Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grodowa. Pokaż wszystkie posty
TRASA:
Oblęgorek Barania (427 m n.p.m.) Tumlin Ciosowa (365 m n.p.m.) Kamień (399 m n.p.m.) Wykieńska (401 m n.p.m.) Grodowa (399 m n.p.m.) Tumlin-Węgle

OPIS:
Na drodze przy Pałacyku Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku.
Poranek tego dnia miał być inny. Słoneczny dzionek pozostał w sferze marzeń. Jest pochmurnie i chłodno, ale nie pada i to wystarcza, aby z entuzjazmem rozpocząć kolejną wędrówkę, tym razem z wyborowym Kołem PTTK Stalowników. A zresztą nawet gdyby padało, to z pewnością nie spodziewalibyśmy się spapranego dnia, wszak grupa Stalowni jest jak synonim udanej imprezy trekkingowej, co zdaje się tylko potwierdzać fakt licznego uczestnictwa Klubu Turystyki Górskiej „Wierch” w dzisiejszym wyjeździe w Góry Świętokrzyskie.

Dzisiejsza trasa jest kontynuacją tej z 15 października ubiegłego roku. Wyruszyliśmy wtedy z Kuźniaków, gdzie znajduje się krańcowy punkt Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Teraz przyszła kolej na kolejny etap wędrówki tym szlakiem, realizowanej niejako na raty. Jest to świetny rekonesans przed wędrówką ciągłą od kropki do kropki Głównego Szlaku Świętokrzyskiego, o której marzymy i liczymy, że za niedługo doczekamy się jej.

Do najstarszych polskich gór mamy niestety dalej niż do tych najwyższych. Do miejsca startu dojeżdżamy dopiero na godzinę 10.00. Trasę rozpoczynamy w Oblęgorku, miejscowości uwodzącej ciszą i spokojem. W wędrówkę ruszamy Alejką Lipową, czarnym szlakiem do miejsca, w którym zakończyliśmy naszą ostatnią wędrówkę po Głównym Szlaku Świętokrzyskim.

Wkrótce przeniesieni zostajemy pod znany nam już Pałacyk Henryka Sienkiewicza, tak samo wabiącego wędrowców, jak pamiętnego jesiennego popołudnia, kiedy mieliśmy przyjemność zwiedzić jego wnętrza. Ten przepiękny pałacyk położony w zacisznej okolicy Sienkiewicz otrzymał od narodu z okazji 25-lecia pracy literackiej. Zapewne niejeden chciałby coś takiego mieć, ale jakiż musiałby być dzisiejszy Sienkiewicz, aby zasłużyć sobie na taką wdzięczność narodu. Z sienkiewiczowskim dworkiem szybko nam jednak przychodzi się dziś pożegnać. Z jego włości wchodzimy na łagodne, leśne stoki Baraniej Góry.

Pałacyk Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku.
Pałacyk Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku.

Ścieżka naszego czarnego szlaku wchodzi w ekscytujące, emanujące dozą tajemniczości wąwozy lessowe. Część z nich jest szeroka, o płaskich dnach i łagodnych zboczach, ale nasz szlak wcina się głównie w te najmłodsze, ale najbardziej wysublimowane - najwęższe, otoczone stromymi ścianami. Te strome zbocza wąwozu udekorowane są poplątanymi korzeniami, odsłoniętymi w wyniku erozji, zachodzącej tu zwłaszcza w czasie wiosennych roztopów, czy też po ulewnych deszczach. Z tej to też przyczyny w wąwozie znajdzie się przeszkoda w postaci powalonego drzewa, które nie było już w stanie utrzymać się na skraju wąwozowego zbocza. Obszar ten objęty jest rezerwatem leśnym „Barania Góra”. Oprócz wąwozów lessowych znajdziemy w nim wiele roślin podlegających ścisłej ochronie, takich jak bluszcz pospolity, barwinek pospolity, buławnik mieczolistny, wawrzynek wilczełyko, czy widłak wroniec.

Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.
Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.

Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.
Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.

Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.
Wąwóz lessowy w rezerwacie leśnym „Barania Góra”.

Niedługo po opuszczeniu lessowych wąwozów, o godzinie 11.10 docieramy pod kulminację Baraniej Góry, do czerwonego szlaku. Za jego znakami skręcamy w prawo i po chwili jesteśmy na zarośniętym szczycie Baraniej Góry (427 m n.p.m.). Nie ma tu widoków, ale idąc dalej nie musimy długo czekać, aż zniknie zasłona leśna i poprzez łagodne zbocza Baraniej Góry pojawią się widoczki. Na początku mamy je głównie po stronie północnej, gdzie w dolinie położone są wioski Cierchy i Pępice. Z nimi wznoszą się Wzgórza Kołomańskie. Za niedługo naszą polną dróżkę otaczają już tylko pola uprawne, a przed nami ukazują się nam Wzgórza Tumlińskie a na południe od nich stolica Świętokrzyskiego - Kielce. To kolejne pasmo na trasie naszej wędrówki, a nim widać kolejne szczyty przez które będziemy przechodzić. Pomiędzy Wzgórzami Kołomańskimi i Wzgórzami Tumlińskim położona jest miejscowość Bobrza, gdzie znajdują się pozostałości po największych piecach hutniczych w dawnym Królestwie Polskim.

Pod szczytem Baraniej.

Widok na Wzgórza Tumlińskie z drogi grzbietowej Baraniej.
Widok na Wzgórza Tumlińskie z drogi grzbietowej Baraniej.

Widok na Kielce z drogi grzbietowej Baraniej.
Widok na Kielce z drogi grzbietowej Baraniej.

Dróżka nasza zaczyna spokojnie obniżać się, mijając pojedyncze gospodarstwa. Pod naszymi stopami pojawia się asfalt. Wokół pojawiają się łąki z pasącymi się na niej krowami i końmi. Po dojściu do szosy skręcamy w lewo. Idziemy teraz poboczem drogi, jakieś 15 minut pośród zabudowań wioski Porzecze. Przed budynkiem szkoły skręcamy w lewo na podrzędną drogę asfaltową. Zaraz za budynkiem szkoły przekraczamy jeszcze malutką rzekę Bobrza, której źródliska znajdują się niedaleko, w lasach koło Zagańska, znanego skądinąd ze swego dębu Bartka. Aż dziw bierze, że ta tak niepozorna rzeczka była też siłą napędową wspomnianych Zakładów Wielkopiecowych w Bobrzy. W tym miejscu Bobrzę zasila jej prawobrzeżny dopływ - Ciemnica.

Przed nami wioska Porzecze.
Przed nami wioska Porzecze.

Łąki w Porzeczu.
Łąki w Porzeczu.

Szkoła w Porzeczu.
Szkoła w Porzeczu.

Rzeka Bobrza.
Rzeka Bobrza.

Zaraz za rzeką Bobrza drogą wzdłuż której maszerujemy zatacza łuk w lewo, a potem w prawo, po czym nasza droga dochodzi do skrzyżowania ulic Leśnej, Ciosowej i Ślefarnia. Za skrzyżowaniem szlak wprowadza nas na leśną ścieżkę, która pnie się w kierunku szczytu Ciosowej (365 m n.p.m.), pierwszego szczytu Wzgórz Tumlińskich na naszej trasie. Tuż przed szczytem góry, około godziny 13.00 szlak wyprowadza nas na górną krawędź ściany czerwonego piaskowca, zwanego tumlińskim. Powstawały one w okresie dolnego triasu (około 240-250 milionów lat temu), kiedy obszar ten pokrywały piaski pustyni, a z nawiewanego przez wiatr piasku tworzyły się kolejne warstwy wydm, które później skamieniały.

Skały te byłyby niewidoczne pewnie do dziś, gdyby nie powstał tu kamieniołom, funkcjonujący jeszcze w 1975 roku na potrzeby kamieniarstwa, budownictwa i przemysłu hutniczego (m.in. do wykładania wielkich pieców). Obecnie miejsce wychodni czerwonego piaskowca chronione jest jako pomnik przyrody nieożywionej.

Zaraz za rzeką Bobrza droga zatacza łuk w lewo.

Las Ciosowski.
Las Ciosowski.

Po przejściu nad przepaścistą krawędzią czerwonych skał schodzimy w dół, po czym zbaczamy nieco ze szlaku przechodząc pod potężną, pionową ścianę tumlińskiego piaskowca o długości około 70 m, sięgającą w niektórych miejscach do ponad 20 m wysokości. Z dołu można zauważyć, że jest ona poprzecinana licznymi pęknięciami i rysami, powstałymi w wyniku wietrzenia, jak też kruszenia przez korzenie porastających je drzew, głównie sosen i brzóz. Niektóre z tych pęknięć to zapewne efekt ruchów tektonicznych. Pęknięcia te, dzielące skałę na odrębne bloki zwane są ciosami i od nich właśnie wzięła nazwę cała góra.

Skarpa nad wyrobiskiem tumlińskiego piaskowca na Ciosowskiej Górze.
Skarpa nad wyrobiskiem tumlińskiego piaskowca na Ciosowej Górze.

Skarpa nad wyrobiskiem tumlińskiego piaskowca na Ciosowskiej Górze.
Skarpa nad wyrobiskiem tumlińskiego piaskowca na Ciosowej Górze.

Panorama z Cisowskiej.
Panorama z Ciosowej.

Panorama z Cisowskiej.
Panorama z Ciosowej.

Kościół św. Marii Magdaleny i św. Mikołaja w Chełmcach (widok z Ciosowskiej Góry).
Kościół św. Marii Magdaleny i św. Mikołaja w Chełmcach (widok z Ciosowej Góry).

Tajemniczy człowiek na triasowych, czerwonych skałach... (fot. Olga Płaszczewska).

...rzucający dzidą... Kto to? (fot. Olga Płaszczewska).

Aha, już wiemy (fot. Olga Płaszczewska).

To barwne miejsce, gdzie czerwień skał tworzy niezwykłą kompozycję z zielenią drzew, przez najbliższe półtorej godziny uraczy nas gościnnością. Bo i owszem, jak trzeba, to trzeba gnać do przodu, ale dobra wędrówka to taka, podczas której jest czas na chodzenie, ale też czas na odpoczynek i pogawędkę w pięknym miejscu. A już rewelacją jest jeśli można to zrobić przy ognisku, co właśnie się stało. Nikt jednak nawet we śnie nie marzył, że naszą turystyczną biesiadę urozmaicać będzie znakomita wspinaczka po ścianie piaskowca. Czy to przypadek, czy też palce w tym maczał nasz wódz Janusz nie będziem wnikać ;-) Jednak Panowie wspinacze, jeśli tylko to czytacie, to: podajcie nam swojego mail’a, a prześlemy Wam zdjęcia z Waszej wyśmienitej wspinaczki.

Aha, i jeszcze jedno, a właściwie dwie sprawy: brawa dla Darka, uhonorowanego przez Prezesa Koła ZH Janusza Pustułkę małą srebrną GOT, no i brawa dla Alicji - zdobywczyni małej złotej GOT, którą otrzymała z rąk Eugeniusza Halo - Prezesa Hutniczo-Miejskiego Oddziału PTTK w Krakowie. To wspaniały dodatek i przyjemny akcent w turystycznej pasji każdego z nas.

Odsłonięcie piaskowca tumlińskiego.
Odsłonięcie piaskowca tumlińskiego.

Ciosowska Góra. Wspinaczka po ścianie piaskowca.

Ciosowska Góra. Wspinaczka po ścianie piaskowca.
Ciosowa Góra. Wspinaczka po ścianie piaskowca.
(Panowie wspinacze podajcie mail'a - prześlemy Wam zdjęcia).

Odsłonięcie piaskowca tumlińskiego.
Odsłonięcie piaskowca tumlińskiego.

Odsłonięcie piaskowca tumlińskiego.

O godzinie 14.30 wyruszamy na drugą część trasy. Czerwony Szlak szybciutko wyprowadza nas z Lasu Ciosowskiego, na znaną nam już ulicę Ciosową. Doprowadza nas ona do drogi wojewódzkiej nr 74. Skręcamy na niej w prawo i idziemy chwilę poboczem mijając peryferyjne zabudowania wsi Miedziana Góra. Jest to dawna górnicza osada. Z miejscowych kopalń wydobywano miedź, którą m.in. pokryto w 1593 roku dachy Wawelu.

Obecnie Miedziana Góra znana jest miłośnikiem sportów motorowych z toru samochodowo-motocyklowego „Kielce” wybudowanego tu w 1977 roku. Jest to drugi po torze „Poznań”, największy ośrodek sportów samochodowych i motorowych w Polsce.

Po krótkim marszu chodnikiem wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 74 czerwony szlak kieruje nas na przejście dla pieszych. Przechodzimy na drugą stronę jezdni i zaczynamy łagodnie wspinać się na zalesione wzniesienie Kamień. Górę Kamień pokrywają wychodnie skał dewońskich, co jest ewenementem geologicznym w Paśmie Wzgórz Tumlińskich, które generalnie zbudowane są z czerwonych piaskowców trasowych. Jej szczyt o wysokości 399 m n.p.m. zakończony triangulem osiągamy o godzinie 15.10 po piętnastominutowym podejściu. Na szczycie szlak zmienia kierunek ze wschodniego na północny. Lekko schodzi w dół, by następnie wznieść się na Wykieńską (401 m n.p.m.).

(fot. Olga Płaszczewska)

Ciosowska Góra (365 m n.p.m.).
Ciosowa Góra (365 m n.p.m.).

Nieopodal wierzchołka góry Kamień (399 m n.p.m.).
Nieopodal szczytu góry Kamień (399 m n.p.m.).

Szczyt góry Kamień (399 m n.p.m.).
Szczyt góry Kamień (399 m n.p.m.).

Ścieżka zejściowa z Wykieńskiej zaskakuje swoją stromością, niespotykaną w Górach Świętokrzyskich. Gdyby teraz było tu mokro, moglibyśmy miećj duże problemy z utrzymaniem stabilności. Stromości Wkieńskiej doprowadzają nas na skraj lasu. Skręcamy 90 stopni w lewo i idziemy skrajem lasu. Po chwili skręcamy 90 stopni w prawo, wychodzimy z lasu i idziemy brzegiem łąki przylegającej do lasu. Przed nami widać teraz zalesioną Górę Grodową (395 m n.p.m.).

Zejście z Wykieńskiej.
Zejście z Wykieńskiej.

Góra Wykień (401 m n.p.m.).
Góra Wykień (401 m n.p.m.).

Około godziny 16.00 przecinamy drogę we wsi Tumlin Podegrodzie i jeszcze krótko maszerujemy boczną drogą, którą dochodzimy do skraju lasu porastającego Grodową. Chwilę potem rozpoczynamy nieco męczącą wspinaczkę na jej szczyt. Po osiągnięciu szczytu góry skręcamy na ścieżkę w prawo. Tablice informują nas, iż właśnie wchodzimy do rezerwatu „Kamienne Kręgi”. Ponad tysiąc lat góra ta stanowiła święte miejsce Wiślan. Jej wierzchołek otoczony był kamiennym wałem (podobnym do tego z Łysej Góry). Dziś wał ten jest praktycznie zniszczony, ale jeszcze podczas potopu szwedzkiego za tym wałem broniły się wycofujące się wojska polskie. Broniły się aż do czasu, gdy brakować zaczęło im amunicji. Wówczas, jak podaje legenda, dowódca polskich wojsk w geście rozpaczy rozkazał załadować broń kaszą, która oczywiście nie wyrządziła wrogowi żadnej krzywdy. Jednak Szwedzi na podstawie kaszanej salwy wywnioskowali, że Polacy są nieźle przygotowani do obrony, gdyż posiadają spore zapasy żywności, skoro wystrzeliwują ją w powietrze i zapewne jeszcze długo się nie poddadzą. Uznawszy tak wycofali się, ponosząc klęskę pod Górę Ciosową.

Wspinaczka na Grodową.
Wspinaczka na Grodową.

Wspinaczka na Grodową.
Wspinaczka na Grodową.

Po 5 minutach od szczytu Grodowej docieramy na skraj urwiska, dwukrotnie ogrodzonego drutem kolczastym. Znajdujemy się nad wyrobiskiem kamieniołomu czerwonego piaskowca triasowego. Nasza ścieżka idzie jego skrajem, aż do niewielkiej polanki z murowaną Kapliczką pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku. Stoi ona w miejscu wcześniejszej, drewnianej, zbudowanej dla upamiętnienia bohaterskich obrońców z 1655 roku, odpierających wojska szwedzkie.

Wyrobisko kamieniołomu czerwonego piaskowca triasowego na Grodowej Górze.
Wyrobisko kamieniołomu czerwonego piaskowca triasowego na Grodowej Górze.

Kapliczka pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku na Grodowej Górze.
Kapliczka pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku na Grodowej Górze.

Jedna z kamiennych płyt otaczających kapliczkę na Grodowej Górze.
Kapliczkę otaczają wkopane w ziemię kamienne półokrągłe płyty z piaskowca. Jest ich niespełna 30. Niektóre z nich mają wyryte krzyże, a na jednej z nich widnieje wyryty rok 1926. Wewnątrz kapliczki znajduje się mały ołtarzyk z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Poprzedni obraz Przemienienia Pańskiego z drewnianej kapliczki, datowany na 1765 rok, przeniesiony został do kościoła w Tumlinie.

Wieżyczka kapliczka pw. Przemienienia Pańskiego na Grodowej Górze.

Polanka z kapliczką położona jest na wąskim przesmyku między dwoma wyrobiskami: czynnym i starym, już nieużytkowanym kamieniołomem. Nieużytkowane wyrobisko można zwiedzić, ale z poziomu kapliczki oddziela nas od niego pionowe urwisko. Zejście do niego możliwe jest kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie od szlaku odbija w prawo niewyraźna ścieżka prowadząca pod ścianę dawnego kamieniołomu. Trochę trzeba się tylko po przedzierać przez zarastające chaszcze i już jesteśmy pod czerwono rdzawą ścianą skał, pokrytych częściowo zielonkawym mchem i patyną. Ta wysoka na kilkanaście metrów ściana, zionąca tajemniczością stanowiła scenerię do zdjęć filmu „Wiedźmin” Marka Brodzkiego, który miał premierę w 2001 roku.

Ściana starego, nieczynnego wyrobisko, gdzie kręcono zdjęcia do filmu „Wiedźmin”.

Idąc dalej obniżającym się grzbietem Grodowej dochodzimy do drogi dojazdowej do kamieniołomu, na którą skręcamy w prawo. Wkrótce wychodzimy z lasu. Przechodzimy wśród pierwszych zabudowań wsi Tumlin-Węgle. Po dotarciu do szosy łączącej Kielce i Samsonów skręcamy na niej w lewo, a zaraz potem na szosę odchodzącą w prawo. Niebawem. o godzinie 17.15 docieramy na szczyt wzgórza, na którym stoi tumliński kościół.

Droga do wsi Tumlin-Węgle.
Droga do wsi Tumlin-Węgle.

Która z osób przeciwstawia się grawitacji?

Tumlin jest bardzo starą wsią, o której mówiły już dokumenty z 1375 roku. W okresie rozkwitu przemysłu górniczego i hutniczego na tych ziemiach Tumlin rozwijał się bardzo szybko. Licznie osiedlali się w nim górnicy i hutnicy, jak też przedsiębiorcy przybywający głównie z Włoch i Anglii. Wtedy też wybudowano tu pierwszy kościół w 1599 roku. W 1630 roku kościół ten strawił pożar, ale niedługo potem świątynię tą odbudowano i do dziś góruje na tzw. Kościelnej Górze. Dziś Tumlin jest rozległą osadą, na którą składa się kilka wsi, z których Wykień i Podgród należą do gminy Miedziana Góra, a Dąbrówka, Osowa, Węgle i Zacisze do gminy Zagnańsk. Wieś Tumlin-Węgle stanowi centrum tumlińskiej osady.

W Tumlinie kończymy drugi odcinek Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Żegnamy się na jakiś czas z ciekawym świętokrzyskim regionem, z jego dziejami sięgającymi początków państwa Słowian, a także jego mniej odległą historią rozkwitu polskiego przemysłu.

Tumliński kościół.
Tumliński kościół.



LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Koło ZH

Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas