-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Hel u schyłku lata - dzień 6/1: Jutrzenka budzi nas ze snu

Hel u schyłku lata najpiękniej odsłania swoje tajemnice w godzinach, gdy większość świata jeszcze mocno śpi. Nasza wędrówka na koniec Polski dociera do momentu, w którym czas przestaje mieć znaczenie, a rytm dnia wyznacza budząca się natura. Dzisiejsza opowieść to nastrojowy zapis poranka, w którym poetycka jutrzenka budzi nas ze snu, rozświetlając niebo nad pustym Półwyspem Helskim. Obserwując pierwsze, nieśmiałe błyski słońca przebijające się przez nadmorską mgłę i wsłuchując się w cichy szum Bałtyku, można doświadczyć rzadkiego stanu całkowitego spokoju oraz zachwytu nad narodzinami nowego dnia po sezonie.
Poranki są już szare, szczególnie tu na północy kraju,
ale lato jeszcze nie myśli o odchodzeniu - zaskakuje upalnym słońcem;
nawet tu na północy daje jeszcze niespotykaną rozkosz
i trudno oprzeć jego dobrodziejstwu.
Co prawda po wschodzie długo kryje się już w koronach drzew zanim uniesie się wyżej, ale...
Lubimy jednak te ranki chłodne, nawet, gdy czasem przynoszą wiatr z północy,
gdy słońce pojawia się zza lustra odległego horyzontu.
Potem siły jego promieni szybko narastają i ogarnia nas rozkosz rozgrzewanego powietrza,
i piasku na plaży, który już nie parzy w stopy jak wcześniej.
Tego nam właśnie trzeba, kolejnego dnia radości i zachwytu,
kwitnącej jeszcze przyrody, która ma coś jeszcze do powiedzenia.

Lato wciąż miło głaszcze swoim ciepłem.

Jutrzenka budzi nas ze snu. Wstajemy, gdy noc jeszcze trzyma w mroku okolicę, jeszcze zanim słońce zajrzy przez nasze okno. Nie pora jeszcze na śniadanie. Śniadanie może poczekać. Szybko odziewamy się, zabieramy kurtki, bo ziąb z ciemności po kościach przechodzi. Koniec lata niesie jeszcze ciepłe dni, ale zimne noce też coraz częściej wpuszcza. Opuszczamy nasz dom, gdy na zewnątrz panuje jeszcze szarówka, a w powietrzu unosi się delikatny chłód poranka, symptom zbliżającej się jesieni. Delikatna bryza znad morza jest jak łyk zdrowia. Orzeźwia.

Blisko jest już kolejny dzień, niedługo się rozpocznie. Na zewnątrz jest jeszcze dość chłodno, cicho. Z dali dobiega jedynie plusk fal pieniących się na piaskach miejskiej plaży. Półwysep Helski odchodząc od stałego lądu wygina się w kierunku południowo-wschodnim, dzięki czemu stanowi dogodne miejsce do podziwiania nadmorskich wschodów słońca, czyli tego, czego jeszcze nie zdążyliśmy zrobić będąc tutaj. Być może to ostatnia szansa, aby to zrobić.

Idziemy na drugą stronę półwyspu, to jakieś 2 kilometry marszu najkrótszą drogą, jaką udaje się nam znaleźć. Przemierzamy uśpione miasto. Jest po sezonie, a więc i w dzień jest tu dość pusto i można odpocząć od wakacyjnego gwaru. To dziwne wrażenie dla nas, bo chyba nigdy nie byliśmy jeszcze nad Bałtykiem po sezonie. W głowie mamy zupełnie inny pejzaż plaż na polskim wybrzeżu, plaż zapełnionych wczasowiczami. Zmieniło się to wszystko, otwarła Europa, której nie mogliśmy posmakować w czasach dorastania, a wraz z nią nowe morza i plaże, i mnóstwo innych ciekawych miejsc.

Opustoszałe pole kempingowe Sielski Hel i leśna alejka rozświetlona latarniami podczas porannej szarówki
Alejką przez sielski, śpiący Hel.

Mijamy opustoszałe pole biwakowe Sielskiego Helu, dalej alejką oświetloną latarniami przemierzamy las, który przypomina park miejski. Powoli szarówka rozprasza mrok. Na przedłużeniu alejki widać skrawek nieba, ni to szarego, ni to błękitnego. Dzień nadchodzi, ale robi to dość leniwie. Zbliża się 5.30. Las niknie, ustępując piaskom. Mijamy Bałtycką Tawernę. Przechodzimy przez wąski pas wydm, za którym alejka rozpływa się w piaskach plaży otwierającej się na otwarte morze. Chłód jest tu większy niż po drugiej stronie półwyspu, co odczuwamy zatrzymując się po intensywnym marszu. Do wschodu słońca pozostała niecała godzina.

Stado mew stojących nieruchomo na piaszczystej wschodniej plaży w Helu przed wschodem słońca
Mewy stoją nieruchomo i czekaja na słońce.

Przed świtem nad Morzem Bałtyckim.
Statni na morzu przed wschodem słońca.
Na morzu.

Wchodzimy na wschodnie plaże, których piaski pieszczone są pieniącymi się wodami morza. Rybackie kutry są jeszcze daleko od portu. Kołyszą je lekko fale. W dali widać na nich rybaków uwijających się z wyciąganiem sieci, jakby chcieli zdążyć zanim zza horyzontu wyłoni się słońce. Przyglądają się im ciekawskie mewy, które od czasu do czasu przelatują nad nimi i swoimi maleńkimi oczyma dokonują oceny, czy połów był dobry.

Bałtyk jest spokojny. Niedaleko od nas dryfują łodzie rybackie. Dalej jakaś większa jednostka stoi na kotwicy. Do zatoki zbliża się rozświetlony prom. Jest ogromny, ale jest na tyle daleko, że go wcale nie słychać. Nie słychać nic, ani wiatru, ani morskich fal, tylko jakieś pojękiwania, czy stękania, trudno określić słowami te odgłosy. Spoglądamy na prawo, skąd dochodzą te dziwne dźwięki, które już gdzieś słyszeliśmy. A jakże by nie, oczywiście, że znamy ten odgłos, toż to dwie foczki wyszły na brzeg. Na lądzie wyglądają na niezdarne stworzenia, ale w wodzie są świetnymi pływakami. Foki przebywają w pobliżu piaszczystych plaż, gdyż wiodą wodno-lądowy tryb życia. Beztrosko tarzają się na piasku, prawie nie zwracając uwagi na kilku gapiów, którzy przyszli dzisiaj tak wcześnie na bałtyckie wybrzeże.  Foki tworzą kolonie liczące do kilkuset sztuk. Są bardzo płochliwe, ale zarazem ciekawskie.

Liczebność populacji foki szarej na całym Bałtyku szacuje się obecnie na ok. 30-40 tys. osobników (tj. ok. 30% naturalnego stanu sprzed 100 lat) Jednak napotkanie jej na południowym wybrzeżu Bałtyku nie jest częste, z tego względu, że po tej stronie Bałtyku występuje tylko niewielka część osobników tego gatunku (szacuje się, że poniżej 58° szerokości geograficznej północnej występuje jedynie około 200 sztuk foki szarej). Prawdopodobieństwo spotkania foki wylegującej się na piaszczystej plaży jest u nas stosunkowo niewielkie, ale i takie przypadki jak dzisiaj, zdarzają się, wystarczy tylko szczypta szczęścia.

Ciekawskie foki szare odpoczywające na piaszczystym brzegu Bałtyku w Helu u schyłku lata
Dwie dzikie foki szare wylegujące się i tarzające na piasku plaży na Półwyspie Helskim
Dwie zabawne foki.

Ty również możesz napotkać fokę, ale pamiętaj:
  • oglądaj ją z daleka, nie podchodź do niej blisko, nie wykonuj gwałtownych ruchów, gdyż w poczuciu zagrożenia może zaatakować;
  • postaraj się nie spłoszyć zwierzęcia swoim zachowaniem, bo okazja jego spotkania na polskim wybrzeżu zdarza się rzadko.
Gdy nadchodzi ta godzina, która wyznacza początek nowego dnia, dzisiaj jest to godzina 6:15, wstrzymujemy oddech, bo choć zniknęła już poranna szarówka, nie widać ani rąbka tarczy słońca. Ani po pierwszej minucie, ani po drugiej minucie oczekiwania.
Dalekie niebo przybrało kolor pomarańczy, dojrzewającej w ogrodach wschodu. Jak owoc dojrzewający nasyca się blaskiem słońca, które zmierza w te strony. (…) Tam w dali widnokrąg zagłębia się we mgłę fioletową, a linia granatowa zaznacza, iż to morze bierze rozbrat z firmamentem i wydziela się w mocarstwo swoje od powietrza bez granic. Jasny pas piasku, pełen bladożółtych odcieni, jak wgięta płaza miecza wielkiego, ściele się na dalekiej przestrzeni. Na tem otwartem nadmorzu zabiegliwa fala zcicha tej nocy pracowała.
Stefan Żeromski „Międzymorze” (fragm.)
Dopiero w trzeciej minucie pokazuje się nam, lecz jakby wyłaniało się zza niewidocznej zasłony ponad horyzontem morza. Oko nasze nie jest w stanie doprecyzować co unosi się tam w dali nad płaszczyzną morza, czy chmura, czy gęstsze powietrze powstrzymujące jego promienie.
Wzniosło się słońce z topielisk, ponad wszelkie słowo piękniejsze, rzucając radość żywota w lądy i w morza. (…)  Wznioślejszy jest ponad wszelkie słowo uwielbienia ten powrót słońca.  Wieczny jest i niezmienny, zawsze tensam, a nigdy ani o jednę jotę, ani o jednę kreskę nie mniej olśniewający i budzący zdumienie, niż przed nieskończonym czasu oceanem.
Stefan Żeromski „Międzymorze” (fragm.)

Słońce wyłaniające się zza fioletowej mgły i horyzontu morskiego o poranku w Helu

Spektakularny poranny wschód słońca rzucający lśniącą, pomarańczową wstęgę na powierzchnię Bałtyku


Klimatyczny wschód słońca nad Morzem Bałtyckim

Szeroki kadr na piaszczystą plażę tuż po wschodzie słońca morze w Helu



Figura kapitana Jacka Sparrowa oparta o koło sterowe przy Bałtyckiej Tawernie na plaży w Helu
Jack Sparrow.
Wkrótce słońce świecące w pełni bawi się z nami radośnie swoimi promieniami, chociaż najpierw może trochę nieśmiało, jakby miało jakąś przeszkodę na drodze do nas. Jednak wkrótce, niedługo po swoim wschodzie, zaczyna pluskać lśniącą wstęgą po sfalowanej powierzchni Bałtyku i ciepło uderza w nasze lica. Długo trwa to przywitanie dnia ze słońcem, pewnie pół godziny, ale jesteśmy już pewni, że tego dnia słońce nie opuści już nas.

Pierwszego dnia po przyjeździe wpadliśmy w gości do kapitana Morgana, a dzisiaj zatrzymuje nas na chwilkę kapitan Jack Sparrow, który zacumował przy Bałtyckiej Tawernie. Stoi oparty o koło sterowe; jakaś mewa przysiadła przy nim.


I gdzie udamy się dalej w tak pięknie rozpoczęty dzień?



Udostępnij:
Location: Hel, Polska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas