zboczach.

Idziemy dalej w górę doliny.
Idziemy dalej w górę doliny.

Południe. Na kwiatach marchwi zwyczajnych przysiadły samice Rusałek kratkowiec (Araschnia levana), motyle niegdyś zwane południcami. Nieużytki zarastające lasami są obecnie ich terenem. To nietypowy motyl, ponieważ występują dwie jego formy, bardzo różniące się wyglądem. Można by sądzić, że to zupełnie inne gatunki. Lepidopterolodzy jednak badając tego motyla doszli do wnioskiu iż są to dwie generacje tego samego motyla różniące się wyglądem: wiosenna i letnia. Po tym samym kwiecie przechadza się baldurek pstrokaty, znany też pod nazwą strangalia plamista (Rutpela maculata). Żywi się pyłkiem i nektarem kwiatów roślin zielnych i drzewiastych. Żyje w podobnym środowisku w przydrożach i na śródleśnych polanach.

Rusałka kratkowiec (Araschnia levana).
Rusałka kratkowiec (Araschnia levana).

Baldurek pstrokaty i rusałka kratkowiec.
Baldurek pstrokaty i rusałka kratkowiec.
Poniżej widać jeszcze jednego niewielkiego robaczka.

Baldurek pstrokaty, strangalia plamista (Rutpela maculata).
Baldurek pstrokaty, strangalia plamista (Rutpela maculata).

Mucha domowa (Musca domestica).
Mucha domowa (Musca domestica).

Podążamy dalej w górę nieistniejącej wsi.
Podążamy dalej w górę nieistniejącej wsi.

Po prawej w cieniu drzewa kryje się krzyż żeliwny w betonowym cokole. Widnieje na nim rok 1898. U podstawy krzyża, w miejscu styku z cokołem pięknie odlana Pasja, którą podtrzymują modlące się żeliwne aniołki. Nieco dalej mijamy krzyż betonowy z piękną płaskorzeźbą Świętej Rodziny na cokole. Napisy znajdujące się poniżej są trudne do odczytania. Z lewej mijamy nowy dom z pasieką, dalej z prawej stary krzyż ogrodzony betonowym płotkiem. Wtem droga chwilkę szarpnęła w górę...

Żeliwny krzyż z 1898 roku.

Pasja na krzyżu z 1898 roku podtrzymywana przez aniołki.
Pasja na krzyżu z 1898 roku podtrzymywana przez aniołki.

Krzyż z płaskorzeźbą Świętej Rodziny.
Krzyż z płaskorzeźbą Świętej Rodziny.
Krzyż z płaskorzeźbą Świętej Rodziny.

Krzyż z 1910 roku otoczony współczesnym płotkiem.
Krzyż z 1910 roku otoczony współczesnym płotkiem.

Droga chwilkę szarpnęła w górę, gdzie po lewej stoją drzwi do nieistniejącej wsi Radocyna (łemk. Радоцина). Zapraszają, by otworzyć je, spojrzeć co z drugiej strony jest, na to co kiedyś było...
Wsłuchaj się. Śpiewnie tu, mimo że nikogo nie ma.
Pozornie. (?)
Przekrocz próg Domu, spełniony pieśnią będziesz.
Kiedyś duża, ludna wieś Radocyna tętniła życiem. Przed wojnami światowymi liczyła blisko 500 mieszkańców. W 1898 wybudowano w Radocynie cerkiew unicką św. Kosmy i Damiana. Cerkiew wcześniejszą, stojącą bliżej Wisłoki, zabrała woda podczas powodzi. W okresie międzywojennym powstała we wsi cerkiew prawosławna, kiedy po schizmie tylawskiej większość mieszkańców wsi przeszła na prawosławie.

Drzwi do nieistniejącej wsi stoją przy rozejściu dróg. W lewo odchodzi droga w kierunku bezimiennych wzniesień, za którymi niegdyś leżała łemkowska wieś Długie. Droga idąca prosto prowadzi nas dalej w górę doliny Wisłoki, gdzie stały zabudowani wsi Radocyna. Z prawej na stoku widać budynek Siedliska „Radocyna”, miejsca, gdzie można spędzić urlop. Na stoku tym stała kiedyś cerkiew prawosławna. Cerkiew unicka stała dalej, bliżej cmentarza. Mamy drogę odchodzącą w prawo do Koniecznej. Po niej prowadzi żółty szlak, ale my idziemy dalej prosto, tak jak kiedyś ciągnęły się zabudowania wsi.

Drzwi do nieistniejącej wsi Radocyna.
Drzwi do nieistniejącej wsi Radocyna.

Kapliczka kamienna z początku XX wieku.
Kapliczka kamienna z początku XX wieku, stojąca niedaleko dawnej szkoły.

Budynek dawnej szkoły wybudowany w 1912 roku.
Budynek dawnej szkoły wybudowany w 1912 roku.

Dróżka obniża się do dolinki urzekającej swoistym pięknem. Jest chyba jedną z najpiękniejszych w Beskidzie Niskim. Otacza jednak też smutkiem swojej przeszłości. Z prawej mijamy niewielką kapliczkę domkową z początku XX wieku z figurą MB. Z lewej mamy wspomnianą wcześniej szkołę z 1912 roku. Dalej teren zajmuje cmentarz parafialny wsi i cmentarz z okresu I wojny światowej. Pierwsza z wojen światowych nie oszczędziła wsi. Front utrzymywał się tutaj długo, w latach 1914-1915. Polegli w bezsensownej wojnie mówią teraz do przechodniów:
Nie znaliśmy życia drugiego człowieka,
Teraz śmierć Nas połączyła.
Gdy pierwsza wojna się skończyła łemkowska wioska żyła dalej w spokoju i zgodzie. W 1936 roku mieszkało w niej: 437 mieszkańców wyznania prawosławnego, 2 wyznania unickiego, była też rodzina żydowska prowadząca sklep, rodzina cygańska trudniąca się kowalstwem. Mieszkało również pięciu żołnierzy straży granicznej z rodzinami.

Cmentarz wsi Radocyna.
Cmentarz wsi Radocyna. W tle cmentarz z okresu I wojny światowej.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.

Cmentarz wsi Radocyna.
Cmentarz wsi Radocyna.

Z lewej na łąkach widać pozostałości drewnianego domu, w którym gospodarzyć zaczęła dzika przyroda. Zaś przy drodze stoi murowany budynek dawnej szkoły, który już chyli się ku ruinie. W oknach ktoś wystawił kwiaty. W donicach kwitną pelargonie.. W górnej części teren powoli traci rysy doliny. Łąka rozlegle porasta wzniesienia, na których widoczne są tarasy dawnych pół łemkowskich. Krajobraz urozmaicają drzewa: samotne lub rosnące w niewielkich grupkach.

Resztki domu, w którym gospodarzy teraz przyroda.
Resztki domu, w którym gospodarzy teraz przyroda.

Tarasy łemkowskich pól widoczne na zboczu wzniesienia.
Tarasy łemkowskich pól widoczne na zboczu wzniesienia.

Przeciętny, współczesny człowiek nie jest przyzwyczajony do takiej pustki i panującego tutaj wszechogarniającego spokoju. Wyciszenie, samotność jest jednak relaksująca i przyjemna. Tylko żal odzywa się, gdy pomyślimy co tu było 70 lat temu. Jakby tak cofnąć się w czasie, to na tej dróżce podczas naszej przechadzki pozdrawialibyśmy się z Łemkami, a biegającym dzieciakom dalibyśmy garść cukierków. Może w jakiej chyży byśmy gościnę znaleźli, przysiedli na ławeczce pod oknem domu i otaczali chwałą każdy dzień. Nie wygląda jednak, aby wiejski gwar kiedykolwiek powrócił do doliny.

Przed nami granica i źródliska Wisłoki.
Przed nami granica i źródliska Wisłoki.

Przed nami granica i źródliska Wisłoki. Żywej duszy już nie spotkamy. Zawracamy, gdzie żółty szlak odchodzi na drogę do Koniecznej. Zaglądamy na cmentarz parafialny, gdzie zachowało się kilkanaście nagrobnych krzyży. Próbujemy nawiązać duchową więź z dawnymi gospodarzami doliny. W 1945 roku na skutek agitacji sowieckiej i miejscowych władz wyjechali stąd (większość z nich) wraz z prawosławnym księdzem w okolice Krzywego Rogu. Chcieli wrócić rozczarowani tym co zobaczyli w nowym miejscu, lecz nie pozwolono im. Udało się to tylko jednej rodzinie, lecz długo nie pomieszkali w swojej Radocynie. Rok 1947 i akcja „Wisła” dokonała ostatniego aktu. Ostatnie mieszkające tu jeszcze rodziny w jednej chwili przymusem wysiedlono. Wieś zamarła. Czasem zastanawiamy się w ciszy jak wyglądała dolina godzinę, czy dwie po wysiedleniach. Czy od razu pojawili się w niej krwiożercy, grabiący to czego nie zdołali zabrać wysiedleńcy, czy dopiero jak echo tragedii nieco ucichło. Zniknęły domy, a w 1955 roku rozebrano cerkwie. Materiał z nich posłużył rozbudowie PGR-u w Jasionce. Wieś Radocyna umarła.

Plan wsi Radocyna z 1945 roku.
Plan wsi Radocyna z 1945 roku.

Widok w dół doliny.
Widok w dół doliny.

Zawracamy.
Zawracamy.

Radocyna.
Przy tej wiejskiej drodze nie ma już chyży.

Tarasy radocyńskich pól.
Tarasy radocyńskich pól.

Dochodzi godzina trzynasta. Wracamy na żółty szlak. Dróżkę podchodzimy chwilkę lekko w górę, potem płasko przez polankę i dalej lasem między wzniesieniami Małego Beskidu (631 m n.p.m.) i leżącym na południu w paśmie granicznym Beskidem (689 m n.p.m.). Wkrótce wychodzimy na otwarty teren z widokiem na Jaworzynę Konieczniańską (słow. Javorina; 881 m n.p.m.), Suchý vrch (742 m n.p.m.) i Stebnicką Magurę (słow. Stebnícka Magura; 900 m n.p.m.). Kilkanaście minut przed czternastą docieramy do szosy i wsi Konieczna (łemk. Koнeчнa), ubogiej wioski, która przed wojną leżała w pobliżu granicy z Węgrami, a obecnie ze Słowacją. Wtedy wiódł tędy gościniec łączący Galicję z Węgrami. Dzisiaj przechodzi tędy ruchliwa szosa wojewódzka. Kończymy wędrówkę po bezludnych dolinach.

Ostatnie spojrzenie na dolinę wsi Radocyna ze szlaku do Koniecznej.
Ostatnie spojrzenie na dolinę wsi Radocyna ze szlaku do Koniecznej.

Panorama przed Konieczną.
Panorama przed wsią Konieczna.

Przed wsią Konieczna.
Kończymy wędrówkę przez zarośnięte trawą koleiny dróg, co się kończą przy umarłych sadach

Piękne są okolice, które przemierzaliśmy, jedne z najpiękniejszych dolin w Beskidzie Niskim, ale też bardzo smutne. Drzwi przez które zaglądaliśmy do nieistniejących wiosek powstały w 2008 roku w ramach projektu „Przez zarośnięte trawą koleiny dróg, co się kończą przy umarłych sadach… Zapomniane wsie Łemkowszczyzny”. Ich twórcą jest Natalia Hładyk, działająca w Zjednoczeniu Łemków. Widać na nich upływ czasu, choć stoją dopiero niespełna dekadę. Warto byłoby odnowić choć informacje, które na nich umieszczono: historię wsi, fotografie, mapki rozmieszczenia domostw i cerkwi, nazwiska mieszkańców. Są tego warte, bo przypominają o czymś, co nie powinno się stać, wtedy i już nigdy w przyszłości. Każdy kto podejdzie do nich, z pewnością będzie chciał je otworzyć, by stanąć oko w oko z przeszłością.




Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas