Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzepedź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzepedź. Pokaż wszystkie posty

4

Beskid Niski, Bieszczady
WSCHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 10        rozdział 23
Jesteśmy coraz bliżej doliny potoku Rzepedka. Jego źródeł poszukiwać należy na wysokości około 640 m n.p.m. w pasemku Połońskiego Wierchu i Rzepedki. W dolinie sadowiła się łemkowska wioska Rzepedź. Obecnie osada ta nazywana jest Starą Rzepedzią, bowiem Rzepedź rozrosła się w latach 60-tych XX wieku poza dolinę Rzepedki, gdy powstała część przemysłowa Rzepedzi - „Bieszczadzkie Zakłady Przemysłu Drzewnego. Centrum wsi znajduje się dzisiaj u zbiegu rzek Osławy i Osławicy. Jednak w czasach Łemków wieś skupiała się w dolinie potoku Rzepedka.


Rzepedź i Turzańsk e na mapie WIG z okresu międzywojennego.
[źródło: http://polski.mapywig.org/]
Rzepedź była lokowana jako wieś królewska w roku 1526, ale ludzie mieszkali tu już wcześniej. W roku lokacji wsi stała już w niej pierwsza cerkiew. Nazwa wsi wywodzi się z języka Wołochów, w którym „repede” oznacza szybki, bystry potok. W 1824 roku wybudowano we wsi zachowaną do dziś cerkiew greckokatolicką pw. św. Mikołaja. W 1896 cerkiew przebudowano i odnowiono. Według spisu z 1921 roku we wsi stało 141 domów, zamieszkałych przez 817 osób (745 grekokatolików, 44 rzymskich katolików i 28 Żydów). Po II wojnie światowej większość ludności Rusińskiej została przesiedlona w okolice Tarnopola. Pozwolono pozostać tylko nielicznym, zatrudnionym na kolei. Linia kolejowa przechodząca przez Rzepedź miała duże znaczenie strategiczne. Wybudowana 1872 roku przecinała Karpaty przez Przełęcz Łupkowską łącząc Węgry z Galicją, a docelowo miała łączyć Budapeszt i Lwów. Po wysiedleniach, w latach 60-tych XX wieku powstała część przemysłowa Rzepedzi - „Bieszczadzkie Zakłady Przemysłu Drzewnego”, które zatrudniały około 700 osób. Znajduje się ona u zbiegu rzeki Osławy i rzeki Osławicy.

Będąc w Rzepedzi trzeba wspomnieć o Janie Kantym Podoleckim, znanym pod artystycznym pseudonimem Jaśko z Beskidu, który przez 20 lat do roku 1840 mieszkał tutaj. Spędził w Rzepedzi szmat czasu badając kulturę Łemków (niezależnie od działalności społeczno-politycznej). Był jednym z pionierów turystyki i krajoznawstwa w Beskidach Wschodnich. Wędrował po nich zbierając pieśni i przyśpiewki ludowe, spisywał podania, zwyczaje i obrzędy Łemków.

Widać już drogę biegnącą przez dolinę, a także stojącą przy niej starą cerkiew. Wygląda inaczej niż te, które widzieliśmy na zachodzie Łemkowszczyzny. Też jest trójdzielna, ale ta trójdzielność nie jest tak bardzo wyrazista jak w cerkwiach zachodniołemkowskich. Poszczególne części cerkwi, prezbiterium, nawa i babiniec mają równą wysokość. Każda z nich zwieńczona jest wyniosłymi hełmami. Na osi cerkwi od strony babińca stoi okazała dzwonnica.

Rzepedź.
Rzepedź ze stoku Rzepedki. W dali po lewej widać wzniesienie Suliła.

Stok Rzepedki.
Stok Rzepedki.

Cerkiew w Rzepedzi zbudowano w 1824 roku. Najprawdopodobniej również w tymże samym roku została wzniesiona wolnostojąca dzwonnica. W 1896 roku dobudowano do cerkwi zakrystię i zmieniono pokrycie dachu. Teren cerkiewny otoczony jest kamiennym murkiem z drewnianą bramką. Konstrukcję tej bramki stanowią dwa słupy, które wspierają dwuspadowy daszek. Do babińca wchodzimy przez otwarty przedsionek, a następnie przez portal z wyrytą datą budowy świątyni. Między nawą a prezbiterium stoi ikonostas pochodzący z czasów budowy cerkwi, częściowo uzupełniony ikonami w 1896 roku. W rzędzie ikon namiestnych widzimy tylko dwie ikony. Przedstawiają Matkę Bożą i Chrystusa, w dotychczas odwiedzanych cerkwiach spotykaliśmy w ikonostasie cztery ikony namiestne. Są jednak dwa ołtarze boczne z końca XIX wieku, które niejako przedłużają rząd tych ikon. W prawym ołtarzu zobaczyć można patrona świątyni, czyli św. Mikołaja. Na tarasie chóru znajduje się bardzo ciekawa polichromia. Jedna z nich przedstawia cerkiew św. Mikołaja w Rzepedzi, zanim ją przebudowano w roku 1896. Na drugiej widać greckokatolicką katedrę w Przemyślu.

Cerkiew św. Mikołaja w Rzepedzi.
Cerkiew św. Mikołaja w Rzepedzi.

Dzwonnica przy cerkwi w Rzepedzi.
Dzwonnica przy cerkwi w Rzepedzi.


Polichromia na sklepieniu.
Polichromia na sklepieniu.

Przed carskimi wrotami.
Przed carskimi wrotami.

Ołtarz boczny z ikoną św. Mikołaja.
Ołtarz boczny z ikoną św. Mikołaja.

Balkon chóru.

Napis fundacyjny.
Napis fundacyjny.

Po północnej stronie cerkwi znajduje się cmentarz z nowymi i starymi nagrobkami. Wśród nich jest grób Teodora Majkowicza, urodzonego w 1932 roku w Rzepedzi. Był pierwszym wyświęconym księdzem greckokatolickim w powojennej Polsce. Zmarł w 1998 roku. Na cmentarzu pochowany jest również Stanisław Niezabitowski - oficer wojsk polskich podczas powstania listopadowego, późniejszy właściciel Rzepedzi.

Nagrobek po północnej stronie cerkwi.
Nagrobek po północnej stronie cerkwi.

Cmentarz przy cerkwi w Rzepedzi.
Cmentarz przy cerkwi w Rzepedzi.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.
Łemkowskie nagrobki.

Grób Teodora Majkowicza.
Grób Teodora Majkowicza.

Na Łemkowszczyźnie niewiele jest cerkwi takich jak ta w Rzepedzi. Wschodniołemkowski typ cerkiewny występuje tylko w dolinie i dorzeczu Osławy, na pograniczu etnograficznym z Bojkami. Większość cerkwi na Łemkowszczyźnie reprezentuje typ zachodniołemkowski. Rozróżniany jest jeszcze typ południowy, który występuje w zasadzie tylko w Słowacji. Jedynym tego rodzaju obiektem na obszarze Polski była nieistniejąca już dzisiaj cerkiew w Lipowcu. Różni się ona od typu zachodniołemkowskiego tym, że wieża świątyni nie spoczywa na ziemi, ale na konstrukcji babińca, a jej ściany nie są pochyłe lecz pionowe.

Podążamy w dół doliny wzdłuż krętego koryta Rzepedki. W wielu miejscach nad potokiem widać odsłonięcia fliszu. Zielone połacie ciągnące się w górę zboczy aż po ścianę drzew lasu zdobią masowo kwitnące mniszki. Widok zielonożółtego miksu wpływa ożywiająco. Mieszanka tych barw pobudza do życia. Osiągamy szosę wojewódzką, skręcamy w prawo. Niebawem po prawej mijamy rzymskokatolicki kościół parafialny pw. św. Maksymiliana Kolbego wybudowany w 1982 roku. Wcześniej wierni kościoła rzymskokatolickiego uczęszczali na nabożeństwa do Komańczy, albo do cerkwi w Rzepedzi gdzie praktykowany był obrządek rzymskokatolicki, później naprzemiennie z greckokatolickim, aż do 1987 roku, kiedy grekokatolicy otrzymali cerkiew na wyłączność.

Droga wojewódzka nr 892 w miejscu odejścia szosy do Starej Rzepedzi (Rzepedź Wieś).
Droga wojewódzka nr 892 w miejscu odejścia szosy do Starej Rzepedzi (Rzepedź Wieś).

Osława z drogi do Turzańska.
Osława z drogi do Turzańska.

Znajdujemy się na styku trzech religii. Na łemkowszczyźnie można odnaleźć wiele takich miejsc, gdzie różne religie funkcjonują równolegle. Wkrótce drogą wojewódzką przekraczamy najpierw Osławicę, a potem przed Zakładem Przemysłu Drzewnego „Nowy Styl” skręcamy w lewo na boczną szosę i przechodzimy mostem nad Osławą, która stanowi naturalną granicę między Beskidem Niskim a Bieszczadami. Wchodzimy do Turzańska. Dalej poboczem szosy idziemy w górę doliny wspinającej się ku wschodowi na przełęcz pod Suliłą. Mijamy starą chyżę łemkowską i po chwili z lewej widzimy kolejną świątynię stojąca na wzniesieniu. Jest to cerkiew prawosławna pw. św. Michała Archanioła (dawniej była greckokatolicka), kolejna łemkowska cerkiew typu wschodniołemkowskiego.

Chyża w Turzańsku.
Chyża w Turzańsku.

Cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła w Turzańsku.
Cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła w Turzańsku.

Krzyż ustawiony w 1988 roku na pamiątkę 1000-lecia Chrztu Rusi.
Krzyż ustawiony w 1988 roku
na pamiątkę 1000-lecia Chrztu Rusi.
Cerkiew w Turzańsku wybudowano w latach 1801-1803. Przy prezbiterium posiada dobudowane zakrystie posiadające odrębne zwieńczenia kopułami. Potem, w 1817 roku dobudowano wolnostojącą dzwonnicę, która uważana jest za najwyższą wolnostojącą dzwonnicę w polskich Karpatach. Na terenie cerkiewnym otoczonym kamiennym murkiem, nieopodal świątyni stoi krzyż ustawiony w 1988 roku na pamiątkę 1000-lecia Chrztu Rusi. Wewnątrz cerkwi kryje się m.in. kompletny ikonostas z 1895, a w babińcu malowidło ukazujące Chrystusa w chacie łemkowskiej, zaś na parapecie chóru św. Olga poucza św. Włodzimierza oraz Łemko siejący zboże. Wspaniałe wnętrze może uda się nam obejrzeć w innym terminie, bo dzisiaj jest to niestety niemożliwe z powodu choroby opiekuna cerkwi. Malowniczo położona cerkiew zachwyca. Jak każda idealnie wkomponowuje się w kulturowy krajobraz Łemkowszczyzny. Obiekt ten w 2013 został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła w Turzańsku.
Cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła w Turzańsku.

Furta na teren cerkiewny.
Furta na teren cerkiewny.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.

Łemkowskie nagrobki.
Łemkowskie nagrobki.

Cerkiew prawosławna św. Michała Archanioła w Turzańsku.
Cerkiew św. Michała Archanioła w Turzańsku na tle zachodzącego słońca.

Turzańsk był lokowany w 1514 roku na prawie wołoskim. W 1657 roku został spustoszony najazdem Rakoczego. Odrodził się jednak. Pod koniec XIX wieku liczył 93 domostw i 676 mieszkańców (627 grekokatolików, 35 żydów, 14 rzymskich katolików). W przededniu II wojny światowej stało tu 135 domostw. Po wojnie wieś została wysiedlona podczas akcji „Wisła”, a do opuszczonej wsi sprowadzili się Polacy. Kilkanaście rodzin łemkowskich powróciło tu w 1956 roku.

W dorzeczu rzeki Osławy, gdzie łączą się Beskid Niski i Bieszczady zachowały się najdalej na wschód położone cerkwie łemkowskie, są tak strzeliste jak te na zachodzie. Osława (ukr. Ослава) wyznacza granicę między Beskidem Niskim i Bieszczadami. Jej źródła znajdują się na południowo-zachodnich stokach Matragony w granicznym paśmie Bieszczadów. W dolinie Osławy, w dolinach bocznych znajdowały się ostatnie na wschodzie wioski zamieszkane w większości przez rusińskich Łemków. Wspominają o nich wschodniołemkowskie cerkwie.


4

Beskid Niski, Bieszczady
WSCHODNIE KRAŃCE
ŁEMKOWSZCZYZNY
dzień 10        rozdział 22
Wiosenny czas nastał. Bociany powróciły już z afrykańskiego zimowiska. Przemierzyły dolinę Nilu, ominęły morza, pokonały chwile niepogody i inne trudności. Zwykle wracają do tych samych zeszłorocznych gniazd. Nie mają powodów szukania innych miejsc gniazdowania, jeśli w dotychczasowym okres lęgowy był udany. Jeżeli jednak jest inaczej, to w takich sytuacjach nie przenoszą się zbyt daleko i osiedlają się nie dalej niż w sąsiedniej wsi. Wolą wychowywać swe potomstwo w dobrze znanym sobie terenie. Nie muszą tracić czasu na poznawanie go i od razu mogą czerpać z niego to co potrzebne im do życia. Gdy zaś zatęsknią do poprzednich włości mogą bez problemów do nich pofrunąć w odwiedziny i zobaczyć je znów.

TRASA:
Karlików – Przybyszów – Połoński Wierch, Szeroki Łan (688 m n.p.m.) – Rzepedka (708 m n.p.m.) – Rzepedź

OPIS:
Bocian biały (Ciconia ciconia).
Bocian biały (Ciconia ciconia).
Dawno temu bocianie kolonie gniazdowały w zadrzewieniach, podmokłych obszarach zalewowych rzek. Powracające na obszary lęgowe bociany są zwiastunem wiosny, czyli czasu kiedy z zieleniących się łąk i kwitnących drzew promieniuje życie. Ich przylot przynosi człowiekowi radość, bo wtedy ziemia budzi się do życia, otulona świeżą zielenią. Człowiek był i jest do bocianów przyjacielsko nastawiony, a te odwzajemniły się zaufaniem gnieżdżąc się w ludzkich obejściach. Ludzie wierzą, że bocian przynosi pomyślność, dobrą wróżbę, dlatego również sami zachęcają je do zakładania gniazd w obrębie gospodarstw. Mówiono „szczęśliwy dom, gdzie boćki są”. Ponoć bociany zakładają swe gniazda, w miejscach, gdzie nigdy nie biją pioruny, a więc dają bezpieczeństwo dla domu. Bocianie gniazdo jest symbolem szczęścia i obfitości plonów dla gospodarstwa. Tego roku pojawiło się ich mnóstwo na wschodnich krańcach Łemkowszczyzny.

Zapewne pod koniec kwietnia 1947 roku mieszkańcy Łemkowszczyzny również wyczekiwali dobrej wróżby, lecz nie spodziewali się, że zmiana jaka lada dzień miała nadejść odmieni ich los w zupełnie innym kierunku, na zawsze i bezpowrotnie. Nic już nie będzie takie samo jak kiedyś.

Karlików.
Karlików.

Karlików.
Karlików.

W tamtym czasie już wielu Łemków opuściło swe rodzinne ziemie w wyniku przesiedleń na mocy umowy władz polskich i sowieckich, które miały doprowadzić do przekształcenia Polski, a także terenów ówczesnych republik radzieckich w obszary jednorodne etniczne. Początkowo były on dobrowolne. Wiele rodzin skuszonych obietnicami dobrobytu, wyjeżdżało wówczas na sowieckie tereny, szczególnie z wiosek, które zostały doszczętnie lub znacznie zniszczone w wyniku działań wojennych. Prawda okazywała się jednak zupełnie inna i Łemkowie po przybyciu na nowe miejsce nie zastawali obiecywanych „złotych gór”. Niektórzy próbowali wówczas wracać na ojcowiznę, ale było już za późno i czekało ich już tylko aresztowanie za nielegalne przekroczenie granicy. W między czasie na Łemkowszczyznę zaczęła docierać wieść o zmyślonych obietnicach i Łemkowie coraz bardziej zaczęli opierać się namowom do przesiedlenia. Zazwyczaj bezskutecznie ze względu na różnego rodzaju naciski, w wyniku których przesiedlenia nabierały charakteru przymusowego. Tak było do lipca 1946 roku, kiedy polsko-sowiecka umowa przesiedleńcza wygasła, a strona sowiecka nie zgodziła się na jej przedłużenie. Wydawało się wówczas, że mieszkańcy Łemkowszczyzny rozpoczną w końcu normalny, spokojny żywot. Tak zapewne Łemkowie myśleli nie spodziewając się, że dnia 28 kwietnia 1947 roku rozpocznie się ostateczne, brutalne wygnanie, które zupełnie opustoszyło łemkowskie doliny. Władze polskie opatrzyły go kryptonimem „Wisła”.

Karlików.
Karlików.

Minęło już wiele lat od wysiedleń w łemkowskich dolinach. Niektóre zasiedlili Polacy, ale raczej te łatwiejsze do życia, które nie wcinają się głęboko między góry, tak jak Karlików w którym rozpoczynamy wędrówkę. Do niektórych dolin wrócili Łemkowie, ale to tylko garstka tego co było kiedyś, w przededniu dramatu przesiedleń. Jednak większość łemkowskich dolin pozostała na zawsze na łasce przyrody.

Od Karlikowa droga była pokryta asfaltem, potem pokryta betonowymi płytami. Płyty kończą się na wysokości dolnej stacji wyciągu orczykowego na stokach Połońskiego Wierchu. Odtąd idziemy ubitą drogą, podążając w głąb doliny potoku Płonka. Po prawej coraz bardziej dominuje masyw Tokarni (778 m n.p.m.), zaś z lewej Połoński Wierch (688 m n.p.m.). Stoki jednego i drugiego wzniesienia pokryte są rozległymi łąkami, porozdzielanymi skrawkami lasów. W lecie łąki pokryte są wysokimi trawami, w których giną wszystkie ścieżki. Nie wiedzieliśmy nawet o ich istnieniu, gdyż nigdy wcześniej nie byliśmy tutaj wczesną wiosną, kiedy trawy dopiero zaczęły rosnąć. Wiosną widać co w trawie piszczy, kiedy w lecie wszystko w trawie tonie, nawet człowiek, który wkroczy na ich łany.

Łąki w Karlikowie.
Łąki w Karlikowie.

Droga w dolinie Płonki.
Droga w dolinie Płonki.

Stok Tokarni.
Stok Tokarni.

Dolina ogarnięta jest jednak taką samą ciszą, może teraz wiosną jeszcze większą, bowiem nie słychać charakterystycznego brzęczenia, bzykania, czy buczenia owadów i odgłosów innych żyjątek chowających się w trawach. Patrzymy pod nogi przezornie, choć żmije jeszcze nie są bardzo ruchliwe. Nawet przy aurze pełnej słońca wiosenny poranek jest jeszcze chłodny, a więc gady i węże są jeszcze ospałe. Po półgodzinnym marszu od skrzyżowania w Karlikowie docieramy do drogowskazu Głównego Szlaku Beskidzkiego, który schodzi stokiem Tokarni i biegnie naszą dróżką w górę doliny.

Po lewej mijamy niewielki drewniany domek, przed którym na ławce pod oknem dwóch mężczyzn sączy sobie piwko. Prawdziwa sielanka. Nie pamiętamy, aby domek taki stał tutaj wcześniej... oferują w nim noclegi. Nad drzwiami widać nazwę „Chata w Przybyszowie”. Za domem płynie potok, czyli jest woda, jest też miejsce na ognisko. Na blisko trzydziestokilometrowym ciągu Głównego Szlaku Beskidzkiego, od Komańczy do Puław jeszcze trzy lata temu nie było takiej oferty noclegu.

Chata w Przybyszowie.
Chata w Przybyszowie.

Przybyszów i Rzepedź na mapie WIG z okresu międzywojennego.
[źródło: http://polski.mapywig.org/]
To jedyny dom w Przybyszowie. W nieistniejącej wsi łemkowskiej położonej na wschodnich krańcach Beskidu Niskiego nie ma już żadnych domów z czasów, kiedy dolinę zamieszkiwała rdzenna ludność. W roku 1898 wieś liczyła 393 mieszkańców i 62 domy. Działał w niej duży tartak. Przybyszów bardzo ucierpiał podczas II wojny światowej w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Przestał istnieć po jej zakończeniu, kiedy cała ludność w ramach wymiany ludności została wysiedlona na tereny obecnej Ukrainy. Na zboczach schodzących do doliny spostrzec można drzewa owocowe, w otoczeniu których stały niegdyś łemkowskie domy. Od strony Tokarni są też resztki po cmentarzu. Stoi jeszcze kilka nagrobków, ale większość jest uszkodzona. Wśród nich, blisko drogi tkwi w betonowym cokole metalowy krzyż, a raczej jego fragment z jednym ramieniem. Mimo zniszczeń zachwyca kunsztem wykonania i misternymi zdobieniami. Niedawno został polakierowany na czarno. Niedawno ktoś zapalił pod cokołem dwa znicze. Nagrobek ma swego opiekuna.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.

Cmentarz łemkowski w Przybyszowie.
Teren cmentarza w Przybyszowie.

Wiosna przyszła. Zagościła w dolinie wsi bez domów i mieszkańców, w dolinie opuszczonej. Jaka w niej cisza i spokój... jakby życia w niej brak.
Słońce strzałami grzbiety dziurawi
w parowy zagania
białe stada
wygonami
siwy chłód goni
wiosna wiozbę wlecze
smugami

Łem...
jeno czekać
aż ptaki strzechom
radość roztrzepoczą
do gniazd rodzinnych powrócą

Ptaki jeno
Łem...

(Petro Murianka, Wiosna, przekład Barbary Dohnalik)

Idziemy dalej, droga nieznacznie opada. Przecinamy bród potoku. Po drugiej stronie Płonki drogi rozwidlają się w trzy strony. Tutaj gdzieś stała cerkiew. Trudno znaleźć jakiekolwiek pozostałości po niej. Czerwony szlak odchodzi na prawo, prowadzi drogą, która ginie w łące, prowadzi dalej łąką do lasu, gdzie na skraju w skryciu drzew stoi stary krzyż pańszczyźniany. My kierujemy się na drogę odchodzącą na lewo. Idziemy bez szlaku. Przeskakujemy jeden ze źródliskowych potoków Płonki i zaczynamy wspinać się na szczyt Połońskiego Wierchu.

Początek podejścia na Połoński Wierch.
Początek podejścia na Połoński Wierch.

Spojrzenie w kierunku Tokarni.
Spojrzenie w kierunku Tokarni.

Drzewa w Przybyszowie.
Drzewa w Przybyszowie.

Połoński Wierch zwany jest też Szerokim Łanem. Mijamy kilka kwitnących drzew, a potem dość wyraźną dróżką powoli zbliżamy do szczytu. Stok pokryty zielonymi murawami dostarcza niezwykłych wrażeń estetycznych. Cały czas podczas podejścia mamy wspaniały widok na Tokarnię. Na północy widać wieś Bukowsko. Za nią na stokach wzniesień Patryji, Wyszylasu i Dziadów kręcą się wiatraki farmy wiatrowej. Apogeum widoków mamy o godzinie 12.45, kiedy zdobywamy szczyt Połońskiego Wierchu wznoszący się tylko 688 m n.p.m., dlatego góra zaskakuje walorami widokowymi. Jakże tutaj nie poleżeć i popatrzeć w bezruchu na imponujący krajobraz, albo pomarzyć wpatrując się na wędrujące po niebie chmurki.

Podejście na Połoński Wierch.
Podejście na Połoński Wierch.

Na stoku Połońskiego Wierchu.
Na stoku Połońskiego Wierchu. W tle widać stok masywu Kamienia.

Podejście na Połoński Wierch.

Podejście na Połoński Wierch.
Podejście na Połoński Wierch.
Podejście na Połoński Wierch.
Podejście na Połoński Wierch.

Tokarnia widoczna ze stoków Połońskiego Wierchu.
Tokarnia widoczna ze stoków Połońskiego Wierchu.

Panorama ze stoków Połońskiego Wierchu.
Panorama ze stoków Połońskiego Wierchu.

Na północy widać wieś Bukowsko.
Na północy widać wieś Bukowsko.

Wiatraki nad Bukowskiem.
Wiatraki nad Bukowskiem.

Połoński Wierch, zwany też Szerokim Łanem (688 m n.p.m.).
Połoński Wierch, zwany też Szerokim Łanem (688 m n.p.m.).

Na południowym wschodzie, za płytkim siodłem przełęczy widać przedłużenie grzbietu z kulminacją Rzepedki. O godzinie 13.00 ruszamy w kierunku tej przełęczy. Łapiemy na niej utwardzoną drogę, która biegnie dalej grzbietem przechodząc kolejne dwa wierzchołki Rzepedki. Zatrzymujemy się na wyższym o wysokości 708 m n.p.m. Na wierzchołku stoi trójnóg geodezyjny. Jest tabliczka z oznaczeniem wierzchołka góry oraz jej wysokości. Łemkowie nazywali ją Rożynkania, przypuszczalnie od kształtu góry, która musiała kojarzyć się im z rogiem.

Droga na grzbiecie Rzepedki.
Droga na grzbiecie Rzepedki. Z prawej za nami widać Połoński Wierch.

Droga grzbietowa. Przed nami wierzchołek Rzepedki.
Droga grzbietowa. Przed nami wierzchołek Rzepedki.

Widok na Bieszczady.
Widok na Bieszczady.
W głębi nieco po lewej widać Smerek i Połoninę Wetlińską. Z prawej Chryszczatą.

Rzepedka (708 m n.p.m.).
Rzepedka (708 m n.p.m.).

Na ciągu grzbietowej drogi cały czas mieliśmy przepiękne widoki, zaś ze szczytu są one zniewalające. Kto by pomyślał, że taka niewielka górka może dać tak wiele wrażeń. Jest jak miniatura bieszczadzkich połonin, które widać na południowo-wschodnim horyzoncie. Tam właśnie widoczne są wyraźne kształty tych wielkich, znanych bieszczadzkich połonin - od Smereka po Caryńską. Góra oferuje cudowną panoramę na wschód i południe. W przeciwnych kierunkach ograniczone są lasem. Na południu za doliną ciągnie się grzbiet Długiego Łazu (680 m n.p.m.), za nim pokazuje się fragment wierzchowiny Wahalowskiego Wierchu (666 m n.p.m.).

Wyczuwamy chłodniejszą bryzę wiatru, ale żal opuszczać wierzchołek góry. Droga prowadzi na niższy wierzchołek Rzepedki. Po zielonych murawach płyną cienie chmur. Te zielone połacie sprawiają wrażenie ruchomych, majestatycznie falujących. Za niższym wierzchołkiem Rzepedki droga wyraźnie obniża się. Z lewej mamy zwarty las, z prawej kilka pojedynczych małych sosen, a za nimi wciąż jakby równo i gładko przykoszoną łąkę, jak na polu golfowym. Niebawem droga odchodzi na lewo na północno-wschodnią stronę grzbietu i zaczyna schodzić w kierunku Szczawnego. Naszym celem jest jednak przeciwległa dolina. Jeszcze zanim osiągniemy ścianę lasu schodzimy z drogi na prawo i połoniną Rzepedki podążamy w dół do doliny.

Przed nami niższy wierzchołek na Rzepedce.
Przed nami niższy wierzchołek na Rzepedce.

Droga grzbietowa.
Droga grzbietowa.

Za nami niższy wierzchołek Rzepedki.
Za nami niższy wierzchołek Rzepedki.

Murawa Rzepedki.
Schodzimy do Starej Rzepedzi...

Murawa Rzepedki.
...po zielonych murawach Rzepedki.

O tej porze roku jest tutaj niezwykle pięknie. Wszędzie mnóstwo drzew ozdobionych kwitnącymi kwiatami. Kwiaty wypełniają koronę drzew owocowych, oplatając je niczym obłok, który promieniuje uwodzicielskim zapachem. Przypominają o dawnych Łemkach. Oni nagle zniknęli, drzewa wciąż trwają, tak samo strojąc się kwiatami, jak za czasów Łemków.

Przed sobą, na horyzoncie, widzimy pierwsze bieszczadzkie wzniesienia: masyw Suliły (759 m n.p.m.), a na prawo od niej masyw Chryszczatej (997 m n.p.m.). Chryszczata początkuje od północnego zachodu pasmo Wysokiego Działu, stanowiące wschodnią granicę łemkowskiej krainy. Tak się powszechnie uważa, choć określenie wschodniej granicy Łemkowszczyzny sprawia badaczom wiele trudności. Granicę tą próbowano ustalić w okresie międzywojennym, kiedy zauważyć można było wzrost zainteresowania Łemkowszczyzną. Jeszcze wtedy można ją było zobaczyć żywą.

Drzewa ozdobione kwiatami. Na horyzoncie widać Bieszczady.
Drzewa ozdobione kwiatami. Na horyzoncie widać Bieszczady.

Rzepedź.
Rzepedź.

Cerkiew w Rzepedzi.
Cerkiew w Rzepedzi.


Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas