Hel u schyłku lata najpiękniej odsłania swoje tajemnice w godzinach, gdy większość świata jeszcze mocno śpi. Nasza wędrówka na koniec Polski dociera do momentu, w którym czas przestaje mieć znaczenie, a rytm dnia wyznacza budząca się natura. Dzisiejsza opowieść to nastrojowy zapis poranka, w którym poetycka jutrzenka budzi nas ze snu, rozświetlając niebo nad pustym Półwyspem Helskim. Obserwując pierwsze, nieśmiałe błyski słońca przebijające się przez nadmorską mgłę i wsłuchując się w cichy szum Bałtyku, można doświadczyć rzadkiego stanu całkowitego spokoju oraz zachwytu nad narodzinami nowego dnia po sezonie.
Poranki są już szare, szczególnie tu na północy kraju,
ale lato jeszcze nie myśli o odchodzeniu - zaskakuje upalnym słońcem;
nawet tu na północy daje jeszcze niespotykaną rozkosz
i trudno oprzeć jego dobrodziejstwu.
Co prawda po wschodzie długo kryje się już w koronach drzew zanim uniesie się wyżej, ale...
Lubimy jednak te ranki chłodne, nawet, gdy czasem przynoszą wiatr z północy,
gdy słońce pojawia się zza lustra odległego horyzontu.
Potem siły jego promieni szybko narastają i ogarnia nas rozkosz rozgrzewanego powietrza,
i piasku na plaży, który już nie parzy w stopy jak wcześniej.
Tego nam właśnie trzeba, kolejnego dnia radości i zachwytu,
kwitnącej jeszcze przyrody, która ma coś jeszcze do powiedzenia.
Lato wciąż miło głaszcze swoim ciepłem.
Jutrzenka budzi nas ze snu. Wstajemy, gdy noc jeszcze trzyma w mroku okolicę,
jeszcze zanim słońce zajrzy przez nasze okno. Nie pora jeszcze na
śniadanie. Śniadanie może poczekać. Szybko odziewamy się, zabieramy kurtki, bo
ziąb z ciemności po kościach przechodzi. Koniec lata niesie jeszcze ciepłe dni, ale zimne noce też coraz częściej wpuszcza. Opuszczamy nasz dom, gdy
na zewnątrz panuje jeszcze szarówka, a w powietrzu unosi się delikatny chłód
poranka, symptom zbliżającej się jesieni. Delikatna bryza znad morza jest jak
łyk zdrowia. Orzeźwia.
Blisko jest już kolejny dzień, niedługo się rozpocznie. Na zewnątrz jest
jeszcze dość chłodno, cicho. Z dali dobiega jedynie plusk fal pieniących się
na piaskach miejskiej plaży. Półwysep Helski odchodząc od stałego lądu wygina
się w kierunku południowo-wschodnim, dzięki czemu stanowi dogodne miejsce do
podziwiania nadmorskich wschodów słońca, czyli tego, czego jeszcze nie
zdążyliśmy zrobić będąc tutaj. Być może to ostatnia szansa, aby to zrobić.
Idziemy na drugą stronę półwyspu, to jakieś 2 kilometry marszu najkrótszą
drogą, jaką udaje się nam znaleźć. Przemierzamy uśpione miasto. Jest po
sezonie, a więc i w dzień jest tu dość pusto i można odpocząć od wakacyjnego
gwaru. To dziwne wrażenie dla nas, bo chyba nigdy nie byliśmy jeszcze nad
Bałtykiem po sezonie. W głowie mamy zupełnie inny pejzaż plaż na polskim
wybrzeżu, plaż zapełnionych wczasowiczami. Zmieniło się to wszystko, otwarła
Europa, której nie mogliśmy posmakować w czasach dorastania, a wraz z nią nowe
morza i plaże, i mnóstwo innych ciekawych miejsc.
|
| Alejką przez sielski, śpiący Hel. |
Mijamy opustoszałe pole biwakowe Sielskiego Helu, dalej alejką oświetloną
latarniami przemierzamy las, który przypomina park miejski. Powoli szarówka
rozprasza mrok. Na przedłużeniu alejki widać skrawek nieba, ni to szarego, ni
to błękitnego. Dzień nadchodzi, ale robi to dość leniwie. Zbliża się 5.30. Las
niknie, ustępując piaskom. Mijamy Bałtycką Tawernę. Przechodzimy przez wąski
pas wydm, za którym alejka rozpływa się w piaskach plaży otwierającej się na
otwarte morze. Chłód jest tu większy niż po drugiej stronie półwyspu, co odczuwamy zatrzymując się po intensywnym marszu. Do wschodu słońca
pozostała niecała godzina.
|
| Mewy stoją nieruchomo i czekaja na słońce. |
|
|
| Na morzu. |
Wchodzimy na wschodnie plaże, których piaski pieszczone są pieniącymi się wodami
morza. Rybackie kutry są jeszcze daleko od portu. Kołyszą je lekko fale. W
dali widać na nich rybaków uwijających się z wyciąganiem sieci, jakby chcieli
zdążyć zanim zza horyzontu wyłoni się słońce. Przyglądają się im ciekawskie
mewy, które od czasu do czasu przelatują nad nimi i swoimi maleńkimi oczyma
dokonują oceny, czy połów był dobry.
Bałtyk jest spokojny. Niedaleko od nas dryfują łodzie rybackie. Dalej jakaś
większa jednostka stoi na kotwicy. Do zatoki zbliża się rozświetlony prom.
Jest ogromny, ale jest na tyle daleko, że go wcale nie słychać. Nie słychać
nic, ani wiatru, ani morskich fal, tylko jakieś pojękiwania, czy stękania,
trudno określić słowami te odgłosy. Spoglądamy na prawo, skąd dochodzą te
dziwne dźwięki, które już gdzieś słyszeliśmy. A jakże by nie,
oczywiście, że znamy ten odgłos, toż to dwie foczki wyszły na brzeg. Na lądzie
wyglądają na niezdarne stworzenia, ale w wodzie są świetnymi pływakami. Foki przebywają w pobliżu piaszczystych plaż, gdyż wiodą wodno-lądowy tryb
życia. Beztrosko tarzają się na piasku, prawie nie zwracając uwagi na kilku
gapiów, którzy przyszli dzisiaj tak wcześnie na bałtyckie wybrzeże. Foki tworzą
kolonie liczące do kilkuset sztuk. Są bardzo płochliwe, ale zarazem
ciekawskie.
Liczebność populacji foki szarej na całym Bałtyku szacuje się obecnie na ok.
30-40 tys. osobników (tj. ok. 30% naturalnego stanu sprzed 100 lat) Jednak
napotkanie jej na południowym wybrzeżu Bałtyku nie jest częste, z tego
względu, że po tej stronie Bałtyku występuje tylko niewielka część osobników
tego gatunku (szacuje się, że poniżej 58° szerokości geograficznej północnej
występuje jedynie około 200 sztuk foki szarej). Prawdopodobieństwo spotkania
foki wylegującej się na piaszczystej plaży jest u nas stosunkowo niewielkie,
ale i takie przypadki jak dzisiaj, zdarzają się, wystarczy tylko szczypta
szczęścia.
|
|
| Dwie zabawne foki. |
Ty również możesz napotkać fokę, ale pamiętaj:
- oglądaj ją z daleka, nie podchodź do niej blisko, nie wykonuj gwałtownych ruchów, gdyż w poczuciu zagrożenia może zaatakować;
- postaraj się nie spłoszyć zwierzęcia swoim zachowaniem, bo okazja jego spotkania na polskim wybrzeżu zdarza się rzadko.
Gdy nadchodzi ta godzina, która wyznacza początek nowego dnia, dzisiaj jest
to godzina 6:15, wstrzymujemy oddech, bo choć zniknęła już poranna szarówka, nie widać ani rąbka tarczy słońca. Ani po pierwszej minucie, ani po
drugiej minucie oczekiwania.
Dalekie niebo przybrało kolor pomarańczy, dojrzewającej w ogrodach wschodu. Jak owoc dojrzewający nasyca się blaskiem słońca, które zmierza w te strony. (…) Tam w dali widnokrąg zagłębia się we mgłę fioletową, a linia granatowa zaznacza, iż to morze bierze rozbrat z firmamentem i wydziela się w mocarstwo swoje od powietrza bez granic. Jasny pas piasku, pełen bladożółtych odcieni, jak wgięta płaza miecza wielkiego, ściele się na dalekiej przestrzeni. Na tem otwartem nadmorzu zabiegliwa fala zcicha tej nocy pracowała.Stefan Żeromski „Międzymorze” (fragm.)
Dopiero w trzeciej minucie pokazuje się nam, lecz jakby wyłaniało się zza
niewidocznej zasłony ponad horyzontem morza. Oko nasze nie jest w stanie
doprecyzować co unosi się tam w dali nad płaszczyzną morza, czy chmura, czy
gęstsze powietrze powstrzymujące jego promienie.
Wzniosło się słońce z topielisk, ponad wszelkie słowo piękniejsze, rzucając radość żywota w lądy i w morza. (…) Wznioślejszy jest ponad wszelkie słowo uwielbienia ten powrót słońca. Wieczny jest i niezmienny, zawsze tensam, a nigdy ani o jednę jotę, ani o jednę kreskę nie mniej olśniewający i budzący zdumienie, niż przed nieskończonym czasu oceanem.Stefan Żeromski „Międzymorze” (fragm.)
|
| Jack Sparrow. |
Pierwszego dnia po przyjeździe wpadliśmy w gości do kapitana Morgana, a
dzisiaj zatrzymuje nas na chwilkę kapitan Jack Sparrow, który zacumował przy
Bałtyckiej Tawernie. Stoi oparty o koło sterowe; jakaś mewa przysiadła przy
nim.
I gdzie udamy się dalej w tak pięknie rozpoczęty dzień?
Cała seria opowiadań z cyklu „Hel u schyku lata”:
|
🔲 dzień 1: W pubie Kapitana Morgana |
|
🔲 dzień 2: Na Górę Szwedów przez Helskie Fortyfikacje |
|
🔲 dzień 3: Przez Helskie Fortyfikacje ku Helskim Wydmom |
|
🔲 dzień 4/1: Ścieżki, które opowiadają historię i przestrzegają |
|
🔲 dzień 4/2: Kaszubski rodowód |
|
🔲 dzień 4/3: Strażnicy cypla skryci w świetle i kamieniu |
|
🔲 dzień 5/1: Na helskim cyplu |
|
🔲 dzień 5/2: Przetrwanie |
|
🔲 dzień 6/1: Jutrzenka budzi nas ze snu ← tutaj jesteś teraz |
|
🔲 dzień 6/2: Powrót na rajską plażę |
|
🔲 dzień 7: Stara świątynia i pożegnanie |










.jpg)




















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.