Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdziela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdziela. Pokaż wszystkie posty

2

Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 6        rozdział 14
Widzimy już kres tej wyprawy. Dolina pokrywa się cieniem, bo jesienne słońce szybciej chowa się za grzbietami gór. Widzimy zachodnie krańce krainy od lat zwanej Łemkowszczyzną. Do dzisiaj jest tak zwana, choć nie ma już tam łemkowskich wiosek, nie ma Łemków, którzy je zasiedlali.

TRASA:
Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.) Biała Woda Jaworki (parking, ul. Pod Homolami)

OPIS:
Posiedzieliśmy sobie na łemkowskiej łące. Zatrzymaliśmy się nieco powyżej Przełęczy Rozdziela. Doprowadził nas tutaj szlak z Małych Pienin. Rozdziela autentycznie rozdziela Pieniny i Beskid Sądecki, tak więc można powiedzieć, że w tym momencie znajdujemy się w Beskidzie Sądeckim. Mamy teraz zejść do doliny Białej Wody. Gdy zejdziemy do niej granicę między pasmami górskimi będzie wyznaczał płynący przez nią potok.

Dolinę Białej Wody i znajdującą się za nią dolinę Grajcarka ograniczają dwa równoległe do siebie pasma górskie: z lewej pasmo Małych Pienin, zaś z prawej pasmo Radziejowej. Obszar między nimi pod względem rzeźby, krajobrazowości, nie jest jakimś górskim klasykiem, ale czymś znacznie bardziej pociągającym, a w tym jesiennym ubarwieniu wręcz baśniowo wciągającym. Siedzimy sobie więc jeszcze na trawiastym stoku Szczoba. Jego wierzchołek jest niedaleko na północy, schowany w leśnej kępie, my na otwartej przestrzeni nie możemy nasycić się urodą krajobrazu.

Jest tu tak pięknie, że nie chce się wstawać. Jednolite zachmurzenie przekształca się w obłoki, rzucające cienie na rozległe Ruskie Łąki, wkomponowane w pejzaż Rusi Szlacheckiej. Mieszkający tutaj Łemkowie uprawiali ziemię i wypasali. Trochę inaczej to musiało wyglądać za ich czasów, pastwiska zostały, ale pola uprawne zanikły. Śladem po nich są tarasy na stokach. Murawy pastwisk wciąż istnieją, bo po wojnie sprowadzono tutaj górali z Podhala, gdy stracili w Tatrach swoje pastwiska po utworzeniu Tatrzańskiego Parku Narodowego. W Pieniny przeniesiono wówczas ogromne stada owiec.

Oj, zasiedzieliśmy się. Jest godzina piętnasta. Przód grupy znikł nam już z oczu. Pewnie są już w Jaworkach. Kto tu został na szarym końcu... Danusia, Ela, Ala, Ela, Kamila, Bożena, Zbyszek, Aldona, Beata, Wala, Jadzia, Miłka, Grzesiek, Piotrek no i my, czyli Dorota i Marek.

Ruś Szlachtowska.
Ruś Szlachtowska.

W dali, na horyzoncie widzimy Gorce. Ruskie Łąki, podobnie jak Ruś Szlachtowska, nie sięgają aż tak daleko, ale do charakterystycznej, zalesionej Jarmuty (794 m n.p.m.), wyróżnionej współcześnie anteną przekaźnika. Cztery wsi łemkowskie jakie tu istniały były dość licznym skupiskiem ludności. Przed II wojną światową Szlachtowa liczyła około 690 mieszkańców, Jaworki liczyły 640, Biała Woda - 550, a Czarna Woda - 350. Mieszkańcy tych wiosek starali się utrzymać z rolnictwa i pasterstwa. Często to jednak nie wystarczało. Dlatego mężczyźni zajmowali się również drutowaniem garnków, szczególnie ci z Białej Wody, która była uważana za stolicę druciarstwa.

Druciarze wędrowali do głąb Rzeczypospolitej, na Słowację i na Węgry, od wioski do wioski, od miasta do miasta...
A w tem głosik się rozległ małego górala:
— Hej, hej! garnki drutować!... Nie czekał też długo,
Gdyż mu dano robotę i jedną i drugą.
Że chłopczyna szył drutem dokładnie i żywo.
Nie marł z głodu i zimna, miał owszem grosiwo,
I radość promieniła twarz jego różową,
Że nie walił, jak skoczki, o kamienie głową.
(Karol Hoffman, „Za chlebem”, fragm.)

Ruś Szlachtowska.
Ruś Szlachtowska.

Trzy Korony, niżej z prawej Jarmuta.
Trzy Korony, niżej z prawej Jarmuta.
Panorama wokół Białej Wody.
Schodzimy do doliny Białej Wody.
Schodzimy do doliny Białej Wody.

Schodzimy powolutku kierując się żółtym szlakiem przez rudziejąca murawę ku dolinie, gdzie piętrzy się imponujący grzbiet wapienny Smolegowej Skały. Przechodzimy obok bacówki, gdzie w sezonie wypasowym można kupić oscypki. Wypas owiec który jest tutaj obecnie prowadzony, nie jest tak intensywny jak kiedyś. To wypas kulturowy. W czasach Łemków, zwanych góralami rusińskimi, było tu znacznie więcej owiec, ale pasterstwo było skupione przy domostwach. Kazimierz Łapczyński po wycieczce w tych stronach opisywał w 1861 roku, że...
...u Ruśniaków mniej rozwinięty jest żywioł stowarzyszeń jak u polskich i słowackich Górali, nie łączą razem owiec i nie wybierają bacy, ale każdy swoje stadko na własnej polanie pasie i zagania do własnej oddzielnej szopy. Tracą na tym gazdowie, bo każdy musi mieć oddzielnego pasterza, ale zyskuje karpacki wędrowiec. Nic piękniejszego jak na szczytach Karpat ruśniackie polany po skończonej kosowicy (sianokosach), kiedy wyroją się pastuszkami, stadkami owiec i pięknym góralskim bydłem, kiedy zadzwonią tysiącem dzwonków i nagle, po długiej ciszy, zakipią gwarem i życiem. Nie potrzeba Arkadii. U zamożnego gazdy przy szopie bywa maleńki domek-chiżka. Tam mieszkają pasterze, tam się ser i bryndza sporządza i stamtąd w pogodny, cichy, letni wieczór płyną prze­ciągłe śpiewy po falach aromatycznego powietrza. Kto by chciał w pełni użyć arkadyjskiego życia, niech ze Szczawnicy przy końcu lipca zrobi wycieczkę do białowodzińskich szałasów.
Schodzimy do doliny Białej Wody. Z lewej widać bacówkę.
Schodzimy do doliny Białej Wody. Z lewej widać bacówkę.

Bacówka pod przełęczą Rozdziela.
Bacówka pod przełęczą Rozdziela.

O godzinie 15.15 osiągamy na dno doliny Białej Wody, gdzie Brysztański Potok zasila go swoimi wodami. Biała Woda pojawia się tu z północnego wschodu.Przy drodze widzimy stary sad, a powyżej zbocze uformowane w tarasy. Biała Woda skręca tutaj ostro na północny zachód. Tam kierują nas znaki szlaku. Przecinamy bród łączących się potoków i podążamy dalej. Z lewej mijamy składowisko drewna. Z prawej wznosi się Kociubylska Skała, za którą znajdowało się duże osiedle wsi Biała Woda o nazwie Kornaje.

Pola osiedla Kornaje.
Pola osiedla Kornaje.

Jeszcze pod Kociubylską Skałą przecinamy bród Białej Wody. Można też przejść nad nią drewnianym mostkiem. Potok mamy teraz po lewej. Ponad niecką doliny teren pagórkowato podchodzi ku otaczającym dolinę grzbietom pasm górskich.

Rusini Szlachtowscy byli specyficznymi Łemkami. Różnili się od Łemków zza Popradu, bo byli oni od nich „odcięci” wysokimi grzbietami gór. Byli zatem pod silnymi wpływami języka polskiego i słowackiego, kultury przesiąkniętej podhalańskimi i spiskimi zwyczajami. Nie wiadomo skąd się tutaj wzięli, kim byli pierwsi osadnicy Rusi Szlachtowskiej. Nie zachował się żaden dokument lokacyjny żadnej ze wsi. Można tylko przypuszczać, że Szlachtową, a może również Jaworki, założono pod koniec XV wieku. Nie ma też pewności kim byli pierwsi osadnicy, Polakami, czy ludem pasterskim przybyłym ze wschodu lub południa. Pasterskie praktyki przemawiają za tymi drugimi.

W większości dobrowolnie wyemigrowali na tereny ówczesnego ZSRR, gdzie obiecywano im raj i świetlaną przyszłość, ale żadnego raju tam nie zastali, ani czegoś co by zapowiadało świetlaną przyszłość. Wręcz przeciwnie, bieda, którą mieli na Rusi Szlachtowskiej była mniejsza niż tam. Jednak skuszeni obietnicami, wyjechali - aż 1857 ludzi opuściło wtedy Ruś Szlachtowską. Pozostały tylko 23 rodziny. Przekonawszy się o prawdzie Łemkowie chcieli szybko wracać w rodzinne strony, przed rokiem 1946 kilka rodzinom łemkowskim udało się uciec z terenów przesiedleń. Jak się okazało nie na długo, bo czekała na nich przesiedleńcza akcja „Wisła”, która nie była już dobrowolna. Pewnego poranka wojsko otaczało wieś, tak by nikt nie mógł się wymknąć. Dali mieszkańcom godzinę na spakowanie się.

Gdy po roku 1956, władzę państwową przejął rząd Gomułki nastała tzw. odwilż gomułkowska, wtedy Łemkowie mogli powrócić w rodzinne strony. Wrócili jednak tylko nieliczni. Domy ich były spalone, albo zajęte przez sprowadzoną tu ludność polską. Jeśli chcieli tutaj znów mieszkać musieli odkupić swe domy i grunty. To oczywiste, że budziło to wśród nich nienawiść do Polaków.

Stary krzyż.
Stary krzyż.

Znów przecinamy potok i Białą Wodę mamy po prawej. Ponad nim na stoku widoczna jest czerwono zabarwiona skałka - Kornajowska Skała, zwana też Czerwona Skałką lub Sfinksem ze względu na kształt. Naprzeciwko Kornajowskiej Skały, po drugiej stronie potoku znajdują się Konowalskie Skały. Chwilę potem droga ponownie przecina bród i potok wraca na lewą stronę. Kto nie chce zmoczyć butów, może oczywiście w tych miejscach skorzystać z drewnianych mostków. Niebawem w obrębie dawnego osiedla Głębokie mijamy ładną kaskadę potoku, gdzie spadająca z progu skalnego woda wybiła w dnie potoku głębokie zagłębienie wypełnioną wodą tzw. banior.

Kaskada Białej Wody.
Kaskada Białej Wody.

Cóż zostało po Łemkach z Rusi Szlachtowskiej. Niegdyś ludna wieś Biała Woda dzisiaj już w ogóle nie istnieje, Czarna Woda wchłonięta została przez Jaworki, które podobnie jak Szlachtowa zamieszkuje głównie ludność sprowadzona po wysiedleniach. W dolinie Białej Wody zostało niewiele śladów jej łemkowskiej przeszłości. Widzieliśmy już na początku doliny zdziczałe drzewa owocowe otaczające domostwa, tarasy dawnych pól uprawnych. Te elementy ciągną się przez całą dolinę. W trawach można też odszukać stare fundamenty domów, przy drodze stoi drewniany krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.
Krzyż z postacią Chrystusa wyciętą z blachy.

Z prawej stoi duży drewniany budynek gospodarczy, a dalej stylowy dom, wiata. Przed nami widać ostro zwieńczony grzbiet Smolegowej Skały. Droga przechodzi na północną stronę Smolegowej Skały (715 m n.p.m.). Wysokość względna ponad dno doliny wynosi ok. 80 m Z prawej również pojawia się stromy wapienny grzebień Czubatej Skały (675 m n.p.m.). Wchodzimy w tzw. Wąwóz Międzyskały, przełomowy odcinek potoku Biała Woda.

Budynek gospodarczy.
Budynek gospodarczy.

Przed nami Smolegowa Skała.
Przed nami Smolegowa Skała.

Tarasy pól.
Tarasy pól.

Fragment Czubatej Skały.
Fragment Czubatej Skały.

Wąwóz Międzyskały.
Wąwóz Międzyskały.

Za niedługo wychodzimy z wąwozu, gdzie znajduje się wejście z kasami do rezerwatu przyrody „Biała Woda”, który niebawem opuścimy. Niedaleko stąd, w odległości 300 metrów dróżką na prawo mamy pienińską osobliwość - pomnik przyrody „Bazaltowa Skałka”. Jest to wychodnia skalna o wysokości 3,5 m leżąca na bezleśnym stoku, jedyny bazalt w pienińskim pasie skalicowym. Do niedawna jeszcze uważano, że bazalt ten był intruzją magmową, powstałą w miocenie, czyli w okresie 5,3 mln - 23 mln lat temu. Przeprowadzone badania radiometryczne bazaltu określiły jego wiek na kredę, czyli okres 110-120 mln lat temu. Jest on wylewną skałą magmową powstałą z lawy stygnącej na powierzchni litosfery.

Bazaltowa Skałka.
Bazaltowa Skałka.

Jest godzina szesnasta. Z okolic skałki bazaltowej spoglądamy jeszcze na stoki z połemkowskimi tarasami, po czym wracamy na żółty szlak. Idziemy dalej w dół doliny. Po dziesięciu minutach opuszczamy granice wsi Biała Woda. Stoi tu murowana kapliczka z XIX wieku kryta gontem, ocalała pamiątka po Łemkach z Białej Wody. We wnętrzu kapliczki ciekawostka - na ścianie po lewej wisi makatka z wyhaftowaną treścią modlitwy „Ojcze nasz” w języku łemkowskim.

Kapliczką opiekuje się nią pan Filip Ikoniak, jeden z nielicznych Łemków, którzy po akcjach przesiedleńczych powrócili w rodzinne strony. Był dzieckiem, kiedy były wysiedlania. Gdy wrócił do swojej wioski jego dom rodzinny znajdujący się w Jaworkach, stojący nieopodal wylotu wąwozu Homole, był zajęty. Ojciec za pieniądze zarobione w pobliskim „wapienniku” kupił dom w Białej Wodzie.

Tarasy dawnych pól uprawnych.
Tarasy dawnych pól uprawnych.

Osiedle Kornaje.
Osiedle Kornaje.

Łąki u wyjścia z terenów dawnej wsi Biała Woda.
Łąki u wyjścia z terenów dawnej wsi Biała Woda.

Kapliczka przy wejściu do dawnej wsi Biała Woda.
Kapliczka przy wejściu do dawnej wsi Biała Woda.

Wnętrze kapliczki.
Wnętrze kapliczki.
Wnętrze kapliczki.

Makatka w kapliczce, w nieistniejącej wsi Biała Woda.
Makatka w kapliczce
z „Ojcze nasz...” po łemkowsku.
Mała kapliczka.
Mała kapliczka.


Opuszczamy Białą Wodę, przemieszczamy się szosą. Znajdujemy się w Jaworkach (łemk. Явiрки). Pierwsza wzmianka o tej wsi pochodzi z roku 1581 i notowana jest w ruskiej formie Jawyrky (nazwa wsi pochodzi prawdopodobnie od jaworów). Przy szosie stoją nowe domy, trudno tutaj znaleźć coś co pamięta Łemków - Rusinów.

Opuszczamy Białą Wodę.
Opuszczamy Białą Wodę.

Zbliżamy się do centrum Jaworek. O godzinie 16.20 jesteśmy przy Muzycznej Owczarni, znajdującej się po drugiej stronie potoku Biała Woda. Nad potokiem przerzucony jest nowy most wybudowany w 2009 roku w miejsce starego. Zwany jest „Mostem dla Muzyki”. Muzyczna Owczarnia powstała w ostatnich latach XX wieku. W ciągu niedługiego czasu istnienia stała się miejscem kultowym. Przyciąga melomanów, gości znamienitych artystów muzyków. Powstała w adoptowanym starym budynku autentycznej owczarni. Obok, w 2001 roku, dostawiono XIX-wieczny stary wiatrak „koźlak” przeniesiony z terenów wschodniej Polski, w którym znajdują się obecnie miejsca noclegowe dla artystów oraz galeria rzeźby.

Muzyczna Owczarnia.
Muzyczna Owczarnia.

Kilka minut marszu od Muzycznej Owczarni docieramy pod karczmę „Bacówka”, za którą znajduje się rynek. W tym miejscu na wysokości 570 m n.p.m. Biała Woda łączy się z potokiem Czarna Woda, tworząc Grajcarek. W dolinie Czarnej Wody ponoć można jeszcze odszukać ślady dawnej wsi.

Idziemy dalej wzdłuż Grajcarka, przez rynek, a potem poboczem szosy. Z prawej płynie Grajcarek. Na przeciwległym, wysokim brzegu Grajcarka stoi murowana świątynia - kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Zbudowana została jako cerkiew greckokatolicka w 1798 roku, na miejscu poprzedniej drewnianej z 1680 roku. Kiedyś służyła chrześcijanom obrządku wschodniego, podobnie jak cerkiew w Szlachtowej. Z lewej stara bielona kapliczka. Mijamy wejście do Wąwozu Homole. Żegnamy się z Grajcarkiem, za chwile pożegnamy Ruś Szlachtowską.

Rynek w Jaworkach.
Rynek w Jaworkach.

Kapliczka w pobliżu wejścia do Wąwozu Homole.
Kapliczka w pobliżu wejścia do Wąwozu Homole.

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Jaworkach.
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Jaworkach.

Grajcarek.
Grajcarek.

Dalej na zachód znajduje się jeszcze Szlachtowa (łemk. Шляхтова), gdzie Łemków przypomina imponująca cerkiew o trzech kopułach. Została wybudowana w stylu bizantyjskim na planie greckiego krzyża w 1909 roku na miejscu wysłużonej drewnianej cerkwi. W Szlachtowej kończy się Łemkowszczyzna. Łemkowie, którzy odwiedzali znajdującą się dalej Szczawnicę mówili, że idą do Polski, choć w dowodach tożsamości mieli napisane obywatelstwo polskie, bo za Szlachtową kończyła się ich Łemkowszczyzna.

Łemków zawsze łączyła etniczna jedność, silna kulturowa więź, choć ulegali wpływom ościennych narodów. Żyli w swoich wioskach mając za sąsiadów Polaków, z którymi niekiedy łączyli się w rodziny. Po latach trudno ogarnąć umysłem ten cały ciąg wydarzeń, który spowodował ich powojenny dramat. A przede wszystkim jak pojąć intencje ludzi - sprawców tego dramatu. Jakże Łemkowie mają nie czuć urazy za to co się stało, wobec oprawców, którzy ich wygnali z rodzinnej ziemi, z własnych domów.

Serce się kraje, gdy pomyślimy jak wyglądała opuszczona Łemkowszczyzna... krajobraz próchniejących chyży, dziczejących sadów, rozpadających się cerkwi, zapomnianych cmentarzy, przechylających się krzyży przydrożnych, lasów pochłaniających wzgórza i pola uprawne. Nie ma już Łemkowyni z chyżami okolonymi sadami, cerkwiami z mistycznymi śpiewami, wsiami poddanymi odwiecznym rytmom przyrody. Dla ludzi którzy tego nie widzieli, wyobrażenie sobie takiego obrazu może być trudne. Kilkadziesiąt lat temu bezpowrotnie został zniszczony ten naturalny porządek świata Łemków.


Dotarliśmy do kresu jesiennej wędrówki po Łemkowszczyźnie, po jej zachodnich krańcach. Czas by usiąść teraz w domowym zaciszu i oddać się refleksji o tym co tutaj zobaczyliśmy i przeżyliśmy. Czas ochłonąć nieco z doznanych tutaj wrażeń.

Ten dzień, ten etap kończy się, ale do końca całej wędrówki jeszcze daleko. Zbliża się kolejna wyprawa, zimowa edycja wędrówek po Łemkowszczyźnie. Przeniesiemy się wtedy do jej serca. Wrócimy do Beskidu Niskiego.

To było trzy dni temu. Tu zaczynaliśmy jesienny etap wędrówki po Łemkowyni.

Kochani, bardzo miło być z Wami, spędzać czas
na wspólnym wędrowaniu, poznawaniu i zwiedzaniu,

biesiadowaniu przy Waszych przyśpiewkach,
czy bawiąc się przy akompaniamencie kapeli.
Przeleciały nam te trzy dni w mgnieniu oka - jak szkoda,
że tak szybko.

Do zobaczenia na środkowej Łemkowszczyźnie!
Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni!



2

Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 6        rozdział 13
Zbliżamy się do najdalej wysuniętego na zachód cypla Łemkowszczyzny, do Małych Pienin. Małe Pieniny to najbardziej wysunięta na wschód część wapienno-skałkowych Pienin. Leżą na granicy Tatr i Beskidów, ale nie są podobne ani do jednych, ani do drugich. Pokryte są nie tylko lasami, ale również rozległymi łąkami i pastwiskami użytkowanymi niegdyś przez Łemków, które wabią dziś swoją oryginalną krajobrazowością.

TRASA:
Przełęcz Korbalowa (słow. Straňanské sedlo; 730 m n.p.m.) [zielony szlak] Polana pod Wysoką [niebieski szlak] Pod WysokąWysoka (słow. Vysoké Skalky, 1050 m n.p.m.) Pod Wysoką [niebieski szlak] Polana pod Wysoką [niebieski szlak] Smerekowa (słow. Vysoká) [niebieski szlak] Watrisko (960 m n.p.m.) [niebieski szlak] Wierchliczka (słow. Vrchriečky; 964 m n.p.m.) [niebieski szlak] Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.)

OPIS:
Tą wędrówkę rozpoczynamy na Słowacji, na Przełęczy Korbalowej (słow. Straňanské sedlo; 730 m n.p.m.). Będziemy stąd wędrować najpierw ku polsko-słowackiej granicy, która biegnie przez grzbiet Małych Pienin. Miała ona wpływ na zróżnicowanie rozwoju regionów, które rozdzielała.

Przez Przełęcz Korbalową przechodzi droga krajowa nr 543 łącząca miejscowości: Czerwony Klasztor (słow. Červený Kláštor) i Gniazda (słow. Hniezdne) leżącą pod Starą Lubowlą (słow. Stará Ľubovňa). Pod przełęczą po zachodniej stronie widzimy wieś Stráňany, założoną przez Łemków jako przysiółek znajdującego się dalej Wielkiego Lipnika. W języku łemkowskim przysiółek ten nazywany był Folwarkiem, od folwarku należącego do rodu Györgyów i Horváthów-Stansithów, który wówczas znajdował się na jego terenie.

Wielki Lipnik (słow. Veľký Lipník) leżący niżej w dolinie potoku Lipnik jest dużą wsią, założoną w XIII wieku na prawie niemieckim przez ród Görgyów, a skolonizowaną później przez Wołochów. Nie wnikając w etniczne, czy etnograficzne genezy, chyba wtedy wieś stała się wsią łemkowską. Bardzo szybko rozwijała się, wzrastała liczba jej mieszkańców, aż w XIX wieku zaczęło brakować pół uprawnych dla wyżywienia jej mieszkańców. Epidemia cholery jaka wybuchła tutaj w 1831 roku tylko chwilowo zmniejszyła przyrost ludności. Przeludnienie wsi spowodowało falę emigracji pod koniec XIX, głównie do USA. Dzisiaj Wielki Lipnik liczy ponad 1300 mieszkańców, głównie pochodzenia łemkowskiego. Do 1947 roku mieszkańców Wielkiego Lipnika łączyły silne więzy rodzinne i gospodarcze z Rusią Szlachtowską, regionem znajdującym się w Polsce po drugiej stronie grzbietu Małych Pienin.

Przełęcz Korbalowa (słow. Straňanské sedlo; 730 m n.p.m.).
Przełęcz Korbalowa (słow. Straňanské sedlo; 730 m n.p.m.). Widok w kierunku wsi Stráňany.

Okolice Przełęczy Korbalowej, przez którą biegnie zielony szlak można określić jako szczere pola. Nie ma tutaj miejsca - pobocza, gdzie można byłoby zatrzymać autokar. Na szczęście ruch na szosie nie jest duży. Albert, nasz kierowca, zatrzymuje się i zezwala nam na opuszczenie autokaru. Tylko popędza trochę do wysiadania, ale trudno mu się dziwić. Słowacka policja znana jest z bezwzględności.

Cały rejon przełęczy pokrywają łąki, to dzięki nim przełęcz jest niezłym punktem widokowym. Na początku szlaku stoi przydrożny krzyż. Jest tablica informacyjna parku narodowego. Słowacy objęli nim znacznie większy obszar Pienin niż my. Małe Pieniny po polskiej stronie w ogóle nie są objęte ochroną parkową, poza kilkoma rezerwatami.

Z Przełęczy Korbalowej wyruszamy o godzinie 9.55 kierując się ku granicy państwowej znajdującej się na północy, gdzie leży najwyższy szczyt całych Pienin o nazwie Wysokie Skałki (słow. Vysoké Skalky), lub krótko Wysoka. Dawniej szczyt ten miał również inne, lokalne nazwy. Ludność łemkowska nazywała go Pamiarky, przypuszczalnie od znajdującej się kiedyś na szczycie wieży triangulacyjnej. Była też nazywana Kiczerą od Połoniny Kiczera znajdującej się pod szczytem, po północno-zachodniej stronie góry. Wysoką przysłaniają nam niewielkie wzniesienia, z których najwyższym jest Kýčera (959 m n.p.m.). Szlak prowadząc przez łąki skręca w kierunku tych wzniesień, a następnie na prawo obchodząc je od północno-wschodniej strony. Szlak schodzi nieco do jednej z dolinek źródliskowych potoku Kamienka płynącego na południowy wschód do miejscowości Gniazda, gdzie uchodzi do Popradu. Następnie wspina się na przełęcz oddzielającą Kýčerę od Wysokiej.

Początek szlaku na Przełęczy Korbalowej.
Początek szlaku na Przełęczy Korbalowej.

Na przełęcz oddzielającą Kýčerę od Wysokiej.
Na przełęcz oddzielającą Kýčerę od Wysokiej.

Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).
Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).

Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).
Zimowit jesienny (Colchicum autumnale).
Przy szlaku na podmokłych trawiastych połaciach gęsto rosną zimowity jesienne (Colchicum autumnale), symptomy jesieni, przygotowywania się do zimy. Są to rośliny bardzo silnie trujące. Wszystkie jej części zawierają kolchicynę, która w ilości około 0,02 g jest dawką śmiertelną dla człowieka. Dawka taką zawierać może 6 g nasion tej rośliny. Zimowity jesienne są instynktownie omijane przez zwierzęta, nawet ususzone w sianie. Nie szkodzą jedynie owcom i kozom, ale ich mleko po takiej karmie staje się trujące i tym samym nie nadaje się do spożycia. Pierwsze objawy zatrucia pojawiają się u człowieka po 4-6 godzinach po spożyciu: drętwienie i pieczenie w ustach, trudności w przełykaniu, mdłości i wymioty, ostra biegunka (czasami krwawa). Następuje obniżenie temperatury ciała i ciśnienia krwi, a w końcu paraliż i śmierć w wyniku niedowładu układu oddechowego.

Tuż przed przełęczą oddzielającą Kýčerę od Wysokiej, szlak skręca w prawo idąc przez moment wprost na Wysoką, po czym zakręca dalej na prawo i dość płasko wiedzie trawersem ku grzbietowi. Przechodzimy krótko przez niewielki młody las, a następnie widokową polaną o godzinie 10.35 docieramy na granicę państwową. Czas na krótką przerwę.

Widok w kierunku Przełęczy Korbalowej z podejścia na Wysoką.
Widok w kierunku Przełęczy Korbalowej z podejścia na Wysoką.

Przez niewielki młody las.
Przez niewielki młody las.

Widokową polaną.
Widokową polaną.

Widok ze skraju Polany Janeczków.
Po stronie polskiej. Widok ze skraju Polany Janeczków.
Widoczny boczny grzbiet Repowej (918 m n.p.m.) odchodzący od Watriska (szczyt z prawej).

Stoimy na głównym grzbiecie Małych Pienin. Jego północne stoki, pokryte łąkami opadają do doliny potoku Kamionka. Z lewej na zachodzie widzimy szczyt Wysokiej zarośnięty lasem. Z prawej Smerekową (słow. Vysoká; 1013 m n.p.m.) - drugi co do wysokości szczyt Pienin. Szlak zielony schodzi nieco niżej, po czym skręca w lewo na wąską ścieżkę. Wkrótce zaczynamy trawersować porośnięte lasem północno-wschodnie, a następnie północne stoki Wysokiej.

Poniżej trawersowanego przez nas stromego stoku, między drzewami widoczna jest Polana pod Wysoką. Była ona ongiś pokryta polami uprawnymi należącymi do Łemków ze wsi Jaworki. Po ich wysiedleniu tereny te przeznaczono pod wypas bydła i owiec - to dlatego polana przetrwała porośnięta jedynie kilkoma wolno stojącymi drzewami. Podobnie działo się po wojnie z innymi polanami, dlatego Małe Pieniny zachowały swoją niezwykłą atrakcyjność pod względem krajobrazowym.

Docieramy do rozstaju, gdzie zielony szlak odchodzi w dół na Polanę pod Wysoką i wiedzie dalej przez Wąwóz Homole do wsi Jaworki. My zaś wspinamy się ostro w przeciwnym kierunku za niebieskimi znakami, które spotkaliśmy już wcześniej, zaraz po przekroczeniu granicy państwowej. Zbocze przed nami jest bardzo strome, błotniste, a więc też bardzo śliskie. Wspinamy się jednak intensywnie, zastanawiając się jak stąd zejdziemy. Jednocześnie wkraczamy na obszar rezerwatu przyrody „Wysokie Skałki” obejmującego zasięgiem partie wierzchołkowe Wysokiej, na którym rośnie jedyny zachowany w Pieninach fragment górnoreglowego naturalnego lasu świerkowego.

Jakoś pokonujemy stromy stok i dalej szlak prowadzi bardziej płasko, a nawet przez moment obniża się do zagłębienia przed przełęczą Kapralowa Wysoka (935 m n.p.m.). Na Kapralowej Wysokiej osiągamy na powrót polsko-słowacką granicę. Nie jest to właściwe główna przełęcz pomiędzy Wysoką, a znajdującym się na zachodzie szczytem Borsuczyny (939 m n.p.m.). To tylko niewielkie wklęśniecie, a głębsze siodło znajduje się nieopodal na zachodzie. Po przerwie kierujemy się w przeciwną stroną, w lewo na południowy wschód, gdzie odchodzi szlak dojściowy na szczyt Wysokiej.

Odejście na szczyt Wysokiej.
Odejście na szczyt Wysokiej.

Podążamy na szczyt linią grzbietową. W wielu miejscach ze ścieżki wystają wapienne skały. Na trudniejszych, stromych fragmentach szlak prowadzi po metalowych stopniach. Mijamy też dwa punkty widokowe, sztuczne tarasiki otoczone poręczami. Najlepszy punkt widokowy jest jednak na szczycie Wysokiej (1050 m n.p.m.), otoczony również metalowymi barierkami, które chronią przed spadnięciem, szczególnie od wschodniej i południowo-wschodniej strony gdzie znajdują się strome urwiska skalne o wysokości 5-20 m. Szczyt Wysokiej osiągamy o godzinie 11.30.

Na szczycie Wysokiej (słow. Vysoké Skalky; 1050 m n.p.m.).
Na szczycie Wysokiej (słow. Vysoké Skalky; 1050 m n.p.m.).

Stoimy na skałkach szczytowych Wysokiej. Wystają one ponad świerkowe wierzchołki drzew, przez to jest to miejsce niezwykle widokowe. Szczyt Wysokiej sięga dzisiaj chmur, ale nie aż tak bardzo się w nich zanurza, aby pozbawić wszelkich widoków. Trudno jednak liczyć, aby te gęste, niskie chmury odsłoniły nam widok na Tatry, czy Babią Górę, ale Trzy Korony w Pieninach Właściwych po wyczekiwaniu w końcu dojrzeliśmy.

Na południu widoczne są obrzeża Magury Spiskiej (słow. Spišská Magura) od której dzieli nas dolina Lipnika. Tam w dolinie widzimy zabudowania Wielkiego Lipnika. Na południowym wschodzie mamy Przełęcz Korbalową, skąd rozpoczęliśmy dzisiejszą wędrówkę. Widoki nie są dalekie, ale mimo to piękne, jesienne.

Nieco lepsza widoczność występuje na północy. Z lewej widoczna jest dolina Grajcarka, wzdłuż której ulokowane były wioski łemkowskie wchodzące w skład tzw. Rusi Szlachtowskiej. Z prawej mamy pokryte pienińskim połoninami dawne tereny pasterskie. Na wschodzie widoczny jest grzbiet, którym wędrowaliśmy na Wysoką i którym będziemy niebawem przemieszczać się do doliny Białej Wody. Dolina Białej Wody nie jest stąd widoczna, bowiem zasłania ją boczny grzbiet odchodzący od szczytu Watrisko w północno-zachodnim kierunku. Z niego sterczy ponad lasem wapienny grzebień Dziobakowych Skał. Dalej na północy wznosi się Pasmo Radziejowej należące do Beskidu Sądeckiego, którego grzbiet sięga chmur.

Pienińska jesień.
Pienińska jesień.

Widok na Smerekową. Dalej po lewej widać Watrisko.
Widok na Smerekową. Dalej po lewej widać Watrisko.

Pienińska jesień.
Pienińska jesień.

Dolina Lipnika ze wsią Wielki Lipnik.
Dolina Lipnika ze wsią Wielki Lipnik.

Ze szczytu nie zganiają nas z silne, chłodne wiatry, tak jak ostatnim razem. Spędzamy na nim około pół godziny. O godzinie 12.00 zaczynamy z niego schodzić. Chmury nieco rzednieją, jaśnieją prześwietlane blaskiem z kosmosu. Zejście spod Kapralowej Wysokiej nie jest takie trudne, jak nam się wydawało podczas podejścia. Jest ślisko, ale udaje się nam pokonać stromiznę stoku bez upadku. Dalej tym samym trawersem co przed południem, zielonym szlakiem podążamy pod granicę państwową.

Widok z punktu widokowego pod szczytem Wysokiej dolinę Lipnika.
Widok z punktu widokowego pod szczytem Wysokiej dolinę Lipnika.

Widok w kierunku Przełęczy Korbalowej.
Widok w kierunku Przełęczy Korbalowej.

Widok w stronę Pienin Właściwych.
Widok w stronę Pienin Właściwych.

Widok w stronę Pienin Właściwych z Trzema Koronami.
Widok w stronę Pienin Właściwych z Trzema Koronami.

Widok na Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim ze stoków Wysokiej.
Widok na Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim ze stoków Wysokiej.

Wychodzimy z lasu porastającego stok Wysokiej na Polanę Janeczków. Wchodzi ona w skład rozległych Ruskich Łąk, ciągnących się malowniczo aż od znajdującego się na północnym zachodzie masywu Jarmuta (794 m n.p.m.). Tak nazywane są dawne pastwiska Łemków, którzy zasiedlali dolinę Ruskiego Potoku, obecnie znanego pod nazwą Grajcarek. W dolinie tej znajdowały się cztery łemkowskie wioski: Szlachtowa, Jaworki, Czarna Woda i Bała Woda. Ich region w latach 30-tych XX wieku nazwany został Rusią Szlachtowską. Nazwę taką wymyślił prof. Roman Reinfuss, znawca polskiej sztuki ludowej i etnografii Karpat, oraz chyba taki sam jak my wędrowca po Łemkowszczyźnie zafascynowany kulturą Łemków. Jego pierwszym opublikowanym artykułem był tekst o łemkowskim pasterstwie.

Pasterstwo łemkowskie kwitło tutaj na Ruskich Łąkach. Łąki te nie zarosły tak jak gdzie indziej, bo po wojnie, po przesiedleniach ludności łemkowskiej sprowadzono tutaj górali z Podhala, którym zabrano tereny wypasowe w Tatrach. Za sprawą tamtych wypasów w Pieninach jest jeszcze wiele niezarośniętych hal.

Znów jesteśmy pod granicą państwową, gdzie zielony szlak odchodzi na Słowację, na Przełęcz Korbalową. Niebieski szlak prowadzi nas dalej wzdłuż granicy. Z lewej rozciągają się przepięknie Ruskie Łąki, pokrywające pofałdowane zbocza, opadające do doliny Grajcarka, w której widoczne są zabudowania wsi Jaworki. Za doliną Grajcarka wznosi się lesiste Pasmo Radziejowej. Widać na nim doskonale Radziejową (1266 m n.p.m.) najwyższy szczyt tego pasma i całego Beskidu Sądeckiego. Łatwo też wskazać na nim Przechybę (1173 m n.p.m.) „zaznaczoną” masztem stacji przekaźnikowej. W odniesieniu do szczytu Przechyby często używa się nazwy Prehyba. Nazwa ta przetrwała po Łemkach mieszkających na Rusi Szlachtowskiej. Łemkowie nazywali tak najpierw halę na stokach góry (początkowo Perehyba), a potem nazwę tą przenieśli na szczyt góry.

Polana Janeczków.
Polana Janeczków.

Wysoka widziana z Polany Janeczków.
Wysoka widziana z Polany Janeczków.

Garb przed Smerekową.
Garb przed Smerekową.

Efektownie stąd widać Dziobakowe Skały na zachodnich stokach Repowej (918 m n.p.m.), a za nami ładnie prezentuje się Wysoka. Tymczasem szlak niebieski podprowadza nas łagodnie pod szczyt Smerekowej (słow. Vysoká; 1013 m n.p.m.), który leży na stronie słowackiej. Przechodzimy poniżej niego, mijając z prawej wychodnię skalną. Za szczytem Smerekowej schodzimy na skraj polany Zaskalskie, pod którą na Bosiłskim Uboczu niegdyś stało wiele łemkowskich chyży, zaś polanę pokrywał kompleks pól uprawnych i pastwisk.

Polana Zaskalskie.
Polana Zaskalskie. Przed nami widać Dziobakowe Skały.
Horyzont zamyka Pasmo Radziejowej.

Polana Zaskalskie.
Polana Zaskalskie. Widok na szczyt Watrisko (960 m n.p.m.).

Polana Zaskalskie.
Polana Zaskalskie. Przed nami widać Dziobakowe Skały.
Z prawej horyzont zamyka Pasmo Radziejowej . Z lewej widać Gorce.

Polana Zaskalskie.
Polana Zaskalskie.

Wkrótce dochodzimy do dość stromego zbocza. Szlak sprowadza tędy szeroką drogą na przełęcz pod Watriskiem. W szerokim, trawiastym siodle przełęczy robimy sobie postój. Mamy stąd wspaniałą panoramę na główny grzbiet Małych Pienin, który dotąd przeszliśmy, a nawet dalej po Borsuczyny i Durbaszkę. No a jeszcze dalej widoczne są Trzy Korony, a jeszcze dalej Gorce. Na obszarze pod przełęczą rośnie szkółka leśna. Zapewne kiedyś zabierze ona stąd ten ładny widok. Szczyt Watrisko (960 m n.p.m.) jest tuż, tuż. Szybko pokonujemy stok przed nami, ale szczyt Watrisko znajduje się nieco na lewo od naszego szlaku. Przechodzimy nieopodal niego - to zalesiony odcinek szlaku. Dalej podążamy w kierunku Wierchliczki (słow. Vrchriečky; 964 m n.p.m.) przez podmokłe polanki pośród modrzewiowych zagajników, aż w pewnym momencie las kończy się, a przed nami rozściela się wspaniała połonina. Schodzimy na Przełęcz Rozdziela.

Przełęcz pod Watriskiem.
Przełęcz pod Watriskiem. Skalisty szczyt Watriska widoczny nieco z lewej.

Przełęcz pod Watriskiem.
Przełęcz pod Watriskiem. Z lewej widać Wysoką, na prawo w dali zobaczyć można Trzy Korony.

Z lewej widzimy efektowne Brysztańskie Skały, u stóp których stały niegdyś trzy zagrody osiedla Brysztan, należącego do nieistniejącej już wsi łemkowskiej Biała Woda. O godzinie 14.30 przechodzimy siodło przełęczy Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.), przed którą kończą się Pieniny, a za którą rozpoczyna się Beskid Sądecki. Szerokie siodło przełęczy rozdziela pasma górskie. Przełęcz ta jednocześnie łączy dwie wioski łemkowskie: Litmanową (słow. Litmanová) na Słowacji zamieszkałą przez ludność pochodzenia łemkowskiego i Białą Wodę, niegdyś bardzo ludną wioskę łemkowską liczącą 110 gospodarstw, dziś zupełnie pustą, wyludnioną, nieistniejącą.

Stoki Wierchliczki. Z lewej Brysztańskie Skały.
Stoki Wierchliczki. Z lewej Brysztańskie Skały.

Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.).
Przełęcz Rozdziela (słow. sedlo Rozdiel; 803 m n.p.m.) z stoku Wierchliczki.

Przed nami dolina Białej Wody.
Przed nami dolina Białej Wody. Z lewej widoczne są Trzy Korony.

Zbliżenie na Trzy Korony (z lewej). Z prawej zalesiona Jarmuta z masztem antenowym.
Zbliżenie na Trzy Korony (z lewej). Z prawej zalesiona Jarmuta z masztem antenowym.
Pod Jarmutą leży wieś Szlachtowa, gdzie kończy się Ruś Szlachowska

Przed nami ciągnie się malownicza dolina najdalej wysuniętej na zachód Łemkowszczyzny w Polsce, zwanej Rusią Szlachtowską. Płynie przez nią potok Grajcarek nazywany wcześniej Ruskim Potokiem. Zasilany jest on m.in. Białą Wodą i Czarną Wodą łączącymi się we wsi Jaworki, również połemkowskiej wsi. Pod doskonale widocznym masywem Jarmuty (794 m n.p.m.) leży wieś Szlachtowa, ostatnia na zachodzie wioska Rusi Szlachtowskiej, jak i całej Łemkowszczyzny. Po odpoczynku zejdziemy do tej doliny, tam czeka nas koniec tej wędrówki.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas