Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powroźnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powroźnik. Pokaż wszystkie posty

2

Beskid Sądecki, Pieniny
ZACHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 4        rozdział 8
Natura nie czeka. Przyroda zagarnęła wiele opuszczonych wiosek łemkowskich, wcześniej ograbionych i zniszczonych. Zarosły już trawą lub zagarnął je las. Takie właśnie wioski widzieliśmy ostatnim razem, a właściwie to co po nich zostało: cerkwisko, krzyż przydrożny, zdziczałe drzewa owocowe. Te wioski przymusem pozbawione gospodarzy nie znalazły już nowych zasiedleńców. Zostały pozostawione na pastwę wszechogarniającej pustki i łapczywej przyrody. Nie wszędzie jednak tak się stało... „na szczęście” chciałoby się powiedzieć, ale coś nas powstrzymuje od takiego stwierdzenia, bo mamy świadomość, że za tym ocaleniem kryje się dramat przesiedleń. W tych powtórnie zasiedlonych wioskach coraz trudniej znaleźć łemkowską chyżę, ale zazwyczaj gdzieś w otoczeniu drzew wciąż stoi ocalona, unikatowa świątynia, idealnie wpisująca się w krajobraz starej Łemkowszczyzny, zwana tutaj cerkwią. Zadziwiają wspaniałą bryłą, kunsztem wykonania i świadczą współczesnym o łemkowskiej przeszłości.

Na szlakach łemkowskiej Sądecczyzny niemal w każdej miejscowości można natknąć się na urokliwą cerkiew. W powojennych czasach napływu nowych osadników przejęło je duszpasterstwo rzymskokatolickie. Wcześniej służyły Łemkom.

W swoich początkach Łemkowie, jako pasterski lud Rusinów byli wyznawcami prawosławia. Było tak do Unii Brzeskiej zawartej w 1596 roku, która miała na celu ujednolicenie katolickich wyznań na obszarze wielo wyznaniowego kraju. Podyktowana była ona względami nie tylko religijnymi, ale również politycznymi, obawa przed terytorialnymi zapędami prawosławnej Moskwy. Nie wszyscy prawosławni duchowni podporządkowali się ustaleniom Unii Brzeskiej, ale część z nich przyjęła zwierzchność papieża oraz doktryny kościoła katolickiego, z zachowaniem dotychczasowej liturgii bizantyjskiej. W ten sposób powstał greckokatolicki kościół unicki, który objął zasięgiem Łemkowszczyznę. Łemkowie należeli do kościoła katolickiego, modlili się zaś w obrządku wschodnim. Proces ten trwał jednak wiele lat, bo wśród ludności łemkowskiej długo utrzymywała się niechęć wobec świadomego zerwania z dotychczasowa wiarą.

Tuż przed I wojną światową, w wyniku rusofilskiej propagandy w latach dwudziestych rozpoczęło się masowy powrót ludności łemkowskiej na prawosławie. Powstawały wówczas na Łemkowszczyźnie nowe cerkwie dla obrządku prawosławnego, bo w świetle prawa istniejących cerkwi nie można było odebrać kościołowi greckokatolickiemu, nawet gdy cała wieś przeszła na prawosławie. Stąd też w okresie międzywojennym we wsiach łemkowskich spotkać się można było nawet z dwoma cerkwiami stojącymi w tym samym czasie.

Cerkwie są wpisane w krajobraz Łemkowszczyzny, są świadectwem jej historii i kultury. Jedna z najpiękniejszych, perła wśród pereł wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO stoi w Powroźniku, starej wsi powstałej najprawdopodobniej już XIV wieku, choć jej lokacja na prawie wołoskim przeprowadzona została w 1565 roku. W przeszłości zamieszkana była głównie przez Łemków. Część z nich wyjechała stąd w 1940 roku do ZSRR. Było to 140 rodzin. Wyjechali tylko z bagażem podręcznym zachęceni obietnicami dobrobytu. Pozostałą część ludności łemkowskiej wysiedlono na ziemie zachodnie w 1947 roku w wyniku akcji „Wisła”. W spadku po nich została drewniana cerkiew greckokatolicka św. Jakuba Młodszego, pełniąca obecnie funkcję kościoła rzymskokatolickiego.

Przed furtą na teren cerkiewny.
Przed furtą na teren cerkiewny.

Cerkiew grekokatolicka św. Jakuba Młodszego Apostoła w Powroźniku.
Przed wejściem do cerkwi św. Jakuba Młodszego Apostoła w Powroźniku.

Zjawiamy się w Powroźniku korzystając z zaproszenia kustosza i lokalnego przewodnika pana Pawła. Czeka już na nas stojąc prze furtą wprowadzającą na cerkiewny teren, ogrodzony kamiennym murkiem z gontowym daszkiem. Dzisiaj nie będziemy jego jedynymi gośćmi. O trzynastej przyjeżdżają przedstawiciele komitetu UNESCO, by zastanawiać się nad dalszymi działaniami dla zachowania unikatowości cerkwi w Powroźniku, uznanej za szczególny przykład typu budowli sakralnej, stanowiącej jednocześnie wyjątkowe świadectwo tradycji kulturowej w historii ludzkości.

Byliśmy tutaj rok temu i zauroczyliśmy się, choć dane nam było zobaczyć tą świątynię jedynie z zewnątrz. Już wtedy postanowiliśmy tu wrócić i jesteśmy. Pan Paweł zaprasza nas do wnętrza świątyni. Wchodzimy.

Prezbiterium.
Prezbiterium.

Cerkiew św. Jakuba w Powroźniku jest najstarszą zachowaną cerkwią łemkowską w polskich Karpatach. Wyryty napis na jednej z belek nawy podaje datę jej budowy: 1604 rok. Są tacy, którzy przesuwają moment powstania tej świątyni na rok 1600. Bez względu na to, którą datę przyjąć i tak będzie ona bezcennym zabytkiem sakralnego budownictwa drewnianego. W jej wnętrzu wyczuwamy inny czas, inną przestrzeń - mistyczną i niepojętą, bo jak przez tyle lat cała ta złożona konstrukcja wiekowej cerkwi mogła przetrwać. Rozglądamy się w jej wnętrzu nie mogąc uwierzyć, że te stare ściany, ten sam strop, spoglądają na wiernych od ponad 400 lat!

Przez te lata cerkiew była przebudowywana, czy rozbudowywana, a nawet przenoszona na balach by uchronić ją od powodzi, ale wciąż tkwią w niej stare drwa budulca. Niektóre z nich zdobione pięknymi polichromiami, tak jak obecna zakrystia, która przed rozbudową cerkwi w latach 1813-1814 stanowiła prezbiterium świątyni. Polichromie te datuje się na 1607 rok.

Wnętrze cerkwi - część dla wiernych.
Nawa.

Zasadniczy element wyposażenia każdej cerkwi stanowi ikonostas oddzielający prezbiterium od nawy. To niezwykle ozdobny element, z wstawionymi rzędami pięknych ikon. Ten w powroźnickiej cerkwi pochodzi z lat 1743-44. Utrzymany we wspaniałej kolorystyce cynobru i złota nie stanowi jednak jednolitej konstrukcji, tak jak ikonostasy w innych cerkwiach. Jest podzielony na dwie części. Dolną jego część przesunięto na tył zwiększając powierzchnię świątyni dla wiernych. Modyfikację taką przeprowadzono w okresie powojennym podczas przystosowania cerkwi greckokatolickiej do obrządku kościoła rzymskokatolickiego. Obecnie planuje się na powrót przywrócenie pierwotnego wyglądu świątyni i połączenie rozdzielonych części ikonostasu. Decyzja w tej sprawie maja być podjęta właśnie dzisiaj podczas wizytacji przedstawicieli UNESCO, a właściwie ponoć jest już podjęta, tylko pozostaje kwestia kiedy to zrobić: czy teraz, czy poczekać jeszcze na zakończenie renowacji wyposażenia cerkwi. Nie do wiary: zwiedzamy cerkiew w historycznym momencie. Wyobraźnia szaleje próbując ukazać obraz jej wnętrza po zmianach, jakie mają niebawem nastąpić. Przeszywają już nas te emocje, jakie poczujemy, gdy kiedyś znowu zaglądniemy do tej cerkwi. To będzie niesamowite przeżycie, gdy zobaczymy ją taką, jaką ją kiedyś sprawiono.

Górna część ikonostasu pozostawiona na swoim pierwotnym miejscu.
Górna część ikonostasu pozostawiona na swoim pierwotnym miejscu.

Ołtarz.
Ołtarz i przesunięta część ikonostasu.

Wnętrze świątyni zdobią też inne stare ikony, z których największą jest „Sąd Ostateczny” z 1923 roku. Znajduje się na bocznej, południowej ścianie prezbiterium. Widzimy na niej jak aniołowie zwijają nieboskłon ze słońcem, księżycem i gwiazdami. Pod nim znajduje się postać Chrystusa Pantokratora, w mandorli podtrzymywanej przez archaniołów. Po jego lewej i prawej zbliżają się do niego archaniołowie prowadzeni przez Maryję i św. Jana Chrzciciela. Niżej widać siedzących apostołów, pomiędzy którymi przygotowany jest tron z rozłożoną ewangelią oczekujący na sędziego. Pod tronem tym widać rękę Boga z wagą dobrych i złych uczynków. Przy tronie znajdują się Adam i Ewa, a za nimi stoją zbawieni. Nieopodal za Ewą mamy Mojżesza trzymającego kamienne tablice z przykazaniami, który wskazuje potępionym drogę do Chrystusa. Nie wszyscy jednak będą zbawieni. U wagi widać uczepione diabły, którzy chcą zafałszować jej wskazania. Nic z tego - Michał Archanioł strąca ich do piekielnej czeluści, z której wypełza wąż z zaznaczonymi na ciele 33 pierścieniami grzechów. W rzece piekielnego ognia widać już kotłujących się potępionych. Nieco wyżej dostrzegamy kulę ziemską. Otaczają ją aniołowie z trąbami anielskimi, ogłaszającymi Sąd Ostateczny. Zmarli powstają na jej dźwięk. Po lewej u dołu w owalu uwidoczniony został raju. Do jego bram zbawionych prowadzi św. Piotr.

Ikona „Sąd Ostateczny” z 1923 roku.
Ikona „Sąd Ostateczny” z 1923 roku.

Naprzeciwko „Sądu Ostatecznego”, na północnej ścianie prezbiterium mamy ikonę przedstawiającą patrona świątyni - św. Jakuba Młodszego Apostoła. Pochodzi z lat 20-tych XVII wieku, a wykonane zostało najprawdopodobniej przez autora „Sądu Ostatecznego” Pawłentego Radymskiego. Święty został ukazany z otwartą księga w lewej dłoni. Prawą dłoń podnosi w gestykulacji napominania, albo nauczania. Po bokach pokazane są sceny z życia świętego: narodzenie, nauczenie, męczeńska śmierć i pogrzeb.

Ikona przedstawiająca patrona świątyni św. Jakuba Młodszego Apostoła.
Ikona przedstawiająca patrona świątyni św. Jakuba Młodszego Apostoła.

Tabernakulum.
Tabernakulum.

Prezbiterium. Z lewej widoczne wejście do zakrystii.
Prezbiterium. Z lewej widoczne wejście do zakrystii.

Dekoracja malarska cerkwi w Powroźniku nie kończy się na wymienionych ikonach. Poza nimi uwagę zwraca ambona w nawie umieszczona przy południowej ścianie. Ma podobną kolorystykę i zdobienia jak ikonostas, bo została wykonana równocześnie z nim. Jej ścianki zdobią wizerunki Chrystusa Pantokratora i czterech ewangelistów. Na południowej ścianie uwagę zwracają również okna, których nie ma na północnej ścianie. Tak właśnie budowano najstarsze cerkwie, w obawie przed złymi mocami, które jak wierzono czają się po stronie północnej.

Ambona na południowej ścianie.
Ambona na południowej ścianie.

Wnętrze cerkwi św. Jakuba Młodszego Apostoła w Powroźniku.
Wnętrze cerkwi św. Jakuba Młodszego Apostoła w Powroźniku.

O godzinie 12.20 kończy się ekscytująca opowieść pana Pawła. Mógłby godzinami jeszcze opowiadać o łemkowskiej świątyni, o każdym jej drewnianym kawałeczku. Jednak sami uświadomiliśmy go, że przed nami jeszcze trasa górska. Zresztą wkrótce mają tutaj pojawić się przedstawiciele UNESCO i im czas będzie musiał poświęcić.

Wychodzimy na zewnątrz. Chmury w jakiś cudowny sposób odpłynęły znad wioski. Rozeszły się na obrzeża horyzontu. Słońce przenika przez drzewostan otaczający cerkiew rzucając promienie na jej drewno. Oglądamy ją z zewnętrz. Liście drzew nabrały już pierwszych jesiennych kolorów. Zdobią je, ale jednocześnie przysłaniają cerkiew. Z bliska, spomiędzy drzew widać jej bryłę i składające się na nią elementy.

Nowy kościół w Powroźniku.
Nowy kościół w Powroźniku.
Chmury w jakiś cudowny sposób odpłynęły znad wioski.

Teren cerkiewny od południowej strony.
Teren cerkiewny od południowej strony.

Cerkiew w Powroźniku reprezentuje klasyczny styl cerkwi zachodniołemkowskich. Charakteryzują je trzy silnie wyeksponowane w zewnętrznej bryle świątyni szeregowo umiejscowione pomieszczenia cerkwi:
  • prezbiterium - będące najświętszym miejscem w cerkwi, do którego wstęp mają tylko sprawujący liturgię oraz służba cerkiewna,
  • nawa - stanowiąca miejsce dla wiernych, w którym dawniej mogli gromadzić się wyłącznie mężczyźni,
  • babiniec - pomieszczenie przeznaczone dla kobiet.

Nad babińcem znajduje się czworoboczna izbicowa wieża (izbica). W wieży tej zachował się dzwon wykonany w 1615 roku o ponoć magicznych właściwościach do rozpędzania burzy. Zewnętrzną bryłę prezbiterium, nawy i babińca wieńczą baniaste hełmy zwane makowicami, zwieńczone krzyżami.

Cerkiew od południowo-wschodniej strony.
Cerkiew od południowo-wschodniej strony.

Cerkiew od północno-wschodniej strony.
Cerkiew od północno-wschodniej strony.

Wieża z izbicą nad babińcem widoczna od południowej strony. Z prawej przylega do niej nawa.
Wieża z izbicą nad babińcem widoczna od południowej strony. Z prawej przylega do niej nawa.

Teren cerkwi otoczony kamiennym murem. Nasadzony kręgiem wysokich drzew ma swój specyficzny klimat natchniony głębokim spokojem, ale i melancholią czasu minionego. Pobyt tutaj był dla nas ogromnym duchowym przeżyciem. Dziękujemy gospodarzowi, kustoszowi i przewodnikowi po cerkwi w Powroźniku, panu Pawłowi. Oby każda cerkiew na Łemkowszczyźnie miała takiego opiekuna. Znajdujemy się u stóp Gór Leluchowskich, gór odludnych, takich w sam raz na wędrówkę z jesienną zadumą o tym co przeminęło i przemija. Tam niegdyś przebiegały łemkowskie drogi, a dzisiaj stanowią zaciszne ustronie porośnięte niwami traw i dzikim lasem.

W Leluchowie – miła zaczyna się koniec świata;
Tam anioł traci głowę, z brzozami się brata.

(Leluchów - Stare Dobre Małżeństwo)
Zatem tam na końcu świata zaczynamy tą wędrówkę. Już nie wiemy która to z kolei w tym roku - było ich tak wiele, że nie nadążamy podzielić się ich wspomnieniem, bo ledwie kończy się jedna, a już zaczyna się następna. We własnym domu staliśmy się chyba gośćmi. Nawet plecaki przestaliśmy rozpakowywać po powrocie do domu, poprzestając na małej przepierce i wymianie prowiantu. Czekają sobie na podłodze oparte o szafkę, a nim zgubią zapach wiatru z ostatniej wędrówki wnet przychodzi taki dzień jak dziś.

TRASA:
Leluchów (490 m n.p.m.) niebieski szlak Kraczonik (936 m n.p.m.) niebieski szlak Zimne (916 m n.p.m.) niebieski szlak Powroźnik (480 m n.p.m.)

OPIS:
To już czas jesieni barwiącej beskidzkie lasy. W Leluchowie, gdzie zaczyna się koniec świata przygraniczne targowisko jest ostatnim gwarnym miejscem na krańcach ludzkości. Na wschodzie jest jeszcze tylko jedna zaciszna wioska - Dubne, a dalej na wschód i na południe ciągną się obszary spokoju, na których nie często spotyka się innych wędrowców. Znajdujemy się na zachodnich krańcach dawnej Łemkowszczyzny. Tutaj po wojnie wioski znalazły nowych mieszkańców, a te znajdujące się dalej na wschód w większości obrosła zdziczała przyroda. To tam właśnie jest koniec świata, który tutaj w Leluchowie ma swój początek, jak to wyśpiewuje zespół Stare Dobre Małżeństwo.

Szosa w Leluchowie.
Szosa w Leluchowie, prowadząca dalej do wsi Dubne.

W Leluchowie u stóp Kraczonika.
W Leluchowie u stóp Kraczonika.

Niegdyś Leluchów zamieszkiwali Łemkowie, nazywani przez innych Łemków Wenhrinami, albo Węgrincami, czyli Węgrami, ze względu na położenie geograficzne i dobre stosunki z południowym sąsiadem, z terenów zwanych Górnymi Węgrami. Sąsiedztwo to miało wpływ na wytworzenie się specyficznej dla tej miejscowości gwary i stroju ludowego. Leluchowianie żyli z ziemi uprawianej po obu stronach dzisiejszej granicy polsko-słowackiej, rozlokowanej nie tylko w dolinach, ale również na stokach i grzbietach Gór Leluchowskich, wówczas wolnych od lasu. Ów wiejski krajobraz i życie zaczęły się jednak tu zmieniać zaraz po II wojnie światowej. W wyniku wysiedlenia w 1947 roku nagle zniknęli stąd Łemkowie - dawni Wenhrinowie zostali przesiedleni na ziemie odzyskane. Zachowała się po nich tylko drewniana cerkiew pod wezwaniem świętego Dymitra, położona na stokach Kraczonika, która obecnie służy jako kościół filialny parafii w Muszynie.

Cerkiew św. Dymitra w Leluchowie.
Cerkiew św. Dymitra w Leluchowie.

Nie jest pewne odkąd istnieje cerkiew w Leluchowie. Wiadomo tylko, że parafia grekokatolicka istniała tu od połowy XVIII wieku. Nie ma pewności, czy rok 1861 pojawiający się w różnych opracowaniach, to rok budowy cerkwi, czy też jej rozbudowy. Dzisiaj cerkiew św. Dymitra jest największą ozdobą Leluchowa, a zarazem przykładem świątyni o architekturze typowej dla tych terenów, reprezentującej styl zachodniołemkowski.

Z kolei ozdobą wnętrza cerkwi św. Dymitra jest piękny ikonostas pochodzący z XIX wieku. Jednym z autorów ikon jest bardejowski mistrz Victorin Zompf. Całości wystroju dopełniają ołtarze boczne oraz ambona z postaciami czterech Ewangelistów. Na lewym bocznym ołtarzu znajduje się ciekawy obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku z twarzą Chrystusa przedstawioną nietypowo, bez oznak męki Pańskiej. Nieopodal cerkwi znajduje się niewielka dzwonnica z dwudziestowiecznymi dzwonami.

Ikonostas w cerkwi św. Dymitra w Leluchowie.
Ikonostas w cerkwi św. Dymitra w Leluchowie.

Obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku.
Obraz „Chusta św. Weroniki” z końca XVIII wieku.

Cerkiewna dzwonnica.
Cerkiewna dzwonnica.

Z Leluchowa zamierzamy udać się na północ, w Góry Leluchowskie - najmniej znane pasmo Beskidu Sądeckiego, leżące w cieniu znacznie większych pasm tego Beskidu: Pasma Radziejowej i Pasma Jaworzyny Krynickiej, poprzecinanych mnogą siatką szlaków turystycznych, a zespolonych Głównym Szlakiem Beskidzkim przebiegającym przez ich grzbiety. Niewielkie pasmo Gór Leluchowskich przecina tylko kilka znakowanych szlaków. Jeden z nich zaczyna się tutaj w Leluchowie, u ujścia potoku Smereczek do Popradu.

Nieużytkowane zbocza i grzbiety Gór Leluchowski dawno zarosły lasami. Ludzie, którzy osiedlili się tutaj w miejsce Łemków zajęli łatwiejsze w gospodarowaniu tereny dolin. Góry zaś pozostawili na łasce przyrody, a ta sprawiła, że zniknęły z nich widokowe polany i pola uprawne. Szelest jesiennych liści pokrywających te obecnie odludne góry wciąż przynosi wspomnienie minionego czasu i dawnych tutejszych gospodarzy. O godzinie 10.50 udajemy się na wzniesienia podążając za znakami niebieskiego szlaku. Nieopodal cerkwi św. Dymitra znaki te kierują z wiejskiej szosy w górę zbocza odchodzącego od Kraczonika - najwyższego szczytu Gór Leluchowskich.

Kraczonik widziany z Leluchowa.
Kraczonik widziany z Leluchowa.

Oddalamy się od doliny Popradu. Zaraz za budynkami wsi ciągną się rozległe łąki. Idąc nimi zbliżamy się do lasu. Powolutku jesteśmy coraz wyżej, a to oznacza, że warto się obejrzeć za siebie zanim wejdziemy do lasu. Za nami po drugiej stronie granicy widać słowackie wsie Ruska Vola i Čirč, zaś za nimi wzniesienia pasma Cergova.

Spojrzenie na południe, na dolinę Popradu i wzniesienia pasma Cergova.
Spojrzenie na południe, na dolinę Popradu i wzniesienia pasma Cergova.

Nasza dróżka łukiem wchodzi w trawers grzbietu łagodząc podejście. Wchodzimy do olchowego lasu, który wyżej przeistacza się w las mieszany. O chłodzie mglistego poranka zdążyliśmy już zapomnieć. Ciepło promyków słonecznych przedostaje się również przez jesienną koronę drzew. Wkrótce osiągamy wąski grzbiet - skręcamy w prawo i idziemy jego ciągiem. Pojawiają się na nim wychodnie skał piaskowcowych. Zbliżamy się do wierzchołka góry, a właściwie jednego z dwóch, które góra posiada.

Przed lasem.
Przed lasem.

Leśny szlak.
Leśny szlak.

Grzbiet Kraczonika.
Grzbiet Kraczonika.

Kraczonik (936 m n.p.m.).
Kraczonik (936 m n.p.m.).

O godzinie 12.00 zatrzymujemy się na pierwszym, wyższym wierzchołku Kraczonika o wysokości 936 m n.p.m. W niektórych miejscach stoki odchodzące od grzbietu są bardzo strome, a tutaj spod szczytu szczególnie po zachodniej stronie. Skały są wygodnym miejscem by usiąść i odpocząć, i posłuchać szemrania lasu, który wyrósł na włościach dawnych mieszkańców. Przewiewająca przez niego ledwie wyczuwalna bryza, niesie wspomnienie ludzi, którzy tu niegdyś na tych zboczach paśli i uprawiali ziemię:

Wędrowałem Beskidu krainą;
leśne ścieżki miałem za siostry.
Pośród drzew odnalazłem mój spokój
i zginęły gdzieś wszystkie kłopoty.

Gdy tak szedłem leśnymi ścieżkami
pośród lasów trafiłem do wioski;
wszystko prawie już chwastem zarosło,
w jednej chacie zostałem na nocleg.

Ref:Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
tamtych dni, tamtych dni...

Leszek Kopeć - Sen z łemkowskiej wioski (Ballada o łemkowskiej wiosce)

Nowi ludzie, którzy zasiedlili tereny nie poznali tamtego ludu, bo jak przyszli tutaj, to już go nie było. Jednak w sercach tkwi poszanowanie dla wcześniejszej kultury i nielicznych pamiątek, które po niej zostały. Tamten świat budzi nostalgie, ale widać go już coraz częściej za kurtyną lasu i porannej mgły. Łemkowie tęsknią za sobą i do dawnych swoich stron, ale raczej mało się słyszy, aby ktoś ostatnio wrócił na ziemie swoich dziadków. Ksiądz w cerkwi wspominał, że we wsi spotykać można tylko nielicznych potoków Łemków, którzy po wysiedleniach wrócili.

Widok na wschód na zejściu z południowego wierzchołka Kraczonika.
Widok na wschód na zejściu z południowego wierzchołka Kraczonika.

O godzinie 12.35 ruszamy w dalszą drogę. Kilkaset metrów dalej przechodzimy drugi wierzchołek Kraczonika, na którym stoi metalowy trójnóg z tabliczką szczytową 934 m n.p.m. Jest on zarośnięty młodnikiem. Ścieżka szlaku przemyka przez niego i schodzi na leśną drogę. Kierujemy się przez chwilę na zachód, po czym znów na północ przechodząc o godzinie 13.20 mało wyróżniający się szczyt Zimnego (916 m n.p.m.). Gdyby nie tabliczka na metalowym trójnogu ustawiona przy dróżce zapewne przeszlibyśmy przez niego zupełnie nieświadomi.

Młodnik przed północnym szczytem Kraczonika.
Młodnik przed północnym szczytem Kraczonika.

Kraczonik (934 m n.p.m.) - północny wierzchołek.
Kraczonik (934 m n.p.m.) - północny wierzchołek.

Las Kraczonika.
Las Kraczonika.

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).
Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).

W drodze na Zimne.
W drodze na Zimne.

Zimne (916 m n.p.m.).
Zimne (916 m n.p.m.).

Za szczytem Zimnego szlak zaczyna zakręcać na północny zachód, przechodząc przez zachodnie stoki Dubne (904 m n.p.m.). Na południowo-wschodnich stokach Dubne znajduje się rezerwat przyrody „Hajnik”, chroniący obszar naturalnej buczyny karpackiej. Osobliwością tego rezerwatu jest fragment czystego drzewostanu jodłowego, w wieku 130-180 lat. Rosnące w nim jodły osiągają 100-115 cm grubości w pierśnicy i około 40 m wysokości.

Za szczytem Zimnego.
Za szczytem Zimnego.

Schodząc północno-zachodnimi stokami Dubnego, od wschodu przychodzi do nas żółty szlak z Wojkowej. Nieco dalej z lewej mamy polanę. Z jej górnej części dostrzegamy Jaworzynę Krynicką. Schodząc nieco niżej na zachodzie widać Wielką Polanę (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.) wznoszacą się na doliną Muszyny. Jej wierzchołek leży już na Słowacji w paśmie o nazwie Ľubovnianska vrchovina (pol. Góry Lubowelskie). U nas pasmo to włączane jest do Beskidu Sądeckiego. Przystajemy na skraju polany zasiadając na powalonym konarze. Przy ścieżce pod drzewem z kapliczką mamy ławeczki, ale stąd widok jest piękniejszy. O godzinie 14.50 ruszamy dalej.

Na wprost widać wierzchołek Jaworzyny Krynickiej, z lewej pokazuje się wzniesienie Wielkiej Polany.
Na wprost widać wierzchołek Jaworzyny Krynickiej, z lewej pokazuje się wzniesienie Wielkiej Polany.

Idąc dalej przechodzimy przez nieznacznie wyniosły, całkowicie zalesiony wierzchołek Przechyby (871 m n.p.m.). Żółty szlak odbija na lewo do Muszyny, zaś nasz niebieski omija od wschodu wierzchołek Garby (830 m n.p.m.). Sukcesywnie obniżamy wysokość. Po niedługim czasie mijamy odejście w lewo znakowane czarnym kolorem szlaku, które prowadzi pod unikatowy staw stanowiący pomnik przyrody „Czarna Młaka”.

Ujeżdżona ciągnikiem droga leśna jest w pewnych fragmentach bardzo błotnista. Znajdujemy obejścia by je ominąć. O godzinie 15.00 wychodzimy z lasu. Olśniewa nas cudowna panorama na pasmo Jaworzyny Krynickiej. Z lewej widać dolinę Kryniczanki z Krynicą-Zdrojem otoczoną wzniesieniami, w tym Górą Parkową z charakterystyczną polaną z zabudową na szczycie. Kryniczanka uchodzi do Muszynki, która płynie w dolinie znajdującej się przed nami. Leży w niej wieś Powroźnik.

Przed nami dolina Muszynki. Widać stąd wierzchołek Jaworzyny Krynickiej.
Przed nami dolina Muszynki. Widać stąd wierzchołek Jaworzyny Krynickiej.

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).
Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.).

Wielka Polana (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.).
Na zachodzie widać Wielką Polanę (słow. Pamuľka, 794 m n.p.m.).

Dolina Kryniczanki.
Dolina Kryniczanki.

Zbliżenie na Górę Parkową.
Zbliżenie na Górę Parkową.

Olśniewa nas również wspaniała jesienna aura. Zasiadamy na łące obok drogi i patrzymy na okoliczne wzniesienia, po których snują się plany na przyszłe wędrówki. Lubimy wracać w stare miejsca, ale też pociągają te, których jeszcze nie odwiedziliśmy. Tak to już z nami jest i przez to często mamy dylematy z planami i wyborem kolejnych wycieczek. Może tym razem spróbujemy połączyć naszym szlakiem jedne i drugie miejsca?

Ciepło słonecznego blasku działa usypiająco. Po kilkunastu minutach siedzenia na łące trudno zapanować na oczami, które wbrew woli samowolnie zamykają się. Parę minut drzemki jednak nie zaszkodzi. Plecaki stają się poduszkami, łąka wygodną wyściółką, zaś ciepło słoneczne okrywa nas jak kołderka. Błogi stan w jaki popadamy wypełnia się wkrótce dalszym ciągiem „Snu z łemkowskiej wioski”:

Gdy zasnąłem to dręczyły mnie koszmary.
Widziałem postacie z łemkowskiej wioski;
coś szeptały, ręce do mnie wyciągały,
na ustach zamarł im krzyk bezsilności.

Ref:Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
tamtych dni, tamtych dni...



Budzimy się jak z letargu, nie wiedząc w którym momencie wychodzimy ze snu na jawę. Dziwne to uczucie. Słońca jest już niżej. Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża furmanką do wsi. Chyba i nam już czas zejść do doliny. Ruszamy do niej o godzinie 15.40.

Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża już furmanką do wsi.
Na przeciwległym wzniesieniu gospodarz zjeżdża już furmanką do wsi.

Widok w stronę Krynicy-Zdroju.
Widok w stronę Krynicy-Zdroju.

Schodzimy do Powroźnika. Nazwa tej wsi pochodzi ze średniowiecza i wywodzi się od wyrabianych w niej powrozów. Powstała ona najprawdopodobniej w XIV wieku. Cześć łemkowskiej ludności wyemigrowała stąd na Ukrainę w 1940 roku, jeszcze przed akcją wysiedleńczą w 1947 roku. Po ich kulturze zachowały się jeszcze we wsi drewniane spichlerze, chyże i murowane piwniczki, najcenniejszym zabytkiem i pamiątką po ich kulturze jest cerkiew św. Jakuba Apostoła. Dochodzimy do niej skręcając w prawo na skrzyżowaniu za budynkiem sklepu i poczty.

Schodzimy do Powroźnika.
Schodzimy do Powroźnika.

Pierwotnie cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku usytuowana była bliżej Muszynki, ale ze względu na zagrożenie powodziowe przeniesiono ją w latach 1813-14 w obecne miejsce, dokonując jednocześnie jej rozbudowy. Wzniesiono ją 1600 roku i jest najstarszą drewnianą cerkwią w polskich Karpatach. W 2013 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Jej wnętrze posiada jedno z najcenniejszych i najbardziej rozbudowanych cerkiewnych malowideł ściennych w Polsce. Pochodzą one z 1607 roku, a pokrywają one strop i ściany zakrystii. We wnętrzu zachował się również XVIII-wieczny ikonostas. Nie udaje się nam jednak tego zobaczyć na własne oczy, gdyż aktualnie cerkiew jest zamknięta ze względu na renowację wnętrza.

Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.

Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.
Cerkiew św. Jakuba Apostoła w Powroźniku.

Niebieski szlak z Powroźnika biegnie dalej przez Krynicę-Zdrój, a potem wraca na południe zawracając na wzniesieniach Pasma Jaworzyny Krynickiej, skąd schodzi do Żegiestowa. My już dzisiaj musimy go opuścić, ale gdybyśmy mieli choć jeden dodatkowy dzień, to z pewnością pomaszerowalibyśmy nim dalej. W Krynicy na pewno znalazłby się jakiś nocleg, by następnego dnia znów wyruszyć w góry.



PIOSENKA:
LELUCHÓW - Stare Dobre Małżeństwo
słowa: Adam Ziemianin, muzyka: Krzysztof Myszkowski
(kapodaster na IV progu)

a            C G
Wyjedź ze mną dziś jeszcze
a             C G
Przecież blisko jest dworzec
a           C               G
Wyjedź ze mną natychmiast
a       C             D7
Tylko to nam pomoże

ref.
      G
      W Leluchowie - miła
      C                G
      Czereśnie dziko krwawią
      C
      Tam granicy pilnuje
      G a        D7
      Całkiem wesoły anioł

      G
      W Leluchowie - miła
      C    G
      Zaczyna się koniec świata
      C           G
      Tam anioł traci głowę
      a  C        G
      Z brzozami się brata

Wyjedź ze mną do lata
Przecież jeszcze nie koniec
Schowaj trochę uśmiechu
Na naszą wspólną drogę

ref.
      W Leluchowie...

Kiedy będziesz już ze mną
To nikomu nie powiem
Że szczęśliwi byliśmy
Kiedyś w Leluchowie

ref.
      W Leluchowie...

Sen z łemkowskiej wioski (Ballada o łemkowskiej wiosce)
słowa, muzyka: Leszek Kopeć

     a          a3           a
Wędrowałem Beskidu krainą;
     a          a3           a
leśne ścieżki miałem za siostry.
     d
Pośród drzew odnalazłem mój spokój
     E
i zginęły gdzieś wszystkie kłopoty.

     a          a3           a
Gdy tak szedłem leśnymi ścieżkami
     a          a3           a
pośród lasów trafiłem do wioski;
     d
wszystko prawie już chwastem zarosło,
     E
w jednej chacie zostałem na nocleg.

ref:
          a           d           E             a
      Gdzie stąd odeszli ludzie, którzy piekli chleb?
          a           d           E             a
      Gdzie są ich pieśni, czemu zamarł w cerkwi śpiew?
          a           d           E             a
      Gdzie dym z kominów, studziennych żurawi skrzyp?
          a           d           E             F
      Pozostała pustka, czasem echa tamtych dni,
          d           a
      tamtych dni, tamtych dni...

     a          a3           a
Gdy zasnąłem to dręczyły mnie koszmary.
     a          a3           a
Widziałem postacie z łemkowskiej wioski;
     d
coś szeptały, ręce do mnie wyciągały,
     E
na ustach zamarł im krzyk bezsilności.

ref:
      Gdzie stąd odeszli...

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas