| Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!
Jan Paweł II, 5.06.1997 r.
|
TRASA:
Palenica Białczańska
![[czerwony szlak]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhN9zfKROR5EnQuFxGWAayNGBdY9X-O_hyphenhypheny3s-hSfVyfnQ7sAxZxPFFOL15bu1rrc5pc78DqjorxIJNQfKMuroIMtsg8x5nGA3xxldRsv1RP6f31Ip9NX_x-tEc3lfULEyzHcBJAH8J3qfZ/s1600/ks-czer2.PNG)
Wodogrzmoty Mickiewicza
![[czerwony szlak]](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhN9zfKROR5EnQuFxGWAayNGBdY9X-O_hyphenhypheny3s-hSfVyfnQ7sAxZxPFFOL15bu1rrc5pc78DqjorxIJNQfKMuroIMtsg8x5nGA3xxldRsv1RP6f31Ip9NX_x-tEc3lfULEyzHcBJAH8J3qfZ/s1600/ks-czer2.PNG)
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1406 m n.p.m.)
OPIS:
Przed nami ostatni już odcinek tatrzańskiego wariantu Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Przemierzyliśmy całą długość polskich Tatr od zachodniego skraju do wschodniego, a więc od Doliny Chochołowskiej do Doliny Białki, podążając starymi tatrzańskimi szlakami - Ścieżką nad Reglami, czy odcinkiem pierwszego polskiego szlaku turystycznego. Przy okazji zobaczyliśmy i zwiedziliśmy różne obiekty znajdujące się na trasie naszej wędrówki, takie jak Pustelnia Brata Alberta i Kaplica Sióstr Albertynek, Księżówka, Dom Zakonny Sióstr Urszulanek Szarych, Kaplica w Jaszczurówce. Przed nami ostatnie kilometry tej wędrówki.
Celem dzisiejszej wędrówki jest Morskie Oko, perła tatrzańskich jezior. Morskie Oko stało się celem wycieczek już na początku XIX wieku. W 1817 roku zbudowano do niego drogę kołową, kiepskiej jakości, ale można było jeździć po niej konnymi furkami. Poprowadzona ona była z Poronina przez Bukowinę, Głodówkę i Łysą Polanę. Do Łysej Polany można było również dojechać z Bukowiny przez Jurgów i Jaworzynę Spiską. Zarówno jedną, jak i drugą drogą dojeżdżano wówczas również z Zakopanego. W roku 1894 zbudowano lepszą drogę, która prowadziła z Zakopanego przez Jaszczurówkę i Zazadną. Dojazd samochodem stał się możliwy dopiero od 1902 roku, kiedy ukończono budowę drogi bitej z tłucznia wapiennego. Była to Droga Oswalda Balzera, która istnieje do dziś. Pierwotnie droga pokryta była nawierzchnią zupełnie nie odporną na występujące w górach warunki atmosferyczne. Po długotrwałym deszczu, czy burzy droga ta wymagała naprawy. Dlatego wzdłuż tej drogi wybudowano szereg domów dla tzw. dróżników, którzy zajmowali się jej utrzymaniem i naprawami. Droga Oswalda Balzera o nawierzchni bitej istniała do lat 50-tych XX wieku. Położono na niej wówczas asfalt i wtedy też uruchomiono na niej regularne linie autobusowe z Zakopanego do Włosienicy - polany położonej niedaleko Morskiego Oka. Autobusy jeździły tutaj do 1988 roku. Era autobusów zakończyła się, gdy droga obsunęła się.
Odtąd do Morskiego Oka można dostać się pieszo, lub za pomocą fasiągów, którymi fiakrzy wożą turystów. Fasiągi nas jednak nie interesują. Są znakomitą propozycją dla ludzi starszych, czy inwalidów, którym trudno byłoby bez nich dotrzeć nad perłę tatrzańskich jezior, ale dziwi nas widok siedzących w nich zdrowych, czy młodych ludzi. Ruszamy z Palenicy Białczańskiej o godzinie 9.20 w górę Doliny Białki poruszając się Drogą Oswalda Balzera.
 |
Fasiągi w Palenicy Białczańskiej. |
W prześwitach drzew, w głębi Doliny Białej Wody widoczny jest Gerlach. Jest też widoczny fragment głównego grzbietu Tatr, przez który przebiegała kiedyś granica Polski, jeszcze przed rozbiorami w 1772 roku. W terytorium Polski znajdowały się wówczas Dolina Kacza, Dolina Litworowa, Dolina Świstowa i część Doliny Równieńki (lewobrzeżna od Rówieńkowego Potoku, przez który biegła granica). Granica wychodząca w górę Doliny Rówieńki wchodziła na Mały Jaworowy Szczyt, z którego skręcała na zachód i przechodziła dalej granią przez Świstowy Szczyt, Rohatkę, Małą Wysoką, Polski Grzebień, Litworowy Szczyt, Zadni Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Zmarzły Szczyt, Żłobisty Szczyt, Ganek, Wysoką, Rysy i dalej główną granią na zachód.
 |
Gerlach. |
Dochodzimy do charakterystycznego zakrętu i mostu nad bryzgającym po skałach potokiem Roztoka, który z hukiem opada na niższe piętro z Doliny Roztoki do Doliny Białki. Kaskady, które tworzy potok nazywane są Wodogrzmotami Mickiewicza (słow. Mickiewiczove vodopády, niem. Mickiewicz-Wasserfälle, węg. Mickiewicz-vízesések). Nazwa „wodogrzmoty” odnosi się oczywiście od huku jaki powoduje spadająca woda. Tak kaskady Roztoki były zwane od lat, a jeszcze wcześniej nazwano to miejsce „Grzmotami”. Nazwa została poszerzona o „Mickiewicza” przez Towarzystwo Tatrzańskie w 1891 roku na cześć sprowadzenia jego prochów na Wawel w 1890 roku. Poszerzenie nazwy dla Wodogrzmotów było raczej wyrazem wdzięczności dla dorobku wieszcza narodowego, bo sam Mickiewicz w żaden sposób z Tatrami, ani Podhalem związany nie był, ani też w tych rejonach nie bywał.
Na Wodogrzmoty Mickiewicza składają trzy kaskady wodospadów: Wyżni Wodogrzmot, Pośredni Wodogrzmot i Niżni Wodogrzmot. Z mostu najlepiej widać Pośredni Wodogrzmot. Znajdujący się powyżej Wyżni Wodogrzmot jest praktycznie niewidoczny. Niżni Wodogrzmot znajduje się poniżej mostu. Dawniej, jeszcze zanim wybudowano ten most i drogę, tj. przed 1900 rokiem dojście do Wodogrzmotów Mickiewicza poprowadzone było od starej drogi do Morskiego Oka, która przechodziła wówczas przez Starą Roztokę, gdzie stoi Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki. Jednak oficjalna ścieżka do nich wytyczona była nie dużo wcześniej, bo w 1886 roku.
Za mostem mamy odejście szlaku do Doliny Pięciu Stawów Polskich oraz odejście szlaku do Schroniska PTTK w Dolinie Roztoki. Z lewej mijamy placyk, gdzie kiedyś przystanek miały autobusy jeżdżące do Morskiego Oka. Dziś stoją tutaj przenośne toalety. Podążamy dalej czerwonym szlakiem, który teraz obchodzi Roztocką Czubę (1426 m n.p.m.) - najbardziej wysunięty na północny wschód szczyt w długiej grani odchodzącej od Szpiglasowego Wierchu (2172 m n.p.m.). Zbocza Roztockiej Czuby są bardzo strome, porośnięte lasem i dzikimi chaszczami. Na jej stromych stokach występują skałki. Droga Oswalda Balzera jest bardzo narażona w tym miejscu na obrywy, szczególnie po ulewnych deszczach. Wiele razy z tych przyczyn dochodziło do uszkodzeń drogi i jej zamknięcia.
 |
Droga Oswalda Balzera (niedaleko przed Wodogrzmotami Mickiewicza). |
 |
Pośredni Wodogrzmot zastygły w lodzie. |
 |
Pod Roztocką Czubą. |
 |
Po ominięciu Roztockiej Czuby. |
Wkrótce dochodzimy do wanty, dużego głazu leżącego przy drodze. Trochę dalej Dolina Białki rozwidla się na dwie odnogi. Granica międzypaństwowa idąca dotąd korytem rzeki Białki wchodzi na grzbiet rozdzielający dwie odnogi Doliny Białki: Dolinę Suchej Wody znajdującą się po stronie słowackiej i Dolinę Rybiego Potoku znajdującą się po stronie polskiej. Dolina Rybiego Potoku do której kieruje nasz szlak opada tutaj progiem, który musimy pokonać. Droga Oswalda Balzera pokonuje go serpentynami, z kolei szlak wprowadza wprost w górę przez las, przecinając kilkakrotnie szosę. Po pokonaniu progu wracamy na drogę, która na dalszym biegu już łagodnie zwiększa wysokość.
Słońce zaczyna przebijać się przez chmury, z których dotąd prószyły drobne śnieżynki. Jest wyjątkowo ciepło, bezwietrznie, wbrew porannym prognozom, które zapowiadały duży mróz i wiatr. O godzinie 11.20 przechodzimy przez polanę Włosienica. Od kiedy wycofano tutaj ruch kołowy służy ona jako miejsce postojowe dla fasiągów. W pobliżu znajduje się bardzo duży pawilon gastronomiczny, wybudowany w latach 1967-71, w którym można się posilić i odpocząć.
 |
Przed wantą. Tutaj szlak schodzi z Drogi Oswalda Balzera. |
 |
Wyłaniają się Mięgusze. |
Z zasłony chmur uwalniają się powoli potężne Miegusze, które wypiętrzają się przed nami. Do Morskiego Oka jest już niedaleko. Od Włosienicy około 1700 metrów. O godzinie 11.45 przechodzimy obok starego schroniska, przysypanego śniegiem. Z drogi widać tylko jego dach. U zarania turystyki w Tatrach nocowano pod gołym niebem, korzystano z dostępnych koleb skalnych, czy też szałasów lub szop pasterskich. Pierwszym obiektem nad Morskim Okiem, w którym można było przenocować był kamienny szałas Wybudowany przez Wojciecha Nowobilskiego, który w 1637 roku otrzymał pierwszy przywilej królewski, dzięki któremu stał się właścicielem polan i pastwisk w Tatrach, w tym znajdujących się w otoczeniu Morskiego Oka. Dawni wędrowcy wspominają w przekazach o szałasie istniejącym w 1824 roku. Z kolei pierwszym schroniskiem nad Morskim Okiem był obiekt wybudowany w roku 1827 przez Emanuela Homolacsa, kolejnego historycznego właściciela terenów wokół Morskiego Oka. Powstały później inne tego typu obiekty, jednak nie przetrwały najczęściej trawione pożarami, powstałymi nierzadko w wyniku podpaleń.
Były to bowiem czasy, kiedy narastał konflikt o granicę między ówczesną Galicją (wówczas austriacką) i Węgrami. Początki tego sporu sięgają dawnych czasów kiedy w Tatrach zaczynała kształtować się linia graniczna, a sięga ona średniowiecza. W tamtych wiekach pas Tatr były ziemią niczyją. Wkrótce jednak rozpoczęła się epoka kolonizacji niedostępnych obszarów górskich. Człowiek wdzierał się coraz dalej i wyżej, a kolejne obszary były zajmowane i zagospodarowywane. Jednocześnie zwężał się pas ziemi niczyjej. Pojawiły się wówczas pierwsze konflikty między właścicielami, którzy chcieli poszerzać zajęte dobra.
W XVII wieku dobra zakopiańskie przeszły w ręce Nowobilskich, a otrzymali je za sprawą przywileju nadanego przez króla Jana Kazimierza zezwalającego na użytkowanie pastwisk nad Morskim Okiem. Byli oni właścicielami tych terenów pod rządami austriackiego zaborcy, aż do 1824 roku kiedy sprzedali je. Dobra zakopiańskie wraz z białczańskimi przeszły we władanie węgierskich przemysłowców, rodziny Homolacsów. Leżały one przy granicy, której przebieg nie był dotąd doprecyzowany, a tam samym nie zostały rozgraniczone tereny prywatne położone po obu stronach granicy. Emanuel Homolacs postanowił bardzo dokładnie opisać wówczas granicę swych posiadłości w Dolinie Rybiego Potoku, a w szczególności ich granicę przebiegającą od Rysów przez Grań Żabiego. W rękach Homolacsów dobra te pozostały do 1869 roku, w którym Klementyna Homolacsowa (dziedziczka dóbr po Emanuelu Homolacs) sprzedała je pruskiemu baronowi Ludwikowi Eichbornowi. Rodzina Homolacsów opuściła Zakopane i przeniosła się do nabytych już wcześniej Balic pod Krakowem.
W XIX wieku Zakopane i Tatry dawały Polakom namiastkę poczucia wolności. Już w 1834 roku Wincenty Pol pisał o nich w tym kontekście w „Pieśni o ziemi naszej”:
W góry! w góry, miły bracie!
Tam swoboda czeka na cię.
Polacy pamiętali, że Dolina Rybiego Potoku leżała w granicach Polski przed rozbiorami. Tam też była perła tatrzańskich jezior, jedno z najpiękniejszych miejsc w ich ukochanych Tatrach, którym zachwycali się wszelcy artyści. Spór o przebieg granicy w okolicy Morskiego Oka przybrał jednak na sile po sprzedaży dóbr przez Homolacsów. Sprawa ta nabrała wtedy rangi narodowej. Formalnie tereny sporne leżały w Galicji, ale Polacy w obawie przed zagarnięciem ich przez właścicieli węgierskich zaczęli podnosić te kwestie na forum międzynarodowym.
W 1888 roku dobra zakopiańskie wykupione zostały na licytacji przez przedsiębiorcę przemysłu drzewnego i hutniczego Józefa Goldfingera, a to wiązało się z dalszą dewastacją Tatr. Udało się jednak unieważnić ten zakup. Obserwował te wydarzenia pewien polski działacz społeczny hrabia Władysław Zamoyski. Wykazując nieprawidłowości formalne doprowadził do unieważnienia licytacji. Zorganizowano kolejną, która odbyła się w maju 1889 roku. Wśród licytujących osób byli przedstawiciele rządu galicyjskiego oraz Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich, byli tez przemysłowcy, a wśród nich Jakub Goldfinger. W pewnym momencie stawka podniosła się już tak wysoko, że reprezentant rządu oraz reprezentant Towarzystwa Ochrony Tatr Polskich wycofali się z dalszej gry. Wtedy do licytacji przystąpił Józef Retinger dotąd trzymający się na uboczu. Wtedy też w boju pozostało właściwie tylko dwóch: Retinger i Goldfinger. Retinger za każdym razem podwyższał stawkę Goldfingera o jeden cent, do końca licytacji, aż w końcu wszyscy przeciwnicy podali się. Zwycięzca kupił dobra zakopiańskie za cenę 460 002 złotych reńskich i 3 centy. Wtedy ogłosił, że reprezentuje hrabiego Władysława Zamoyskiego. Wieść tą Polacy przyjęli z ogromnym entuzjazmem, gdyż hrabia był miłośnikiem przyrody i w kolejnych latach dbał o racjonalną gospodarkę w Tatrach. Problemy granicy jednak wciąż były nieuregulowane. Zaczęło dochodzić nawet do bezpośrednich konfrontacji żandarmów węgierskich i służb Hohenlohego (właściciela ziem po stronie węgierskiej) ze służbami leśnymi Zamoyskiego i góralami. W końcu obie strony sporu postanowiły skierować sprawę pod rozstrzygnięcie do międzynarodowego trybunału rozjemczego, na który trzeba było czekać jeszcze blisko 10 lat.
W 1902 roku, trybunał ten położył kres sporom i ustalił granicę zgodnie z propozycją Polaków. Stało się tak dzięki znakomitej obronie praw polskich przeprowadzonej przez profesora Uniwersytetu Lwowskiego Oswalda Balzera, na którego część drogę do Morskiego Oka, którą dzisiaj wędrujemy nazwano Drogą Oswalda Balzera. Werdykt sędziów tamtego trybunału sprawił, że Morskie Oko znajduje się obecnie w granicach terytorialnych Polski.
 |
Górne partie Doliny Rybiego Potoku. |
 |
Stare schronisko, uruchomione w adaptowanej dawnej wozowni. |
 |
Orzechówka zwyczajna (Nucifraga caryocatactes) - ptak lasów iglastych i górskich. |
 |
Pod schroniskiem. Część grupy, dla której brakło miejsca wewnątrz. |
Stoimy i podziwiamy zimowe Morskie Oko pokryte szczelnie warstwą lodu, po którym można dzisiaj bez obaw przechadzać się. O tym rozlanym u stóp monumentalnej ściany Mięguszowieckich Szczytów największym i najpiękniejszym tatrzańskim jeziorze pisał w 1873 roku Walery Eljasz-Radzikowski:
„Powiadają, że być w Tatrach i Morskiego Oka nie zwiedzić, znaczy tyle, co będąc w Rzymie nie zobaczyć Papieża. Zyskuje ono bowiem tak rozgłośną sławę, że wielu turystów udaje się do Tatr jedynie dla zobaczenia Morskiego Oka”.
Nieco z boku, jakby na uboczu wznosi się nad jego powierzchnią Mnich, za nim stoi Mniszek i Ministrant - tworząc charakterystyczny element otoczenia Morskiego Oka, rozpoznawalny symbol Tatr noszony na odznakach przez przewodników tatrzańskich. Po przeciwnej stronie nad taflą jeziora wznosi się Żabia Grań i Rysy. Całość tworzy imponujący i mistyczny mariaż. W tej ujmującej scenerii, tuż nad brzegiem Morskiego Oka na polodowcowym wale morenowym stoi zabytkowe schronisko wybudowane w 1908 roku. Wojtyła odwiedzał go wielokrotnie, a po raz pierwszy w 1932 roku, w trakcie wędrówki z bratem Edmundem. Karol Wojtyła miał wówczas 12 lat.
Ostatni raz nad Morskim Okiem zatrzymał się 5 czerwca 1997 roku. Przywieziono go wówczas autem. Dochodziła wtedy godzina osiemnasta, kiedy zaskoczeni i zdumieni turyści zobaczyli wysiadającego papieża. Wysiadł popatrzył w radosnym uniesieniu na góry, w których przecież jakiś czas nie był. Powiewał tego dnia zimny wiatr, w ostatnich dniach na Tatry spadła warstwa świeżego śniegu. Papież wyszedł na werandę schroniska, skąd dalej wpatrywał się w grań znajdującą się po drugiej stronie jeziora. W końcu wszedł do schroniska, gdzie otworzył księgę pamiątkową i wpisał na jednej z jej kart: „Szczęść Boże – Jan Paweł II, 5.VI.1997 r.” Potem chwilkę rozmawiał z gospodynią schroniska Marią Łapińską, wspominając jej teściów, Czesława Łapińskiego i jego żonę Wandę, którzy gospodarzyli w schronisku po wojnie. Maria Łapińska wręczyła mu album o Morskim Oku i znaną góralską nalewkę „Litworówkę”. Wyszedł na zewnątrz, gdzie spotkał dyrektora i pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz przedstawicieli zakopiańskiego samorządu. Rzekł do nich na pożegnanie: „Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody!” Podszedł jeszcze do barierki na morenie, skąd przez dłuższy czas spoglądał na strzeliste szczyty. Przybył w Tatry jak kiedyś, tak normalnie, tak jakby nie był papieżem, wzbudzając niedowierzanie turystów, którzy znaleźli się w tym samym miejscu i czasie. Byli tu wówczas tacy, co przyjechali nawet znad morza... przyjechali by zwiedzić Morskie Oko, a przy okazji zobaczyli też tutaj papieża.
 |
Morskie Oko. |
 |
Morskie Oko. |
 |
Tylko tak można dotrzeć na brzeg Morskiego Oka. |
 |
Nad brzegiem Morskiego Oka. |
 |
Widok w kierunku Mnicha. |
 |
Mnich (słow. Mních, niem. Mönch, węg. Barát; 2068 m n.p.m.). |
 |
Widok w kierunku Rysów. |
 |
Widok z kierunku Mięguszowieckich Szczytów (słow. Mengusovské štíty). |
 |
Grań Żabiego (słow. Žabí hrebeň, niem. Żabie-Grat, Froschgrat, węg. Békás-gerinc). |
 |
Widok w kierunku schroniska. |
 |
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem (1410 m n.p.m.). |
 |
Słońce schowało się za Mięguszowiecki Szczyt Wielki. |
 |
Panorama ze środka Morskiego Oka. |
 |
Na morenie przed Morskim Okiem. |
 |
Ściana Tatr widoczna spod starego schroniska. |
 |
Górne partie Doliny Rybiego Potoku. |
 |
Wracamy. |

Tu kończy się nasza opowieść o tatrzańskiej ścieżce Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Gdy cofamy się do niej wspomnieniami wydaje się ona trochę jak baśń, choć przecież jest prawdziwa. Obejmuje ona pięć dni wybranych w okresie minionych dziewięciu miesięcy. Każdy ten dzień był inny, ale też każdy bez wyjątku jakże ciepły jawi się teraz we wspomnieniach. Przewija się w nich tak wiele pogodnych twarzy, przyjacielskich dusz, niezastąpionych towarzyszy wędrówki, którzy podjęli wysiłek przejścia tatrzańskich ścieżek Małopolskiego Szlaku Papieskiego. Niektórzy byli obecni na każdym etapie tej wędrówki, byli też tacy co dołączyli do niej później, albo też z niezależnych od siebie przyczyn zmuszeni byli pauzować, jeden, czy dwa etapy. Oni z pewnością wrócą w Tatry by uzupełnić brakujące odcinki. Być może jeszcze tego roku wybiorą się zobaczyć kwitnące krokusy, a potem podążą w górę Doliny Jarząbczej do „papieskiego głazu” leżącego nad bystrym potokiem, do którego dotarł „biały pielgrzym” podczas ostatniego dnia II pielgrzymki do Ojczyzny, 23 czerwca 1983 roku. Był to nasz pierwszy etap. Dalsze etapy tatrzańskimi szlakami nawiązywały często do miejsc pobytu Jana Pawła II w Tatrach, w 1997 roku… tak jak i ten dzisiejszy dzień spędzony w Dolinie Białki, Dolinie Rybiego Potoku i nad Morskim Okiem. Jednak wędrówka śladami „białego pielgrzyma”, jakie pozostawił w czerwcu 1997 roku jeszcze się nie zakończyła. Już niebawem wyruszymy do Ludźmierza, do którego i On dotarł opuszczając Tatry w dniu 7 czerwca 1997 roku. Tam może odnajdziemy zakończenie dla tej historii.

Kolekcjonerska Karta Etapu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.