Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Kozi Wierch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Kozi Wierch. Pokaż wszystkie posty

TRASA:
Kuźnice Dolina Jaworzynka - Hala Gąsienicowa Czarny Staw Gąsienicowy Zawrat (2159 m n.p.m.) Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.) Kozie Czuby (2263 m n.p.m.) Kozi Wierch (2291 m n.p.m.) Żleb Kulczyńskiego -- Czarny Staw Gąsienicowy Hala Gąsienicowa - Dolina Jaworzynka Kuźnice.

OPIS:
Podniebnym szlakiem
- część 1 -

Tam gdzie szczyty dotykają nieba człowiek musi przewartościować swoje zachowania, bo są to miejsca, gdzie nawet drobna brawura może oznaczać śmierć, a zwykły rozsądek gwarantować życie. Natura jest tam potęgą, nie my. Bo może ona w kilka chwil zamienić emocjonujący podniebny spacer w walkę o przetrwanie. Na czerwonym szlaku Orlej Perci zachwyt i śmierć oddziela często tylko kilka centymetrów skały. Wybierając się na Orlą Perć trzeba cały czas mieć to na uwadze.

Treść niniejszej relacji zapoznaje z przebiegiem Orlej Perci i występującymi na niej trudnościami. Trzeba jednak pamiętać, że w tym przypadku jej przejście zostało dokonane w dogodnych warunkach pogodowych. W przypadku załamania pogody trudności i niebezpieczeństwa będą raptownie rosły. Własne doświadczenia i przeżycia na tej trasie podparto informacjami z innych publikacji.

Orlą Perć przemierzamy dwuetapowo. Dziś zamierzamy pokonać pierwszy odcinek. Datę wyprawy uzależniliśmy od prognoz pogody, która w pierwszej kolejności kształtuje warunki bezpieczeństwa na tym ekstremalnym szlaku. Przyjmujemy umiarkowane tempo wędrówki. Jedynie na odcinku dojściowym pod szlaki bezpośrednio łączące Orlą Perć z Doliną Gąsienicową zakładamy szybsze tempo, ale takie, żeby nie stracić zbyt wiele sił.

Z Kuźnic wyruszamy o godzinie 7.25. O godzinie 8.35 przechodzimy przez Przełęcz między Kopami, potem przez Halę Gąsienicową nie zatrzymując się w ogóle w Schronisku „Murowaniec”. Oszczędzamy czas, ale siły też trzeba zregenerować więc zatrzymujemy się chwilkę nad Czarnym Stawem Gąsienicowym.

W górę do Zamarzłego Stawu (fot. A.Domin).

Od prawej: Przełęcz Zawrat, po dwóch skalnych garbach Mały Kozi Wierch, wąskie wcięcie Zmarzłej Przełączki Wyżniej, Zmarzłe Czuby i szeroka Zamarzła Przełęcz (fot. A.Domin).

O godzinie 9.40 ruszamy dalej wokół jego wschodniej linii brzegowej, a potem w górę do Zamarzłego Stawu, położonego na wysokości 1788 m n.p.m. Docieramy do niego o godzinie 10.15. Poświęcamy chwilkę na wykonanie serii fotografii i ruszamy dalej w górę. Początkowo piarżystym, częściowo porośniętym trawą terenem, coraz ostrzej w górę, aż dochodzimy pod strome skały, na który wiedzie nasz niebieski szlak. To strefa cienia, do której nie docierają promienie słoneczne. Pierwsze skały pokonujemy przy pomocy łańcuchów, a potem korzystamy z poręczy ułożonej z trzech długich klamer.

Przed nami Zawrat.

Zawratowy Żleb (z prawej). My będziemy wspinać się tzw. Nowym Zawratem,
czyli po skałach z lewej strony Zawratowego Żlebu.

Pierwsze łańcuchy i poręcz z klamer (fot. A.Domin).

Dalej łatwiej nie jest (fot. A.Domin).

Dalej łatwiej nie jest. Szlak prowadzi wąskimi przejściami, po przepaścistych występach skalnych. Łańcuchy wspomagają nas prawie cały czas do samej Przełęczy Zawrat, na której zaczyna się Orla Perć.

Po przepaścistych występach skalnych (fot. A.Domin).

Łańcuchy wspomagają nas prawie cały czas do samej Przełęczy Zawrat (fot. A.Domin).

Zamarzły Staw.

godz.11.20 - Przełęcz Zawrat (2159 m n.p.m.)

Przed nami rozpościera się początek Doliny Pięciu Stawów Polskich. Widok z Zawratu jest ograniczony w porównaniu do sąsiednich szczytów, ale i tak jest dość rozległy i piękny. Widać stąd Zadni Staw Polski i kawałek Czarnego Stawu Polskiego, a za nimi wiele szczytów Tatr Wysokich. Po naszej prawej mamy Zawratową Turnię, wznoszącą się na wysokość 2247 m n.p.m., od której odchodzi w kierunku północnym grań Kościelców. Z lewej mamy Mały Kozi Wierch - pierwszy szczyt na naszej trasie. Tu ks. Walenty Gadowski zakończył w 1906 roku znakowanie Orlej Perci. Obecnie tą wąską przełęcz należy uznać za początek szlaku, bowiem od lipca 2007 roku jest on jednokierunkowy aż do Koziego Wierchu.

Zawrat (2159 m n.p.m.) (fot. A.Domin).

Widok z Zawratu na Dolinę Pięciu Stawów Polskich.

To tradycyjne miejsce odpoczynku po trudach wspinaczki, a raczej obowiązkowe przed dalszą wędrówką Orlą Percią. Dotychczasowa wspinaczka Zawratowym Żlebem z wykorzystaniem technicznych ubezpieczeń to przedsmak tego co nas czeka dalej.

Początek Orlej Perci widziany z Zawratu: najpierw dwa niewielkie garby (2180 i 2200 m n.p.m.),
a potem Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.).

Z Zawratu wyruszamy na wschód południowa stroną grani, najpierw przez dwa niewielkie garby (2180 i 2200 m n.p.m.). Wejście na pierwszy z nich wymaga elementów wspinaczki. Wejście na jego wierzchołek wspomaga pierwszy łańcuch na trasie Orlej Perci. Przez drugi garb przechodzimy kamienną ścieżką, która potem sprowadza nas pod Mały Kozi Wierch. Tu kolejny łańcuch, przy pomocy którego wspinamy się na sam wierzchołek Małego Koziego Wierchu (2228 m n.p.m.).

godz.11.40 - Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.)

Z wierzchołka Małego Koziego Wierchu świetnie widać kolejne, co raz wyższe szczyty na trasie naszej wędrówki, aż do Koziego Wierchu - najwyższego punktu na całej Orlej Perci.

Na Małym Kozim Wierchu (2228 m n.p.m.) (fot. A.Domin).

Z Małego Koziego Wierchu opuszczamy się stromymi skałami przy pomocy łańcucha do głęboko wciętej (na około 2200 m n.p.m.), bardzo wąskiej Zmarzłej Przełączki Wyżniej. Przejście na drugą stronę przełączki ubezpieczone jest łańcuchem. Po drugiej stronie dalszy ciąg łańcuchów, które od wierzchołka Małego Koziego Wierchu nie odstępują nas na krok.

Z Małego Koziego Wierchu opuszczamy się stromymi skałami do Zmarzłej Przełączki Wyżniej (fot. A.Domin).

godz.11.50 - Zmarzła Przełączka Wyżnia (ok. 2200 m n.p.m.)

Po drugiej stronie Zmarzłej Przełączki Wyżniej opuszczamy się dalej ostro w dół, ponad dnem Żydowskiego Żlebu, zwanego Honoratką. Podczas schodzenia wzdłuż żlebu ponad naszym łańcuchem mijamy stalową linę opasającą ścianę skałę Zmarzłych Czub. Dzięki niej możemy przejść Zmarzłe Czuby granią. My trzymamy się jednak czerwonego szlaku i utrzymujemy kierunek w dół.

Podczas schodzenia mijamy stalową linę opasającą ścianę skałę Zmarzłych Czub.

To niesłychanie mocno eksponowany fragment szlaku. Poruszamy się po bardzo wąskich występach i półeczkach skalnych. Trzeba bardzo uważać, aby nie obsunęła się z nich stopa. Wchodzimy w trawers Zmarzłych Czub. Szlak stopniowo wypłaszacza się i zaczynamy oddalać się od Żlebu Żydowskiego. Grunt pod nogami robi się nieco szerszy, ale po lewej stronie wciąż mamy przepaść gwarantującą wiele metrów swobodnego spadania. Omijamy w ten sposób najwyższą kulminację Zmarzłych Czub sięgającą 2193 m n.p.m. wysokości. Cały czas towarzyszy nam silna ekspozycja.

Widok z Zmarzłej Przełączki Wyżniej w kierunku Żydowskiego Żlebu.

Po drugiej stronie Zmarzłej Przełączki Wyżniej opuszczamy się dalej ostro w dół,
ponad dnem Żydowskiego Żlebu (fot. A.Domin).

Poruszamy się po bardzo wąskich występach skalnych (fot. A.Domin).

To niesłychanie mocno eksponowany fragment szlaku (fot. A.Domin).

Powoli wracamy na grań, korzystając z systemu łańcuchów i klamer. Wchodzimy na niższą turnię Zmarzłych Czub sięgającą 2189 m n.p.m. Jesteśmy na płaskim skalnym tarasie opadającym w kierunku północno-wschodnim, z którego mamy świetny widok na południową ścianę Zamarłej Turni. Od strony południowej nasz taras urywa się stromą 160 metrową ścianą opadającą w kierunku Dolinki Pustej. Szlak prowadzi nas w kierunku spadu skalnego tarasu. Wzdłuż zejścia na metalowych słupkach zawieszono łańcuch - dziś nie jest bardzo potrzebny, ale w przypadku nawet lekko mokrej gładkiej powierzchni skały staje się niezbędny. Wtedy z pewnością łatwo jest poślizgnąć się i zjechać w dół.

Tak omijamy najwyższą kulminację Zmarzłych Czub sięgającą 2193 m n.p.m.

Na niższej turni Zmarzłych Czub (2189 m n.p.m.),
która od strony południowej urywa się stromą 160 metrową ścianą (fot. A.Domin).

Tam gdzie taras urywa się, opuszczamy się z pomocą łańcucha na północną stronę grani na urwistą półkę. Po tej półce zataczamy łuk wokół skały przemieszczając się na wschód. Pod nami widać już Zamarzłą Przełęcz, do której opuszczamy się ubezpieczając łańcuchem.

godz.12.25 - Zamarzła Przełęcz (2126 m n.p.m.)

Zamarzła Przełęcz oddziela wschodni wierzchołek Zmarzłych Czub od Zamarłej Turni. Stanowi ona najniższe obniżenie grzbietu (2126 m n.p.m.) między Świnicą a Granatami. Opada stromym urwiskiem po stronie południowej do Dolinki Pustej. W jej głównym wschodnim siodle sterczy oryginalna, z dala widoczna skała w kształcie maczugi o wysokości 3 m. Przez turystów i taterników nazywana jest „chłopkiem”. Widoki z Zamarzłej Przełęczy na południe są dość ograniczone, ale nad wyraz efektownie prezentują się stąd południowe, gładkie ściany Zamarłej Turni wznoszące się na wysokość 2179 m n.p.m. Bardzo często można na nich spotkać wspinających się taterników.

Schodzimy na Zamarzłą Przełęcz (2126 m n.p.m.);
przed nami efektowny widok na południową ścianę Zamarłej Turni
wznoszącą się na wysokość 2179 m n.p.m..

Widok z Zamarzłej Przełęczy w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Z siodła Zamarzłej Przełęczy schodzimy lekko ku północnemu-wschodowi, bezpośrednio pod północnymi skałami Zamarłej Turni. Po kilkunastu krokach skręcamy w prawo i po skałach pniemy się w górę ze skosem na lewo. Mamy tu łańcuchy i klamry.

Pod północnymi skałami Zamarłej Turni zaczynamy wspinaczkę w górę.

Mamy tu łańcuchy i klamry.

Na Zamarłą Turnię (fot. A.Domin).

Z piarżystego tarasu Zamarłej Turni mamy interesujący widok
na wierzchołki Kasprowego Wierchu i Giewontu (bardziej z tyłu na prawo).

Wychodzimy na piarżysty taras, ciągnący się pod północnymi ściankami szczytowymi Zamarłej Turni. Tarasem tym kierujemy się na lewo, aż do jego końca, omijając wierzchołek turni. Dochodzimy do miejsca, gdzie taras urywa się, a na jego brzegu starczy tylko łańcuch. Patrząc w dół widzimy 8-metrowa drabinkę na pionowej ścianie Zamarłej Turni. Za jej końcem mamy tylko powietrze, które oddziela nas od Koziej Dolinki. Zionąca otchłań powoduje często, że ludziom miękną tu nogi. Wchodząc na drabinkę asekurujemy się krótkim łańcuchem. Na górnym odcinku drabinka jest bardzo blisko skały, przez co na jej szczebelkach można oprzeć tylko czubek buta. W razie czego najlepiej skupić się na przemierzaniu kolejnych stopni i patrzeć przed siebie, na drabinkę, a nie w dół. Nawet, gdy poczujemy, że drabinka kiwa się i klekoce na ścianie trzeba zachować spokój, bo jej delikatna niestabilność wynika z konstrukcji drabinki.

8-metrowa drabinka na ścianie Zamarłej Turni.

Drabinka - widok z dołu (fot. A.Domin)

Na dole okazuje się, że drabinka ta nie stanowi szczególnej trudności technicznej a raczej psychiczną. Na końcu drabinki robimy szeroki krok w lewo przytrzymując się przywieszonych łańcuchów i schodzimy z drabinki. Trzymając się dalej ciągu łańcuchów schodzimy dalej po stromych skalistych stopniach, wzdłuż ściany Zamarłej Turni, aż osiągamy wąskie dno głęboko wciętej Koziej Przełęczy.

godz. 12.50 - Kozia Przełęcz (2137 m n.p.m.)

Na Koziej Przełęczy mamy ważny węzeł szlaków dochodzących od Zamarzłego Stawu Gąsienicowego i Doliny Pięciu Stawów Polskich. Widok z przełęczy jest bardzo hermetyczny, ścieśniony otaczającymi ją ścianami. Nie ma tu miejsca na odpoczynek. By kontynuować dalszą wędrówkę Orlą Percią musimy przejść pod przeciwległą ścianę skalną. Jest ona niemal na wyciągnięcie ręki. Często, nawet latem zalega tu śnieg lub lód, dlatego lepiej zachować ostrożność. Zapewne też z tego powodu łańcuchy na przeciwległej ścianie są umieszczone bardzo wysoko, by nie znalazły się w takich sytuacjach pod śniegiem lub lodem.

Kozia Przełęcz. Trzymając się łańcuchów schodzimy dalej w dół wzdłuż żlebu
opadającego do Pustej Dolinki po wąskim skalnym gzymsie.

Trzymając się łańcuchów po przeciwległej ścianie schodzimy dalej w dół wzdłuż żlebu opadającego do Pustej Dolinki po wąskim skalnym gzymsie. Naszym czerwonym znakom towarzyszą tu znaki żółte łączące Kozią Przełęcz z Doliną Pięciu Stawów Polskich. Nie na długo, bowiem wkrótce robimy ostry nawrót i wspinamy się pod półkę skalną, podciągając się na łańcuchach. Kilkumetrowy pionowy fragment pokonujemy dzięki przymocowanym klamrom. W dalszym ciągu podciągamy się na łańcuchach. Jest trochę trudniej, bo skała jest tu bardziej gładka. Z naszej pozycji świetnie teraz widać południową ścianę Zamarłej Turni oraz drabinkę schodzącą na Kozią Przełęcz.

Z piarżystego progu na Kozich Czubach świetnie widać ścianę Zamarłej Turni z drabinką.

Po osiągnięciu piarżystego progu przechodzimy nim nico bardziej na północną ścianę Kozich Czub. Teraz wspinamy się cały czas stromo w górę od północnej strony do samego wierzchołka Kozich Czub. Wśród wielu stopni, ścianek, rynien asystują nam liczne łańcuchy. Często zygzakując osiągamy w końcu grań, na której skręcamy w lewo kierując się na wschodni najwyższy wierzchołek Kozich Czub.

Wspinaczka na Kozie Czuby odbywa się wśród wielu stopni, ścianek, rynien,
a asystują nam liczne łańcuchy.

Cały czas stromo w górę po północnej stronie Kozich Czub.

Podczas wspinaczki na Kozie Czuby za naszymi plecami mamy piękny widok na Dolinę Gąsienicową
z Czarnym Stawem Gąsienicowym i Zamarzły Staw (ten blizej koniuszka buta).

godz. 13.30 - Kozie Czuby (2263 m n.p.m.)

Kozie Czuby to baszta o trzech wierzchołkach, o wysokościach od zachodu na wschód: 2239 m n.p.m., 2256 m n.p.m., 2263 m n.p.m. Jej wysokie ściany urwiście opadają do Koziej Dolinki (ok. 200 m w dół) i Pustej Dolinki (ok. 250 m w dół). Dostarczają wspaniałych widoków, ograniczone jedynie od wschodu przez wyższy Kozi Wierch.

Widać już szczyt Kozich Czub.


Nieliczne kępki roślinności - Omieg kozłowiec (Doronicum clusii).

Z najwyższego wierzchołka Kozich Czub schodzimy od razu ostro w dół, kierując się dalej na wschód prawą stroną grani. Wchodzimy do wąskiej pionowej rynny. Trudno w niej znaleźć punkty podporu. Cały czas trzymamy się łańcucha. Na początku korzystamy też z kilku klamer. Potem pozostają nam tylko występy skalne i umiejętna asekuracja wiszącym obok łańcuchem. W niektórych miejscach znalezienie należytego punktu podparcia nie jest łatwe, ale gdy jesteśmy już prawie na wysokości Koziej Przełęczy Wyżniej pojawia się jeszcze trudniejszy moment pod względem technicznym i psychicznym. To właśnie tutaj często tworzą się zatory na szlaku. Przed nami stroma i gładka ścianka, którą musimy trawersować. Gdyby nie trzy wykute w skale zagłębienia na stopy, a właściwie czubki butów, pokonanie tej ścianki było by bardzo trudne, a może nawet niemożliwe. Mamy tu oczywiście łańcuch, choć być może zawieszony jest zbyt nisko. Osoby średniego wzrostu mają go na wysokości pasa. Ściankę pokonujemy trzema szerokimi krokami, przy czym w środkowej szczelinie musimy tak usadowić czubek stopy prowadzącej, aby zmieścił się w niej drugi. Za ścianką opuszczamy się już wprost do wąskiego wcięcia Koziej Przełęczy Wyżniej, która podobnie jak całe zejście do niej jest bardzo eksponowana. Przełęcz ta oddziela wierzchołek Koziego Wierchu od Kozich Czub.

Z najwyższego wierzchołka Kozi Czub schodzimy od razu ostro w dół (fot. A.Domin).

Wchodzimy do wąskiej pionowej rynny.

Potem pozostają nam tylko występy skalne i umiejętna asekuracja wiszącym obok łańcuchem.

I pod koniec zejścia jeszcze trudniejszy moment,
gdzie często tworzą się zatory na szlaku... (fot. A.Domin)

...to stroma i gładka ścianka, którą musimy trawersować,
by osiągnąć Kozią Przełęcz Wyżnią (fot. A.Domin).

godz. 13.45 - Kozia Przełęcz Wyżnia (2240 m n.p.m.)

Na Koziej Przełęczy Wyżniej nie da się odpocząć, bo jest tam za mało miejsca na relaks i od razu rozpoczynamy wspinaczkę na Kozi Wierch. Droga jest teraz nieco łatwiejsza niż zejście z Kozich Czub, ale równie bardzo stroma. Wspinamy się w niemal pionowym kominie, który kończy się tuż pod wierzchołkiem.

Na Koziej Przełęczy Wyżniej nie da się odpocząć
i od razu rozpoczynamy wspinaczkę na Kozi Wierch (fot. A.Domin).

Powoli oddalamy się od wąskiego siodła Koziej Przełęczy Wyżniej (2240 m n.p.m.).

Okazale widać teraz całe zejście z Kozich Czub.

Zbliżamy się do wierzchołka Koziego Wierchu.

godz. 14.00 - Kozi Wierch (2291 m n.p.m.)

Jesteśmy na najwyższym szczycie położonym w całości w Polsce. Jego nazwa pochodzi od często pasących się na jej zboczach stad kozic, zwłaszcza na jego łagodniejszych, południowych stokach. Jest to znakomite miejsce na dłuższy odpoczynek.

Na Kozim Wierchu (2291 m n.p.m.) (fot. A.Domin).

Na Kozim Wierchu (fot. A.Domin).
Widok z Koziego Wierchu jest wspaniały i rozległy na 360 stopni. Doskonale stąd widać całą Dolinę Pięciu Stawów Polskich z otoczeniem, a także szczyty nad Dolinką Buczynową. Świetnie też widać Dolinę Gąsienicową z Czarnym Stawem Gąsienicowym. Słabiej prezentują się Tatry Zachodnie, ale wiele ich charakterystycznych wierzchołków można łatwo zidentyfikować.

I jeszcze jedna informacja o Kozim Wierchu. Na jego szczycie kończy się jednokierunkowy szlak, który obowiązywał nas od Przełęczy Zawrat.


Po 20 minutowej przerwie na Kozim Wierchu, o godzinie 14.20 ruszamy dalej. Schodzimy z niego południową ścianą początkowo w dół Doliny Pięciu Stawów Polskich. Na początku jest trochę stromo, ale po kilku małych zakosach idziemy po wygodnym kamiennym chodniki. Od wierzchołka Koziego Wierchu przez pewien czas naszym czerwonym znakom towarzyszą czarne zejściowe do Doliny Pięciu Stawów Polskich, ale zaraz po wejściu w łagodny trawers zbocza odchodzimy od nich.

Panorama północna z Koziego Wierchu.

Stopniowo nabieramy wysokości, wspinając się po południowym zboczu Buczynowej Strażnicy (2242 m n.p.m.), ale nie zdobywamy tego szczytu. Omijamy go, zbliżając się w kierunku Przełączki nad Buczynową Dolinką. Pokonujemy bez większych trudności kilka skalnych żeberek. Droga jest w miarę łatwa - trzeba tylko pilnować znaków szlaku. Na drugą stronę grani przechodzimy jeszcze przed Przełączką nad Buczynową Dolinką, gdzie widok diametralnie zmienia się na surowy i złowrogi. Szlak staje się dużo trudniejszy. Po nami roztacza się kamieniste pustkowie Koziej Dolinki.

godz. 14.50 - Przełączka nad Buczynową Dolinką (2225 m n.p.m.)

Do Przełączki nad Buczynową Dolinką przechodzimy ostrożnie po półce. Przełączka nad Buczynową Dolinką to niewielkie wcięcie w grani oddziela Buczynową Strażnicę od Czarnych Ścian. Na stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich opada ona prawie 400 metrowym urwiskiem.

Z przełęczy w kierunku Koziej Dolinki schodzi szeroki i wybitny Żleb Kulczyńskiego. W jego koryto skręca teraz szlak Orlej Perci. Jest stromo, nie ma łańcuchów, ale bezpieczeństwo zapewnia dobra rzeźba skały. Znajduje się też w nim wiele kamieni i trzeba uważać, aby ich nie strącić na kogoś pod nami i aby samemu nimi nie dostać.

Żleb Kulczyńskiego.

Zsuwając się Żlebem Kulczyńskiego w 15 minut dochodzimy do miejsca, gdzie czerwony szlak Orlej Perci obija na Czarne Ściany (na prawo patrząc w dół Żlebu Kulczyńskiego). Natomiast do Koziej Dolinki prowadzą teraz czarne znaki. W tym miejscu rozstajemy się z Orlą Percią, ale nie oznacza to końca niebezpieczeństw. Tuż ponad Kozią Dolinką Żleb Kulczyńskiego jest silnie podcięty. Nad tym miejscem szlak odchodzi bardziej ku zachodowi do skalnej rynny, z której wchodzimy do pionowego komina z łańcuchem i kilkoma klamrami. Jest to trudny odcinek czarnego szlaku i trzeba cały czas dobrze trzymać się łańcucha. Tuż przy dnie komina pojawia się struga wody, wypływająca z Rysy Zaruskiego, która czyni skały śliskimi.

Komin na Czarnych Ścianach.

Po zejściu kominem przemieszczamy się na drugą stronę wzdłuż schodzącej tędy Rysy Zaruskiego, bardzo podmokłą, bo przepływa tędy inna struga wody, akurat po skale, z której musimy się obsunąć. To ostatnie utrudnienie na tym szlaku zejściowym. Wybierając się na trasę przez Żleb Kulczyńskiego trzeba pamiętać, iż jest to szlak zaliczany do najbardziej wymagających w całych Tatrach. W nim też zdarza się stosunkowo dużo wypadków.

Komin w miejscu podcięcia Żlebu Kulczyńskiego.

godz. 15.45 - Kozia Dolinka

Dalej droga znacznie łagodnieje, prowadzi po skalnych głazach wprowadzając nas wprost do Koziej Dolinki. O godzinie 15.45 mijamy tabliczkę krańcową czarnego szlaku na Żleb Kulczyńskiego i wchodzimy na szlak zielony schodzący tędy z Zadniego Granatu do Doliny Gąsienicowej.

Pośpiesznym krokiem przemierzamy Kozią Dolinkę, Dolinę Gąsienicową, Halę Gąsienicową, Dolinę Jaworzynka i o godzinie 18.15 jesteśmy w Kuźnicach.

Wracamy do domu. Rozpiera nas ogromna satysfakcja i wrażenia, których nigdy nie będzie można zapomnieć. Powrócimy tu na Żleb Kulczyńskiego, od którego wędrować będziemy dalej czerwonym szlakiem aż po Krzyżne. Teraz czas odpocząć. Świeże wspomnienie dzisiejszego dnia nie pozwala od razu odlecieć w głębokim śnie, jednak od krzątających się w głowie myśli silniejsze jest zmęczenie i wkrótce...


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas