Hel u schyłku lata skłania do powrotów w miejsca, które najgłębiej zapisały się w naszych sercach. Nasza wędrówka na koniec Polski zbliża się powoli do końca, przynosząc upragniony powrót na rajską plażę. Dzisiejsza opowieść to sentymentalny spacer po piaszczystym brzegu Bałtyku, który po sezonie zachwyca nieskazitelną czystością i bezkresną przestrzenią. Wędrując brzegiem morza, pośród szumu fal i chłodnego, wrześniowego wiatru, zbieramy ostatnie nadmorskie wspomnienia. To właśnie ta bezludna, rajska plaża na samym cyplu staje się najpiękniejszym tłem dla refleksji o przemijaniu i kończącym się lecie.
Wrzesień rozpina złoty żagiel, gdzie lato niedawno głośnym tętniło życiem.
Czas goni naprzód, nie pyta o zgodę nikogo;
Czas choć mija, zostawia nam najpiękniejsze wspomnienia,
Czas mknie, ale te chwile są ponad miarę.
Słońce ma dzisiaj potężną siłę promienia!
Jego blask nas ogrzewa z bezchmurnego nieba
Dając nam radość i piękną, letnią swą aurę -
Więcej do szczęścia nie trzeba.
Plaże, choć pustawe, wciąż kuszą swym łonem,
Dziś ta rajska plaża cichutko nas przyjmuje.
Chwytajmy te jasne, gorące chwile!
Trzeba zawsze umieć czerpać radość z darów losu
– tak jak z tego gorącego, wrześniowego słońca.
|
Kościół św. Piotra i Pawła w Helu (obecnie Muzeum Rybołówstwa w Helu).
|
Uliczkami Helu, jeszcze trochę zacienionymi, bo
słońce jest jeszcze zbyt nisko, aby rozjanić parkowe alejki, wracamy do naszego pensjonatu na śniadanie.
Wchodzimy na Wiejską, na wysokości dawnego ewangelickiego kościoła św. Piotra i Pawła w Helu, w którym obecnie mieści się Muzeum
Rybołówstwa w Helu. Musimy do niego koniecznie zajrzeć, bo jeszcze tego nie
zrobiliśmy, a czasu zostało nam już mało, bo przecież jutro wyjeżdżamy. Tymczasem przemierzamy całą długość
Wiejskiej i zbliżamy się do dworca kolejowego, przy którym otwarty jest już market
spożywczy. Nasze brzuszki zaczęły przypominać nam o śniadaniu, którego wciąż
nie zjedliśmy; musimy sobie coś kupić na śniadanko. Ciepłe bułeczki i coś do nich, żółty ser i pomidorek. Mamy już wszystko, lecz jeszcze chwila, bo nieopodal nas jest jeszcze coś ciekawego, czemu się nie przyjrzeliśmy dokładnie.
Market znajduje się tuż przy Parku Rzeźby Kaszubskiej, urządzonego na kształt parku miejskiego. Na jego skraju stoi obelisk w
kształcie żagla poświęcony „Stefanowi Żeromskiemu wielkiemu piewcy polskiego
morza”, wystawiony „w setną rocznicę jego urodzin - społeczeństwo miasta i
marynarze garnizonu Hel” (odnowiony w 2020 roku). Co pisarz, związany
rodzinnie z Górami Świętokrzyskimi robił tu, podczas kilku pobytów w latach
1922-24. Do przyjazdu nad Bałtyk namówił pisarza Bernard Chrzanowski,
działacz społeczny i polityczny, orędownik polskości Kaszub. Żeromski
odpowiedział mu w liśćie: „Od dziesiątków lat jest moim najgorętszym pragnieniem zapoznanie się
gruntowne z wybrzeżem morskim i Półwyspem Helskim, z ludem, mową, obyczajami
i całkowitym zakresem tamtejszego życia, co udałoby mi się następnie
spożytkować, być może w sposobie literackim i odtworzeniem artystycznym…”.
W roku 1921 Żeromscy postanowili zamieszkać w Helu. Mieli mieszkanie w
poniemieckim obiekcie stojącym w okolicach portu, który funkcjonował jako
hotel „Polonia”. Nie ma już tego budynku, został zniszczony na początku
wojny w 1939 roku. Wspominaliśmy już o tym, że miał w Helu swoją ulubioną
sosnę, przy której spędzał wiele czasu, ale chodził też do tzw. Starego Helu,
czyli tam „Gdzie stały kościół i klasztor jeszcze w siedemnastym stuleciu, okrągły
wzgórek zalega, trawą bujniejszą niż inne pokryty. Samotna tam dzika róża
oddaje nikłym swym kwiatem pozdrowienie – nikomu – pustce, milczeniu...”, jak pisał w „Międzymorzu”. Stefan Żeromski nie przybył tu tylko na
wypoczynek, ale by pomóc w agitacji na rzecz Polski. Miał tu z nim przyjechać również Jan Kasprowicz, ale ten zatrzymał się gdzieś wcześniej.
|
|
Pomnik wiersza Rzepka.
|
W Parku Rzeźby Kaszubskiej zobaczyć można wiele pięknych rzeźb wykonanych w
drewnie. Prezentują one różne postacie nawiązujące do kultury kaszubskiej.
Wśród nich jest dzieło Roberta Wyskiela, które ma prawie 15 metrów długości i
waży aż 10 ton. Powstało z ogromnej topoli, która rosła około 150 lat, aż do
chwili uderzenia pioruna, po którym została ścięta. Rzeźba ta została wpisana
do Księgi Rekordów Guinnessa. Jeszcze nie powiedzieliśmy, co przedstawia, a
przedstawia znany polski wiersz:
Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie,
Chodził tę rzepkę oglądać co dzień.
Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,
Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!
Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,
Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może.
Zawołał dziadek na pomoc babcię:
„Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!”
I biedny dziadek z babcią niebogą
Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą.
Babcia za dziadka,
Dziadek za rzepkę,
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!
Zawołał dziadek na pomoc…
Julian Tuwim „Rzepka” (fragm.)
Wszyscy wiedzą o tym, że tak właśnie było, i że potem za babcią pojawiła się
wnuczka, a potem mruczek, kicia i kurka, gąska, bociek i żabka, a na końcu
kawka.
A czarna kawka już czeka na nas przy śniadanku w naszym helskim pokoiku, w sumie
takim, chyba podobnym, jaki miał Żeromski…
Szary, chociaż ma okno na cejloński szafir,
ten pokoik na piętrze, gdzie Żeromski mieszkał,
gdzie słuchał szumu morza – i w szumie potrafi
pisać niewiarygodnie o miłości…
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska „Pokój na Helu” (fragm.)
A my tu gadu, gadu, w naszym pokoiku, a na zewnątrz powietrze rozgrzało
się jakby to był środek lata. Dzisiaj zatem kierunek jest oczywisty – dzika
plaża...
Nie ma co się długo zastanawiać, bo czas nieubłaganie płynie bez
względu na to czy siedzisz, czy coś robisz. Zatem trzeba iść i to najkrótszą z
możliwych dróg, i jak się zdaje, wiedzie ona również do Baterii Duńskiej. I
znów podążamy przez ten wspaniały bór bażynowy, który tak pięknie opisywał
Żeromski, a sami odkrywać i podziwiać zaczęliśmy go od pierwszej naszej wędrówki
po lasach półwyspu. Może się wydawać, że znów ta sama ścieżka nas prowadzi i
te same drzewa mijamy, i zapach morskiego powietrza zmieszany z zapachem sosen
i piasku niczym nie różni się od wczorajszego, to żaden dzień nie jest taki
sam, nawet, jeśli takim może się zdawać.
 |
| Dalej w bór bażynowy. |
 |
| Pozostałość okopu. |
 |
| Piękna dróżka prowadzi w kierunku otwartego morza. |
Docieramy do stanowisk Baterii Duńskich. Poznaliśmy już je wcześniej. Wyposażane były w ciężkie, lecz mało mobilne armaty kalibru 105 mm typu Schneider zakupione do celów testowych we Francji. Pierwotnie miały być na wyposażeniu wojsk lądowych, ale uznano je za nieprzydatne dla tego rodzaju wojsk. Wówczas w roku 1931 przydzielono je Polskiej Marynarce Wojennej. Były to cztery armaty, dwie opracowane na zlecenie armii Danii, a dwie na zlecenie Grecji. Zostały rozdzielone na dwie dwudziałowe baterie, gdyż były to armaty dwóch typów i o różnych parametrach balistycznych. Zbudowano zatem dwie pary stanowisk ogniowych oraz dwie pary magazynów amunicyjnych, ulokowując je od strony otwartego morza, około 3 km od siebie, po obu stronach „Góry Szwedów”. Baterię nr 12, ulokowaną bliżej Helu wyposażono w armaty wzoru „duńskiego”, zaś położona dalej bateria nr 11 otrzymała armaty „greckie”. Nietrudno domyśleć się teraz skąd wzięły się nazwy tych baterii. Pozostały po nich działobitnie i magazyny.
 |
| Działobitnia Baterii Duńskiej. |
 |
| Pomieszczenie magazynowe Baterii Duńskiej. |
 |
| Tu znajdowała się druga armata Baterii Duńskiej. |
 |
| Ścieżka wiedzie labiryntem lasu sosnowego. |
 |
| Kępy mchów. |
Wychodzimy na plażę tuż przed Bateriami Duńskimi. W piasku plaży, na skraju wydm również widoczne są pozostałości wojskowych umocnień. Są już nikomu nie potrzebne, na nasze szczęście, bo możemy w tym miejscu oddać się przyjemności obcowania z plażą i morzem. Trudno oprzeć się urokowi helskiej plaży. Czysty, delikatny piasek, niezmącone falami i wiatrem morze, i my zupełnie sami, niczym rozbitkowie na odległej wyspie. Pełna egzotyka. Kto by uwierzył, że to wcale nie egzotyczna kraina, a tak nieodległy zakątek na naszym wybrzeżu. Ten rajski nadmorski krajobraz mamy teraz wyłącznie dla siebie, bez podróżowania na odległe krańce kontynentów.
 |
| Wychodzimy na plażę. |
 |
| Ktoś budował szałas na plaży. |
 |
| Ktoś pluska się w morzu. |
 |
| Przyjęcie promieni na klatę. |
 |
| Woda dzisiaj bardzo spokojna, ciepła i wyjątkowo klarowna. |
 |
| Obiadek gotujemy, a właściwie smażymy. |
Bardzo przyjemnie jest poleżeć dzisiaj na słońcu. Żeromski, którego już dzisiaj wspominaliśmy miał także zwyczaj godzinami leżeć na piasku, wygrzewając się w słońcu, podziwiając ten prosty, ale niezwykły krajobraz, dający ludziom tak wiele radości i przyjemności:
Widzę nareszcie ciała ludzkie w najpiękniejszym ich stroju, spaleniźnie; szacie pełnej powabu. (…) Płuca oddychają tu powietrzem, do którego nie dosięga brud, kurz, pył i latająca w nich zaraza.
 |
| Drzemka pobiednia. |
W dali przepływa „Patagonia”, a naprzeciw niej kolejna jednostka dryfuje w bezwietrzu. Daleko, daleko większa jednostka. Chyba ten sam statek zakotwiczony czeka na pozwolenie wpłynięcia do zatoki. W jego kierunku kuter otoczony stadem mew sunie zmierzając po połowie do portu. Nie słychać jego motoru, choć zdaje się być całkiem niedaleko. Panuje cudowny błogi spokój. Jakże przyjemnie.
Wody morza są dzisiaj wyjątkowe przejrzyste i spokojne, że płytkich wodach brzegowych pojawiła się \ modra (Aurelia aurita). Stworzenia te nie przypłynęły tu, z własnej woli bo nie mają one wpływu na to. Wszystko zależy od prądów morskich, wiatru i fal. Chełbia lubi ciepło, więc żyje blisko powierzchni wody, szczególnie latem, kiedy woda szybko się nagrzewa. Zazwyczaj jednak chełbia modra daje o sobie znać dopiero pod koniec lata. Z nadejściem zimna przemienia się do postaci drobnego polipa, chowając się w rozmaitych miejscach płytkiego dna, wykorzystując choćby muszle omułków na schronienie. Średnica ich ciała wynosi około 15 cm, a tylko wyjątkowo może osiągnąć większą, dochodzącą nawet do 40 cm. Ich gruczoły płciowe są podkowiaste, w liczbie czterech, białawe u samców, pomarańczowe u samic. To prawda, że posiadają komórki parzydełkowe z substancją parzącą zwaną jadem, ale akurat kontakt z tym konkretnym gatunkiem meduzy nie jest niebezpieczny dla człowieka. Jednak lepiej uważać, bo w związku z ociepleniem klimatu w Morzu Bałtyckim zaczynają pojawiać się gatunki, które dotychczas były spotykane w innych szerokościach geograficznych. W Bałtyku na większych głębokościach żyje też bełtwa festonowa, która również może pojawić się przy brzegu. Poparzenia po kontakcie z tą meduzą mogą być dość bolesne, zwłaszcza u dzieci, ale nie zagrażające życiu. Nie ma jednak obawy, że poparzenie meduzy może być śmiertelne. Bełtwa festonowa ma różnorodne ubarwienie, najczęściej żółtawe lub błękitne i jest znacznie większa od chełbi modrej
 |
 |
 |
| Chełbia modra (Aurelia aurita). |
Odpoczywamy długo otoczeni błogostanem. Mamy tu wszystko, czego nam trzeba: cudowną plażę, rozgrzany słońcem Bałtyk, miłą oku nadmorską naturę oraz samych siebie. Dnie nie są jednak już tak długie jak w środku lata. Czas nie chce zwolnić, ani słońce nie jest tak wysoko, aby dopieszczało nas do końca dnia. Plażujemy, dopóki cień bażynowego boru zza wydm nie położy się na piasku plaży. Gdy czujemy go na sobie, to znak, że to koniec idylli. Trzeba wracać na ostatnią nockę.
 |
| Żegnaj nasze morze. |
 |
| Hej sosenki bażynowego boru. |
 |
| Do zobaczenia. |
| Żegnamy się z cudnym, pachnącym bażynowym borem i wszystkimi sosnami, które kłaniały się w naszą stronę, za każdym razem, gdy przechodziliśmy obok nich przez ostatnie dni. Byłyście wspaniałą oprawą naszych wędrówek po półwyspie, tak samo jak te kolorowe bażyny i wrzosy rosnące wokół was, i cała reszta nadmorskiej flory. Dobrze byłoby tu kiedyś wrócić. Zostaną nam piękne wspomnienia, gdy wyjedziemy stąd jutro. Same niezapomniane chwile. Trochę żal, ale dom w sercu budzi tęsknotę.
|
|
| Pająk utkał sieć między gałązkami sosny. Rano jeszcze jej tam nie było. Tam kolejny snuje pajęczą nić, czepiając się liści, snuje nić swojego żywota i podróży po świecie. Babie lato… a więc to już naprawdę zbliża się jesień. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.