Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rówień Waksmundzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rówień Waksmundzka. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Toporowa Cyrhla (1000 m n.p.m.) czerwony szlak Hala Kopieniec (1117 m n.p.m.) czerwony szlak Psia Trawka (1197 m n.p.m.) czerwony szlak Rówień Waksmundzka (1416 m n.p.m.) czerwony szlak Polana pod Wołoszynem (1263 m n.p.m.) czerwony szlak Droga Oswalda Balzera (1085 m n.p.m.) czerwony szlak Wodogrzmoty Mickiewicza (1116 m n.p.m.) czerwony szlak Schronisko PTTK przy Morskim Oku (1399 m n.p.m.) czerwony szlak Wodogrzmoty Mickiewicza (1116 m n.p.m.) czerwony szlak Palenica Białczańska (989 m n.p.m.)

OPIS:
Człowiek poszukując dogodnych warunków dla swojego bytowania wędrował po świecie od zarania swoich dziejów. Nawet wtedy gdy począł prowadzić bardziej osiadły tryb życia wciąż musiał wędrować by polować lub wypasać stada. Ostatnią spektakularną wędrówką człowieka była migracja ludu wołoskiego. Jednak w pewnym momencie człowiek zaczął też wędrować dla własnej przyjemności, skupiając się na wartościach poznawczych względem otaczającego świata. Kiedy to nastąpiło - trudno powiedzieć, lecz bez wątpienia ktoś dał takim wędrówkom początek. Człowiek rozpoczął wędrować w zupełne nowym celu niż kiedykolwiek wcześniej, nie z musu, lecz dla własnej przyjemności, co dziś sklasyfikowalibyśmy jako turystykę pieszą.

Dla nowej idei wędrówek człowiek zapragnął organizować się i zrzeszać, a to też wpływało na wzrost zainteresowania tego typu aktywnością. Na ziemiach polskich stało się to w czasach, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, w XIX wieku. Wówczas to na Podhalu pojawili się ludzie, których oczarowała kultura górali i Tatry, a także całe Podhale. A że byli to ludzie publicznie znani i wybitni szybko wieść ta rozniosła się. Za nimi przybywali więc inni, by przekonać się na własne oczy o urodzie tatrzańskich wierchów i dolin. Wpłynęło to zarówno na rozwój Zakopanego leżącego u stóp Tatr, jak też stworzyło podwaliny dla turystycznej infrastruktury. Wzrosło m.in. znaczenie przewodnictwa tatrzańskiego, które stało się podporą wędrówek po dzikich i mało znanych wówczas Tatrach, w których nie było wtedy żadnych znakowanych szlaków, podobnie zresztą jak w innych regionach ziem polskich.

I przyszedł 3 sierpnia 1873 roku. W efekcie rosnącego zainteresowania Tatrami i wszystkim tym, co z nimi było związane, pewne grono polskich miłośników wędrówek górskich założyło pierwszą organizację turystyczną na ziemiach polskich. Udało się to zrobić pomimo tego, że Polska znajdowała się wówczas pod zaborami. Ziemie o których mowa były we władaniu austriackim, ale Austriacy okazali się w tym przypadku dość przychylni. W ten sposób powstało Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie z siedzibą w Nowym Targu. Jego założycielami było wielu znanych i zasłużonych dla gór  m.in. dr Tytus Chałubiński, ks. Józef Stolarczyk, Feliks Pławicki, Eugeniusz Janota, Ludwik Eichborn, Franciszek Nowicki, Walery Eljasz-Radzikowski. Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie rozwijało się od samego początku bardzo prężnie i dynamiczne. W maju 1874 roku stowarzyszenie zmienia nazwę na Towarzystwo Tatrzańskie, tak by nadać mu charakter ogólnopolski, a jego siedziba zostaje przeniesiona do Krakowa. Jak wiemy, później nastąpiła jeszcze jedna zmiana nazwy stowarzyszenia na Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, co stało się możliwe dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Rok 1873 jest zatem przełomowy dla polskiej turystyki górskiej, jak też w ogóle pieszej. Towarzystwo Tatrzańskie ukierunkowuje swoją działalność na aspekty poznawcze polskich gór, jak też na ich popularyzację z uwzględnieniem ochrony przyrody i wspierania rozwoju regionu, ustala nurt dla rozwoju turystycznego w polskich Tatrach. W kolejnych latach zawiązuje się wiele filii Towarzystwa Tatrzańskiego na terenie ówczesnej Galicji, jak też w jej sąsiedztwie, obejmując swym zasięgiem inne obszary górskie poza Tatrami. Wtedy też okazało się, że Towarzystwo Tatrzańskie stało się organizacją integrującą Polaków z trzech zaborów, a Tatry stały się swego rodzaju nieoficjalną ostoją polskości, co wyraził w swoim sonecie „Tatry” współzałożyciel Towarzystwa Tatrzańskiego - poeta Franciszek Henryk Nowicki:
Tatry!... czemuż jak siedzib szukające ptaki
Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
Lecą przez mgłę tęsknoty i przez marzeń szlaki?

O pustyni tatrzańska! bo na tym obszarze
Całej mojej ojczyzny - o skalna świątyni -
W tobie jednej są jeszcze - swobody ołtarze!
Zaraz po swoim powstaniu, w roku 1874 Towarzystwo Tatrzańskie zbudowało nad Morskim Okiem pierwsze swoje schronisko, a niedługo potem powstają inne. Wówczas to pojawiła się potrzeba umieszczenia znaków orientacyjnych na ścieżkach. W 1880 roku Leopold Wajgel za pomocą drogowskazów znakuje pierwszy polski szlak na trasie Żabie – Krasny Łuh – Howerla.

Walery Eljasz Radzikowski.
W Tatrach pierwszy szlak turystyczny powstał w 1887 roku. Wytyczył go Walery Eljasz-Radzikowski, oznaczając nim drogę do Schroniska nad Morskim Okiem z Toporowej Cyrhli - niewielkiej osady oddalonej od centrum Zakopanego o jakieś 6 km. Wtedy był to obszar właściwie nie zamieszkały, pokryty polanami, pastwiskami i łąkami. Obecnie jest najwyżej położonym osiedlem Zakopanego. Znaki naniesione przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego miały postać pojedynczego czerwonego paska, a do ich wymalowania użyty został cynober (siarczek rtęci HgS). Później dla poprawy widoczności do malowanych znaków dokładany był dodatkowy biały pasek, zaś stosowany obecnie sposób znakowania szlaków w postaci dwóch białych pasków z kolorowym w środku opracowano dopiero w roku 1924.


Ów pierwszy szlak tatrzański istnieje do dziś, wciąż utrzymany w kolorze czerwonym, który podkreśla jego dawną wagę, bo jak wiemy czerwonym kolorem znaczy się zwykle szlaki główne. W latach swojego powstania szlak z Toporowej Cyrhli miał na pewno duże znaczenie, gdyż łączył rozwijające się intensywnie Zakopane z bodaj najbardziej spektakularną doliną tatrzańską po polskiej stronie. Dziś wycieczkę nad Morskie Oko możemy sobie zorganizować wygodniej i podjechać busem do Palenicy Białczańskiej, ale dla szukających ciszy i spokoju stary czerwony szlak jest wciąż lepszą alternatywą pozwalającą obcować z niezmienioną naturą.

Dla odszukania początku czerwonego szlaku w Toporowej Cyrhli musimy cofnąć się szosą Oswalda Balzera od przystanku busa w kierunku Zakopanego. Zajmuje to jakieś 5 minut i jest to bardzo widokowe 5 minut. Jako że Toporowa Cyrhla jest najwyżej położonym zakopiańskim osiedlem - od 950 do 1040 m n.p.m. - widoki z niego są wyborne, szczególnie dzisiejszego poranka, kiedy niebo jest  błękitne, a wstające słońce stopniowo wypełnia blaskiem doliny. Wspaniale stąd widać Rów Podtatrzański, nad którym na zachód ciągnie się szpaler tatrzańskich szczytów z wyniosłym Giewontem. U jego stóp położone jest centrum Zakopanego. Po drugiej stronie Rowu Podtatrzańskiego wznosi się wał Pasma Gubałowskiego. Zaś na północnym zachodzie, gdzie w Paśmie Gubałowskim znajduje się Furmanów Wierch (1022 m n.p.m.), dalej za nim wznosi się masywna sylwetka ośnieżonej Babiej Góry. Powietrze jest tak klarowne, że Babia Góra do złudzenia wygląda tak jakby była tuż, tuż niedaleko. Zbocze na którym stoimy opada do Rowu Tatrzańskiego, a pokrywają go zabudowania Toporowej Cyrhli, w tym liczne pensjonaty i Kościół Miłosierdzia Bożego.

Rów Podtatrzański z Toporowej Cyrhli w stronę Zakopanego.
Rów Podtatrzański z Toporowej Cyrhli w stronę Zakopanego.

Szosa Oswalda Balzera. Marsz na początek czerwonego szlaku.
Szosa Oswalda Balzera. Nieco niżej znajduje się początek czerwonego szlaku.
Przed nami widać wyniosły Giewont.

Furmanów Wierch (1022 m n.p.m.), a za nim Babia Góra (1725 m n.p.m.).
Furmanów Wierch (1022 m n.p.m.), a za nim wznosi się Babia Góra (1725 m n.p.m.).

Panorama na Babią Górę (z lewej) i Pasmo Policy (z prawej) z Toporowej Cyrhli.

Toporowa Cyrhla. Kościół Miłosierdzia Bożego.
Toporowa Cyrhla. Kościół Miłosierdzia Bożego.

Dzień zaczyna się cudnie. Na początku szlaku jesteśmy o godzinie 8.10. Jest to nieco później niż planowaliśmy, ale było trochę trudniej dostać się tu, bo poza sezonem letnim jeździ tu znacznie mniej busów. Zaplanowana trasa nie jest krótka i choć dzień już krótki z czołówkami w plecaku idziemy bez obaw. Podchodzimy skarpę nad drogą i upajamy się jeszcze widokami, bo za chwilę wejdziemy w las, a ten towarzyszył nam będzie dłuższy czas.

Szlak i cały teren wokół pokryty jest warstwą białego puchu. Nie jest ona gruba, bo sięga nieco ponad kostki, ale oddaje już zimowe klimaty. Poza tym panuje siarczysty mróz, a temperatura wynosi -15°C. Po wejściu do lasu robi się jakby cieplej, a w marszu mróz nie jest bardzo dokuczliwy.

Nasz czerwony szlak wiedzie na początku wspólnie z zielonym. Idziemy lekko pod górę. Niebawem zielony szlak odchodzi od nas w prawo na Wielki Kopieniec. Niedługo potem przechodzimy przez trochę zakrzaczoną polanę, ze zniszczonymi pozostałościami drzew leśnych. Znajdujemy się powyżej dwóch Toporowych Stawków, które ze szlaku nie są widoczne. Szlak omija je ze względu na ścisłą ochronę. Występuje w nich flora i fauna o niespotykanej różnorodności jak na jeziorka tatrzańskie. Rozmnaża się w nich wiele gatunków płazów: salamandra plamista, traszka zwyczajna, traszka karpacka, traszka górska, kumak górski, ropucha szara i żaba trawna.

Na szlaku z Toporowej Cyrhli.

Na szlaku z Toporowej Cyrhli.

Po wejściu do lasu szlak chwilę pnie się ostrzej w górę, po czym schodzi w dół doliny przez którą płynie Suchy Potok. Pomiędzy drzewami prześwituje słońce, które chwilami oślepia nas swym blaskiem. Las jest jednak przeważnie bardzo gęsty i zazwyczaj nikniemy w jego cieniu. Otacza nas głusza i niezwykła, jak na las, bezwietrzna cisza. Jednak świeże ślady na śniegu zdradzają, że nie jesteśmy jedynymi wędrowcami na szlaku. Od Toporowej Cyrhli maszeruje przed nami jeszcze dwójka innych wędrowców.

Na szlaku z Toporowej Cyrhli.

O godzinie 9.30 drewnianym mostkiem przeprawiamy się przez Suchy Potok. Chwilkę później szlak nasz krzyżuje się z utwardzoną drogą, którą biegnie czarny szlak z Brzezin do Schroniska PTTK „Murowaniec”. Miejsce to nazywa się Psią Trawką (1188 m n.p.m.). Nazwa ta pozostała po dawnej  polanie, po której został już tylko nikły skrawek, a kiedyś porastała ją  pospolicie występująca na tatrzańskich halach - bliźniczka psia trawka (Nardus stricta), która ze względu na ostre krawędzie liści nie przedstawiała żadnej wartości w karmieniu bydła i owiec. Gdyby nie znak i skrzyżowanie szlaków, w ogóle byśmy nie wiedzieli, że właśnie jesteśmy na tej dawnej polanie.

Mostek nad Suchym Potokiem.
Mostek nad Suchym Potokiem.
Mostek nad Suchym Potokiem.

Suchy Potok.
Suchy Potok.

Szlak prowadzi dalej świerkowym lasem, ale widać, że młodszym. Ścieżka wznosi się teraz znacznie częściej niż wcześniej w górę. Wiedzie częstokroć wąskimi przesmykami pośród dużych choin obsypanych pierwszym tego roku śniegiem. Nie jest to jeszcze ten śnieg, jaki zapewne niebawem nadejdzie, a który sięgnie znacznie wyżej konarów drzew, dając znacznie większy wycisk tym co będą przecierać przez niego ścieżki.

Szlak częstokroć wiedzie wąskimi przesmykami
pośród dużych choin obsypanych pierwszym tego roku śniegiem.



O godzinie 10.00 przechodzimy ponownie drewnianym mostkiem, a właściwie dwoma połączonymi ze sobą ponad Pańszczyckim Potokiem. Znajdujemy się u wylotu Doliny Pańszczyca i gdyby nie las na południu zapewne widzielibyśmy tam głębię doliny i zamykające ją Buczynowe Turnie. Paręnaście minut później przechodzimy jeszcze raz nad Pańszczyckim Potokiem i wędrujemy dalej lasem u stóp Ostrego Wierchu, a potem Suchego Wierchu Waksmundzkiego, które wznoszą się na północnym wschodzie, czyli po naszej lewej stronie. Są to szczyty znajdujące się w grupie górskiej Gęsiej Szyi.


Jeszcze jedno mozolniejsze podejście i znów ścieżka biegnie niemal płasko, aż za niedługo, o godzinie 10.40 osiągamy północny skraj Waksmundzkiej Polany, gdzie stoi żelazny krzyż odlany w Kuźnicach, a ufundowany przez prof. Maksymiliana Nowickiego. Maksymilian Nowicki był badaczem fauny tatrzańskiej, a także jednym z inicjatorów objęcia ustawową ochroną kozic i świstaków. W 1868 roku został w tej sprawie uchwalony akt prawny, który był pierwszym tego typu aktem prawym w Europie.

Na kamieniu przy krzyżu decydujemy się zrobić krótką przerwę na kubek ciepłej herbaty i drugie śniadanie. Zgarniamy z niego śnieżny puch przysposabiając go na stół. Polana Waksmundzka położona jest na wysokości 1365-1400 m n.p.m. Należała niegdyś do górali ze wsi Waksmund, a była wtedy główną polaną Hali Waksmundzkiej. Na jej południowo-zachodnim rogu stały wówczas zabudowania pasterskie. Na południu ponad polaną wznosi się stok Małej Koszystej (2014 m n.p.m.).

Polana Waksmundzka i Mała Koszysta (2014 m n.p.m.).
Polana Waksmundzka i Mała Koszysta (2014 m n.p.m.).

Po około 10 minutach zbieramy się w dalszą drogę. Parę minut postoju bez rękawiczek wystarczyło, by ręce odczuły siarczystość mrozu. Mróz jest duży. Odłożone tylko na chwilę rękawiczki na kamieniu również zaczęły zamarzać. Zesztywniały tak, że podczas ubierania słuchać było chrzęst pękającej zmarzliny. Na szczęście szybko powróciły do swojego normalnego stanu dając ochronę dłoniom przed srogim chłodem.

Idąc dalej przechodzimy po chwili przez Rówień Waksmundzką, która podobnie jak Polana Waksmundzka wchodziła w skład dawnej Hali Waksmundzkiej. Z Równi Waksmundzkiej ukazują się rozświetlone słonecznie Tatry Bielskie z najwyższym szczytem Hawrań (2152 m n.p.m.). Rówień Waksmundzka rozciąga się przez Waksmundzką Przełęcz położoną na wysokości 1418 m n.p.m., która oddziela Małą Koszystą od Suchego Wierchu Waksmundzkiego. Przecinamy na niej zielony szlak biegnący od Schroniska PTTK „Murowaniec” na Gęsią Szyję i dalej do Wierch Poroniec.

Rówień Waksmundzka.
Rówień Waksmundzka.

Tatry Bielskie z Równi Waksmundzkiej.
Tatry Bielskie z Równi Waksmundzkiej.

Od skrzyżowania z zielonym szlakiem idziemy niczym po dziewiczym terenie. Ślady ludzi, którzy szli przed nami skręciły za zielonymi znakami na Gęsią Szyję. Ogarniać zaczyna nas niezwykłe uczucie dzikości ze szczyptą dreszczyku. Mamy świadomość, że wchodzimy do doliny, którą szczególnie upodobały sobie niedźwiedzie. Mowa oczywiście o Dolinie Waksmundzkiej wcinającej się pomiędzy Wołoszyny i Koszystą, sięgając pod przełęcz Krzyżne. Jest ona ostoją dla niedźwiedzi, a ich gawry znajdują się w zboczach po obu stronach doliny. Z tego też względu wyższe partie doliny objęte są rezerwatem ścisłym. Niedźwiedzie raczej zasnęły już twardym snem, podobnie jak świstaki, które również licznie zamieszkują tą dolinę, ale poza zimą podobno nietrudno spotkać tu niedźwiedzia na szlaku.

Podczas schodzenia na dno doliny pojawia się moment niepewności, bowiem przez dłuższy czas nie widać znaków szlaku. Idziemy nieco na wyczucie. Zwlekamy dłużej, niż zazwyczaj, nie decydujemy się zawrócić do ostatniego widzianego znaku. Coś nam podpowiada, że idziemy dobrze, a pod śniegiem musi być ścieżka szlaku i okazuje się, że tak własnie jest. Intuicja nie zawiodła, to dobrze, bo czekałby nas spory kawałek wspinaczki do punktu z poprzednim znakiem. Wraz z powrotem regularnych czerwonych znaków, ze stoków Waksmundzkich Ścianek po lewej uwidacznia się nam szczyt Gęsiej Szyi (1489 m n.p.m.) i po chwili rozpoczynamy ostatni fragment zejścia do Doliny Waksmundzkiej.

Waksmundzkie Ścianki.

Waksmundzkie Ścianki.
Waksmundzkie Ścianki.

Dnem Doliny Waksmundzkiej płynie Waksmundzki Potok. Przechodzimy przez niego o godzinie 11.45, po czym szybko odzyskujemy utraconą wysokość. Szlak teraz przeważnie pnie się ostro w górę, robiąc niekiedy delikatne zakosy. Pojawiają się stopnie, a niektóre z nich tak wysokie, że trzeba się na nie wdrapać na kolanie.

Dolina Waksmundzka.
Dolina Waksmundzka.

Potok Waksmundzki.
Potok Waksmundzki.

Dolina Waksmundzka.
Dolina Waksmundzka.

Partie grzbietu opadającego spod Wołoszynów pokryte są zniszczonym lasem. Trudno powiedzieć, czy to sprawka szkodników, czy też silnych wiatrów. W zniszczonym lesie czujemy się bardziej jak na otwartej przestrzeni, niż w lesie. Wędrówka nabiera widowiskowości, co odczuwamy chyba po raz pierwszy na szlaku. Przed sobą widzimy wschodnie krańce Tatr Wysokich, położone na terenie Słowacji. Wciąż otacza nas niesamowita i niezmącona cisza oraz pierwotna natura. Chwilami czujemy się chyba nieswojo, bo oprócz nas na szlaku nie ma żywej duszy.





Tatry Bielskie.
Tatry Bielskie.

Mija południe. Schodzimy już z grzbietu do doliny Białki. O godzinie 12.25 przechodzimy przez Polanę pod Wołoszynem (1250 m n.p.m.), do której dochodzi czarny szlak łącznikowy z Rusinowej Polany. Dziś Polana pod Wołoszynem nie przypomina nawet małej polanki. Kiedyś w sieci tatrzańskich szlaków stanowiła ważny punkt, gdyż stąd, przed utworzeniem obszaru ochrony ścisłej wokół Doliny Waksmundzkiej rozpoczynała swój bieg Orla Perć, której szlak wspinał się na grzbiet Wołoszynów i biegł nimi do Krzyżnego, a potem dalej aż na Zawrat. Z turystycznego punktu widzenia szkoda, że nie można już przejść całego historycznego odcinka Orlej Perci.


W dolinie można już dostrzec nitkę potoku Białka (słow. Biela voda), a także stojącą nieopodal na polanie słowacką leśniczówkę Biela voda. Zaś na południu pokazuje się najwyższy szczyt Tatr i całych Karpat - Gerlach zwany też Gierlachem (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs, 2655 m n.p.m.).

Leśniczówka Biela voda.
Leśniczówka Biela voda.

Młynarz zwany też Wielkim Młynarzem
(słow. Mlynár, Veľký Mlynár, niem. Müller, węg. Molnár, 2170 m n.p.m.).
Na lewo od niego widoczny jest fragment Gerlacha.

Gerlach zwany też Gierlachem (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs, 2655 m n.p.m.).
Gerlach zwany też Gierlachem
(słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs, 2655 m n.p.m.).

Przed wejściem w zwarty las przechodzimy mostkiem przez jeden z dopływów Białki i po kolejnych 15 minutach, o godzinie 13.00 wchodzimy na Drogę Oswalda Balzera, na której rozpoczynaliśmy dzisiejszą wycieczkę, bo ciągnie się ona aż od Zakopanego przez Toporową Cyrhlę, Palenicę Białczańską, aż pod Schronisko PTTK nad Morskim Okiem. Droga ta nazwana została tak na część zasłużonego profesora prawa, który w 1902 roku reprezentował rząd Galicji w słynnym sporze pomiędzy Galicją a Węgrami o Morskie Oko. Oswald Balzer wygrał ten proces i doprowadził do ustanowienia granicy w Tatrach pomiędzy Galicją a Węgrami, pozostawiającej Morskie Oko na terenie naszego kraju. Dzisiejsza granica biegnie również tymi samymi graniami, tyle, że obecnie oddziela terytorium Polski i Słowacji.

Na Drodze Oswalda Balzera wnet spotykamy pierwszych ludzi podczas dzisiejszej wędrówki. Chwilkę potem przechodzi obok nas następna grupka. Nic dziwnego, bo znajdujemy się na najbardziej uczęszczanym szlaku tatrzańskim. Biegnie on szeroką, asfaltową szosą, znajdującą się pod warstwą ubitego śniegu. W lecie kursują po niej konne dorożki, a dziś sanie, którymi górale przewożą turystów do Włosienicy, znajdującej się 20 minut marszu od Morskiego Oka, a także zwożą ich z powrotem.


Mostek nad jednym z dopływów Białki.
Mostek nad jednym z dopływów Białki.


Zejście na Drogę Oswalda Balzera
Zejście na Drogę Oswalda Balzera.

Ruszamy szybkim krokiem w górę doliny Białki. Idąć taką drogą to nawet pod nogi nie trzeba patrzeć. O tym, że znajdujemy się wciąż na obszarze górskim uświadamiają osaczające nas granie. Po 5 minutach marszu droga zakręca w lewo, przechodząc mostem nad Roztoką - dopływem Białki, który ma swoje źródła w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Za mostem do Doliny Pięciu Stawów Polskich w prawo odchodzi zielony szlak. My oczywiście cały czas trzymamy się czerwonych znaków, które prowadzą Drogą Oswalda Balzera.

Tymczasem zatrzymujemy się jeszcze chwilkę na moście nad Roztoką, by popatrzeć na słynne Wodogrzmoty Mickiewicza, czyli kaskady wodne tworzone przez Roztokę. Wytworzyły się one na progu skalnym, po którym Dolina Roztoki schodzi do Doliny Białki. W sumie ten wodospad tworzą trzy kaskady: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot, Niżni Wodogrzmot. Z kamiennego mostu na którym znajdujemy się aktualnie oglądać można jedynie Pośredni Wodogrzmot.

Wodogrzmoty Mickiewicza z mostu nad Roztoką.
Wodogrzmoty Mickiewicza z mostu nad Roztoką.

Po chwili ruszamy dalej w górę. Za mostem mijamy wspomniany początek zielonego szlaku do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a kawałek dalej dawny parking z którego na lewo odchodzi czarny szlak do Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Nasz czerwony szlak wiedzie nas teraz zalesionym stokiem Roztockiej Czuby (1426 m n.p.m.). W pewnym momencie na przedłużeniu szosy ponownie pojawia się przed nami Gerlach. Po około 20 minutach od mostu nad Roztoką docieramy pod ogromny głaz „Wanta”, znajdujący się na wysokości 1165 m n.p.m. Od tego miejsca rozpoczynamy serię skrótów (łącznie jest ich 4) i schodzimy z szosy, która od tego miejsca zatacza serpentyny wznosząc się do Doliny Rybiego Potoku. Nasze skróty prowadzą po kamienistych ścieżkach z drewnianymi poręczami.

Po pokonaniu ostatniego skrótu szlak biegnie dalej Drogą Oswalda Balzera w górę doliny w kierunku południowo-zachodnim. Ponad lasem wyłaniają się Mięguszowieckie Szczyty (słow. Mengusovské štíty), wśród których znajduje się drugi co do wysokości szczyt Polski - Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m n.p.m.). Na widoku pojawia się również charakterystyczny, smukły Zadni Mnich (2172 m n.p.m.).

Gerlach (słow. Gerlachovský štít, niem. Gerlsdorfer Spitze, węg. Gerlachfalvi-csúcs, 2655 m n.p.m.).

O godzinie 14.05 naszą ośnieżoną szosą docieramy do Polany Włosienica, gdzie znajduje się końcowy przystanek dla pojazdów konnych. Nazwa polany pochodzi od gatunku trawy zwanej przez górali „Włosienicą”. Rozciąga się z niej znakomita panorama na Mięguszowieckie Szczyty. Zaraz po drugiej stronie polany znajduje się duży pawilon gastronomiczny.

Mięguszowieckie Szczyty (słow. Mengusovské štíty). z Polany Włosienica.
Mięguszowieckie Szczyty (słow. Mengusovské štíty) z Polany Włosienica.

Mięguszowieckie Szczyty (po lewej),
a na środku smukły, spiczasty Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.).

Do Morskiego Oka jest stąd już niedaleko. Po prawej stronie drogi wznosi się teraz Opalony Wierch (2115 m n.p.m.), zaś po lewej, ponad Rybim Potokiem sterczy Siedem Granatów porośniętych prastarymi świerkami i limbami. Grzbiet Siedemu Granatów przechodzi dalej w Żabią Grań, która wznosi się już ponad Morskim Okiem.

Wkrótce mijamy tzw. Stare Schronisko utworzone w budynku dawnej wozowni. Wozownia ta przejęła funkcję schroniska po pożarze 1898 roku, który strawił właściwe schronisko. Nowe schronisko nad Morskim Okiem wybudowało Towarzystwo Tatrzańskie w roku 1908, ale dawna wozownia nie przestała pełnić funkcji schroniska, wspierając w tym nowe.

Przy Starym Schronisku nad Morskim Okiem,
Przy Starym Schronisku.

Przy Schronisku nad Morskim Okiem,
Schronisko nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).

Przed Schroniskiem PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).
Przed Schroniskiem PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.).

Morskie Oko.

Zejście nad brzeg Morskiego Oka.
Zejście nad brzeg Morskiego Oka.

Zaraz za Starym Schroniskiem mamy już Morskie Oko (słow. Morské oko, niem. Fischsee, Meerauge, węg. Halas-tó), do którego docieramy o godzinie 14.30. Pierwsze co robimy, to oczywiście schodzimy nad jego brzeg. Jego tafla pokryta jest już cienką warstwą lodu, który skrzypi pod wpływem falującej powierzchni wodnej. Morskie Oko jest największym jeziorem w Tatrach, położonym na wysokości 1395 m n.p.m. Ma powierzchnię 34,93 ha, długość 862 m, szerokość 568 m, a w najgłębszym miejscu osiąga nieco ponad 50 m. Jest jednym z nielicznych jezior tatrzańskich, w którym występują w naturalny sposób pstrągi.

Nad brzegiem Morskiego Oka.

Nad brzegiem Morskiego Oka.
Nad brzegiem Morskiego Oka.

Powyżej Morskiego Oka, na południu znajduje się drugie duże jezioro - Czarny Staw pod Rysami. Stawy te otaczają strzeliste szczyty.

Od wschodu:
  • Siedem Granatów, Żabi Szczyt Niżni (2098 m n.p.m.), Żabi Mnich (2146 m n.p.m.), Żabia Lalka (2095 m n.p.m.), Niżnie Rysy (2430 m n.p.m.).
Od południa:
  • Rysy (2503 m n.p.m.), Żabi Koń (2291 m n.p.m.), Żabia Turnia (2336 m n.p.m.).
Od południowego zachodu:
  • Wołowy Grzbiet, Kazalnica Mięguszowiecka (2159 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Czarny (2410 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Pośredni (2393 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Wielki (2438 m n.p.m.), Cubryna (2376 m n.p.m.), Mnich (2070 m n.p.m.).
Od zachodu:
  • Szpiglasowy Wierch (2172 m n.p.m.), Miedziane (2233 m n.p.m.), Opalony Wierch (2115 m n.p.m.).

Panorama nad Morskim Okiem.

Panorama nad Morskim Okiem.
Panorama nad Morskim Okiem.

Widok przed nami jest ogromnie fascynujący. U stóp mamy najpiękniejsze jezioro tatrzańskie, jedno z piękniejszych górskich jezior Europy. W przełomowym dla turystyki górskiej roku 1873, znany nam Walery Eljasz-Radzikowski, rzekł słowa, które właśnie w tym momencie przemówiły do naszej świadomości:
„Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić,
znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża.”
Morskie Oko - widok w kierunku Rysów i Żabiej Przełęczy.
Morskie Oko - widok w kierunku Rysów i Żabiej Przełęczy.

Morskie Oko - widok w kierunku Mięguszowieckich Szczytów.
Morskie Oko - widok w kierunku Mięguszowieckich Szczytów.

Morskie Oko - widok w kierunku Mnicha.
Morskie Oko - widok w kierunku Mnicha.

Widok na Rysy z nad Morskiego Oka.
Widok na Rysy z nad Morskiego Oka.

Rysy (słow. Rysy, niem. Meeraugspitze, węg. Tengerszem-csúcs, 2503 m n.p.m.).
Rysy (słow. Rysy, niem. Meeraugspitze, węg. Tengerszem-csúcs, 2503 m n.p.m.).

Od kilkunastu minut od zachodu zaczęły napływać chmury. Znajdują się jednak na tyle wysoko, że nie schowały zupełnie wspaniałych tatrzańskich szczytów. Udało się nam zrobić trochę ładnych zdjęć, ale jesteśmy pewni, że nie są one w stanie wyzwolić tylu pozytywnych emocji, jakie pojawiły się u nas właśnie teraz. Gdyby nie mroźna aura z pewnością posiedzielibyśmy jeszcze długo nad jego brzegiem. Czas jednak zagrzać się, odpocząć i coś zjeść w stojącym obok Schronisku PTTK.

Przyjemna schroniskowa atmosfera, smaczny posiłek rozleniwia nas - nie chce nam się wracać do domu. Godzina jest wczesna, a wracając szosą na pewno nie zbłądzimy nawet po zmroku. – Ale ostatniego busa z Palenicy Białczańskiej do Zakopanego macie o godzinie 17.20 - dowiadujemy się przypadkiem. No to musimy lecieć. Właśnie mija 15.20, a znaki turystyczne i mapy podają, że do Palenicy Białczańskiej mamy blisko 2 godziny marszu. Nie pozostaje nam nić innego, jak pożegnać się i wyruszyć w drogę powrotną. Po wyjściu ze schroniska robimy jeszcze tylko kilka fotek i szybkim krokiem schodzimy.

Dolina Rybiego Potoku. W drodze do Palenicy Białczańskiej.
Dolina Rybiego Potoku. W drodze do Palenicy Białczańskiej.

Robi się ciemno, ale zmrok zapada tu troszkę później niż w Krakowie. W ciemnościach, ale bez konieczności wyciągania czołówek, docieramy do Palenicy Białczańskiej jeszcze przed godziną 17.00. Nieźle. Bus już czeka. Zrobiło się ciepło, czym zaskoczony jest nawet tutejszy góral, który powiada, że jeszcze godzinę temu było tu co najmniej -15°C. No cóż, nie po raz pierwszy tego dnia zostaliśmy przez naturę mile zaskoczeni.


Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas