Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagnięcy Szczyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagnięcy Szczyt. Pokaż wszystkie posty
Dolina ta znana jest z pierwszych wiadomych z imienia i nazwiska turystów tatrzańskich. Pojawili się oni tutaj 15 maja 1565 roku - Olbracht Łaski z żoną Beatą Łaski z domu Kościelecka. Było to rok po ich ślubie, kiedy Olbracht zabiegał o przychylność bogatej małżonki, by ta przepisała mu swój majątek. Beata jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim była osobą bardzo zamożną, ale też i dużo starszą od Olbrachta (aż o 21 lat). Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Gdy w końcu skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku, uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w zamknięciu przez wiele lat. Beata Łaska z Kościeleckich nigdy już nie odzyskała bogactwa, ani wolności. Nie wiadomo w jakim stopniu tatrzańskie uroki miały na nią wpływ do oddania całego majątku, ani dokąd doprowadziła tamta wycieczka. Przypuszcza się, że ci pierwsi turyści dotarli nad Zielony Staw Kieżmarski.

TRASA:
Biała Woda, Biela voda (915 m n.p.m.) [żółty szlak] Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.) [żółty szlak] Jagnięcy Szczyt, Jahňací štít (2230 m n.p.m.) [żółty szlak] Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, Chata pri Zelenom plese (1551 m n.p.m.)

OPIS:
Dzień rozpoczyna się słonecznie. Jest już bardzo ciepło, bo słońce rozpala tatrzańskie szczyty już dość długo. Malownicze obłoki nie odejmują mocy silnemu słońcu. Już czujemy pot na czole. Jest już 10.45. Ruszamy w głąb Doliny Kieżmarskiej. Zamierzamy dotrzeć najdalej jak tylko można, gdzie prowadzi znakowany szlak.

Dolina Kieżmarska, zwana również ściślej Doliną Białej Wody Kieżmarskiej (słow. Dolina Kežmarskej Bielej vody, niem. Weißwassertal, Kesmarkertal, węg. Fehér-víz-völgy, Késmárki-völgy) jest doliną walną w słowackich Tatrach. Wyznacza granicę Tatr Wysokich i Tatr Bielskich. Podążamy utwardzoną drogą. Z lewej widać Kieżmarski Szczyt (słow. Kežmarský štít, niem. Kesmarker Spitze, węg. Késmárki-csúcs; 2558 m n.p.m.) i Łomnicę (słow. Lomnický štít, niem. Lomnitzer Spitze, węg. Lomnici-csúcs; 2634 m n.p.m.). Dalej, całkowicie na zachodzie widoczny jest fragmentarycznie Sławkowski Szczyt (słow. Slavkovský štít, węg. Nagyszalóki-csúcs, niem. Schlagendorfer Spitze; 2452 m n.p.m.). Wkrótce tracimy ich widok, gdy droga chowa się między drzewami. W ich cieniu słońce już nie pali. Cień jest jednak krótkotrwały. Głębiej w dolinie przeważają młodniki, nowe pokolenie lasu zniszczonego 19 listopada 2004 roku przez wichurę zwaną „Velką Kalamitą”.

Początek szlaku do Doliny Kieżmarskiej.
Początek szlaku do Doliny Kieżmarskiej.

Widok na Kieżmarski Szczyt i Łomnicę.
Widok na Kieżmarski Szczyt i Łomnicę.

Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.

Droga jest kamienista, ale podąża nią wielu turystów, nawet rodzina z wózkiem dziecięcym. Zmagają się z nierównościami, najbardziej chyba ojciec rodziny ciągnący za sobą dziecięcy wózek, ale i matka musi być dzielna idąca w miękkich tenisówkach. Zielony Staw Kieżmarski i leżące przy nim schronisko jest popularnym celem wycieczek, łatwym, choć nie tak bardzo jak np. nasze Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej, do którego znaczna część drogi jest wyasfaltowana.

Dolina warta jest wysiłku. Gdy wchodzimy w sąsiedztwo Białej Wody Kieżmarskiej krajobraz mamy cudowny. Przed nami pojawiają się wysokie turnie wyrastające ponad soczystą zielenią lasu. Dolina jest autentycznie zielona o tej porze roku. Drzewa są różnorodne gatunkowo. Muszą bardzo ładnie barwić się jesienią. Malowniczość widoku jaki mamy przed sobą podkreśla błękitne niebo i przesuwające się obłoki. Pod wznoszącymi się przed nami turniami leży Zielony Staw Kieżmarski, ale nie widzimy go jeszcze. Ukaże się nam niemal w ostatniej chwili. Płynący z prawej bystro potok również przyciąga uwagę pięknem srebrzystych strug przelewających się po głazach. Dzięki niemu dolina żyje. W zagłębieniach woda potoku wydaje się być stojąca. Jest klarownie czysta. Można w niej ochłodzić się mocząc choćby tylko dłonie.

W tle wschodnia część Tatr Bielskich.
W tle wschodnia część Tatr Bielskich.

Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Biała Woda Kieżmarska.
Nad Białą Wodą Kieżmarską.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

Wschodnia część Tatr Bielskich.
Wschodnia część Tatr Bielskich.
Od lewej: Pośrednie Jatki, Skrajne Jatki, Golica Bielska, Bujaczy Wierch

W okolicy godziny trzynastej dochodzimy do jednego z najpiękniejszych miejsc w Tatrach. Jawi się przed nami imponujący i zniewalający widok. Nie można przestać patrzeć na niego. Trudno ruszyć dalej. Ponad zieloną doliną, w którą wtopił się Zielony Staw Kieżmarski wzbijają się ku niebu baszty i turnie różnych kształtów. Największe wrażenie wywołuje chyba Jastrzębia Turnia (słow. Jastrabia veža; 2139 m n.p.m.), za którą skrywa się spiczasty Skrajny Kopiniak (słow. Predný kopiniak; ok. 2250 m n.p.m.). Na prawo od nich leży wysoko położona Dolina Jagnięca. Na lewo od Jastrzębiej Turni mamy równie wysoko położoną, wiszącą na skałach Dolinę Jastrzębią (słow. Malá Zmrzlá dolina). Za Doliną Jastrzębią widać Kołowy Szczyt (słow. Kolový štít; 2418 m n.p.m.). Z lewej strony ograniczeniem doliny Jastrzębiej jest boczny grzbiecik odchodzący od Czarnego Szczytu (słow. Čierny štít; 2429 m n.p.m.). Po drugiej stronie tego grzbieciku mamy kolejną wiszącą dolinę - Dolinę Dziką (słow. Veľká Zmrzlá dolina). Z progu tej doliny wypływają strugi wodospadów, tzw. Dzikie Siklawy: Długi Wodospad (słow. Dlhý vodopád) i Miedziana Siklawa (słow. Medený vodopád). Dziką Dolinę zamykają z tyłu Baranie Rogi (słow. Baranie rohy; 2526 m n.p.m.). Z lewej zaś wznosi się potężna ściana Durnego Szczytu (słow. Pyšný štít; 2623 m n.p.m.), początkujący boczny grzbiet odchodzący od głównej grani Tatr, z którego wyrasta potężna Łomnica (słow. Lomnický štít; 2634 m n.p.m.) - drugi co do wysokości po Gerlachu szczyt Tatr.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

idok na Rakuską Czubę.
Dolina Zielona Kieżmarska. Widok na Rakuską Czubę.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska. Widać schronisko.

W tej przepięknej scenerii, tuż ponad lustrem Zielonego Stawu Kiezmarskiego leży Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim (słow. Chata pri Zelenom plese, niem. Schutzhütte am Grünen See, węg. Zöld-tavi-menedékház). W tym urokliwym zakątku Tatr pierwsze schronisko postawiono w 1880 roku. Spłonęło trzy lata później. Szybko dokonano jego odbudowy, ale i to zostało strawione przez pożar (dwukrotnie). Obecny budynek schroniska wzniesiono w latach 1894–1897, a zmodernizowano i powiększono w 1926 roku.

Dolina Zielona Kieżmarska.
Dolina Zielona Kieżmarska.

Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.

W schronisku potwierdzamy rezerwację, zostawiamy na zapleczu część bagażu i o godzinie 13.40 jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Czeka nas ostre podejście. Szlak zachodzi za budynek schroniska, gdzie piętrzy się próg Doliny Jagnięcej. Zaczynamy wspinać się wśród wysokiej kosodrzewiny. Szybko nabieramy wysokości i tym samym odsłania się nam ładny pejzaż ku wylotowi Doliny Białej Wody Kieżmarskiej. Szybko oddalamy się od lustra Zielonego Stawu Kieżmarskiej i budynku schroniska. Stok progu jest bardzo stromy, w niektórych miejscach trzeba podeprzeć się rękoma.

Widok w kierunku ujścia Doliny Zielonej Kiezmarskiej.
Widok w kierunku ujścia Doliny Zielonej Kiezmarskiej.

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.

O godzinie 15.15 osiągamy poziom jeziorka - Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso, Kežmarské Červené pleso, niem. Roter See, Kesmarker Roter See, węg. Vörös-tó, Késmárki-tó), leżącego w niższym kotle polodowcowym na wysokości 1801 m n.p.m. Na Dolinę Jagnięcą składają się dwa takie kotły. W wyższych położeniach doliny rozlewają się jeszcze dwa jeziorka: Modry Stawek (słow. Belasé pleso) na wysokości 1865 m n.p.m. i Jagnięcy Stawek (słow. Malé Červené pliesko) na wysokości 1920 m n.p.m.

Nad Czerwonym Stawem Kieżmarskim.
Nad Czerwonym Stawem Kieżmarskim.

Widok na Spisz z progu Doliny Jagnięcej.
Widok na Spisz z progu Doliny Jagnięcej.

Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.
Spotkanie z kozicami w Dolinie Jagnięcej.


Surowa, wypełniona rumoszem skalnym Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy) nie była wypasana. Spotkać w niej można kozice. Dzisiaj jedna z nich zbliżyła się do nas bardzo blisko. Obeszła dookoła, wskoczyła na skałkę powyżej, potem zeszła na szlak zastępując nam przejście. Chwilkę później nieco wyżej na kamiennej dróżce szlaku pojawiła się druga kozica. W pobliżu jest cała rodzinka z młodymi. Nie za bardzo przejmują się naszą obecnością. To wspaniałe uczucie, gdy nie boją się człowieka. Dzięki kozicom mamy kolejną przerwę w marszu.

Podejście do górnego kotła lodowcowego Doliny Jagnięcej.
Podejście do górnego kotła lodowcowego Doliny Jagnięcej.

Widok na Jagnięcy Szczyt.
Widok na Jagnięcy Szczyt.

Rumosz Doliny Jagnięcej.
Rumosz Doliny Jagnięcej. Z lewej widać Modry Stawek.

Niebo zasłoniło się chmurami. Jest jednak wciąż bardzo ciepło. Jagnięcy Szczyt pręży się już naprzeciw. Ścieżka prowadzi przez piargi opadające spod Jastrzębiej Turni. Kozice idą równo z nami, tylko nieco powyżej, gdzie rosną połacie traw. Ścieżka wkrótce skręca łukiem na prawo w kierunku ściany Jagnięcego Szczytu. Wprowadza wyżej i wchodzi na wysokość traw. O godzinie 15.40 szlak krótkim zakosem w lewo doprowadza pod skały.

To miejsce, w którym trzeba wykazać się podstawowymi umiejętnościami wspinaczkowymi. Troszkę wyżej jest długi łańcuch – można się przytrzymać i podciągnąć na nim w górę. Następnie w prawo kilka metrów przemieszczamy się po wystających skałkach. Potem znów w górę aż do rynny. Cały czas do pomocy mamy łańcuch. U góry czeka para na zwolnienie łańcucha. Mijając ich pytamy o warunki na szczycie – mówią, że trochę powiewa chłodem. Patrzymy w kierunku szczytu, ale schowały go chmury. O godzinie 15.45 przez Kołowy Przechód (słow. Kolový priechod; 2118 m n.p.m.) przechodzimy na drugą stronę grani.

Dolina Jagnięca.
Dolina Jagnięca.

Przed skałami.
Przed skałami.

Pierwszy odcinek z łańcuchem.
Pierwszy odcinek z łańcuchem.

Trawers w prawo.

Łańcuch wprowadzający w skalną rynnę.
Łańcuch wprowadzający w skalną rynnę.
Ciąg dalszy łańcucha wprowadzający w skalną rynnę.

Spojrzenie w prawo na Jagnięcy Szczyt.
Spojrzenie w prawo na Jagnięcy Szczyt.

Po drugiej stronie Kołowego Przechodu.
Po drugiej stronie Kołowego Przechodu.

Po drugiej stronie grań opada żlebami do Doliny Kołowej. Poniżej żlebów rozciąga się Bździochowa Płaśń. Poruszamy się dalej tuż pod grzebieniem grani po zachodniej stronie. Szlak prowadzi wąskimi ścieżkami po półkach i skałach. Przeskakujemy skalne żeberka - najpierw mniejsze, potem większe, po czym wchodzimy na obsypujący się odcinek szlaku. Ścieżka szlaku jest nie za bardzo wyraźna. Podchodzimy w górę trzymając się prawej strony, gdzie pod nogami jest mniej skalnego gruzu. Szlak na tym odcinku ostrzej pnie się w górę. Jesteśmy pod wierzchołkiem Jagnięcego Szczytu. Ostatnie metry wiodą po głazach. O godzinie 16.30 wchodzimy na szczyt Jagnięcego Szczytu (słow. Jahňací štít, niem. Weißseespitze, węg. Fehér-tavi-csúcs; 2230 m n.p.m.). Czas na odpoczynek, bo przejście wzdłuż grani było momentami emocjonujące.

Tuż pod grzebieniem grani.
Tuż pod grzebieniem grani.

Kołowa Dolina i Kołowy Staw.
Kołowa Dolina i Kołowy Staw.

Kołowy Szczyt chowa się w chmurze.
Za nami Kołowy Szczyt chowa się w chmurze.

W tle po prawej widoczne są górne partie
Bździochowego Koryciska (słow. Kotlinka pod Kolovým sedlom).

Przeskakujemy żeberko.
Przeskakujemy żeberko.
Przeskakujemy żeberko.

Na kolejne żeberko.
Na kolejne żeberko.

I zejście z żeberka.
I zejście z żeberka.

Na zakosach ścieżki.
Na zakosach ścieżki.

Wciąż do góry.
Wciąż do góry.

Chwilka dla wyrównania oddechu.
Chwilka dla wyrównania oddechu.

Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy).
Dolina Jagnięca (słow. Červená dolina, niem. Rotseetal, węg. Vörös-tó-völgy)
spod szczytu z Jagnięcego Szczytu.

Jagnięcy Szczyt słynie z ładnej panoramy, szczególnie wspaniałej na Tary Bielskie. Widzieliśmy już ją kiedyś w krasie. Chmury pozwalają tylko na chwilowe widoki na stronę Doliny Zadnich Koperszadów, czy po przeciwnej stronie na Dolinę Zieloną Kieżmarska i słowackiego Spisza. Siadamy na szczycie wyczekując momentów, kiedy w chmura zrobi się jakaś dziura, uwidaczniająca niewielkie fragmenty krajobrazu. Biała zawiesina wyzwala wrażenie niesamowitości i podkreślają surowość góry i jej otoczenia.

Po odpoczynku o godzinie 17.10 opuszczamy szczyt. Schodzimy tą samą drogą, bo na szczyt prowadzi tylko jeden szlak. Grzbiet jeszcze bardziej zaszedł chmurą. Gdyby spadł z niej deszcz było by trudno poruszać się po skalistym terenie. Stoki nad którymi przechodzimy są bardzo strome i urwiste. Nieopodal Kołowego Przechodu spotykamy kozicę. Przygląda się nam, ale nie podejrzliwie. To pokolenie, które nie pamięta dawnych czasów, kiedy kozice były zwierzyną łowną myśliwych i kłusowników. Przechodzi blisko nas na minimalnym dystansie, tak jak kozice wcześniej spotkane w Dolinie Jagnięcej.

Ostatnie metry przed wierzchołkiem.
Ostatnie metry przed wierzchołkiem.

Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.).
Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.).
Jagnięcy Szczyt (słow. Jahňací štít; 2230 m n.p.m.) - szczęście w oczach i w sercach zdobywców góry..

Spisz.
Okienko na Spisz.
Okienko na Spisz.

Widok na Dolinę Zadnich Koperszadów.
Widok na Dolinę Zadnich Koperszadów.

Znów wspinaczka na żebro w drodze powrotnej.
Znów wspinaczka na żebro w drodze powrotnej.

Skalna półka.
Skalna półka.

Trawers nad żlebem.
Trawers nad żlebem.

Stąd widoczny jest już Kołowy Przechód.
Stąd widoczny jest już Kołowy Przechód.

To schodzimy.
To schodzimy.

Och! Znów kozica!
Och! Znów kozica!

Znów strome zejście (łatwiej było tędy wejść).
Znów strome zejście (łatwiej było tędy wejść).

Kołowy Przechód.
Kołowy Przechód - łatwo go nie zauważyć i przejść dalej.

O godzinie 17.45 przekraczamy Kołowy Przechód. Schodzimy do rynienki, w której na skałach zwisa łańcuch. Powoli i ostrożnie opuszczamy się w dół. Po kilku minutach jesteśmy już na ścieżce. Przy ścieżce znów stoi kozicę. Przyglądała się cały czas naszym wyczynom i może też zaciekawił ją chrzęst łańcucha ocierającego się o skały. Jest chyba jednak przyzwyczajone do ruchu na szlaku, choć może już nie o tej porze. Jesteśmy dzisiaj ostatnimi turystami, którzy przemierzają Dolinę Jagnięcą. Za nami nie ma już nikogo. Jest zupełna cisza, przerywana jedynie rozmową.

Rynna i początek łańcucha.
Rynna i początek łańcucha.

Spojrzenie w stronę Jagnięcego Szczytu.
Spojrzenie w stronę Jagnięcego Szczytu.

Skalna rynna.
Skalna rynna.
Skalna rynna.
Skalna rynna.

Gdzie teraz wsunąć stopę?
Gdzie teraz wsunąć stopę? - z góry nie widać zbyt dobrze szczelin.

A ta ciągle nas obserwuje.
A ta ciągle nas obserwuje.

Staramy się pośpiesznym krokiem przemierzyć Dolinę Jagnięcą, bo głód ściska żołądkiem. Nie można jednak nie zatrzymać się dla towarzystwa koziej rodzinie. Potem przystajemy chwilkę nad Modrym Stawkiem, zwanym dawniej Niebieskim Stawem Kieżmarskim (słow. Belasé pleso, Modré pleso, niem. Blauer See, węg. Kék-tó). Staw ten leży na wysokości 1865 m n.p.m. w środkowej części Doliny Jagnięcej. Wypełnia silnie wgłębione miejsce. Jego wielkość nie jest stabilna. Zdarza się, że podczas letnich miesięcy jego powierzchni zmniejsza się znacznie, a co za tym idzie również głębokość. W latach 60-tych XX wieku przeprowadzone pomiary wykazały, iż Modry Stawek miał wówczas 0,07 ha powierzchni, 40 m długości, 22 m szerokości oraz 3,7 m głębokości.

Dolina Jagnięca.
Dolina Jagnięca.

Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso).
Czerwony Staw Kieżmarski (słow. Červené pleso).

Schodzimy na niższe piętro Doliny Jagnięcej, skąd już ostro w dół obniżamy się w zieloną otchłań Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Widać już schronisko i ciemnozielone lustro Zielonego Stawu Kieżmarskiego. To właśnie zabarwienie nadało nazwę temu stawkowi. Stanisław Staszic opisywał go tak: „Zielona Woda, tak zwana, że wystawia farbę zieloną, która przez się jest czysta i biała, tylko odbijaniem skał, mchem pokrytych, zieleni się”. O tej zieleni mówią również legendy, że jej źródłem ma być karbunkuł (rubin), który niegdyś świecił na Jastrzębiej Turni. Pewnego dnia spadł jednak do stawu. Z góry widoczne są turkusowe plamy na dnie jeziora - w rzeczywistości są to miejsca wypływu podziemnych źródeł.

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.
Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim - koniec wędrówki.

O godzinie 19.20 wchodzimy do schroniska. Smakowity zapach ulatujący z kuchni wzmaga apetyty. Zamawiamy bardzo obfitą obiadokolację. Oczy chciałyby wszystko zjeść co na talerzach, ale każdy żołądek ma określoną pojemność. Wieczorny mrok szybko ogarnia dolinę. Dolina zasypia, my troszkę później, po złocistych posiadach ze Słowakami.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Kozice w Dolinie Jagnięcej


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas