Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abrahamów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abrahamów. Pokaż wszystkie posty

za nami
pozostało
460,2 km
58,8 km
Zimno, wietrznie, pochmurnie i deszczowo. Jednak nie zrezygnowaliśmy. Zacisnęliśmy zęby i ruszyliśmy w drogę. Słońce momentami próbowało pokazać się przez chmury, ale bezskutecznie. Na Rysiance zagrzaliśmy się, zjedliśmy śniadanko. W między czasie na zewnątrz zaczęło wiać jeszcze silniej, a pojawiający się falami deszcze zacinał jeszcze mocniej. Mimo to poszliśmy dalej. Pokonaliśmy urwiste zbocza Romanki, ubezpieczone w jednym miejscu łańcuchem, odpoczęliśmy przy kubku herbaty z rumem w „Słowiance”. Potem udało się nam zejść do Węgierskiej Górki, z której pozdrawiamy naszego znajomego Grzegorza.

Na wieczór pogoda zaczęła się poprawiać (podobnie jak wczoraj). Mamy niezłe przedpole do ataku na Baranią Górę, żeby tylko pogoda na zepsuła się. Siedzimy sobie jeszcze w Beskidzie Żywieckim, ale już jutro powinniśmy przekroczyć rzekę Sołę i wejść w ostatni Beskid na trasie naszej wędrówki - Beskid Śląski. Trochę nas to smuci, że zbliżamy się ku końcowi naszej ekscytującej wędrówki. Szkoda, bo plecak od paru dni przestał już ciążyć na ramionach, a nogi jakby nie czuły przedreptanych 460 km.

POGODA:
noc
rano
dzień
wieczór
zachmurzenie duże
deszcz
deszcz
zachmurzenie umiarkowane

TRASA:
Schronisko PTTK na Hali Miziowej (1330 m n.p.m.) [czerwony szlak] Palenica (1343 m n.p.m.) [czerwony szlak] Trzy Kopce (1216 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Hali Rysiance (1290 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Pawlusia (1176 m n.p.m.) [czerwony szlak] Stacja Turystyczna „Słowianka” (856 m n.p.m.) [czerwony szlak] Abrahamów (857 m n.p.m.) [czerwony szlak] Żabnica (489 m n.p.m.) [czerwony szlak] Węgierska Górka (413 m n.p.m.)

OPIS:
Spod Schroniska PTTK na Hali Miziowej szlak wiedzie przez na Halę Cebulową, za którą wracamy na polsko-słowacką linię graniczną. Idziemy szeroką ścieżką, bez trudniejszych podejść. Na trasie mamy Munczolik (1355 m n.p.m.), z którego schodzimy na malowniczą Halę Cudzichową. Z Hali Cudzichowej wspinamy się nieco stromo, ale krótko na Palenicę (1343 m n.p.m.), potem przechodzimy przez Trzy Kopce (1216 m n.p.m.) na której granica państwowa odbija na południe i biegnie w kierunku tzw. Worka Raczańskiego. My idziemy jeszcze chwilę na zachód wzdłuż rezerwatu „Pod Rysianką”, którego zadaniem jest ochrona zachowanego fragmentu Puszczy Karpackiej regla dolnego, rosnącego tu lasu jodłowo-świerkowo-bukowego.

Za niedługo wychodzimy na wielką polanę z Halą Rysianka, ciągnącą się niemal do samego wierzchołka góry Rysianka (1322 m n.p.m.). Stoi na niej Schronisko PTTK na Hali Rysianka, spod którego rozciąga się bardzo szeroka panoram na wschód, północny wschód i południe. Hala Rysianka jest jedną z najbardziej widokowych hal w Beskidach. Przy dobrej pogodzie widoki sięgają Tatr i Małej Fatry.

Czerwony szlak obchodzi wierzchołek Rysianki i schodzi na widokową Halę Pawlusią, za którą wznosi się Romanka (1366 m n.p.m.). Z Przełęczy Pawlusiej zaczynamy schodzić w dół, trawersując zachodnie stoki Romanki. Mamy na tym odcinku fragment odsłoniętych głazów skalnych, których pokonanie ułatwia zamontowany łańcuch. Po zejściu ze stoków Romanki w niedługi czas docieramy do prywatnej Stacji Turystycznej „Słowianka”.

Za Stacją Turystyczną „Słowianka” skręcamy na grzbiet Abrahamów (857 m n.p.m.), który oferuje całkiem niezłe punkty widokowe. Przed tym szczytem przechodzimy przez przysiółek o takiej samej nazwie jak ów grzbiet górski, gdzie m.in. stoi dom agroturystyczny „Abrahamów” oferujący noclegi. Z grzbietu Abrahamowa schodzimy do wisi Żabnica, na bardzo ruchliwą szosę. Szosą tą maszerujemy do Węgierskiej Górki, dużej wsi w której mieści się siedziba gminy.

Węgierska Górka była ważnym punktem oporu podczas wojny obronnej w 1939 roku. Pozostałością z tego okresu są polskie fortyfikacje. Dolinę, w której jesteśmy miało zamykać 16 schronów bojowych, ale udało się ich wybudować jedynie 5. Były to schrony żelbetowe, uzbrojone w ciężkie karabiny maszynowe. Zaś jeden ze nich był schronem artyleryjskim dla dwóch armat kalibru 75 mm.

Węgierska Górka jest dobrym miejscem zaopatrzeniowym na trasie naszej wędrówki. Po za tym znajduje się tu bogata baza noclegowa w pensjonatach, gospodarstwach agroturystycznych, kwaterach prywatnych, czy też kempingu PTTK przy ul. Zielonej.

Hala Miziowa ze Schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1330 m n.p.m.
Hala Miziowa ze Schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1330 m n.p.m. W tle widać Babią Górę.

Widok na Halę Cudzichową ze stoków Munczolika.
Widok na Halę Cudzichową ze stoków Munczolika.

Hala Cudzichowa i Palenica (1343 m n.p.m.).
Hala Cudzichowa i Palenica (1343 m n.p.m.).

Wełnianka szerokolistna (Eriophorum latifolium).
Wełnianka szerokolistna (Eriophorum latifolium).

Palenica (1343 m n.p.m.).
Palenica (1343 m n.p.m.).

Trzy Kopce (1216 m n.p.m.).
Trzy Kopce (1216 m n.p.m.).

W drodze na Rysiankę.
W drodze na Rysiankę.

Hala Rysianka ze schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1290 m n.p.m.
Hala Rysianka ze schroniskiem PTTK położonym na wysokości 1290 m n.p.m.

Panorama z Hali Rysianka.
Panorama z Hali Rysianka.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Na stokach Romanki.
Na stokach Romanki.

Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.
Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.

Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.
Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem na stokach Romanki.

Lnica pospolita (Linaria vulgaris).
Lnica pospolita (Linaria vulgaris).

Na grzbiecie Abrahamów (857 m n.p.m.).
Na grzbiecie Abrahamów (857 m n.p.m.).

Na zejściu z grzbietu Abrahamowa.
Na zejściu z grzbietu Abrahamowa.

Abrahamów. Przepęd owiec.
Abrahamów. Przepęd owiec.

Kotlina Żywiecka i Beskid Mały.
Kotlina Żywiecka i Beskid Mały.

Spojrzenie na Kotlinę Żywiecką.
Spojrzenie na Kotlinę Żywiecką.

TRASA:
Węgierska Górka Żabnica Abrahamów (857 m n.p.m.) Górska Stacja Turystyczna „Słowianka” (803 m n.p.m.) Hala Pawlusia Rysianka Schronisko PTTK na Hali Rysianka (1290 m n.p.m.) Złatna Huta.

OPIS:
W sobotę rano grupę zwołano
i na czwarty etap GSB pognano.
Chudzi i grubi, duzi i mali,
wszyscy udają, że się wyspali.
Grupa dość liczna dzisiaj wędruje,
a Edward grupą dzielnie kieruje.
W czerwcu, w Węgierskiej Górce
„mokro” się skończyło
i chyba do dzisiaj nic się nie zmieniło.
Słonko, co w Krakowie zza chmur wyglądało
teraz zupełnie nam się schowało
i chociaż chmury wiszą nad nami
dzielnie wędrują panowie z paniami.
Abrahamów – tu deszczyk pada,
Skała – przestało, dobrze się składa,
bo za chwil kilka odpoczywamy
w „Słowiance” śniadanko zjadamy.
Zbocze Romanki – cóż za ekstrema;
łańcuch trzymamy rękami dwiema.
Hala Pawlusia i na Rysiankę...
Co to? Już koniec?... No to na „piankę”:)
Do Złatnej z górki się kulikamy,
a w październiku na Rysiance
znów się spotkamy.
PS.
Ogromną gafę popełniłam.
Górę Bukowina pominęłam.
A wiedzieć powinni i starzy i młodzi,
że właśnie z Tej Góry
nasz Grzegorz pochodzi.
~~~Dorota

Główny Szlak Beskidzki
etap 4
Węgierska GórkaHala Rysianka
18,0 km

Po dłuższej przerwie wracamy na Główny Szlak Beskidzki. Za sobą mamy już pokonany odcinek biegnący przez Beskid Śląski i kolej teraz na pierwszy fragment wprowadzający nas w Beskid Żywiecki. Startujemy tam, gdzie ostatnio zakończyliśmy wędrówkę. Pamiętamy ją doskonale... wspaniałą wędrówkę w kąpieli upalnego słońca, przerwaną nagłą ulewą, która potem przerodziła się w ucieczkę przed osaczającą nas burzą - to była wędrówka ze skrajności w skrajność. Z czym przyjdzie się nam dziś zmierzyć? Niebo jest zaniesione, ale jest sucho i ciepło. Wspominając ostatnią wędrówkę po beskidzkim szlaku można poczuć się jakbyśmy w ogóle z niego nie schodzili, jakby chmury po pamiętnej ulewie zawisły i czekały na nas, aż do dnia dzisiejszego. Ulice Węgierskiej Górki zdążyły jednak już przeschnąć, burza przeszła już hen daleko i pojawiają się już małe przejaśnienia. Prognozy na dziś przychylne, zapowiadające prawdziwie słoneczny dzień, w który na razie trudno uwierzyć. Prędzej można spodziewać się drobnego przelotnego deszczu. Najważniejsze jednak, że nie ma zagrożenia burzowego.


Jeden ze zbójników.
O godzinie 9.30 spoglądamy jeszcze raz na obelisk upamiętniający Jana Pawła II, a potem obracamy się o 180 stopni i ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Idziemy ul. Zieloną, wzdłuż której utworzono w 2009 roku Aleję Zbójników. Aleję tą tworzą ponad 3 metrowe rzeźby przedstawiające zbójników (aktualnie jest ich 6, ale planowane są dalsze). Stoi tu hetman zbójecki z Węgier, Zbójca Skarbnik, który pilnuje skrzyni z talarami i Zbój Kłusownik z upolowaną zwierzyną, a także Zbój Zdrój pilnujący wody w górskich ruczajach, Zbój Drwal z wielkim nosem, toporem i fajką oraz Zbój Opój opierający się o beczkę z okowitą. Ulica Zielona doprowadza nas do ronda, szlak czerwony skręca na nim w lewo, na ul. Obrońców Węgierskiej Górki. Póki co skręcamy jednak w prawo w krótką ulicę biegnącą do punktu informacji turystycznej, w której potwierdzamy nasz pobyt w Węgierskiej Górce.

Wracamy stamtąd na ul. Obrońców Węgierskiej Górki, którą zmierzamy w kierunku gór Beskidu Żywieckiego. Zaraz za rondem o godzinie 9.45 przechodzimy przez przejazd kolejowy, a pięć minut później obok Fortu Wędrowiec. To jeden z pięciu schronów bojowych wybudowanych tutaj przed wybuchem II Wojny Światowej, które wraz z innymi planowanymi miały tworzyć rygiel obronny „Węgierska Górka”. Rygiel ten miało tworzyć łącznie 16 fortów, ale nie zdążono z ich budową. Te które już były podczas wojny obronnej w 1939 roku stały się ważnym punktem oporu i pozwoliły na powstrzymanie hitlerowskich ataków przez 3 dni, co w konsekwencji opóźniło rozbicie Armii „Kraków”.

Fort „Wędrowiec”.
Po kolejnych kilku minutach wędrówki docieramy do granic administracyjnych Węgierskiej Górki, za którymi rozpoczyna się wieś Żabnica. Droga, którą wędrujemy od Węgierskiej Górki jest dość ruchliwa - szkoda, że nie ma przy niej chodnika dla pieszych. Zapewne jeszcze nieraz spotkamy się z taką sytuacją schodząc z jednych pasm górskich i wychodząc na następne. Na szczęście asfaltowy odcinek nie jest tutaj bardzo długi i o 10.05 dochodzimy do miejsca, gdzie czerwony szlak odbija na lewo.

Żabnica - zaraz będziemy odbijać z szosy na lewo.

Idziemy teraz wąską drogą, która szybko zamienia się w drogę polną. Wznosi się ona po stoku góry Grapa (613 m n.p.m.). Szybko nabieramy wysokości, pozwalającej cieszyć się ładną panoramę na dolinę Węgierskiej Górki oraz znajdujący się za nią Beskid Śląski. Jego szczyty, podobnie zresztą jak inne wokół są niestety dziś ukryte w chmurach. Mimo to warunki pogodowe są niezłe na przyjemną wędrówkę. Wraz z panoramą na dolinę Węgierskiej Górki wyłania się przed nami nieduża góra o nazwie Bukowina, sięgająca 510 m n.p.m. Być może w ogóle byśmy na nią nie zwrócili uwagi, gdyby nie dwa stojące na niej forty „Wąwóz” i „Wyrwidąb”. Chwilę później skręcamy w prawo i podążamy po kamienistej drodze na wschód wprost ku wierzchołkowi Grapy.

Stoki góry Grapa.

Fort „Wąwóz”.

Fort „Wyrwidąb”.

Idziemy cały czas pod górę. Nie jest bardzo stromo i przy zachowaniu odpowiedniego tempa wędrówki podejście nie jest męczące, ale i tak co chwilę przystajemy, bo warto co pewien czas obejrzeć się za siebie. Za nami panorama robi się coraz ładniejsza i rozleglejsza. Oprócz Węgierskiej Górki rozciąga się również na okoliczne wsie, a wkrótce też po północnej stronie sięga na niemal całą Kotlinę Żywiecką, aż po Jezioro Żywieckie i znajdujący się za nim Beskid Mały.


Panorama za plecami - dolina Soły, a za nią rozciąga się Beskid Śląski.

W górę na grzbiet Abrahamowa.

Jeszcze jedno spojrzenie na dolinę Soły i znajdujący się za nią Beskid Śląski.

Jezioro Żywieckie, za którym wznosi się Beskid Mały.

Kulminacja Abrahamowa już nie daleko.

Pochłonięci urokliwymi widokami nie zauważamy, w którym momencie nasza kamienista droga przeobraziła się w wygodną polną. Nasz szlak chowa się teraz coraz częściej w gęstwinie zarośli i drzew. Wędrówkę urozmaicają liczne polany, które otwierają malownicze widoki na lewo i na prawo, oczywiście trochę ograniczone przez chmury, które jak się zdaje wiszą teraz tuż nad naszymi głowami. Trudno powiedzieć, w którym momencie przeszliśmy przez niewyraźną przełęcz i zaczęliśmy poruszać się po grzbiecie Abrahamowa. Cały czas szlak stopniowo pnie się w górę łagodnie nie zmuszając nas do nadmiernego wysiłku. Gdy zbliżamy się do kulminacji Abrahamowa (857 m n.p.m.) siąpi drobną mżawką, ale tylko przez chwilkę. Nawet nie kwapimy się by sięgnąć po kurtki przeciwdeszczowe.

Po przejściu obok kulminacji Abrahamowa jego grzbiet zaczyna powoli opadać, a przy naszej drodze pojawia się kilka chałup. Około 11.20 mijamy dom agroturystyczny „Abrahamów”. Trochę dalej nasza droga rozwidla się, a znaki szlaku nakazują nam wybrać tą na prawo. Zachmurzenie cały czas ogranicza odleglejsze widoki, ale mimo to wędrówka sprawia wiele przyjemności. Chyba jedyną trudnością jest kilka kałuż, które pojawiają się na naszej drodze, niektóre nawet całkiem spore, ale radzimy sobie z nimi bez większych trudności.

Mijamy kilka chałup położonych na stokach Abrahamowa.

Dom agroturystyczny „Abrahamów”.

Pod wierzchołkiem Skały (945 m n.p.m.) szlak zakręca łukiem z północnego wschodu na południe. Chwilę potem słyszymy przed sobą odgłosy biesiadujących wędrowców. Zbliża się godzina 11.50, gdy docieramy do pierwszego punktu odpoczynku, do Górskiej Stacji Turystycznej „Słowianka”.

Panorama na południe.

Przy Górskiej Stacji Turystycznej „Słowianka”.

Po 20 minutach ruszamy dalej, najpierw w dół Halą Słowianka. Przed nami widać ponad młodymi świerkami zbocza Romanki (1366 m n.p.m.), a bardziej na prawo Rysianki (1322 m n.p.m.). Ich wierzchołki giną w chmurach. Nie wygląda to zbyt optymistycznie, bo przecież Rysianka jest naszym celem.

W dół na Halę Słowianka.

Przed nami widać zbocza Romanki (1366 m n.p.m.), a bardziej na prawo Rysianki (1322 m n.p.m.).

Wierzchołki Romanki i Rysianki giną w chmurach.

Ostrożeń (Cirsium Mill.).
Ostrożeń (Cirsium Mill.).

O godzinie 12.30 mijamy rozdroże szlaków. Odchodzi stąd niebieski szlak na Romankę, towarzyszący nam od „Słowianki”. Jeszcze tylko przez chwilę obniżamy swoją wysokość, po czym skręcamy 90 stopni w lewo. Odtąd szlak zaczyna wznosić się ostrzej w górę kamienistą drogą. Trawersujemy zbocze Romanki. Poprawia się chyba trochę widoczność, bo malowniczy widok od zachodu wydaje się mieć większą głębię. Jest on bardzo pociągający.

Odtąd szlak zaczyna wznosić się ostrzej w górę kamienistą drogą.

Poprawia się chyba trochę widoczność, bo malowniczy widok od zachodu wydaje się mieć większą głębię.

Zbocze Romanki w dolnych partiach jest ogołocone z drzew.

Wciąż mamy ładny widok w kierunku zachodnim.

Nieco wyżej pojawia się więcej drzew.

Panorama na zachód zmienia się z każdym naszym krokiem.


Około godziny 13.00 widoki nasze zamyka las. Idziemy ścieżką wyłożoną kamieniami. Kilka minut później szlak wspina się przez kilka metrów trawersem po wystających ze zbocza głazach. Przejście to może nie jest nadto przepaściste, ale skały i pokrywająca je ziemia są mokre i bardzo śliskie. Łatwo o poślizgnięcie, mogące skutkować nie tylko siniakami na tyłku. Przydatny staje się zamontowany tu krótki łańcuch, który pomaga podciągnąć się po wystających kamiennych blokach. To jedyne tego typu ubezpieczenie na Głównym Szlaku Beskidzkim, którego nie powinno się lekceważyć.

Ścieżka wyłożona kamieniami.

Fragment szlaku ubezpieczony łańcuchem.

Do Rysianki jest już niedaleko. Przechodzimy ostatni spływający po zboczu ciek wodny, ostatni raz spoglądamy na zachód ku pięknej panoramie z grzbietami górskim, na których rozpoczynaliśmy dzisiejszą wędrówkę, po czym na krótką chwilkę szlak chowa nas w lesie.

Na krótką chwilkę szlak chowa nas w lesie.

O godzinie 13.45 wychodzimy na górną część Hali Pawlusiej. Patrząc w kierunku jej spadu, dostrzegamy siodło przełęczy, za którą wznosi się Rysianka. Widać ją w całej okazałości i tylko od czasu do czasu jej wierzchołek przysłania przepływający z zachodu na wschód obłok.

Na Hali Pawlusiej, za nami widać Rysiankę.

Przez parę minut delektujemy się tym ładnym miejscem i schodzimy na przełęcz. Z Hali Pawlusiej mamy ładne widoki na zachód i na wschód. Z kolei podczas wspinania się na Rysiankę z tyłu bardzo ładnie prezentuje się Romanka, choć jej wierzchołek w dalszym ciągu chowa się w chmurze.

Z Hali Pawlusiej mamy ładne widoki (tu na zachód).

Romanka widziana z podejścia na Rysiankę.

Pod szczytem Rysianki.

Pod budynek Schroniska PTTK na Hali Rysianka wychodzimy o godzinie 14.10. Jest on położony pod szczytem Rysianki na wysokości 1290 m n.p.m. Uwagę naszą przyciąga wschodnia strona, skąd rok temu podziwialiśmy jedną z najbardziej widokowych panoram w Beskidach, z Pilskiem i Babią Górą w roli głównej, a także wschodnią częścią Pasma Wielkiej Raczy, w scenografii zwieńczonej Tatrami, Niżnymi Tatrami, Wielkim Choczem i Małą Fatrą. A co dziś mamy? Spektakl podobny do tego sprzed roku, ale jakby okryty sceniczną mgłą. Tak to można opisać, bo widok jest i dziś fascynujący, chociaż nie tak rewelacyjny jak w bezchmurne dni.

Pod Schroniskiem PTTK na Hali Rysianka.


Panorama z Hali Rysianka.

W schronisku gościmy dłużej, bo właśnie zakończyliśmy zaplanowany na dziś odcinek Głównego Beskidzkiego Szlaku. Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko go pokonamy. Pozostaje tylko zejście do Złatnej Huta.

Zejście z Rysianki.

W drogę powrotną wyruszamy dopiero o godzinie 16.00. Wiedzie ono szeroką kamienistą drogą, przez chwilę jeszcze czerwonym szlakiem, ale tylko do pobliskiego węzła szlaków. Od niego drogę wyznacza nam czarny szlak, którym kontynuujemy zejście do Złatnej Huta. Droga wiedzie cały czas lasem, dość szybko obniżając swoją wysokość.

Przy naszej drodze pojawia się kilka stacji Drogi Światła wyznaczonej z wioski Złatna Huta wzdłuż szlaku papieskiego na szczyt góry Lipowska (1324 m n.p.m.). Stacje te mają formę skalnego głazu, do której przymocowana jest mosiężna tablica z insygniami papieskimi, wizerunkiem Ojca Świętego oraz nazwą stacji i jej motywem przewodnim. Pomysł zrodził się we Włoszech w 1988 roku, a jego inspiracją były freski z katakumb św. Kaliksta w Rzymie przedstawiające zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, który przechodzi z ciemności do światła.

Schodząc do Złatnej Huta mijamy kilka stacji Drogi Światła.


O godzinie 16.55 docieramy do wioski Złatna Huta. Mając jeszcze trochę czasu przekąszamy coś i wypijamy w punkcie gastronomicznym „U Doroty”. Przed przejściem rzeki Bystra mamy jeszcze jedną atrakcję - zrekonstruowany piec leśnej huty szkła z XVIII/XIX wieku. Tym akcentem kończymy dzisiejszą wędrówkę - łatwą, krótką i niezwykle przyjemną.

Przy punkcie gastronomicznym „U Doroty”.
Człowieczek z kubeczkiem pod punktem gastronomicznym „U Doroty”.
Złatna Huta. Zrekonstruowany piec leśnej huty szkła z XVIII/XIX wieku.




LINKI DO INNYCH OPISÓW:
Komisja Turystyki Górskiej.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas