Hel u schyłku lata potrafi oczarować surowym pięknem i ciszą, jakiej próżno
szukać w wakacyjnym sezonie. Zimniejsze poranki dają wyraźne znaki, że
wielkimi krokami zbliża się jesień, a nadmorski wiatr zaczyna pisać własną
historię na piaszczystych plażach. Dziś opuszczamy gwarne centrum, by wyruszyć
na nostalgiczny spacer śladami historii. Naszym celem są legendarne helskie
fortyfikacje oraz tajemnicza, opuszczona latarnia morska na Górze Szwedów,
ukryta pośród szumiącego boru bażynowego.
Zimniejsze poranki dają znaki, że wkrótce nadejdzie koniec lata.
Jesień
zdaje się już tu zaglądać, wdmuchując ponure chmury zbierające się na płacz
deszczu,
ale to jeszcze nie czas szarości dnia.
Drzewa i cała
przyroda opierają się jeszcze jesiennej przemianie,
choć słońce nie
pieści tak silnie swoimi promieniami.
Nie oczekujemy już gorącego dnia,
bo wiemy, że aura lubi teraz trochę kaprysić
raz słońcem, raz
deszczem.
Nigdy nie oczekujemy zaproszenia na wspólny spacer,
bo
życie powinno być dla nas bogatą przygodą i rozkoszą dla późniejszych
wspomnień.
Tak jak wszystko, również lato ma swój kres.
Dzisiaj raczej będzie chłodny, wietrzny i pochmurny dzień, a zatem całkiem
dobry na wstępne zapoznanie się z Helem, a przynajmniej jego częścią, m.in. z
tą najbardziej wysuniętą na cyplu, bo chyba każdy, kto po raz pierwszy tutaj
przybywa, myśli o odwiedzeniu tego punktu. Ponadto chcielibyśmy również
przywitać się z morzem.
🗺️ Inne części serii „Hel u schyłku lata”:
Hel oraz cała Mierzeja Helska kojarzą się z pięknymi plażami oraz unikalnym
środowiskiem przyrodniczym i klimatem. Z lotu ptaka Mierzeja Helska wygląda
jak kosa o długości 35 kilometrów, utworzona przez prąd morski płynący na
wschód wzdłuż polskiego brzegu, na znacznym obszarze zalesiona (zwłaszcza w
końcowej części). W najwęższym miejscu, między Jastarnią i Kuźnicą ma
szerokość zaledwie około 175 m. Biegną przezeń tylko dwa szlaki
komunikacyjno-transportowe: droga wojewódzka nr 216 oraz linia kolejowa nr
213. Obszar Mierzei Helskiej, a zwłaszcza miasto Hel, ze względu na
ukształtowanie i położenie, powodowały, że teren ten w pierwszej połowie XX
wieku został ufortyfikowany. Pierwsze obiekty o znaczeniu fortyfikacyjnym
powstały tu w latach 20-tych XX wieku. Wtedy też, gdy w 1920 roku Mierzeja
Helska ponownie znalazła się w Polsce, rozpoczęto budowę portu wojennego w
Helu, który stał się główną bazą polskiej marynarki wojennej. Nadmorski las
jest pełen pozostałości wojskowych obiektów, które jeszcze w latach 90-tych XX
wieku były objęte zakazem wstępu. Dzisiaj można je zobaczyć - wystarczy tylko
trochę pospacerować.
|
|
Nabrzeże portowe Hel.
|
|
|
Kamienny fragment nabrzeża pod Kopcem Kaszubów.
|
|
| Mewa. |
Kopiec Kaszubów i legenda o mitycznych Stolemach
Spacer rozpoczynamy koło południa od przejścia wzdłuż miejskiej plaży.
Kierujemy się na cypel mierzei, na ten legendarny początek, który od lat nas
intrygował. A więc po kolei: z Lipowej wchodzimy na ulicę Morską, potem
idziemy Bulwarem Nadmorskim i ulicą Maszopów. W ten sposób mijamy popularne
fokarium, a potem idziemy nabrzeżem portowym. Morze nieco wzburzone rozbija
się falami o kamienne i betonowe nabrzeżne umocnienia. Wiatr dmie dzisiaj
rześko. Po niecałych 2 km docieramy do Kopca Kaszubów.
Kopiec Kaszubów ma formę dużych kamieni ułożonych w kopiec, mający około 3
metry wysokości. Na największym z nich zamontowana jest tablica z napisem Hel
- początek Polski A.D. 2013. Poniżej umieszczono tablicę fundatorów tego
nietypowego obelisku. Kopiec Kaszubów powstał w 2013 roku. Powyżej głównej
tablicy umocowane jest godło Kaszub – czarny gryf w koronie, który nawiązuje
do rodowodu Helu i jego przynależności do Kaszub. Kamienie, z których Kopiec
został zbudowany, nawiązują do kaszubskiej legendy o Stolemach – wielkoludach,
które od niepamiętnych czasów władały Pomorzem. Imponowały one wiarą, siłą i
spokojem, a także hartem ducha, a więc cechami charakterystycznymi również dla
rybaków wypływających w morze. Liczne wielkie głazy, które tutaj można
napotkać, mają być pozostałością po nich i miały być porozrzucane podczas walk
lub zawodów siłowych. Pewna legenda mówi, że te potężne głazy obudzą się i
zamienią na powrót w przyjazne Stolemy, gdy na świecie zapanuje powszechna
zgoda.
|
| Kopiec Kaszubów. |
|
|
|
Plaża za Kopcem Kaszubów.
|
Bateria im. Heliodora Laskowskiego na Helskim Cyplu
Za Kopcem Kaszubów ciągnie się piaszczysta plaża. Niedaleko nas jeden z
wojennych okrętów wpływa do zatoki. Właśnie w tym samym momencie docieramy do
pierwszego z historycznych obiektów wojskowych, które tu niegdyś zbudowano.
Jest to jeden z obiektów Baterii Artylerii Nadbrzeżnej im. Heliodora
Laskowskiego (tzw. baterii cyplowej). Podczas budowy stanowisko ogniowe
oznaczone nr 1 znajdowało się około 100 metrów od linii brzegowej. Jest
częściowo zniszczone na skutek wewnętrznego wybuchu w kwietniu 1946 roku,
który nastąpił z niewyjaśnionych jak dotąd przyczyn. Części znajdującej się w
nim armaty pocięto na złom. Pozostał po niej fragment lufy, który obecnie
można zobaczyć w Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu.
|
| ORP Lech (282). |
Niedaleko mamy geograficzne zakończenie Helskiego Cypla z unikalnymi
siedliskami wydmowymi, w których rozwinęły się charakterystyczne zespoły
roślinności nadmorskiej. To wyjątkowe miejsce pod względem przyrodniczym w
skali europejskiej, co przyczyniło się do włączenia go do sieci obszarów
chronionych Natura 2000, Nadmorskiego Parku Krajobrazowego oraz zespołu
przyrodniczo-krajobrazowego „Helski Cypel”. Zwiedzamy go spacerując po
drewnianych platformach, a na nawrotce dochodzimy do kolejnego historycznego
obiektu.
|
|
Helski Cypel z lotu ptaka.
|
|
|
Kopułka strzelecka.
|
|
|
Stanowisko Ogniowe nr 4 31 BAN im. H. Laskowskiego.
|
Dalej zwiedzamy kolejne zachowane obiekty baterii, na które składały się
cztery działa wz. 30 „Bofors” kal. 152,4 mm, produkowane przez szwedzką
firmę Bofors. Starania o zakup tych dział rozpoczęto w 1920 roku z
inicjatywy kmdr. ppor. Heliodora Laskowskiego. Kontrakt zawarto w 1933 roku.
Za działa wraz z amunicją zapłacono barterowo 125 tysiącami ton węgla. W
czerwcu i wrześniu 1935 roku działa przypłynęły do Gdyni, stamtąd zostały
przetransportowane tutaj, na tereny wykupione od ówczesnej spółki „Hel –
Kąpiele Morskie”. Przeprowadzono próbne strzelanie. Została włączona wraz z
bateriami Grecką i Duńską do Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, w którym
otrzymała numer 1. Po wybuchu II wojny światowej była często atakowana
nalotami samolotów i przez niemieckie pancerniki „Schleswig-Holstein” i
„Schlesien”. Podczas tych ostrzałów zginęło dwóch żołnierzy, w tym dowódca
baterii kpt. Przybyszewski. Po kapitulacji baterię przejęli Niemcy, którzy
włączyli ją do Kriegsmarine pod nazwą „Schlesien” na cześć pancernika
walczącego z obrońcami Helu.
Po wojnie Polacy przystąpili do odbudowy systemu obrony wybrzeża
opierającego się na Bateriach Artylerii Stałej. Myślano zapewne o
wskrzeszeniu oryginalnych dział z baterii Laskowskiego, ale okazało się, że
są zbyt wysłużone. Przystosowano więc stanowiska do montażu radzieckich
armat typu B-13 kal. 130 mm. Ustawiono je w marcu 1948 roku. Potem
dobudowano na cyplu kolejne obiekty zaplecza. W latach 1948-58 stanęły
budynki centrali artyleryjskiej, dwa punkty kierowania ogniem, elektrownia,
schrony dla załogi oraz wieża z radarem artyleryjskim. Obiekty te znajdują
się jeszcze przed nami. Stanowiska Baterii Artylerii Stałej były w użyciu do
1977 roku, kiedy przeprowadzono z nich ostatnie strzelanie techniczne. W ich
miejsce wprowadzono stanowiska na działa typu S-60 kal. 57 mm, które
zachowały się na wydmach znajdujących się na przedpolu baterii. Jedno z tych
stanowisk mijaliśmy na cyplu.
Zatrzymujemy się dłużej przy Stanowisku nr 4 Baterii Artylerii Nabrzeżnej,
gdzie zlokalizowano ekspozycję dotyczącą tego obiektu. Hobbyści militaryści
też mają tutaj ciekawą ofertę. Kolekcjonerzy militariów z pewnością mogą
tutaj znaleźć wiele cennych pamiątek z przeszłości. Można dotknąć starych
sprzętów, usiąść za kierownicą motocykla, przymierzyć stary mundur. Spędzamy
tu wiele wciągających i interesujących minut.
|
|
Stoisko kolekcjonerów militariów.
|
Schron dla plutonu ogniowego, czyli składu do obsady dwóch dział. Został
zbudowany w 1954 roku. Znajdujące się w nim pomieszczenia łączy system
przedsionków, pełniących funkcję śluz. Obiekt wyposażony został w urządzenia
filtrowentylacyjne. Załoga mogła się w nich schronić w przypadku
bombardowania, ostrzału, czy też chronić się przed skażeniem chemicznym i
radioaktywnym. Ściany tej potężnej budowli mają 180 cm grubości. W środku mamy
3 pomieszczenia mieszkalne, które mogły pomieścić 39 marynarzy. Kolejne
pomieszczenie przeznaczone było dla 6 oficerów i podoficerów. Ponadto te grube
mury skrywają wiele innych pomocniczych pomieszczeń.
|
|
|
|
Stanowisko Ogniowe nr 4 31 BAN im. H. Laskowskiego.
|
Chyba kręcą tu nowy serial telewizyjny...
Schrony wojskowe i ekspozycja „Makabra XX Wieku”
Niedaleko od Stanowiska nr 4 mamy kolejny obiekt wojskowy i choć to
zwyczajny bunkier, to jednak z dość zaskakującą ekspozycją – „Makabra XX
Wieku”. Nazwa oddaje wszystko to co faktycznie można zobaczyć w środku
bunkra. Nie jest to ekspozycja dla każdego i wzbudza u zwiedzających
przerażenie. O to właśnie chodzi, bo ma za zadanie przekazać, jakie
cierpienie niesie wojna i jakie ma konsekwencje. Każdy konflikt zbrojny
przynosi okrutne cierpienia. Żadna wojna nie była i nie jest zabawą, o czym
dobitnie przypomina ekspozycja umieszczona w obiekcie związanym z jedną z
najbardziej makabrycznych wojen.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ekspozycja „Makabra XX Wieku”.
|
Nadmorski bór bażynowy, śladami Stefana Żeromskiego
„Makabra XX Wieku” zostawia w głowie plątaninę myśli. Idziemy dalej.
Ucieczkę od niechcianych myśli wkrótce przynosi sosnowy las, przez który
podążamy dalej. Doprawdy to niezwykły las, piękny, wyciszony, ale też jakiś
tajemniczy i dziwny przez te powyginane i poskręcane konary. Dlaczego takie
są? Czy to echo wojny zakodowało się w nich na zawsze, czy może raczej walka
z morskimi sztormami. Zachwycał się tymi sosnami Stefan Żeromski, który
wypoczywając w Helu lubił wśród nich spędzać czas i pisać. Pisarz miał swoją
ulubioną sosnę – rosła na brzegu zatoki. Nazywano ją później Sosną
Żeromskiego, ale nie przetrwała II wojny światowej. Pozostał po niej tylko
piękny opis:
„…Z potężnego pnia sosny, skoro tylko wydostał się z zaspy piaszczystej na
zachodnim przylądku, wyrastają tuż przyziemne konary. Wystrzelają
równolegle do ziemi albo z góry w pałąk wygięte kierują się ku niej.
Ścielą się grubymi ramiony o kolorze miodu żółtego po miale zszarzałym i
do zimnej powierzchni się tulą. Odbiegłszy zaś kilka kroków, wszczepiają
się w zwiewną górę, nakrywają mszonymi piaskami, znikając w nich do znaku.
Dopiero dalej z nagła wystrzelają spod ziemi koronami niezliczonych,
bujnie zielonych gałęzi. Z tych podziemnych konarów wyrasta plątanina
krzywych gnatów, istnych postronków, żółtych lin i koślawych zawitek.
Zachodząc pod sie i opasując jedna drugą, przeplatając sie w ukos
skutecznymi podchwyty zadzierzgając nierozerwalne pętlice i supłając grube
węzły, planowy ów zespół gałęzi opiera się zachodniemu wichrowi…”
(Stefan Żeromski, poemat „Międzymorze”, fragm.)
|
|
Nadmorski bór bażynowy.
|
Sosny rosnące w okolicach Helu tworzą nadmorski bór bażynowy (Empetro nigri-Pinetum). Zaś ich deformacja jest skutkiem silnych wiatrów. Korony mają rozłożyste
i raczej wiotkie, aby łatwiej było im się poddać podmuchom wiatru. Konary
niskie i powykrzywiane przez silne wiatry. W zielonym runie lasu bażynowego
doszukać można się rachitycznych mchów i porostów. Rosną też różne krzewinki
o zdrewniałych pędach, ale bez wyraźnego pnia głównego. Wśród nich wyróżnić
można bażynę czarną, która daje nazwę takiemu borowi. Ponadto pośród tych
nadmorskich sosen rośnie brusznica i wrzos.
„(…) Za wałem piasczystym, który morze wygarnęło ze siebie i usypało na
brzegu w niezbadanych swych zamysłach, czają się pnie koślawe, garbate,
skręcone. Przysiadłszy, niczem ludzie strudzeni, ubodzy, ścigani przez
prawo okrutne, straszliwe i wieczne, za ścianą przychylną, żyją cichcem,
ukradkiem, pokornie. Rosną wszerz i napoprzek, gną się w głąb, leżą w
piasku, unikając wychylenia się koron ponad grzebień zasłony.
Rozpościerają się po ziemi w pałąk skulone i suną w dal pokryjomu.
Wypuszczają długie liny gałęzi, niepomiernie rozległe ścielą wici
obwieszone zielenią przyziemną i czubatemi szyszkami. (…)”.
(Stefan Żeromski, poemat „Międzymorze”, fragm.)
Szlak Wokół Helskich Fortyfikacji przeprowadza nas obok kolejnych kopułek
strzeleckich. Miały za zadanie dodatkową ochronę baterii artyleryjskich.
Powstały w latach 1954-55 jako tzw. Kompanijny Rejon Umocniony.
|
|
Kopułka strzelecka.
|
|
|
Kopułka strzelecka.
|
|
|
Nadmorski bór bażynowy.
|
Wkrótce sosny stają się jeszcze bardziej karłowate niż te wcześniejsze,
jakie widzieliśmy przy naszej dróżce. Jeszcze dalej zamieniają się w swego
rodzaju sosnowe krzewy przypominające górską kosodrzewinę. To znak, że
jesteśmy bardzo blisko źródeł silnych wiatrów, czyli blisko morza.
Przecinamy ścieżkę znakowaną czarnym szlakiem i idziemy żółtym prowadzącym
do 21. Baterii Przeciwlotniczej i dalej do wejścia na plażę. Na cyplu
istnieje sieć dróżek prowadzących w różne punkty. W jeden dzień nie
bylibyśmy w stanie wszędzie zaglądnąć, więc idziemy dalej. Wśród sosen
intryguje nas w pewnym momencie inne dziwaczne drzewo o skręconym konarze,
pozbawionym kory. Przecinamy kolejną ścieżkę ze szlakiem koloru czarnego o
nazwie „Do Baterii Przeciwlotniczych”. Prowadzi do pozostałości kolejnych
baterii przeciwlotniczych. Za jakiś czas przecinamy szlak prowadzący do
dwudziałowej Baterii Duńskiej. Działa, które tam stały, miały pierwotnie
być zainstalowane w Danii, stąd taka nazwa. Stały tam dwie armaty
dalekonośne kal. 105 mm Schneider wz. 30, obecnie zostały po nich jedynie
działobitnie.
Las poszatkowany jest pozostałościami okopów, betonowych umocnień. Mamy
przy szlaku obiekt dawnej strzelnicy, potem kolejne obiekty
fortyfikacji, które miały zapewnić obronę przeciwdesantową od strony
morza – Batalionowy Rejon Umocniony (BRU), którego budowę ukończono w
1956 roku. Był pierwszym tego typu systemem umocnień na polskim wybrzeżu
i później podobne zbudowano jeszcze w ośmiu innych miejscach naszego
wybrzeża. Tworzyły go lekkie fortyfikacje z prefabrykatów żelbetowych,
stanowiska dowodzenia (główne i zapasowe), punkty obserwacyjne, punkty
amunicyjne, schrony dla żołnierzy, stanowiska ogniowe dla czołgów, dział
i moździerzy, karabinów maszynowych, punkty medyczne, a także przeszkody
przeciwpancerne i przeciwpiechotne. Helski BRU ciągnie się przez 14,5
km.
|
|
|
|
Bór poprzecinany okopami. Batalionowy Rejon Umocniony (BRU).
|
|
| Wrzosy. |
|
|
Nadmorski bór bażynowy.
|
Droga wiedzie teraz wzdłuż wybrzeża, blisko morza, ale nie widzimy go
jeszcze. W końcu przy Górze Szwedów, gdzie pojawia się znakowana ścieżka
„Na Szwedzką Górę” postanawiamy skręcić w jego stronę. To nasze pierwsze
powitanie z otwartym morzem, bo wczoraj to byliśmy tak naprawdę na
nabrzeżu Zatoki Puckiej.
Przechodzimy przez pas wydm. Z każdym krokiem dochodzi do nas wyraźniejszy
i donośniejszy szum morskich fal. Ich melancholijna melodia przywołuje
nas. Stęskniliśmy się.
|
|
Wyjście na plażę.
|
Opuszczona latarnia morska na Górze Szwedów
Na ostatniej wydmie stoi stara metalowa konstrukcja. Wydma ta nosi nazwę
Góry Szwedów (19 m n.p.m.). Żeby wyjaśnić jej nazwę, trzeba cofnąć się do
przełomu XVI i XVII wieku, kiedy Hel stanowił najbardziej na północ
wysuniętą bazę morską Rzeczypospolitej. Był to czas najazdów ze strony
Szwedów, a więc cała mierzeja była ciągle narażona na wrogie ataki.
Podczas sztormowej pogody w dniu 6 września 1628 roku, nieopodal tutejszej
plaży, utknął na mieliźnie szwedzki okręt „Christine”, dowodzony przez
admirała Klausa Flemminga. Pułkownik Jan Bąk-Lanckoroński, dowódca sił
polskich, w liście do hetmana Koniecpolskiego napisał, że próbowała go
zdobyć polska piechota, jednak początkowo bezskutecznie z powodu silnego
ostrzału ze strony nieprzyjaciela. Na pomoc „Christine” przybyło 9 innych
szwedzkich okrętów. Postanowiono nocą usypać szańce na wydmach, na które
przytoczono działa, którymi ostrzeliwano przeciwnika. W tym samym czasie
sztorm wzmagał się, co zmusiło do oddalenia się eskadry szwedzkich
okrętów. Wówczas udało się zdobyć unieruchomioną „Christine”, wraz z 36
armatami i ponad 200 żołnierzami. Jednak niedługo cieszono się zdobyczą,
gdyż po ustaniu sztormu Szwedzi powrócili i odbili okręt. Próbowali
ściągnąć go z mielizny, ale po nieudanych próbach postanowili go podpalić,
aby nie dostał się w ręce wroga. Odtąd wydmę, która była świadkiem tych
wydarzeń, nazywano Górą Szwedów, albo Szwedzką Górą. Po dawnych szańcach
nie ma śladów, ale pod piaskami plaży wciąż spoczywają zwęglone szczątki
„Christine”.
|
|
Nieczynna latarnia na Górze Szwedów (19 m n.p.m.).
|
Dzisiaj Góra Szwedów jest łatwo rozpoznawalna, gdyż stoi na niej
wspomniana stalowa konstrukcja. Jest to opuszczona i nieczynna latarnia,
zbudowana w 1936 roku. Była to 17-metrowa wieża stalowa o konstrukcji
ażurowej, z okrągłą, pierwotnie zadaszoną galerią na szczycie. Była
latarnią pomocniczą przy latarni helskiej, która ułatwiała żeglugę wokół
półwyspu. Dwa światła, jedno z latarni Hel, drugie z Góry
Szwedów, pozwalały na ocenę odległości od brzegu. Poza tym zdarzało się,
że statki płynące do Gdańska, zbyt wcześnie zmieniały kurs, biorąc
latarnię morską w Jastarni-Borze za Helską, co powodowało osiadanie na
mieliźnie. Latarnia na Górze Szwedów nie miała stałego nadzoru, ale wiele
lat znajdowała się na terenie wojskowym, a po jego likwidacji wyłączono ją
z użytku. Stała się wówczas ogólnodostępna, co sprzyjało jej dewastacji.
Po 1990 roku nigdy już nie zapalono na niej światła.
|
|
Góra Szwedów (19 m n.p.m.).
|
Z Góry Szwedów pięknie widać morze. Na nim, widzimy wojskowy okręt
ratowniczy ORP Lech (282), płynący na zachód. To jeden z dwóch okrętów
ratowniczych projektu 570/I, eksploatowanych przez Marynarkę Wojenną RP.
Znajduje się w służbie od 1974 roku. Posiada bliźniaka - ORP Piast.
Głównym przeznaczeniem jednostki jest zabezpieczanie działań okrętów
podwodnych. Jest przystosowany do holowania na większe odległości.
Dodatkową funkcją okrętu jest gaszenie pożarów na morzu, ściąganie
statków z mielizn, prowadzenie prac podwodnych oraz poszukiwanie i
podnoszenie wraków. Posiada dzwon nurkowy mogący pomieścić 3 osoby,
które może sprowadzić na głębokość 100 m, także komorę dekompresyjną.
|
|
Plaża na otwartym morzu.
|
|
|
|
ORP Lech (282).
|
Dzika plaża w Helu
Dotykamy stopami piasku. Plaża jest jakby dziewicza, sprawia wrażenie
jakbyśmy byli pierwszymi ludźmi, którzy stanęli na niej. Widać na niej
tylko ślady naszych stóp. Nikogo innego. Kierujemy się plażą na zachód,
pozwalając falom muskać nasze nogi. Jakie to przyjemne. Dzisiaj na Bałtyku
są nieduże fale. Niebo zachmurzone, lecz kres morskiego horyzontu jest
bardzo daleki od nas. Wzdłuż wybrzeża płynie żaglowiec. Jeszcze na
motorach, bez wykorzystania siły wiatru, który dzisiaj jest dość słaby.
Dochodzimy do suchego konara wbitego w piasek, rozebranego przez wodę z
kory i gałęzi. Zwisa z niego fragment podziurawionej rybackiej sieci,
rozciągniętej drugim końcem na kij obok. Wokół wystają z piasku liczne
kawałki drewna. Pięknie tu. Bez tłumu i gwaru, tylko szum morza. Wspaniałe
piaszczyste wybrzeże. Czy ludzka stopa stanęła tu kiedykolwiek przed
nami? Musimy tu koniecznie jeszcze wrócić.
|
|
|
Przywitanie z morzem.
|
|
|
Piaszczyste wybrzeże. Czy ludzka stopa stanęła tu kiedykolwiek przed
nami?
|
|
|
Bez tłumu i gwaru, tylko szum morza.
|
|
|
Suchy konar i sieć, a w dali żaglowiec.
|
Skręcamy w stronę wydm, porośniętych od strony plaży trawami. Powyżej traw
wystają krzewy róży pomarszczonej (Rosa rugosa Thunb.). To ładna,
ciekawa, ale też powszechna roślina w całej Europie. Jednak w Polsce ma
status rośliny inwazyjnej i w szczególności na wybrzeżach, gdzie ogranicza
dostęp innym gatunkom typowym dla wybrzeża bałtyckiego. Przekłada się to
na zmniejszenie różnorodności biologicznej tego środowiska. Róża
pomarszczona, znana również pod nazwami róży fałdzistolistnej, albo róży
japońskiej pochodzi ze wschodniej Azji. Występuje w Japonii na wyspach
Hokkaido oraz Honsiu, a do Europy została sprowadzona w 1796 roku przez
ogrodników. Rozprzestrzeniła się jako uciekinier z upraw ogrodowych.
Pojawia się w różnych siedliskach – na wydmach, terenach skalistych i
łąkach, ale wąski pas wzdłuż wybrzeży stał się jej ulubionym miejscem do
rozkwitu. Posiada dużą odporność na niskie temperatury (do −35 °C),
zanieczyszczenia powietrza, suszę oraz zasolenie. Nie groźne jej
zasypywanie piaskiem, a stwierdzono nawet, że ma wtedy silniejszy wzrost i
zwiększa odporność na suszę. Wzmacnia się również po próbach skoszenia lub
spalenia, bo łatwo odrasta z kłączy i korzeni, tworząc jeszcze gęściejsze
i wyższe zarośla niż przed próbami usunięcia. Skuteczną metodą zwalczania
jest usunięcie całej rośliny z korzeniami, ale te penetrują podłoże na
głębokości od 0,5 do 1 m, a niekiedy do 2 m.
|
|
Róża pomarszczona (Rosa rugosa Thunb.).
|
|
|
Piękna jest ta dzika plaża.
|
Przechodzimy wydmami z powrotem do sosnowego boru. Podążamy w kierunku
miasta szlakiem „Na Szwedzką Górę”. Po półgodzinnym marszu przechodzimy
przejściem pod linią kolejową, za którą skręcamy w lewo. Idziemy wzdłuż
torów i niebawem dochodzimy do ulicy Helskiej, która za przejazdem
kolejowym zmienia nazwę na Dworcową. O godzinie 16.40 mijamy dworzec
kolejowy, na którym wczoraj wysiadaliśmy po podróży z Krakowa. Stąd mamy
tylko kilka minut do domu, w którym wynajmujemy pokój. Tam odpoczniemy po
ciekawej przechadzce, a potem udamy się na smażoną rybkę, tym razem do
Restauracji „Fala”.
|
|
Wracamy szlakiem „Na Szwedzką Górę”.
|
|
| Zmierzch. |
Pod pochmurnym niebem zmierzch nadchodzi szybciej. Już po
dziewiętnastej pojawiają się pierwsze oznaki wieczornej szarówki. Przy
skwerze wzdłuż wybrzeża wyimaginowany latarnik zapala lampy uliczne. Po
drugiej stronie zatoki horyzont rozświetlają światła Trójmiasta. Odrobinę
przycicha szum morza. Umknął nam moment, kiedy zaszło słońce. Dzień żegna
się trochę ponuro, ale dziękujemy mu za kolejną daną nam przygodę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.