Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hala Rysianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hala Rysianka. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
460,2 km
58,8 km
Zimno, wietrznie, pochmurnie i deszczowo. Jednak nie zrezygnowaliśmy. Zacisnęliśmy zęby i ruszyliśmy w drogę. Słońce momentami próbowało pokazać się przez chmury, ale bezskutecznie. Na Rysiance zagrzaliśmy się, zjedliśmy śniadanko. W między czasie na zewnątrz zaczęło wiać jeszcze silniej, a pojawiający się falami deszcze zacinał jeszcze mocniej. Mimo to poszliśmy dalej. Pokonaliśmy urwiste zbocza Romanki, ubezpieczone w jednym miejscu łańcuchem, odpoczęliśmy przy kubku herbaty z rumem w „Słowiance”. Potem udało się nam zejść do Węgierskiej Górki, z której pozdrawiamy naszego znajomego Grzegorza.

Na wieczór pogoda zaczęła się poprawiać (podobnie jak wczoraj). Mamy niezłe przedpole do ataku na Baranią Górę, żeby tylko pogoda na zepsuła się. Siedzimy sobie jeszcze w Beskidzie Żywieckim, ale już jutro powinniśmy przekroczyć rzekę Sołę i wejść w ostatni Beskid na trasie naszej wędrówki - Beskid Śląski. Trochę nas to smuci, że zbliżamy się ku końcowi naszej ekscytującej wędrówki. Szkoda, bo plecak od paru dni przestał już ciążyć na ramionach, a nogi jakby nie czuły przedreptanych 460 km.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
zachmurzenie duże
deszcz
deszcz
zachmurzenie umiarkowane

TRASA:
Schronisko PTTK na Hali Miziowej (1330 m n.p.m.) [czerwony szlak] Palenica (1343 m n.p.m.) [czerwony szlak] Trzy Kopce (1216 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Hali Rysiance (1290 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Pawlusia (1176 m n.p.m.) [czerwony szlak] Stacja Turystyczna „Słowianka” (856 m n.p.m.) [czerwony szlak] Abrahamów (857 m n.p.m.) [czerwony szlak] Żabnica (489 m n.p.m.) [czerwony szlak] Węgierska Górka (413 m n.p.m.)

OPIS:
Spod Schroniska PTTK na Hali Miziowej szlak wiedzie przez na Halę Cebulową, za którą wracamy na polsko-słowacką linię graniczną. Idziemy szeroką ścieżką, bez trudniejszych podejść. Na trasie mamy Munczolik (1355 m n.p.m.), z którego schodzimy na malowniczą Halę Cudzichową. Z Hali Cudzichowej wspinamy się nieco stromo, ale krótko na Palenicę (1343 m n.p.m.), potem przechodzimy przez Trzy Kopce (1216 m n.p.m.) na której granica państwowa odbija na południe i biegnie w kierunku tzw. Worka Raczańskiego. My idziemy jeszcze chwilę na zachód wzdłuż rezerwatu „Pod Rysianką”, którego zadaniem jest ochrona zachowanego fragmentu Puszczy Karpackiej regla dolnego, rosnącego tu lasu jodłowo-świerkowo-bukowego.

Za niedługo wychodzimy na wielką polanę z Halą Rysianka, ciągnącą się niemal do samego wierzchołka góry Rysianka (1322 m n.p.m.). Stoi na niej Schronisko PTTK na Hali Rysianka, spod którego rozciąga się bardzo szeroka panoram na wschód, północny wschód i południe. Hala Rysianka jest jedną z najbardziej widokowych hal w Beskidach. Przy dobrej pogodzie widoki sięgają Tatr i Małej Fatry.

Czerwony szlak obchodzi wierzchołek Rysianki i schodzi na widokową Halę Pawlusią, za którą wznosi się Romanka (1366 m n.p.m.). Z Przełęczy Pawlusiej zaczynamy schodzić w dół, trawersując zachodnie stoki Romanki. Mamy na tym odcinku fragment odsłoniętych głazów skalnych, których pokonanie ułatwia zamontowany łańcuch. Po zejściu ze stoków Romanki w niedługi czas docieramy do prywatnej Stacji Turystycznej „Słowianka”.

Za Stacją Turystyczną „Słowianka” skręcamy na grzbiet Abrahamów (857 m n.p.m.), który oferuje całkiem niezłe punkty widokowe. Przed tym szczytem przechodzimy przez przysiółek o takiej samej nazwie jak ów grzbiet górski, gdzie m.in. stoi dom agroturystyczny „Abrahamów” oferujący noclegi. Z grzbietu Abrahamowa schodzimy do wisi Żabnica, na bardzo ruchliwą szosę. Szosą tą maszerujemy do Węgierskiej Górki, dużej wsi w której mieści się siedziba gminy.

Węgierska Górka była ważnym punktem oporu podczas wojny obronnej w 1939 roku. Pozostałością z tego okresu są polskie fortyfikacje. Dolinę, w której jesteśmy miało zamykać 16 schronów bojowych, ale udało się ich wybudować jedynie 5. Były to schrony żelbetowe, uzbrojone w ciężkie karabiny maszynowe. Zaś jeden ze nich był schronem artyleryjskim dla dwóch armat kalibru 75 mm.

Węgierska Górka jest dobrym miejscem zaopatrzeniowym na trasie naszej wędrówki. Po za tym znajduje się tu bogata baza noclegowa w pensjonatach, gospodarstwach agroturystycznych, kwaterach prywatnych, czy też kempingu PTTK przy ul. Zielonej.

Hala Miziowa ze Schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1330 m n.p.m.
Hala Miziowa ze Schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1330 m n.p.m. W tle widać Babią Górę.

Widok na Halę Cudzichową ze stoków Munczolika.
Widok na Halę Cudzichową ze stoków Munczolika.

Hala Cudzichowa i Palenica (1343 m n.p.m.).
Hala Cudzichowa i Palenica (1343 m n.p.m.).

Wełnianka szerokolistna (Eriophorum latifolium).
Wełnianka szerokolistna (Eriophorum latifolium).

Palenica (1343 m n.p.m.).
Palenica (1343 m n.p.m.).

Trzy Kopce (1216 m n.p.m.).
Trzy Kopce (1216 m n.p.m.).

W drodze na Rysiankę.
W drodze na Rysiankę.

Hala Rysianka ze schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1290 m n.p.m.
Hala Rysianka ze schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1290 m n.p.m.

Panorama z Hali Rysianka.
Panorama z Hali Rysianka.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.
Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.

Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.
Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.

Lnica pospolita (Linaria vulgaris).
Lnica pospolita (Linaria vulgaris).

Na grzbiecie Abrahamów (857 m n.p.m.).
Na grzbiecie Abrahamów (857 m n.p.m.).

Na zejściu z grzbietu Abrahamowa.
Na zejściu z grzbietu Abrahamowa.

Abrahamów. Przepęd owiec.
Abrahamów. Przepęd owiec.

Kotlina Żywiecka i Beskid Mały.
Kotlina Żywiecka i Beskid Mały.

Spojrzenie na Kotlinę Żywiecką.
Spojrzenie na Kotlinę Żywiecką.

TRASA:
Sopotnia Wielka Kolonia (760 m n.p.m.) Hala Rysianka (1290 m n.p.m.) Trzy Kopce (1216 m n.p.m.) Palenica (1343 m n.p.m.) Schronisko PTTK na Hali Miziowej (1330 m n.p.m.)  Przełęcz Glinne (809 m n.p.m.).

OPIS:
W Sopotni Wielkiej autokar staje
i cała grupa pod górę daje.
Szlakiem niebieskim mkną na Rysiankę
kontynuować z GSB  randkę.
Pogoda piękna nam dopisuje,
jesień trawy i drzewa maluje.
Przed schroniskiem przysiadamy
widoki piękne podziwiamy.
Edward szczyty pokazuje,
panoramy opisuje.
Wybiło południe, czerwonym ruszamy.
Z górki, pod górkę – Trzy Kopce mijamy.
I znów z góreczki, i pod góreczkę,
jest Palenica – odpoczniemy chwileczkę.
Cudzichowa Przełęcz, Hala Cebulowa
jeszcze kilka kroków i jest też Miziowa.
Kto ma chęć leci na Pilsko,
kto nie, do schroniska na piwko.
Zrelaksowani z Miziowej schodzimy
na Przełęczy Glinne randkę z GSB kończymy.
To był piąty raz, ostatni w tym roku.
Sporo było wrażeń z dobrymi ludźmi u boku.
Nowe znajomości, nowi przyjaciele,
nowy przepis na nalewkę i na ciasto na niedzielę.
Czesław  już sam po górach biegać nie musi,
wędruje teraz w towarzystwie Elusi.
Idą jak kumple i przyjaciele,
jak uczeń z nauczycielem.
Edku, za pomysł trasy i prowadzenie
bardzo Ci dziękujemy,
lecz pewien niedosyt czujemy.
Choć się bardzo staraliśmy,
dwustu „czerwonych” punktów nie uzbieraliśmy
i brązowej odznaki (jeszcze) nie zdobyliśmy.
Na odznakę cierpliwie poczekamy,
na beskidzkim szlaku na wiosnę sie spotkamy.
~~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 5
Hala RysiankaPrzełęcz Glinne
14,0 km

Po trzech tygodniach wracamy na najsłynniejszy z beskidzkich szlaków – czerwony Główny Szlak Beskidzki. Po raz piąty wracają na niego wędrowcy, by przemierzać ten pełen uroków trakt. Niestety chyba ostatni raz w tym roku. Pogoda nie zawsze nas rozpieszczała, ale każdy odcinek GSB wytrwale pokonywaliśmy, bez względu na warunki pogodowe. Nie przeszkadzał słoneczny skwar, wczesnowiosenny chłód, porywisty wiatr, czy też deszcz i błoto. Szliśmy cały czas do przodu, jak jeden mąż, jak najwytrwalsi z najwytrwalszych wędrowców, przez góry, przełęcze i doliny. Dziś dla odmiany aura postanowiła nam całkowicie sprzyjać. Prognozy mamy wyśmienite. Temperatura w sam raz, a zachmurzenie niemal zerowe. Jedynie lekki chłód poranka przypomina o tym, że lato już się skończyło i nastał czas jesieni - najbarwniejszej z pór roku.

Powrót na Główny Szlak Beskidzki, na Halę Rysianka, gdzie zakończyliśmy ostatnią wędrówkę  podejmujemy z górskiej wsi Sopotnia Wielka, z najwyżej ulokowanego jej przysiółka o nazwie Kolonia. Jeśli pierwszy raz słyszycie o Sopotni Wielkiej, to musicie wiedzieć, że jest ona jednym ze starszych miejsc osadniczych w Beskidach. Na tle innych beskidzkich osad wyróżnia ją też najwyższy w Beskidach wodospad o wysokości 12 m, uznany za pomnik przyrody.

Kolonia to najwyżej położona osada Sopotni Wielkiej i najdalsze miejsce do którego mógł dotrzeć nasz autokar. Z tego cichego i spokojnego miejsca o godzinie 9.25 rozpoczynamy naszą wędrówkę, niebieskim szlakiem ku Rysiance i przebiegającemu po jej zboczach czerwonemu szlakowi. Wpierw asfaltowaną drogą wzdłuż szumiącego potoku Sopotni Wielkiej, który około 4 km niżej tworzy ów wspomniany wyżej wodospad. Szybko mijamy ostatnie domy i po obu stronach otaczają nas zalesione zbocza górskie. Tuż za ostatnimi osadami ludzkimi droga robi się bardziej zniszczona, a sypiący się na niej asfalt przypomina bardziej szuter, niż wygładzoną powierzchnię. Droga ta lekko wznosi się do góry.
 
Sopotnia Wielka Kolonia - ostatnie domy przy szlaku.

O godzinie 9.45 kończy się jednak łatwizna i strzałka szlaku kieruje nas na prawo, na zalesione zbocze górskie. Wchodzimy na wąską ścieżkę, pomiędzy zarośla i drzewa lasu. Zbocze jest bardzo strome, ale ścieżka idzie po nim łagodnym trawersem. Słońce bije wprost na nas,  rozbierając do koszulek ostatnich zmarzlaków. Kilkakrotnie przechodzimy przez cieki wodne zasilające potok Sopotni Wielkiej. Nie są one jednak problemem i stanowią małą atrakcję na naszej ścieżce. Las i jego runo nabierają niezwykłego kolorytu w blasku słońca przebijającego się do nas przez koronę drzew.


O godzinie 10.10 wchodzimy na szutrową drogę, biegnącą podobnie jak nasza ścieżka trawersem zbocza. Przechodzimy nią kilka metrów w dół, by po jej drugiej stronie znowu wejść do lasu. Musimy jednak wcześniej pokonać urwistą, kilkumetrową skarpę. W tym roku jest jednak dużo łatwiej, bo od ubiegłego roku, kiedy mieliśmy przyjemność tędy schodzić zamontowano na skarpie drewnianą poręcz, a w jej samej wykopano stopnie. Dzisiejsza wyprawa bardzo przypomina tamtą, bo w większości przebiega tą samą trasą, choć w przeciwnym kierunku, a pogoda - ta sama (masz chęć - zerknij na relacje z tamtego dnia: Koło PTTK Zakładu Stalownia, Zanim znów wyruszysz w góry).

Po prawej stronie drogi mamy ubezpieczone poręczą wejście na skarpę.

Wciąż wspinamy się ścieżka wcinającą się w zalesione zbocze Rysianki. Zdaje się, że zdominowały go wysokie buki, ale w otaczającej różnorodności dorosłych drzew i występującego naturalnego młodnika leśnego, trudno jest to jednoznacznie stwierdzić. Na niektórych, bardziej nasłonecznionych odcinkach otaczają nas wysokie trawy i pędy krzaków, a w bardziej zacienionych miejscach pojawiają się ładne leśne paprocie.

Około godziny 10.30 szlak gwałtownie skręca w prawo i ostro pnie się wprost ku wierzchołkowi Rysianki, wchodząc na nierówną drogę gruntową. Po kilkunastu minutach wspinaczki wychodzimy z lasu na dość rozległą Halę Rysianka. Przed nami rozciąga się aż do grzbietu trawiasty dywan, po którym mamy przyjemność maszerować. Niezwykle piękna pogoda, zapewnia nam sympatyczny widok z naszej prawej, skąd dobiega do nas szept zadziwionej naszą obecnością Romanki: witam was wędrowcy, dopiero co byliście tu i tak rychło wróciliście. Przywdziałam dziś suknię jakże inną od tej w której mnie ostatnio wiedzieliście, ubarwioną jesiennym brązem, rudziejącą żółcią i czerwienią.

Romanka.

Schronisko PTTK na Hali Rysianka otoczone kilkoma ładnymi świerkami.

W miarę nabierania wysokości pokazuje się budynek schroniska otoczony kilkoma ładnymi świerkami. Za plecami wznosi się dumna królowa Babia Góra, a na lewo od niej kolejno: Cyl, Polica, Mędralowa, Jałowiec. Na prawo od Babiej Góry, krajobraz dominuje nieodległe, masywne Pilsko (1557 m n.p.m.), z odchodzącym na południe szczytem Mechy (Pilsko Orawskie, 1479 m n.p.m.). Przed Pilskiem widać szczyty które będziemy dziś pokonywać: Trzy Kopce i Palenicę. Kierując wzrok dalej na prawo dostrzegamy przymglone Tatry, pasma Wielkiej i Małej Fatry, Góry Choczańskie z charakterystycznym Wielkim Choczem.

Marek Markowi wymiata.

Ogólnie rzecz ujmując panorama spod schroniska na Rysiance jest bardzo szeroka, zachwycająca i godna podziwu. Z niezwykłą ochotą wędrowcy przysiadają na trawie, z magnetyzmem spoglądając w dal, być może marząc o kolejnych szczytach i przełęczach, które warto było by przemierzyć. W między czasie udajemy się również do schroniska, by pożywić się jego specjałami. Czas szybko nam umyka. Jeszcze tylko łyk czekolady i gdy wybija południe wyruszamy na czerwony szlak. Schodzimy w dół Hali Rysianka kamienistą drogą. W jej dolnej części mijamy odchodzący czarny szlak do Złatnej Huta i zaraz potem wchodzimy szeroką ścieżkę w górnoreglowy las. Szutrową drogę zastępuje szeroka i  płaska ścieżka leśna. Wzdłuż niej po lewej stronie ciągnie się Rezerwat „Pod Rysianką”.


Rozległa panorama z Rysianki.


Zbliżenie na Wielki Rozsutec, słow. Veľký Rozsutec (1610 m n.p.m.).

Zbliżenie na Magurkę (1107 m n.p.m.) z charakterystyczną wieżą przekaźnikową,
szczyt z grupy górskiej Magury Orawskiej.

Podczas ostatniej naszej wędrówka szlak na tym odcinku pokryty był licznymi kałużami i błotnistymi bajorami. Nie inaczej jest dziś, ale dzięki poukładanym kładkom z bali nie stanowią one takiego problemu, jak rok temu. Wkrótce droga zaczyna troszkę bardziej nabierać stromości, ale wciąż jest bardzo łagodnie. O godzinie 12.25 Właściwie bez wysiłku zdobywamy górę Trzy Kopce, wznoszące się na wysokość 1216 m n.p.m. Trzy Kopce, jako nazwa dość często spotykana w polskich Karpatach odnosi się do miejsc, gdzie zbiegają się grzbiety górskie, które stanowiły granice gruntów wsi. Dawniej ustawiano w takich punktach kamienne kopce i pewnie takie kiedyś stały i tu. Na Trzech Kopacach pojawia się polsko-słowacki słupek graniczny. Swój bieg kończy tu żółty szlak z Przełęczy Glinka, który dobiegu z południa wraz z granicą państwową. Pojawia się tu też niebieski szlak słowacki biegnący granicą. Od tego miejsca nasz czerwony szlak będzie prowadził nas wzdłuż granicy, obok niebieskiego szlaku słowackiego.

Błotniste fragmenty trasy.

Na Trzech Kopcach (1216 m n.p.m.).

Tak jak wcześnie leśny trakt prowadzi łagodnie do góry. Prowadzi jednak szerszą przecinką leśną i tym samym zyskujemy na mocniejszym nasłonecznieniu. Zamiast starego lasu wokół pojawiają się małe świerki. Wkrótce też naszą przecinkę wypełniają kolorowe borówczane krzaki. Wzrasta też nachylenie ścieżki, co wymaga włożenia trochę wysiłku w podejście. Podejście nie trwa długo i z pewnością byłoby jeszcze krótsze, gdyby nie pociągający widoczek, który pojawił się z tyłu. Na przedłużeniu naszej ścieżki ukazuje się dolina, a po chwili w miarę nabierania wysokości szlak nieco skręca na północ ukazując z tyłu poprzez przecinkę leśną obiekty leżące bardziej na południu.

Widoki za plecami podczas podejścia na Palenicę.

O godzinie 12.50 osiągamy wypłaszczony wierzchołek Palenicy 1343 m n.p.m. z niewielką polanką pokrytą wymalowanym przez jesień borówczyskiem. W tym ładnym miejscu robimy sobie małą, dzesięciominutową przerwę.

Palenica (1343 m n.p.m.) i czas na krótki odpoczynek.

Dalej szlak nas schodzi dość stromo w dół na Przełęcz Cudzichową, którą pokrywa Hala Cudzichowa. Z malowniczej Hali Cudzichowej na północną stronę roztacza się piękna panorama  na grzbiety Beskidu Małego, a także na wschodnią i północno-wschodnią część Beskidu Żywieckiego. Za Przełęczą Cudzichową mamy następne wzniesienie - Munczolik. Przechodzi przez niego niebieski szlak słowacki i prowadzi dalej na szczyt Pilska, natomiast nasz czerwony omija wierzchołek Munczolika, jak również Pilska.

Schodzimy z Palenicy.

Przed nami Hala Cudzichowa.
Hala Cudzichowa (widok w kierunku Palenicy).
Na stromym zboczu Munczolika drogę naszą pokrywają luźne, ostre kamyki. Troszkę to niewygodne, ale wkrótce, po ominięciu wierzchołka droga robi się płaska i powraca wygodna gruntowa ścieżynka. Po lewej mijamy znajdującą się za drzewami halę Tanecznik, na której wg podań mieli tańcować zbójnicy żywieccy na złość zbójnikom orawskim, a trochę dalej niebieski szlak słowacki odbija i prowadzi już wprost na wierzchołek Pilska. Można oczywiście na niego wejść, odbijając albo w tym momencie, albo korzystając ze szlaków wychodzących spod schroniska na Hali Miziowej. Zaręczamy, że warto wejść na Pilsko, szczególnie przy takiej pogodzie jak dziś. Dzisiejszy dzień jest szczególną okazją, bo Pilsko nie zawsze jest takie łaskawe i lubi schować się w mgle, czy otoczyć chmurami.

Podejście na Munczolik.

Widok z podejścia na Munczolik - Buczynka (1205 m n.p.m.),
a w siodle na prawo od wierzchołka Hala Jodłowcowa.



Odbijając na lewo od niebieskiego słowackiego szlaku oddalamy się nieco od granicy, wchodząc na zarastającą Halę Cebulową. Wkrótce osiągamy zachodni kraniec niezwykle widokowej Hali Miziowej, na której stoi duże i efektowne schronisko. Obok niego stoi  drewniany budynek, część  starego schroniska, w którym funkcjonuje bufet i grill.

Hala Cebulowa.

Hala Mizowa.



Schronisko PTTK na Hali Miziowej (1330 m n.p.m.).

Zbliżenie na wierzchołek Babiej Góry.

Panorama z Hali Miziowej.

Z daleka widać, że piękna aura przyciągnęła na zbocza Pilska wielu turystów, nie tylko pieszych, ale również konnych. Nie jest to zaskoczeniem, bo przy takiej pogodzie zbocza Pilska przyciągają zewsząd turystów. Mija dopiero godzina 14.00 i mamy wiele czasu by poleżeć na trawiastej hali oraz rozkoszować się wspaniałą panoramą i tutejszym jadłem. Wszak wędrujemy po górach również dla takich chwil. Pobyt na Hali Miziowej przeciągamy do 15.30.

Podwójne odurzenie w jednej cenie,
czyli trzeci po wodzie i herbacie najbardziej popularny napój na świecie z buta.




Widzimy schodzących współtowarzyszy wędrówki, którzy zdecydowali się wyjść dziś na szczyt Pilska. Mówimy sobie: „trzeba by się już zbierać w dalszą drogę”, po czym wstajemy, ubieramy plecaki i ruszamy dalej.



Przechodzimy obok budynku schroniska, pod wyciąg narciarski i wzdłuż niego „ześlizgujemy się” stromym odcinkiem nartostrady. Po około 100 metrach szlak skręca w prawo, w ciemny las. Robi się mroczno, bo słońce chowa się za grzbietem Pilska. Szlak biegnie ścieżką wyłożoną nieregularnymi, ostrymi kamieniami. Otaczają nas bloki skalne i wielkie głazy oraz stary i dziki las. Niedługo jednak kamienie nieco ustępują, a ścieżka leśna wchodzi na trawers bardzo stromego stoku Pilska. Na pewnych odcinkach mamy wrażenie, że zaparta rosnącymi drzewami ledwo trzyma się bardzo spadzistego zbocza. Niemal cały czas schodzimy lekko w dół, a tylko chwilami szlak proponuje nam krótkotrwałe podejścia.

Ciemny las, w którym otaczają nas bloki skalne,
a ścieżka wyłożona jest nieregularnymi, ostrymi kamieniami. 

Wędrówka jest teraz przyjemna i łatwa, aż do momentu gdy dochodzimy do polsko-słowackiej granicy państwowej. Łączymy się z niebieskim słowackim szlakiem i od tej chwili nasza ścieżka gwałtownie opada. Wędrówka staje się dość karkołomna, tym bardziej, że pod butami obsuwają się kamienie. Ze względów bezpieczeństwa znacznie zwalniamy tempo marszu. Często schodzimy bokiem do kierunku marszu zapobiegając ześlizgnięciom, mogącym skutkować skręceniem nogi, czy w najlepszym razie potłuczeniem ciała.

Ten trudny odcinek jest dość długi - liczy chyba ponad kilometr. Spostrzegamy, że choć polskie czerwone znaki prowadzą po polskiej stronie, to ścieżka nasza biegnie w wielu fragmentach po słowackiej stronie, gdzie poprowadzone są niebieskie słowacki znaki. Słupki graniczne mijamy raz z lewej, raz z prawej strony. Miejscami poprzez przecinkę leśną ukazuje się nam oryginalny widok na Babią Górę. Pokazuje się nam zniecierpliwiona, bo jeszcze trochę czasu minie, zanim do niej dotrzemy.


Karkołomne zejście.

W końcu ścieżka zaczyna się wypłaszczać. Mija jeszcze kilkanaście minut, aż mija godzina 17.05, a my wychodzimy na asfaltową drogę. Pokazują się budynki drogowego przejścia granicznego Korbielów - Oravská Polhora. Jesteśmy na Przełęczy Glinne, na wysokości 809 m n.p.m., gdzie kończymy kolejny etap Głównego Szlaku Beskidzkiego. Żegnamy się z nim na jakiś czas.

Przełęcz Glinne (809 m n.p.m.), drogowe przejście graniczne Korbielów - Oravská Polhora.





LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Komisja Turystyki Górskiej.
Więcej informacji - kliknij na obrazek...
Łopiennik (1069) - Stryb (1011) - Hyrlata (1103)
24-26.11.2017
Bieszczady... ileż w nich odmienności w porównaniu do pozostałych polskich gór! Niezwykłe i magiczne o każdej porze roku. Majestatycznie wznoszą się ku błękicie nieba i obłokom. Najwyższe z nich tworzy grupa bezleśnych grzbietów pokrytych połoninami, bajecznymi łąkami, które w niższych partiach przechodzą wprost w naturalne lasy bukowo-jodłowe, z domieszką starych jaworów, czy świerków. Są też tajemnicze, lesiste masywy, rozdzielone głuszą dolin. Mówią, że przestają być dzikie, lecz tkwi w nich legenda. Urzekają pięknem i malowniczością krajobrazów o każdej porze roku. Nie tylko latem i jesienią, kiedy paleta kolorów pokrywająca lasy najbardziej wpływa na emocje, ale również wtedy, kiedy zmysły zatapiają się w cichości późnej jesieni, zimy, czy wiosną, kiedy wszystko znów zaczyna się na nowo. Czy znamy wszystkie oblicza Bieszczadów? Raczej nie, dlatego chcemy zagościć w nich o każdej porze roku, aby stać się godnym ich korony.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas