Wspomnienia uzmysławiają bezkompromisowy upływ czasu. Sięgamy myślami wstecz, ale nawet te chwile najmilsze potrafią wywołać żal i tęsknotę za czasem minionym, który już nie powróci. Kiedyś na tą trasę zabrał nas wujek. Chcieliśmy najpierw Granaty, ale ten zaprosił nas na łańcuszki i wpierw poprowadził nas na Kozią Przełęcz. Zapewne Granaty też miał w zamyśle i pewnie byśmy szli przez kominek w Czarnych Ścianach ale czasu brakło. Grań opuściliśmy wcześniej schodząc Żlebem Kulczyńskiego. Po latach ta wędrówka przywołuje tamte chwile, pełne wspaniałych wrażeń i emocji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozie Czuby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kozie Czuby. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 lipca 2015
Najwyższe punkty na Orlej Perci
Dolina Gąsienicowa, Granaty, Kozi Wierch, Kozie Czuby, Orla Perć, Tatry, Tatry Wysokie, Zadni Granat, Żleb Kulczyńskiego
Brak komentarzy
środa, 13 lipca 2011
Podniebnym szlakiem (część 1)
Kozi Wierch, Kozia Przełęcz, Kozie Czuby, Mały Kozi Wierch, Orla Perć, Tatry Wysokie, Zawrat, Żleb Kulczyńskiego
4 komentarze

Podniebnym szlakiem
- część 1 -
Tam gdzie szczyty dotykają nieba człowiek musi przewartościować swoje zachowania, bo są to miejsca, gdzie nawet drobna brawura może oznaczać śmierć, a zwykły rozsądek gwarantować życie. Natura jest tam potęgą, nie my. Bo może ona w kilka chwil zamienić emocjonujący podniebny spacer w walkę o przetrwanie. Na czerwonym szlaku Orlej Perci zachwyt i śmierć oddziela często tylko kilka centymetrów skały. Wybierając się na Orlą Perć trzeba cały czas mieć to na uwadze.
środa, 11 sierpnia 2010
Orla Perć - damy radę?
Dolina Gąsienicowa, Kozi Wierch, Kozia Przełęcz, Kozie Czuby, Orla Perć, Tatry Wysokie, Żleb Kulczyńskiego
5 komentarzy

O Orlej Perci po raz pierwszy szerzej dowiedziałem się niespełna rok temu, w artykule „Zabójcza Orla Perć?” opublikowanym 23 września 2009 roku na stronie portalu Onet. Pamiętam, że bardzo mnie zaintrygował ten artykuł, choć z górami nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Od tego momentu zacząłem przeczesywać Internet poszukując w nim opisów i fotografii tego najtrudniejszego w Tatrach szlaku. Zaczytywałem się w relacjach osób, które go pokonywały i zastanawiałem się, czy byłbym w stanie sam przejść po tak przepaścistym terenie, czy mógłbym zobaczyć na własne oczy piękno tych zapierających dech w piersiach widoków, i czy w ogóle jest to dla mnie odpowiednia forma aktywnego wypoczynku. Przeczytane materiały i bezpośrednie relacje osób, które były na Orlej Perci, uświadamiały mi ryzyko występujące na tej ekstremalnej trasie turystycznej, wymagającej od przeciętnego turysty odpowiednich predyspozycji, doświadczenia i przygotowania. W takiej sytuacji Orla Perć pozostawała jedynie w moich zamysłach, a swoje zainteresowania zwróciłem w stronę łatwiejszych wyzwań, zaszczepiając je również swojej rodzinie. Tak zaczęliśmy wspólną pasję wędrowania po górach - górach, które przyciągały jak magnes, z wycieczki na wycieczkę coraz bardziej. Dostrzegł to oczywiście pewien nasz wujek, który wędrowaniem po górach wypełnia każdą swoją wolną chwilę, a Orlą Perć zaszczyca swoją obecnością kilka razy w roku. Długo razem gawędziliśmy o przebytych trasach i zdobytych szczytach. Z naszej strony niewiele tego było, ale zdradziliśmy, że za kilka dni wybieramy się na skrajny punkt Orlej Perci - przełęcz Krzyżne wraz z naszą grupą turystyczną PTTK. W ten sposób chcemy przynajmniej przez chwilę znaleźć się na sławetnym szlaku, a przy okazji wyjść po raz pierwszy w życiu na wysokość powyżej 2000 m n.p.m. Usłyszawszy to i znając przychylne prognozy pogody na najbliższą środę, wujek niespodziewanie zaproponował wspólną wyprawę na Orlą. Dalej sprawy potoczyły się dość spontanicznie.

















Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu -
koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.







