Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CRH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CRH. Pokaż wszystkie posty
Wspomnienia, oj te wspomnienia tkwią w naszej pamięci, niektóre bardziej, niektóre mniej żywe. Z upływem czasu łączy nas z nimi coraz dłuższa nić czasu. Końcówka czerwca roku 2011, wioska Rzepedź leżąca na granicy Beskidu Niskiego i Bieszczadów – to czas i miejsce, do których chce się wracać. To były dni do których po latach wraca się otaczając je woalem nostalgicznej magii.


49. CENTRALNY RAJD HUTNIKÓW
RZEPEDŹ-2011
23-26 czerwca 2011 r.

Rzepedź - niepozorna wioska położona w dolinie Osławy i Osławicy, na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów... a jednak dzień 25 czerwca 2011 roku ma zapisać się w kartach historii tej wioski, jako dzień prawdziwego oblężenia turystycznego. Ów dzień zapisać ma się również w kartach historii ośmiu grup turystycznych zmierzających do niej, gdzie przy OTW "Pod Suliłą" przygotowano dla nich metę w ramach 49 Centralnego Rajdu Hutników. Co to będzie, co to będzie... ten tylko się dowie kto tam będzie, albo czytał to będzie dalej.

Przygotowania do 49 Centralnego Rajdu Hutników trwały już od wielu miesięcy. Niewątpliwie impreza ta wymagała szeregu przedsięwzięć organizacyjnych na różnych płaszczyznach. Ten etap mamy już jednak za sobą. Wszystko jest już przygotowane i czekamy na uczestników... Wędrówka grup zmierzających do Rzepedzi jeszcze trwa. Zbliża się godzina 12.00 i wtem rozlega się Hejnał Mariacki nadawany przez Polskie Radio - to również sygnał otwarcia mety 49 Centralnego Rajdu Hutników. Minęła godzina 12.00 i znów czekamy... Słoneczko zaczyna coraz bardziej dogrzewać, chmury majaczą na niebie. Mija 13.00... czekamy dalej... Zbliża się 13.15 i są, są, są pierwsi!

Połączone siły pomarańczowo-czarnych. ArcelorMittal Poland S.A. O/Zdzieszowice. Nr 1 i Nr 2.
Połączone siły pomarańczowo-czarnych.
ArcelorMittal Poland S.A. O/Zdzieszowice. Nr 1 i Nr 2.

Do mety zbliża się pierwsza grupa turystyczna. Powiewają nad nią pomarańczowo-czarne flagi, a więc to połączone siły dwóch grup ze Zdzieszowic, przybyłych z Górnego Śląska, aż z opolskiego. Członkowie grupy radośnie wymachują kolorowymi chustami. Są coraz bliżej, a do naszych uszu dociera gromki śpiew:
Te opolskie dziouchy, wielkie paradnice,
kazały se poszyć czerwone spódnice.
Sza, la, la, sza, la, la, sza, la, la, la,la, la
kazały se poszyć czerwone spódnice

Czerwone spódnice, białe zapaśnice,
zańdą na muzyka, stoją jak maśnice.
Sza, la, la

Stoją jak maśnice, gryfnie wyglądają,
ale w tańcu chłopcom po butach deptają.
Sza, la, la

(słowa: Piotr Janczerski, muzyka: Jerzy Krzemiński)
Na następnych uczestników długo nie trzeba było czekać. Ledwo co minęła godzina 13.30 i już pojawili się następni, ale... któż to, czy to aby na pewno turystyczna grupa wędrowna. Widać dorodne panny w bieli, od której promieniuje czystość ducha i radość istnienia, a wszystkie te panny mają wianki na głowie! Czyżby były do wzięcia? No nie wiem, bo wśród nich idą dumni kawalerowie z pochodniami w ręku - niosą do nas ogień, symbol śmierci i praprzyczyny. Czy to jeszcze dziś, czy też czas się cofnął, bo to Noc Świętojańska prezentowana przez grupę z Koła PTTK Zakładu Stalowniczego Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie pod wodzą Janusza Pustułki.

Panny pląsają przed sceną 49 CRH, a kawalerowie zatrzymują się układając z pochodni watrę, która płonąc przywołuje nam wspomnienie dawnych czasów oraz pamięć o ludziach, którzy odeszli. To budzi w nas poczucie wspólnoty i przywołanie tradycji.

Noc Świętojańska. Koło PTTK Zakładu Stalowniczego Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.
Noc Świętojańska.
Koło PTTK Zakładu Stalowniczego Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.

Wnet panny wianki z głów zrzucają i wtedy właśnie niebo zapłakało. Cóżeście panny uczyniły!
Im deszcz nie przeszkadza i wciąż śpiewają:
Przybyliśmy do Rzepedzi
Tam Komandor Halo siedzi
I jego świta
Dziś na mecie nas wita
Nad brzegami Osławicy
"Witajcie nam stalownicy"

Mamy z sobą "cud" dziewczyny
Asie, Jasie i Haliny
Każda milutka
Grzechu warta calutka
Taki atut posiadamy
Konkurencję wydutkamy

Pierwsze miejsce zdobędziemy
Do Krakowa zawieziemy
Na nic układy
My i tak damy rady
Bo jesteśmy Stalownicy (Bo jesteśmy Stalowniki)
Mittalowi pracownicy (Nieugięte skurczybyki)

Za rok znowu się spotkamy
Komandorze ostrzegamy!
Mocni będziemy
W walce też nie spoczniemy
O formę się nie boimy
Konkurencję zwyciężymy!!!

(słowa: Janusz Pustułka, melodia ludowa słowacka)
Po pląsach panien zrzucających wianki z głów o godzinie 14.00 następna grupa w strugach deszczu maszerować musi. Ależ ona wielka, chyba z półtorej setki wędrowców zmierza teraz ku nam. Deszczu się nie boją, ależ to grupa zaprawiona. Aaa... wszystko jasne, bo prowadzi ją znany wszystkim Rysiek Wawiórko - o tak, to ten właśnie Rysiek, któremu diamentowo uległy najdłuższe szlaki w Polsce, i Beskidzki, i Sudecki.

Deszczu się nie boją... M.O.Z.NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" ArcelorMittal Poland S.A. O/Kraków. (fot. G. Szczotka).
Deszczu się nie boją...
M.O.Z.NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" ArcelorMittal Poland S.A. O/Kraków. (fot. G. Szczotka).

Dawaj Rysio, dawaj grupa z M.O.Z.NSZZ "SOLIDARNOŚĆ" ArcelorMittal Poland S.A. O/Kraków - rozgońcie te deszczowe chmury. Już gitara zagrzmiała, a z gardeł wędrowców popłynęło:
Gdzieś w Tatrach burza hula
A w Gorcach wieje wiatr
Tęsknota mnie otula
I gór mi moich brak.

Zabrały serce moje
Zauroczyły mnie
Tak chciałabym znów ujrzeć
Te szczyty w szarej mgle.

Rozległe połoniny
Tarnicy wniosły krzyż
I Rawki jarzębiny
Czerwone skoro świt.

Zabrały serce moje
Zauroczyły mnie
Bieszczady, o Bieszczady
Ja do was wracać chcę.

Wyniosła Sokolica
Widokiem wabi swym
Dunajca bystre wody
Korony łączą trzy.

Zabrały serce moje
Zauroczyły mnie
Pieniny, ach Pieniny
Ja do was wrócić chcę.

Schronisko pod Śnieżnikiem
Tam niezmierzona dal
Jagody i maliny
A z nieba słońca żar.

Zabrały serce moje
Zauroczyły mnie
Sudety moje góry
Ja do was wracać chcę.

(słowa Maria Baszuro, do melodii "Na morzu burza hula")
Przestało lać, a słońce znów zaczęło wyglądać spomiędzy chmur. Jest 14.15. Do naszych uszu zaczynają od czasu do czasu docierać dźwięki trąby. Kolejna grupa zbliża się do mety. Już widać potężny transparent Koła PTTK w Zakładach "Stalprodukt" w Bochni. Znów gra gitara, a turyści śpiewają:
Ktoś przed laty pomysł miał;
Rajd Hutników stworzył nam.
Dziś w tym Halo wiedzie prym,
pracy reszty nie umniejszam.
Jadą huty ze wszech stron
by rajdowi nadać ton.
Znów "Wawiórki" zdeklasują
obecnością ponad sto,
a Stalownia nie zaprzeczy
teatrowi stroje wietrzy.
Emerytom brakło sił
i rażąco dali w tył.
My jesteśmy z Bochni brać
też na puchar jest nas stać.
Bawmy się więc wszyscy wkoło
by wspominać rajd wesoło.
Znów gra gitara, a turyści śpiewają. Koło PTTK w Zakładach "Stalprodukt" S.A. w Bochni.
Znów gra gitara, a turyści śpiewają.
Koło PTTK w Zakładach "Stalprodukt" S.A. w Bochni.

Milknie śpiew, ale grupa nie kończy jeszcze swojej prezentacji... o nie, nie, na tym to nie koniec, bowiem nagle na scenę wychodzi Jožin z Bažin, ale czy prawdziwy? Nie jest to takie ważne, bo znów gra muzyka, a Jožin podryguje w niecodziennym tańcu.

W między czasie dociera kolejna grupa turystyczna z ArcelorMittal Poland S.A. O/Sosnowiec.
Ore, ore, szabadabada amore,
Hej, amore szabadabada...
ArcelorMittal Poland S.A. O/Sosnowiec. (fot. G. Szczotka).
ArcelorMittal Poland S.A. O/Sosnowiec. (fot. G. Szczotka).

Robi się bardzo ciasno, bo mija godzina 14.30 i znów ktoś zbliża się do mety, ale tym razem jest to niezwykle kolorowy korowód. Czyżby przebierańcy? Nie! To najprawdziwsze krakusy ze swoimi prześlicznymi krakowiankami. Jakby mało tego było, jeszcze pośród nich lajkonik hasa, obijając wszystkich swą buławą i rozdając słodkości. Jest też ogromniasty Smok Wawelski, idzie cały i zdrowy, nikogo nie pożera, wszystkich wokół ciepło pozdrawia. Przy nim o dziwo skacze Szewczyk Dratewka z owieczką! Rozpoczęły się tańce i śpiewy w wykonaniu grupy prowadzonej przez Agatę Karwowską z Klubu Turystyki Górskiej "Wierch" Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.

Czyżby przebierańcy? Klub Turystyki Górskiej "Wierch" Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.
Czyżby przebierańcy?
Klub Turystyki Górskiej "Wierch" Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.
Ten Lajkonik, nasz Lajkonik
Po Rzepedzi ciągle goni
Lajkoniku laj, laj, poprzez caly kraj, kraj,
Lajkoniku laj, laj, poprzez cały kraj.

Hej z Krakowskiego Rynku
Turyści zjechali, turyści zjechali.
Przywieźli ze sobą mariackie hejnały,
Przywieźli ze sobą mariackie hejnały.

Ten Lajkonik...

Hej na beskidzkich szlakach
maki i powoje, maki i powoje.
Turyści przybyli w kolorowych strojach,
Turyści przybyli w kolorowych strojach.

Ten Lajkonik...

Hej przybyli potańczyć
na rajdzie w Rzepedzi, na rajdzie w Rzepedzi.
By się Wam pokazać z tej krakowskiej ziemi,
By się Wam pokazać z tej krakowskiej ziemi.

Ten Lajkonik...

Hej my Komandorowi
też sie dziś kłaniamy, też sie dziś kłaniamy.
Klucz od miasta bramy w ręce mu składamy,
Klucz od miasta bramy w ręce mu składamy.

Ten Lajkonik...

(słowa na podstawie oryginalnego tekstu Ewy Szelburg-Zarembiny: Agata Karwowska, Dorota Szala, mel. trad.)
I faktycznie, w tym momencie formuje się delegacja zmierzająca do komandora 49 Centralnego Rajdu Hutników z kluczem od miasta bramy.

Na kilka minut przed 15.00 na horyzoncie znów pojawiają się wędrowcy. Zdążyli w ostatniej chwili, bo jeszcze parę minut i meta byłaby zamknięta. Idą nieugięci przed siebie, a nad nimi powiewa flaga CMC Zawiercie S.A. Są na miejscu, zdążyli! Lecz zamiast pieśni, wiersz piękny specjalnie na tą okazję przygotowali:
Już czterdziesty dziewiąty raz
spotykamy się tu wraz.
Więc tradycje podtrzymujmy
i sponsorom podziękujmy.
Niech idea dalej trwa,
naśladowców zawsze ma.
A my śmiejmy się i bawmy
we wspomnieniach pozostawmy
chwile razem tu spędzone,
zimnym piwkiem umilone.
a potem acapella zaśpiewali:
Bo wszyscy hutnicy to jedna rodzina;
starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna.
Bo wszyscy hutnicy to jedna rodzina;
starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna.

Hej, hej, bawmy się!
Hej, hej, śmiejmy się!
Hej, hej, bawmy się!
Hej, hej, śmiejmy się!
Ledwo zdążyli, ale najważniejsze, że zdążyli i są już z nami. CMC Zawiercie S.A.
Ledwo zdążyli, ale najważniejsze, że zdążyli i są już z nami.
CMC Zawiercie S.A.

To byli już ostatni wędrowcy, ostatnia prezentacja drużyny i pewnie z tego powodu niebawem niebo znów ulewnie zapłakało, ale tylko na chwilę.

Nasz Lajkonik, ten Lajkonik, nawet deszczu się nie boi... (a co za kowboj podpierniczył Lajkonikowi buławę?)
Nasz Lajkonik, ten Lajkonik, nawet deszczu się nie boi...
(a co za kowboj podpierniczył Lajkonikowi buławę?)

W trakcie trwania imprezy zespoły turystyczne sukcesywnie przystępowały do różnorodnych konkursów sprawnościowych oraz testu z wiedzy turystycznej o Beskidzie Niskim i Bieszczadach. Po podsumowaniu wszystkich wyników główne trofeum 49 Centralnego Rajdu Hutników zdobyło Koło PTTK Zakładu Stalowniczego Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie. Gratulacjom nie było końca, nie tylko zwycięskiej drużynie, ale też wszystkim pozostałym uczestnikom rajdu za pomysłowość artystyczną, sportowego ducha walki oraz stworzony klimat. Cóż... w końcu 49 Centralny Rajd Hutników zgromadził ścisłą awangardę turystyczną.

Był to czas walki o puchary...
Był to czas walki o puchary...
...był czas wspomnień...
...był czas wspomnień...
...i czas wspólnej zabawy.
...i czas wspólnej zabawy.
Była to prawdziwa biesiada turystyczna, w sensie dosłownym, jak też pod względem duchowym, bowiem spotkanie na mecie turystycznej było też okazją do wielu wspomnień z przebytych szlaków turystycznych, ze spotkań z otaczającą przyrodą i urzekającymi pejzażami górskimi. Gawędziarstwo nie miało końca. Poza tym rajd ten, jak co rok miał również charakter promocji turystyki aktywnej, która z roku na rok staje się popularniejsza, szczególnie jej górskie odmiany. Wędrówka górska ogarnia pasją coraz większe rzesze ludzi. Nie powinno to dziwić, bowiem wiadomo, że niesie ona za sobą nie tylko walory poznawcze, ale wiele innych pozytywnie wpływających na nasze zdrowie, kondycję, sprawność, samopoczucie, witalność. Ma też niebagatelny wpływ na wychowanie społeczne, ucząc wzajemnej współodpowiedzialności i troski o drugiego człowieka, przyjaźni i życzliwości. Takie elementy są wręcz koniecznością na trasie górskiej wędrówki, podczas której nierzadko dochodzi do sytuacji, gdzie w trudzie wędrówki trzeba wesprzeć swojego współtowarzysza, niekiedy udzielić mu pomocy, by wspólnie pokonać górę, a potem bezpiecznie zejść w doliny. Wędrówka turystyczna utrwala takie zachowania, czyniąc je niemalże odruchem bezwarunkowym w życiu codziennym.

Najmłodsza uczestniczka rajdu, 3-miesięczna Natalka z mamą, dziadkiem i babcią.
Najmłodsza uczestniczka rajdu
3-miesięczna Natalka
z mamą, dziadkiem i babcią.
Wśród uczestników 49 Centralnego Rajdu Hutników zauważyć można było całe rodziny. Przybyło wielu rodziców ze swoimi dziećmi, a nawet babcie i dziadkowie. To efekt pięknej inicjatywy PTTK mającej na celu budowanie i wzmacnianie więzi w rodzinie, pogłębianie wzajemnych relacji oraz kształtowanie cech i postaw pożądanych w życiu rodzinnym i społecznym. Nie bez powodu rok 2011 został ogłoszonym przez Zarząd Główny PTTK "Rokiem Turystyki Rodzinnej" w PTTK.

Osiągnięcie szczytnych celów, jakie niesie za sobą turystyka nie była by możliwa, gdyby nie ogromne zaangażowanie i serce ludzi - pasjonatów turystycznych, naszych koleżanek i kolegów. Imprezy propagujące chlubne idee, takie jak zakończony już 49 Centralny Rajd Hutników, są też zasługą różnych instytucji i organizacji, które udzieliły niezbędnej pomocy i wsparcia. Pamiętajmy o tym i cieszmy się razem ze wspólnie spędzonego czasu, bo przecież szybko przeminął, a chciałoby się, aby jeszcze trwał.

Organizatorzy 49 CRH "Rzepedź-2011".
Organizatorzy 49 CRH "Rzepedź-2011".



Zabieramy stąd wiele niezapomnianych chwil, wiele wzajemnie ofiarowywanej dobroci i energii. Niech niosą nas one po szlakach, a także w każdym innym miejscu, w domu, pracy, szkole, na ulicy, czy osiedlu.

Dorota i Marek Szala


Powyższy tekst ukazał się pod tytułem „Hutnicy w Rzepedzi” w nr 1/2012 kwartalnika „Gościniec” oraz na stronie Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie. Ilustrują go nasze własne fotografie, jak również autorstwa Grzegorza Szczotki z Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie.

LINKI DO RELACJI Z TRAS TURYSTYCZNYCH:
Bieszczadzkie bukowe lasy
Bieszczadzkie połoniny


Udajemy się dzisiaj w góry poprzecinane licznymi sztolniami i podziemnymi przejściami, góry owiane tajemnicą i legendami wiążącymi się z górnictwem złota. Już dawno temu słyszeliśmy o nich różne opowieści. Jedne mówiły o chciwych właścicielach szybów, a inne o zasypanych górnikach, których nigdy nie odkopano - wciąż podobno można usłyszeć spod ziemi ich stukanie i nawoływania. Mówi się tu też o zaginionym mieście Rosenau, o którym krąży mrożąca krew w żyłach legenda.

Owe miasto zamieszkiwało ponoć germańskie plemię, które przybyło w średniowieczu z zachodu, uciekając przed szerzącym się chrześcijaństwem. Za dnia jego członkowie trudnili się handlem, zaś nocami na otaczających gród wzgórzach odprawiali obrzędy ku czci pogańskich bóstw. Podczas tych obrzędów składano krwawe ofiary ze schwytanych chrześcijańskich kupców i pielgrzymów, którzy zapuścili się w te rejony. Nabijano ich na pale, aby umierali w mękach. Któregoś dnia jednak Bóg stracił cierpliwość i wśród grzmotów i błyskawic przeklęte miasto Rosenau zapadło się pod ziemię. Nie pozostał po nim żaden ślad i dziś nikt już nie pamięta, gdzie dokładnie się znajdowało. A może nam uda się odnaleźć zaginione miasto Rosnau i jego skarby?

TRASA:
Sanktuarium MB Wspomożenia Wiernych „Maria Hilf” (730 m n.p.m.) [czerwona ścieżka dydaktyczna] Hřeben, rozc. (954 m n.p.m.) Příčný vrch (975 m n.p.m.) Hřeben, rozc. (954 m n.p.m.) [czerwona ścieżka dydaktyczna] Sanktuarium MB Wspomożenia Wiernych „Maria Hilf” (730 m n.p.m.)

Sanktuarium MB Wspomożenia Wiernych „Maria Hilf” Skansen „Zlatorudné mlýny”

OPIS:
Wtajemniczeni zapewne wiedzą już gdzie się obecnie znajdujemy. Zamierzamy wejść na najwyższy szczyt Zlatohorskiej vrchoviny o nazwie Příčný vrch (975 m n.p.m.), co w naszym ojczystym języku znaczy Góra Poprzeczna. Góra ta już od średniowiecza była miejscem wydobycia złota oraz innych metali, takich jak ołów, miedź czy piryt. Funkcjonujące tutaj kopalnie zostały zamknięte w grudniu 1993 roku, a szyby i chodniki o łącznej długości 120 km zostały w większości zasypane ze względu na bezpieczeństwo.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf

Příčný vrch będziemy podchodzić od wschodniej strony góry, gdzie w ciszy i wśród pięknej górskiej przyrody stoi sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf. Świątynia ta wybudowana została w 1995 roku na kamieniu węgielnym poświęconym przez Jana Pawła II, w miejscu wcześniejszej, która została zniszczona w okresie komunizmu. Historia tego miejsca rozpoczęła się wiele lat temu, gdy pewna kobieta chroniąc się tutaj przed wojskami szwedzkimi urodziła syna, Marcina. W 1718 roku córka urodzonego w tych niezwykłych okolicznościach mężczyzny, spełniając wolę swojego ojca zamawia u malarza Šimona Schwarzera obraz „Madonna z dzieciątkiem”. Zawiesza go w leśnej ciszy, na starej jodle, pod którą narodził się tato. Wkrótce obraz przyciąga licznych pielgrzymów - czcicieli Matki Bożej. Odnotowane zostają też pierwsze uzdrowienia. Dziesięć lat po powieszeniu obrazu wybudowana zostaje tutaj drewniana kaplica, którą później zastępuje murowany kościół. Pozostałością po tamtej świątyni jest kapliczka nad źródłem wody, której przypisywane są właściwości lecznicze i uzdrawiające.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf.
Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf.

Ołtarz we wnętrzu świątyni.
Ołtarz we wnętrzu świątyni.

Krucyfiks zawierający pozostałości krzyży zniszczonych w latach 1956-1973.

Kapliczka ze źródełkiem - pozostałość po wcześniejszej świątyni.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf.
Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych - Maria Hilf.

Příčný vrch

Po zwiedzeniu świątyni o godzinie 10.00 ruszamy w górę kierując się czerwoną ścieżką dydaktyczną. Po 10 minutach osiągamy grzbiet z rozstajem Výr (795 m n.p.m.). Z prawej strony w odległości około 50 metrów widoczna jest duża wychodnia skalna wieńcząca wypiętrzenie o wysokości 798 m n.p.m. Z naprzeciwka pojawia się niebieski szlak z miasta Zlaté Hory przechodzący obok ruin zamku Edelštejn, który niegdyś chronił kopalnie kryjące bogate pokłady złotego kruszcu. Szlak ten biegnie wraz z naszą ścieżką dydaktyczną na południowy zachód, gdzie też się kierujemy.

Początek podejścia.
Początek podejścia.

Rozstaj Výr (795 m n.p.m.).
Rozstaj Výr (795 m n.p.m.), w głębi widać wychodnię skalną wieńcząca wypiętrzenie 798 m n.p.m.

Szeroką leśną dróżką spokojnie maszerujemy. Niebawem droga rozwidla się. Znaki prowadzą na prawo na wybrzuszenie z widokową wychodnią (830 m n.p.m.). Lewa nieznakowana droga stanowi alternatywę, gdyż za wybrzuszeniem wracają na nią niebieskie znaki szlaku i czerwone ścieżki dydaktycznej. Warto jednak nie omijać stromego zbocza, gdyż z niego rozpościera się wspaniały widok na Przedgórze Paczkowskie. Widać też stąd Górę Parkową, która wygląda stąd jakby w ogóle nie była górą tylko niewielkim zalesionym wyniesieniem. Przed Górą Parkową mamy wioskę Podlesie (niem. Schönwalde) ze strzelistą wieżą kościoła św. Jerzego. Po drugiej stronie Góry Parkowej widać Głuchołazy.

Wybrzuszenie z widokową wychodnią (830 m n.p.m.).
Wybrzuszenie z widokową wychodnią (830 m n.p.m.).

Panorama na Przedgórze Paczkowskie.

Panorama na Przedgórze Paczkowskie.

Panorama na Przedgórze Paczkowskie.
Przedgórze Paczkowskie.

Widokowa wychodnia (830 m n.p.m.).
Widokowa wychodnia (830 m n.p.m.).

Ładna panorama pojawia się jeszcze trochę dalej, po powrocie na drogę gruntową, zanim ta zagłębi się w lesie. Pojawia się widok na fragment miasteczka Zlaté Hory położonego u stóp naszej góry. Maszerujemy dalej wygodną leśną dróżką, przez większość część czasu dość łagodnie nabierając wysokości. Na rozstaju Hřeben rozstajemy się z czerwoną ścieżką dydaktyczną i wchodzimy na turystyczny szlak koloru czerwonego, który wchodzi na górę po północno-zachodnich zboczach. Wchodząc na ten szlak gwałtownie zmieniamy kierunek marszu na południowo-wschodni. Po kolejnych kilku minutach, o godzinie 10.50 zdobywamy zalesiony szczyt Příčný vrch (975 m n.p.m.).

Fragment szlaku z widokiem na Przedgórze Paczkowskie.
Fragment szlaku z widokiem na Przedgórze Paczkowskie.

Widok na Biskupią Kopę.
Widok na Biskupią Kopę.

Zlaté Hory.
Zlaté Hory.

Przed rozstajem Hřeben.
Przed rozstajem Hřeben.

Na szczycie odpoczywamy, posilamy się i oglądamy dawną sztolnię złota, ogrodzoną drewnianymi barierkami. W drogę powrotną wyruszamy o godzinie 11.05 schodząc tymi samymi szlakami i do tego samego miejsca, gdzie czeka na nas autokar. Przemieszczamy się w inny rejon Zlatohorskiej vrchoviny, gdzie zobaczymy jak dawniej pozyskiwano złoto ze złotonośnego kruszcu.

Příčný vrch (975 m n.p.m.).
Příčný vrch (975 m n.p.m.).

Příčný vrch - pozostałości po dawnych wyrobiskach i sztolniach.
Příčný vrch - pozostałości po dawnych wyrobiskach i sztolniach.
Příčný vrch - pozostałości po dawnych wyrobiskach i sztolniach.



Zlatorudné mlýny

Złoto w okolicznych górach odkryto w XIII wieku. W ciągu kilkusetletniej eksploatacji złóż wydobyto tutaj łącznie około 3 tony złota. Příčný vrch posiadał bogate złoża złotonośne, wydajniejsze niż te, które znajdowały się w Złotym Stoku. Złoto wydobywano tu jeszcze do 1989 roku, a zaprzestano jego wydobycie ze względu na wysokie koszty wydobycia. Złoto w dalszym ciągu znajduje się w tamtejszych rudach.

Zlatorudné mlýny.
Zlatorudné mlýny.

W skansenie „Zlatorudné mlýny” można zobaczyć funkcjonalny młyn złotonośnych rud o napędzie wodnym, które niegdyś były tutaj powszechnie spotykane. Są pomniejszoną repliką tych z przeszłości. Odtwarzając je zachowano oryginalną technologię połączeń elementów drewnianych (za pomocą piór, wpustów i klinów). Mechanizmy młynów napędzane są siłą strumienia w systemie nadsiębiernym, w którym strumień wody kierowany jest na górną część koła za pomocą specjalnej rynny. Dawniej częściej spotykane były młyny o napędzie podsiębiernym, gdyż było to technologicznie prostsze ze względu na to, iż koła młyńskie były wówczas o wiele większe (miały po kilkanaście metrów średnicy, a więc łatwiej było puścić strumień wody pod takim kołem).

Wejście do sztolni.
Zwiedzanie skansenu odbywa się w towarzystwie przewodnika, który oprowadza po budynkach i opowiada o tym jak to się robiło, by ze skały wydobyć złoto. W pierwszym z budynków prezentuje kruszarkę młotkową do rozdrobnienia skały (rudy). To pierwsza faza przetwarzania urobku. Odpowiedni mechanizm porusza drewnianymi stemplami, które miarowo uderzają w surowy urobek, rozdrabniając go na żwir. Rozdrobniona ruda przenoszona jest do młyna, który mielił ją, aż do uzyskania tzw. mączki. Mączkę tą poddawano następnie procesowi płukania na specjalnie przygotowanych misach. W wyniku umiejętnego płukania złoto, które jest cięższe od innych minerałów i związków odseparowywało się od nich opadając na dno misy. Tak kończyła się obróbka złotej rudy dla uzyskania drogocennego kruszcu. I w tenże sposób nasza wycieczka nabyła walorów poznawczo-edukacyjnych.


Kruszarka młotkowa do rozdrobnienia złotonośnej rudy.
Kruszarka młotkowa do rozdrobnienia złotonośnej rudy.

Kruszarka młotkowa do rozdrobnienia złotonośnej rudy - na misie widać rozdrobnioną rudę.
Kruszarka młotkowa do rozdrobnienia złotonośnej rudy - na misie widać rozdrobnioną rudę.

Młyn do mielenia rozdrobnionej rudy.
Młyn do mielenia rozdrobnionej rudy.

Gorączka złota.
Gorączka złota.
Gorączka złota.
Gorączka złota.


Żegnamy się z miasteczkiem Zlaté Hory o jakże bogatych tradycjach górniczych. Będąc tu można jeszcze wrócić do jego złotych lat, zaglądając tam gdzie nam się udało, albo poddać się gorączce złota uczestnicząc organizowanych tutaj mistrzostwach w płukaniu złota.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas