Jest taki samotny dom. Ludzie z dolin mówią, że wzniesiono go z kamieni, które pamiętają początek świata. Miał być darem nocy dla słońca. Każdej nocy tonął w głębokim, mrocznym błękicie, tuląc się pod gwiazdami. Jednak o świcie działo się coś niezwykłego. Gdy pierwsze promienie słońca dotykały jego surowych, kamiennych ścian, ożywał. Dom ten stawał się wówczas świątynią poranka – miejscem, gdzie mrok bez walki ustępował miejsca złotej nadziei. Kto choć raz spędził noc w jego murach i dotrwał do świtu, zyskiwał spokój serca na całe życie.
Wybraliśmy się tą drogą późnym popołudniem, aby odnaleźć spokój i zobaczyć jak słońce odchodzi wieczorem na spoczynek, a potem powitać go rano . Znamy tę drogę
doskonale i tym razem nie będziemy opisywać jej szczegółów, bo czyniliśmy to
już wiele razy. Kto jej nie zna, a chciałby ją poznać powinien sięgnąć do
naszych archiwalnych wpisów. Wszyscy wiedzą, że to jedna z tych ulubionych naszych dróg spośród mnóstwa innych równie lubianych. Wiedzie
przez gęste, mroczne lasy, a potem wyżej i wyżej, aż po odsłonięte pola
górskich łąk i skalnych rumoszy. Dzisiaj znowu ruszamy tam dróżkami i
ścieżkami jak legendarna para zakochanych, która miała wędrować tu w dawnych
czasach, gdy bory wokół były jeszcze nietknięte, a szczyt, który wznosi
się przed nami, spowijała tajemnica.


















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







