-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Hel u schyłku lata - dzień 6/2: Powrót na rajską plażę

Hel u schyłku lata skłania do powrotów w miejsca, które najgłębiej zapisały się w naszych sercach. Nasza wędrówka na koniec Polski zbliża się powoli do końca, przynosząc upragniony powrót na rajską plażę. Dzisiejsza opowieść to sentymentalny spacer po piaszczystym brzegu Bałtyku, który po sezonie zachwyca nieskazitelną czystością i bezkresną przestrzenią. Wędrując brzegiem morza, pośród szumu fal i chłodnego, wrześniowego wiatru, zbieramy ostatnie nadmorskie wspomnienia. To właśnie ta bezludna, rajska plaża na samym cyplu staje się najpiękniejszym tłem dla refleksji o przemijaniu i kończącym się lecie.
Wrzesień rozpina złoty żagiel, gdzie lato niedawno głośnym tętniło życiem.
Czas goni naprzód, nie pyta o zgodę nikogo;
Czas choć mija, zostawia nam najpiękniejsze wspomnienia,
Czas mknie, ale te chwile są ponad miarę.

Słońce ma dzisiaj potężną siłę promienia!
Jego blask nas ogrzewa z bezchmurnego nieba
Dając nam radość i piękną, letnią swą aurę -
Więcej do szczęścia nie trzeba.

Plaże, choć pustawe, wciąż kuszą swym łonem,
Dziś ta rajska plaża cichutko nas przyjmuje.
Chwytajmy te jasne, gorące chwile!
Trzeba zawsze umieć czerpać radość z darów losu
– tak jak z tego gorącego, wrześniowego słońca.

Zabytkowy poewangelicki Kościół świętych Piotra i Pawła z XV wieku, obecnie Muzeum Rybołówstwa w Helu.
Kościół św. Piotra i Pawła w Helu
(obecnie Muzeum Rybołówstwa w Helu).
Uliczkami Helu, jeszcze trochę zacienionymi, bo słońce jest jeszcze zbyt nisko, aby rozjanić parkowe alejki, wracamy do naszego pensjonatu na śniadanie. Wchodzimy na Wiejską, na wysokości dawnego ewangelickiego kościoła św. Piotra i Pawła w Helu, w którym obecnie mieści się Muzeum Rybołówstwa w Helu. Musimy do niego koniecznie zajrzeć, bo jeszcze tego nie zrobiliśmy, a czasu zostało nam już mało, bo przecież jutro wyjeżdżamy. Tymczasem przemierzamy całą długość Wiejskiej i zbliżamy się do dworca kolejowego, przy którym otwarty jest już market spożywczy. Nasze brzuszki zaczęły przypominać nam o śniadaniu, którego wciąż nie zjedliśmy; musimy sobie coś kupić na śniadanko. Ciepłe bułeczki i coś do nich, żółty ser i pomidorek. Mamy już wszystko, lecz jeszcze chwila, bo nieopodal nas jest jeszcze coś ciekawego, czemu się nie przyjrzeliśmy dokładnie.

Market znajduje się tuż przy Parku Rzeźby Kaszubskiej, urządzonego na kształt parku miejskiego. Na jego skraju stoi obelisk w kształcie żagla poświęcony „Stefanowi Żeromskiemu wielkiemu piewcy polskiego morza”, wystawiony „w setną rocznicę jego urodzin - społeczeństwo miasta i marynarze garnizonu Hel” (odnowiony w 2020 roku). Co pisarz, związany rodzinnie z Górami Świętokrzyskimi robił tu, podczas kilku pobytów w latach 1922-24.  Do przyjazdu nad Bałtyk namówił pisarza Bernard Chrzanowski, działacz społeczny i polityczny, orędownik polskości Kaszub. Żeromski odpowiedział mu w liśćie: „Od dziesiątków lat jest moim najgorętszym pragnieniem zapoznanie się gruntowne z wybrzeżem morskim i Półwyspem Helskim, z ludem, mową, obyczajami i całkowitym zakresem tamtejszego życia, co udałoby mi się następnie spożytkować, być może w sposobie literackim i odtworzeniem artystycznym…”.

W roku 1921 Żeromscy postanowili zamieszkać w Helu. Mieli mieszkanie w poniemieckim obiekcie stojącym w okolicach portu, który funkcjonował jako hotel „Polonia”. Nie ma już tego budynku, został zniszczony na początku wojny w 1939 roku. Wspominaliśmy już o tym, że miał w Helu swoją ulubioną sosnę, przy której spędzał wiele czasu, ale chodził też do tzw. Starego Helu, czyli tam „Gdzie stały kościół i klasztor jeszcze w siedemnastym stuleciu, okrągły wzgórek zalega, trawą bujniejszą niż inne pokryty. Samotna tam dzika róża oddaje nikłym swym kwiatem pozdrowienie – nikomu – pustce, milczeniu...”, jak pisał w „Międzymorzu”. Stefan Żeromski nie przybył tu tylko na wypoczynek, ale by pomóc w agitacji na rzecz Polski. Miał tu z nim przyjechać również Jan Kasprowicz, ale ten zatrzymał się gdzieś wcześniej.

Monumentalna drewniana rzeźba Roberta Wyskiela ilustrująca wiersz Rzepka Juliana Tuwima w Helu.
Pomnik wiersza Rzepka.

W Parku Rzeźby Kaszubskiej zobaczyć można wiele pięknych rzeźb wykonanych w drewnie. Prezentują one różne postacie nawiązujące do kultury kaszubskiej. Wśród nich jest dzieło Roberta Wyskiela, które ma prawie 15 metrów długości i waży aż 10 ton. Powstało z ogromnej topoli, która rosła około 150 lat, aż do chwili uderzenia pioruna, po którym została ścięta. Rzeźba ta została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Jeszcze nie powiedzieliśmy, co przedstawia, a przedstawia znany polski wiersz:
Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie,
Chodził tę rzepkę oglądać co dzień.
Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,
Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!
Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,
Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może.
Zawołał dziadek na pomoc babcię:
„Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!”
I biedny dziadek z babcią niebogą
Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą.
Babcia za dziadka,
Dziadek za rzepkę,
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Zawołał dziadek na pomoc…
Julian Tuwim „Rzepka” (fragm.)
Wszyscy wiedzą o tym, że tak właśnie było, i że potem za babcią pojawiła się wnuczka, a potem mruczek, kicia i kurka, gąska, bociek i żabka, a na końcu kawka.

A czarna kawka już czeka na nas przy śniadanku w naszym helskim pokoiku, w sumie takim, chyba podobnym, jaki miał Żeromski…
Szary, chociaż ma okno na cejloński szafir,
ten pokoik na piętrze, gdzie Żeromski mieszkał,
gdzie słuchał szumu morza – i w szumie potrafi
pisać niewiarygodnie o miłości…
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska „Pokój na Helu” (fragm.)
A my tu gadu, gadu, w naszym pokoiku, a na zewnątrz powietrze rozgrzało się jakby to był środek lata. Dzisiaj zatem kierunek jest oczywisty – dzika plaża...

Nie ma co się długo zastanawiać, bo czas nieubłaganie płynie bez względu na to czy siedzisz, czy coś robisz. Zatem trzeba iść i to najkrótszą z możliwych dróg, i jak się zdaje, wiedzie ona również do Baterii Duńskiej. I znów podążamy przez ten wspaniały bór bażynowy, który tak pięknie opisywał Żeromski, a sami odkrywać i podziwiać zaczęliśmy go od pierwszej naszej wędrówki po lasach półwyspu. Może się wydawać, że znów ta sama ścieżka nas prowadzi i te same drzewa mijamy, i zapach morskiego powietrza zmieszany z zapachem sosen i piasku niczym nie różni się od wczorajszego, to żaden dzień nie jest taki sam, nawet, jeśli takim może się zdawać.

Piaszczysta ścieżka spacerowa prowadząca w głąb gęstego nadmorskiego boru bażynowego u schyłku lata.
Dalej w bór bażynowy.

Historyczne zagłębienie w ziemi jako pozostałość dawnego okopu wojskowego w helskim lesie.
Pozostałość okopu.

Nasłoneczniona leśna dróżka wśród sosen zmierzająca w stronę dzikiej plaży w Helu.
Piękna dróżka prowadzi w kierunku otwartego morza.

Docieramy do stanowisk Baterii Duńskich. Poznaliśmy już je wcześniej. Wyposażane były w ciężkie, lecz mało mobilne armaty kalibru 105 mm typu Schneider zakupione do celów testowych we Francji. Pierwotnie miały być na wyposażeniu wojsk lądowych, ale uznano je za nieprzydatne dla tego rodzaju wojsk. Wówczas w roku 1931 przydzielono je Polskiej Marynarce Wojennej. Były to cztery armaty, dwie opracowane na zlecenie armii Danii, a dwie na zlecenie Grecji. Zostały rozdzielone na dwie dwudziałowe baterie, gdyż były to armaty dwóch typów i o różnych parametrach balistycznych. Zbudowano zatem dwie pary stanowisk ogniowych oraz dwie pary magazynów amunicyjnych, ulokowując je od strony otwartego morza, około 3 km od siebie, po obu stronach „Góry Szwedów”. Baterię nr 12, ulokowaną bliżej Helu wyposażono w armaty wzoru „duńskiego”, zaś położona dalej bateria nr 11 otrzymała armaty „greckie”. Nietrudno domyśleć się teraz skąd wzięły się nazwy tych baterii. Pozostały po nich działobitnie i magazyny.

Betonowe stanowisko ogniowe i zabytkowa działobitnia dawnej Baterii Duńskiej numer 12 w Helu.
Działobitnia Baterii Duńskiej.

Wejście do podziemnego schronu i pomieszczenia magazynu amunicyjnego Baterii Duńskiej w lesie.
Pomieszczenie magazynowe Baterii Duńskiej.

Ruiny betonowego stanowiska dla ciężkiej armaty Schneider kalibru 105 mm na Helu.
Tu znajdowała się druga armata Baterii Duńskiej.

Kręta i wąska ścieżka przecinająca labirynt nadmorskiego lasu sosnowego na Półwyspie Helskim.
Ścieżka wiedzie labiryntem lasu sosnowego.

Miękkie, zielone kępy mchów i porostów pokrywające podłoże boru bażynowego w rezerwacie.
Kępy mchów.

Wychodzimy na plażę tuż przed Bateriami Duńskimi. W piasku plaży, na skraju wydm również widoczne są pozostałości wojskowych umocnień. Są już nikomu nie potrzebne, na nasze szczęście, bo możemy w tym miejscu oddać się przyjemności obcowania z plażą i morzem. Trudno oprzeć się urokowi helskiej plaży. Czysty, delikatny piasek, niezmącone falami i wiatrem morze, i my zupełnie sami, niczym rozbitkowie na odległej wyspie. Pełna egzotyka. Kto by uwierzył, że to wcale nie egzotyczna kraina, a tak nieodległy zakątek na naszym wybrzeżu. Ten rajski nadmorski krajobraz mamy teraz wyłącznie dla siebie, bez podróżowania na odległe krańce kontynentów.

Szeroka, pusta i piaszczysta dzika plaża w Helu otwierająca się na bezkresne Morze Bałtyckie.
Wychodzimy na plażę.

Szałas wzniesiony z suchych konarów i patyków wyrzuconych przez morze na bezludnym brzegu.
Ktoś budował szałas na plaży.

Samotny wędrowiec kąpiący się w spokojnych wodach Bałtyku u schyłku ciepłego lata na Helu.
Ktoś pluska się w morzu.

Odpoczynek i relaksacyjne plażowanie w pełnym, gorącym wrześniowym słońcu na helskim cyplu.
Przyjęcie promieni na klatę.

Przejrzysta i krystalicznie czysta woda morska łagodnie obmywająca jasny piasek na brzegu.
Woda dzisiaj bardzo spokojna, ciepła i wyjątkowo klarowna.

Przygotowywanie posiłku na turystycznej maszynce podczas biwaku na dzikiej plaży w Helu.
Obiadek gotujemy, a właściwie smażymy.

Bardzo przyjemnie jest poleżeć dzisiaj na słońcu. Żeromski, którego już dzisiaj wspominaliśmy miał także zwyczaj godzinami leżeć na piasku, wygrzewając się w słońcu, podziwiając ten prosty, ale niezwykły krajobraz, dający ludziom tak wiele radości i przyjemności:
Widzę nareszcie ciała ludzkie w najpiękniejszym ich stroju, spaleniźnie; szacie pełnej powabu. (…) Płuca oddychają tu powietrzem, do którego nie dosięga brud, kurz, pył i latająca w nich zaraza.
Błogi relaks i sjesta na piasku na tle spokojnego, błękitnego horyzontu morskiego.
Drzemka pobiednia.

W dali przepływa „Patagonia”, a naprzeciw niej kolejna jednostka dryfuje w bezwietrzu. Daleko, daleko większa jednostka. Chyba ten sam statek zakotwiczony czeka na pozwolenie wpłynięcia do zatoki. W jego kierunku kuter otoczony stadem mew sunie zmierzając po połowie do portu. Nie słychać jego motoru, choć zdaje się być całkiem niedaleko. Panuje cudowny błogi spokój. Jakże przyjemnie.

Statek na Morzy Bałtyckim

Łódź żaglowa dryfująca na Morzy Bałtyckim.

Samotny biały żagiel na Bałtyku


Kuter rybacki na Bałtyku.

Wody morza są dzisiaj wyjątkowe przejrzyste i spokojne, że płytkich wodach brzegowych pojawiła się \ modra (Aurelia aurita). Stworzenia te nie przypłynęły tu, z własnej woli bo nie mają one wpływu na to. Wszystko zależy od prądów morskich, wiatru i fal. Chełbia lubi ciepło, więc żyje blisko powierzchni wody, szczególnie latem, kiedy woda szybko się nagrzewa. Zazwyczaj jednak chełbia modra daje o sobie znać dopiero pod koniec lata. Z nadejściem zimna przemienia się do postaci drobnego polipa, chowając się w rozmaitych miejscach płytkiego dna, wykorzystując choćby muszle omułków na schronienie. Średnica ich ciała wynosi około 15 cm, a tylko wyjątkowo może osiągnąć większą, dochodzącą nawet do 40 cm. Ich gruczoły płciowe są podkowiaste, w liczbie czterech, białawe u samców, pomarańczowe u samic.  To prawda, że posiadają komórki parzydełkowe z substancją parzącą zwaną jadem, ale akurat kontakt z tym konkretnym gatunkiem meduzy nie jest niebezpieczny dla człowieka. Jednak lepiej uważać, bo w związku z ociepleniem klimatu w Morzu Bałtyckim zaczynają pojawiać się gatunki, które dotychczas były spotykane w innych szerokościach geograficznych. W Bałtyku na większych głębokościach żyje też bełtwa festonowa, która również może pojawić się przy brzegu. Poparzenia po kontakcie z tą meduzą mogą być dość bolesne, zwłaszcza u dzieci, ale nie zagrażające życiu. Nie ma jednak obawy, że poparzenie meduzy może być śmiertelne. Bełtwa festonowa ma różnorodne ubarwienie, najczęściej żółtawe lub błękitne i jest znacznie większa od chełbi modrej

Meduza unoszona przez wody Bałtyku na plażę.
Meduza w przejrzystych wodach Morza Bałtyckiego.
Meduza chełbia modra unosząca się w przejrzystych, ciepłych wodach brzegowych Bałtyku.
Chełbia modra (Aurelia aurita).

Wrześniowe, spokojne wody Bałtyku na Helu.

Romantyzm i ciepło Bałtyckiego Morza

Odpoczywamy długo otoczeni błogostanem. Mamy tu wszystko, czego nam trzeba: cudowną plażę, rozgrzany słońcem Bałtyk, miłą oku nadmorską naturę oraz samych siebie. Dnie nie są jednak już tak długie jak w środku lata. Czas nie chce zwolnić, ani słońce nie jest tak wysoko, aby dopieszczało nas do końca dnia. Plażujemy, dopóki cień bażynowego boru zza wydm nie położy się na piasku plaży. Gdy czujemy go na sobie, to znak, że to koniec idylli. Trzeba wracać na ostatnią nockę.

pojrzenie wstecz na pustą plażę i fale Bałtyku podczas nostalgicznego pożegnania z Helem.
Żegnaj nasze morze.

Karłowate sosny helskiego boru bażynowego w ciepłych barwach zachodzącego słońca.
Hej sosenki bażynowego boru.

Powrót znad bałtyckiej plazy.
Do zobaczenia.

Żegnamy się z cudnym, pachnącym bażynowym borem i wszystkimi sosnami, które kłaniały się w naszą stronę, za każdym razem, gdy przechodziliśmy obok nich przez ostatnie dni. Byłyście wspaniałą oprawą naszych wędrówek po półwyspie, tak samo jak te kolorowe bażyny i wrzosy rosnące wokół was, i cała reszta nadmorskiej flory. Dobrze byłoby tu kiedyś wrócić. Zostaną nam piękne wspomnienia, gdy wyjedziemy stąd jutro. Same niezapomniane chwile. Trochę żal, ale dom w sercu budzi tęsknotę.

Pająk w bażynowym lesie na wydmach na Helu.
Pająk utkał sieć między gałązkami sosny. Rano jeszcze jej tam nie było. Tam kolejny snuje pajęczą nić, czepiając się liści, snuje nić swojego żywota i podróży po świecie. Babie lato… a więc to już naprawdę zbliża się jesień.



Udostępnij:
Location: 84-150, Hel, Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas