Dziennik wypraw i przystań przed kolejną wędrówką.

Babia Góra - taki dzień zdarza się raz na tysiąc

Zaczęła się nagle. Obficie okryła drogi, łąki i lasy. Bialutka i puszysta miała być, lecz zimowy nastrój szybko prysł, choć wydawała się to już niemożliwe. Było to w drugim tygodniu grudnia ubiegłego roku. Zima bardzo nie-zimowa trwa od bożonarodzeniowych świąt. Czym urzeknie nas dzisiaj Babia Góra? Wczoraj była szara po sam szczyt, co obrazują fotografie turystów. Pachnie na niej aurą wczesno wiosenną, a może jesienną. Sprawdźmy czym olśni nas dzisiaj powabna, wielka Królowa Polskich Beskidów.

TRASA:
Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.) [czerwony szlak] Sokolica (1368 m n.p.m.) [czerwony szlak] Kępa (1368 m n.p.m.) [czerwony szlak] Wołowe Skałki (1644 m n.p.m.) [czerwony szlak] Diablak (1725 m n.p.m.) [czerwony szlak] Przełęcz Brona (1408 m n.p.m.) [czerwony szlak] Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach [niebieski szlak] Skręt Ratowników [niebieski szlak] Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.)

Dzisiaj dzień świąteczny – Święto Trzech Króli, a dla nas podwójnie świąteczny, bo dokładnie 33 lata temu... Ach jak ten czas leci! Choćby z tego względu nie można go marnować, siedząc na przykład w domu. Szosa od samego Krakowa była niemal zupełnie pusta. Szybko dojeżdżamy na Krowiarki, bo już na godzinę 7.30. Jest jeszcze poranna szarówka, mgliście i pochmurnie. Przełęcz oprószona została w nocy śniegiem. Jest lekki mróz. Zaparkowanych jest kilkanaście samochodów, ale nikogo tu nie ma. Panuje pustka i cisza. Wiatr nawet nie hasa. Ruszamy.

Chodnik na Zubrzyckich Stromiznach jest troszkę oblodzony. Warstewka białego puszku skrzypiąca pod butami dobrze trzyma i zabezpiecza przed poślizgnięciami. Trzeba tylko potrzeć pod nogi, aby nie stanąć na fragmencie pozbawionym śniegu, bądź wystającym kamieniu, lub belce, która niedawno jeszcze stanowiła podporę utrzymującą szerokie stopnie, a dzisiaj wystaje ponad ścieżkę. Takie zapieranie gruntu dla utworzonych stopni nigdy nie jest trwałe w górach, a potem staje się niebezpieczną przeszkodą.

Szlak z Krowiarek
Początek szlaku.

Powoli zyskujemy kolejne metry wysokości. Ze wzrostem wysokości śniegu przybywa. Igiełki świerków zlepione są zmrożoną skorupką, do gałązek uczepiły się nieduże białe pióropusze. Ładnie to wygląda. Zmniejsza się wkrótce nachylenie naszej dróżki. Las na tej wysokości zmniejsza swoją wysokość. Przechodzi z regla dolnego w górny. Pojawiają się oprószone puchem krzewy jarzębiny. Dróżka wkrótce wypłaszcza się. Są już pierwsze kosówki, kolejne piętro roślinności Babiej Góry, która pod tym względem ma swoją unikalną specyfikę.

Zubrzyckie Stromizny
Las ślicznie zimą zdobiony.

Godzina 8.20. Z przepaścistej Sokolicy (1368 m n.p.m.) mamy wątłe widoki, a właściwie to nie ma żadnych – tylko przebłyski jasności promieni słońca próbujących przebić się przez warstwę chmur. Jest przyjemnie rześko. Wiatr staje się bardziej wyczuwalny, lecz słabiutki, jak na Babią Górę. Mówią, że na Babiej Górze zawsze dmucha, lecz nie do końca jest to prawdą, czego wielokroć sami doświadczaliśmy. Jednak jak już rzeczywiście dmuchnie, to z nóg potrafi powalić. Podczas swoich wędrówek zdążyliśmy poznać już niemal wszystkie oblicza Babiej Góry, lecz zwykle urzekała nas wspaniałą gościnnością. Rzadko zaskakiwała, choć uchodzi za nieprzewidywalną.

Kosodrzewina
Pędy kosówki niczym kalafiorki.

Po krótkiej przerwie na tarasie Sokolicy (ławki stąd zniknęły) idziemy dale ścieżką wyciętą w połaciach gęstych kosówek, oblepionych zmarzniętym śniegiem. Jej ośnieżone pędy wyglądają teraz jak rozsypane główki kalafiorków. Kosówka to potoczne jej określenie. Ta karłowata sosna posiada kilka botanicznych nazw: kosodrzewina, sosna górska, czy kosodrzew (Pinus mugo). Odgrywa ważną funkcję w górach, zapobiegającą osuwaniu się ziemi, jej erozji, czy nawet lawinom. Jest charakterystyczna w górach wysokich, takich jak Tatry, ale czuje się świetnie również w niższych położeniach, gdzie dla innych roślin warunki są zbyt surowe. Dlatego spotkać można ją tutaj na Babiej Górze, ale też na Pilsku, czy na najzimniejszych obszarach Sudetów. W innych, nielicznych miejscach napotkać można tylko niewielkie jej stanowiska np. na Policy lub Romance.

Okolice Sokolicy

Pachnie jakąś zmianą aury. Prognozy zapowiadały trochę słońca o tej porze dnia. Podążamy przed siebie, zyskujemy kolejne metry wysokości bez większego wysiłku, bo nachylenie grzbietu nie jest już duże. Stajemy chwilkę na kolejnym grzbietowym wypiętrzeniu – to Kępa (1519 m n.p.m.), otoczona z każdej strony połacią kosówek. Rozcina je tylko nasza ścieżka. Powyżej Kępy kosodrzewina płoży się coraz bardziej na zboczach, staje się niższa, powoli zanika. Chmury nad nami starają się rozerwać, bo jakiś prześwit błękitny pokazuje się, początkowo nieśmiało, niemrawo. I nagle koło lśniącego słońca ukazuje się za rozciąganą firaną chmur... ale tylko na chwilę, bo wnet wdmuchiwane są kolejne tumany, które zasłaniają znów grubą kurtyną chmur jego blask. Wkrótce okazuje się, że nie na zawsze, nie na długo, że to zapowiedź niezwykłego spektaklu!

Pierza chmur rozrzedzają się.

Błękit nad nami staje się co raz bardziej soczysty.

A tam ponad dolinami widać płynące chmury.

Tumany.

Słońce wydaje się być nienaturalnie ogromne.

Dzieje się to szybko. Zmieniające się zjawiska pogodowe nabierają wyjątkowej dynamiki. Tumany odpływają na południowy wschód, pozostaje tylko pierzyna obłoków ponad dolinami, która ścieli się poniżej nas. Godzinę temu ktoś powiedział, że marzeniem jego jest zobaczyć dzisiaj z Babiej Góry morze mgieł – wtedy wydawało się to abstrakcyjnym życzeniem, teraz spełniło się i to w olbrzymim nadmiarze. Wszystko współgra w przyjemnej harmonii – wiatr, słońce, śnieg i błękit nieba, obłoki i wystająca na południowym horyzoncie postrzępiona grań Tatr. Niebo przecinają kondensacyjne krechy z przelatujących odrzutowców, które wyglądają jak spadające asteroidy.

Magia, czy czarodziejskie moce działają wokół nas? Zdawać by się mogło, że spektakl natury osiąga kulminacyjny moment, lecz mylimy się. Warstwa chmur pływająca nad dolinami odrywa się od zboczy Babiej Góry, a pod nimi ukazują się pasy pól, pomiędzy nimi nitki rzek i dróg, i wioski leżące u stóp najpiękniejszej z gór. Wiatr majestatycznie dmie warkoczami mgieł, które ośmielały się wcześniej dotykać beskidzkiej królowej. Nie do uwierzenia, co się teraz dzieje, a jak się wkrótce okazuje to jeszcze nie koniec spektaklu.

Wokół chyba czarodziejskie moce działają.

Oszałamiający krajobraz (to nie fantasy, to jest prawdziwe).

Wychodzimy już na obszary zupełnie odkryte, pozbawione kosodrzewiny, czy jakiejkolwiek innej wyższej roślinności. Wokół mamy tylko śnieżne pustkowie, okrywające górskie hale i skalne rumosze. Po południowej stronie Tatry wynoszą się coraz wyżej, wyżej, lecz to tylko złudzenie, że tak się dzieje, bo to nie Tatry podnoszą się, lecz warstwa chmur staje się cieńsza. Na południowym zachodzie ukazują się wierzchołki najwyższe Magury Orawskiej, a pod czapą chmur rozlewisko Jeziora Orawskiego.

Na północy spektakl przybiera nieco inne formy. Tam chmury pierzą się jeszcze, kotłują u naszych stóp. Pada na nie ciemny falujący pas – cień wielkiej góry, bohaterki spektakularnego przedstawienia. Wow! A co tam powyżej tego cienia widzimy!

Powyżej Kępy widok na stronę wschodnią.

Opuszczamy piętro kosodrzewiny.

To co widzimy wokół nie wygląda jak z tej ziemi.

Tatry wyrastają z chmur...

...a pod chmurami widać wioski.

Natura zgotowała nam niezły pokaz.

Wołowe Skałki.

Jeszcze przed Wołowymi Skałkami (1644 m n.p.m.) natura wprowadza nowych aktorów, zwanych mamidłem górskim. Tłem scenograficznym są mgły otulone wokół pasmami gór. Chmury tarzają się w nich nie szukając ujścia. Na nich widzimy to rzadkie zjawisko optyczne, które jest jak efekty specjalne wprowadzone przez Matkę Naturę do widowiska. Po raz pierwszy w historii opisane zostało w 1780 roku przez Johanna Esaiasa Silberschlaga. Jego nazwa – Widmo Brockenu, pochodzi od szczytu Brocken w górach Harz, gdzie było ono obserwowane. Widmo Brockenu widzimy bardzo długo. Momentami słabnie, ale po chwili znów wzmacnia się i znów każdy widzi swój rozciągnięty cień wpadający w tęczowy okrąg, zwany glorią. Widmo Brockenu nie chce zaniknąć. Utrzymuje się bardzo długo i nie czekamy na jego zakończenie, bo szczyt wciąż na nas czeka.

Widmo Brockenu.

Obserwator nad morzem mgieł.

Bezkres mgieł.

Wołowe Skałki
Wołowe Skałki.

Przed nami Mały Garb Niżni, Mały Garb Wyżni i Diablak.

Za nami Wołowe Skałki.

Przechodzimy przez Wołowe Skałki, szczyt, którego nazwa pochodzi od skałek, a zarazem od dawnego wypasu wołów. Nosi też drugą nazwę Gówniak, uosabiającą odchody pozostawiane tu przez wypasane woły. W obrębie Gówniaka znajduje się tzw. rumowisko Babiej Góry, które jest również dzisiaj dobrze widoczne, bo śnieg szczelnie okrywa górę, ale tylko cienką warstwą. Wiosną pośród tego głazowiska zakwita sasanka alpejska, która ożywia krajobraz i początkuje kolejne piętro roślinności na Babiej Górze, zwane piętrem alpejskim. Szczyt Wołowych Skałek jest znakomitym punktem widokowym. To znakomite miejsce do podziwiania panoramy zachodniej. gdzie leżą m.in. Gorce, Beskid Sądecki, a w bezpośrednim sąsiedztwie pasmo Policy.

Mamy już niedaleko do najwyższego punktu Babiej Góry. Dzielą nas od niego jeszcze dwa nieduże wypiętrzenia Mały Garb Niżni (1660 m n.p.m.) oraz Mały Garb Wyżni (1675 m n.p.m.), za nimi zaś płytka i wąska przełęcz Siodło Bończy (ok. 1718 m n.p.m.), której nazwa odnosi się do pierwszego znanego z nazwiska zdobywcy Babiej Góry, choć jego wejście bywa podważane, podobnie jak wiarygodność opisu jego wejścia. Wejście to miało mieć miejsce w dniu 8 lipca 1782, dokonane przez ks. Joviusa Fryderyka Bystrzyckiego, herbu Bończa, który był astronomem i matematykiem na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Opisał to później w Gazecie Warszawskiej wydanej 26 października 1813 roku, m.in. podaje, że przez lunetę widział Kraków, a także Sanktuarium na Świętym Krzyżu. Jest to możliwe przy dobrej widoczności, np. takiej jaką daje nam dzisiejsza aura i całkiem możliwe, że zboczylibyśmy również stąd Góry Świętokrzyski, ale otacza nas obecnie fenomenalne morze chmur, spod którego wystają tylko najwyższe obiekty, takie, jak wspomniane już Tatry.

Diablak (1725 m n.p.m.).

Tatry dominują w panoramie południowej. Przejrzystość powietrza sprawia, że wydają się być dzisiaj bardzo blisko, prawie na wyciągnięcie ręki. Gdy o godzinie 10.45 zdobywamy najwyższy punkt Babiej Góry, Diablak (1725 m n.p.m.) ukazują się przed nami kolejne wysokie masywy znajdujące się po zachodniej stronie, a przede wszystkim dominujące z tamtej strony Pilsko. Wiatr na szczycie Diablaka niesie chłód, ale nie jest bardzo silny, Stojąc pod murkiem prawie w ogóle go nie czujemy. Murek układany przez lata przez turystów, stał się już stałym, a nawet charakterystycznym obiektem na Diablaku. Liczy sobie już chyba więcej niż 10 metrów długości i sięga powyższej wzrostu człowieka. Skutecznie chroni przed wiatrem.

Panorama Tatr z Babiej Góry (Diablaka).
(kliknij, aby powiększyć)
Tatry z Babiej Góry
Tatry, a pod warstwą chmur Kotlina Nowotarska.

Oprócz kamiennego muru na szczycie po stronie słowackiej stoi kamienny obelisk upamiętniający wejście na Diablak palatyna Węgier, arcyksięcia Józefa A. Habsburga w 1806 roku, ustawiony przez Węgrów w roku 1876, czyli w 70. rocznicę wejścia. Jest to drugi taki obelisk, bo wcześniejszy, który został ustawiony przez Węgrów w roku 1846 (czyli w 40. rocznicę wizyty arcyksięcia na szczycie) został zniszczony podczas Wiosny Ludów.

W sąsiedztwie również po stronie słowackiej znajduje się także tablica pamiątkowa poświęcona papieżowi Janowi Pawłowi II, ufundowana przez mieszkańców czterech słowackich wsi leżących pod Babią Górą: Orawska Półgóra, Rabča, Rabczyce i Sihelne. Została ona uroczyście odsłonięta 17 sierpnia 1996 jako pamiątka papieskich pielgrzymek na Słowację. Przy niej zaś stoi kamienny ołtarz polowy, przy którym odbywają się niekiedy msze polowe. Na szczycie znaleźć można też płytę skalną pochodząca z rumowiska Babiej Góry, na której w okresie międzywojennym wyryto napis: „74 Górnośląski Pułk Piechoty dla uczczenia Czynu Legionowego i jego twórcy, pierwszego marszałka Polski Józefa Piłsudskiego”, jednak w zimie będzie trudno go zobaczyć ze względu na śnieg.

Opuszczamy szczyt.

O godzinie 12.00 opuszczamy szczyt łagodnym trawersem od strony słowackiej, czyli nieco poza znakowanym szlakiem, który obecnie jest trochę niedogodny, że względu na możliwość oblodzenia i chwiejnie piaskowcowe płyty, które wspierają zachodnią stronę kopuły szczytowej Diablaka. Schodzimy na Pośredni Grzbiet, który łagodnie opada na Lodową Przełęcz (1608 m n.p.m.).

Chmury przed masywem Pilska rozdzielają się na długie ławice. Niższy grzbiet Małej Babiej Góry odsłonięty jest zupełnie. Schodzi się lekko i płynnie, bo śnieżna ścieżka jest równa i gładka, dobrze trzymająca buty. Niesie nas radość kolejnego spotkania z Babią Góra, niesamowitego i niepowtarzalnego. Grzbiet łukowato skręca na prawo, a tym samym możemy spojrzeć w zacienioną otchłań północnego zbocza opadającego spod Diablaka. Wyznakowano tam szlak o nazwie Perć akademików, na którym zamontowano szereg ułatwień w trudniejszych, skalistych fragmentach tego szlaku. W okresie zimowym jest on jednak wyłączany z ruchu turystycznego.

Kopuła Diablaka od zachodniej strony usłana Tablicami Zejsznera.

Pośredni Grzbiet. W dali z chmur wyłania się masyw Pilska.

Tatry Zachodnie.

Fantazyjnie ubrane świerki.

Pilsko mamy cały czas przed sobą.

Północne zbocza Babiej Góry są zdecydowanie bardziej urwiste, a najbardziej widoczne jest to za Lodową Przełęczą na tzw. Kościółkach. To najbardziej eksponowane miejsca w masywie Babiej Góry i znajdują się tuż przy naszym szlaku. Powstały w wyniku potężnego obrywu skalnego kilku tysięcy lat temu. Ściany urwiska wciąż podlegają przeobrażeniom w wyniku erozji, a odpadające skały tworzą u skalnych ścian kamienne usypiska. Na grzbiecie można wyróżnić dwa wierzchołki Kościółków. Kościółek Zachodni (1620 m n.p.m.) i Kościółek Wschodni (1615 m n.p.m.). Ich nazwa wywodzi się od lokalnego podania, opowiadającym o miasteczku lub wsi, która zapadła się w głąb ziemi jako pokaranie za grzechy jej mieszkańców. Ponoć do dzisiaj czasami można usłyszeć tu dźwięk kościelnych dzwonów wydobywający się spod ziemi, szczególnie podczas bardzo wietrznych dni.

Z prawej dolina Zawoi, rzeka i osada, która w niej została założona odsłoniły się spod chmur. Wieś ta uważana jest za najdłuższą w Polsce, liczącą ok. 10 km długości. Za grzbietami wzniesień rozciągającymi się dalej znajduje się miasto Sucha Beskidzka. Kiedyś, kiedy w dolinie Zawoi nie było takich dróg jak teraz, na Babią Górę trzeba było iść z Suchej Beskidzkiej, bo tam można było dojechać koleją. Stamtąd przez stoki Magurki wiedzie szlak, będący pierwszym wyznakowanym przez Polaków w polskich Beskidach. Wymalowany został w 1906 roku przez Hugo Zapałowicza. Istnieje on do dnia dzisiejszego.

Urwisko Kościółków.

Widok na dolinę Zawoi.

Krajobraz i natura wciąż imponują, również wtedy, gdy zapuszczamy się z powrotem w kosówki, a potem świerki z fantazją opatulone śniegiem. Ładna zima, choć jeszcze dość skromna gości na Babiej Górze. Wystarczyła jedna noc, aby zmieniło się oblicze całego masywu. Wczoraj nie było tu jeszcze tak biało. Babia Góra – Matka Pogód i Niepogód jak ją zwą – potrafi zaskakiwać, a dzisiaj pełnym wdzięku urokiem, wymarzonym, ale ponad wszelką miarę spełnionym.

Spójrzmy za siebie na szczyt Diablaka.

Wchodzimy pomiędzy kosówki.

Te krzewy wieńczą fantazyjne poroża.

Kosówki.

Świerki.

Spojrzenie na Zawoję.

O godzinie 13.00 osiągamy Przełęcz Brona, gdzie przychodzi czas na pożegnanie z grzbietem masywu. Niektórzy jeszcze zaglądają na Małą Babią Górę, bo czas i pogoda temu bardzo sprzyja. Jakże żal kończyć ten niezwykły dzień. Czy może być jeszcze piękniejszy? Natura ma nieograniczone możliwości, a więc pozostaje z optymizmem spoglądać w przyszłość.

Przy dłuższej „posiadówie” w Schronisku na Markowych Szczawinach trochę, ale tylko trochę, udaje się nam ochłonąć z emocji. Dobre, obfite porcje placków ziemniaczanych posilają, ale rozleniwiają do tego stopnia, że z ochotą zostalibyśmy już tutaj na nocleg. No ale trzeba wracać na Krowiarki. Najkrótsza, najwygodniejsza droga wiedzie górnym płajem, starą drogą myśliwską, która obecnie służy jako droga zaopatrzeniowa do schroniska oraz droga turystyczna łącząca wejścia na Perć Akademików oraz na Perć Przyrodników. Górny Płaj poprowadzony jest praktycznie granicą regla dolnego i regla górnego, w którym rośnie las od wielu lat nienaruszony przez człowieka. Usuwane są jedynie drzewa, które zostają powalone na drogę. Niedaleko od Krowiarek droga nasza przechodzi obok Mokrego Stawku, największego naturalnego zbiornika wodnego w masywie Babiej Góry.

Diablak widziany z Górnego Płaju.

Mokry Stawek.

A słońce już tylko rozjaśnia sklepienie niebieskie. Już niebawem zacznie się szarówka. O godzinie 16.30 wchodzimy na Przełęcz Krowiarki. Dalej jest tu głucho i pusto, jak wczesnym porankiem, choć stoi tu paręnaście zaparkowanych samochodów. Cisza panuje wokół, lecz w głowach naszych kotłują się cudowne wrażenia. Dla tych, którzy dzisiaj wędrowali po Babiej Górze ten dzień był niewiarygodnym spełnieniem marzeń, dla wielu, którzy byli dzisiaj na jej szczycie, ten dzień może wydawać się wspaniałym snem, bądź bajką. Jednak wystarczy uszczypnąć się delikatnie, by mieć pewność, że cuda dzieją się wokół was. Taki dzień zdarza się raz na tysiąc. To był ten dzień!

Oto Ci wspaniali, z którymi podziwialiśmy niezwykły spektakl.


Udostępnij:

1 komentarz:


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.


BRAMA w BIESZCZADY

KORONA ZIEMI SANOCKIEJ 2
24-26 marca 2023
Tam zaczyna się legenda gór dzikich i odludnych, niezwykłych i magicznych o każdej porze roku. Bieszczadzkie przedpola, to na nich zatopimy swoje zmysły w bezkresnej cichości, gdy życie na nich zaczyna usypiać się, a ścieżki stają się puste.
3 dni i 6 szczytów
do Korony Ziemi Sanockiej

Dalsze informacje o tej wycieczce znajdziesz wkrótce na stronie: Brama w Bieszczadytu kliknij

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Niezastąpiony na GSS

Przewodnik „Główny Szlak Sudecki”. Jest to bogate kompendium wiedzy o najdłuższym szlaku w Sudetach, zawierające opisy przebiegu szlaku ze szczegółowymi mapami, czasami przejść i profilami wysokościowymi oraz namiarami do schronisk. Zawarto w nim również mnóstwo opisanych atrakcji, ciekawostek oraz niezliczoną ilość barwnych fotografii.
W tej jednej publikacji mamy wszystko to co potrzebne turyście przemierzającemu Główny Szlak Sudecki.

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas