-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Zla Kolata z czarnogórskiej wioski Vusanje

Odpoczęliśmy dobrze po długiej podróży. Mieliśmy na to dużo czasu od wczorajszego popołudnia, a dzisiejsza pobudka nie była tak wczesna, jak zazwyczaj przed wyjściem na wysoką górę. Zla Kolata jest najwyższym szczytem leżącym na terytorium Czarnogóry. Szczyt ten znajduje się na granicy między Czarnogórą a Albanią. Zdobyć go zamierzamy od strony Czarnogóry. Stąd też trafiliśmy do hotelu w mieście Gusinje, skąd przemieszczamy się jeszcze bliżej szlaku, do pobliskiej wsi Vusanje (cyr. Вусање).

TRASA:
Vusanje (1022 m n.p.m.) – Zarunica (1050 m n.p.m.) – Bora (Бора; 1820 m n.p.m.) – Qafa Presljopit (Пресљопит; 2039 m n.p.m.) – Bora (Бора; 1820 m n.p.m.) – Zarunica (1050 m n.p.m.) – Vusanje, Vodopad Grlja (Водопад Грља; 965 m n.p.m.)

Wioska Vusanje i historia regionu


Vusanje to sielska wioska zagłębiona w dolinie potoku Grlja. Zamieszkują ją głównie Albańczycy, stąd widzimy tutaj powiewającą czerwoną flagę Albanii z czarnym dwugłowym orłem pośrodku. Za pierwszych osadników w tym regionie uważa się rodziny Gjonbalaj i Nrel Bala, pochodzące z albańskiego plemienia Kelmendi, znanego historycznie z długotrwałego oporu wobec Imperium Osmańskiego oraz rozległych bitew i najazdów na Turków, sięgających na północ aż do Bośni i na wschód aż po Bułgarię. Osmanowie wielokrotnie próbowali całkowicie wypędzić ich z ich ojczystego terytorium i siłą osiedlić gdzie indziej, ale społeczność ta wielokrotnie powracała na ziemie swoich przodków. Potomkowie dawnych Kelmendi mieszkają obecnie zarówno w albańskich wioskach Selcë, Vukël, Nikç i innych w regionie Szkodry), jak również tutaj w regionie Gusinje, a w szczególności w wiosce Vusanje, a także w paru innych miejscach. Współczesna wieś Vusanje to blisko 200 domów, skupiających się w dwóch osadach tzw. górnej wsi (katundi i siper) i dolnej wsi (katundi i ulet). Do 1912 roku była częścią Imperium Osmańskiego, a później podczas I wojny bałkańskiej stała się częścią Królestwa Czarnogóry, bałkańskiego państwa, które istniało kilka lat, do czasu włączenia go do Serbii w 1918 roku. Ludność wsi identyfikuje się jako muzułmańska, jako tzw. muzułmani z narodowości identyfikując się tym samym z Albanią, w której islam jest dominującą religią. We wsi znajdują się dwa meczety.


Początek szlaku turystycznego z wioski Vusanje w Czarnogórze
Vusanje.

Z Vusanje na przełęcz Qafa Presljopit


Przed jednym z meczetów w Vusanje, głębiej położonym w dolinie, a także starszym (istniejącym od 1710 roku), o godzinie 7.50 odnajdujemy właściwą ścieżkę naszego szlaku. Prowadzi powyżej dna doliny Bielickiego Potoku. Początkowo ostrzej wspina się między kamiennymi domami wioski, dając wkrótce ogląd na centrum wsi pięknie położonej, w miejscu, gdzie schodzą się doliny – Ropojańska oraz ta, do której właśnie wchodzimy.

Zarunica.

Ciemiernik zielony (Helleborus viridis)
Ciemiernik zielony (Helleborus viridis).

Bielicki Potok.

Zarunica


Nad doliną unoszą się pierza chmur, plądrujące wierzchowiny Gór Przeklętych. Nie wieszczą jednak deszczu, prognozy mówią o dobrej pogodzie dzisiaj. Jest bardzo ciepło. Po krótkim intensywnym podejściu na wyższe piętro doliny wchodzimy na obszar przysiółka Zarunica. Stoi tutaj kilka domów nakrytych głównie czterospadowymi dachami. Powyżej Zarunicy przechodzimy pas lasu i zagajników, w których znowu mamy do czynienia z bardziej stromym zboczem. Kamienista ścieżka krzyżuje się z jednym z bocznych potoków zasilających Bielicki Potok. Właściwie to jesteśmy już prawie na wysokości jego źródeł.

Bielicki Potok.

Ostatnie drzewa lasu.

Polana pasterska Fuš sirma


Wkrótce lasy zaczynają ustępować ziołoroślom i polanom okropionych rosą. Zalewają nas parne mgły. Za kolejnym pasem drzew jest jakby mniej mgliście. Zaczyna przeważać krzewiasta roślinność. Przecinamy kolejny ciek wątłego potoku i zaraz potem wchodzimy na bardziej płaską część doliny pokrytej zielonymi trawami i barwnymi ziołoroślami. Pojedynczo lub małymi grupkami rosną tu karłowate drzewa liściaste. Z traw wystają kamienne murki gospodarstw pasterskiej osady Fuš sirma. W sezonie wypasowym można tutaj liczyć na zimne napoje włącznie z piwem chłodzonym w wodach górskiego potoku czy kawę z owczym mlekiem.

Chmury zaczynają rozrywać się na strzępy, tak jak to prognozowano. W pierwszych dziurach między nimi pokazuje się niebo. Po bokach doliny pokazują się nam skaliste granie. Zaczyna robić się pięknie. Dolina odsłania jeszcze więcej soczystych barw wiosny, tej późnej oczywiście, choć w tych wysokich górach przychodzi ona z pewnością później.

Złotogłów biały (Asphodelus albus)
Na polanie osady pasterskiej Fuš sirma - Złotogłów biały (Asphodelus albus).

Rumosz przecinający szlak.

Ścieżka przecina łąki osady Fuš sirma.

Górska dolina i polana pasterska w Górach Przeklętych
Fuš sirma.

Kuklik bułgarski (Geum bulgaricum)
Kuklik bułgarski (Geum bulgaricum).

Polany pasterskie.

Wyniesienie na wyższe piętro doliny.

Nasza ścieżka zaczyna wić się pomiędzy głazami i skalnymi spiętrzeniami. Białe skały zdają się dominować w tym samym stopniu z trawiastymi przestrzeniami. W węższych szczelinach wypatrzeć można florę kojarzącą się z popularnymi w Polsce skalnikami. Najwyższe szczyty wciąż schowane są w chmurach. Po godzinie 10.00 osiągamy obszar, na którym zaczynają przeważać białe skały.

Góry Przeklęte – specyfika i legendy


Góry Przeklęte to najbardziej wysunięta na południe część Gór Dynarskich. Posiadają typowy dla Dynarów krajobraz, który jest efektem zlodowacenia plejstoceńskiego. Większość obszaru została ukształtowana przez aktywność lodowcową. Ich topografia charakteryzuje wyraźne stromizny terenu. Największe występują za grzbietami, które mamy przed sobą, w dolinach Valbona, Grbaja oraz Ropojani i Cem. Doliną, którą przemierzamy jest podobno mniej surowa w krajobrazie niż te wymienione.

Wchodzimy w wapienno-dolimitowe skały.



Odpoczynek.

Rojnik (Sempervivum)
Naskalna flora - Rojnik (Sempervivum).

Polana na wypłaszczeniu.



Widok na krasowe szczyty z przełęczy w drodze na Zlą Kolatę
Skały przed polaną Bora.

Pochodzenie nazwy „Góry Przeklęte” jest sporne. Według jednej z lokalnych legend diabeł uciekł z piekła i stworzył poszarpane krasy lodowcowe w ciągu jednego dnia. Inni mówią, że to pewna kobieta przeklęła te góry, gdy wraz z dziećmi przemierzała je w upalny dzień i nie mogła znaleźć wody. Trzecia legenda głosi, że to słowiańscy żołnierze nadali taką nazwę tym górom, kiedy z trudem przez nie przechodzili. Nazwa Góry Przeklęte funkcjonuje nie tylko w Czarnogórze, ale w języku Albańczyków (Bjeshkët e Nemuna), czy serbsko-chorwackim określeniu „Prokletije”.

Przełęcz Bora i szlak 2535


Od czasu jak znaki szlaku wprowadzają nas na pofałdowane i spękane skały idziemy trochę po omacku. Trzeba uważać na szczeliny, nawet te nieduże, bo te również mogą przynieść kontuzję. Wtem z ławic skał o godzinie 10.15 wkraczamy na płaską polanę porośniętą gęstą murawą. Na przeciwległym skraju widzimy słupek z drogowskazami. To węzeł szlaków, w którym schodzą się drogi. Na mapie miejsce to oznaczone jest jako przełęcz Bora. Odtąd na Zlą Kolatę prowadzi szlak identyfikowany numerem 2535. Drogowskaz podaje, że na Zlą Kolatę zostało nam 4,6 km i 3 i pół godziny marszu (nie licząc przerw). W świetnych nastrojach podążamy dalej, czego nie zmienia bardziej piętrzące się zbocze przed nami. Za polaną przekraczamy wysokość 1800 m n.p.m.

Skały przed polaną Bora.

Bora (Бора; 1267 m n.p.m.),

Pokonujemy uskok nad polaną Bora.

Zmrożony płat śniegu. 

Zbocze porośnięte jest mnóstwem flory typowej dla górskich muraw. Usłane jest jednocześnie gęsto białymi skałami. Wytyczona ścieżka wiedzie trawersem i lekkimi zakosami. Wyżej wyrasta przed nami niemal pionowy próg, pod którym uchował się spory płat zlodowaciałego śniegu, przypominający lodowczyk. Sposób pokonania tego progu ujawnia się dopiero, gdy docieramy na skraj płatu śniegu. Musimy przejść po nim (na szczęście nie jest stromo nachylony) a dalej w skale jest swego rodzaju łagodna i dość szeroka, skośna rynna. Nie ma więc żadnego problemu. Jedynie wracając będzie trzeba zwrócić uwagę, aby we właściwym miejscu nadejść na skraj tego progu. Znaki owszem są, ale nie zawsze je można wypatrzeć na skałach, szczególnie tych płasko malowanych.

Przejście przez płat śniegu.

Dalej mamy kolejny trawers skosem do kolejnego spiętrzenia, które dalej zaczynają się mnożyć. Jednak ani pojawiające się pod nimi płaty śniegu, jak i one same nie stanowią żadnych problemów. Ścieżka jest świetnie wytyczona i wykorzystuje najbardziej dogodne miejsca, pozwalające na wygodne i bezpieczne przejścia. Z zadowoleniem przyjmujemy widok góry, która właśnie zaczyna się nam pokazywać, będąca celem naszej wędrówki. Jest już niedaleko, choć wiemy, że czeka nas jeszcze wiele metrów przewyższenia do pokonania. Przechodzimy kolejne zagłębiania i kotły wydrążone cofającym się lodowcem. Kwiaty wiosny pojawiają się na zboczach: samotny jeden krokus, kępka przebiśniegów. Zaskakujące, że tak późno, wszak kalendarzowo wiosna będzie się już kończyć. Wysokie góry mają jednak swój kalendarz i pory roku. Mamy tego przykład choćby w naszych Tatrach.

Kolejny uskok i płat śniegu.

Zalegający śnieg na szlaku w wyższych partiach Gór Przeklętych

Jaskinia Ledena pećina i Qafa Presljopit


Po lewej w skałach widoczne są otwory jaskini. Bliżej naszego szlaku jest najbardziej znana i większa Ledena pećina, wykorzystywana często przez piechurów na przystanek w wyczerpującym marszu. Za jaskinią wchodzimy w przyjemny trawers zbocza pokrytego murawą, który wiedzie nas już wprost pod przełęcz Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.), za którą zaczyna się Albania. Dzieje się teraz coś cudownego. Bezpośrednio po wschodniej stronie przełęczy wznosi się Zla Kolata (2534 m n.p.m.), która wyłania się w pełnej okazałości, opuszczona przez chmury. Wybija godzina 12.00.

Jedna z trzech jaskiń w okolicy.

Przed nami siodło przełęczy Presljopit (2039 m n.p.m.).
Po drugiej stronie wznosi się Zla Kolata ginąca w chmurach.

Odwrót spod szczytu – bezpieczeństwo w górach


Jesteśmy „zamkiem” naszej grupy. Wielu po odpoczynku na przełęczy Qafa Presljopit ruszyło w kierunku szczytu góry. Dalsza droga wiedzie stromo do kotliny pomiędzy grzbietami Dobrej i Zlej Kolaty, potem skalnymi trawersami i upłazami na przełęcz między Kolatami i stamtąd już łatwą drogą… Jednak nie jest to tak proste, jakby to nam się zdawało! Niespodziewanie dostajemy informację przez krótkofalówkę od Jacka, który jest na czele grupy: - Powyżej przełęczy między Kolatami jest niebezpiecznie, ze względu na pokrywę śnieżną z nawisami. Nawet w rakach przejście nie jest bezpieczne. Taki kaprys sprawiła tu natura z końcem wiosny.

Z pokorą, a zarazem pełną akceptacją przyjmujemy to, czym obdarzyła nas dzisiaj natura. Siły natury często przewyższają ludzkie możliwości, ale nawet wtedy staramy się żyć z nimi w harmonii, wszak nie jesteśmy władcami przyrody i zjawisk naturalnych. Nie damy się sprowokować. Rozsądek w tym przypadku jest jak najbardziej wskazany i stanowi fundament dla zrównoważonego i bezpiecznego obcowania ze środowiskiem i nieprzewidywalnymi zjawiskami, które czasami pojawiają się w nim. Jako cząstka tego środowiska z realizmem patrzymy na to, co świat naturalny nam oferuje i czym nas obdarza. To pozwala nam funkcjonować bezpiecznie, zaś cierpliwość sprawi, że kiedyś tu wrócimy, aby spróbować kolejny raz.

Widok na dolinę, którą przemierzaliśmy.

Po lewej wznosi się Dobra Kolata, po prawej Zla Kolata

Na trawersie skalistego zbocza Dobrej Kolaty. 

Ośnieżone zbocza Dobrej Kolaty.


Zostajemy na Qafa Presljopit długo. Czekamy na powrót ostatnich, którzy byli przed nami. Z górą żegnamy się o godzinie 15.30. Rozpoczynamy odwrót tą samą drogą, jak przyszliśmy.  Słońce na przemian z chmurami przejmują władzę na niebie. Jest tak ciepło, że trudno uwierzyć, że płaty śniegu wciąż nie puszczają wody.  Jednak na łąkach chyba pojawiło się więcej krokusów i pierwiosnki. Czy naprawdę wracamy tą samą ścieżką? Serce czuje, że dopiero teraz coś tutaj się budzi, że przyroda zaczyna oddychać. Trochę to dziwne i zaskakujące, że ten pierwszy oddech wiosny przyszedł w tych górach dopiero teraz. Czarnogórzec opowiedział nam, że zima w końcówce była zaskakująca i jeszcze w marcu nasypało aż 2 metry śniegu, jak nigdy dotąd.

Dobra i Zla Kolata odsłoniły się spod chmur.
Widać jeszcze spore śnieżne pola. 

Rozległe polany Fuš sirma pieszczą promienie słońca. Na nich chyba także przybyło kwiatów. Przeglądają je motyle. Niżej w dolinie potok nabrał więcej wody i zaczął swoją melodią szumieć nam przyjemnie. Do Vusanje docieramy na godzinę 17.30. Zostało nam jeszcze dużo czasu, aby wstąpić na kawę do restauracji przy wodospadzie.

Pierwiosnek lekarski (Primula veris)
Pierwiosnek lekarski (Primula veris).

Szachownica smukła (Fritillaria messanensis)
Szachownica smukła (Fritillaria messanensis subsp. gracilis, syn. Fritillaria gracilis)

Goryczka wiosenna (Gentiana verna)
Goryczka wiosenna (Gentiana verna).

Szafran bałkański (Crocus veluchensis)
Szafrany bałkańskie (Crocus veluchensis).

W drodze powrotnej.

Fuš sirma.

Wężymord górski (Scorzonera rosea, synonim: Podospermum roseum)
Wężymord górski (Scorzonera rosea, synonim: Podospermum roseum).

Motyle z rodziny dostojkowatych.

Murówka zwyczajna (Podarcis muralis)
Murówka zwyczajna (Podarcis muralis).

Fuš sirma.

Kaskada Bielickiego Potoku.

Widok na Dolinę Ropojańską.

Powrót do doliny i Wodospad Grlja


U wylotu Doliny Ropojany jest restauracja z tradycyjną kuchnią, dobrą kawą i zimnym piwem oraz imponujący wodospad, atrakcja tej małej wioski. Wodospad zasilany jest wodą potoków spływających Doliną Ropojany. Jeden tryska z niesamowitego źródła znanego jako Oko Skakavica, którego błękitna tafla do złudzenia przypomina kryształowe oko, mające około 25 metrów szerokości. Jego wody są tak czyste, że można zobaczyć najgłębsze partie dna źródła, które właściwie jest naturalną studnią o głębokości około 70 metrów. Jest zbyt późno, aby udać się do niego w górę doliny. Byłaby to piękna wędrówka i zaprowadzić by nas mogła aż do legendarnej wioski Theth.

Rozlewisko przed wodospadem.

Wodospad Grlja.

Wodospad Grlja w pobliżu miejscowości Vusanje w Czarnogórze
Wodospad Grlja.
Spędzamy przyjemne chwile przy wodospadzie Grlja, który huczy masami wód spływających z topniejącego w górach śniegu. Daje nam niesamowity pokaz mocy i potęgi natury. Nadmiar wody jest tak duży, że utopił niżej zainstalowane barierki zabezpieczające krater, do którego spada ogłuszający wodospad.

Przed wieczorem wracamy do hotelu w Gusinje, aby odpocząć i odprężyć się po dobrze spędzonym dniu, mimo przeciwności jakie postawiła nam natura.


🗺️ Podsumowanie trekkingu: Vusanje – Qafa Presljopit

Parametr Statystyka i Informacje
Trasa Vusanje – Zarunica – Przełęcz Bora – Przełęcz Qafa Presljopit (powrót tą samą drogą)
Dystans całkowity ok. 15,4 km (w obie strony)
Czas przejścia 9 godzin i 40 minut (wliczając przerwy)
Suma podejść ok. 1050 metrów (do przełęczy Presljopit)
Najwyższy punkt przełęcz Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.)
Trudności umiarkowane (krasowe szczeliny, strome progi skalne, skośne rynny)
Główne atrakcje osada pasterska Fuš sirma, jaskinia Ledena pećina, Wodospad Grlja

⏱️ Chronologia marszu (Dziennik Wyprawy):

  • 07:50 – start szlaku spod zabytkowego meczetu w Vusanje
  • 08:30 – przejście przez przysiółek Zarunica
  • 09:30 – dotarcie do pasterskiej osady Fuš sirma
  • 10:15 – przełęcz Bora, węzeł szlaków (ok. 1800 m n.p.m.)
  • 11:15 – minięcie jaskini Ledena pećina i wejście w trawers pod przełęczą
  • 12:00 – osiągnięcie przełęczy Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.)
    i decyzja o odwrocie z powodu nawisów śnieżnych
  • 15:30 – rozpoczęcie odwrotu tą samą trasą
  • 17:30 – powrót do Vusanje i odpoczynek przy wodospadzie Grlja

Zobacz drugą stronę medalu:

Nieodparty niedosyt po czarnogórskiej próbie zmusił nas do powrotu w Góry Przeklęte. Przeczytaj relację z udanego ataku szczytowego od strony albańskiej!

Zla Kolata z doliny Valbonë – Udany szlak albański →
Udostępnij:
Location: Vusanje, Czarnogóra

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas