Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Jana Kasprowicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum Jana Kasprowicza. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Poronin [żółty szlak] Zakopane, Harenda [żółty szlak] Muzeum Jana Kasprowicza

OPIS:
Dzisiaj z autobusu wysiedliśmy na przystanku w Poroninie, ale bynajmniej nie dlatego, że brakowało nam pieniędzy na dalszą jazdę do Zakopanego. Otóż zostało nam do dokończenia coś, co zaczęliśmy dwa tygodnie temu. Ładna pogoda, podobna do tej sprzed dwóch tygodni, zachęca do wędrówki. Przed nami ciąg dalszy żółtego Szlaku Jana Kasprowicza, biegnącego ze szczytu Gubałówki, przez Suche, Poronin i zakopiańską Harendę na Antałówkę.

Z przystanku autobusowego kierujemy się na południe w stronę Zakopanego. Przed nami zawisło oślepiające słońce zabierające widoki na tatrzańską grań. Po 300 metrach marszu wzdłuż ruchliwej drogi krajowej nr 47 zwanej „Zakopianką” docieramy do miejsca, w którym ostatnio opuściliśmy Szlak Jana Kasprowicza, tj. do mostu nad Białym Dunajcem.

Most nad Białym Dunajcem łączący Poronin i Suche. W dali widoczne są rysy Tatr.
Most nad Białym Dunajcem łączący Poronin i Suche. W dali widoczne są rysy Tatr.

Idziemy wzdłuż ruchliwej „Zakopianki”.
Idziemy wzdłuż ruchliwej „Zakopianki”. Przed nami most nad potokiem Poroniec.

Kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena.
Kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena.
Od mostu nad Białym Dunajcem żółte znaki prowadzą nas wciąż wzdłuż ruchliwej szosy. Wkrótce przechodzimy przez most nad potokiem Poroniec, który zaraz po naszej prawej łączy się z rzeką Zakopianka, dając w ten sposób początek Białemu Dunajcowi. Zaraz za mostem schodzimy z pobocza „Zakopianki” i odbijamy na prawo w uliczkę Jana Kasprowicza. Po prawej mijamy białą, trzypiętrową, murowaną kapliczkę z polichromowaną figurą św. Jana Nepomucena. W Górnej wnęce kapliczki widzimy też malutką figurkę św. Franciszka. Tą dość dużą kapliczkę ufundowali Franciszek i Bronisława Pawlicowie w 1899 roku. Idąc dalej ulicą Jana Kasprowicza przemieszczamy się wzdłuż dość zwartej zabudowy nowych i starych domów góralskich.

Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Góralskie domy ulicy Jana Kasprowicza
w Poroninie.
Jan Kasprowicz urodził się 12 grudnia 1860 roku w Szymborzu pod Inowrocławiem na ziemi kujawskiej. Pochodził z bardzo ubogiej rodziny chłopskiej. W ciągu swojego życia pokonał jednak niezwykle trudną drogę życiową, by uzyskać miano człowieka wykształconego. Zaś talent doprowadził go do pozycji najwybitniejszego artysty Młodej Polski. Jednak bez względy na swój status społeczny Kasprowicz nigdy nie odciął się od swoich rodzinnych Kujaw, gdzie:
Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach;
Za chatami krępy sad wiśniowy;
Wierzby siwe poschylały głowy
Przy stodołach, przy niskich obórkach.

Płot się wali; piołun na podwórkach;
Tu rżą konie, ryczą chude krowy,
Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.

Szare chaty! nędzne chłopskie chaty!
Jak się z wami zrosło moje życie,
Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy...

Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty,
Ale wspomnień, co łzawią obficie -
Hej! czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!...

(Z chałupy, sonet I)

W 1886 roku Jan Kasprowicz ożenił się ze starszą od siebie Teodozją Szymańską, jednak po kilku miesiącach małżeństwo to rozpadło się. Mając 28 lat przeniósł się do Lwowa, gdzie spędził większość swojego życia, mieszkając tam przez 35 lat. Przyszedł jednak rok 1892, kiedy po raz pierwszy zawitał na Podhalu. Przyjechał tu ze swoją narzeczoną Jadwigą Gąsowską, która wkrótce została jego drugą żoną. Od pierwszego wejrzenia doznał zauroczenia Tatrami i osiadłą przy nich kulturą. Od tego momentu zaczął przyjeżdżać nader często na Podhale zatrzymując się w Poroninie, dużo spokojniejszym od modnego wówczas Zakopanego. Marzy, aby tutaj osiąść na stałe, ale mija wiele lat zanim udaje mu się zrealizować to marzenie. Podczas swoich pobytów zatrzymuje się u górali, w domu Mardułów-Gałów, obok którego przechodzimy o godzinie 12.15.

Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.
Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.
Dom Mardułów-Gałów w Poroninie.

Dom Mardułów-Gałów stoi po prawej stronie drogi pod numerem 77 (dawniej 128). W tymże domu Jan Kasprowicz pisał „Księgę ubogich”, do których inspiracją były codzienne, samotne przechadzki polnymi ścieżkami i drogami u stóp potężnych Tatr:

Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Dom przy ulicy Jana Kasprowicza w Poroninie.
Góralskie domy przy ul. Kasprowicza w Poroninie.
Tą samą chodzę drogą,
Ścieżkami temi samemi,
Lata mnie spędzić nie mogą
Z mej udeptanej ziemi.

Upór mój budzi zdumienie
Nawykłych do przemian oczu,
Lecz ja się wałęsać nie lenię
Po jednostajnym roztoczu.

Tą percią idący, tym skrajem
Smreczynowego lasu,
Utartym witam zwyczajem
Twórczą robotę Czasu.

Tu, patrząc na latorośle,
Na świeże gałązek końce,
Szept, bywa, ku górze poślę:
„O Tworzycielu, słońce!”

Tu, z tego miejsca, najlepiej
Śnieżyste widzę szczyty .
I jak się nad nimi sklepi
Strop niebios, błękitem kryty.

Tu spod mych stóp się wyrywa
Młodzieńcze kwiecie poziomki,
Tam leży gałąź krzywa -
Odłamał cios ją gromki.

Odłamał zeszłego lata:
Pamiętam dobrze tę burzę
I z tajemnicą świata
Chodzić się dalej nie nużę.

Nie nużę się chodzić dalej
Po jednej tej samej drodze:
Znam, czego nie poznali
Pospiesznych kroków wodze.

Ta jedna licha drzewina -
Nie trzeba dębów tysięcy! -
Z szeptom się ku mnie przegina:
„Jest Bóg i czegóż ci więcej?!”

To małę, nędzne pacholę
Prawi mi, patrząc w oczy:
„W twym jednostajnym kole
Wieczność wraz z tobą kroczy...”

Tą samą chodzę drogą,
Ścieżkami temi samemi,
Lata mnie spędzić nie mogą
Z mej udeptanej ziemi...

(wiersz II z tomu „Księgi ubogich”)

W roku 1899 Kasprowicz dramatycznie przeżywa odejście drugiej żony Jadwigi, która pozostawiła przy nim dwie córki: Annę i Janinę. To z pewnością najcięższe doświadczenie życiowe Jana Kasprowicza, łamiące jego dotychczasowe ideały.
W ciemności schodzi moja dusza,
W ciemności toń bezdenną,
Pól elizejskich już nie widzi,
Zawisła nad Gehenną.

W górze nad losem mojej duszy
Boleje anioł biały,
A tutaj szyki potępieńców
Szyderczo się zaśmiały.

Szydzą z mej duszy potępieńce,
Że cząstka jasnej mocy,
Co rodzi słońca, niema władzy,
By złamać berło nocy.

(„W ciemności schodzi moja dusza” z tomiku „Krzak dzikiej róży”)

Wkrótce jednak przyjdzie Kasprowiczowi ożenić się po raz trzeci. O tym jednak za chwilę. Tymczasem podążamy dalej na południe żółtym szlakiem. O godzinie 12.20 opuszczamy Poronin i wchodzimy w granice administracyjne zakopiańskiego osiedla Harenda. Szosa zmienia od tego miejsca nazwę na Ustup. Z prawej strony nieopodal nas przelewa się skalistym korytem Zakopianka. Jest blisko nas. Z niektórych miejsc naszej drogi można przejść na jej brzeg. Z lewej strony też jest „Zakopianka”, ta ruchliwa szosa jest na szczęście na tyle daleko, że jej nie słychać.

Opuszczamy Poronin i wchodzimy do Zakopanego.

Po prawej stronie wznosi się też grzbiet Pasma Gubałowskiego, którym wcześniej wędrowaliśmy. Wysokość grzbietu wzrasta wraz z pokonaną przez nas drogą. O godzinie 12.40 docieramy do mostu nad Zakopianką. Skręcamy na niego opuszczając ulicę Ustup. Po drugiej stronie mostu przebiega ulica Harenda na której skręcamy w lewo. Szosa przez chwilkę trochę wspina się po zboczu, a dalej biegnie już płasko. Po kilku minutach jesteśmy pod stokiem narciarskim „Harenda”, który właśnie inauguruje tegoroczny sezon narciarski. Śniegu jednak nie jest zbyt wiele i narciarzy też nie, choć stacja zaproponowała dzisiaj promocyjne karnety.

Dom pod grzbietem Pasma Gubałowskiego.
Dom pod grzbietem Pasma Gubałowskiego.

Zakopianka.
Zakopianka.

Na ulicy Harenda.
Na ulicy Harenda.

Drewniana kapliczka pod Chałupą Listyniorka.
Drewniana kapliczka pod Chałupą Listyniorka.
Idąc dalej mijamy po prawej Chałupę Listyniorka, przed którą stoi piękna, drewniana kapliczka z figurą Matki Bożej. W chałupie dalej mieści się Bar u Nerwika. Zaś nieopodal niej stoi zabytkowa, drewniana studnia z czasów Kasprowicza, która wówczas służyła mieszkańcom osiedla Harenda. Nieco dalej mamy kolejną przydrożną kapliczkę - murowaną z drewnianym daszkiem i drzwiczkami. Znaleźć można ją było na austriackiej mapie katastralnej Zakopanego z roku 1848.

Drewniana studnia z czasów Kasprowicza.
Drewniana studnia z czasów Kasprowicza.

Murowana kapliczka z drewnianym daszkiem.
Murowana kapliczka z drewnianym daszkiem.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty, otoczony sobotami został zbudowany w 1719 roku w Zakrzowie, koło Kalwarii Zebrzydowskiej. Do Harendy został przeniesiony w latach 1947-1948 i postawiony na parceli darowanej przez Marię Kasprowiczową, trzecią żonę poety. W 1983 roku obok kościółka postawiono dzwonnicę, na której zawieszono trzy dzwony o imionach: Maria, Jan Apostoł, Jan Paweł II. Dzwony te mają upamiętniać pontyfikat papieża Jana Pawła II, jubileusz 600-lecia obrazu jasnogórskiego oraz erygowanie parafii. We wnętrzu tej pięknej świątyni znajdują się trzy barokowe ołtarze XVIII wieku sprowadzone z Książa Wielkiego w miejsce zniszczonych zakrzowskich. Jednak wnętrza nie zobaczymy dzisiaj, bo kościółek jest zamknięty, ale może kiedyś...

Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.
Kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty.

Będąc za kościołem, widzimy sąsiadujący z nim Dom Jana Kasprowicza, gdzie poeta po latach cierpienia odnalazł spokój, harmonię i ciepło życia rodzinnego. Obok domu na odgrodzonym terenie znajduje się granitowe mauzoleum Jana Kasprowicza, w którym spoczywa wraz ze swoją ostatnią żoną. Do Domu Jana Kasprowicza można przejść stąd od razu, albo wrócić na żółty szlak, który przed kościołem skręca z ulicy Harenda w lewo prowadzi do niego dróżką.

Dom Jana Kasprowicza widziany spod kościoła parafialnego.
Dom Jana Kasprowicza widziany spod kościoła parafialnego.

W 1911 roku poeta ożenił się po raz trzeci z Marią Bunin, poznaną wcześniej we Włoszech. Marusia, jak o niej mówiono, była młodsza od Jana o 27 lat. Nie była to jedyna znacząca równica między dwojgiem ludzi. Otóż wywodzili się z zupełnie odmiennych warstw społecznych: Jan był chłopskim synem, a Marusia była córką carskiego generała. Jednak okazało się, że razem tworzyli melanż idealny, ognisko domowe jakiego każdy pragnie. O swojej Marusi pisał, uwieczniając jej wizerunek:
Umiłowanie ty moje!
Kształty nieomal dziecięce!
Skroń dotąd nie pomarszczona,
Białe, wąziutkie ręce!

Lubię, gdy stajesz, ze mną
Na tym tu wiejskim balkonie,
Który poczerniał od deszczów,
Lecz dzisiaj mi w blaskach tonie.

Lubię, gdy z tego dzbana
Podlewasz kwiaty na grzędzie,
Marząca lub głośno mówiąca,
Jaka to rozkosz z nich będzie!

Lubię, gdy siedząc przy stole,
Sięgasz po kromkę chleba
I dzieląc ją, dajesz mi cząstkę,
Czy trzeba mi, czy nie trzeba.

Lubię, gdy gubiąc się w dali,
Gdzie Wierch się rozsiadł Lodowy,
Czoło, przyćmione zadumą,
Do mojej tulisz głowy.

(fragment wiersza XII z tomu „Księgi ubogich”)

Weranda domu Kasprowiczów.
Weranda domu Kasprowiczów.
W roku 1923 Jan z Marusią osiedli na stałe na Harendzie, w willi która stoi przed nami. Kupił ją od angielskiej malarki Winifred Cooper za pieniądze zarobione na tłumaczeniu Szekspira. Później często żartobliwie mawiał, że dom w Zakopanem zafundował mu pewien Anglik, niejaki Szekspir. Tutaj blisko gór i przy ukochanej osobie spędził najszczęśliwsze lata swego życia. Żal tylko, że było ich tak niewiele.

Wchodzimy na werandę Domu Kasprowiczów, która latem zdobiona jest pięknymi nasturcjami. Stukamy w drzwi. O godzinie 13.15 uchylają się... wita nas sympatyczna kustosz muzeum Jana Kasprowicza, pani Małgorzata Karpiel. Zaprasza do środka.

Dom do dzisiaj zachował wygląd z czasów życia poety. Jan Kasprowicz spędził w tym domu ostatnie trzy lata swojego życia, najszczęśliwsze mimo postępującej wówczas u niego choroby. Ostatnie wiersze pisał tutaj piórem przywiązanym do sparaliżowanej dłoni. Zostały one wydane już po śmierci poety w tomiku „Mój świat”. Zmarł 1 sierpnia 1926 roku. Pani Małgosia Karpiel opowiada nam, że
...poeta sam wybrał sobie Harendę na miejsce wiecznego spoczynku zawierając swój testament w „Księdze ubogich”, której fragment brzmi: „Albo, jeżeli już łaska, wybierzcie mi przystań nad rzeką, tu, nad tą burtą kamienną, pod szumów wieczystą opieką.”
Początkowo Jan Kasprowicz został pochowany na Pęksowym Brzysku. Jednak siedem lat później, jego prochy zostały przeniesione do Harendy nad płynącą obok jego domu rzekę Zakopiankę, przy której stanęło mauzoleum z kryptą zbudowane z tatrzańskiego granitu. Powstało ono dzięki staraniom Marusi Kasprowiczowej, a także Kornela Makuszyńskiego i Leopolda Staffa. Zaprojektował je Karol Stryjeński.

Salonik w Domu Kasprowiczów.
Salonik.
W 1950 roku z inicjatywy Marii Kasprowiczowej w domu na Harendzie powstało Muzeum Jana Kasprowicza. Maria Kasprowiczowa została jego pierwszym kustoszem. W roku 1964 przy muzeum zawiązało się Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, które obecnie sprawuje opiekę na tym obiektem. Dzięki niemu duch Kasprowicza żyje nadal w tym domu, zarówno dzięki organizowanym spotkaniom poświęconym poecie, jak też odczytom i wieczorkom poetyckim. Jednak wystarczy wstąpić do tego domu tak jak my, by go zwiedzić, aby ulec urokowi poezji. Pani Małgosia Karpiel w pasjonującą opowieść biograficzną o poecie wplata ujmujące strofy kasprowiczowskiej poezji. W naszych relacjach staramy się oddawać piękno gór i ich przyrody jak najlepiej, ale częstokroć brakowało nam do tego słów, lecz wtedy z pomocą przychodził nam Kasprowicz. Zawsze z uwielbieniem spoglądaliśmy na jego poezję, ale od wizyty na Harendzie zostaliśmy od niej uzależnieni.

Zegar w saloniku.
Zegar w saloniku.
Trudno jest się nam rozstać z wnętrzem Muzeum i gawędą Pani Małgosi. Wiemy, że powinniśmy już iść dalej, bo słońce ma coraz bliżej do horyzontu. Do zwiedzenia mamy tylko trzy pomieszczenia, skromnie urządzone, ale każdy znajdujący się w nim mebel, przedmiot, niesie ze sobą inną ekscytującą historię. Ściany saloniku od którego rozpoczynaliśmy zwiedzanie zapełniają obrazy, wśród nich widzimy pastelowe portrety malowane przez Witkacego: dwa przedstawiające Kasprowicza, trzeci jego żonę Marusię. Nad tapczanem pod portretem artysty znajduje się rzeźbiarski portret poety wykonany przez Antoniego Popiela jeszcze w XIX wieku. Po lewej stronie okna wisi maska pośmiertna, zdjęta w dniu śmierci Kasprowicza przez góralskiego artystę Stanisława Gąsienicę-Sobczaka-Johyma. Wokół otacza nas wiele innych dzieł m.in. Teodora Biruli-Białynickiego, Felicjana Krakowskiego, Kazimierza Sichulskiego i Leona Wyczółkowskiego. Zaś na ścianie ponad stoliczkiem widzimy za szybką zasuszone kwiaty, zebrane przez Marusię w dniu śmierci jej męża. Przy drzwiach stoi biblioteczka, a w niej około tysiąca woluminów. To tylko pozostałość po ogromnym księgozbiorze Jana Kasprowicza, w którym wiele pozycji miało status „białych kruków”. W obawie przed zniszczeniem w 1930 roku przekazano go Bibliotece Miejskiej w Poznaniu. Marusia obawiała się strawienia go przez ogień, bo wówczas pożary nie były rzadkością na Podhalu. Niestety dzieła zniszczenia księgozbioru dokonał czas okupacji.

Ozdobiona belka sklepienia przy suficie saloniku.
Ozdobiona belka stropowa w saloniku.

Salonik w Domu Kasprowiczów.
Salonik.

Wracamy do pokoju stołowego, w którym powitała nas pani kustosz. Stoją w nim meble podhalańskie, zaprojektowane przez zięcia poety, Władysława Jareckiego. Ciekawostką jest, że nie zostały wykonano na Podhalu, ale we Lwowie. Uwagę przyciągają dwa portrety Marii Kasprowiczowej wykonane przez Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jest też trzeci wykonany przez Stanisława Niesiołowskiego. Podziwiamy tutaj ceramikę i eksponaty góralskiej sztuki ludowej.

Pokój stołowy.
Pokój stołowy.

Do pokoju stołowego przylega sypialnia, ale tą oglądamy tylko z progu - takie było życzenie pani Marii Kasprowiczowej, by zwiedzający nie wchodzili tam gdzie zmarł jej mąż. W pokoju ustawione są meble stanowiące wyprawę ślubną Marusi. Ozdobą sypialni są kolejne dzieła sztuki m.in. Tymona Niesiołowskiego, Eugenii Andersen-Łuczyńskiej i Wacława Żaboklickiego.

Sypialnia.
Sypialnia.

Przechodzimy do Mauzoleum Jana Kasprowicza.

Górna krypta, gdzie pochowana jest Maria Kasprowiczowa.
Górna krypta, gdzie pochowana jest Maria Kasprowiczowa.

Dolna krypta z prochami Jana Kasprowicza.

Mauzoleum Jana Kasprowicza.
Mauzoleum Jana Kasprowicza.

Zbliża się już godzina piętnasta. Dzień kończy się nam szybo i niestety musimy się już rozstać z Muzeum Jana Kasprowicza. Dość szybko zwiedzamy jeszcze mauzoleum Jana Kasprowicza. Najpierw zaglądamy do górnej krypty, w której pochowano Marię Kasprowiczową, potem schodkami schodzimy do dolnej z prochami Jana Kasprowicza. Z dolnej krypty schodzimy stromymi schodkami na spacerową alejkę, gdzie skręcamy w lewo w kierunku mostku nad rzeką Zakopianką.

Zachodzące słońce.
Zachodzące słońce.

Spoglądamy jeszcze na lewo, gdzie na wzniesieniu stoi Dom Kasprowicza. Dobrze będzie tu powrócić, może wiosną, albo latem. Zobaczyć te nasturcje na werandzie, a wśród nich oczyma wyobraźni ujrzeć panią Marusię, czy też samego mistrza poezji wracającego z przechadzki pod Tatry, gdzie i teraz my podążamy.

Dom Jana Kasprowicza.
Dom Jana Kasprowicza.

Po drugiej stronie Zakopianki widzimy dawną drogę, którą kiedyś podążali do Zakopanego letnicy, kuracjusze, wielbiciele podhalańskiej kultury i Tatr. Dzisiaj droga ta nie jest już ruchliwa jak kiedyś, od czasu kiedy powstała znajdująca się nieco dalej droga krajowa, znana wszystkim jako „Zakopianka”. Niebawem wspinać się będziemy Bachledzkim Wierchem ku Tatrom, aż na Antałówkę, przemierzając kasprowiczowskie ścieżki.

Mostek nad Zakopianką.
Mostek nad Zakopianką.
Mostek nad Zakopianką.

Przechodzimy przez Zakopiankę.
Przechodzimy przez Zakopiankę.


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas