Hel u schyłku lata skrywa opowieści, które najlepiej odkrywa się w ciszy
pustego, nadmorskiego lasu. Nasza kronika podróży na początek Polski dociera
do momentu, w którym wkraczamy na leśne trakty skrywające surowe pamiątki
przeszłości. Przemierzamy dziś ścieżki, które opowiadają historię obronną
Półwyspu Helskiego i przestrzegają ludzi przed okrucieństwem wojny. To właśnie
tutaj, wędrując po sezonie wśród dawnych okopów i schronów, można najgłębiej
poczuć nostalgię, upływ czasu oraz dotknąć żywej lekcji historii, którą wciąż
szeptem przypominają eksponaty ukryte w lasach.
Nasze drogi po Półwyspie Helskim prowadziły nas w przeróżne miejsca i zawsze
kończyły się gdzieś na bałtyckim wybrzeżu. Na tak wąskim przesmyku lądu
nietrudno było dotrzeć na piaski helskich plaż; działo się to chcąc nie
chcąc. Z pajęczyny ścieżek szatkujących sosnowe lasy niejedna mimowolnie
wyprowadzała nas nad wody Morza Bałtyckiego. Taka jest specyfika tego
niezwyczajnego cypla polskiego wybrzeża i raczej trudno zagubić się w
rosnących na nim borach bażynowych. Przemierzyliśmy wiele jego zakątków, ale
wciąż pozostaje w nim coś do odkrycia. Wcześnie dzisiaj wstaliśmy, aby
odszukać w nim parę nowych ścieżek, których jeszcze nie znamy. Po kolei
jednak, bo cała, wyćwiczona już procedura poranka musi zostać zachowana.
Kuchnię mamy na parterze. Musimy zejść po zewnętrznych metalowych stopniach
do niej. Codziennie jedno z nas musi to zrobić i robimy to na zmianę dla
sprawiedliwości, aby przygotować ulubione danie na pierwszy posiłek dnia,
czyli jajecznicę. Takie zejście to też pierwszy zwiad pogodowy, bo samo
spojrzenie przez okno może być niewystarczające, szczególnie teraz u schyłku
lata. Słońce intensywnie dzisiaj przenika przez szyby. Stojąc przy oknie
jego promienie otulają ciepłem, jakbyśmy przy kominku stali. Napawa to
oczywiście optymizmem. Wystarczy jednak otworzyć drzwi, by do pokoju wlał
się chłód poranka. Dzisiaj wyjątkowo przenikliwy. No ale nie ma się co
dziwić. Dzień dopiero co wstał. W dali na alejkach jarzy się jeszcze nikłe
światło nocnej latarni, choć noc już odeszła w niepamięć. Mimo to zwlekamy z
wyjściem, aż zrobi się cieplej, aż do godziny dziesiątej.
|
Helskie ścieżki - dokąd zaprowadzi nas ta?
|
Kierujemy się tym razem na północny zachód, tam, gdzie mierzeja zwęża się w
kierunku Juraty, Jastarni, Kuźnicy i słynnych Chałup, a potem przed
Władysławowem łączy się ze stałym lądem. Jednak nie mamy zamiaru iść aż tak
daleko. Owszem, podążaliśmy już w tamtą stronę podczas tego pobytu w Helu,
ale dziś zanurzymy się na dobre w helskich lasach, tworzących przyrodnicze
zbiorowiska zwane bażynowym borem. Jednak to nie przyroda będzie
determinować dzisiejszy spacer.
Przenosimy się do września 1939 roku...
Rozpoczęła się II wojna światowa. Westerplatte, jako jeden z pierwszych
punktów oporu, broni się przez tydzień. Niedaleko trwa inna bitwa obronna
kampanii wrześniowej 1939 roku, znacznie dłuższa. Hel, będący Rejonem
Umocnionym, bronił się znacznie dłużej, bo aż 32 dni, stawiając opór do 2
października. Idąc do naszego wytyczonego celu przechodzimy obok cmentarza
komunalnego w Helu. Zatrzymujemy się nad jego grobami, oddając niejako hołd
szczególnie przy pomniku mieszkańców Helu, którzy zginęli lub zaginęli na
morzu, a potem przy tablicy z nazwiskami marynarzy poległymi w obronie Helu
we wrześniu 1939 roku. Smutno, że ludzie odchodzą. Wiemy, że to naturalny
czas przemijania, ale mamy też świadomość, że przychodzimy na ten świat z
krótką wizytą, a więc jeszcze smutniej nam, gdy ktoś ginie przedwcześnie z
rąk drugiego człowieka. Taka jest właśnie każda wojna, która odbiera ludziom
życie, zanim dobiegnie ono naturalnego kresu.
Podążamy dalej ulicą Dworcową na północ. Za zakrętem szosy przecinamy linię
kolejową odchodzącą od stacji, od której stopniowo oddalamy się. Za
skrzyżowaniem z linią kolejową szosa nosi nazwę Helskiej. Na helskiej części
półwyspu istnieje również sieć kolei wąskotorowej, która dzisiaj ma
znaczenie historyczno-muzealne, a częściowo wykorzystywana jest jako
atrakcja turystyczna. Leśną ścieżką oddalamy się od szosy w kierunku jednej
z jej stacji „Hel - Bruno”. Zbliża się jedenasta - tak właśnie planowaliśmy
nasze przyjście tutaj, bo właśnie otwierane jest tutejsze muzeum.
|
Tuż po wybuchu II wojny światowej, 4 września 1939 roku.
|
|
Rekonstrukcja polskiej ziemianki z września 1939 roku budowanej na
cyplu helskim.
|
Wyjątkowe położenie i kształt Półwyspu Helskiego nadawały mu również inne
walory, które w przeszłości były intensywnie wykorzystywane w celach
wojskowych. Miał też istotne znaczenie strategiczne podczas II wojny
światowej. Na całym Półwyspie Helskim rozsypane są różne obiekty wojskowe,
polskie i niemieckie. Wiele z nich zwiedziliśmy, a były to do tej pory
głównie obiekty wybudowane na potrzeby obrony polskiego wybrzeża. Po
wkroczeniu wojsk niemieckich zaczęły powstawać kolejne. Dzisiaj odnajdujemy
miejsce, gdzie zbudowano najcięższą baterię artylerii nabrzeżnej o nazwie
„Schleswig-Holstein”, wielką i potężną, jakiej tutaj jeszcze nie
widzieliśmy. Jej sercem jest wysoka wieża kierowania ogniem.
|
|
Wieża kierowania ogniem baterii „Schleswig-Holstein”.
|
|
|
Pomieszczenie łączności.
|
|
|
Pomieszczenie szyfranta.
|
|
|
Wystawa sprzętu łączności wojskowej.
|
|
| Ambulatorium. |
|
|
Wojskowa izba opatrunkowa.
|
|
|
Stanowisko dowódcy załogi wieży kierowania ogniem.
|
|
|
Na szczycie wieży.
|
|
|
Bałtyk i Góra Szwedów z wieży kierowania ogniem baterii
„Schleswig-Holstein”.
|
Budowę najcięższej baterii artylerii nabrzeżnej „Schleswig-Holstein”
rozpoczęto pod koniec 1940 roku. Stała się ona największym obiektem
militarnym tego typu nad Bałtykiem. Składała się z kilku części. Niemcy
podczas okupacji szybko docenili możliwości militarne tego terenu.
Rozbudowali i znacznie wzmocnili potencjał militarny Półwyspu Helskiego,
odbudowując zarówno polskie umocnienia, jak również wznosząc kolejne
obiekty. Odremontowano m.in. Baterię Laskowskiego nadając jej nazwę
„Schlesien”. Zbudowano kolejne baterie i umocnienia. Spośród powstałych
obiektów chyba najbardziej imponującą jest 25-metrowa, 9-kondygnacyjna wieża
kierowania ogniem z dalmierzem umieszczonym w obrotowej, metalowej kopule na
stropie. Grubość jej ścian zmienia się od 1 metra w dolnej części do 0,6
metra w górnej części. Mimo piaszczystego podłoża wieżę idealnie posadowiono
w pionie, co wpływa na precyzję przyrządów pomiarowych. Dalmierz pozwalał na
optyczną obserwację obszaru w promieniu 50 km. W wieży mogło przebywać 40
członków załogi. Były w niej pomieszczenia koszarowe, pomieszczenia
techniczne, obserwatorów i łączności oraz centrala kierowania ogniem.
Wzniesiono przy wieży również trzy żelbetowe schrony koszarowo-bojowe, na
których ustawiono armaty kal. 406 mm wraz z dwoma innymi schronami, w
których składowano amunicję. Bateria „Schleswig-Holstein” współtworzyła 2.
Ciężką Baterię Artylerii (2. Schwere Artillerie Batterie) i weszła w skład
119. Dywizjonu Artylerii Marynarki (Marine Artillerie Abteilung 119).
Wszystkie obiekty połączono linią kolejki wąskotorowej. Dochodziła tu
również kolej szerokotorowa oraz drogi jezdne. W sierpniu 1941 roku
przeprowadzono próbne strzelania. Okazało się jednak, że ta potężna bateria
w sytuacji kontrolowania Bałtyku przez Niemców jest zupełnie niepotrzebna.
Stąd też, w okresie pomiędzy październikiem 1941 roku i majem 1942 roku
armaty wraz z wyposażeniem zdemontowano i przetransportowano do Francji w
rejon Calais, gdzie pod nazwą „Lindemann” włączone zostały do linii Wału
Atlantyckiego. Po zdobyciu ich przez Aliantów zostały zniszczone.
|
|
Stanowisko armaty 406 mm baterii „Schleswig-Holstein”.
|
|
|
Zdjęcie archiwalne armaty z ekspozycji muzealnej.
|
|
|
Stanowisko armaty 406 mm baterii „Schleswig-Holstein”.
|
|
Model stanowiska armaty 406 mm baterii „Schleswig-Holstein”.
|
|
| Stanowiska strzeleckie. |

Znajdujące się tutaj budowle przetrwały kampanię obronną Niemców. Po wojnie
niemiecka wieża kierowania ogniem była przez pewien czas wykorzystywana jako
punkt obserwacyjny przez polski 13. BAS, a północny schron służył wojsku za
magazyn amunicji. Bliżej współczesnych nam czasów Hel stopniowo był
udostępniany dla wszystkich odwiedzających. Stanowi obecnie niezwykły
skansen sztuki militarnej. W tym konkretnym miejscu staraniem entuzjastów,
władz miasta oraz sponsorów utworzono tu Muzeum Obrony Wybrzeża Rejonu
Umocnionego Hel. Okoliczny las stanowi swoisty skansen militarny,
prezentujący armaty różnych typów, miny morskie, elementy trałów
przeciwtorpedowych, torpedy i wyrzutnie torpedowe, samochody strażackie i
sanitarne, łodzie i szalupy, tabor kolei wąskotorowej. Ponadto zlokalizowana
jest tutaj kuchnia polowa, strzelnica sportowa oraz stacja kolejki
wąskotorowej wożąca turystów.
Wieża kierowania ogniem oraz schron koszarowo-bojowy ze stanowiskiem „Bruno”
udostępnione do zwiedzania, zawierają bogatą i niezwykle ciekawą ekspozycję
z czasów wojny. Entuzjaści militarystyki i nie tylko oni mogą poznać
niezwykłą historię Helu i jego rolę w obronie wybrzeża. Wyeksponowane w
Helskim Muzeum Obrony Wybrzeża wojenne wynalazki i technologie mogą
zachwycać. Jednak pamiętajmy, że te cuda ludzkich pomysłów służą dokonywaniu
zniszczenia i zabijaniu ludzi.
Gdzie nie sięgnąć w historię – od dziejów zarania
Ludzie wciąż ulepszają narzędzia do zabijania,
Bo każdy idiota wierzy, że w świata dniu ostatnim
To nie on – a WY się staniecie tym mięsem armatnim.
Gotfryd V. Gray
Helskie Muzeum Obrony Wybrzeża nie ma oczywiście na celu propagowania wojny
i militaryzmu, a jedynie opowiadać o niej, a przede wszystkim ostrzegać
przed jej okrucieństwem. Przekaz taki niosą inne powojenne pozostałości,
jakie w wielu miejscach Półwyspu Helskiego można napotkać. W rozmowach
o Helu przeważnie myśli się właśnie o nich. W cieniu pozostają ludzie,
którzy tu mieszkają od czasów wcześniejszych niż dwie wojny światowe.
Przetrwała ich tożsamość i niezwykle barwna i ciekawa kultura, silnie
zakorzeniona w tej części Polski. Przypomina o tym Helskie Muzeum, które
działa obok jako oddział odwiedzonego przed Muzeum Obrony Wybrzeża. To
jednak zupełnie odmienna historia i przeżycia, których nie chcemy łączyć w
jednej części naszego podróżniczego eseju po Helu, choć miała miejsce
jeszcze tego samego dnia.
|
Lokomotywa WLS40. Jedziemy do Helskiego Muzeum.
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.