Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartne. Pokaż wszystkie posty

2

Beskid Niski
ŚRODKOWA ŁEMKOWSZCZYZNA
dzień 9        rozdział 21
Długa przerwa w bacówce szybko mija. Wędrując po okolicy napotykaliśmy mnóstwo kamiennych krzyży i kapliczek. Były w każdej łemkowskiej wiosce. Stoją w nich nadal, zwykle samotnie jak strażnicy opustoszałych ziem. Większość z nich powstała w tutejszej okolicy, w wiosce Bartne (łemk. Бортне, Bortne) leżącej u stóp Mareszki, na stokach której znajduje się bacówka.

Słońce jest już blisko końca swojego krótkiego, zimowego bytu. Schodzi do grzbietu Magurycza. Za niedługo dotknie go, odda ostatnie przebłyski i dolna Bartnianki zanurzy się w zmierzchu.

TRASA:
Bacówka PTTK w Bartnem (628 m n.p.m.) – Bartne (494 m n.p.m.)

OPIS:
Ostatnie godziny tej wyprawy poświęcamy na spacer w dół doliny potoku Bartnianka, wypływającego spod szczytu Mareszki, płynącego przez jedną z tych wsi łemkowskich, gdzie kultura i tradycja łemkowska jest wciąż żywa. To wieś zamieszkała prawie w całości przez ludność łemkowską. Po 1956 roku wiele rodzin łemkowskich wróciło do Bartnego. Powroty nie były łatwe, bo zaraz po wysiedleniach Łemków łemkowskie domostwa przejęli polscy osadnicy. Te, które ocalały mogły być odzyskane przez Łemków, ale musieli je odkupić za niemałe na owe czasy pieniądze. Wiele jednak musiało odbudowywać swe domostwa od początku, bo te zniknęły rozebrane. Polscy osadnicy w większości wyjechali ze wsi. Bartne z czasem zapełniło się na powrót łemkowską tradycją i kulturą. Tak jest do dziś.


Wieś była w pewnym sensie odcięta od świata zewnętrznego. Dojazd do niej przez wiele lat był trudny. Pierwszy autobus PKS do Bartnego dotarł dopiero w 1987 roku, kiedy położono asfalt na drodze, sięgający cerkwi prawosławnej. Wcześniej najbliższy przystanek autobusowy znajdował się w odległym o 7 kilometrów Dragaszowie. W 1997 roku pociągnięto asfalt wyżej, na drugi koniec wsi. Zapewne to opóźniło przebudowę Bartnego. Do dziś pozostało w nim wiele tradycyjnych łemkowskich chyży, wpisanych obecnie do rejestru zabytków.

Droga do wsi.
Droga do wsi.

Pierwsza chałupa.
Pierwsza chałupa.

Maszerując asfaltowaną drogą przez wieś Bartne poszukujemy ocalałych, autentycznych łemkowskich budynków. Pierwszy widzimy po lewej, około 200 metrów o szosy. Leży przy bocznej drodze prowadzącej do Banicy. To dom Worobla z 1910 roku, przebudowany w 1923 roku. Nieco bliżej nas w obejściu stoi jeszcze jedna chyża z 1927 roku. Słabiej ją widać z drogi, bo przysłania ją budynek gospodarczy.

Dom nr 56 Worobla z 1910 roku, przebudowany w 1923 roku (255/78 z 28.04.1978).
Dom nr 56 Worobla z 1910 roku, przebudowany w 1923 roku (255/78 z 28.04.1978).

Schodzimy niżej. Szosa delikatnym łukiem skręca trochę na lewo, mijając małą stodółkę. Po prawej na wysokości domu nr 51 stoi krzyż żeliwny z Chrystusem. U jego podstawy widać postać kobiety (tzw. Ecclesia) z uniesionym kielichem w lewej ręce i krzyżem u prawego boku. Na kamiennym cokole krzyża wyryta jest data 1888. Jego fundator Leszko Felenczak chciał nim uczcić 900-lecie Chrztu Rusi.

Krzyż żeliwny z datą 1888 (fundator Leszko Felenczak).
Krzyż żeliwny z datą 1888 (fundator Leszko Felenczak).

Droga idzie jeszcze chwilkę na lewo, po czym odchodzi w prawo koło krzyża z datą 1878 na cokole. Wykonany został przez W. Graconia, a przypuszczalnym fundatorem jest niejaki Kiłko ze Świątkowej. Za krzyżem rosną dwie stare lipy w wieku 80-100 lat. Pokonujemy niewielki garb, po czym dalej małym łukiem w prawo. Po prawej stoi drewniana zagroda z 1927 roku oznaczona nr 46. Po lewej od zagrody, bliżej drogi stoi wozownia drewniano-kamienna.

Droga skręca łagodnie na prawo.
Droga skręca łagodnie na prawo.

Krzyż z datą 1878 na cokole, wykonany został przez W. Graconia.
Krzyż z datą 1878 na cokole, wykonany został przez W. Graconia.

Dom nr 44 - zagroda drewniana z 1927 roku [253/78 z 28.04.1978] (fot. Zbigniew Sz).
Dom nr 44 - zagroda drewniana z 1927 roku [253/78 z 28.04.1978] (fot. Zbigniew Sz).

Przechodzimy mostkiem nad prawobrzeżnym dopływem Bartnianki, szosa chwilkę pnie się w górę skręcając na lewo. Po prawej stronie stoi kamienny krzyż pomalowany na niebiesko. Na cokole widać datę 1876 i dane fundatora: Kiprian Kwoczka. Ponoć Kwoczka postawił ten krzyż jako wyraz wdzięczności po powrocie z Ameryki, gdzie udało się mu zarobić dużo pieniędzy.

Krzyż z datą 1876 na cokole, ufundowany przez Kipriana Kwoczkę.
Krzyż z datą 1876 na cokole, ufundowany przez Kipriana Kwoczkę.

Z lewej naprzeciwko niebieskiego krzyża mamy domostwo nr 44. Za nowym domem mieszkalnym stoi zagroda drewniana z 1924 roku. Droga szerokim łukiem skręca na prawo. Widać już stojącą przy niej kolejną łemkowską chyżę. Wcześniej jednak po prawej w obejściu na wzniesieniu widoczny jest drewniany budynek gospodarczy w zagrodzie nr 42 z 2. połowy XIX wieku. Poniżej niego drewniany spichlerz z piwnicą kamienną.

Drewniany budynek gospodarczy przy zagrodzie z 2. połowy XIX wieku [251/78 z 28.04.1978].
Drewniany budynek gospodarczy w zagrodzie nr 42 z 2. połowy XIX wieku,
a poniżej drewniany spichlerz z kamienną piwnicą [251/78 z 28.04.1978].

Przed nami, po lewej stronie drogi stoi okazała chyża nr 40. Droga przebiega bardzo blisko tego domu. Po minięciu chyży z prawej przy dojeździe do posesji widoczny jest kolejny kamienny krzyż, rzadziej spotykany typ łaciński. Schodzimy dalej w dół doliny. Trochę dalej, również z prawej w otoczeniu drzew, zaraz za domem z czerwonym dachem zauważyć można jest drewniany dom nr 38 z 1905 r. Idziemy dalej.

Dom mieszkalno-gospodarczy nr 40 (oraz spichlerz) drewniany z 1927 r. [250/78 z 28.04.1978].
Dom mieszkalno-gospodarczy nr 40 (oraz spichlerz) drewniany z 1927 r. [250/78 z 28.04.1978].

Dom mieszkalno-gospodarczy nr 40 (oraz spichlerz) drewniany z 1927 r. [250/78 z 28.04.1978].
Dom mieszkalno-gospodarczy nr 40 (oraz spichlerz) drewniany z 1927 r. [250/78 z 28.04.1978].

Rzadziej spotykany na Łemkowszczyźnie krzyż typu łacińskiego.
Rzadziej spotykany na Łemkowszczyźnie krzyż typu łacińskiego.

Słońce zaraz dotknie grzbietu Magurycza.
Słońce zaraz dotknie grzbietu Magurycza. Z lewej widoczna chyża nr 40.

Dolina Bartnianki.
Dolina Bartnianki.

Spojrzenie na stoki Mareszki.
Spojrzenie na stoki Mareszki.

Zaraz za wzgórkiem z prawej mijamy kamienny krzyż z 1912 roku. Jego fundatorem był Ignacy Horbal, który wyjechał za pracą do Ameryki. Stamtąd przysłał pieniądze do kraju na krzyż. Jego życie zakończyło się podobno tragicznie - zginął w wypadku samochodowym.

Wkrótce przechodzimy przez drewniany most na dopływem Bartnianki, za którym droga skręca w prawo, a następnie od razu w lewo. Po prawej mijamy odejście bocznej drogi gruntowej na Przełęcz Majdan, za którą schodzimy krótko trochę bardziej stromo. Przed nami pojawiają się wieżyczki cerkwi prawosławnej. Z prawej pod drzewkiem stoi krzyż wykonany w 1888 roku. Data sugeruje, iż podobnie jak w przypadku wcześniej spotkanego krzyża, twórca pragnął nim uczcić 900-lecie Chrztu Rusi.

Kamienny krzyż z 1912 roku, ufundowany przez Ignacego Horbala.
Kamienny krzyż z 1912 roku, ufundowany przez Ignacego Horbala.

Ruiny starej piwnicy.
Ruiny starej piwnicy.

A przy drodze pasą się krowy.
A przy drodze pasą się krowy.
A przy drodze pasą się krowy.

Przed cerkwią prawosławną po lewej stronie stoi zagroda nr 27 z 1906 roku. Mijamy ją i jesteśmy pod prawosławną cerkwią pw. Świętych Kosmy i Damiana. Spotykamy przy niej  księdza Mirosława Cidyłę, proboszcza Parafii Prawosławnej w Bartnem oraz kustosza w muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów. Od razu ujmuje nas swą ciepłą osobowością, uśmiechem i życzliwością. Wprowadza nas do cerkwi, najpierw do przedsionka, gdzie kontynuuje rozpoczętą jeszcze na zewnątrz opowieść o Łemkach, ich życiu, zwyczajach i tradycjach. Jest też to czas poznania historii cerkiewnych, a w Bartnem wciąż stoją dwie cerkwie.

Zagroda nr 27 z 1906 roku [246/78 z 28.04.1978],
dalej z lewej cerkiew prawosławna pw. Świętych Kosmy i Damiana.

Zagroda nr 27 z 1906 roku [246/78 z 28.04.1978].
Zagroda nr 27 z 1906 roku [246/78 z 28.04.1978].

Krzyż wykonany w 1888 roku.
Krzyż wykonany w 1888 roku.

Cerkiew prawosławna pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem.
Cerkiew prawosławna pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem.

Cerkiew, w której się znajdujemy wzniesiono w 1928 roku w stylu wschodniołemkowskim, gdy blisko siedemdziesiąt procent mieszkańców wsi wróciło na prawosławie. Dziewiętnastowieczny ikonostas pochodzi z Wołynia, podarowany do cerkwi w Bartnem w 1934 roku. W czasie wojny, a właściwie podczas Akcji „Wisła” zaginęły dwie namiestne ikony, które odtworzono ze zdjęć. W obecnym ikonostasie znajdują są współczesne ikony. W środkowej części ikonostasu odnaleźć można kopię cudownej ikony przedstawiającej Matką Bożą Poczajowską, której oryginał znajduje się w soborze Zaśnięcia Matki Bożej w Ławrze Poczajowskiej. Lśni swym balaskiem nad carskimi wrotami. Nie jest to pierwsza kopia tej ikony w bartniańskiej świątyni prawosławnej, bowiem wcześniejszą zabrali wysiedlani mieszkańcy Bartnego w 1947 roku.

Ikonostas w cerkwi prawosławnej.
Ikonostas w cerkwi prawosławnej.

Carskie wrota.
Carskie wrota.

Poczajowska Ikona Matki Bożej (kopia).
Poczajowska Ikona Matki Bożej (kopia).

Po stronie chóru znajduje się inna ocalała pamiątka po dawnej Łemkowszczyźnie: 12 owalnych ikon z prorokami. Skąd pochodzą? Nie ma pewności. Wnętrze świątyni zdobi również żyrandol cerkiewny pochodzący z dawnej świątyni greckokatolickiej (obecnie muzeum), do której zabiera nas ksiądz proboszcz.

Ikony z prorokami pochodzące z cerkwi w Świerzowej Ruskiej, rozebranej w 1947 roku.
Chór z ikonami z proroków.
Z prawej widać żyrandol pochodzący z dawnej cerkwi greckokatolickiej.

Krzyż przy cerkwi prawosławnej.
Krzyż przy cerkwi prawosławnej.

Dzisiejsze Bartne jest znacznie mniejsze niż przed wojną. Pod koniec XIX wieku wieś liczyła blisko 132 gospodarstwa i ponad 800 mieszkańców. W tamtym czasie (w drugiej połowie XIX stulecia) proboszczem greckokatolickim w Bartnem był Wołodymir Chylak, znany łemkowski pisarz. Z jego osobą zetknęliśmy się podczas październikowego pobytu w Wierchomli Wielkiej. Tam właśnie urodził się i tam odwiedziliśmy grób jego rodziców.

Wróćmy jednak do Bartnego. Mówiliśmy już, że przed wojną Bartne było dużą wsią. Poza wypasem bydła jej mieszkańcy trudnili się różnorodnym rzemiosłem, zaspokajając potrzeby własne, jak również okolicznych wsi. Bartne zasłynęło na całej Łemkowszczyźnie z rzemiosła kamieniarskiego. Bartniańscy Łemkowie byli największymi fachowcami w wyrobie krzyży i innych wyrobów kamieniarskich codziennego użytku. Kamień pozyskiwali z dwóch miejsc. Na Magurze Watkowskiej, a dokładnie na Kornutach i Mochatym wydobywano kamień miękki, drobnoziarnisty, podatny na dłuto artystów rzeźbiarstwa ludowego. Do tego nadawał się najbardziej, choć czasem wyrabiano z niego np. żarna, lecz marnej jakości. Twardy, gruboziarnisty kamień eksploatowano po drugiej stronie doliny na stokach Magurycza Wielkiego. Tam występował tzw. „siwyj kamiń”, niezbędny do wyrobu żaren młyńskich.

Oddaliliśmy się około 200 metrów od świątyni prawosławnej. Jesteśmy pod drugą cerkwią, równie pięknym wytworem łemkowskiej architektury. Cerkwie zazwyczaj wznoszono na miejscu wyniosłym, otaczano je kręgiem drzew, a często także ogrodzeniem z kamienia, czy drewnianych bali z gontowym daszkiem. Na teren takiej cerkwi wchodziło się przez drewnianą lub kamienną bramę. Tak właśnie prezentuje się cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem. Jej architektura reprezentuje typ dla cerkwi zachodniołemkowskich. Wybudowano ją w 1842 roku na miejscu starszej. Jej okazała sylwetka, obita i pokryta gontem doskonale komponuje się w krajobraz. Znajdujący się w niej ikonostas jest typowym przykładem ikony karpackiej z XIX wieku. Są tutaj XVII-wieczne ikony: Matka Boża z Dzieciątkiem i Chrystus. Z boku stoi ołtarz boczny z 1797 roku.

Cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem
(obecnie stanowi muzeum sztuki cerkiewnej).

Ikonostas z XVIII wieku.
Ikonostas z XVIII wieku.

Odrzwia z nieistniejącej cerkwi w Nieznajowej (1780).
Odrzwia z nieistniejącej cerkwi w Nieznajowej (1780).


Ołtarz boczny z 1797 roku.
Ołtarz boczny z 1797 roku.

Cerkiew greckokatolicka służyła mieszkańcom Bartnego aż do wysiedleń w 1947 roku. W dniu 19 maja 1947 roku mieszkańców Bartnego poinformowano, że zapadła decyzja o ich wysiedleniu. Przed zachodem słońca dnia następnego Łemkowie musieli opuścić swoją wieś. Od tamtej chwili cerkwie w Bartnem opustoszały, tak jak cała dolina. W dolinie pozostało tylko 5 rodzin.

W cerkwi greckokatolickiej w Bartnem nie odprawia się już nabożeństw. W latach 1968-70 przeprowadzono prace konserwatorskie, zrekonstruowano ogrodzenie, uporządkowano otoczenie. Dzisiaj cerkiew stanowi filię Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach. Składowane są w nim różne elementy wyposażenia pochodzące z innych nieistniejących cerkwi. Wśród eksponatów znajdziemy w nim modrzewiową belkę wotywną oraz odrzwia z nieistniejącej cerkwi z Nieznajowej, na których namalowano postacie świętych Piotra i Pawła.

Cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem.
Cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem od strony wieży babińca.

Spichlerz plebański [fot. Zbigniew Sz].
Przedłuża nam się pogawędka z księdzem Mirosławem i jego żoną Marią, wydłuża się pobyt w Bartnem. Trzydzieści lat temu, a potem jeszcze przez trzy kolejne lata odbywała się tutaj jakże kameralna wówczas „Łemkowska Watra”, która obecnie organizowana jest w niedaleko stąd, w Zdyni. Tam podczas tegorocznej „Łemkowskiej Watry” nastąpi finał naszej wędrówki po Łemkowszczyźnie. Spotkamy się z Łemkami, ich kulturą, tańcem i muzyką w niewielkiej Zdyni, która podczas trzech lipcowych dni stanie się swoistym centrum świata dla łemkowskiej kultury.

Cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem.
Cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem.

Krzyż poświęcony ofiarom obozu w Thalerhofie.
Krzyż poświęcony ofiarom obozu w Thalerhofie.
Wracamy do centrum wsi, gdzie stoi autokar. Po raz drugi przechodzimy obok krzyża poświęconego ofiarom obozu w Thalerhofie. Ufundowali go najprawdopodobniej wszyscy mieszkańcy, jak można sądzić po inskrypcji na cokole, która w tłumaczeniu brzmi „Ofiarom Thalerhofu i walczącym za ideę ruską wdzięczni Bartnianie. 1933”.


Żegnamy się już z Bartnem, z jej zaciszem i przenikliwym spokojem. Słońce schowało się już za Maguryczem. Wędrówka po Łemkowszczyźnie mogła by trwać jeszcze dłużej. Moglibyśmy wędrować po tych dróżkach i drogach nie wiadomo dokąd - donikąd i bez celu. Niektóre urywają się w lesie lub na łące, niektóre ukazują nieme znaki i świadectwa Łemków, często pokazują jak wygląda ziemia z której nagle zniknął człowiek.



Nasza grupa dzisiaj rano, przed wyjściem w trasę.

Minął nam szybko ten czas - chwile radosne i piękne, spędzone z Wami;
czas poznawania, wędrowania i zabawy (naszego miasnyci)
- mógłby się nie kończyć.
Za ten czas wspólnie spędzony Wam dziękujemy.
Z takim zespołem ludzkim moglibyśmy iść na koniec świata,
nie straszne nam zimowe wiatry, czy dzikie, lodowate potoki.
Wkrótce kolejne spotkanie na szlaku,
tym razem będziemy przemierzać wschodnie krańce Łemkowszczyzny.

Do zobaczenia na końcu świata,
na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni!




Dziękujemy za pomoc przyjaciołom, którzy podobnie jak my dzielą się pasją
na blogach o górach i Łemkowszczyźnie.
Zaglądamy do nich często i Was do tego zachęcamy:


TRASA:
Bacówka PTTK w Bartnem (620 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Majdan (625 m n.p.m.) [czerwony szlak] Magura (842 m n.p.m.) [czerwony szlak] Świerzowa (801 m n.p.m.) [czerwony szlak] Ostrysz, wsch. zbocze (635 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kolanin (705 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Hałbowska (540 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kamień nad Kątami, płd. zbocze (714 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kąty (307 m n.p.m.)

OPIS:
Słonko świeci, wiosna się budzi,
Szlak czerwony czeka na ludzi.
Z Bartnego idziemy przez mokradła,
tak by woda do buta nie wpadła.
Poprzez przełęcz Majdan przechodzimy,
i za niedługo Magurę zdobywamy.
Tam Staszowian spotykamy,
i zaraz na fejsa się umawiamy.
Dalej rezerwatem Magury Wątkowskiej
z okazami pięknej buczyny karpackiej.
Wokół budzi się przyroda,
w Magurskim Parku dzieją się cuda.
A my dalej po śniegu wolniutko,
bez pośpiechu, cichutko,
by nie spłoszyć przyrody
pełnej wdzięku i urody.
Jej fenomen odkrywamy,
rzadkie okazy oglądamy.
I kolejna góra - Świerzowa,
gdzie z buka na buk przefruwa
kolejna muchołówka świergocąca
pewnie do kogoś się zalecająca.
Ostrysz omijamy płasko jak po stole,
tu już śniegu nie ma prawie wcale.
Choć Kolanin bez trudu zdobyć się pozwala,
zejście z niego na kolana powala.
Dalej z Hałbowskiej po przerwie krótkiej
idziemy przy pogodzie piękniutkiej
na grzbiet Kamienia nad Kątami
z kilkoma skalnymi wychodniami;
po czym znowu w dół z ogromną stromością
schodzimy powoli z uważną ostrożnością,
aż z granic Magurskiego Parku wychodzimy,
i prawie wycieczkę kończymy.
Do celu mamy już bardzo blisko,
zostało tylko Uroczysko Obożysko.
Z niego widok na to co zostało za nami
i na to co przed nami:
Magura Wątkowska i Grzywacka Góra.
I już niestety mamy Kąty - do domu pora.
~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 18
BartneKąty
22,1 km

Rok nie minął jeszcze, a gościmy po raz trzeci w progach Bacówki PTTK w Bartnem położonej pośród buków, jodeł i jaworów na skraju lasu porastającego stoki Mareszka. Tutaj odpoczywaliśmy po szóstym dniu ciągłej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim, tutaj też w październiku 2012 roku kończyliśmy jego kolejny odcinek idąc na raty w przeciwnym kierunku. Dzisiaj po zimowej przerwie stajemy przed kolejnym odcinkiem Głównego Szlaku Beskidzkiego. Przed nami Magurski Park Narodowy.

Bacówka PTTK w Bartnem (620 m n.p.m.).
Bacówka PTTK w Bartnem (620 m n.p.m.).

Spod Bacówki PTTK w Bartnem na czerwony szlak wyruszamy o godzinie 9.40. Idziemy leśnym, północno-zachodnim podnóżem Mareszka. Podmokła droga już zapowiada co nieuniknione - mokradła Przełęczy Majdan. Na północno-zachodnich stokach Mareszka mamy pierwsze źródliska, w których rodzi się potok Bartnianka. Przez spływające ze stoków cieki wodne musimy oczywiście przeprawiać się, co nie jest łatwe bo cały teren nasączony jest wodą. W okolicy Przełęczy Majdan (625 m n.p.m.) wchodzimy na trawiasty teren porośnięty bardzo młodym zagajnikiem. Pojawiają się ogromne trudności w ominięciu podmokłości. Obszar ten jest jednym mokradłem, w którym topi się nasze obuwie. Staramy się jak możemy, aby nie przemoczyć butów, bo to przecież dopiero początek wędrówki.

Jeden ze źródliskowych potoków Bartnianki.
Jeden ze źródliskowych potoków Bartnianki, spływający ze stoków Mareszka.

Podmokłości na Przełęczy Majdan (625 m n.p.m.).
Podmokłości na Przełęczy Majdan (625 m n.p.m.).

Mokradła Przełęczy Majdan są rajem dla żaby moczarowej (Rana arvalis). Gatunek tej żaby jest na terenie Polski objęty ścisłą ochroną gatunkową. Jest on bardzo podobny do pospolitej żaby trawnej (Rana temporaria), ale odróżnić je można m.in. po wysokich fałdach grzbietowych o jasnym zabarwieniu, obrzeżone czarną obwódką. Żaby moczarowe są już po okresie godowym. Ucichł już ich donośny rechot godowy, zaś bryły żabich skrzeków pływają w kałużach rozgrzewanych promieniami wiosennego słońca. Za niedługo wyklują się nich kijanki.

Żaba moczarowa (Rana arvalis).
Żaba moczarowa (Rana arvalis).

Żabi skrzek.
Żabi skrzek.

Udaje się jakoś pokonać mokradła pod Przełęczą Majdan. Siodło przełęczy w dużej części pokryte jest malowniczo łąką z grupkami drzew. Oddziela ona szczyty Mareszki i Magury. Na skraju lasu do którego prowadzi nasz szlak rosną wierzby. Pojawiły się na nich piękne bazie, na których pojawiło się już żółte zabarwienie - niedługo zakwitną prześlicznie na żółto. To już naprawdę wiosna.

Przed siodłem Przełęczy Majdan.
Przed siodłem Przełęczy Majdan.
Przed siodłem Przełęczy Majdan.

Widok z Przełęczy Majdan na zachód.
Widok z Przełęczy Majdan na zachód,
gdzie za widocznymi drzewami znajduje się dolina potoku Bartnianka i położona przy nim wieś Bartne.

Bazie wierzby.
Bazie wierzbowe.
Bazie wierzbowe.

Niegdyś przez Przełęcz Majdan przebiegała droga z Bartnego do nieistniejącej wsi Świerzowa Ruska, która położona była w dolinie potoku Świerzowa. Pozostało po niej kilka kapliczek i krzyży przydrożnych, które obecnie znajdują się w obszarze Magurskiego Parku Narodowego. Przecinając wspomnianą drogę mijamy kamień z tablicą upamiętniającą jubileusz 55-lecia założenia Koła Łowieckiego „Ryś” w Gorlicach, postawiony w 2009 roku.

Omijanie licznych kałuż w początkowym fragmencie podejścia na Magurę.
Omijanie licznych kałuż w początkowym fragmencie podejścia na Magurę.
Omijanie licznych kałuż w początkowym fragmencie podejścia na Magurę.

Dalej wspinamy się już ciągle, ale niezbyt stromo na grzbiet Magury Wątkowskiej, omijając występujące kałuże i strużki wody na leśnej drodze. Po prawej w bliskości nas ciągnie się las Magurskiego Parku Narodowego, zaś ten po lewej jest jego otuliną. Magurski Park Narodowy chroni przede wszystkim unikatowy w skali Karpat obszar przejściowy między Karpatami Zachodnimi i Karpatami Wschodnimi. Ponad 90% powierzchni parku zajmują lasy. Odcinek szlaku od Przełęczy Majdan do grzbietu Magury Wątkowskiej zajmuje nam około 30 minut.

Grzbiet Magury jest już blisko.
Grzbiet Magury jest już blisko.

O godzinie 11.10 osiągamy grzbiet masywu Magury Wątkowskiej, nieopodal szczytu Magury (842 m n.p.m. wg mapy, 829 m n.p.m. wg tabliczki na szczycie) zwanej także od nazwy pasma Magurą Wątkowską. Z Folusza przychodzi tu też zielony szlak, który skręcając na północny zachód prowadzi na najwyższą kulminację masywu Magury Wątkowskiej - Wątkową (846 m n.p.m.).

Wybudowany jest tu niewielki ołtarz polowy, obok którego stoi kamienny obelisk z krzyżem papieskim. Umieszczona na nim tablica głosi: „W czasie wędrówki po Beskidzie Niskim w dniu 14.08.1953 r. Ks. Karol Wojtyła, obecny Papież Jan Paweł II, odprawił Mszę Św. na Magurze Wątkowskiej. Ku pamięci wędrujących w 50 rocznicę tamtego wydarzenia, w 25 roku papieskiej posługi Jana Pawła II krzyż i tablicę ufundowali jasielscy turyści - sierpień A.D. 2003”. Znajduje się na niej również cytat jednej z wypowiedzi Jana Pawła II: „Pilnujcie mi tych szlaków...”.

Tutaj też działacze z PTTK Jasło umieścili skrzyneczkę, w której znaleźć można zeszyt i pieczątkę pamiątkową. Dobrze, że Janek miał tusz do pieczątek bo gąbka maczadełka ze skrzyneczki była sucha (ciekawe czego Janek nie ma w plecaku?). Przy skrzyneczce umieszczony jest też termometr - wskazywał  11˚C.

Przy ołtarzu polowym pod szczytem Magury. Z lewej widać skrzynkę z pieczęcią pamiątkową i zeszytem na wpisy oraz puszkę z termometrem.
Przy ołtarzu polowym pod szczytem Magury.
Z lewej widać skrzynkę z pieczęcią pamiątkową i zeszytem na wpisy oraz puszkę z termometrem.

Przy kamiennym obelisku pod szczytem Magury Wątkowskiej.
Przy kamiennym obelisku pod szczytem Magury.

Widok na całą polankę pod szczytem Magury Wątkowskiej.
Widok na całą polankę pod szczytem Magury.

Po 10-minutowej przerwie ruszamy na południowy zachód, na szczyt Magury i wchodzimy jednocześnie na obszar Magurskiego Parku Narodowego. Jest do niego bliziutko i nie wysoko - dosłownie 5 minut marszu. Na szlaku pojawia się nieduża warstwa śniegu, który nie zdążył jeszcze stopnieć w związku z późną wiosną. Szlak w zasadzie jest przetarty i fakt ten jest zaskoczeniem, bo wędrując latem ubiegłego roku przez Magurski Park Narodowy nie spotkaliśmy nikogo na czerwonym szlaku. Tymczasem dziś, już pod bacówką spotkaliśmy sporą grupę sympatycznych turystów ze Staszowa, którzy również podążali ma szczyt Magury.

O godzinie 11.25 zdobywamy Magurę (842 m n.p.m. wg mapy, 829 m n.p.m. wg tabliczki na szczycie) Niedaleko za szczytem zielony szlak, który spotkaliśmy po wejściu na grzbiet masywu skręca ostro w lewo i wchodzi na teren Obszaru Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska” w Magurskim Parku Narodowym, a następnie sprowadza do Folusza. Nasz szlak sprowadza nas niżej przechodząc przez południowo-wschodnie obrzeża tego rezerwatu.

Magura (842 m n.p.m.).
Magura (842 m n.p.m.).

Na grzbiecie Magury.
Na grzbiecie Magury.
Na grzbiecie Magury.

Omszałe wychodnie skalne na Magurze.
Omszałe wychodnie skalne na Magurze.

Bukowe pąki.
Bukowe pąki.

Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska” jest największy z utworzonych w Magurskim Parku Narodowym i zajmuje 1 189 ha, obejmując źródłową część zlewni potoku Kłopotnica. W pokrywającym go lesie dominuje buczyna karpacka, a jego zwarty kompleks stwarza dobre warunki dużym ssakom lasów puszczańskich, takim jak jeleń, czy niedźwiedź. Obecnie niedźwiedzie spotykane są tu sporadycznie, łatwiej natknąć się wilczą watachę.

Szlak skręca na lewo i wchodzi na Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”.
Szlak skręca na lewo i wchodzi na Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”.

 Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”. Przy konarze z pasożytującymi hubiakami.
Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”. Przy konarze z pasożytującymi hubiakami.

Hubiak pospolity (Fomes fomentarius).
Hubiak pospolity (Fomes fomentarius).

Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”. Źródełko wody na stokach Magury.
Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”.
Źródełko wody na stokach Magury - jedno ze źródlisk potoku Kłopotnica.

Pośród wysokich buków znajdziemy obumierające konary starszych drzew. Uwielbiają je dzięcioły, gdyż wykucie dziupli w takim drewnie jest mniej pracochłonne. Wykuwają je zazwyczaj w niedużych odległościach od źródeł wód. Przy naszym szlaku napotykamy jedno takie oznakowane źródełko wody, a nieopodal konar z serią wykutych dziur. To zapewne robota pary dzięciołów, która w poszukiwaniu najbardziej odpowiedniego miejsca dla swojego potomstwa, zdążyła wcześniej wykuć kilka innych dziupli w okolicy. Możliwe, że był to gatunek dzięcioła dużego (Dendrocopos major), który ma zwyczaj wykuwania dziupli na niedużych wysokościach (nawet 0,5 m), albo dzięcioła białogrzbietego (Dendrocopos leucotos), który upodobał sobie lasy Magurskiego Parku Narodowego.

Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”. Dziuple wykute przez dzięcioła.
Obszar Ochrony Ścisłej „Magura Wątkowska”. Dziuple wykute przez dzięcioła.

O godzinie 12.00 docieramy do drogi leśnej nr 1 tzw. „stokówki”. Skręcamy na nią w prawo i podążamy dalej w dół, aż do szerokiego siodła z polanką. Prze drodze mijamy składowane drewno. Pokryta mokrym śniegiem droga jest wygodna, aczkolwiek mamy na niej przeszkodę w postaci powalonego w poprzek drogi drzewa, a później podmokłość w miejscu spływu wartkiego strumienia wody z leśnych stoków Magury, które mamy jeszcze po prawej.

Droga leśna nr 1 pod stokami Magury.
Droga leśna nr 1 pod stokami Magury.

Omijanie drzewa powalonego na leśnej drodze.
Omijanie drzewa powalonego na leśnej drodze.

Wkrótce przed nami pokazuje się kolejne wzniesienie grzbietu Świerzowej. Przechodzimy najpierw przez wspomniane siodło z polanką, na której mamy drewnianą wiatę. Nasz szlak krzyżuje się tu z utwardzoną drogą gruntową.

Zbliża się godzina 12.15. Podczas króciutkiej przerwy zapoznajemy się z konstrukcją nowobudowanych wiat turystycznych, które mają zastąpić niewielkie stare schroniki turystyczne, po czym rozpoczynamy marsza na grzbiet Świerzowej.

Przed nami polana ze schronem turystycznym i wzniesienie Świerzowej.
Przed nami polana ze schronem turystycznym i wzniesienie Świerzowej.

Początek podejścia na Świerzową.
Początek podejścia na Świerzową.

Nachylenie zbocza jest w miarę łagodne i nie wymaga zbytniego wysiłku. Śniegu jest tutaj znacznie mniej. Zdecydowanie więcej obszaru jest już odsłonięte. Przyroda w Magurskim Parku Narodowym jest coraz śmielsza, choć pewnie z niedowierzaniem patrzy na występujące płaty śniegu, wszak kalendarzową wiosnę mamy już od miesiąca. Nie mniej na drzewach widać już dorodne paki.

Las budzący się z zimowego snu zaczyna przybierać na zieloności. Nie ma jeszcze nad nami liściastego dachu i wpada do nas mnóstwo dziennego światła. Jakże inna ta nasza dzisiejsza wędrówka od tej w lecie, kiedy las sprawiał wrażenie niedostępnego gąszczu, w którym tylko znaki szlaku dawały poczucie bezpieczeństwa, strzegąc przed zbłądzeniem. Dziś chyba mogłoby się bez nich obejść. Pomiędzy nagimi drzewami widać sąsiadujące wzniesienia, a gdzieniegdzie dolinę pokrytą łąkami i polami, czasem jakieś zabudowania - zapewne wystarczyłaby mapa i kompas by trafić właściwą drogą do celu.

Właściwy szczyt Świerzowej poprzedza nieco niższe wzniesienie, za którym mamy niewyraźne obniżenie, przełęcz i jeszcze krótkie, ale wciąż łagodne podejście. W pobliżu szczytu pojawia się więcej śniegu. O godzinie 12.50 stajemy na szczycie Świerzowej (801 m n.p.m. wg mapy, 805 m n.p.m. wg tabliczki na szczycie góry).

Podejście na Świerzową.
Podejście na Świerzową.
Podejście na Świerzową.
Podejście na Świerzową.

Świerzowa (801 m n.p.m.).
Świerzowa (801 m n.p.m.).

Pośród leśnej korony słychać godowe świergotanie ptaków. Stare, lasy liściaste i mieszane z dużą ilością dziuplastych drzew są lubiane przez muchołówki. Każdego roku w kwietniu i na początku maja do magurskich lasów zlatują się na okres lęgowy muchołówki białoszyje (Ficedula albicollis). W Polsce gatunek tych ptaków spotykany jest głównie na w południowym-wschodzie. Objęty są ścisłą ochroną gatunkową. Nie łatwo wypatrzeć je wysoko w koronach drzew, gdyż tam prowadzi skryty tryb życia. Lecz czasem przefrunie jeden z nich z konara na konar i wtedy bystre oko może je dostrzec. Oprócz muchołówek słychać również śpiew sikorek. Są to gatunki stroniące od siedzib ludzkich, takie jak sikora czarnogłówka (Poecile montanus) czy sikora uboga (Poecile palustris).

Jedna z sikor zamieszkująca Magurski Park Narodowy: sikora czarnogłówka (Poecile montanus) lub sikora uboga (Poecile palustris).
Jedna z sikor zamieszkująca Magurski Park Narodowy,
przypuszczalnie sikora czarnogłówka (Poecile montanus) lub sikora uboga (Poecile palustris).

Drzewo pokryte mchem przy runie leśnym.
Drzewo pokryte mchem.

Mszyste runo obficie występuje na obumarłych, powalonych konarach.
Mchy obficie występują na obumarłych, powalonych konarach.

Na grzbiecie Świerzowej.
Las na Świerzowej.

Idąc już wschodnią częścią grzbietu Świerzowej natrafiamy na niewielkie stanowiska Cebulicy dwulistnej (Scilla bifolia L.) - rośliny rzadkiej w Polsce i objętej ochroną ścisłą. Jest to roślina mrozoodporna. Wiele z nich już rozkwitło uroczymi niebieskimi kwiatami odsłaniając fioletowe pylniki. Cebulica dwulistna wykształciła ciekawe mechanizmy przetrwania. Jak każdy kwiat może być zapylany przez owady. Gdy jednak ze względu na niekorzystne warunki nie ma owadów, roślina więdnąc tak zamyka kwiaty, aby pylniki dotknęły znamion słupka i nastąpiło samozapylenie. Po za tym roślina ta wykształciła specjalnie przystosowane nasiona, które są rozsiewane podczas transportu przez mrówki (jest to mechanizm zwany myrmekochorią).

Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).
Cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.).

Las Świerzowej.

Wędrując grzbietem Świerzowej las zmienia się, pojawiają się też drzewa iglaste, ale wciąż widoczna jest przewaga buczyny. Jest ona jednak już mniej okazała, niższa, o konarach i gałęziach bardziej pokręconych. Pokrzywione i poskręcane pnie drzew, a nierzadko wyrastające po kilka pni z jednego korzenia może być efektem zgryzania młodych drzew przez zwierzęta pasterskie. Buczynę taką nazywamy buczyną pasterską.

Las na Świerzowej.
Las na Świerzowej.
Las na Świerzowej.

Niektóre drzewa pokryte są mchem. Mchy obficie występują na obumarłych, powalonych konarach. Szlak wkrótce skręca na lewo i prowadzi w dół do północnej granicy Magurskiego Parku Narodowego, gdzie spotyka żółty szlak z Mrukowej. Na granicy parku robi nawrót i idąc na południe wraz ze szlakiem żółtym prowadzi do wnętrza Magurskiego Parku Narodowego. Wiedzie teraz dość płasko leśną ścieżką. Śnieg przy szlaku wyraźnie zanika, ale pojawiają się strumienie wody i miejscami duże błoto. Wkrótce wchodzimy w trawers wschodniego stoku góry Ostrysz (635 m n.p.m.) i docieramy do znajdującej się u jej stóp polany przez którą przebiega droga leśna od wsi Jaworze. Znajduje się tutaj wiata, przy której odpoczywamy przy drobnej przekąsce.

Próchniejący konar na Świerzowej.
Próchniejący konar na Świerzowej.

Na grzbiecie Świerzowej.
Na grzbiecie Świerzowej.
Na grzbiecie Świerzowej.

Trawers wschodniego stoku Ostrysza.
Trawers wschodniego stoku Ostrysza.
Trawers wschodniego stoku Ostrysza.

Polana z wiatą pod Ostryszem.
Polana z wiatą pod Ostryszem.

O godzinie 14.10 podążamy dalej. Czerwony szlak zmienia kierunek na wschodzni, pozostawiając żółte znaki, które prowadzą poza Magurski Park do wsi Kotań. Już parę minut przed polaną ścieżkę naszego szlaku osaczał stary bór jodłowy. Jeszcze przez chwilę towarzyszy nam po opuszczeniu polany, ale za niedługo buczyna karpacka znów stanowi bezkonkurencyjną przewagę dla innych drzew.

Stary bór jodłowy za polaną pod Ostryszem.
Stary bór jodłowy za polaną pod Ostryszem.

Wspinamy się po niezbyt stromym zboczu, trochę nieśpiesznie mimo świadomości, że przed nami jeszcze szmat drogi. Zauroczenie lasem i jego przyrodą obudzoną oddechem wiosny jest silniejsze. Nie można ot tak sobie przejść trasy od zaplanowanego punktu A do punktu B i nie zwrócić uwagi na to co kryje się pod starym, spróchniałym korzeniem, albo za omszałym, powalonym konarem, czy też w górze pośród gałązek korony drzew, skąd dobiega donośny świergot ptaków. Dolnoreglowy las Magurskiego Parku Narodowego nie da nam przestronnych widoków. Ma jednak coś innego, niezwykłego do zaoferowania - karpacką przyrodę dla której jest najważniejszą ostoją. Warto dla niej zatrzymać się na chwilę - „by móc tą chwilą, dla duszy wytchnienia, poczuć szczęścia rozkosz, twego istnienia”, tak samo jak na ławeczce ukrytej pośród parkowych drzew, do czego namawia nas cytowanymi słowami Zofia Szydzik.

Tymczasem przed kulminacją Kolanina szlak na chwilę skręca na południowy wschód. Zaraz potem o godzinie 14.40 zdobywamy jego wierzchołek o wysokości 705 m n.p.m. Chwilkę zatrzymujemy się. Tam gdzie mamy schodzić widać wyniosłe buki. Wydaje się, że zbocze porasta wyłącznie buczyna i faktycznie byłoby tak, gdyby nie malutkie świerki ledwo co wystające ponad ściółkę. Jednak mimo tego gładkie, jasnoszare pnie buczyny karpackiej dominują w tutejszym drzewostanie. Śnieg na tym odcinku zniknął już zupełnie. Niebawem gałęzie drzew pokryją się soczyście zielonymi liśćmi.

Dość łagodne podejście na Kolanin.

Kolanin (705 m n.p.m.).
Kolanin (705 m n.p.m.).

W runie leśnym, pod bukami zdążył już rozkwitnąć Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera), o specyficznym, delikatnym zapachu czosnku. Roślina ta jest subendemitem ogólnokarpackim i poza Karpatami występuje tylko w niewielu miejscach na południowo-wschodniej części niżu.

Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera).
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera).

Zejście z Kolanina z początku nie zapowiada żadnych trudności, lecz wkrótce zaskakuje znaczną stromością. Mieliśmy okazję zmierzyć się nią ostatniego lata i to z około 15 kilogramowym dobytkiem na plecach. Wędrowaliśmy wówczas w przeciwnym kierunku, a na podejściu Kolanina było tak: kilka kroków w górę - stop za drzewem dla złapania oddechu, i tak niemal do samego wierzchołka, jakbyśmy wspinali się na jakiś ośmiotysięcznik. Może to porównanie zbyt śmiałe, ale właśnie tak wyglądał nasz marsz do góry. Zejście wymaga rozwagi, ostrożności i odpowiedniej techniki. Dobrze, że na tym stromym zboczu śnieg już stopniał zupełnie, bo było by to bardzo trudne zejście.

Zaczynamy schodzić z Kolanina. Początkowo łagodnie.
Zaczynamy schodzić z Kolanina. Początkowo łagodnie.

Niebawem zbocze Kolanina załamuje się ostro w dół.
Niebawem zbocze Kolanina załamuje się ostro w dół.

Profil wschodniego zbocza Kolanina.

Na wschodnim stoku Kolanina.
Na wschodnim stoku Kolanina.
Na wschodnim stoku Kolanina.
Na wschodnim stoku Kolanina.

Przez wąwóz pod Kolaninem przepływa na południe potok zbierający wody spływające z okolicznych stoków. Szlak przeprawia się przez niego przez mały mostek z drewnianych bali. Jest to teren nieco podmokły i wilgotny, dogodny dla lepiężników. Zapewne niebawem zarosną ten teren bardzo obficie, a tymczasem mamy tu ich pierwsze kwiatowe pąki. Gdyby zima wcześniej puściła na pewno pojawiły by się dużo wcześniej, gdyż jest to jedna z najwcześniej kwitnących wiosną roślin, a zakwita jeszcze zanim sama wypuści liście. Grube pędy lepiężników wyłoniły się nie tylko w podmokłym gruncie, ale również ponad lustrem spokojnego odcinka potoku. Mamy tu pospolitego na obszarze całego kraju Lepiężnika różowego (Petasites hybridus), ale też rzadko spotykanego na niżu Lepiężnika białego (Petasites albus). Miejsce to upodobał sobie również Złotowłos strojny (Polytrichastrum formosum). Ciemnozielone darnie tego mchu pokrywają próchniejące konary.

Wąwóz w stokach Kolanina.
Wąwóz w stokach Kolanina.

Lepiężnik różowy (Petasites hybridus).
Lepiężnik różowy (Petasites hybridus).

Lepiężnik biały (Petasites albus).
Lepiężnik biały (Petasites albus).

Złotowłos strojny (Polytrichastrum formosum).
Złotowłos strojny (Polytrichastrum formosum).
Złotowłos strojny (Polytrichastrum formosum).

Ścieżka szlaku wprowadza znów na chwilę do jodłowego boru i mijając wiatę  wychodzi na utwardzoną drogę gruntową. Droga ta łączy Świątkową Wielką i Desznicę. Skręcamy na niej w lewo i idziemy jakieś 10 minut, aż szlak odbija z niej na prawo na leśną ścieżkę. Wędrujemy teraz mieszanym lasem, być może z lekką przewagą drzew iglastych. To, że jest to stary las zdają się potwierdzać grupki zawilców gajowych (Anemone nemorosa L.). Roślina ta ze względu na bardzo wolne tempo rozprzestrzeniania się uważany jest za roślinę wskaźnikową dawnych lasów. Pojawiły się już na nich kwiaty - zwinięte jeszcze w pąki, ale lada dzień rozchylą się ozdabiając las. Później zamykać się będą tylko o zmroku i na czas chłodnych, pochmurnych lub deszczowych dni, pochylając się ku dołowi.

Ponowni idziemy przez krótki fragment dawnego boru jodłowego.
Ponownie idziemy przez krótki fragment dawnego boru jodłowego.

W drodze na Przełęcz Hałbowską.
W drodze na Przełęcz Hałbowską.

Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).
Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).

Pokonujemy łagodne stoki dwóch leśnych wzniesień i po blisko godzinie wędrówki od momentu zejścia z Kolanina docieramy na Przełęcz Hałbowską. Robimy odpoczynek. Zaglądamy do starej wysłużonej wiaty, w której zatrzymaliśmy się niespełna rok temu - miłe wspomnienie letniej wędrówki. Niebawem pewnie ją rozbiorą, bo obok stoi nowa obszerniejsza.

Przełęcz Hałbowska (540 m n.p.m.).
Przełęcz Hałbowska (540 m n.p.m.).

Nowo wybudowany schron na Przełęczy Hałbowskiej.
Nowo wybudowany schron na Przełęczy Hałbowskiej.

W starym schronie na Przełęczy Hałbowskiej.
W starym schronie na Przełęczy Hałbowskiej.

Kotki męskie leszczyny pospolitej.
Kotki męskie leszczyny pospolitej na Przełęczy Hałbowskiej.

O godzinie 16.15 ruszamy na ostatnie wzniesienie na trasie dzisiejszej wędrówki. Przed nami Kamień nad Kątami. Jest mokro, bo drogą, którą wiedzie nas czerwony szlak spływa strumień wody. Wiosenne słońce rozpuszcza ostatnie płaty śniegu. Na stokach Kamienia niewielu już go pozostało.

Przy szlaku rosną rośliny o pędach płożących się po wilgotnym podłożu z wzniesionymi i widlasto rozgałęzionymi gałązkami. Są to widłaki (Lycopodium) - bliscy genetycznie potomkowie drzewiastych lepidodendronów i sygilariów sprzed 300 milionów lat temu. Ich wygląd poza wielkością nie zmienił się od tego czasu. Przypominają nieco mchy, ale nimi nie są. Ziele widłaków zawiera znaczne ilości trujących alkaloidów, a jej dojrzewające latem zarodniki są bardzo łatwopalne. Kiedyś pędy widłaka zawieszano pod powałą w dzień Bożego Ciała, gdyż wierzono, że przeciwstawiały się siłom nieczystym oraz chroniły przed marami nocnymi. Dzisiaj już tego się nie robi. Widłaki objęto ochroną gatunkową. Występują na terenie całej Polski, ale już dość rzadko.

Wroniec widlasty, widłak wroniec (Huperzia selago).
Wroniec widlasty, widłak wroniec (Huperzia selago).

Na stokach Kamienia nad Kątami.
Na stokach Kamienia nad Kątami.

Stoki Kamienia nad Kątami.
Stoki Kamienia nad Kątami.

Okolice szczytu Kamienia (714 m n.p.m.) poryte są wychodniami skalnymi. Pośród szczytowych skałek Kamienia występuje Jaworzyna karpacka. Są to bardzo rzadkie zbiorowiska leśne w polskich Karpatach. Szlak przebiega w pobliżu szczytu Kamienia, po czym wchodzimy na wschodnie zbocza masywu Kamienia, na których znajduje się Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Obszar ochrony obejmuje tutaj głównie drzewostan jodłowo-bukowy oraz jaworzyny karpacka. Szlak przeprowadza nas teraz przez ten obszar.

Właśnie pokonaliśmy najwyższa kulminację szlaku na stokach Kamienia nad Kątami.
Właśnie pokonaliśmy najwyższa kulminację szlaku na stokach Kamienia nad Kątami
i weszliśmy na Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Po drugiej stronie góry po niedługim czasie czerwone znaki kierują w lewo na północ wiodąc krawędzią dużej stromizny, lecz wkrótce i tak skręcają w prawo na północny wschód, na równie strome zbocze. Spływa nim bardzo wartki strumień wodny, zasilający płynącą w dolinie, już poza granicami parku - rzekę Wisłokę. Wzdłuż tego potoku wiedzie nasz szlak. Ścieżka miejscami jest kamienista. Trzeba przyznać, że droga w przeciwnym kierunku była by znacznie forsowniejsza. Stromość wschodniego stoku Kamienia, jak również wcześniejszego Kolanina robi wrażenie. Jednak idąc Magurskim Parkiem Narodowym na wschód podejść właściwie nie odczuwamy. Generalnie wciąż obniżamy swoją wysokość zmierzając do najniższego punktu na całym Głównym Szlaku Beskidzkim, który znajduje się w Kątach.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Źródliskowe potoki Wisłoki.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Źródliskowe potoki Wisłoki.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Jeden ze źródliskowych potoków Wisłoki.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Jeden ze źródliskowych potoków Wisłoki.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień” i bardzo strome zejście po stoku Kamienia nad Kątami.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Na stoku Kamienia nad Kątami.

Powolutku schodzimy w dół. Znów przy szlaku pojawiają się stanowiska Żywca gruczołowatego (Cardamine glanduligera). Niektóre wyrastają pomiędzy kamieniami po których prowadzi szlak i musimy uważać, aby ich nie przydeptać. Runo leśne brązowi się jeszcze opadłymi liśćmi, ale niedługo już czekać, aż stoki Kamienia zazielenią się obficie, a ścieżka szlaku ginąć będzie w krzaczastych pędach roślinności. Omijamy powalone fragmenty drzew, a gdy zbocze wyhamowuje już swoją stromość przeskakujemy nad potokiem. Dalej schodzimy w dół, ale już znacznie łagodniej. Jeszcze kilka minut i o 17.25 wychodzimy z Obszaru Ochrony Ścisłej „Kamień”.

Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera).
Żywiec gruczołowaty (Cardamine glanduligera).

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Na stoku Kamienia nad Kątami.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Na stoku Kamienia nad Kątami.

Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Na stoku Kamienia nad Kątami.
Obszar Ochrony Ścisłej „Kamień”. Na stoku Kamienia nad Kątami.

Za kilka minut wyjdziemy już z Magurskiego Parku Narodowego.
Za kilka minut wyjdziemy już z Magurskiego Parku Narodowego.

Ścieżka nasza wpada na utwardzoną drogę gruntową, na której skręcamy w prawo. Przed szlabanem na drodze szlak skręca w lewo na inną leśną drogę i 5 minut później wychodzimy z lasu i opuszczamy Magurski Park Narodowy. Mija godzina 17.35. Wędrujemy dalej drogami polnymi, pośród łąk i pól stanowiących otulinę dla Magurskiego Parku Narodowego. Pojawił się tutaj kolejny symbol wczesnej wiosny - objęte ochroną pierwiosnki wyniosłe (Primula elatior) z charakterystycznymi żółtymi kwiatami z pomarańczowym pierścieniem w gardzieli.

Granica Magurskiego Parku Narodowego.
Żegnamy się z Magurskim Parkiem Narodowym.

Pierwiosnek wyniosły (Primula elatior).
Pierwiosnek wyniosły (Primula elatior).
Pierwiosnek wyniosły (Primula elatior).

Docieramy na wzniesienie o nazwie Uroczysko Obożysko (448 m n.p.m.), na której w 1999 roku postawiono krzyż jako wotum wdzięczności za pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Mamy stąd ładny widok na okoliczne szczyty, z jednej strony mamy pasmo Magury Wątkowskiej (to już za nami), a z drugiej za doliną Wisłoki pasmo Łysej Góry (to przed nami).

Nieco dalej w zacienieniu pośród młodnika odkrywamy kolejny kwiat wczesnej wiosny, dość rzadką odmianę cieniolubnej miodunki. Rośnie tutaj miodunka wąskolistna (Pulmonaria angustifolia L.). Lubi takie siedliska pod drzewami, a zakwita jeszcze zanim drzewa rozwiną swe liście. Posiada dwubarwne kwiaty: młode różowoczerwone i starsze czerwonofioletowe.

Uroczysko Oborzysko (448 m n.p.m.).
Uroczysko Obożysko (448 m n.p.m.).

Uroczysko Oborzysko - krzyż postawiony w 1999 roku jako wotum wdzięczności za pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.
Uroczysko Obożysko - krzyż postawiony w 1999 roku jako wotum wdzięczności
za pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

Zejście z Uroczyska Obożyska. Z prawej widać dolinę Wisłoki i wieś Kąty.

Miodunka wąskolistna (Pulmonaria angustifolia L.).
Miodunka wąskolistna (Pulmonaria angustifolia L.).
Miodunka wąskolistna (Pulmonaria angustifolia L.).

Niebo zaścieliło się warstwą chmur. Mimo to na zachodzie, ponad leśnymi wzniesieniami Magury Wątkowskiej słońce poraża obserwatorów jeszcze dość ostro. Jeszcze kilka minut marszu w dół, wąwozami pośród pól i pierwszych zabudowań wsi Kąty i docieramy do asfaltowej drogi, która wije się serpentynami z Kątów na Przełęcz Hałbowską, skąd wiedzie dalej na drugą stronę przełęczy do Krempnej. Skręcamy na niej w prawo i idąc jej poboczem przechodzimy mostem nad Wisłoką.

Zejście z Uroczyska Obożyska.
Zejście z Uroczyska Obożyska.

Tam pod zachodzącym słońcem pozostał Magurski Park Narodowy.
Tam pod zachodzącym słońcem pozostał Magurski Park Narodowy.

Wąwóz, który sprowadza nas do wsi Kąty.

Kąty. Przed nami Grzywacka Góra - przyjdzie na nią czas podczas kolejnej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim.
We wsi Kąty, pod drugiej stronie Wisłoki.
Przed nami Grzywacka Góra - przyjdzie na nią czas podczas kolejnej wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim.

Pierwsi osadnicy na terenie obecnych Kątów pojawili się na początku XIV wieku, zaś wieś była lokowana w 1398 roku przez Władysława Jagiełłę na prawie niemieckim. Przed nami, ponad wsią od strony północno-wschodniej piętrzy się Grzywacka Góra zwieńczona Milenijnym Krzyżem Papieskim z platformą widokową, z której rozciąga się panorama od Liwocza (562 m n.p.m.) będącego najwyższym wzniesieniem na Pogórzu Ciężkowickim po Cergową (716 m n.p.m.) w Beskidzie Niskim, przez którą za niedługo poprowadzą nas czerwone znaki. Tymczasem kończymy kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego we wsi Kąty, w najniższym punkcie tego szlaku na wysokości 307 m n.p.m.


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas