Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poronin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poronin. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Poronin [żółty szlak] Zakopane, Harenda [żółty szlak] Muzeum Jana Kasprowicza

OPIS:
Dzisiaj z autobusu wysiedliśmy na przystanku w Poroninie, ale bynajmniej nie dlatego, że brakowało nam pieniędzy na dalszą jazdę do Zakopanego. Otóż zostało nam do dokończenia coś, co zaczęliśmy dwa tygodnie temu. Ładna pogoda, podobna do tej sprzed dwóch tygodni, zachęca do wędrówki. Przed nami ciąg dalszy żółtego Szlaku Jana Kasprowicza, biegnącego ze szczytu Gubałówki, przez Suche, Poronin i zakopiańską Harendę na Antałówkę.

Z przystanku autobusowego kierujemy się na południe w stronę Zakopanego. Przed nami zawisło oślepiające słońce zabierające widoki na tatrzańską grań. Po 300 metrach marszu wzdłuż ruchliwej drogi krajowej nr 47 zwanej „Zakopianką” docieramy do miejsca, w którym ostatnio opuściliśmy Szlak Jana Kasprowicza, tj. do mostu nad Białym Dunajcem.

Most nad Białym Dunajcem łączący Poronin i Suche. W dali widoczne są rysy Tatr.
Most nad Białym Dunajcem łączący Poronin i Suche. W dali widoczne są rysy Tatr.

Idziemy wzdłuż ruchliwej „Zakopianki”.
Idziemy wzdłuż ruchliwej „Zakopianki”. Przed nami most nad potokiem Poroniec.

Kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena.
Kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena.
Od mostu nad Białym Dunajcem żółte znaki prowadzą nas wciąż wzdłuż ruchliwej szosy. Wkrótce przechodzimy przez most nad potokiem Poroniec, który zaraz po naszej prawej łączy się z rzeką Zakopianka, dając w ten sposób początek Białemu Dunajcowi. Zaraz za mostem schodzimy z pobocza „Zakopianki” i odbijamy na prawo w uliczkę Jana Kasprowicza. Po prawej mijamy białą, trzypiętrową, murowaną kapliczkę z polichromowaną figurą św. Jana Nepomucena. W Górnej wnęce kapliczki widzimy też malutką figurkę św. Franciszka. Tą dość dużą kapliczkę ufundowali Franciszek i Bronisława Pawlicowie w 1899 roku. Idąc dalej ulicą Jana Kasprowicza przemieszczamy się wzdłuż dość zwartej zabudowy nowych i starych domów góralskich.

Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Góralskie domy ulicy Jana Kasprowicza
w Poroninie.
Jan Kasprowicz urodził się 12 grudnia 1860 roku w Szymborzu pod Inowrocławiem na ziemi kujawskiej. Pochodził z bardzo ubogiej rodziny chłopskiej. W ciągu swojego życia pokonał jednak niezwykle trudną drogę życiową, by uzyskać miano człowieka wykształconego. Zaś talent doprowadził go do pozycji najwybitniejszego artysty Młodej Polski. Jednak bez względy na swój status społeczny Kasprowicz nigdy nie odciął się od swoich rodzinnych Kujaw, gdzie:
Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach;
Za chatami krępy sad wiśniowy;
Wierzby siwe poschylały głowy
Przy stodołach, przy niskich obórkach.

Płot się wali; piołun na podwórkach;
Tu rżą konie, ryczą chude krowy,
Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.

Szare chaty! nędzne chłopskie chaty!
Jak się z wami zrosło moje życie,
Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy...

Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty,
Ale wspomnień, co łzawią obficie -
Hej! czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!...

(Z chałupy, sonet I)

W 1886 roku Jan Kasprowicz ożenił się ze starszą od siebie Teodozją Szymańską, jednak po kilku miesiącach małżeństwo to rozpadło się. Mając 28 lat przeniósł się do Lwowa, gdzie spędził większość swojego życia, mieszkając tam przez 35 lat. Przyszedł jednak rok 1892, kiedy po raz pierwszy zawitał na Podhalu. Przyjechał tu ze swoją narzeczoną Jadwigą Gąsowską, która wkrótce została jego drugą żoną. Od pierwszego wejrzenia doznał zauroczenia Tatrami i osiadłą przy nich kulturą. Od tego momentu zaczął przyjeżdżać nader często na Podhale zatrzymując się w Poroninie, dużo spokojniejszym od modnego wówczas Zakopanego. Marzy, aby tutaj osiąść na stałe, ale mija wiele lat zanim udaje mu się zrealizować to marzenie. Podczas swoich pobytów zatrzymuje się u górali, w domu Mardułów-Gałów, obok którego przechodzimy o godzinie 12.15.

Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.
Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.
Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.

Dom Mardułów-Gałów stoi po prawej stronie drogi pod numerem 77 (dawniej 128). W tymże domu Jan Kasprowicz pisał „Księgę ubogich”, do których inspiracją były codzienne, samotne przechadzki polnymi ścieżkami i drogami u stóp potężnych Tatr:

Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Góralskie domy przy ul. Kasprowicza w Poroninie.
Tą samą chodzę drogą,
Ścieżkami temi samemi,
Lata mnie spędzić nie mogą
Z mej udeptanej ziemi.

Upór mój budzi zdumienie
Nawykłych do przemian oczu,
Lecz ja się wałęsać nie lenię
Po jednostajnym roztoczu.

Tą percią idący, tym skrajem
Smreczynowego lasu,
Utartym witam zwyczajem
Twórczą robotę Czasu.

Tu, patrząc na latorośle,
Na świeże gałązek końce,
Szept, bywa, ku górze poślę:
„O Tworzycielu, słońce!”

Tu, z tego miejsca, najlepiej
Śnieżyste widzę szczyty .
I jak się nad nimi sklepi
Strop niebios, błękitem kryty.

Tu spod mych stóp się wyrywa
Młodzieńcze kwiecie poziomki,
Tam leży gałąź krzywa -
Odłamał cios ją gromki.

Odłamał zeszłego lata:
Pamiętam dobrze tę burzę
I z tajemnicą świata
Chodzić się dalej nie nużę.

Nie nużę się chodzić dalej
Po jednej tej samej drodze:
Znam, czego nie poznali
Pospiesznych kroków wodze.

Ta jedna licha drzewina -
Nie trzeba dębów tysięcy! -
Z szeptom się ku mnie przegina:
„Jest Bóg i czegóż ci więcej?!”

To małę, nędzne pacholę
Prawi mi, patrząc w oczy:
„W twym jednostajnym kole
Wieczność wraz z tobą kroczy...”

Tą samą chodzę drogą,
Ścieżkami temi samemi,
Lata mnie spędzić nie mogą
Z mej udeptanej ziemi...

(wiersz II z tomu „Księgi ubogich”)

W roku 1899 Kasprowicz dramatycznie przeżywa odejście drugiej żony Jadwigi, która pozostawiła przy nim dwie córki: Annę i Janinę. To z pewnością najcięższe doświadczenie życiowe Jana Kasprowicza, łamiące jego dotychczasowe ideały.
W ciemności schodzi moja dusza,
W ciemności toń bezdenną,
Pól elizejskich już nie widzi,
Zawisła nad Gehenną.

W górze nad losem mojej duszy
Boleje anioł biały,
A tutaj szyki potępieńców
Szyderczo się zaśmiały.

Szydzą z mej duszy potępieńce,
Że cząstka jasnej mocy,
Co rodzi słońca, niema władzy,
By złamać berło nocy.

(„W ciemności schodzi moja dusza” z tomiku „Krzak dzikiej róży”)

Wkrótce jednak przyjdzie Kasprowiczowi ożenić się po raz trzeci. O tym jednak za chwilę. Tymczasem podążamy dalej na południe żółtym szlakiem. O godzinie 12.20 opuszczamy Poronin i wchodzimy w granice administracyjne zakopiańskiego osiedla Harenda. Szosa zmienia od tego miejsca nazwę na Ustup. Z prawej strony nieopodal nas przelewa się skalistym korytem Zakopianka. Jest blisko nas. Z niektórych miejsc naszej drogi można przejść na jej brzeg. Z lewej strony też jest „Zakopianka”, ta ruchliwa szosa jest na szczęście na tyle daleko, że jej nie słychać.

Opuszczamy Poronin i wchodzimy do Zakopanego.

Po prawej stronie wznosi się też grzbiet Pasma Gubałowskiego, którym wcześniej wędrowaliśmy. Wysokość grzbietu wzrasta wraz z pokonaną przez nas drogą. O godzinie 12.40 docieramy do mostu nad Zakopianką. Skręcamy na niego opuszczając ulicę Ustup. Po drugiej stronie mostu przebiega ulica Harenda na której skręcamy w lewo. Szosa przez chwilkę trochę wspina się po zboczu, a dalej biegnie już płasko. Po kilku minutach jesteśmy pod stokiem narciarskim „Harenda”, który właśnie inauguruje tegoroczny sezon narciarski. Śniegu jednak nie jest zbyt wiele i narciarzy też nie, choć stacja zaproponowała dzisiaj promocyjne karnety.

Dom pod grzbietem Pasma Gubałowskiego.
Dom pod grzbietem Pasma Gubałowskiego.

Zakopianka.
Zakopianka.

Na ulicy Harenda.
Na ulicy Harenda.

Drewniana kapliczka pod Chałupą Listyniorka.
Drewniana kapliczka pod Chałupą Listyniorka.
Idąc dalej mijamy po prawej Chałupę Listyniorka, przed którą stoi piękna, drewniana kapliczka z figurą Matki Bożej. W chałupie dalej mieści się Bar u Nerwika. Zaś nieopodal niej stoi zabytkowa, drewniana studnia z czasów Kasprowicza, która wówczas służyła mieszkańcom osiedla Harenda. Nieco dalej mamy kolejną przydrożną kapliczkę - murowaną z drewnianym daszkiem i drzwiczkami. Znaleźć można ją było na austriackiej mapie katastralnej Zakopanego z roku 1848.

Drewniana studnia z czasów Kasprowicza.
Drewniana studnia z czasów Kasprowicza.

Murowana kapliczka z drewnianym daszkiem.
Murowana kapliczka z drewnianym daszkiem.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty, otoczony sobotami został zbudowany w 1719 roku w Zakrzowie, koło Kalwarii Zebrzydowskiej. Do Harendy został przeniesiony w latach 1947-1948 i postawiony na parceli darowanej przez Marię Kasprowiczową, trzecią żonę poety. W 1983 roku obok kościółka postawiono dzwonnicę, na której zawieszono trzy dzwony o imionach: Maria, Jan Apostoł, Jan Paweł II. Dzwony te mają upamiętniać pontyfikat papieża Jana Pawła II, jubileusz 600-lecia obrazu jasnogórskiego oraz erygowanie parafii. We wnętrzu tej pięknej świątyni znajdują się trzy barokowe ołtarze XVIII wieku sprowadzone z Książa Wielkiego w miejsce zniszczonych zakrzowskich. Jednak wnętrza nie zobaczymy dzisiaj, bo kościółek jest zamknięty, ale może kiedyś...

Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Będąc za kościołem, widzimy sąsiadujący z nim Dom Jana Kasprowicza, gdzie poeta po latach cierpienia odnalazł spokój, harmonię i ciepło życia rodzinnego. Obok domu na odgrodzonym terenie znajduje się granitowe mauzoleum Jana Kasprowicza, w którym spoczywa wraz ze swoją ostatnią żoną. Do Domu Jana Kasprowicza można przejść stąd od razu, albo wrócić na żółty szlak, który przed kościołem skręca z ulicy Harenda w lewo prowadzi do niego dróżką.

Dom Jana Kasprowicza widziany spod kościoła parafialnego.
Dom Jana Kasprowicza widziany spod kościoła parafialnego.

W 1911 roku poeta ożenił się po raz trzeci z Marią Bunin, poznaną wcześniej we Włoszech. Marusia, jak o niej mówiono, była młodsza od Jana o 27 lat. Nie była to jedyna znacząca równica między dwojgiem ludzi. Otóż wywodzili się z zupełnie odmiennych warstw społecznych: Jan był chłopskim synem, a Marusia była córką carskiego generała. Jednak okazało się, że razem tworzyli melanż idealny, ognisko domowe jakiego każdy pragnie. O swojej Marusi pisał, uwieczniając jej wizerunek:
Umiłowanie ty moje!
Kształty nieomal dziecięce!
Skroń dotąd nie pomarszczona,
Białe, wąziutkie ręce!

Lubię, gdy stajesz, ze mną
Na tym tu wiejskim balkonie,
Który poczerniał od deszczów,
Lecz dzisiaj mi w blaskach tonie.

Lubię, gdy z tego dzbana
Podlewasz kwiaty na grzędzie,
Marząca lub głośno mówiąca,
Jaka to rozkosz z nich będzie!

Lubię, gdy siedząc przy stole,
Sięgasz po kromkę chleba
I dzieląc ją, dajesz mi cząstkę,
Czy trzeba mi, czy nie trzeba.

Lubię, gdy gubiąc się w dali,
Gdzie Wierch się rozsiadł Lodowy,
Czoło, przyćmione zadumą,
Do mojej tulisz głowy.

(fragment wiersza XII z tomu „Księgi ubogich”)

Weranda domu Kasprowiczów.
Weranda domu Kasprowiczów.
W roku 1923 Jan z Marusią osiedli na stałe na Harendzie, w willi która stoi przed nami. Kupił ją od angielskiej malarki Winifred Cooper za pieniądze zarobione na tłumaczeniu Szekspira. Później często żartobliwie mawiał, że dom w Zakopanem zafundował mu pewien Anglik, niejaki Szekspir. Tutaj blisko gór i przy ukochanej osobie spędził najszczęśliwsze lata swego życia. Żal tylko, że było ich tak niewiele.

Wchodzimy na werandę Domu Kasprowiczów, która latem zdobiona jest pięknymi nasturcjami. Stukamy w drzwi. O godzinie 13.15 uchylają się... wita nas sympatyczna kustosz muzeum Jana Kasprowicza, pani Małgorzata Karpiel. Zaprasza do środka.

Dom do dzisiaj zachował wygląd z czasów życia poety. Jan Kasprowicz spędził w tym domu ostatnie trzy lata swojego życia, najszczęśliwsze mimo postępującej wówczas u niego choroby. Ostatnie wiersze pisał tutaj piórem przywiązanym do sparaliżowanej dłoni. Zostały one wydane już po śmierci poety w tomiku „Mój świat”. Zmarł 1 sierpnia 1926 roku. Pani Małgosia Karpiel opowiada nam, że
...poeta sam wybrał sobie Harendę na miejsce wiecznego spoczynku zawierając swój testament w „Księdze ubogich”, której fragment brzmi: „Albo, jeżeli już łaska, wybierzcie mi przystań nad rzeką, tu, nad tą burtą kamienną, pod szumów wieczystą opieką.”
Początkowo Jan Kasprowicz został pochowany na Pęksowym Brzysku. Jednak siedem lat później, jego prochy zostały przeniesione do Harendy nad płynącą obok jego domu rzekę Zakopiankę, przy której stanęło mauzoleum z kryptą zbudowane z tatrzańskiego granitu. Powstało ono dzięki staraniom Marusi Kasprowiczowej, a także Kornela Makuszyńskiego i Leopolda Staffa. Zaprojektował je Karol Stryjeński.

Salonik w Domu Kasprowiczów.
Salonik.
W 1950 roku z inicjatywy Marii Kasprowiczowej w domu na Harendzie powstało Muzeum Jana Kasprowicza. Maria Kasprowiczowa została jego pierwszym kustoszem. W roku 1964 przy muzeum zawiązało się Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, które obecnie sprawuje opiekę na tym obiektem. Dzięki niemu duch Kasprowicza żyje nadal w tym domu, zarówno dzięki organizowanym spotkaniom poświęconym poecie, jak też odczytom i wieczorkom poetyckim. Jednak wystarczy wstąpić do tego domu tak jak my, by go zwiedzić, aby ulec urokowi poezji. Pani Małgosia Karpiel w pasjonującą opowieść biograficzną o poecie wplata ujmujące strofy kasprowiczowskiej poezji. W naszych relacjach staramy się oddawać piękno gór i ich przyrody jak najlepiej, ale częstokroć brakowało nam do tego słów, lecz wtedy z pomocą przychodził nam Kasprowicz. Zawsze z uwielbieniem spoglądaliśmy na jego poezję, ale od wizyty na Harendzie zostaliśmy od niej uzależnieni.

Zegar w saloniku.
Zegar w saloniku.
Trudno jest się nam rozstać z wnętrzem Muzeum i gawędą Pani Małgosi. Wiemy, że powinniśmy już iść dalej, bo słońce ma coraz bliżej do horyzontu. Do zwiedzenia mamy tylko trzy pomieszczenia, skromnie urządzone, ale każdy znajdujący się w nim mebel, przedmiot, niesie ze sobą inną ekscytującą historię. Ściany saloniku od którego rozpoczynaliśmy zwiedzanie zapełniają obrazy, wśród nich widzimy pastelowe portrety malowane przez Witkacego: dwa przedstawiające Kasprowicza, trzeci jego żonę Marusię. Nad tapczanem pod portretem artysty znajduje się rzeźbiarski portret poety wykonany przez Antoniego Popiela jeszcze w XIX wieku. Po lewej stronie okna wisi maska pośmiertna, zdjęta w dniu śmierci Kasprowicza przez góralskiego artystę Stanisława Gąsienicę-Sobczaka-Johyma. Wokół otacza nas wiele innych dzieł m.in. Teodora Biruli-Białynickiego, Felicjana Krakowskiego, Kazimierza Sichulskiego i Leona Wyczółkowskiego. Zaś na ścianie ponad stoliczkiem widzimy za szybką zasuszone kwiaty, zebrane przez Marusię w dniu śmierci jej męża. Przy drzwiach stoi biblioteczka, a w niej około tysiąca woluminów. To tylko pozostałość po ogromnym księgozbiorze Jana Kasprowicza, w którym wiele pozycji miało status „białych kruków”. W obawie przed zniszczeniem w 1930 roku przekazano go Bibliotece Miejskiej w Poznaniu. Marusia obawiała się strawienia go przez ogień, bo wówczas pożary nie były rzadkością na Podhalu. Niestety dzieła zniszczenia księgozbioru dokonał czas okupacji.

Ozdobiona belka sklepienia przy suficie saloniku.
Ozdobiona belka stropowa w saloniku.

Salonik w Domu Kasprowiczów.
Salonik.

Wracamy do pokoju stołowego, w którym powitała nas pani kustosz. Stoją w nim meble podhalańskie, zaprojektowane przez zięcia poety, Władysława Jareckiego. Ciekawostką jest, że nie zostały wykonano na Podhalu, ale we Lwowie. Uwagę przyciągają dwa portrety Marii Kasprowiczowej wykonane przez Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jest też trzeci wykonany przez Stanisława Niesiołowskiego. Podziwiamy tutaj ceramikę i eksponaty góralskiej sztuki ludowej.

Pokój stołowy.
Pokój stołowy.

Do pokoju stołowego przylega sypialnia, ale tą oglądamy tylko z progu - takie było życzenie pani Marii Kasprowiczowej, by zwiedzający nie wchodzili tam gdzie zmarł jej mąż. W pokoju ustawione są meble stanowiące wyprawę ślubną Marusi. Ozdobą sypialni są kolejne dzieła sztuki m.in. Tymona Niesiołowskiego, Eugenii Andersen-Łuczyńskiej i Wacława Żaboklickiego.

Sypialnia.
Sypialnia.

Przechodzimy do Mauzoleum Jana Kasprowicza.

Górna krypta, gdzie pochowana jest Maria Kasprowiczowa.
Górna krypta, gdzie pochowana jest Maria Kasprowiczowa.

Dolna krypta z prochami Jana Kasprowicza.

Mauzoleum Jana Kasprowicza.
Mauzoleum Jana Kasprowicza.

Zbliża się już godzina piętnasta. Dzień kończy się nam szybo i niestety musimy się już rozstać z Muzeum Jana Kasprowicza. Dość szybko zwiedzamy jeszcze mauzoleum Jana Kasprowicza. Najpierw zaglądamy do górnej krypty, w której pochowano Marię Kasprowiczową, potem schodkami schodzimy do dolnej z prochami Jana Kasprowicza. Z dolnej krypty schodzimy stromymi schodkami na spacerową alejkę, gdzie skręcamy w lewo w kierunku mostku nad rzeką Zakopianką.

Zachodzące słońce.
Zachodzące słońce.

Spoglądamy jeszcze na lewo, gdzie na wzniesieniu stoi Dom Kasprowicza. Dobrze będzie tu powrócić, może wiosną, albo latem. Zobaczyć te nasturcje na werandzie, a wśród nich oczyma wyobraźni ujrzeć panią Marusię, czy też samego mistrza poezji wracającego z przechadzki pod Tatry, gdzie i teraz my podążamy.

Dom Jana Kasprowicza.
Dom Jana Kasprowicza.

Po drugiej stronie Zakopianki widzimy dawną drogę, którą kiedyś podążali do Zakopanego letnicy, kuracjusze, wielbiciele podhalańskiej kultury i Tatr. Dzisiaj droga ta nie jest już ruchliwa jak kiedyś, od czasu kiedy powstała znajdująca się nieco dalej droga krajowa, znana wszystkim jako „Zakopianka”. Niebawem wspinać się będziemy Bachledzkim Wierchem ku Tatrom, aż na Antałówkę, przemierzając kasprowiczowskie ścieżki.

Mostek nad Zakopianką.
Mostek nad Zakopianką.
Mostek nad Zakopianką.

Przechodzimy przez Zakopiankę.
Przechodzimy przez Zakopiankę.


TRASA:
Zakopane Gubałówka

Gubałówka (1126 m n.p.m.) [żółty szlak] Furmanów (1022 m n.p.m.) [żółty szlak] Wierch Grapa (973 m n.p.m.) [żółty szlak] Suche [żółty szlak] Poronin

OPIS:
Proponujemy cudowną przechadzkę przez Pogórze Spisko-Gubałowskie, ze wspaniałymi tatrzańskimi widokami, osławione poetyckimi wersetami jednego z najwybitniejszych polskich poetów, Jana Kasprowicza, którego ścieżkami będziemy podążać. Na tą wędrówkę może udać się każdy, kto ma na nią ochotę. Nie trzeba być wytrawnym piechurem, by to zrobić, gdyż dzisiejsza trasa bardzo łatwa, nie nastręczająca większych trudności, a pogoda iście wymarzona. To trasa doskonała dla początkujących turystów, ale jest też godna uwagi tych najbardziej zaawansowanych.

Kierować nas będą żółte znaki szlaku turystycznego Kasprowicza. Został on wytyczony w 1956 roku w trzydziestą rocznicę śmierci Jana Kasprowicza. Jego początek znajduje się na Gubałówce. Musimy zatem tam dotrzeć i jest to chyba największe górskie wyzwanie. No ale nie ma z tym problemu, bo przecież z Zakopanego na Gubałówkę kursuje kolejka linowo-terenowa. Trzeba tylko sięgnąć po kilkanaście złociszów do kieszeni. Sami jednak udajemy się na szczyt Gubałówki pieszo - kto czuje się na siłach, a nie jest aż tak trudno, niech idzie z nami. Z tymi co wyjeżdżają kolejką spotkamy się na górze. Będą od nas wcześniej, ale z pewnością nie będą się tam nudzić. Bogate zaplecze gastronomiczne, liczne sklepy pamiątkarskie i znakomita panorama Tatr z grzbietu Gubałówki sprawia, że czas szybko tam mija.

Dolna stacja kolejki linowo-terenowej na Gubałówkę.
Dolna stacja kolejki linowo-terenowej na Gubałówkę.
Początkowo myśleliśmy, aby wspinać się na Gubałówkę czarnym szlakiem turystycznym, ale nie tak dawno już szliśmy tamtą drogą (dla zainteresowanych podajemy link: Przez Gubałówkę do Witowa). Tym razem dla odmiany skorzystamy z nieoznakowanej ścieżki, ciągnącej się wzdłuż trasy kolejki linowo-terenowej. Kiedyś biegła tędy trasa narciarska, ale obecnie jest ona zamknięta dla narciarzy, ze względu na konflikt między właścicielami gruntów i Polskimi Kolejami Linowymi.

Początek drogi na Gubałówkę obok budynku dolnej stacji kolejki.
Początek drogi na Gubałówkę obok budynku PKL.
O godzinie 11.25 rozpoczynamy podejście. Przechodzimy na lewą stronę budynku dolnej stacji kolejki, gdzie niegdyś kończyła się nartostrada. Wzdłuż ogrodzenia torowiska kolejki jest wydeptana w śniegu ścieżka. Widzimy na niej wielu sympatyków pieszej wędrówki, nie zawsze wyposażonych w odpowiednie obuwie, co na późniejszych fragmentach może im utrudniać podejście. Od czasu do czasu, w górę i w dół przebiegają też miłośnicy biegania. Zbocze początkowo nie jest strome, ale gdy obejrzymy się w stronę Zakopanego mamy ładny widok. Na wprost widoczny jest Nosal, a po jego lewej Mały Kopieniec, a za nim Wielki Kopieniec. Na Mały Kopieniec nie prowadzą żadne szlaki, ale Nosal i Wielki Kopieniec są wdzięcznymi wzniesieniami, wartymi polecenia nawet osobom początkującym. To dobry początek na tatrzańską przygodę.

Bliżej widzimy Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej z charakterystycznym zielonym zadaszeniem wieży stojący na początku Krupówek. Wybudowany w latach 1877-1896 z inicjatywy pierwszego zakopiańskiego proboszcza ks. Józefa Stolarczyka, niedługo po powstaniu pierwszej drewnianej świątyni, która w okresie wzrostu popularności Zakopanem okazała się zbyt ciasna.

Już chyba na stałe wpisał się w krajobraz Zakopanego metalowy żuraw, z którego odbywają się skoki bungee. Obiekt ten umożliwia skoki z wysokości 90 metrów i jest zaliczany do najwyższych w Polsce.

Na wprost za nami widać Nosal.
Na wprost, za żurawiem, widać Nosal.

Niedługo po rozpoczęciu marszu zza reglowych wzniesień wyrastają szczyty Tatr Wysokich po lewej i Tatr Zachodnich po prawej. Zachodnia część Tatr Zachodnich przysłonięta była na początku wypiętrzeniem terenu i rosnącymi na nim drzewami, ale po trzech minutach widzimy już wszystko co można stąd zobaczyć z Giewontem na pierwszej linii. Jednak niezbyt dobrze się patrzy w tamtą stronę, bo silne słońce znajduje się aktualnie nad Giewontem.

Zza reglowych wzniesień wyrastają szczyty Tatr.
Zza reglowych wzniesień wyrastają szczyty Tatr.

Słońce nad Giewontem.
Słońce nad Giewontem.

W międzyczasie zbocze po którym idziemy nieco podrywa się w górę. Wystarczy kilka kroków by miasto pokazało nam się w znacznie większej rozciągłości. Zaś na wschodzie ukazują nam się zalesione kopułki Sołtysich Kop, a za nimi Tatry Bielskie z Muraniem (1890 m n.p.m.) na przedzie, Nowym Wierchem (1999 m n.p.m.) za nim, za którym z kolei pokazuje się wierzchołek Hawrania (2152 m n.p.m.) - najwyższego szczytu w Tatrach Bielskich.

Zbocze podrywa się nieco w górę.
Zbocze podrywa się nieco w górę.

Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.

Po lewej mijamy wybrzuszenie na zboczu, małą bulę, nad którą ścieżka nieco łagodnieje. Stąd mamy najpyszniejsze do tej pory widoki. Trzeba się na chwilę zatrzymać, bo przed nami jest już krawędź lasu do którego zaraz wejdziemy. Na skraju lasu, ponad linią kolejki linowo-terenowej jest mostek, który stanowi część dawnej trasy narciarskiej. Obecnie jest użytkowany tylko początkowy fragment dawnej nartostrady znajdujący się na Polanie Gubałówka powyżej mostka, po drugiej stronie linii kolejki. My idziemy w dalszym ciągu po tej same stronie kolejki.

Widok na Zakopane i Tatry.
Widok na Zakopane i Tatry z małej buli na podejściu.

Mostek ponad linią kolejki linowo-terenowej.
Mostek ponad linią kolejki linowo-terenowej.

Wchodzimy do lasu.
Wchodzimy do lasu.

O godzinie 12.05 wchodzimy do lasu. Za nami połowa drogi na grzbiet Gubałówki. Spotykamy w nim czarny szlak, o którym wspominaliśmy na początku. Biegnie on o teraz również wzdłuż linii kolejki na Gubałówkę. Jest dość stromo i ślisko. Na niektórych fragmentach można przytrzymać się drewnianej poręczy, ale nawet w zimowych butach doznajemy uślizgów. Łatwiej idzie się lewą stroną ścieżki, gdzie leży jeszcze świeży śnieg.

Jest stromo i ślisko.
Jest stromo i ślisko, ale można przytrzymać się drewnianej poręczy.

Kolejka na Gubałówkę.
Od czasu do czasu przejeżdżają żółto-niebieskie wagoniki kolejki.

Od czasu do czasu wzdłuż naszego szlaku przejeżdżają żółto-niebieskie wagoniki kolejki linowo-terenowej z logiem RMF-u. Została ona wybudowana w 1938 roku. Pokonuje ona odcinek o długości 1298 m i różnicę wysokości blisko 300 m z poziomu 823 m n.p.m. do 1122 m n.p.m. Została ona zmodernizowana w 2001 roku. Przyjemnie i wygodnie byłoby przejechać się nią, ale piesza wędrówka w tak wspaniałej aurze jest również ogromną przyjemnością. Tym bardziej, że nie mamy ciężkich bagaży, jak wtedy kiedy korzystaliśmy z usług PKL, ani też nigdzie się nam nie spieszy. To ma być spacerowa górska wycieczka, której trasę chcemy nie tylko pokonać, ale doznać również jak najlepszych wrażeń.

Taras widokowy na Gubałówce.
Taras widokowy na Gubałówce.

Na grzbietową drogę Gubałówki wchodzimy o godzinie 12.35, tuż powyżej budynku górnej stacji kolejki linowo-terenowej. Tutaj zaczyna się żółty szlak Jana Kasprowicza. Skręcamy za jego znakami w prawo Żółte znaki prowadzą po grzbiecie Pasma Gubałówki wspólnie ze znakami czerwonymi. Zanim jednak na dobre powędrujemy śladami Jana Kasprowicza zatrzymamy się, w ramach przerwy obiadowej, w tutejszej pizzerni o nazwie „Gubałzzeria”. Nie jest mroźnio, więc ludzie siedzą nawet na zewnątrz na tarasie, bo jest co stąd podziwiać - rozciągają się stąd znakomite widoki na Zakopane i na Tatry.

Taras oferuje niezwykle bogatą panoramę Tatr. Niedogodnością jest tylko słońce, które przesuwa się za ad strzelistą tatrzańską granią, od wschodu, gdzie widzimy Tatry Bielskie na zachód ku Tatrom Zachodnim. Jednak w danym momencie jaskrawy blask słońca zabiera tylko nieduży fragment szerokiej panoramy. Wędrówka Pogórzem Gubałowskim, zarówno na zachód w kierunku Witowa, jak też na wschód w kierunku Poronina i Suchego, to urocza przechadzka, a przy dobrej aurze jest jak przegląd tatrzańskich wierchów. Idąc do Witowa już kiedyś to przeżywaliśmy. Dziś zobaczymy jak jest w przeciwną stronę.

Polana Gubałówka.
Polana Gubałówka - widok na Zakopane i Tatry.

Panorama z Gubałówki.

Panorama z Gubałówki.
Panorama z Gubałówki.
Panorama z Gubałówki.

Polana Gubałówka.
Polana Gubałówka.

Zakopane z Gubałówki.
Zakopane.

Nosal. Z lewej widać Kopieńce (bliżej Mały, dalej Wieku).
Nosal. Z lewej widać Kopieńce (bliżej Mały, dalej Wieku).

Kasprowy Wierch.
Kasprowy Wierch.

Świnica.
Świnica.

Okolice Doliny Czarnej Gąsienicowej.
Okolice Doliny Czarnej Gąsienicowej.

Okolice Doliny Pańszczycy.
Okolice Doliny Pańszczycy.

Lodowy Szczyt.
Lodowy Szczyt.

Widoki z tarasu przed „Gubałzzerią”.
Widoki z tarasu przed „Gubałzzerią”.

Z tarasu przed „Gubałzzerią” można również niczym z lotu ptaka przeanalizować topografię Zakopanego. Krupówki, Kasprusie, Rówień Krupowa, Las Białego, doliny tatrzańskie - to tylko szczypta tego wszystkiego co składa się na zakopiańską aglomerację, a świetnie widać z Gubałówki.

Kończymy przerwę. Pizza w „Gubałzzerii” była jak zwykle znakomita. Po posiłku ruszamy w drogę o godzinie 13.25. Idziemy szlakiem, który niegdyś był ulubioną trasą przechadzek Jana Kasprowicza.

Przed szczytem Gubałówki (1126 m n.p.m.).
Przed szczytem Gubałówki (1126 m n.p.m.).

Gubałówka.
Maszt antenowy na Gubałówce.
Przed nami szczyt Gubałówki (1126 m n.p.m.) z masztem antenowym Radiowo-Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego „Gubałówka”. Został on postawiony w 1999 roku i ma 102 m wysokości. Jednak pierwsza próbna emisja z Gubałówki miała miejsce dużo wcześniej, bo już w grudniu 1958 roku, a pierwszy maszt antenowy stanął tu w 1961 roku.

Mijamy po prawej górną stację wyciągu orczykowego na Polanie Gubałówka i przed masztem antenowym skręcamy w lewo. Idziemy szosą, choć można o tym zapomnieć zimą, gdy przykrywa ją warstwa śniegu, a od czasu do czasu przejeżdżają sanie, dzwoniąc dzwoneczkami. Lekko się maszeruje, gdyż spokojnie obniżamy się na północny wschód po zboczu Gubałówki.

Kapliczka na Gubałówce.
Kapliczka na Gubałówce.







Zaraz po zmianie kierunku na północny wschód po lewej mijamy kapliczkę postawioną w podziękowaniu za ocalenie życia w Bieszczadach koło Baligrodu w 1968 roku wzniesiona przez Helenę Bartol. Zawarta na niej sentencja mówi: „A jeżeli już do Ciebie należę, to proszę Cię - strzeż mnie”. W tamtych latach górale z Podhala w związku z przymusowym wykupem tatrzańskich hal przez państwo przymuszeni byli do wypasania w Bieszczadach.
Tatry Wysokie - wschodnia część słowacka.
Tatry Wysokie - wschodnia część słowacka.
Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.
Tatry Wysokie i Tatry Bielskie (z lewej).

Droga z Gubałówki do Furmanowej.
Droga z Gubałówki do Furmanowej.

Południowo-wschodnie zbocze Gubałówki.
Południowo-wschodnie zbocze Gubałówki.

Widok w kierunku Kasprowego Wierchu i Giewontu.
Widok w kierunku Kasprowego Wierchu i Giewontu.

Rów Zakopiański.
Za drzewami widać dzielnicę Olcza. Dalej przed wzniesieniami ciągną się zabudowania Poronina.

Tatry Wysokie i Tatry Bielskie (z lewej).
Tatry Wysokie i Tatry Bielskie (z lewej).

Dom w Furmanowej.O godzinie 13.45 docieramy pod pierwsze zabudowania zakopiańskiego osiedla Furmanowa. Wkrótce po naszej prawej widzimy rozległą, niewyraźną kulminację na naszym grzbiecie o nazwie Furmanów (1022 m n.p.m.). Za nim piętrzy się ściana Tatr. Z tej samej strony przy naszej drodze stoi ładny drewniany kościółek, w którym w niedzielę odprawiana jest msza przez zakopiańskiego księdza.

Osiedle Furmanowa.
Osiedle Furmanowa.

Furmanów (1022 m n.p.m.).
Furmanów (1022 m n.p.m.) - jej kulminacja znajduje się po prawej za drewnianą stodółką.

Furmanowa. Przed kościółkiem.
Furmanowa. Przed kościółkiem.

Drewniany kościółek w Furmanowej.
Drewniany kościółek w Furmanowej.
Drewniany kościółek w Furmanowej.

Zaraz za kościołkiem i kulminacją Furmanów do naszej drogi od lewej dochodzi szosa z podhalańskiej wsi Ząb, której administracyjne granice kończą się nieopodal. Docieramy do tego miejsca o godzinie 14.00. Ząb jest najwyżej położoną wsią w Polsce. Tablica z nazwą wsi stoi zaledwie kilkadziesiąt metrów od nas.

Na tym połączeniu dróg stoi obelisk upamiętniający przejazd Jana Pawła II w dniu 7 czerwca 1997 roku. Tamtego dnia Ojciec Święty Jan Paweł II jechał tędy z zakopiańskich Krzeptówek do Ludźmierza, a obecnie trasą tamtego przejazdu prowadzi popularny „Szlak Papieski”". Na obelisku umieszczone są słowa, którymi został powitany: „Witaj Gazdo Świata w miejscu skąd najbliżej do nieba”.

Początek wsi Ząb.
Początek wsi Ząb.

Obelisk upamiętniający Jana Pawła II.
Obelisk upamiętniający Jana Pawła II.

Nasz szlak przecina w tym miejscu zielony biegnący z Zębu i schodzący przeciwległym zboczem do Zakopanego. Żółte znaki kierują nas tutaj na prawo. Oddalamy się chwilę od granic administracyjnych wsi Ząb, po czym droga robi łuk na lewo. Idziemy dalej grzbietem, który powoli, ale sukcesywnie zmniejsza swoją wysokość.

Furmanowa.

Furmanowa.
Furmanowa.

Po prawej towarzyszą nam wciąż wspaniałe widoki na Tatry. Przed nim w dolinie widać Olczę - największą dzielnicę Zakopanego. Gęsto usytuowane domy tego osiedla ciągną się wzdłuż najdłuższej ulicy Zakopanego: Droga do Olczy. Droga ta istniała już w średniowieczu i była traktem prowadzącym przez góralskie osady. Biegnie ona w sąsiedztwie Olczyskiego Potoku, wypływającego z największego w Tatrach wywierzyska, zwanego Wywierzysko Olczysko. W Olczy dostrzegamy kościół Księży Misjonarzy pw. NPM Niepokalanej Objawiającej Cudowny Medalik o ciekawej, pięciosegmentowej bryle, idealnie wkomponowującej się w górski krajobraz. Powstał on w latach 1981-88.

Z kolei przy naszej drodze mijamy kolejne góralskie domy. W wielu z nich można znaleźć zakwaterowanie ze znakomitymi walorami widokowymi z okna pokoju. Jakże przepięknie muszą się stąd prezentować wschody słońca.



W dole widać dzielnicę Olcza, a na wzniesieniu Toporowa Cyrhla.

Gdy zbliżamy się do kolejnego, nieznacznego wypiętrzenia o nazwa Wierch Grapa po lewej za nami pokazuje się grzbiet na którym rozlokowane są domy wsi Ząb. Pośród nich zauważyć można stylowy drewniany kościół pw. św. Anny wybudowany w latach 1915-1921. Wznosi się on na wysokość 1013 metrów n.p.m. Zaś zupełnie za nami wciąż lśni Gubałówka w promieniach słonecznych. Słońce powoli zbliża się do horyzontu.

Wieś Ząb.
Wieś Ząb.

Wieś Ząb.
Zbliżenie na centrum wsi Ząb. Widoczny jest kościół św. Anny.

Olcza.
Olcza.

Kościół Księży Misjonarzy pw. NPM Niepokalanej Objawiającej Cudowny Medalik.
Kościół Księży Misjonarzy pw. NPM Niepokalanej Objawiającej Cudowny Medalik.

Kapliczka przed Wierch Grapa.
Kapliczka przed Wierch Grapa.
Z lewej mijamy murowaną kapliczkę stojącą pod brzózką i ogrodzoną płotkiem, a przed sobą już widzimy wierzchołek Wierch Grapa (973 m n.p.m.) porośnięty niedużą grupką drzew. Wierzchołek ten jest jednak mało wyraźny. Można go przejść i nie zauważyć, a przechodzimy go o godzinie 14.30. Dopiero po jego drugiej stronie grzbiet zauważalnie opada. Nie więcej niż w dwie minuty później znajdujemy się nad stacją narciarską „Harenda”. W dole u stóp zbocza widzimy kolejną dzielnicę Zakopanego - Harenda. Znajduje się w niej dom Jana Kasprowicza, w którym obecnie funkcjonuje muzeum.

Droga nasza dalej dość ewidentnie obniża wysokość. Jest to już droga gruntowa, miejscami nieco rozjeżdżona. Po prawej widoki przesłaniają teraz drzewa. Z lewej widzimy łagodne wzniesienia pogórza. Na jednym z nich za nami wciąż widoczny jest Ząb. Między nami, a równoległym grzbietem mamy dolinę Suchego Potoku, wzdłuż którego rozłożyły się zabudowania wsi Suche.

Wierzchołek Wierch Grapa (973 m n.p.m.).
Wierzchołek Wierch Grapa (973 m n.p.m.).

Osiedle Harenda.
Osiedle Harenda pod stokiem narciarskim.

Ośrodek narciarski „Harenda”.
Ośrodek narciarski „Harenda”.


Początek czarnego szlaku do Harendy.
Początek czarnego szlaku do Harendy.
Wtem przy naszym szlaku niespodziankę. Po prawej zauważamy początek czarnego szlaku, schodzącego do Harendy, którego nie ma na naszej mapie. Według mapy nasz żółty miał w tym miejscu skręcać tamże, a tymczasem prowadzi dalej opadającym grzbietem wspólnie ze znakami czerwonego szlaku. żółty szlak został zatem przeznakowany, o czym nie wiedzieliśmy, ale to nic. Nie wiemy jak po nowemu biegnie dalej żółty szlak. Trochę z niepewnością, ale również z ciekawości decydujemy się podążać nim dalej. Zainteresowani dawnym, krótszym wariantem mogą oczywiście zejść czarnym do Harendy, gdzie przy pierwszej ulicy powinni napotkać żółte znaki szlaku Jana Kasprowicza. Można sobie też uprościć zejście stromy zboczem i zjechać w dół na krzesełku przed chwilą mijanego wyciągu, o ile oczywiście jest on uruchomiony.



O godzinie 14.40 ruszamy dalej. Przechodzimy przez niewielki lasek, a potem mijamy z lewej inny wyciąg narciarski stacji „Suche”. Z prawej mamy jeszcze szeroką przecinkę prezentującą widok Tatr oczerwienionych blaskiem zachodzącego słońca. Pięknie widać Tatry Bielskie, a w grzebieniu Tatr Wysokich wyróżnia się masywny Lodowy, o którym Kasprowicz pisał:
O Wierchu, ty Wierchu Lodowy!
I znowu się zwracam do ciebie,
Olbrzymie, rozbłękitniony
Na tym błękitnym niebie.

Stoisz naprzeciw mych okien,
Codziennie widzieć cię muszę,
Zaglądasz z swej dali w mą izbę,
A nieraz, zda mi się, w duszę.

Zda mi się, że nieraz się pytasz,
Skąpan w światłościach południa,
Czy jeszcze jest coś w moim wnętrzu,
Co drogę mi w słońce utrudnia.

I owszem, przyznaję się, że jeszcze
Mrok jakiś kryje się na dnie,
Cień świata, co rwał mnie w swą otchłań,
I dzisiaj mi radość mą kradnie.

I dziś mnie, o Wierchu promienny,
Z koła wytrącić może
Gdzieś jakaś umarła wierzba,
Gdzieś gradem pobite zboże.

Gdzieś jakiś wybladły człowiek,
Którego niweczy nędza
Albo choroba, dziś jeszcze
W chmurną mnie żałość zapędza.

Tak zwykłe, powszednie sprawy,
Takie konieczne zjawiska,
A ich przyczyna i skutek
Nieomal w rozpacz mnie ciska.

Ale mnie wnet odbiegają
Te kłamu zwiastuny i gońce,
Dziś moją prawdą wszechwładną
Zieloność, woń łąki i słońce.

Przenika mnie blask ich i świeżość,
I twoja skalista władza,
O Wierchu, kowany w granicie,
Krew świeżą mi w żyły wprowadza.

Czuję się znowu jak dziecko,
Młodość mi pierwsza powraca,
Weseli mnie dzień ten słoneczny,
Żywiołów raduje praca.

Czuję, że dzisiaj mi skrzydła
Potrójnie się wzmogły, poczwórnie,
Żem gotów na lot się odważyć
Nad te podniebne turnie.

Pytasz się, Wierchu, swym blaskiem
Patrzący do mego wnętrza,
Czy wiem już, że wszystkim jest słońce,
Że to potęga najświętsza?

Wiem dobrze, a jeśli się echem
Pomrok odezwie dalekiem,
Azali być może inaczej?
Wszak człowiek jest tylko człowiekiem.

O Wierchu, ty Wierchu Lodowy!
I znowu się zwracam do ciebie,
Olbrzymie, rozbłękitniony
Na tym błękitnym niebie.
Tatry spod Wierchu Grapa.

Lodowy Szczyt.
Lodowy Szczyt (słow. Ľadový štít, niem. Eistaler Spitze, węg. Jég-völgyi-csúcs) - najwyższy szczyt
w grani głównej Tatr Wysokich, o wysokości 2627 m n.p.m.


Tatry Bielskie z Wierchu Grapa.
Z prawej widoczny jest Jagnięcy Szczyt - ostatni wschodni szczyt Tatr Wysokich.



O godzinie 14.50 nasz gruntowa droga wchodzi na polanę i zakręca na prawo, zaś żółte znaki szlaku, wraz z czerwonymi skręcają na lewo idąc ścieżką wzdłuż krawędzi drzew. Pomiędzy drzewami przed nami pokazuje się na moment Koślowa Grapa (980 m n.p.m.), której grzbiet opada stromo do Poronińskiego Rowu. Grzbietem tym biegnie czerwony szlak, który towarzyszy nam od Gubałówki.

Koślowa Grapa (980 m n.p.m.).
Koślowa Grapa (980 m n.p.m.).

Droga nasza już zdecydowanie kieruje się w kierunku doliny wsi Suche. Idziemy brzegami pól i szybko zbliżamy się do zabudowań wsi. Wzdłuż naszego zejścia znajduje się nieduży wyciąg narciarski. O godzinie 15.00 docieramy nad urwistą skarpę znajdującą się nad Suchym Potokiem. Skręcamy przed nią w lewo, na drogę, która obniża się wraz ze skarpą. Wkrótce będąc już niezbyt wysoko nad nurtem potoku droga zakręca na prawo doprowadzając na jego brzeg. Tutaj spotyka nas zaskoczenie...

Urwista skarpa nad Suchym Potokiem.
Urwista skarpa nad Suchym Potokiem.

Przeprawa przez Suchy Potok.
Przeprawa przez Suchy Potok.
Przeprawa przez Suchy Potok.
Szlak doprowadza nas nad brzeg Suchego Potoku, ale przejść sucho przez jego rwący nurt nie jest prosto. Droga przecina jego bród i wychodzi po drugiej stronie miedzy domy. W lecie nie było by problemu, ale w zimowych warunkach, teraz wieczorową porą, kiedy mróz się wzmaga jest to wyzwanie. Kładka to przełożone chwiejnie na wystających kamieniach dwie bardzo zaśnieżone deski. Oby nie były śliskie. Próbujemy przechodzić pojedynczo i udaje się szczęśliwie przeprawić na drugi brzeg. Uff! Przestrzegamy przed tym miejscem. Zimą chyba lepiej zejść wcześniej do Harendy.

Wchodzimy na główną ulicę Suchego obok budynku remizy strażackiej. Skręcamy w prawo i idziemy dalej w dół ulicy. Suche posiada ładną zabudowę góralską. Wieś założono w 1620 roku na prawie wołoskim. Jej najniżej położone zabudowania leżą na wysokości 740 m n.p.m., a najwyżej położonej Rafaczówki, na Pogórzu Gubałowskim sięgają blisko 1000 m n.p.m. Idąc przez wioskę mijamy wiele obiektów oferujących noclegi z wyżywienie. Słońce skryło się już na dobre i zapada już szarówka. O godzinie 15.25 docieramy do mostu nad Białym Dunajcem.

Remiza strażacka w Suchem.
Remiza strażacka w Suchem.

Domy w Suchem.

Most nad Białym Dunajcem.
Most nad Białym Dunajcem.

Biały Dunajec.
Biały Dunajec.

Poronin. Kościół pw. św. Marii Magdaleny.
Poronin. Kościół pw. św. Marii Magdaleny.

Przechodzimy mostem na drugi brzeg Białego Dunajca, który tworzy się kilkaset metrów wyżej ze spływu Zakopianki i Porońca. Pod drugiej stronie rzeki przebiega wzdłuż niej ruchliwa „Zakopianka”. Naprzeciwko wśród zabudowań Poronina stoi zabytkowy kościół pw. św. Marii Magdaleny, wzniesiony w 1926 roku w miejscu strawionego przez pożar drewnianego kościółka. Z prawej z szarówki wydobywają się obielone Tatry.

Zakopianka w Poroninie.
Zakopianka w Poroninie.

Dotarliśmy więc do Poronina, który jeszcze przed I wojną światową stał się ważnym ośrodkiem letniskowym. Zatrzymywali się w nim m.in. Jan Kasprowicz, Władysław Orkan, Kazimierz Tetmajer, Leopold Staff i wiele innych osób, poszukując ciszy i wiejskiego spokoju, o które w co raz modniejszym Zakopanem było co raz trudniej. Poronin znany jest również z tego, iż często bywał w nim Włodzimierz Uljanow-Lenin mieszkający w latach 1913-14 w sąsiadującym Białym Dunajcu.

W Poroninie musimy pozostawić wędrówkę niedokończoną. Można byłoby iść dalej w wieczornym mroku do Zakopanego, bo dalsza trasa wiedzie łatwymi terenami. Jednak zamknięty jest już obowiązkowy punkt na Szlaku Jana Kasprowicza, jakim jest muzeum. Zatem kończymy na dzisiaj, ale wkrótce wrócimy tu by dokończyć tą wędrówkę.

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas