Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skałka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skałka. Pokaż wszystkie posty
Ten zakątek jest mi dobrze znany.
Znany jest mi z wody, przede wszystkim z Dunajca,
mniej z Popradu, ale trochę też;
znany mi z gór, z całego Beskidu Sądeckiego,
który schodziłem w różnych kierunkach,
i to latem, wiosną, jesienią, a także nie mało zimą.

JP II, 27.07.1982 r.

TRASA:
Krościenko nad Dunajcem (420 m n.p.m.) [czerwony szlak] Dzwonkówka (983 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Przysłop (832 m n.p.m.) [czerwony szlak] Skałka (1163 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Prehybie (1150 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wierch Prehyby [żółty szlak] Przysietnica

OPIS:
Zazieleniła się dolina Dunajca. Pachnie wiosennie. Zaczyna rozkwitać. Przez dwa miesiące zmieniła się zupełnie. Gdy kończyliśmy tu wtedy poprzedni etap było biało - cicha dolina Dunajca ogarnięta była snem zimowym. Teraz jest tu nadal spokojnie, ale gwarniej. Ludzi więcej na uliczkach i cała przyroda przebudzona nabiera rozpędu. Rozkwita.

Bywał w tej dolinie Wojtyła o każdej porze roku i w górach co przed nami się piętrzą. Przed nami malowniczy Beskid Sądecki. Przyszły papież nie omijał go nigdy, a gościł pod jego stokami również jako papież. Dolina Dunajca wyznacza zachodnią granicę Beskidu Sądeckiego. Przebiegał przez nią stary trakt handlowy łączący Sącz i Nowy Targ. W 1348 roku Kazimierz Wielki lokował w tej dolinie miasto, które nazwał „Crosno”. W późniejszych latach zaczęto je nazywać Krościenkiem. Miasteczko rozwijało się dzięki przebiegającemu przez nie traktowi, który przemierzały zarówno karawany kupców, jak też orszaki królewskie, trakt ten był odcinkiem słynnej drogi Via Regia. Tędy też tatarskie czambuły ścigały Świętą Kunegundę, która schroniła się przed nimi w zamku pienińskim, a którą później obwołano patronką Pienin i Krościenka. Uczyniono to zarówno na pamiątkę tamtych wydarzeń, jak również mając na względzie jej niezwykłe cnoty, bo „jako królowa Polska była Kunegunda najdoskonalszym wzorem matki swych poddanych, otaczając ich pieczołowitością i starając się gorliwie o chwałę Bożą” - jak pisano w średniowiecznych „Żywotach Świętych Pańskich”. Święta Kunegunda bardziej znana pod zdrobniałym imieniem jako Święta Kinga jest silnie wpisana w historię Ziemi Sądeckiej.

Święta Kinga przybyła do Polski w 1239 roku jako pięcioletnie dziecko. Została zaręczona z księciem sandomierskim Bolesławem Wstydliwym, synem Leszka Białego, a następnie, mając lat 12, jemu poślubiona. Żyjąc w czystości usilnie pomagała swemu mężowi w odbudowie kraju po niszczycielskim najeździe Tatarów, wsparła również finansowo katedrę krakowską, kościoły i klasztory zakonne. Dostrzegając te zasługi i wkład w dobro księstwa Bolesław wydał w 1257 roku przywilej własności Ziemi Sądeckiej dla swojej małżonki.

Kościół Chrystusa Dobrego Pasterza.
Kościół Chrystusa Dobrego Pasterza.

Papieski obelisk przed kościołem.
Papieski obelisk przed kościołem.

W sądeckim odcinku Małopolskiego Szlaku Papieskiego będziemy wracać do postaci Świętej Kingi, szczególnie w niedalekim Starym Sączu, gdzie założyła zakon klarysek. Tutaj w Krościenku nad Dunajcem nie można pominąć twórcy Ruchu „Światło i Życie”, sługi bożego księdza Franciszka Blachnickiego. To właśnie tutaj powstał jeden z pierwszych ośrodków ruchu oazowego, a Krościenkuo nad Dunajcem stało się odtąd centrum tego ruchu. Było to w latach 60-tych XX wieku, wielu z nas zetknęło się i uczestniczyło w życiu oazowym. Któż nie wraca wspomnieniami do tych lat, do „Barki”, czy „Zwiastunom z gór” i wielu innych oazowych pieśni.

Może nie wszyscy wiedzą, ale Ruch „Światło i Życie” stworzony przez księdza Blachnickiego był zapewne najważniejszą podwaliną do zaistnienia Światowych Dni Młodzieży, zapoczątkowanych przez papieża Jana Pawła II w 1986 roku. Karol Wojtyła był silnie związany z tym ruchem, wspierał go i aktywnie uczestniczył w nim. Parę dni po wyborze na papieża, przy kolacji z przyjaciółmi, wśród których był ksiądz Blachnicki, spogląda na niego i pyta „A co będzie z oazami, jak to będzie… wakacje bez oaz?”. Nikt nie wiedział jak pomóc papieżowi, więc po chwili ciszy on sam dodaje: „Przyjedźcie do Castel Gandolfo! Rozbijcie namioty i zróbcie tu oazę!”. Podczas tamtego wieczoru, 25 października 1978 roku, być może zrodziła się pierwsza myśl do stworzenia ŚDM. Papież nie ukrywał, że źródłem inspiracji do Światowych Dni Młodzieży był ksiądz Blachnicki, o czym pisał tak: „Ks. Franciszek Blachnicki, dziś już sługa Boży, zainicjował tzw. ruch oazowy. Bardzo się z tym ruchem związałem i usiłowałem go wspierać na różne sposoby. (…) stale bywałem na tzw. oazach (…), to wielkie doświadczenie przyniosłem ze sobą do Rzymu. Tu także szukałem jakiegoś jego spożytkowania, stwarzając okazje do spotkań z młodymi. Światowe Dni Młodzieży wyrastają z tamtego doświadczenia”.

Z oazowym życiem spotkamy się podczas IX etapu trasy wariantowej wiodącego przez pobliską górę Błyszcz, która stała się miejscem spotkań grup oazowych od zarania Ruchu „Światło i Życie”. Tymczasem ruszajmy już na dzisiejszą trasę. Powoli oddalamy się od kościoła Chrystusa Dobrego Pasterza, w którym w 2000 roku złożono sarkofag słynnego księdza Blachnickiego, zmarłego w 1987 roku w Niemczech. Bryła tego kościoła inspirowana Trzema Koronami pięknie komponuje się z otoczeniem. Kościół ten wzniesiony został m.in. jako wotum za ocalenie Ojca Świętego Jana Pawła II podczas zamachu na jego życie.

Wnętrze kościoła Chrystusa Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem.
Wnętrze kościoła Chrystusa Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem.
Wnętrze kościoła Chrystusa Dobrego Pasterza w Krościenku nad Dunajcem.

Dunajec.
Dunajec.

O godzinie 7.45 przechodzimy przez most nad Dunajcem, który stanowi naturalną granicę między Gorcami i Beskidem Sądeckim. Rzeka Dunajec jest tutaj jeszcze typowo górską rzeką. Przed uruchomieniem zapory wodnej w Czorsztynie często wylewała, wywołując niekiedy katastrofalne powodzie, jak te z 1934 i 1970 roku. Jadąc wzdłuż niej widzieliśmy wielu wędkarzy stojących w nurcie jej wód. Czysta, dobrze natleniona woda Dunajca stwarza dogodne warunki dla ryb. Występuje w niej pstrąg potokowy, lipień, kleń, brzana, świnka, ukleja, okoń, jelec, brzanka, a okresowo również szczupak, płoć, leszcz, pstrąg tęczowy, głowacica, troć jeziorowa.

Za mostem po czerwonych znakach szlaku skręcamy w lewo na ulicę Zdrojową, a następnie w prawo na ulicę Źródlaną. Znajdujemy się w prawobrzeżnej części Krościenka nad Dunajcem, które dawniej zwane było Przedmieściem, a później po dzień dzisiejszy Zawodziem. Niegdyś Zawodzie oddzielone Dunajcem od głównych zabudowań osady przez które przebiegał ruchliwy trakt Via Regia mogło stanowić miejsce niejakiego azylu w czasach wielkich zaraz. Rzeka w jakimś stopniu izolowała od lewobrzeżnego centrum Krościenka wystawionego bardziej na kontakty zewnętrzne. Znajdziemy tutaj ślady takiego ocalenia. U zbiegu tych ulic mamy starą kapliczkę wotywna pw. Przemienienia Pańskiego, która zbudowana została w 1710 w intencji odwrócenia zarazy dżumy. Jest to nie jedyna wybudowana tutaj kaplica w tej intencji. Ludzie długo mieli w pamięci wielką epidemię dżumy, która w 1710 roku zdziesiątkowała ludność Małopolski. We wnęce kapliczki ponad modrzewiowymi drzwiami wstawiona jest figura św. Floriana, patrona strażaków, zaś we wnętrzu znajdują się obraz z obliczem Przemienionego Pana Jezusa namalowany w 1925 roku przez Stanisława Bochyńskiego z Maniów, a także obrazy namalowane w 1986 roku przez Jadwigę Karkoszkę z Jaworek przedstawiające Świętą Kingę - patronkę ludu i Pienin, Świętego Krzysztofa - patrona flisaków. W ołtarzu są też rzeźby przedstawiające Mojżesza i Eliasza.

Kapliczka wotywna pw. Przemienienia Pańskiego na Zawodziu.
Kapliczka wotywna pw. Przemienienia Pańskiego na Zawodziu.

Asfaltową uliczką podchodzimy stok wzniesienia Stajkowa (706 m n.p.m.). Ponad zabudowaniami mamy drogę utwardzoną, która wiedzie przez widokowe obszary pól i łąk. Stoki Stajkowej od początku XVIII wieku były znane ze źródeł zawierających szczawną wodę. Jej zdrowotne właściwości zostały odkryte w latach 20-tych XIX wieku, a opisane w 1860 roku przez samego Józefa Dietla jako „jedne z najsilniejszych w całej Galicji”. Przypisywano im właściwości lecznicze w schorzeniach układu pokarmowego i i oddechowego. Źródła te znajdują się niedaleko na północ od nas (na przedłużeniu ulicy Polnej), a nazywają się „Stefan” i „Michalina". Istnieją wciąż, choć nie ma już przy nich pijalni i dziewczyn w ludowych strojach nalewających gościom krościeńskiej szczawy. Jest jeszcze jedno źródło na przedłużeniu ulicy Źródlanej, po której maszerujemy. Jest to źródło „Maria”. Droga szlaku prowadzi nas między tymi źródłami, następnie przeprowadza widokowymi partiami w pobliżu wierzchołka Stajkowej i wprowadza do lasu.

Pieniny ze Stajkowej.
Pieniny ze Stajkowej.

Droga przez Stajkową.
Droga przez Stajkową.

Droga przez Groń.
Droga przez Groń.

Sukcesywnie podchodzimy kolejne wzniesienie Groń (803 m n.p.m.) drogą wyżłobioną w stoku góry. W niektórych miejscach jest wydrążona w materiale skalnym. Wierzchołek Gronia omijamy od południowej strony. Za niedużą przełęczą zwaną Siodełkiem mamy szczyt Wisielec (835 m n.p.m.), którego nazwa nawiązuje do istniejącego kiedyś niedaleko stąd cmentarza samobójców, a dokładnie na polance pod szczytem Dzwonkówki, na której zbiegają się granice lasów Krościenka, Jazowska i Szczawnicy. Był to cmentarz bez krzyży, na którym zaznaczano tylko granice pochówków trzema kopcami z kamieni.

Droga przez Groń.
Droga przez Groń.

Piękna kapliczka przy szlaku.
Piękna kapliczka przy szlaku.
Piękna kapliczka przy szlaku.

Polana pod Dzwonkówką.
Polana pod Dzwonkówką.

Widok na Tatry z polany pod Dzwonkówką.
Widok na Tatry z polany pod Dzwonkówką.

Panorama Tatr.
Panorama Tatr.
Panorama Tatr.

Droga przez Dzwonkówkę.
Droga przez Dzwonkówkę.

Podchodzimy Dzwonkówkę, której nazwa nawiązuje do pasterstwa i dzwonków, jakie na szyjach nosiły owce i krowy. W masywie Dzwonkówki znajduje się jeszcze kilka zarastających polan będących pozostałością po dawnym pasterstwie. Na jednej z nich, niewielkiej już stoi drewniana bacówka. Dają one wspaniałe widoki na Pieniny, Tatry, Magurę Spiską. Żółty szlak napotkany w pobliżu szczytu Dzwonkówki krzyżujący się z naszym czerwonym prowadzi przez ciąg takich polan, jak również na wspomniany wcześniej Błyszcz. Dzwonkówkę zdobywamy o godzinie 9.50. Jest na niej usypany kopczyk kamieni, na nim zaś umieszczony jest nieduży obelisk z medalionem przedstawiającym Jana Pawła II. Pod nim wyryto rok 2005.

Dzwonkówka (983 m n.p.m.).
Dzwonkówka (983 m n.p.m.).

Obelisk na Dzwonkówce.
Obelisk na Dzwonkówce.

Tuż za szczytem Dzwonkówki robimy sobie krótką przerwę, po czym schodzimy chwilami dość stromo na wyrazistą przełęcz w masywie. Jej malowniczość jej wyjątkowa. Mamy wspaniały widok na malowniczą przełęcz pozbawioną lasów. Nazywa się ona Przysłop, tak samo jak niewielka osada znajdująca się na niej. Składa się na nią kilka zabudowań, należących niegdyś do miejscowości Obidza, a obecnie leżące w granicach administracyjnych Szczawnicy. Po drugiej stronie Przysłopu wznosi się niski i niewybitny Kuba (888 m n.p.m.), a tuż za nim kopulasty Rokita (898 m n.p.m.). Przełęcz Przysłop (832 m n.p.m.) łączy dwie doliny: dolinę Sopotnickiego Potoku na południu i dolinę Obidzkiego Potoku na północy.

Zejście z Dzwonkówki na Przyslop.
Zejście z Dzwonkówki na Przyslop.

Przysłop.
Przysłop.
Przysłop.

Schodzimy na przełęcz. Na łące przed drewnianą kaplicą stojącej po południowej stronie kobiety wygarbują łąkę. „Szczęść Boże” – pozdrawiamy. Przerywają prace porządkowania terenu, na którym 3 maja odbędzie się coroczna tzw. Msza Partyzancka. Opowiadają o miejscu, w którym mieszkają ze swoimi rodzinami, o jego sielankowości, panującej ciszy i spokoju. Faktycznie, to niezwykłe miejsce, ale przecież gdy nadejdzie zima, to życie tu wcale nie jest takie łatwe – „owszem, ale wystarczy się wcześniej odpowiednio przygotować, zgromadzić odpowiednie zapasy w domu zanim drogi zasypie śnieg” – odpowiadają. Jedna z kobiet, gdy dowiaduje się, że podążamy śladami Jana Pawła II powiada, że gdy jeszcze jako młoda dziewczyna pasła tutaj krowy, zjawił się taki człowiek w długim czarnym płaszczu, z kapeluszem na głowie. Towarzyszył mu inny człowiek, ksiądz. Przypuszcza, że mógł to być Karol Wojtyła, może w towarzystwie Blachnickiego.

Szlak na przełęczy Przysłop.
Szlak na przełęczy Przysłop.

Przysłop.
Przysłop.

Kaplica Partyzancka.
Kaplica Partyzancka.

Na przełęczy stoją pomniki przypominające o tym, że życie na przełęczy jednak nie zawsze było takie sielskie. W czasie II wojny światowej kryjówkę mieli na niej partyzanci AK z oddziału „Wilk” dowodzonego przez por. Krystiana Więckowskiego „Zawiszę”. Przechodzili tędy również kurierzy przeprowadzający ludzi przez granicę, którym tutejsi mieszkańcy udzielali gościny, włącznie z noclegiem. Wiedzieli o tym Niemcy, którzy wielokroć organizowali tutaj obławy, lecz często bezskuteczne, co oczywiście wprawiało w furię okupanta, który dopuszczał się czynów makabrycznych. Po jednej z obław przeprowadzonej w dniu 8.12.1944 roku w odwecie za nieudaną akcję spalili dom Fijasów z sześcioma osobami w środku. W miejscu spalonego domu postawiono drewnianą kaplicę. Dzisiaj jest ona ozdobą malowniczego krajobrazu na przełęczy, ale jednocześnie nosi w sobie pamięć tamtego tragicznego wydarzenia. W dniu 22.12.1944 roku znów zorganizowali na Przysłopie obławę, znów nieudaną. W odwecie zabili dwóch napotkanych mężczyzn. Inną tragedią było zastrzelenie 30.10.1943 roku bacy Wojciecha Słowika, który mimo okrutnych tortur nie wydał partyzantów.

W dniu 21.02.1944 partyzanci podjęli próbę rozbrojenie posterunku policji w Ochotnicy Dolnej. Była to jednak nieudana akcja, partyzanci wrócili na Przysłop, gdzie nad ranem zostali zaskoczeniu niemiecką obławą. Doszło do potyczki, w której zginęło 5 partyzantów i trzech Niemców. Śmierć tych partyzantów upamiętnia pomnik znajdujący się na przełęczy. Obok jest też drugi pomnik poświęcony ofiarom pacyfikacji Przysłopu, dokonanej przez hitlerowców w odwecie za intensywną działalność partyzancką w tym rejonie.

Pomnik na Przysłopie.
Pomnik na Przysłopie.

Opuszczamy przełęcz Przysłop. Podchodzimy krótko stok Kuby, potem Rokity. O godzinie 11.05 przechodzimy głęboko wciętą przełęcz między masywem Skałki i Rokitą. Zaczynamy kolejne ostre podejście, fragmentami odkryte, skąd widzimy Tatry. Wędrujemy dalej głównie lasem, przecinając nieliczne, nieduże polany, będące pozostałością hal pasterskich, które ciągnęły się jeszcze nie tak dawno jedna za drugą na całej długości grzbietu. Takie ciągnęły się również wzdłuż naszego (obecnie leśnego) szlaku, którym przechodzimy teraz przez masyw Skałki. Ciąg tych hal liczył około 2 km długości. Należały do słynnego w tych okolicach bacy Tomasza Guszkiewicza „Grusia” (1824-1910), uznawanego przez miejscowych za czarownika.

Widok z Kuby.
Widok z Kuby. Z prawej masyw Skałki.

Droga przez Kubę.
Droga przez Kubę.

Widok z Kuby na północny zachód.
Widok z Kuby na północny zachód.

Droga przez Rokitę.
Droga przez Rokitę.

Rokita.
Rokita od północno-wschodniej strony.

Droga przez masyw Skałki.
Droga przez masyw Skałki.

Las zieleni się już, choć listki ma jeszcze nieduże. Pod drzewami nie ma już typowych roślin wczesnowiosennych. Napotykamy tylko pojedyncze egzemplarze zawilca gajowego (Anemone nemorosa L.), czy żywca gruczołowatego (Cardamine glanduligera O.Schwarz). Ścielą się jednak łany szczawika zajęczego (Oxalis acetosella L.), który stula listki chroniąc się przed odparowaniem z nich wody. Jest dzisiaj gorąco.

Masyw Skałki kulminuje w trzech wierzchołkach. Kolejno pokonujemy je. Najwyższy z nich, na którym stoi betonowy trójnóg geodezyjny zdobywamy o godzinie 12.10. Pod jego wierzchołkiem na stoku północnym znajduje się jedna z wielu, ale bardzo charakterystyczna skałka zwana Kamieniem św. Kingi, ustanowiona pomnikiem przyrody nieożywionej. Kształtem przypomina taboret z oparciem. Legenda głosi, że w 1285 roku odpoczywała na nim św. Kinga, uciekająca przed Tatarami w Pieniny.

Połacie szczawika zajęczego.
Połacie szczawika zajęczego.

Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).
Zawilec gajowy (Anemone nemorosa L.).

Las na Skałce.
Las na Skałce.

Skałka (1163 m n.p.m.).
Skałka (1163 m n.p.m.).

Mała Prehyba.
Mała Prehyba.

Idąc dalej mijamy wierzchołek Małej Prehyby z wysokim masztem antenowym przekaźnika telewizyjnego. Spotykają się przy nim szlaki przychodzące z południa i północy, ze wschodu i zachodu. Od szczytu Małej Prehyby ciągnie się grzbietem na wschód wąska Hala Prehyba. Kiedyś z pewnością była znacznie większa. Stoi na niej schronisko, przesunięte nieco na południe, ku pięknie widocznym Tatrom i Pieninom. Zatrzymujemy się w nim na odpoczynek i posiłek. Mamy na to bardzo dużo czasu, bo jest dopiero 12.30, a w dalszą drogę planowo wyruszymy dwie godziny później.

Pierwsze schronisko na Prehybie zbudowane zostało w 1936 roku z inicjatywy Kazimierza Sosnowskiego przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Spalili go Niemcy w 1944 roku w odwecie za pomoc udzielaną partyzantom. Nie było go, kiedy przez Prehybę przechodził ksiądz Karol Wojtyła z grupą młodych przyjaciół latem w czasie wycieczki w roku 1954, a także w 1955 kiedy przechodził tędy na nartach. Istniał wówczas tylko niewielki schron turystyczny. Schronisko zostało odbudowane przez PTTK w roku 1958. Odtąd każdej zimy, w latach 1959-1969, biskup, a następnie kardynał Karol Wojtyła zatrzymywał się wraz z przyjaciółmi w nowym schronisku podczas wycieczek narciarskich. W roku 1991 roku spłonęła drewniana część tego schroniska. Odbudowano ją. Dziś schronisko stoi na szlaku tzw. „powtórki z geografii”...

...Była to VII pielgrzymka papieża do ojczyzny. Dnia 16 czerwca 1999 roku na starosądeckich błoniach Jan Paweł II kanonizował św. Kingę. Na zakończenie uroczystości papież przypomniał swoje wędrówki po okolicznych górach. Jego wypowiedź wywołała wielki entuzjazm wśród zgromadzonych: „A teraz jeszcze powtórka z geografii. Jesteśmy tu, w Starym Sączu, skąd wyruszamy ku Dzwonkówce, Wielkiej Raczy na Prehybę, dochodzimy do Wielkiej Raczy. Wracamy na Prehybę i schodzimy albo zjeżdżamy na nartach... na nartach z Prehyby do Szlachtowej i do Krościenka. W Krościenku na Kopiej Górce jest Centrum Oazy. W Krościenku przekraczamy Dunajec, który płynie z Popradem w kierunku Sącza Nowego i Starego i jesteśmy w Sączu z powrotem. A kiedy na Dunajcu jest wysoka woda, to można w pięć, sześć godzin przepłynąć od Nowego Targu do Nowego Sącza. I tyle tej powtórki z geografii.” W ten sposób papież niejako wytyczył swój szlak papieski, i choć zauważono w nim pewne przejęzyczenie, bo przecież Wielka Racza leży w Beskidzie Żywieckim, miejscowi górale orzekli, że „wioter ją do nos przywioł” (papież miał oczywiście na myśli Wielki Rogacz).

Platforma widokowa pod schroniskiem na Prehybie.
Platforma widokowa pod schroniskiem na Prehybie.

Niektórzy wyruszyli już wcześniej.
Niektórzy wyruszyli już wcześniej.

Zbliża się 14.30. Niektórzy wyruszyli już wcześniej w dalszą drogę. Ruszamy za nimi, najpierw w kierunku Wielkiej Prehyby, za którą krzyżują się szlaki turystyczne. Tam obieramy kierunek na Stary Sącz. Idziemy teraz prowadzeni żółtymi znakami. Początkowo prowadzą one wspólnie z niebieskim znakami, ale pokrótce niebieski szlak odchodzi w kierunku Rytra. Z rozdroża widzimy dolinę Popradu, w niej zabudowania Rytra i ruiny zamku ryterskiego na Górze Zamkowej, któremu miejscowość zawdzięcza swoją nazwę.

Pomnik upamiętniający kurierów i partyzantów nowosądeckich z lat 1939-1945.
Pomnik upamiętniający kurierów i partyzantów nowosądeckich z lat 1939-1945.

Rozstaj za Prehybą.
Rozstaj za Prehybą.

Żółty szlak prowadzi w kierunku północnym trawersem po zachodnim stoku bocznego grzbietu, ponad doliną Jaworzynki. To piękny, wręcz fascynujący las bukowy, choć gdzieniegdzie trochę przetrzebiony przez szkodniki. Przecinamy drogę utwardzoną, gdzie trudno znaleźć dalszą część szlaku. Idziemy chwilkę w lewo, potem wracamy - po zejściu na drogę trzeba iść kilkadziesiąt metrów na północ, aby zobaczyć drzewo z kolejnym znakiem szlaku. Znaki prowadzą dalej trawersem poniżej utwardzonej drogi najpierw nieco odkrytym zboczem z widokami na wschodnią część Beskidu Wyspowego. Potem zagłębiamy się w piękny, słoneczny las bukowy. Słońce zniża się ku zachodniemu horyzontowi.

Początek żółtego szlaku.
Początek żółtego szlaku.

Ponad dolinką Jaworzynki.
Ponad dolinką Jaworzynki.

Widok na Rytro.
Widok na Rytro.

Ponad doliną Jaworzynki.
Ponad doliną Jaworzynki.

Bukowy las.
Bukowy las.

Las zieleni się.
Las zieleni się.

Około godziny 16.15 przechodzimy przez niewielki, ale za to gęsty las świerkowy. Panuje w nim dziwny półmrok. Za nim znów mamy przejrzysty las, a niebawem już nie tak bardzo stromą drogę gruntową. Na pewnym odcinku prowadzi efektownymi wąwozami, rozwidlającymi się i na powrót spotykającymi się odnogami. O godzinie 17.10 opuszczamy gęsty las. Wchodzimy między łąki z malowniczymi widokami na dalsze części Beskidu Sądeckiego, zachodnią część Pasma Jaworzyny Krynickiej z kulminującą Makowica. Jeszcze krótkie przejście przez nieduży lasek i widok jest jeszcze bardziej uroczy na zielone pagóry z pasami pól.

Ciemny las.
Ciemny las świerkowy.

Zejście traci na stromości.
Zejście traci na stromości.

Rozwidlające się wąwozy.
Rozwidlające się wąwozy.

Z lewej mamy dolinę wsi Moszczenica Wyżna, z prawej dolinę wsi Przysietnica. O godzinie 17.20 wchodzimy na szosę przecinając grzbiet po którym maszerujemy. Tu opuszczamy żółty szlak, który prowadzi dalej w stronę Starego Sącza, starego, średniowiecznego miasta. Stoi tam przepiękny klasztor sióstr Klarysek i papieski ołtarz polowy przy którym odbyła się kanonizacja św. Kingi.

Dolina wsi Przysietnica.
Dolina wsi Przysietnica. W dali widoczne jest Pasmo Jaworzyny Krynickiej.

Schodzimy do wsi Przysietnica, która od 1280 roku należała do klasztoru klarysek w Starym Sączu, aż do XIV wieku, kiedy w bliżej nieznanych okolicznościach stała się wsią królewską. Dokumenty z czasów św. Kunegundy wymieniają wieś Presecznica, która utożsamiana jest z obecną Przysietnicą. Jej nazwa ma pochodzić od przesieków leśnych, ewentualnie od głębokiej doliny, która przecina góry.

Dzisiejszą wędrówkę kończymy na przedpolach Starego Sącza, bo jeszcze nie nadszedł czas na uroczysty finał głównej trasy Małopolskiego Szlaku Papieskiego, ale jest on już bardzo bliski. Zostało już tylko 7 kilometrów łatwej drogi. Dokończymy ją, gdy będziemy gotowi. Będzie to coś specjalnego.


Kolekcjonerska Karta Etapu




 

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas