Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagnięcy Szczyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagnięcy Szczyt. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Biała Woda, Biela voda (915 m n.p.m.) <żółt> Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.) <żółt> Jagnięcy Szczyt, Jahňací štít (2230 m n.p.m.) <żółt> Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.) <żółt> Biała Woda, Biela voda (915 m n.p.m.).

OPIS:
Nie byliśmy pewni czy warunki pogodowe dopuszczą nas do najbardziej wysuniętego na północny wschód wierzchołka głównej grani Tatr Wysokich. Śnieg w Tatrach pojawił się tego roku bardzo wcześnie i wiedzieliśmy, że w wielu miejsca zalega na wysokogórskich szlakach tatrzańskich. W wielu miejscach występowało oblodzenie. Grupa PTTK z którą wybraliśmy się na tą wyprawę podejmowała już próbę zdobycia Jagnięcego Szczytu, ale ze względu na złe warunki pogodowe skończyła się ona fiaskiem (Zelené pleso - 27.06.2009).

Istnieje dziś groźba deszczu, ale przecież zawsze można w takiej sytuacji zarządzić odwrót. Bezpośrednie podejście i wspinaczka na Jagnięcy Szczyt nie należy do najprostszych (dlatego nie zabieraliśmy tym razem najmłodszej córki Elżbiety). Na jego szczyt prowadzi tylko jeden znakowany szlak, a zatem droga powrotna sprowadza na tą samą stronę grani, skąd przyszliśmy, dlatego też nie ma problemu z lokalizacją punktu zbornego, w którym oczekiwał będzie na nas autokar.

Wyprawę rozpoczynamy o 9.30 na przystanku Biała Woda (słow. Biela voda) 925 m n.p.m. Do celu naszej wędrówki prowadzi stąd szlak żółty. Trasa przed nami jest długa. Drogowskaz informuje nas, że typowy czas ciągłej wędrówki na Jagnięcy Szczyt wynosi  5 godzin i 15 minut. Jest dość wilgotno, a wiszące nad nami chmury nie dają pewności co do pogody. Najpierw maszerujemy lekko wznoszącą się drogą gruntową, wokół której stopniowo pojawia się coraz więcej drzew. W niektórych miejscach składowane są przy drodze drzewa z wyrębu.

Najpierw maszerujemy lekko wznoszącą się drogą gruntową.

O godzinie 9.50 mijamy położony na wysokości 1020 m n.p.m. Rozstaj nad Matlarami (słow. Rázcestie nad Matliarmi), zawany również Rozstajem Białej Wody (słow. Rázcestie Biela voda), w którym do naszego szlaku dołącza z lewej niebieski szlak z Matlar. Z kolei z naszej prawej co raz wyraźniej słychać potok Białej Wody Kieżmarskiej (słow. Kežmarská Biela voda), który niebawem ukazuje się przed nami. Płynie on korytem wypełnionym wielkimi i obrobionymi przez wodę okrąglakami granitowymi. Droga jest bardzo przyjemna - prowadzi nas przez las przepełniony soczystą zielonością drzew i roślin, połyskujących od kropel niedawnego deszczu lub porannej rosy.

Biała Woda Kieżmarska spływa po kamieniach tworząc kaskady.

O godzinie 10.15 mijamy kolejny rozstaj szlaków przy Zimnej Studni (słow. Šalviový prameň), na którym od naszego żółtego szlaku odbiega niebieski na prawo, prowadząc nad brzeg Białego Stawu (słow. Biele pleso). Mamy wysokość 1200 m n.p.m. Po naszej prawej wyłania się wschodni kraniec Tatr Bielskich. Droga robi się nieco węższa i trochę bardziej kamienista. Wije się ona wśród różnorodnych drzew, bardzo kolorowych - wszak to już jesień. Kilka minut przechodzimy obok dobiegającego do nas łącznikowego szlaku zielonego i oddalamy się od Białej Wody Kieżmarskiej, zostawiając ją z prawej.
 
Droga wije się wśród różnorodnych drzew.

Około 10.45 jednolite zachmurzenia zaczyna dziurawić się odsłaniając błękit. Pojawiają się pierwsze malownicze białe obłoczki. Przed nami, ponad drzewami zaczynają wyłaniać się oświetlone słońcem wierzchołki granitowych gór, wybielone w wielu miejscach śniegiem. W połączeniu z wyjątkową kolorystyką znajdującej się poniżej bujnej przyrody ożywionej prezentują one nieprawdopodobny widok.

Jakby tego było mało, z naszej prawej wraca do nas szum potoku, spływającego po kamieniach, tworząc kaskady. Tym razem jest to Zielony Potok Kieżmarski (słow. Zelený potok) , który nieco niżej łączy się z Potokiem spod Kopy i tworzy Białą Wodę Kieżmarską.

Wzdłuż Zielonego Potoku Kieżmarskiego.

Las zaczyna się przerzedzać i pojawia się kosodrzewina, ale w dalszym ciągu pomiędzy nią wyłaniają się niesamowicie kolorowe drzewa i krzewy. Występują tu limby, jarzębiny i brzozy. Między drzewami mamy co raz więcej prześwitów, przez które zaczyna przedostawać się niesamowity widok na potężne granie skalne, ośnieżone i połyskujące w słońcu.

Las zaczyna się przerzedzać - pojawia się niesamowity widok na potężne granie skalne.

Jest parę minut po jedenastej, kiedy przed naszymi oczyma pojawia się Zielony Staw Kieżmarski (słow. Zelené pleso Kežmarské). Kilka metrów ponad nim przycupnęło idealnie komponujące się z otoczeniem Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (słow. Chata pri Zelenom plese), jakże maleńkie w obliczu otaczającej go ściany skalnej. Jest to widok zwalający z nóg. Po prawej uwydatnia się imponująca Jastrzębia Turnia (słow. Jastrabia Veža, 2137 m n.p.m.), o dzikich, pionowych ścianach, a dalej wtórująca jej Czerwona Turnia (słow. Belasá veža, 2290 m n.p.m.). Po lewej masyw szczytów Kieżmarskich sięgający niemal kilometr ponad naszymi głowami! Natomiast na wprost nas, nieco oddalone, inne pięknie urzeźbione turnie u podstawy zboczy pokryte zielenią. Z tego amfiteatru skalnego żlebów opadają rozłożyste stożki piargowe, porośnięte od dołu kosodrzewiną i trawą.


Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Ponad głowami: Czarny Szczyt, 2434 m n.p.m. (fot. H.Małocha).
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Z lewej góruje Czarny Szczyt (2434 m n.p.m.), z prawej Jastrzębia Turnia (2137 m n.p.m.).

Zbliżając się do niego dostrzegamy dwie białe nitki spływających siklaw: z lewej Miedziany Wodospad a z prawej Długi Wodospad. Ich głuchy dźwięk ledwo dobiega do nas, ale z daleka wydają się być one wielkie i potężne.

Nad brzeg Zielonego Stawu Kieżmarskiego, położonego 1545 m n.p.m., docieramy kilka minut za czołówką naszej grupy, tuż za Alicją i naszym niezastąpionym wujkiem. Spoglądamy na zegarki i zaskakuje nas czas naszej wędrówki: 1 godzina i 45 minut! Zaskakuje, bo wcale nie szliśmy bardzo szybko, a przecież drogowskaz na początku szlaku informował o 3 godzinach i 5 minutach. Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim robimy serię pamiątkowych zdjęć. Ze względu na jego naturalne zanikanie poziom wody Zielonego Stawu Kieżmarskiego został sztucznie spiętrzony pod koniec XIX wieku niewielką zaporą, w miejscu, z którego wypływa z niego Zielony Potok Kieżmarski.

Nazwa tego stawu odzwierciedla jego zabarwienie, o którym tak opowiadał Stanisław Staszic:
"Zielona Woda, tak zwana, że wystawia farbę zieloną, która przez się jest czysta i biała, tylko odbijaniem skał, mchem pokrytych, zieleni się".
Legendy podają, że jego źródłem ma być błękitny karbunkuł (czyli rubin), który spadł do stawu z wierzchołka Jastrzębiej Turni wraz z synem hrabiego Tökölyego, gdy ów młodzieniec usiłował zdobyć ten drogocenny kamień. Jednak dziś wiemy, że turkusowe plamy widoczne na jego dnie to miejsca wypływu podziemnych źródeł.

Wchodzimy teraz po drewnianych schodkach na dziedziniec Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim położonego na wysokości 1551 m n.p.m. Tutaj aplikujemy sobie około 20 minutową przerwę, przed czekającą nas trudniejszą wspinaczką.

O godzinie 11.40 rozpoczynamy drugi etap wędrówki na Jagnięcy Szczyt. Z prawej strony budynku schroniska przechodzimy przez skrzyżowanie szlaków, naszego żółtego i czerwonej Magistrali Tatrzańskiej. Ścieżka zaczyna się od razu piąć zakosami ostro w górę wśród gęstej kosówki. W niektórych miejscach ma uskoki i trzeba wspomagać się rękoma. Kamienie ścieżki gdzieniegdzie są obsunięte na zboczu. Szybko wznosimy się ponad Dolinę Białej Wody Kieżmarskiej. Trzeba przyznać, że wspinaczka ta wymaga dobrej kondycji.

Tymczasem za naszymi plecami rozpościera się wykwintna panorama na Dolinę Białej Wody Kieżmarskiej, Zielony Staw i otaczające go szczyty. Pod koniec wspinaczki do Doliny Jagnięcej wychodzimy z kosówki, a odsłonięty przed nami teren zaczyna emanować chłodem i surowością. Po chwili zaczyna chować się Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, ale poprawiają sie widoki na Łomnicę (słow. Lomnický štít) - drugi co do wysokości szczyt Tatr sięgający wysokości 2634 m n.p.m. Na jej szczycie znajduje się Instytut Hydrometeorologiczny i obserwatorium astronomiczne. Trudno je dostrzec, bo wierzchołek Łomnicy cały czas otacza ciemna chmura.

Wykwintna panorama na Dolinę Białej Wody Kieżmarskiej.
Ostro zakosami w górę do Doliny Jagnięcej.
Panorama na Zielony Staw Kieżmarski i Schronisko przy Zielonym Stawie Kieżmarskim.

O godzinie 12.25 jesteśmy już na wysokości 1801 m n.p.m. nad brzegiem Czerwonego Stawu Kieżmarskiego (słow. Kežmarské Červené pleso). Omijamy go po kamiennej ścieżce i wspinamy się po zboczu Jastrzębiej Turni. Pogoda chyba coraz lepsza, choć Dolina Jagnięca ogarnia nas chłodem. Na szlaku pojawiają się dość spore płaty śniegu, jednak nie utrudnia on wędrówki. Idziemy po wydeptanych w nim śladach. Śnieg o tej porze roku sprawia nam radość, ale też niepokoi, bo w partiach szczytowych może uniemożliwić wejście na Jagnięcy Szczyt.

Na zboczu Jastrzębiej Turni (z tyłu Czerwony Staw Kieżmarski).
Na szlaku pojawiają się dość spore płaty śniegu (fot. H.Małocha).
Wymijka z innymi wędrowcami.

W Dolinie Jagnięcej szlak łagodnieje i prowadzi cały czas powyżej jej dna po piarżystych zboczach. Z naszej prawej przechodzimy ponad lustrem Modrego Stawku (słow. Belasé pleso), położonego na dnie Doliny Jagnięcej na wysokości 1865 m n.p.m. Trochę dalej wchodzimy w strefę cienia, gdzie nie docierają o tej porze dnia promienie słoneczne. Od razu czujemy dużo niższą temperaturę przenikającą przez nasze ciało. Na szczęście nie jest ona długa i wychodzimy z niej jeszcze przed zakrętem w prawo wyprowadzającym pod Kołową Przełęcz. Potem zostaje krótki zakos w lewo i jesteśmy pod skałą ubezpieczoną łańcuchami. Dołem łańcuch jest chyba zerwany ze skały, bo dynda swobodnie. Trzeba będzie dobrze zaprzeć się nogami o skały, by nie ściągnął na lewą stronę, na znajdującą się tam przepaść.

Początek ubiezpieczenia łańcuchem.
Gdzieś w połowie długości łańcucha (fot. W.Rebelka).

O godzinie 13.10 zaczynamy wciągać się na Kołowy Przechód. Nie jest bardzo trudno, choć w wielu miejscach pokonywanej niemal pionowej skały jest ślisko i mokro. Po łańcuchu pokonujemy jeszcze krótki odcinek i o godzinie 13.30 przechodzimy na drugą stronę grani przez niewielką szczerbinę na wysokości 2118 m n.p.m. - Kołowy Przechód (słow. Kolový priechod). Trwało to trochę, bo podczas wspinaczki mieliśmy wiele mijanek z innymi turystami, polskimi i słowackimi, ale też licznie przybyłymi tu dziś Węgrami.

Dorota rozpoczyna wspinaczkę na Kołowy Przechód.
Asekuracja łańcuchem (z prawej widać przepaść).
Do Kołowego Przechodu jeszcze krótki odcinek, ale już bez łańcucha...
...jednak trzeba asekurować się rękoma.
Wspinaczka na Kołowy Przechód - widok z grani;
widać Dorotę o kilka kroków od Kołowego Przechodu,
w którym stoi Marek (fot. H.Małocha).

Na drugiej stronie grani od razu pojawiają się wyjątkowo malownicze ekspozycje. Daleko w dole rozciąga się Dolina Kołowa, a w jej środkowej części widać leżące na wysokości 1565 m n.p.m. lustro Kołowego Stawu (słow. Kolové pleso). Obracając wzrok na lewo, w stronę południową dostrzegamy dominującą Czerwoną Turnię (2284 m n.p.m.), a tuż za nią Kołowy Szczyt (2418 m n.p.m.). Na dalszych planach liczne wzniesienia górskie porośnięte bujnie roślinnością, po prawej widać już fragmenty Tatr Bielskich. Powyżej tego wszystkiego (trzeba o tym wspomnieć) pływają piękne obłoki po soczyście błękitnym niebie, rzucające malownicze cienie na tą górską panoramę - pogoda wyśmienicie dopisuje. Widoki roztaczające się przed nami kontrastują z pozostawioną z drugiej strony grani zimną i pustą Doliną Jagnięcą. Z niecierpliwością oczekujemy na panoramę z wyższej wysokości, z wierzchołka Jagnięcego Szczytu, jednak musimy zachować dużo rozwagi, gdyż pośpiech na tym urwistym szlaku nie byłby rozsądny.

Na Kołowym Przechodzie - spojrzenie na surową Dolinę Jagnięcą.

Z drugiej strony Kołowego Przechodu bujna zieleń (z prawej fragment Tatr Bielskich).

Przystanek  (fot. H.Małocha).
Za Kołowym Przechodem skręcamy w prawo. Zanim to zrobimy warto obejrzeć sie na skały z lewej strony i zapamiętać to miejsce, gdyż w drodze powrotnej łatwo przeoczyć to przejście, bowiem ścieżka naszego szlaku nie skręca do Kołowego Przechodu, lecz przebiega obok niego i prowadzi do miejsca, gdzie grań jest stromo podcięta.

Szlak biegnie teraz po północnej stronie grani, wznosząc się i opadając na przemian wśród turniczek, rynien i galeryjek. Na szczęście nie widać tu za wiele śniegu i generalnie jest sucho, ale trzeba uważnie wyszukiwać żółte znaki szlaku by go nie zgubić.

Galeryjka nad przepaścią.

Końcowy odcinek pod szczytem to wspinaczka z pomocą rąk po blokach skalnych. Nie jest jednak bardzo trudna.

Chodźcie za nami!
Ostatni odcinek przed wierzchołkiem (fot. H.Małocha).

Dolina Kołowa i lustro Kołowego Stawu.

Na Jagnięcym Szczycie.
Około 14.00 zdobywamy Jagnięcy Szczyt (2230 m n.p.m.). Przedsmak tego co zobaczyliśmy na wierzchołku Jagnięcego Szczytu mieliśmy cały czas od momentu przejścia Kołowego Przechodu. Panorama z Jagnięcego Szczytu przebija jednak wiele innych - szczególnie przy dogodnej pogodzie i przejrzystości powietrza jest jedną z najpiękniejszych w całych Tatrach. A pogoda jaką zastaliśmy na szczycie Jagnięcego jest niemal znakomita. Tatry oszałamiają stąd dookoła. Szczególnie okazale prezentują się Tatry Bielskie, błyszczące z kosmykami pływających po nich cieni. W ogóle cały widok w tą stronę, jak również nieco na lewo, w kierunku Doliny Jaworowej, a także odleglejsze plany aż do samego horyzontu przepełniony jest szeroką paletą kolorystyki. Życie z tej strony kwitnie. Białe wapienie Tatr Bielskich toną w żółto-brązowych murawach, a u ich podnóża i dalej do krańców widoczności rozlewa się zieloność. Kontrastuje to z tym co mamy z drugiej strony, z niesamowitym widokiem skalisto-śnieżnych szczytów Tatr Wysokich, z wybijającym się wierzchołkiem Łomnicy, cały czas osaczonym ciemną i ponurą chmurą.

Zachodnia część Tatr Bielskich widoczna z Jagnięcego Szczytu.
Od lewej: Murań (1890 m n.p.m.), Nowy Wierch (2009 m n.p.m.), Hawrań (2152 m n.p.m.),
Płaczliwa Skała (2142 m n.p.m.).

Panorama na Tatry Wysokie.
Panorama na Tatry Bielskie.
Całe pasmo Tatr Bielskich.

Ponad pół godziny delektujemy się widokami z wierzchołka Jagnięcego Szczytu. Jest on dość obszerny i łatwo znaleźć sobie miejsce dla siebie.

O godzinie 14.30 rozpoczynamy zejście tą samą drogą jak wchodziliśmy na szczyt. Trudno się rozstać z widokami, ale droga powrotna jest długa. Ostrożnie schodzimy po kamiennych głazach z wierzchołka, a potem eksponowaną trasą wzdłuż grani aż do Kołowego Przechodu. Trzeba tu oczywiście uważać, aby nie przegapić szczerbiny, którą przechodzi się na drugą stronę grani, a tam w dół do łańcuchów. Opuszczamy się nimi mijając ze Słowakami. Dalej zejście w dół do Doliny Jagnięcej, w znakomitym nastroju, ale jednocześnie z żalem, że nastał czas powrotu. Właściwie to nie bardzo chce się już o tym pisać, bo pokonujemy tą samą trasę jak przy wchodzeniu i opowiedzieliśmy o niej już wcześniej.

Widok na fragment trasy powrotnej (fot. H.Małocha).
Po eksponowanych ściankach... (fot. H.Małocha).
...i galeryjkach (fot. H.Małocha).

Obejście ostatniej turni przed Kołowym Przechodem.

Opuszczamy się do Doliny Jagnięcej.

Słońce zostaje po drugiej stronie grani.

Chwila relaksu w Dolinie Jagnięcej na wrześniowym śniegu.
W Dolinie Jagnięcej zatrzymaliśmy się tylko dla paru fotek na wrześniowym śniegu. Przy wyjściu z Doliny Jagnięcej znowu pojawiają się przednie widoki na Dolinę Białej Wody Kieżmarskiej, otaczające ją szczyty, turkusowe lustro Zielonego Stawu Kieżmarskiego i idealnie wkomponowany w otoczenie budynek schroniska. W niektórych miejscach nieco zniszczonego tu szlaku przydają się ponownie ręce.


Na szlaku zejściowym do Doliny Białej Wody Kieżmarskiej (fot. H.Małocha).
Wśród kosówki.
W niektórych miejscach szlak jest trochę zniszczony (fot. H.Małocha).
Znowu pojawiają się przednie widoki.

Pod budynkiem Schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim jesteśmy o godzinie 16.35. Do godziny 16.00 robimy zasłużony odpoczynek.

Potem ruszamy w dół do wylotu Doliny Kieżmarskiej. Najpierw mostek ponad potokiem wypływającym z Zielonego Stawu Kieżmarskiego, a potem w lewo na szeroką drogą; najpierw Doliną Zieloną Kieżmarską, a potem Doliną Białej Wody Kieżmarskiej. Idziemy przed siebie, ale co chwilę oglądamy się przez ramię na potężne skaliste masywy Tatr Wysokich. Słońce już schowało się za nimi, ich wschodnie ściany pogrążał cień, a wierzchołki znikły w chmurach. Jednak przed nami nieco z lewej, połyskują jeszcze w Słońcu zbocza wschodniego odcinka Tatr Bielskich. Piękne otoczenie, szum towarzyszącego potoku powoduje, że tak jak przed południem, tak i teraz jest to miły spacer.

Połyskują jeszcze w Słońcu zbocza wschodniego odcinka Tatr Bielskich.

Pożegnanie z potężnymi skalnymi masywami  Tatr Wysokich.

Piękne otoczenie szlaku (tu mchy porastające skarpę).

O godzinie 18.00 mijamy Rozstaj nad Matlarami, a o 18.40 jesteśmy na przystanku Biała Woda. Powoli robi się szarówka. Tylko niebo za horyzontem rozświetla się jeszcze na czerwono. Poranne zachmurzenie rozeszło się gdzieś i po szaroniebieskim sklepieniu pływa teraz kilka rozciągłych obłoków. Jedynie wokół wierzchołków Łomnicy i Kieżmarskich szczytów utrzymuje się w miejscu jak przylepiony, ciemny obłok. Wyjeżdżając mówimy im: dobranoc i do zobaczenia.

Biała Woda. Do wierzchołków Łomnicy i Kieżmarskich szczytów przylepił się ciemny obłok.


LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Klub Turystyki Górskiej, piechurek9
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas