-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Hel u schyłku lata - dzień 5/2: Przetrwanie

Hel u schyłku lata przypomina nam o potężnej, pierwotnej sile natury, z którą człowiek i ziemia mierzą się od pokoleń. Nasza wędrówka na koniec Polski dociera do momentu, w którym urokliwe plaże ustępują miejsca refleksji nad surowością tutejszego klimatu. Dzisiejsza opowieść to nastrojowe spojrzenie na przetrwanie – historię o walce z niszczycielską siłą morskich fal i jesiennych sztormów. Najlepszym uosobieniem tych zmagań staje się stary, zniszczony kuter rybacki, który porzucony na brzegu opowiada o dawnych trudach. Czytając jego dzieje, zaczynamy rozumieć, jak wielkiej pokory wymaga życie na tym wąskim skrawku lądu i całym naszym trwaniu.
Letni gwar dawno zamilkł, ustępując miejsca melancholii i szumowi morza.
Słońce, choć wciąż obecne i wciąż grzeje, nie ma już dawnej siły
– szybko chyli się ku zachodowi,
rzucając długie, posępne cienie na pusty piasek.

W tym sennym krajobrazie, chylącym się ku jesieni, kryje się cicha obietnica.
Wystarczy spojrzeć w stronę otwartego morza,
gdzie w oddali majaczą jeszcze białe żagle i kutry rybaków,
albo wsłuchać się w miarowy szum fal niosący głębokie ukojenie.

I choć natura szykuje się na sen, a czas zdaje się płynąć wolniej, na dnie serca tli się nadzieja,
że po każdym schyłku przychodzi nowy początek,
a morze – tak jak ludzkie życie – zawsze odradza się na nowo,
by wiosną powitać kolejnych przybyszów.

Dzisiaj był bardzo ciepły dzień. Wiele godzin spędziliśmy na plaży. Wspominaliśmy wszystkie nasze pobyty nad Bałtykiem i tę niedokończoną wędrówkę wzdłuż polskiego wybrzeża. Wrześniowy dzień nad morzem, z charakterystyczną dla tego miesiąca łagodniejszą aurą, sprzyja wspomnieniom.

Powietrze na cyplu zawsze pachnie inaczej. Mieszanka surowego, morskiego jodu, wilgotnego lasu i historii, która pojawia się tutaj przy każdym napotkanym bunkrze. Kiedy wybraliśmy się na pierwszą wędrówkę, a stopy nasze zeszły z utartego szlaku prosto na leśną ścieżkę, poczuliśmy, jakby czas cofnął się o kilka dekad. Przypomnieliśmy sobie klimat dawnego wypoczynku, a w pierwszej kolejności popularnych wczasów pracowniczych, zapełnione plaże od Świnoujścia po Trójmiasto. W tym krajobrazie wspomnień powraca widok domków kempingowych, wiklinowe kosze na plażach i proste formy parawaningu, a także… pan w białym uniformie z czapeczką, który ciągnie wózek z napisem „Lody Bambino”. Z kolei poszukujący większych wrażeń i odważniejsi brali plecak i udawali się na wędrówkę z namiotem, a niektórzy wybierali biwak "pod chmurką”. Wracając wspomnieniami do czasów PRL, nie można nie wspomnieć o szczególnej formie podróżowania, jaką był autostop. Prawdziwą potęgą były kolonie, obozy zuchowe i harcerskie, które dla wielu stanowiły pierwszą szkołę samodzielności i szkołę życia. Życie wówczas było chyba mniej skomplikowane, a ludzie nie stwarzali sobie sami problemów. 

Bar u Franka w Helu, tradycyjny drewniany budynek z rozciągniętą wojskową siatką maskującą.

Wystrój Baru u Franka w Helu z ekspozycją militariów, replik broni i plakatów.

Ekspozycja w Barze u Franka na Heli

PRzepustka stała upoważniajaca do wejścia na teren Baru u Franka.

Poczuliśmy tutaj coś tak zwyczajnego, a jednocześnie wyjątkowego, co przyniosło nam ciepło z dawnych czasów. To nie jest zwyczajny punkt gastronomiczny. To jest Bar u Franka, znany w okolicy jako królestwo dobrego smaku i wojskowej atmosfery. Przechodząc tędy rano wiedzieliśmy, że musimy tu wrócić. Dlatego wracaliśmy teraz tą samą drogą. Drewniany budynek, a wokół niego rozciągnięta siatka maskująca ponad drewnianymi ławami - wystrój tego obiektu uderza od pierwszego kroku. Ściany i zakamarki wypełniały eksponaty, które tworzą swoisty wojskowy skansen. Militarne sprzęty, repliki dawnej broni i kultowe plakaty przywołujące polskiego ducha. To miejsce ma wyjątkowy, nostalgiczny klimat. Zamówiliśmy grochówkę – wybór nie mógł być inny, jak legendarna wojskowa grochówka z wkładką. Gdy tylko pierwszą łyżkę gęstej, aromatycznej zupy zbliżyliśmy do ust - czas zatrzymał się. To nie był zwyczajny posiłek. W głębokim, wyrazistym smaku majeranku, wędzonego boczku i idealnie miękkich ziemniaków kryła się esencja sentymentalnych wspomnień. To nie jest zwykłe jedzenie. Każdy kęs rozgrzewał nie tylko ciało, ale i duszę, przenosząc ją w czasy, kiedy wszystko wydawało się prostsze, a jedzenie miało moc łączenia ludzi.

Brzuchy pełne po sytej uczcie sprawiają, że tempo naszego dalszego spaceru zwalnia. Ciepłe, popołudniowe słońce przedziera się jeszcze przez korony sosen, a powietrze wciąż pachnie intensywnie igliwiem i morską solą.

Morze olśnione promieniami słońca

Przechadzamy się powoli w kierunku naszej przytulnej przystani.Słony lekki wiatr nieustannie smaga helski brzeg, przypominając o dawnych dniach, gdy rytm życia tego miasta dyktowany był przez przypływy i odpływy. W porcie stoi wiele nowoczesnych łodzi, ale wciąż unosi się tutaj duch dawnych lat, który niesie opowieść nie tylko o człowieku, ale również o starym, dębowym kutrze, który stał się symbolem trwania.

Zabytkowy dębowy kuter rybacki zbudowany w 1945 roku, stojący jako pomnik na lądzie w Helu.

Zbudowany w 1945 roku w stoczni w Hirtshals, po wojnie trafił do Polski i niestrudzenie stawiał czoła morskim sztormom. Ten stary kuter na helskiej plaży nosi ślady niezliczonych sztormów, ale czy bije z niego smutek przemijania? To dziwne, ale emanuje z niego głęboki, spokojny optymizm. Każde pęknięcie w wysuszonym słońcem drewnie chce nam opowiadać historię o tym, że warto stawiać czoła falom. Kuter przetrwał, ponieważ zbudowano go z najlepszych materiałów: z solidnego dębu, miłości do morza i ludzkiej pasji. Tak to jest, że dobre, uczciwe życie zostawia po sobie trwały ślad, którego czas nie jest w stanie zatrzeć. Dla samotnego rybaka kuter był symbolem spełnienia. Siedząc na jego pokładzie, nie myślał o upływających latach ani siłach, które zostawił na morzu. Czuł wdzięczność za każdą chwilę – za zapach sieci o poranku, za bezpieczne powroty do portu i za dom pełen ciepła, który czekał na niego na brzegu. Wiedział, że dobre życie oprze się każdej burzy, a jego kwintesencją jest dbanie o bezpieczną przystań, która pozwali przetrwać każdą nawałnicę. Nadzieja, którą kuter wlewał w jego serce, była jasna i spokojna jak morze po sztormie – dawała pewność, że to, co najcenniejsze, zawsze przetrwa.

Kuter WŁA-55 na Helu

Kiedy nadszedł czas i jego dni na wzburzonych wodach dobiegły końca, kuter zyskał nowe życie i nową funkcję. Stoi teraz na lądzie i przypomina wszystkim, którzy tędy przechodzą, że prawdziwa wartość nie znika wraz z wiekiem – zmienia się tylko jej forma. Historia tej łodzi to dowód na to, że niezależnie od upływu czasu i wichur historii, to, co najważniejsze – hart ducha i pamięć – pozostaje na zawsze. Nasze życie, podobnie jak ten kuter, niesie w sobie ślady różnych pogód, trudnych chwil i wielkich radości. Każde z tych doświadczeń ukształtowało nas i wzmocniło, dając coś, co nazywamy mądrością, której nie da się kupić. Wydźwięk tej histotii jest dla nas głęboki i pełen sensu, bo nadzieja, którą nosimy w sobie, nie jest ślepa, a wynika ze świadomości, że potrafimy utrzymać dobry kurs nawet przy silnym wietrze, a to jest bardzo cenne, bo daje spokój i pewność na każdy kolejny dzień.


Mijamy ryglowe domki rybackie, małe resteuracje, z których wydobywa się zapach parzonej kawy i smażonych ryb. Wkrótce skręcamy w boczną, spokojniejszą uliczkę, gdzie czeka na nas pensjonat. Szybko dzisiaj nadchodzi wieczór, cudowny wieczór, który jest wspaniałym zwieńczeniem udanego dnia.

Jutro wstajemy bardzo wcześnie. Nastawiamy budziki.


Udostępnij:
Location: HRV6+H7 Hel, Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas