Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dąbrówka. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Tumlin-Węgle Sosnowica (413 m n.p.m.) Krzemionka (385 m n.p.m.) Sosnowiec (Mała Krzemionka) (367 m n.p.m.) Domaniówka (418 m n.p.m.) Masłów Pierwszy Klonówka (473 m n.p.m.) Diabelski Kamień Dąbrówka (441 m n.p.m.) Przełom Lubrzanki [niebieski szlak] Ciekoty

OPIS:
Kolejny etap wędrówki Głównym Szlakiem Świętokrzyskim rozpoczynamy we wsi Tumlin-Węgle. Ostatni etap zakończyliśmy przy kościele św. Stanisława Biskupa. Kościół ten ufundowany został w 1599 roku przez biskupa krakowskiego Jerzego Radziwiłła dla przybywającej wówczas na te tereny ludności, która znajdowała zatrudnienie w rozwijających się w okolicy ośrodkach górnictwa i hutnictwa. Stoi on na wzniesieniu zwanym Kościelną Górą. W brzozowym lasku na północnym zboczu rozmieszczono unikatowe stacje Drogi Krzyżowej. Są też trzy krzyże stojące niczym na wzgórzu Golgota, widoczne zarówno z góry jak i z dołu dzięki przecince leśnej. Z góry widać przez nią szosę biegnącą z Tumlina do Samsonowa.

Tumlin-Węgle. Kościelna Góra - wejście na Drogę Krzyżową.
Tumlin-Węgle. Kościelna Góra - wejście na Drogę Krzyżową.

Z Góry Kościelnej widać szosę z Tumlina do Samsonowa.
Z Góry Kościelnej widać szosę z Tumlina do Samsonowa.

Wędrówkę rozpoczynamy o godzinie 9.40. Ruszamy szosą spod kościoła w kierunku południowo-wschodnim. Wzdłuż niej usytuowane są zabudowania wsi Tumlin-Węgle. Na końcu wsi droga krzyżuje się z przejazdem kolejowym. Przepuszczamy przejeżdżający akurat pociąg i o godzinie 10.00 przecinamy torowisko. Niebawem mijamy ostatnie obejścia wsi i szosa zmienia się w drogę leśną, która biegnie dalej przez Wzgórza Tumlińskie.

Szosa przez Tumlin-Węgle.
Szosa przez Tumlin-Węgle.

Tumlin-Węgle. Przejazd kolejowy.
Tumlin-Węgle. Przejazd kolejowy.
Przejazd kolejowy.

Tumlin-Węgle. Ostatnie obejścia wsi.
Ostatnie obejścia wsi.

Lekko podmokłą drogą wędrujemy przez Puszczę Świętokrzyską. Słońce spogląda na nas zza warstewki chmur. Czas jest już taki, że z drzew znika barwność najpiękniejszej jesieni, która obecnie zaczyna wchodzić w swoją drugą fazę. Nadchodzi czas jesiennej szarości. Nadchodzącej nocy pośpimy dłużej, ale jutro wieczór zapadnie godzinę wcześniej.

O godzinie 10.15 mijamy sztuczny zbiornik otoczony ziemnym wałem. Niecałe pięć minut później przecinamy niewielką polankę, za którą kończy się utwardzona droga. Dalsza, gruntowa droga, jest bardziej podmokła. W wielu miejscach pokrywają ją kałuże.

Słońce jarzy się zza warstewką chmur.
Puszcza Świętokrzyska. Słońce spogląda na nas zza warstewki chmur.

Puszcza Świętokrzyska.
Puszcza Świętokrzyska.
Drogę pokrywają rozlewiska.

Puszcza Świętokrzyska.
Jeden ze znalezionych rydzów.

Kilkanaście minut później ścieżka skręca w prawo i wspina się nieco ostrzej na grzbiet Sosnowicy, ale już po krótkiej chwili skręca w lewo wracając do pierwotnego kierunku. Wtedy wychodzimy na niewielką polankę z ławą i miejscem na ognisko. Tutaj o godzinie 10.35 robimy przerwę połączoną z pieczeniem kiełbasek. Wiemy, że to trochę wczesna pora, ale potem nie bardzo jest gdzie rozpalić ognisko.

Dochodząc do tego miejsca przechodziliśmy nieopodal polany z leśnym przysiółkiem Jaworznia. Kiedyś były na niej dwa gospodarstwa, które dzisiaj wyglądają na opuszczone.

Podejście na grzbiet Sosnowicy.
Podejście na grzbiet Sosnowicy.
Podejście na Sosnowicę.

Przy ognisku czas przyjemnie płynie. Minęła ponad godzina, a przed nami jeszcze spory odcinek do pokonania. Po ugaszeniu ogniska kontynuujemy wędrówkę grzbietem Sosnowicy. Prowadzi przez niego wygodna droga leśna. Wzdłuż niej po obu stronach mijamy kilka wgłębień. Wyglądają ona na pozostałości po dawnych okopach. Czy nimi są - nie wiemy.

Grzbiet Sosnowicy.
Grzbiet Sosnowicy.

Kulminacja Sosnowicy (413 m n.p.m.) jest niewyraźna. Mijamy ją około godziny 11:50. Czterysta metrów dalej Pasmo Tumlińskie przecina szosa łącząca Kielce i Zagnańsk. Stoi tutaj pomnik upamiętniający sformowany w dniu 15 sierpnia 1944 roku w lasach wsi Siodła 4 Pułk Piechoty Legionów Armii Krajowej dla wsparcia walczącej Warszawy. Na tablicy umieszczono napis:
„Nas nie stanie - lecz Ty nie zginiesz.
Pieśń Cię weźmie, Legenda przechowa.
Wichrem chwały w historię popłyniesz Armio Krajowa.”
„KABATA”
Sosnowica (413 m n.p.m.).
Sosnowica (413 m n.p.m.).

Pomnik upamiętniający sformowany pułk piechoty dla wsparcia walczącej Warszawy.
Pomnik upamiętniający sformowany pułk piechoty dla wsparcia walczącej Warszawy.

Czerwony szlak skręca w tym miejscy na szosę w prawo, kierując się w stronę Kielc. Jednak nim tam pójdziemy najpierw przechodzimy na drugą stronę szosy i gruntową drogą docieramy do ciekawego kamieniołomu czerwonych piaskowców tumlińskich. Pochodzenie tych piaskowców jest trudne do ustalenia - wiadomo, że powstały przed wapieniami triasu środkowego, jednak później niż osady permskie.

Kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich.
Kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich.

Kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich.

Kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich.Historia wydobycia piaskowców tumlińskich liczy ponad 700 lat. Robiono z niego różne elementy stosowane w architekturze romańskiej i gotyckiej, a także gzymsy, odrzwia, frontony oraz rzeźby w renesansowych i barokowych kościołach na Kielecczyźnie. Skała ta jest dobrym materiałem na okładziny, w związku z czym używano go do wyrobu płyt chodnikowych, nagrobków, kamieni młyńskich, wykładzin kwasoodpornych i w piecach hutniczych. Piaskowcem tumlińskim wyłożono m.in. wielki piec w Samsonowie, piec w Kuźniakach, czy też w Bobrzy, które zwiedzaliśmy przy okazji pokonywania pierwszego odcinka Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

Kamieniołom czerwonych piaskowców tumlińskich.

Po obejrzeniu kamieniołomu o godzinie 12.15 wracamy na szosę. Początkowo opada ona łagodnie, ale wkrótce pnie się ku wzniesieniu Krzemionka (385 m n.p.m.).

Z szosy schodzimy o godzinie 12.30, w pobliżu szczytu wzniesienia odbijając, na wysokości znaku przystanku autobusowego „Krzemionki”, w lewo na drogą leśną. Przez las ten idziemy dalej w zasadzie dość płasko szukając przy okazji grzybów. Po około dziesięciu minutach docieramy do drogi ekspresowej S7. Na jej drugą stronę przechodzimy specjalną estakadą. Estakady takie budowane są przede wszystkim z myślą o zwierzynie, która może dzięki nim przemieszczać się bezpiecznie z jednego lasu do drugiego i z powrotem. Nawierzchnia tej estakady pokryta została naturalnymi leśnymi elementami. Z pewnością za niedługo zarośnie również naturalną roślinnością.

Gmina Zagnańsk wita.
Gmina Zagnańsk wita - dla nas to pożegnanie, bo idziemy w przeciwnym kierunku.

Na wzniesieniu Krzemionka schodzimy z szosy na drogę leśną.
Na wzniesieniu Krzemionka schodzimy z szosy na drogę leśną.

Krzemionka.
Krzemionka.

Estakada nad drogą ekspresową S7.
Estakada nad drogą ekspresową S7.
Estakada nad drogą ekspresową S7.

Idąc dalej leśną drogą przechodzimy w pobliżu znajdującej się na północnym-wschodzie kulminacji Sosnowca (367 m n.p.m.) zwanego Małą Krzemionką. O godzinie 13.20 przecinamy wątły na tym odcinku ciek Silnicy, która swoje źródła ma niedaleko stąd na północy. Legenda mówi, że strudzony książę Mieszko, syn Bolesława Śmiałego, w czasie polowania na tych terenach napił się wody z jej źródła i odzyskał siły. Stąd podobno wzięła się nazwa Silnica. To samo podanie mówi, o znalezieniu przez Mieszka w pobliżu rzeki kłów zwierzęcia, które nadały nazwę założonej przez niego osadzie - Kiełce, znanej obecnie jako Kielce.

Las na Sosnowcu zwanym Małą Krzemionką.
Las na Sosnowcu zwanym Małą Krzemionką.
Las na Sosnowcu zwanym Małą Krzemionką.

Silnica po stronie południowej.
Silnica po stronie południowej.

Silnica po stronie północnej.
Silnica po stronie północnej.

Przecinamy bród Silnicy.
Przecinamy bród Silnicy.

Po przejściu brodu Silnicy wkrótce skręcamy w prawo na drogę i idziemy 600 metrów równolegle do ruchliwej drogi krajowej nr 73. Drogę krajową przekraczamy na przejściu dla pieszych i od razu wchodzimy na boczną drogę przy której leży Dąbrowa-Koszarka. Mijamy zabudowania miejscowości. Po 15 minutach znaki szlaku kierują nas na prawo w boczną drogę. Boczna droga jest bardzo krótka i kończy się przed skrajem lasu obok stacji wodociągowej w Dąbrowie-Koszarce dla wsi Masłów Drugi. O godzinie 13.50 wchodzimy na leśną ścieżkę. Ta prowadzi nas na siodło pomiędzy wzniesieniami Białej Góry znajdującej się po prawej i Domaniówki położonej po lewej. Po drugiej stronie siodła znajdują się Kielce - stolica świętokrzyskiego położona nad rzeką Silnicą, której ciek przecinaliśmy niedawno. Z siodła schodzi w kierunku centrum miasta szosa. Natomiast szlak kieruje nas w lewo ku wierzchołkowi Domaniówki.

Przed nami droga krajowa nr 73. Skręcimy przed nią w prawo.
Przed nami droga krajowa nr 73. Skręcimy przed nią w prawo.

Popatrzcie, jakie mamy okazy!
Popatrzcie, jakie mamy okazy!

Droga krajowa nr 73.
Droga krajowa nr 73.

Szosa schodząca z siodła pomiędzy Domaniówką i Białą Górą w kierunku Kielc.
Szosa schodząca z siodła pomiędzy Domaniówką i Białą Górą w kierunku Kielc.

Idziemy początkowo skrajem lasu, ale wkrótce dróżka zagłębia się między leśne drzewa. Chmury stopniowo rozpływają się i słońce mocniej przygrzewa. Jego promienie padają na runo leśne. Udaje się znaleźć kilka ładnych okazów grzybów, ale trzeba się uważnie rozglądać, bo grzybów nie ma za wiele.

Mijamy piękny okaz bluszczu leśnego pnącego się wysoko po pniu drzewa. To znana roślina, powszechnie uprawiana jako doniczkowa. Ma zastosowanie lecznicze, ale jest rośliną trującą, a zwłaszcza jej owoce, które są szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Jest jedynym przedstawicielem rodziny araliowatych we florze Polski i jedynym pnączem o wiecznie zielonych, zimotrwałych liściach. Występuje w lasach całej Polski, gdzie podlega ochronie prawnej. Jednak nie z powodu zagrożenia wyginięciem (występuje w lasach dość pospolicie), ale dla zachowania starych i kwitnących okazów, nadających szczególny urok lasom. Tutaj jest tylko jedno pnącze, ale też ładne. Nie raz jednak ulegaliśmy borom pięknie wyściełanym tym pnączem.

Bluszcz leśny pnący się po pniu drzewa.
Bluszcz leśny pnący się po pniu drzewa.

Górne partie Domaniówki (418 m n.p.m.) porasta młody las. Dróżkę leśną pokrywa warstwa liści. Słońce niemal wlewa się na nią swymi promieniami. Ciszę leśną zakłóca coraz wyraźniejszy warkot samolotu. Jesteśmy co raz bliżej lotniska w Masłowie Pierwszym.

Domaniówka.
Domaniówka.
Domaniówka.

Schodząc już z góry o godzinie 14.40 wychodzimy na skraj lasu. Przed nami otwiera się wspaniały widok na Pasmo Masłowskie. Górne partie tego pasma porośnięte są lasem. Dolne pokryte polami i zabudowaniami Masłowa Pierwszego ciągnącymi się aż do doliny, gdzie znajduje się centrum wsi z wyniosłym budynkiem kościoła pw. Przemienienia Pańskiego.

Wzdłuż zbocza Pasma Masłowskiego latają paralotniarze. Jest ich mnóstwo. Dzisiejszego dnia wytworzył się tam znakomity komin termiczny. Paralotnie krążą nieustannie nie tracąc w ogóle wysokości. Dzieje się tak dzięki utrzymywaniu się strefy noszenia termicznego nad zboczem rozgrzewanym promieniami słonecznymi.

Za Pasmem Masłowskim widoczne są najwyższe wzniesienia Gór Świętokrzyskich - Łysogóry z kulminacją Łysicy (612 m n.p.m.). Przed nimi widzimy też stożek Radostowej (451 m n.p.m.). Po pokonaniu Pasma Masłowskiego przez oba te wzniesienia prowadzić będzie nas Główny Szlak Świętokrzyski.

Panorama ze stoku Domaniówki.
Panorama ze stoku Domaniówki.

Widok na Pasmo Masłowskie.
Widok na Pasmo Masłowskie.

Za nami widoczne jest lotnisko w Masłowie Pierwszym.
Za nami widoczne jest lotnisko w Masłowie Pierwszym.

Dolina Kielecko-Łagowska.
Dolina Kielecko-Łagowska.

Kościół w Masłowie Pierwszym, a za nim paralotniarze unoszeni przed grzbietem Pasma Masłowskiego.
Kościół w Masłowie Pierwszym, a za nim paralotniarze unoszeni przed grzbietem Pasma Masłowskiego.
Kościół w Masłowie Pierwszym, a za nim paralotniarze unoszeni przed grzbietem Pasma Masłowskiego.

Skraj lasu na zboczu Domaniówki okazał się rewelacyjnym miejscem na przerwę i odpoczynek. Schodzimy dalej o godzinie 14.50. Ścieżka wpada chwilę w wąski wąwóz, po czym wychodzimy na miedzę. Po prawej widzimy z niej lotnisko wybudowane w 1937 roku, które jest wizytówką Masłowa. Miedza doprowadza nas do gęstego zagajnika, który obchodzimy skręcając w lewo, a potem w prawo na polną drogę. Polna droga za pierwszymi mijanymi zabudowaniami przechodzi w drogę utwardzoną, która doprowadza do ulicy Modrzewiowej w Masłowie Pierwszym.

Wchodzimy na ulicę Modrzewiową. Skręcamy w lewo i niebawem przechodzimy mostem nad strumykiem. Za mostem Modrzewiowa dochodzi do ulicy Spacerowej, na którą skręcamy w lewo. Po pięciu minutach dochodzimy do ulicy Ogrodowej, odchodzącej od Spacerowej na prawo. Skręcając na nią wpierw przechodzimy przez kolejny most nad strumykiem, a następnie pniemy się ku placowi przykościelnemu. Ulica Ogrodowa wygląda raczej jak ładna alejka niż ulica.

Tutaj w prawo przez mostek na ul. Ogrodową.
Tutaj w prawo przez mostek na ul. Ogrodową.

Ulica Ogrodowa w Masłowie Pierwszym.
Ulica Ogrodowa w Masłowie Pierwszym.

Monumentalny kościół w Masłowie Pierwszym wzniesiony został w latach 1927-37. Nawiązuje on do budownictwa zarówno romańskiego, jak i gotyckiego. W sąsiedztwie kościoła znajduje się obelisk upamiętniający pobyt Jana Pawła II na ziemi masłowskiej w dniu 3 czerwca 1991 roku, kiedy to na tutejszym lotnisku odprawił w deszczu i burzy mszę świętą. Tamtego dnia padły Jego słowa „To jest moja matka, ta ziemia”.

Pod obeliskiem upamiętniającym pobyt Jana Pawła II na ziemi masłowskiej.
Pod obeliskiem upamiętniającym pobyt Jana Pawła II na ziemi masłowskiej.

Spod kościoła, obok obelisku wychodzimy na ulicę ks. Józefa Marszałka, która jest główną ulicą Masłowa Pierwszego. Skręcamy na nią w lewo. Zaraz za budynkiem urzędu gminy szosa ta skręca w prawo i my również. Droga systematycznie pnie się w kierunku Pasma Masłowskiego. Właściwie tu już wspinamy się zboczem tego pasma. Przed sobą widzimy paralotniarzy krążących majestatycznie na błękitnym niebie. Jest ich co najmniej trzydziestu. Trudno ich zliczyć bo cały czas są w ruchu. Ponad nimi lata też mały samolot.

Ulica ks. Józefa Marszałka w Masłowie Pierwszym.
Ulica ks. Józefa Marszałka w Masłowie Pierwszym.


Krzyż przy ul. ks. Józefa Marszałka.

Zaraz za kulminacją grzbietu, na który wspięła się nasza droga, zaczyna się wioska Masłów Drugi. My zaś o godzinie 15.50 po 25 minutach marszu schodzimy z ulicy ks. Józefa Marszałka na odchodzącą w prawo uliczkę Północną, która lekko pnie się zboczem pasma. Po chwili mijamy dwie duże posiadłości. Jedna otoczona jest wysokim czerwonym murem, druga wyglądaja jak pałacyk. Za wjazdem do tej drugiej rozpoczynamy wędrówkę polną drogą.

Tutaj schodzimy w prawo z ul. ks. Józefa Marszałka.
Tutaj schodzimy w prawo z ul. ks. Józefa Marszałka.

Idziemy polną drogą wzdłuż północnego zbocz Pasma Masłowskiego mijając pasy pól i łąk. Szlak w pewnym momencie kieruje się w górę na jego grzbiet i osiąga go nieopodal szczytu Klonówki.

Szczyt Klonówki (473 m n.p.m.) zdobywamy o godzinie 16.10. Jest to najwyższa kulminacja Pasma Masłowskiego. Stoi na niej trójnóg triangulacyjny. Szczyt jest zarośnięty, ale nieco poniżej, po minucie marszu, grzbietowa ścieżka wyprowadza nas na grzbietową polankę, na której stoi niewysoka platforma widokowa. Tutaj na powrót spotykamy znaki czerwonego szlaku. Mamy stąd przednie widoki, uatrakcyjnione mnóstwem kolorowych paralotni, które latają w te i z powrotem wzdłuż południowego zbocza Pasma Masłowskiego.

Klonówka (473 m n.p.m.).
Klonówka (473 m n.p.m.).

Platforma widokowa na Klonówce.
Platforma widokowa na Klonówce.

Na południu rozciąga się Dolina Kielecko-Łagowska. Ciągnie się ona od Kielc, znajdujących się po naszej prawej, do oddalonego 40 km na wschód Łagowa. Za doliną, począwszy od wschodu widoczne są Pasmo Orłowińskie i Pasmo Brzechowskie. Przed zachodnimi krańcami Pasma Brzechowskiego widoczny jest zbiornik wodny - Zalew Cedzyna utworzony na płynącej tam Lubrzance w 1971 roku. Zalew ten stanowi popularne miejsce niedzielnego wypoczynku mieszkańców Kielc. Nieco na prawo od Zalewu Cedzyna widoczne jest bardziej oddalone, niezbyt duże Pasmo Daleszyckie. Dalej na wschód, ponad Kielcami wznosi się Pasmo Dymińskie z kulminacją o nazwie Telegraf, łatwo rozpoznawalną dzięki masztowi radiowemu wieńczącemu szczyt góry. Jeszcze dalej na wschód mamy ciągnące się w tej samej linii Pasmo Posłowickie i Pasmo Zgórskie. Po przeciwnej stronie grzbietu na północy za Doliną Wilkowską widać lesiste Pasmo Klonowskie.

Dolina Kielecko-Łagowska.
Dolina Kielecko-Łagowska.

Pasmo Dymińskie.
Pasmo Dymińskie z charakterystycznym szczytem Telegraf (408 m n.p.m.) z masztem radiowym.
Za nim wznosi się Pasmo Posłowickie i Pasmo Zgórskie.

Zalew Cedzyna.
Zalew Cedzyna.


Paralotnie wciąż w powietrzu.

Paralotnie wciąż w powietrzu.
Paralotnie wciąż w powietrzu.

Widok na północ - Dolina Wilkowska, a za nią lesiste Pasmo Klonowskie.
Widok na północ - Dolina Wilkowska, a za nią lesiste Pasmo Klonowskie.

Polankę z platformą widokową opuszczamy o godzinie 16.30 i wędrujemy dalej grzbietem Klonówki. Ścieżka zarośnięta jest krzaczastymi drzewkami, pośród nich rosną niewielkie brzózki i sosenki. W lecie, czy na wiosnę, kiedy bogate są w listowie na tej ścieżce musi być bardzo ciasno i mroczno. W pewnym momencie po prawej stronie dostrzegamy niewysoką skalną krawędź - charakterystyczną dla pasma Masłowskiego grań kwarcytową. W sąsiedztwie naszej ścieżki ciągnie się przez kilkadziesiąt metrów. Po jej minięciu ścieżka wąsko wchodzi pomiędzy gęsty i wysoki zagajnik. Nie idziemy przez niego zbyt długo.
Grzbietową ścieżką docieramy do skalnej wychodni zwanej Wielkim Kamieniem, ale chyba bardziej znana jest nazwa nadana przez miejscowych: Diabelski Kamień. Jedna z legend mówi, że pewien diabeł chciał zniszczyć klasztor na Świętym Krzyżu (niektóre podania podają, że chodziło o kościół w Krajnie). Wydobył z ziemi ogromną skałę i zaczął ją nieść w kierunku Świętego Krzyża by cisnąć ją w klasztor. Jednak ciężar skały nie pozwolił mu zdążyć przed świtem i kiedy kur zapiał, oznajmiając nadejście dnia, upuścił skałę, a ta wbiła się w grzbiet Klonówki.

Diabli Kamień ma około 5 metrów wysokości, a u podstawy wymiary 10x8 metrów. Zbudowany jest z piaskowców kwarcytowych z okresu kambryjskiego. Chroniony jest jako pomnik przyrody nieożywionej. Wierzchołek skały stanowi dobry punkt widokowy.

Diabelski Kamień.

Diabelski Kamień.
Diabelski Kamień.

Diabelski Kamień.
Diabelski Kamień. Słońce chowa się za grzbietem, który zostawiamy za sobą.

O godzinie 16.50 ruszamy dalej. Od Diabelskiego Kamienia szlak skręca i dróżką przez polanę kieruje nas przez niedługi czas na północny wschód. Poruszamy się głównie pośród wysokich krzaków i młodych drzewek. Słońce chowa się za grzbietem, który zostawiamy za sobą. Skręcamy w prawo, idziemy gruntową drogą przez łąki i młodniki, do lasu porastającego kolejne wzniesienie - Dąbrówkę mającą 441 m n.p.m. Droga spokojnie pnie się w górę. W lesie dominuje buk, ale oprócz niego spotyka się klony, jawory, sosny, świerki, jodły i modrzewie. To ten las opisywał Stefan Żeromski w „Popiołach” słowami: „Suche, na pół liściaste bory ciche były i nieme”.

O godzinie 17.20 nasz ścieżka ostro skręca w lewo i schodzi stromo zboczem. Zbocze Dąbrówki jest bardzo strome, zaskakująco jak na Góry Świętokrzyskie. Ścieżka jest chyba mało uczęszczana bo ginie pod warstwą opadłych liści. Tuż przed szosą, na której kończy się to zbocze, warto skręcić w lewo, gdzie rośnie ciekawy buk, a właściwie nie wiadomo czy należy traktować go jako pojedyncze drzewo, czy pięć, bo wygląda ono tak jakby z jednego korzenia wyrastało pięć drzew.

Strome zbocze Dąbrówki.
Strome zbocze Dąbrówki.

Ciekawy buk - jakby z jednego korzenia wyrastało pięć.

Ciekawy buk - jakby z jednego korzenia wyrastało pięć.
O godzinie 17.30 wychodzimy na szosę łączącą wsie Mąchocice Kapitulne i Mąchocice-Scholasteria. Skręcamy w lewo w stronę wsi Mąchocice-Scholasteria. Idziemy poboczem szosy około 350 metrów, po czym skręcamy z niej na prawo, gdzie płynie rzeka Lubrzanka.

Wychodzimy na szosę łączącą wsie Mąchocice Kapitulne i Mąchocice-Scholasteria.
Wychodzimy na szosę łączącą wsie
Mąchocice Kapitulne i Mąchocice-Scholasteria.

O godzinie 17.40 przechodzimy drewnianym mostkiem przez Lubrzankę. Poświęcamy chwilkę jej malowniczości, niestety ginącej już w wieczornym mroku. Lubrzanka rodzi się na północnych stokach Barczy w Paśmie Klonowskim. Płynie przez Dolinę Wilkowską, a potem wciska się pomiędzy górę Radostową i Dąbrówkę tworząc jeden z najpiękniejszych przełomów Gór Świętokrzyskich. Osiągając blisko 34 kilometry długości uchodzi do Czarnej Nidy w pobliżu wsi Marzysz. Na drugim brzegu Lubrzanki opuszczamy czerwony szlak i kierujemy się niebieskim, który przyłączył się do nas po zejściu z Dąbrówki. Oba szlaki spotkają się ponownie dalej w Świętej Katarzynie.

Przełom Lubrzanki.
Przełom Lubrzanki.

Lubrzanka.
Lubrzanka.

Niebieski szlak wyprowadza nas z rowu Lubrzanki. Wkrótce przechodzimy obok przydrożnego krzyża i wchodzimy na wiejską szosę wsi Ciekoty. Mijamy kilka obejść i wraz szosą skręcamy w lewo. Chwilkę potem o godzinie 18.00, w wieczornej szarówce docieramy pod ośrodek edukacyjny „Szklany Dom” w Ciekotach.

Kończymy tu wycieczkę na tzw. „Żeromszczyźnie”, gdzie stał niegdyś dwór w którym Stefan Żeromski spędził lata dziecięce i młodzieńcze. Budynek tamtego dworu spłonął w 1901 roku. W jego miejscu w 2010 roku powstał ośrodek edukacyjny „Szklany Dom”. W ramach niego zrekonstruowano również drobnoszlachecki dwór z drugiej połowy XIX wieku. Ekspozycja w jego wnętrzu upamiętnia życie i twórczość Stefana Żeromskiego. Obok zrekonstruowanego dworku urządzono miejsce do wypoczynku ze stołami, ławami, wiatą i amfiteatrem. Odtworzono też staw z lat pisarza. Z jego brzegu widać nieodległą Łysicę - najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, gdzie podążymy następnym razem.

LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Koło ZH

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas