-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Hel u schyłku lata - dzień 2: Na Górę Szwedów przez Helskie Fortyfikacje

Hel u schyłku lata potrafi oczarować surowym pięknem i ciszą, jakiej próżno szukać w wakacyjnym sezonie. Zimniejsze poranki dają wyraźne znaki, że wielkimi krokami zbliża się jesień, a nadmorski wiatr zaczyna pisać własną historię na piaszczystych plażach. Dziś opuszczamy gwarne centrum, by wyruszyć na nostalgiczny spacer śladami historii. Naszym celem są legendarne helskie fortyfikacje oraz tajemnicza, opuszczona latarnia morska na Górze Szwedów, ukryta pośród szumiącego boru bażynowego.
Zimniejsze poranki dają znaki, że wkrótce nadejdzie koniec lata.
Jesień zdaje się już tu zaglądać, wdmuchując ponure chmury zbierające się na płacz deszczu,
ale to jeszcze nie czas szarości dnia.
Drzewa i cała przyroda opierają się jeszcze jesiennej przemianie,
choć słońce nie pieści tak silnie swoimi promieniami.
Nie oczekujemy już gorącego dnia, bo wiemy, że aura lubi teraz trochę kaprysić
raz słońcem, raz deszczem.
Nigdy nie oczekujemy zaproszenia na wspólny spacer,
bo życie powinno być dla nas bogatą przygodą i rozkoszą dla późniejszych wspomnień.

Tak jak wszystko, również lato ma swój kres.

Dzisiaj raczej będzie chłodny, wietrzny i pochmurny dzień, a zatem całkiem dobry na wstępne zapoznanie się z Helem, a przynajmniej jego częścią, m.in. z tą najbardziej wysuniętą na cyplu, bo chyba każdy, kto po raz pierwszy tutaj przybywa, myśli o odwiedzeniu tego punktu. Ponadto chcielibyśmy również przywitać się z morzem.


Hel oraz cała Mierzeja Helska kojarzą się z pięknymi plażami oraz unikalnym środowiskiem przyrodniczym i klimatem. Z lotu ptaka Mierzeja Helska wygląda jak kosa o długości 35 kilometrów, utworzona przez prąd morski płynący na wschód wzdłuż polskiego brzegu, na znacznym obszarze zalesiona (zwłaszcza w końcowej części). W najwęższym miejscu, między Jastarnią i Kuźnicą ma szerokość zaledwie około 175 m. Biegną przezeń tylko dwa szlaki komunikacyjno-transportowe: droga wojewódzka nr 216 oraz linia kolejowa nr 213. Obszar Mierzei Helskiej, a zwłaszcza miasto Hel, ze względu na ukształtowanie i położenie, powodowały, że teren ten w pierwszej połowie XX wieku został ufortyfikowany. Pierwsze obiekty o znaczeniu fortyfikacyjnym powstały tu w latach 20-tych XX wieku. Wtedy też, gdy w 1920 roku Mierzeja Helska ponownie znalazła się w Polsce, rozpoczęto budowę portu wojennego w Helu, który stał się główną bazą polskiej marynarki wojennej. Nadmorski las jest pełen pozostałości wojskowych obiektów, które jeszcze w latach 90-tych XX wieku były objęte zakazem wstępu. Dzisiaj można je zobaczyć - wystarczy tylko trochę pospacerować.

Kuter zacumowany w porcie Hel
Nabrzeże portowe Hel.

Kamienne i betonowe umocnienia nabrzeża portowego w Helu podczas wietrznego dnia pod koniec lata.
Kamienny fragment nabrzeża pod Kopcem Kaszubów.

Mewa naz wzburzonymi wodami morza
Mewa.

Kopiec Kaszubów i legenda o mitycznych Stolemach


Spacer rozpoczynamy koło południa od przejścia wzdłuż miejskiej plaży. Kierujemy się na cypel mierzei, na ten legendarny początek, który od lat nas intrygował. A więc po kolei: z Lipowej wchodzimy na ulicę Morską, potem idziemy Bulwarem Nadmorskim i ulicą Maszopów. W ten sposób mijamy popularne fokarium, a potem idziemy nabrzeżem portowym. Morze nieco wzburzone rozbija się falami o kamienne i betonowe nabrzeżne umocnienia. Wiatr dmie dzisiaj rześko. Po niecałych 2 km docieramy do Kopca Kaszubów.

Kopiec Kaszubów ma formę dużych kamieni ułożonych w kopiec, mający około 3 metry wysokości. Na największym z nich zamontowana jest tablica z napisem Hel - początek Polski A.D. 2013. Poniżej umieszczono tablicę fundatorów tego nietypowego obelisku. Kopiec Kaszubów powstał w 2013 roku. Powyżej głównej tablicy umocowane jest godło Kaszub – czarny gryf w koronie, który nawiązuje do rodowodu Helu i jego przynależności do Kaszub. Kamienie, z których Kopiec został zbudowany, nawiązują do kaszubskiej legendy o Stolemach – wielkoludach, które od niepamiętnych czasów władały Pomorzem. Imponowały one wiarą, siłą i spokojem, a także hartem ducha, a więc cechami charakterystycznymi również dla rybaków wypływających w morze. Liczne wielkie głazy, które tutaj można napotkać, mają być pozostałością po nich i miały być porozrzucane podczas walk lub zawodów siłowych. Pewna legenda mówi, że te potężne głazy obudzą się i zamienią na powrót w przyjazne Stolemy, gdy na świecie zapanuje powszechna zgoda.

Pomnik Kopiec Kaszubów w Helu z tablicą i godłem Kaszub symbolizujący początek Polski.
Kopiec Kaszubów.

Plaża za Kopcem Kaszubów.

Bateria im. Heliodora Laskowskiego na Helskim Cyplu


Za Kopcem Kaszubów ciągnie się piaszczysta plaża. Niedaleko nas jeden z wojennych okrętów wpływa do zatoki. Właśnie w tym samym momencie docieramy do pierwszego z historycznych obiektów wojskowych, które tu niegdyś zbudowano. Jest to jeden z obiektów Baterii Artylerii Nadbrzeżnej im. Heliodora Laskowskiego (tzw. baterii cyplowej). Podczas budowy stanowisko ogniowe oznaczone nr 1 znajdowało się około 100 metrów od linii brzegowej. Jest częściowo zniszczone na skutek wewnętrznego wybuchu w kwietniu 1946 roku, który nastąpił z niewyjaśnionych jak dotąd przyczyn. Części znajdującej się w nim armaty pocięto na złom. Pozostał po niej fragment lufy, który obecnie można zobaczyć w Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu.

Polski wojskowy okręt ratowniczy ORP Lech płynący po wodach Bałtyku w okolicach Helskiego Cypla.
ORP Lech (282).

Niedaleko mamy geograficzne zakończenie Helskiego Cypla z unikalnymi siedliskami wydmowymi, w których rozwinęły się charakterystyczne zespoły roślinności nadmorskiej. To wyjątkowe miejsce pod względem przyrodniczym w skali europejskiej, co przyczyniło się do włączenia go do sieci obszarów chronionych Natura 2000, Nadmorskiego Parku Krajobrazowego oraz zespołu przyrodniczo-krajobrazowego „Helski Cypel”. Zwiedzamy go spacerując po drewnianych platformach, a na nawrotce dochodzimy do kolejnego historycznego obiektu.

Helski Cypel z lotu ptaka.

Kopułka strzelecka.

istoryczne stanowisko ogniowe numer 4 Baterii Artylerii Nadbrzeżnej imienia Heliodora Laskowskiego w Helu.
Stanowisko Ogniowe nr 4 31 BAN im. H. Laskowskiego.

Dalej zwiedzamy kolejne zachowane obiekty baterii, na które składały się cztery działa wz. 30 „Bofors” kal. 152,4 mm, produkowane przez szwedzką firmę Bofors. Starania o zakup tych dział rozpoczęto w 1920 roku z inicjatywy kmdr. ppor. Heliodora Laskowskiego. Kontrakt zawarto w 1933 roku. Za działa wraz z amunicją zapłacono barterowo 125 tysiącami ton węgla. W czerwcu i wrześniu 1935 roku działa przypłynęły do Gdyni, stamtąd zostały przetransportowane tutaj, na tereny wykupione od ówczesnej spółki „Hel – Kąpiele Morskie”. Przeprowadzono próbne strzelanie. Została włączona wraz z bateriami Grecką i Duńską do Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, w którym otrzymała numer 1. Po wybuchu II wojny światowej była często atakowana nalotami samolotów i przez niemieckie pancerniki „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”. Podczas tych ostrzałów zginęło dwóch żołnierzy, w tym dowódca baterii kpt. Przybyszewski. Po kapitulacji baterię przejęli Niemcy, którzy włączyli ją do Kriegsmarine pod nazwą „Schlesien” na cześć pancernika walczącego z obrońcami Helu.

Po wojnie Polacy przystąpili do odbudowy systemu obrony wybrzeża opierającego się na Bateriach Artylerii Stałej. Myślano zapewne o wskrzeszeniu oryginalnych dział z baterii Laskowskiego, ale okazało się, że są zbyt wysłużone. Przystosowano więc stanowiska do montażu radzieckich armat typu B-13 kal. 130 mm. Ustawiono je w marcu 1948 roku. Potem dobudowano na cyplu kolejne obiekty zaplecza. W latach 1948-58 stanęły budynki centrali artyleryjskiej, dwa punkty kierowania ogniem, elektrownia, schrony dla załogi oraz wieża z radarem artyleryjskim. Obiekty te znajdują się jeszcze przed nami. Stanowiska Baterii Artylerii Stałej były w użyciu do 1977 roku, kiedy przeprowadzono z nich ostatnie strzelanie techniczne. W ich miejsce wprowadzono stanowiska na działa typu S-60 kal. 57 mm, które zachowały się na wydmach znajdujących się na przedpolu baterii. Jedno z tych stanowisk mijaliśmy na cyplu.

Zatrzymujemy się dłużej przy Stanowisku nr 4 Baterii Artylerii Nabrzeżnej, gdzie zlokalizowano ekspozycję dotyczącą tego obiektu. Hobbyści militaryści też mają tutaj ciekawą ofertę. Kolekcjonerzy militariów z pewnością mogą tutaj znaleźć wiele cennych pamiątek z przeszłości. Można dotknąć starych sprzętów, usiąść za kierownicą motocykla, przymierzyć stary mundur. Spędzamy tu wiele wciągających i interesujących minut.

Ekspozycja zabytkowego sprzętu wojskowego i mundurów na stoisku kolekcjonerów militariów w Helu.
Stoisko kolekcjonerów militariów.

Schron dla plutonu ogniowego, czyli składu do obsady dwóch dział. Został zbudowany w 1954 roku. Znajdujące się w nim pomieszczenia łączy system przedsionków, pełniących funkcję śluz. Obiekt wyposażony został w urządzenia filtrowentylacyjne. Załoga mogła się w nich schronić w przypadku bombardowania, ostrzału, czy też chronić się przed skażeniem chemicznym i radioaktywnym. Ściany tej potężnej budowli mają 180 cm grubości. W środku mamy 3 pomieszczenia mieszkalne, które mogły pomieścić 39 marynarzy. Kolejne pomieszczenie przeznaczone było dla 6 oficerów i podoficerów. Ponadto te grube mury skrywają wiele innych pomocniczych pomieszczeń.

Stanowisko Ogniowe nr 4 31 BAN im. H. Laskowskiego.

Chyba kręcą tu nowy serial telewizyjny...









Schrony wojskowe i ekspozycja „Makabra XX Wieku”


Niedaleko od Stanowiska nr 4 mamy kolejny obiekt wojskowy i choć to zwyczajny bunkier, to jednak z dość zaskakującą ekspozycją – „Makabra XX Wieku”. Nazwa oddaje wszystko to co faktycznie można zobaczyć w środku bunkra. Nie jest to ekspozycja dla każdego i wzbudza u zwiedzających przerażenie. O to właśnie chodzi, bo ma za zadanie przekazać, jakie cierpienie niesie wojna i jakie ma konsekwencje. Każdy konflikt zbrojny przynosi okrutne cierpienia. Żadna wojna nie była i nie jest zabawą, o czym dobitnie przypomina ekspozycja umieszczona w obiekcie związanym z jedną z najbardziej makabrycznych wojen.

Wystawa historyczna Makabra XX Wieku w dawnym schronie wojskowym na Helu.
Ekspozycja „Makabra XX Wieku”.

Nadmorski bór bażynowy, śladami Stefana Żeromskiego


„Makabra XX Wieku” zostawia w głowie plątaninę myśli. Idziemy dalej. Ucieczkę od niechcianych myśli wkrótce przynosi sosnowy las, przez który podążamy dalej. Doprawdy to niezwykły las, piękny, wyciszony, ale też jakiś tajemniczy i dziwny przez te powyginane i poskręcane konary. Dlaczego takie są? Czy to echo wojny zakodowało się w nich na zawsze, czy może raczej walka z morskimi sztormami. Zachwycał się tymi sosnami Stefan Żeromski, który wypoczywając w Helu lubił wśród nich spędzać czas i pisać. Pisarz miał swoją ulubioną sosnę – rosła na brzegu zatoki. Nazywano ją później Sosną Żeromskiego, ale nie przetrwała II wojny światowej. Pozostał po niej tylko piękny opis:
„…Z potężnego pnia sosny, skoro tylko wydostał się z zaspy piaszczystej na zachodnim przylądku, wyrastają tuż przyziemne konary. Wystrzelają równolegle do ziemi albo z góry w pałąk wygięte kierują się ku niej. Ścielą się grubymi ramiony o kolorze miodu żółtego po miale zszarzałym i do zimnej powierzchni się tulą. Odbiegłszy zaś kilka kroków, wszczepiają się w zwiewną górę, nakrywają mszonymi piaskami, znikając w nich do znaku. Dopiero dalej z nagła wystrzelają spod ziemi koronami niezliczonych, bujnie zielonych gałęzi. Z tych podziemnych konarów wyrasta plątanina krzywych gnatów, istnych postronków, żółtych lin i koślawych zawitek. Zachodząc pod sie i opasując jedna drugą, przeplatając sie w ukos skutecznymi podchwyty zadzierzgając nierozerwalne pętlice i supłając grube węzły, planowy ów zespół gałęzi opiera się zachodniemu wichrowi…”
(Stefan Żeromski, poemat „Międzymorze”, fragm.)
Nadmorski bór bażynowy.

Sosny rosnące w okolicach Helu tworzą nadmorski bór bażynowy (Empetro nigri-Pinetum). Zaś ich deformacja jest skutkiem silnych wiatrów. Korony mają rozłożyste i raczej wiotkie, aby łatwiej było im się poddać podmuchom wiatru. Konary niskie i powykrzywiane przez silne wiatry. W zielonym runie lasu bażynowego doszukać można się rachitycznych mchów i porostów. Rosną też różne krzewinki o zdrewniałych pędach, ale bez wyraźnego pnia głównego. Wśród nich wyróżnić można bażynę czarną, która daje nazwę takiemu borowi. Ponadto pośród tych nadmorskich sosen rośnie brusznica i wrzos.
„(…) Za wałem piasczystym, który morze wygarnęło ze siebie i usypało na brzegu w niezbadanych swych zamysłach, czają się pnie koślawe, garbate, skręcone. Przysiadłszy, niczem ludzie strudzeni, ubodzy, ścigani przez prawo okrutne, straszliwe i wieczne, za ścianą przychylną, żyją cichcem, ukradkiem, pokornie. Rosną wszerz i napoprzek, gną się w głąb, leżą w piasku, unikając wychylenia się koron ponad grzebień zasłony. Rozpościerają się po ziemi w pałąk skulone i suną w dal pokryjomu. Wypuszczają długie liny gałęzi, niepomiernie rozległe ścielą wici obwieszone zielenią przyziemną i czubatemi szyszkami. (…)”.
(Stefan Żeromski, poemat „Międzymorze”, fragm.)
Szlak Wokół Helskich Fortyfikacji przeprowadza nas obok kolejnych kopułek strzeleckich. Miały za zadanie dodatkową ochronę baterii artyleryjskich. Powstały w latach 1954-55 jako tzw. Kompanijny Rejon Umocniony.

Kopułka strzelecka.


Kopułka strzelecka.

Nadmorski bór bażynowy z charakterystycznymi sosnami karłowatymi pokręconymi przez wiatr w Helu.
Nadmorski bór bażynowy.

Wkrótce sosny stają się jeszcze bardziej karłowate niż te wcześniejsze, jakie widzieliśmy przy naszej dróżce. Jeszcze dalej zamieniają się w swego rodzaju sosnowe krzewy przypominające górską kosodrzewinę. To znak, że jesteśmy bardzo blisko źródeł silnych wiatrów, czyli blisko morza.

Przecinamy ścieżkę znakowaną czarnym szlakiem i idziemy żółtym prowadzącym do 21. Baterii Przeciwlotniczej i dalej do wejścia na plażę. Na cyplu istnieje sieć dróżek prowadzących w różne punkty. W jeden dzień nie bylibyśmy w stanie wszędzie zaglądnąć, więc idziemy dalej. Wśród sosen intryguje nas w pewnym momencie inne dziwaczne drzewo o skręconym konarze, pozbawionym kory. Przecinamy kolejną ścieżkę ze szlakiem koloru czarnego o nazwie „Do Baterii Przeciwlotniczych”. Prowadzi do pozostałości kolejnych baterii przeciwlotniczych. Za jakiś czas przecinamy szlak prowadzący do dwudziałowej Baterii Duńskiej. Działa, które tam stały, miały pierwotnie być zainstalowane w Danii, stąd taka nazwa. Stały tam dwie armaty dalekonośne kal. 105 mm Schneider wz. 30, obecnie zostały po nich jedynie działobitnie.

Las poszatkowany jest pozostałościami okopów, betonowych umocnień. Mamy przy szlaku obiekt dawnej strzelnicy, potem kolejne obiekty fortyfikacji, które miały zapewnić obronę przeciwdesantową od strony morza – Batalionowy Rejon Umocniony (BRU), którego budowę ukończono w 1956 roku. Był pierwszym tego typu systemem umocnień na polskim wybrzeżu i później podobne zbudowano jeszcze w ośmiu innych miejscach naszego wybrzeża. Tworzyły go lekkie fortyfikacje z prefabrykatów żelbetowych, stanowiska dowodzenia (główne i zapasowe), punkty obserwacyjne, punkty amunicyjne, schrony dla żołnierzy, stanowiska ogniowe dla czołgów, dział i moździerzy, karabinów maszynowych, punkty medyczne, a także przeszkody przeciwpancerne i przeciwpiechotne. Helski BRU ciągnie się przez 14,5 km.

Pozostałości betonowych fortyfikacji obronnych Batalionowego Rejonu Umocniony BRU w helskim lesie.
Bór poprzecinany okopami.
Batalionowy Rejon Umocniony (BRU).

Wrzosy.

Nadmorski bór bażynowy.

Droga wiedzie teraz wzdłuż wybrzeża, blisko morza, ale nie widzimy go jeszcze. W końcu przy Górze Szwedów, gdzie pojawia się znakowana ścieżka „Na Szwedzką Górę” postanawiamy skręcić w jego stronę. To nasze pierwsze powitanie z otwartym morzem, bo wczoraj to byliśmy tak naprawdę na nabrzeżu Zatoki Puckiej.

Przechodzimy przez pas wydm. Z każdym krokiem dochodzi do nas wyraźniejszy i donośniejszy szum morskich fal. Ich melancholijna melodia przywołuje nas. Stęskniliśmy się.

Piaszczyste wyjście na dziką plażę w Helu przez pas nadmorskich wydm.
Wyjście na plażę.

Opuszczona latarnia morska na Górze Szwedów


Na ostatniej wydmie stoi stara metalowa konstrukcja. Wydma ta nosi nazwę Góry Szwedów (19 m n.p.m.). Żeby wyjaśnić jej nazwę, trzeba cofnąć się do przełomu XVI i XVII wieku, kiedy Hel stanowił najbardziej na północ wysuniętą bazę morską Rzeczypospolitej. Był to czas najazdów ze strony Szwedów, a więc cała mierzeja była ciągle narażona na wrogie ataki. Podczas sztormowej pogody w dniu 6 września 1628 roku, nieopodal tutejszej plaży, utknął na mieliźnie szwedzki okręt „Christine”, dowodzony przez admirała Klausa Flemminga. Pułkownik Jan Bąk-Lanckoroński, dowódca sił polskich, w liście do hetmana Koniecpolskiego napisał, że próbowała go zdobyć polska piechota, jednak początkowo bezskutecznie z powodu silnego ostrzału ze strony nieprzyjaciela. Na pomoc „Christine” przybyło 9 innych szwedzkich okrętów. Postanowiono nocą usypać szańce na wydmach, na które przytoczono działa, którymi ostrzeliwano przeciwnika. W tym samym czasie sztorm wzmagał się, co zmusiło do oddalenia się eskadry szwedzkich okrętów. Wówczas udało się zdobyć unieruchomioną „Christine”, wraz z 36 armatami i ponad 200 żołnierzami. Jednak niedługo cieszono się zdobyczą, gdyż po ustaniu sztormu Szwedzi powrócili i odbili okręt. Próbowali ściągnąć go z mielizny, ale po nieudanych próbach postanowili go podpalić, aby nie dostał się w ręce wroga. Odtąd wydmę, która była świadkiem tych wydarzeń, nazywano Górą Szwedów, albo Szwedzką Górą. Po dawnych szańcach nie ma śladów, ale pod piaskami plaży wciąż spoczywają zwęglone szczątki „Christine”.

Opuszczona i nieczynna latarnia morska na Górze Szwedów koło Helu o metalowej konstrukcji ażurowej.

Nieczynna latarnia na Górze Szwedów (19 m n.p.m.).


Dzisiaj Góra Szwedów jest łatwo rozpoznawalna, gdyż stoi na niej wspomniana stalowa konstrukcja. Jest to opuszczona i nieczynna latarnia, zbudowana w 1936 roku. Była to 17-metrowa wieża stalowa o konstrukcji ażurowej, z okrągłą, pierwotnie zadaszoną galerią na szczycie. Była latarnią pomocniczą przy latarni helskiej, która ułatwiała żeglugę wokół półwyspu. Dwa światła, jedno z latarni Hel, drugie  z  Góry Szwedów, pozwalały na ocenę odległości od brzegu. Poza tym zdarzało się, że statki płynące do Gdańska, zbyt wcześnie zmieniały kurs, biorąc latarnię morską w Jastarni-Borze za Helską, co powodowało osiadanie na mieliźnie. Latarnia na Górze Szwedów nie miała stałego nadzoru, ale wiele lat znajdowała się na terenie wojskowym, a po jego likwidacji wyłączono ją z użytku. Stała się wówczas ogólnodostępna, co sprzyjało jej dewastacji. Po 1990 roku nigdy już nie zapalono na niej światła.

Góra Szwedów (19 m n.p.m.).

Z Góry Szwedów pięknie widać morze. Na nim, widzimy wojskowy okręt ratowniczy ORP Lech (282), płynący na zachód. To jeden z dwóch okrętów ratowniczych projektu 570/I, eksploatowanych przez Marynarkę Wojenną RP. Znajduje się w służbie od 1974 roku. Posiada bliźniaka - ORP Piast. Głównym przeznaczeniem jednostki jest zabezpieczanie działań okrętów podwodnych. Jest przystosowany do holowania na większe odległości. Dodatkową funkcją okrętu jest gaszenie pożarów na morzu, ściąganie statków z mielizn, prowadzenie prac podwodnych oraz poszukiwanie i podnoszenie wraków. Posiada dzwon nurkowy mogący pomieścić 3 osoby, które może sprowadzić na głębokość 100 m, także komorę dekompresyjną.

Plaża na otwartym morzu.

ORP Lech (282).

Dzika plaża w Helu


Dotykamy stopami piasku. Plaża jest jakby dziewicza, sprawia wrażenie jakbyśmy byli pierwszymi ludźmi, którzy stanęli na niej. Widać na niej tylko ślady naszych stóp. Nikogo innego. Kierujemy się plażą na zachód, pozwalając falom muskać nasze nogi. Jakie to przyjemne. Dzisiaj na Bałtyku są nieduże fale. Niebo zachmurzone, lecz kres morskiego horyzontu jest bardzo daleki od nas. Wzdłuż wybrzeża płynie żaglowiec. Jeszcze na motorach, bez wykorzystania siły wiatru, który dzisiaj jest dość słaby.

Dochodzimy do suchego konara wbitego w piasek, rozebranego przez wodę z kory i gałęzi. Zwisa z niego fragment podziurawionej rybackiej sieci, rozciągniętej drugim końcem na kij obok. Wokół wystają z piasku liczne kawałki drewna. Pięknie tu. Bez tłumu i gwaru, tylko szum morza. Wspaniałe piaszczyste wybrzeże. Czy ludzka stopa stanęła tu kiedykolwiek przed nami? Musimy tu koniecznie jeszcze wrócić.

Przywitanie z morzem.

Piaszczyste wybrzeże. Czy ludzka stopa stanęła tu kiedykolwiek przed nami?

Bez tłumu i gwaru, tylko szum morza.

Dzika, pusta plaża na otwartym morzu w Helu we wrześniu, suchy konar z fragmentem sieci rybackiej.
Suchy konar i sieć, a w dali żaglowiec. 

Skręcamy w stronę wydm, porośniętych od strony plaży trawami. Powyżej traw wystają krzewy róży pomarszczonej (Rosa rugosa Thunb.). To ładna, ciekawa, ale też powszechna roślina w całej Europie. Jednak w Polsce ma status rośliny inwazyjnej i w szczególności na wybrzeżach, gdzie ogranicza dostęp innym gatunkom typowym dla wybrzeża bałtyckiego. Przekłada się to na zmniejszenie różnorodności biologicznej tego środowiska. Róża pomarszczona, znana również pod nazwami róży fałdzistolistnej, albo róży japońskiej pochodzi ze wschodniej Azji. Występuje w Japonii na wyspach Hokkaido oraz Honsiu, a do Europy została sprowadzona w 1796 roku przez ogrodników. Rozprzestrzeniła się jako uciekinier z upraw ogrodowych. Pojawia się w różnych siedliskach – na wydmach, terenach skalistych i łąkach, ale wąski pas wzdłuż wybrzeży stał się jej ulubionym miejscem do rozkwitu. Posiada dużą odporność na niskie temperatury (do −35 °C), zanieczyszczenia powietrza, suszę oraz zasolenie. Nie groźne jej zasypywanie piaskiem, a stwierdzono nawet, że ma wtedy silniejszy wzrost i zwiększa odporność na suszę. Wzmacnia się również po próbach skoszenia lub spalenia, bo łatwo odrasta z kłączy i korzeni, tworząc jeszcze gęściejsze i wyższe zarośla niż przed próbami usunięcia. Skuteczną metodą zwalczania jest usunięcie całej rośliny z korzeniami, ale te penetrują podłoże na głębokości od 0,5 do 1 m, a niekiedy do 2 m.

Dziko rosnąca róża pomarszczona Rosa rugosa na wydmach nadbałtyckich w Helu.
Róża pomarszczona (Rosa rugosa Thunb.). 

Piękna jest ta dzika plaża.

Przechodzimy wydmami z powrotem do sosnowego boru. Podążamy w kierunku miasta szlakiem „Na Szwedzką Górę”. Po półgodzinnym marszu przechodzimy przejściem pod linią kolejową, za którą skręcamy w lewo. Idziemy wzdłuż torów i niebawem dochodzimy do ulicy Helskiej, która za przejazdem kolejowym zmienia nazwę na Dworcową. O godzinie 16.40 mijamy dworzec kolejowy, na którym wczoraj wysiadaliśmy po podróży z Krakowa. Stąd mamy tylko kilka minut do domu, w którym wynajmujemy pokój. Tam odpoczniemy po ciekawej przechadzce, a potem udamy się na smażoną rybkę, tym razem do Restauracji „Fala”.

Wracamy szlakiem „Na Szwedzką Górę”.

Zmierzch.


Pod pochmurnym niebem zmierzch nadchodzi szybciej. Już po dziewiętnastej pojawiają się pierwsze oznaki wieczornej szarówki. Przy skwerze wzdłuż wybrzeża wyimaginowany latarnik zapala lampy uliczne. Po drugiej stronie zatoki horyzont rozświetlają światła Trójmiasta. Odrobinę przycicha szum morza. Umknął nam moment, kiedy zaszło słońce. Dzień żegna się trochę ponuro, ale dziękujemy mu za kolejną daną nam przygodę.



Udostępnij:
Location: Hel, Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas