Zaczęło się chmurzyć. Fakt, że prognozowano deszcz na popołudnie, ale może wytrzyma do naszego zejścia z gór. Mamy niedaleko do Wapiennego, a stamtąd mamy nadzieję złapać busa do Gorlic, a z Gorlic już autobusem do Krakowa. Rozpiera nas ogromna satysfakcja z tego, że przed chwilką zakończyliśmy kompletnie coś, co realizowaliśmy przez kilka lat. Szkoda jednak, że to już ostatni dzień wędrówki, włóczęgi, jaką uwielbiamy, tak jak to pasmo górskie, w którym jeszcze przebywamy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magura. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 maja 2018
Magura [GSB-14]
Główny Szlak Beskidzki, GSB, Kolanin, Magura, Ostrysz, Przełęcz Hałbowska, Świerzowa
Brak komentarzy
za nami
| |
pozostało
|
203,0 km
|
316,0 km
|
Pora zagłębić się w lasach Magurskiego Parku Narodowego. Czas przemierzyć knieje rozdzielające Karpaty Wschodnie od Karpat Zachodnich, gdzie krzyżują się korytarze ekologiczne i miesza flora wschodu i zachodu Karpat. Nie mamy innego wyjścia, jak tylko zagłębić się w ostępy leśne, wsłuchać się w wiosenne głosy przyrody, bicie jej serca. Przemierzyć je musimy, aby przedostać się do kolejnych pasm górskich, o których niektórzy mówią, że bardziej ucywilizowane. Zmieniające się krajobrazy, przyroda, kultura to fascynujące walory Głównego Szlaku Beskidzkiego, ale aby to dostrzec szlak ten musi być pokonywany po kolei, a przy okazji musimy się na nim od czasu do czasu zatrzymać, a nawet trochę zejść ze szlaku, by nie przeoczyć czegoś istotnego, wartościowego.
sobota, 20 kwietnia 2013
TRASA:
GSB na raty, etap 18: Bartne - Kąty
Bartne, Beskid Niski, Główny Szlak Beskidzki, GSB, Kamień nad Kątami, Kąty, Kolanin, Magura, Magurski PN, Ostrysz, Świerzowa, Uroczysko Obożysko
4 komentarze
Bacówka PTTK w Bartnem (620 m n.p.m.)
Przełęcz Majdan (625 m n.p.m.)
Magura (842 m n.p.m.)
Świerzowa (801 m n.p.m.)
Ostrysz, wsch. zbocze (635 m n.p.m.)
Kolanin (705 m n.p.m.)
Przełęcz Hałbowska (540 m n.p.m.)
Kamień nad Kątami, płd. zbocze (714 m n.p.m.)
Kąty (307 m n.p.m.)
sobota, 7 lipca 2012
GSB-21, dzień 6: Chyrowa - Bartne
Bartne, Beskid Niski, Chyrowa, Główny Szlak Beskidzki, Grzywacka Góra, GSB, Kamień nad Kątami, Kąty, Kolanin, Łysa Góra, Magura, Magurski PN, Ostrysz, Polana, Świerzowa, Uroczysko Obożysko
4 komentarze
za nami
| |
pozostało
|
204,5 km
|
314,5 km
|
Trzeci dzień przedzierania się przez mało uczęszczane szlaki Beskidu Niskiego - trochę nam już one bokiem wychodzą. Przedzierając się przez wysokie trawy i inne chaszcze czujemy się pionierami na tych terenach, traserami nowych szlaków. Kiedyś wytyczono tu szlaki, ale dziś w wielu miejscach są zarośnięte i w ogóle nie widoczne. Po za tym to błoto - ziemi nie wysuszyło nawet kilka dni upału przez ostatnie dni, jaki nam obecnie towarzyszy.
Panująca dzicz przyrody sprawia, że w wielu miejscach czerwone znaki są niewidoczne lub też wcale ich nie ma. Problemy ze znalezieniem szlaku mieliśmy na zboczach góry Polana, zarówno na fragmentach porośniętych lasami, jak też pokrytych połaciami traw (często wyższych od nas).
Dopiero w Magurskim Parku Narodowym stan szlaku można by określić mianem dobry. Jednak trudnością na tym odcinku jest długość i zupełny brak punktów gastronomicznych, czy też noclegowych. Licząc jego odległość od najbliższych osad ludzkich, czyli wsi Kąty i Bacówki w Bartnem ma on ponad 22 km. Oczywiście w kilku miejscach od czerwonego szlaku odbiegają inne szlaki sprowadzające do wiosek poza granicami parku, ale podejmując taki wariant trzeba się liczyć z koniecznością powrotu na szlak tą samą drogą, co wiąże się to z dodatkowymi kilometrami do nadłożenia, no i kolejnymi godzinami marszu. Te boczne szlaki były jedynie naszym ratunkiem np. w przypadku wystąpienia burzy.
Dzisiejszy dzień jednak tym różnił się od innych, bo nie słyszeliśmy ani jednego grzmotu, a słońce cały czas bezlitośnie smażyło. Dlatego na widokowych polanach zatrzymywaliśmy się krótko, by jak najprędzej wejść pod osłonę lasu, choć i tam nie było dużo lżej. W każdym miejscu panował potworny zaduch, że nawet komary i bąki nie miały siły kąsać nas jak w poprzednie dni.
Tego dnia zapamiętamy też dwa niezwykle forsowne podejścia Kamień nad Kątami i Kolanin. Wspinaliśmy się po nich niczym himalaiści: kilka kroków - przerwa na wyrównanie oddechu.
Panująca dzicz przyrody sprawia, że w wielu miejscach czerwone znaki są niewidoczne lub też wcale ich nie ma. Problemy ze znalezieniem szlaku mieliśmy na zboczach góry Polana, zarówno na fragmentach porośniętych lasami, jak też pokrytych połaciami traw (często wyższych od nas).
Dopiero w Magurskim Parku Narodowym stan szlaku można by określić mianem dobry. Jednak trudnością na tym odcinku jest długość i zupełny brak punktów gastronomicznych, czy też noclegowych. Licząc jego odległość od najbliższych osad ludzkich, czyli wsi Kąty i Bacówki w Bartnem ma on ponad 22 km. Oczywiście w kilku miejscach od czerwonego szlaku odbiegają inne szlaki sprowadzające do wiosek poza granicami parku, ale podejmując taki wariant trzeba się liczyć z koniecznością powrotu na szlak tą samą drogą, co wiąże się to z dodatkowymi kilometrami do nadłożenia, no i kolejnymi godzinami marszu. Te boczne szlaki były jedynie naszym ratunkiem np. w przypadku wystąpienia burzy.
Dzisiejszy dzień jednak tym różnił się od innych, bo nie słyszeliśmy ani jednego grzmotu, a słońce cały czas bezlitośnie smażyło. Dlatego na widokowych polanach zatrzymywaliśmy się krótko, by jak najprędzej wejść pod osłonę lasu, choć i tam nie było dużo lżej. W każdym miejscu panował potworny zaduch, że nawet komary i bąki nie miały siły kąsać nas jak w poprzednie dni.
Tego dnia zapamiętamy też dwa niezwykle forsowne podejścia Kamień nad Kątami i Kolanin. Wspinaliśmy się po nich niczym himalaiści: kilka kroków - przerwa na wyrównanie oddechu.
poniedziałek, 31 października 2011
W Worku Raczańskim, cz. 3 - Wielka Racza

Wczorajszy wieczorny chłód schroniska na szczęście rozpłynął się wraz z napływem kaloryferowego ciepła, aczkolwiek w powietrzu wciąż można było wyczuć jego echo. System ogrzewania naszego pokoju sprawiał wrażenie niewydolnego. Noc jednak smacznie i twardo przespaliśmy. Sen był tak błogi, że zapewne spalibyśmy jeszcze długo, tym bardziej, że zaplanowana na dziś trasa nie była zanadto długa i nie zmuszała nas do wczesnej pobudki. Podświadomość samoistnie jednak podpowiadała, że nie należy zwlekać ze wstawaniem. Wszak nie na co dzień mamy okazję przebudzić się na wysokości 1230 m n.p.m.

















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







