Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Gąsienicowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Gąsienicowa. Pokaż wszystkie posty
Mroźna aura od parunastu dni zapowiadana, oczekiwana. Cała pięćdziesiątka wyczekiwała tego dnia. Wczesna pobudka i odjazd godzina 5.30. Na Niwie tradycyjna przerwa w podróży. Dojeżdżamy zgodnie z planem. Podstawiona eskadra busów przerzuca nas do Kuźnic. Kupujemy bilety TPN, które są jak wejściówka na szczyty Tatr.

TRASA:
Kuźnice (1010 m n.p.m.) niebieski szlak Boczań (1224 m n.p.m.) niebieski szlak Skupniów Upłaz niebieski szlak Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.) niebieski szlak Hala Gąsienicowa niebieski szlak Schronisko PTTK „Murowaniec” na Hali Gąsienicowej (1500 m n.p.m.) żółty szlak Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) żółty szlak Hala Gąsienicowa czarny szlak Betlejemka niebieski szlak Przełęcz między Kopami (1499 m n.p.m.) niebieski szlak Skupniów Upłaz niebieski szlak Boczań (1224 m n.p.m.) niebieski szlak Kuźnice (1010 m n.p.m.)

OPIS:
Początek dnia jednak nie daje żadnych symptomów nadejścia mrozów. Jest cieplutko. Niezła widoczność pozwala popatrzeć z Boczania na wagonik kolejki kursujący na Kasprowy Wierch. W dole Kalatówki nasuwają wiosenny obraz zakwitających tam krokusów. To będzie w kwietniowy czas, kiedy polana pod górskim hotelem zafioleci się. Teraz jest tam zupełnie biało. Droga przez Boczań wiedzie lasem ślicznie obsypanym śniegiem. Gałązki dźwigają puchowe pierzynki lekko uginając się pod ich ciężarem.

Szlak na Boczań.
Szlak na Boczań.

Grzbiet Giewontu i Kalatówki.
Grzbiet Giewontu i Kalatówki (widok z Boczania).

Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.

Wkrótce wychodzimy na bezleśny ciąg grzbietu Skupniowego Upłazu. W dali na końcu grzbietu wznosi się rzec by można królewski kopczyk, który niegdyś należał do niejakich Królów z Podhala, którzy wypasali na hali leżącej po drugiej stronie górki. Ów kopczyk nosi dumną nazwę Wielkiej Kopy Królowej, choć jest o 46 metrów niższy od widocznej po prawej Małej Kopy Królowej. Tak jednak postrzegali te wzniesienia górale, bo Wielka Kopa Królowa, choć niższa wygląda w rzeczywistości na masywniejszą, szczególnie od strony Hali Królowej, gdzie wypasali.

Maszerujemy tuż pod wapiennym grzebieniem Skupniowego Upłazu po północno-wschodnim stoku opadającym do Doliny Olczyskiej. Po stronie Doliny Olczyskiej wznoszą się Kopieńce: Mały Kopieniec (1167 m n.p.m.) po lewej, Wielki Kopieniec (1328 m n.p.m.) po prawej. Za nami zaś uwidacznia się Nosal (1206 m n.p.m.) z urwistymi wapienno-dolomitowymi skałkami. Przed Wielką Kopą Królową przechodzimy na drugą stronę grzbietu przez niewielką przełączkę zwaną Diabełkiem, bo ponoć czarcie moce sypią tu w oczy piaskiem unoszonym siłą wiatru. Wyczuwamy tutaj silniejsze podmuchy, ale ziarenka piasku leżą przykryte warstwą śniegu. Bez obaw przechodzimy na drugą stronę przełączki, nad którą unosi się dzisiaj niewielki, chwilowy śnieżny tuman wzniesiony prądem wiatru. Idziemy dalej trawersem stoku Wielkie Kopy Królowej do Przełęczy między Kopami (1499 m n.p.m.) zwanej niekiedy Karczmiskiem, choć nigdy nie odnotowana istnienia w tym miejscu jakiejkolwiek karczmy. Turyści jednak lubią zatrzymywać się tutaj na krótki odpoczynek, bo ozdobą tego miejsca jest ładna panorama w stronę Podhala.

Przed nami Wielka Kopa Królowa.
Przed nami Wielka Kopa Królowa.

Mały i Wielki Kopieniec.
Mały i Wielki Kopieniec.

Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.

Przecinamy Królową Rówień, z której zwykle ukazują się pierwsze ekscytujące widoki na imponujące granie Tatr, opiewane przez artystów i zwyczajnych turystów. Panująca zimowa aura, naprawdę piękna, mieni się dzisiaj dużą skromnością (zupełnie niepotrzebnie chciałoby się dodać) i nie pokazuje krasy pejzażu, jaki można stąd podziwiać. Niebawem krótkim zejściem schodzimy do Doliny Gąsienicowej, do kamiennego schroniska „Murowaniec”. Dotykając jego ścian można zjednać się ze ścianami Kościelca wznoszącymi się nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, bo właśnie stamtąd pochodzą te kamienie, z których wzniesiono mury „Murowańca”.

Odpoczywamy w „Murowańcu” przy szarlotce i kubku herbaty. Jak zwykle jest tu tłoczno i hałaśliwie. Taki jest urok tego schroniska, leżącego przy węźle bardzo popularnych szlaków turystycznych. Wycisza się w nim dopiero, gdy turyści zaczynają schodzić z gór do Kuźnic. Obsługa stara się sprawnie obsługiwać ten tłum ludzi, którego sami stanowimy cząstkę.

Na Hali Gąsienicowej.
Na Hali Gąsienicowej.

O godzinie 11.30 wymarsz do ataku szczytowego. Wychodzimy na zewnątrz. Niebo zaszło cięższymi chmurami. Nie widać nic powyżej. Ruszamy w kierunku Kasprowego Wierchu. Łatwa, wygodna droga doprowadza nas pod dolną stację wyciągu krzesełkowego w Kotle Gąsienicowym. Obchodzimy budkę stacji i forsujemy stromszy fragment stoku. Wchodzimy w trawers stoków Beskidu (2012 m n.p.m.). Im wyżej tym coraz bardziej pogarsza się widoczność. Poniżej szusują narciarze. Dziw bierze, że nie dochodzi do kolizji przy tej widoczności. Wierzchołek góry nie uwidacznia się nawet, gdy jesteśmy bardzo blisko, na Suchej Przełęczy (1950 m n.p.m.).

Dolina Gąsienicowa.
Dolina Gąsienicowa.

Przy dolnej stacji wyciągu krzesełkowego w Kotle Gąsienicowym.
Przy dolnej stacji wyciągu krzesełkowego w Kotle Gąsienicowym.

Pogoda wyraźnie pogarsza się. Na Suchej Przełęczy bardzo wieje, jest bardzo mroźnie. Trzeba opatulić się, aby nie wystawał nawet czubek nosa. Pozyskujemy informacje na temat szlaku przez Myślenickie Turnie. Ludzie stamtąd zawracają ze względu na porywisty wiatr. Wdrażamy zatem do realizacji wariant drugi, czyli zejście tą samą drogą co wyjście. Wcześniej jednak zaliczamy szczyt kierując się wbitymi w śnieg czerwonymi tyczkami. Wchodzimy na niego o godzinie 12.45. Robimy szybkie fotografie bo mróz szczypie jak diabli, a potem udajemy się odpocząć przy miseczce ciepłej strawy w restauracji górnej stacji kolejki linowej z Kuźnic. Termometry wskazują na zewnątrz temperaturę minus 19 stopni Celsjusza. Odczuwalna temperatura jest jednak dużo niższa i wynosi w granicach 30-40 stopni Celsjusza. Niektórzy powiadają, że „to nasze K2”, bo tak w rzeczy samej można odczuć. Są tacy, którzy dzisiaj położyli sobie poprzeczkę jeszcze wyżej: Świnica i Kościelec. Ich misja jest już zakończona sukcesem. Przesyłają nam meldunki, że szczyt zdobyty i są już na dole. My zaś siedzimy sobie jeszcze w cieple restauracji.

Po skończonej przerwie ruszamy jeszcze raz na szczyt z zespołem osób, które jeszcze na im nie były, bo postanowiły najpierw zagrzać się w murach restauracji. O godzinie 14.10 gościmy po raz drugi na niegościnnym dziś wierzchołku. Kasprowy Wierch w trudnych warunkach zimowych zdobywają prawie wszyscy uczestnicy wyprawy. Można o nich powiedzieć prawdziwi twardziele i lodowi wojownicy, nie wyłączając z tego tych, którzy postanowili opuścić szczyt w wagoniku kolejki linowej. Wieczorem media podały: „Polskie Karakorum, czyli dzisiejsze warunki na Kasprowym Wierchu. Temperatura odczuwalna sięgała dziś około -35°/-40°C”.

Droga na Kasprowy Wierch (widok z Suchej Przełęczy).
Droga na Kasprowy Wierch (widok z Suchej Przełęczy).

Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.).
Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.).
Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.).

Radość zdobywców.
To już zejście i radość zdobywców.

W dół schodzimy bardzo szybko. Droga jest wygodna, wyratrakowana. Nieco cieplej jest jednak dopiero na wysokości dolnej stacji wyciągu krzesełkowego. Tam już można ściągnąć rękawiczki na dłużej, bo na szczycie paluchy mroziło w minucie, a po trzech zaczynały odpadać od dłoni. A tymczasem tutaj płatki śniegu lecą z góry. Zima jak z bajki. Choineczki tylko wystają z puchowej powierzchni. Do niektórych chatek stojących w dolinie zasypało drogi dojścia. Zastygły w zimowym krajobrazie. Tylko z okien Betlejemki wydobywa się światło lamp. Ktoś tam jest, pewnie taternicy, a z nimi może adepci kursu zimowego dreptania po Tatrach.

Przez Halę Gąsienicową.
Przez Halę Gąsienicową.
Przez Halę Gąsienicową.

Hala Gąsienicowa.
Chaty zastygłe w zimowym krajobrazie.

Hala Gąsienicowa.
Zasypało do niej drogę dojścia.

Pod Betlejemką.
Pod Betlejemką.

Dolina Gąsienicowa.
Dolina Gąsienicowa.

Podejście na Rówień Królową.

Opuszczamy Dolinę Gąsienicową, następnie przecinamy Rówień Królową. Jakże wygodnie wędruje się zimą, kiedy dróżkę szlaku pokrywa równo warstwa skrzypiącego śniegu. Nie trzeba pod nogi patrzeć, by nie potknąć się o kamień. Fascynująca aura zapanowała w Tatrach, choć mroźna, choć mglista. Widoki zniknęły, ale radość ze spaceru jest ogromna. Sypie co raz bardziej. Skupniów Upłaz zmienił się nieco od poranka. Odmłodniał. Zataczają nad nim chmury. W strefie lasu panuje już delikatna szarówka, choć do zachodu słońca zostało jeszcze ponad godzinę.

Przed Diabełkiem.
Przed Diabełkiem.

Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.
Skupniów Upłaz.

Przed nami strefa lasu.
Przed nami strefa lasu.

Kuźnice.
Kuźnice.

O godzinie 16.20 wchodzimy do Kuźnic, przechodzimy mostem nad wartką Bystrą. Jesteśmy na miejscu godzinę przed zaplanowanym czasem. Zjeżdżamy busami do ronda Jana Pawła II, by w Tatrzańskim Barze Mlecznym po raz pierwszy razem wspomnieć fantastycznie spędzony dzień i ekstremalne warunki, dzięki którym wędrówkę ta zapamiętana zostanie na dłużej, nie wspomniawszy już o przeogromnej satysfakcji ze zdobycia dzisiejszego polskiego Karakorum.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom wyprawy za piękne chwile na szlaku! Świetnie się spisaliście. Z Wami pójdziemy wszędzie, gdzie tylko zechcecie! Nie boimy się tych słów obietnicy, bo wytrwałość, ale przede wszystkim rozwaga, a także potężna dawka życzliwości i sympatii emanuje z Was. Niech ta moc będzie z Wami na zawsze.

Dolina Suchej Wody Gąsienicowej, zwana zazwyczaj krócej Doliną Suchej Wody (słow. dolina Suchej vody, niem. Suchawodatal, węg. Sucha-woda-völgy) jest jedną z tatrzańskich dolin walnych po północnej stronie grani głównej. Płynący przez nią potok Sucha Woda stanowi granicę pomiędzy Tatrami Wysokimi i Zachodnimi aż do Zielonego Stawu Gąsienicowego w Dolinie Gąsienicowej (1672 m n.p.m.) z którego wypływa. Dalej granica dochodzi zagłębieniem żlebu do przełęczy Liliowe (słow. Ľaliové sedlo, niem. Liliensattel, węg. Liliowe-hágó; 1952 m n.p.m.) położonej w głównej grani Tatr. Biegnie dalej po drugiej stronie grani, ale badacze i naukowcy nie są jednomyślni tego którędy. My wiążemy się jednak z granicą po stronie polskiej, bowiem to ona wyznaczać nam będzie drogę marszu.

TRASA:
Brzeziny (1007 m n.p.m.) [czarny szlak] Psia Trawka (1188 m n.p.m.) [czarny szlak] Schronisko PTTK Murowaniec (1500 m n.p.m.) Troiśniak [czarny szlak] Stacja IMGW Przełęcz między Kopami Dolina Jaworzynka Kuźnice

OPIS:
Wędrówkę zaczynamy nieopodal wylotu Doliny Suchej Wody, na niewielkiej polanie Brzeziny położonej przy Drodze Oswalda Balzera, na wysokości 1007 m n.p.m. Na polanie rozpoczyna się droga dojazdowa do Schroniska PTTK Murowaniec położonego w Dolinie Gąsienicowej. Droga ta stanowi też ścieżkę rowerową, a także ścieżkę turystycznego szlaku pieszego koloru czarnego. Stoi tu też budynek kasy TPN, jest miejsce na zaparkowanie samochodu. Ruszamy stąd o godzinie 8.40.

Brzeziny.
Brzeziny.

Zaczynamy maszerować drogą wyłożona kamieniami, na początku głównie otoczakami, po których stąpa się niezbyt wygodnie ze względu na wypukłości. Droga ta została w ten sposób utwardzona w latach 1921–1923. Po kilku minutach docieramy do potoku Suchej Wody i przechodzimy nad nim drewnianym mostem, na prawy brzeg. Można powiedzieć, że tym samym przechodzimy na obszar Tatr Wysokich. Dróżka prowadzi teraz przez zielony las świerkowy, ale niezbyt długo, bo po kilku następnych minutach mamy kolejny most, dłuższy i wzmocniony od dołu żelaznymi kształtownikami położonymi na betonowych cokołach. Wracamy na obszar Tatr Zachodnich.

Dno potoku usłane jest głazami różnej wielkości. Nierzadko są to głazy potężnych rozmiarów, o zaokrąglonych kształtach, bo toczy je siła wód potoku. Wiele z nich ma czerwony odcień od pokrywających je specyficznych glonów, takich samych jakie zobaczyć można w toni Czerwonego Stawu Pańszczyckiego, z którego wypływa Pańszczycki Potok będący dopływem Suchej Wody. Nieco wyżej wody Pańszczyckiego Potoku zasilają Suchą Wodę.

Droga utwardzona w latach 1921-23.
Droga utwardzona w latach 1921-23.

Pierwszy most nad Suchą Wodą.
Pierwszy most nad Suchą Wodą.

Sucha Woda.
Sucha Woda.

Drugi most.
Drugi most.

Most nad Suchą Wodą.
Most nad Suchą Wodą.

W okolicach tego drugiego mostu las nie jest już tak ładny, jak wcześniej. Na drzewach widać okaleczenia otrzymane od wichur, jak też będące dziełem wód potoku, które podmywają stoki, powalając rosnące na nich drzewa. Niedaleko za mostem przechodzimy pod spadzistym zboczem pozbawionym drzew, przed którym tabliczka przestrzega przed spadającymi skałami. Sucha Woda zmienia dość nagle w tym miejscu kierunek uderzając wodami w stromy, choć niewysoki stok. Powinno się przejść ten odcinek bez postojów.

Odcinek zagrożony spadającymi skałami.
Odcinek zagrożony spadającymi skałami.

Sucha Woda.
Sucha Woda.

Wkrótce wchodzimy w gęsty las świerkowy. Idziemy wciąż w sąsiedztwie potoku, którego koryto wygląda odtąd na spokojniejsze, bardziej przewidywalne. Potok płynie w nim nie wyrywając się na boki. Ściółkę lasu masowo porastają zielone mchy. Mchy pokrywają wszystko co leży na dnie - glebę, stare konary, kamienie i głazy.

O godzinie 9.30 przechodzimy przez pozostałości po dawnej polanie Psia Trawka. Nasz czarny szlak krzyżuje się tutaj z czerwonym prowadzącym z Toporowej Cyrhli przez Rówień Waksmundzką, Polanę pod Wołoszynem i Wodogrzmoty Mickiewicza do Morskiego Oka. Polana ta położona jest na wysokości 1185 m n.p.m. Jej nazwa pochodzi od trawy bliźniczki psiej trawki (Nardus stricta), która niegdyś tutaj rosła.

Sucha Woda.
Sucha Woda.

Mchy pokrywają wszystko co leży na dnie lasu.
Mchy pokrywają wszystko co leży na dnie lasu.

Sucha Woda.
Sucha Woda.

Droga sukcesywnie nabiera wysokości, ale bardzo spokojnie, bardzo łagodnie, tak, że nie odczuwamy tego podejścia. Przechodzimy przez kolejny mostek nad Suchą Wodą. Potok Suchej Wody znany jest z tego, że często niknie pod głazowiskiem i płynie podziemnymi drogami pozostawiając suche koryto. Stąd właśnie wzięła się jego nazwa. Koryto potoku wypełnia się na całej długości tylko po obfitych opadach.

Na szlaku.
Na szlaku.

Młaka.
Młaka.

Kolejna fotografia potoku.
Kolejna fotografia potoku.

Sucha Woda.
Sucha Woda.

Wkrótce wchodzimy w rejon drzew ogołoconych. Otaczają nas właściwie wysokie pnie pozbawione w znacznej części bocznych gałązek i igliwia. Poprzez nie widzimy po lewej stoki rozłożystej Żółtej Turni, a bardziej z przodu grzbiet Małego Kościelca. Niebawem oddalamy się nieco od potoku. Zostawiamy go po lewej. Droga nieco szybciej nabiera wysokości przechodząc przez zwarty świerkowy las. Zaczynają wśród nich pojawiać się coraz częściej niskie, młode świerki. Mijamy odejście szlaków na Krzyżne i Rówień Waksmundzką, zaraz dalej jest Schronisko PTTK „Murowaniec”, pod które docieramy o godzinie 10.30. Zatrzymujemy się w schronisku, delektując się kawą i szarlotką.

Czarny szlak dojściowy na Halę Gąsienicowy, który pokonaliśmy jest łatwy i nie wymagał dużego wysiłku. Prowadzi cały czas łagodnie w górę, bez forsownych podejść. Jest monotonny, bo prowadzi cały czas przez las, nie ma na jego przebiegu znaczących urozmaiceń. Jednak jest dogodny na spacer przez las.

Schronisko PTTK „Murowaniec”.
Schronisko PTTK „Murowaniec”.

O godzinie 11.10 wychodzimy na zewnątrz. Powietrze chyba oziębiło się. Wkoło jest jeszcze bezśnieżnie, ale zaczął prószyć niewielki śnieg. Hala Gąsienicowa z pewnością niebawem zabieli się. Podążamy w kierunku dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch, czyli w jedną z dwóch odnóg Doliny Gąsienicowej zwaną Doliną Zieloną Gąsienicową. Chmury wciąż wiszą bardzo niską nad nami. Hala Gąsienicowa jest halą wybitnie wysokogórską, zawaloną olbrzymimi głazami, zarośniętą na znacznych połaciach wysoką kosówką. Otaczają ją wysokie masywy skalne, ale ich wierzchołki utonęły dzisiaj w ciężkich chmurach. Hala Gąsienicowa słynie z licznych stawów, stąd też kiedyś zwana była Halą przy Stawach lub Halą Stawy, zaś wypasających na niej nazywano „stawianami”. Pasterstwo na Hali Gąsienicowej odeszło jednak dawno w przeszłość. Zresztą mamy końcówkę listopada, a więc o tej porze roku owiec na pewno byśmy tutaj nie zobaczyli, nawet w tamtych starych czasach.

Stawów w Dolinie Zielonej Gąsienicowej jest bez liku w przeciwieństwie do drugiej odnogi zwanej Doliną Czarną Gąsienicową. Tam znamy tylko dwa stawy, a tutaj w Dolinie Zielonej Gąsienicowej jest ich około dwudziestu. Obok większości z nich prowadzą szlaki turystyczne. Rozrzucone są one na rozległej równi zwanej Roztoką Stawiańską, rozciągającej się pomiędzy zboczami Małego Kościelca, Uhrocia Kasprowego, Kasprowego Wierchu i Beskidu. Oprócz stawów na Roztoce Stawiańskiej zobaczyć można niewielkie strumyki, których wody znikają wpływając do podziemnych szczelin pod głazami, albo wypływają spod nich.

Pierwszy stawek znajduje się bardzo blisko Schroniska „Murowaniec”, w odległości około 320 metrów. Jest to Mokra Jama. Dziwne, że nie każde wydawnictwo zaznacza ten stawek na swoich mapach. Nie jest duży, ale też nie najmniejszy i w porównaniu z niektórymi całkiem spory. Jego wody wylewają się na kamienny chodnik szlaku. Zazwyczaj stawek ten jest bezodpływowy, bo tylko przy wysokim stanie wód staje się przepływowy, a zdarza się to rzadko. Czasem wysycha, choć zdarza się to bardzo rzadko. Zjawisko okresowego wysychania dotyczy wielu stawków w dolinie. Są też i takie, po których pozostało tylko wspomnienie, bo wyschły zupełnie.

Mokra Jama.
Mokra Jama.

Widok w kierunku Kościelca.
Widok w kierunku Kościelca.

Podążamy dalej z zamiarem dotarcia do innego stawku o nazwie Jedyniak. Położony jest na wysokości 1577 m n.p.m. i w odległości około 700 metrów od schroniska Jest to nieduże oczko wodne o powierzchni 0,007 ha i głębokości 1,2 m. Nie ma dopływu ani odpływu. Znajduje się bliziutko szlaku (po prawej idąc w kierunku Kasprowego Wierchu). Jednak łatwo go przeoczyć, bo to stawek tylko dla wtajemniczonych, gdyż skryty jest w bujnej kosodrzewinie. Kosodrzewina otacza szczelnie Jedyniaka dookoła. Trzeba się przez nią przecisnąć, aby dostać się nad brzeg stawku.

Jedyniak.
Jedyniak.

Podążamy dalej szlakiem po którym prowadzą wspólnie żółte i czarne znaki. W odległości około 950 metrów od schroniska, na wysokości około 1620 m n.p.m. był kiedyś stawek o nazwie Samotniak. Nie wiadomo dlaczego wysechł. Może został wysuszony podczas budowy nartostrady z Kasprowego Wierchu, podobnie jak jeden z Dwoiśniaków znajdujących się kilkadziesiąt metrów wyżej. Po Samotniaku pozostało zagłębienie, zarośnięte borówczyskiem i trawą.

Dwoiśniaki znajdują się po lewej, bezpośrednio przy naszym szlaku, a właściwie jeden Dwoiśniak Niżni (północny), bo ten drugi, Dwoiśniak Wyżni (południowy) jest już całkowicie wyschnięty i zarośnięty trawą. Wciąż istniejący Dwoiśniak Niżni położony na wysokości 1588 m n.p.m., ma powierzchnię 0,015 ha i głębokość 2,8 m. Z kolei pozostałością po Dwoiśniaku Wyżnim jest zagłębienie, które nawet po obfitym deszczu nie wypełnia się wodą. Profesor Marian Gieysztor napisał w czasopiśmie „Chrońmy Przyrodę Ojczystą” w 1952 roku, że w czasie budowy „największej nartostrady w Tatrach, prowadzącej z Kasprowego Wierchu przez Halę Goryczkową i Halę Kopieniec do Jaszczurówki (...) zniszczone zostało m.in. otoczenie dwu małych stawków zwanych Dwoiśniakami, szkody powstały również w obrębie samych stawków przez spuszczenie wody ze stawku górnego.”

Dwoiśniak Niżni.
Dwoiśniak Niżni. Powyżej (za nami) znajdował się Dwoiśniak Wyżni.

Idziemy dalej w kierunku dolnej stacji kolejki krzesełkowej. Przed stacją szlaki rozchodzą się: żółty na prawo do stacji kolejki linowej na Kasprowym Wierchu, zaś czarny w lewo w wyższe partie Doliny Zielonej Gąsienicowej. Odbijamy na lewo za czarnymi znakami. Za rozstajem szlaków mijamy stację kolejki krzesełkowej. Przecinamy niewielki ciek potoczku i po chwili docieramy pod Troiśniaki, położone około 100 merów od stacji kolejki krzesełkowej.

Rozstaj przed stacją kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch.
Rozstaj przed stacją kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch.

Troiśniaki, jak wskazuje nazwa powinny być trzy, ale podobnie jak z Dwoisniaków ostał się jeden, tak z Troiśniaków ostały się dwa jeziorka. Troiśniak Wyżni (zachodni) o głębokości 60 cm i wymiarach 8,5 x 6 m (wg przewodnika Paryskiego) właściwie nie istnieje. Czasem tylko pojawia się w jego miejscu niewielka kałuża o średnicy co najwyżej jednego metra. W stanie raczej niezmienionym od czasów Paryskiego trwają wciąż pozostałe Troiśniaki. Troiśniak Pośredni (środkowy) leży zaraz przy szlaku na wysokości 1612,6 m n.p.m. Liczy 60 cm głębokości i 0,023 ha powierzchni. Troiśniak Niżni (wschodni) nie jest widoczny ze szlaku, gdyż znajduje w zagłębieniu terenu, na wysokości 1611,4 m n.p.m. Liczy sobie on 0,9 m głębokości i 0,004 ha powierzchni.

Troiśniak Niżni.
Troiśniak Niżni.

Troiśniak Pośredni.
Troiśniak Pośredni.

Podążając dalej dotarlibyśmy do większych stawów Doliny Zielonej Gąsienicowej. Robi się jednak coraz chłodniej. Im dalej zmierzamy, tym wyżej jesteśmy, tym bardziej wchodzimy w chmury zawisłe nad doliną. Turyści wracający z naprzeciwka mówią o występującym oblodzeniu. Chmury śnieżne niosą chłód. Zawracamy, bo też cel zamierzony został zrealizowany. Odwiedziliśmy Jedyniak, Dwoiśniaki, Troiśniaki - te stawki chcieliśmy zobaczyć zanim okryje je pokrywa śnieżna. Udało się chyba w przededniu. Bo sypie teraz drobniutko.

Przy węźle szlaków.
Przy węźle szlaków.

Schronisko PTTK „Murowaniec”.
Schronisko PTTK „Murowaniec”.

Krajobraz doliny zmienił się z godziny na godzinę. Przed południem nie było w niej grama śniegu, a jedynie wyżej wypełniał zagłębieniach w skalnych graniach. Teraz zieleń kosodrzewiny i świerków przenika z ziarnistą bielą, zupełnie tak samo jak na świątecznej choince obsypanej styropianowymi drobinkami, albo białym brokatem.

Nasza droga powrotna prowadzi ku Przełęczy między Kopami. Opuszczamy tatrzańskie pojezierze, stare pasterskie szałasy i drewniane domki wpisane na stałe w krajobrazie Hali Gąsienicowej. Tyleż razy już fotografowane, Hala Gąsienicowa nawet dzisiaj, kiedy nie widać wznoszących się ponad nią szczytów przyciąga swą malowniczą naturą, o każdej porze roku, nawet tej listopadowej. Miesiąc ten wielu uważa za najbardziej ponury w roku, lecz czy nie jest to tylko inny blask przyrody.

Przed nami budynki stacji meteo.
Przed nami budynki stacji meteo.

Szlak na Przełęcz między Kopami.
Szlak na Przełęcz między Kopami.

Nad Doliną Jaworzynka.
Nad Doliną Jaworzynka.

Na Przełęczy między Kopami wybieramy zejście przez Dolinę Jaworzynka. Barwy jesieni przeistaczają się w zimowe na naszych oczach. Jutro, a może jeszcze dzisiejszego wieczoru w Dolnie Gąsienicowej trzeba będzie ubierać śniegowce. Tatrzańskie doliny szybko pokryją się śniegiem. Będzie to pewnie krajobraz jak we śnie, bajecznie śnieżnobiały. Pojawią się narciarze, a piechurzy będą przecierać ścieżki w puchu śnieżnym.

Zejście do Doliny Jaworzynka.

Zejście do Doliny Jaworzynka.

Zejście do Doliny Jaworzynka.
Zejście do Doliny Jaworzynka.

Dolina Jaworzynka.

Wycieczkę kończymy w Kuźnicach o godzinie 14.15. Bus jak zwykle gotowy do odjazdu. Szybko zapełniają się wszystkie miejsca, bo następny też już czeka na turystów schodzących z gór, zadowolonych tak samo jak my z udanej wędrówki.


GALERIE FOTOGRAFICZNE:
Zejście do Jaworzynki

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas