-->

Twoja przystań przed kolejną wędrówką i dziennik turystycznych przedsięwzięć.

Zla Kolata z albańskiej doliny Valbonë

Góra ta zaskoczyła nas kilka lat temu. Nawet Czarnogórcy z Gusinje (od ich strony wówczas próbowaliśmy wejść na jej szczyt) byli zadziwieni jak wiele śniegu spadło jeszcze po zakończeniu zimy. W czerwcu tamtego roku jej wierzchołek okryty był czapą zlodowaciałego śniegu, który uniemożliwiał dostęp do szczytu bez stosownego sprzętu do uprawiania turystyki zimowej. Musieliśmy wycofać się spod wierzchołka.

Dzisiaj podejmujemy drugą próbę. Jest sierpień. Mamy słoneczny poranek. Drogę wybraliśmy tym razem od strony albańskiej, którą wypatrzyliśmy wtedy, w 2022 roku, kiedy spoglądaliśmy na niezdobyty przez nas wierzchołek tej góry. Przemierzali ją wówczas inni tury, u których zasięgnęliśmy garść informacji. Wielu z nich przechodzi przez Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.), ale nie są zainteresowani wejściem na najwyższy szczyt Czarnogóry. Koncentrują się oni na POB. To oznakowany szlak okrężny o długości 192 km, biegnący przez góry trzech krajów: Albanii, Kosowa i Czarnogóry. Łączy on miejsca dziedzictwa kulturowego, przyrodniczego i duchowego społeczności tych krajów, poprzez stworzenie możliwości fascynującego trekkingu. Przejście całej tej trasy zajmuje zwykle od 12 do 16 dni. Stała się dość szybko popularnym szlakiem w południowych Alpach Dynarskich. Szacuje się, że co roku pokonuje ją w całości lub w części nawet do 1000 osób z wielu krajów.

TRASA:
Valbonë, Camping Selimaj (926 m n.p.m.) - Viewpoint Valbona Valley - Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.) - Prevoj Kolata (2412 m n.p.m.) - Zla Kolata (2534 m n.p.m.) - Prevoj Kolata (2412 m n.p.m.) - Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.) - Viewpoint Valbona Valley - Valbonë, Camping Selimaj (926 m n.p.m.)

Z Valbonë na przełęcz Qafa Presljopit


Trekking przez Góry Przeklęte zaczynamy w albańskiej dolinie Valbonë, niezwykle urodziwej. Bliższe spotkanie z tą doliną mamy zaplanowane na jutro, a więc nie ociągamy się. O godzinie 8.20 rozpoczynamy wspinaczkę. Wiemy, że droga na początku wiedzie dłuższy czas ostro w górę. Przechodzimy mostkiem na drugą stronę rzeki Valbona, za którym droga skręca w lewo. Zaraz za tym skrętem widzimy, że znaki szlaku znajdują się powyżej na skarpie. Jest boczna ścieżka, po której wdrapujemy się wyżej i mamy chwilę spokoju dla złapania oddechu, bo zbocze pokryte trawkami łagodnie wznosi się dalej, ale na krótko. Pozwala to na złapanie oddechu i spojrzenia w głąb urokliwej doliny, która w tym miejscu jest dość szeroka. Dalej jest las, w który wchodzi nasza ścieżka usłana białymi kamieniami, ale w gruncie rzeczy jest wygodna. Pnie się szybko w górę. Po kwadransie mijamy maszt anteny telekomunikacyjnej, za którym pokazują się Maja Lugut Ujit (2428 m n.p.m.) i Maja e Kollatës (2556 m n.p.m.) na prawo od niego. Zasłaniają nam one nasz cel, który znajduje się tuż za nimi.

Valbonë.

Dolina Valbone w Albanii i widok na strome zbocza Maja Shpine Bukur o poranku
Początek szlaku i widok na masyw Kolaty.

Dolina Valbonë.

Widok na masyw Kolaty.

Podejście zakosami pod Maja Shpine Bukur


Powyżej masztu antenowego droga wiedzie pośród grup niewielkich skałek, ukrytych w cieniu drzew. Nachylenie zbocza wzmaga się. Ścieżka biegnie zakosami. Przecinamy odsłonięty nieduży obszar zbocza z przewagą skałek i obłych kamieni. Wyżej mamy miękką, wygodną dróżkę leśną. Biegnie przez moment na lewo trawersem zbocza, potem zakosem prowadzi w stronę przeciwną. Kręci się w lewo i w prawo, zmieniamy co chwilę kierunek marszu, gęstymi zakosami pokonując bardzo strome zbocze. Wkrótce spoglądamy z góry na dolinę, z której wyszliśmy. Zatrzymujemy się chwilkę dłużej niż potrzeba na wyrównanie oddechu, bo Valbonë widziana teraz z naszej perspektywy wygląda jakbyśmy patrzyli na nią z powietrza, jakby z pokładu samolotu.

Pierwsze skałki.


Widok na dolinę Valbonë.

Czerwończyk dukacik (Lycaena virgaureae)
Czerwończyk dukacik (Lycaena virgaureae), uwieczniony podczas spijania nektaru
z fioletowego kwiatu driakwi (Scabiosa).

Dalej zbocze porastają piękne sosny, które niebawem ustępują miejsca paprociom i trawom. Stromizna łagodnieje. Jeszcze pas gęstszego liściastego lasu, który wciska się jakby klinem na zbocze, dając nam trochę cienia dla ochłody, sprawiając nam sporą przyjemność, bo jest przecież już bardzo gorąco. Powyżej tego lasu mamy trawiastą kopułę, dobry punkt widokowy, na którym możemy chwilkę odsapnąć. Droga, która nas tu doprowadziła zawija na lewo, ale my powinniśmy iść dalej przed siebie. Trzeba odszukać wśród krzewów właściwą ścieżkę, która prowadzi przez kolejną polanę wyznaczoną na pole biwakowe dla turystów pragnących spędzić tutaj noc pod namiotem.

Z prawej wznosi się ku błękitom nieba ściana Maja Lugut Ujit (2428 m n.p.m.), z lewej białe grzebienie bocznych grani Maja e Thatë (2406 m n.p.m.). Dokładnie na wprost nas, ponad lasem widzimy Maja Shpine Bukur (2464 m n.p.m.). Przechodzimy przez piękną polanę w stronę zwartego pasu liściastego lasu zostawiając za sobą pole biwakowe. O godzinie 10.20 opuszczamy polanę. Kilka minut później opuszczamy również las, który jak się okazuje jest ostatnim leśnym pasem na naszej drodze na szczyt.

Polana z polem biwakowym.

Ostatni pas lasu.

Albańskie Café i pasterskie koszary


Powyżej lasu zbocze znowu rośnie nam w oczach. Przed nami uskok doliny, który musimy pokonać z większym wysiłkiem niż wcześniej, choć nie jest długi. Piekące słońce wyciska z nas pierwsze poty. Żadne chmurki, które pojawiły się na niebie nie są w stanie tego złagodzić. Ale chyba nie czuje żadnego zmęczenia, bo niosą nas w górę cudowne halne krajobrazy. Z góry spogląda na nas człowiek siedzący na skale. Jak niebawem okazuje się to tutejszy pasterz, który na progu doliny ma swoje pasterskie koszary. Jego towarzyska prowadzi tam wyjątkowe sezonowe Café dla turystów, gdzie można kupić coś do jedzenia i picia. Mijamy to miejsce o godzinie 10.50. Nie zatrzymujemy się; lepiej będzie zaglądnąć tam w drodze powrotnej.

Stromizna na wyższe piętro doliny.


Tradycyjne albańskie cafe pasterskie w dolinie pod przełęczą Qafa Presljopit.
Pasterskie koszary przy których funkcjonuje sezonowe Café.

Hale usłane gęsto głazami.

Przemierzamy dalej piękne hale usłane częściowo głazami, wciąż nabierając większej wysokości. Ścieżką maszerujemy zboczem po prawej, potem idziemy znowu bliżej łożyska szybko wznoszące się doliny. Mijamy pasące się krowy, a zaraz dalej niewielkie bezimienne jeziorko, a raczej stawek, który zapewne stanowi wodopój dla stada. Po lewej w skałach widoczny jest ciemny intrygujący otwór do jaskini. Idziemy jednak bezustannie przed siebie, gdzie zza skał zaczyna odsłaniać się nam szerokie siodło przełęczy. Dolina bowiem łukiem delikatnym skręca na prawo.

Powrót na przełęcz Qafa Presljopit


Po lewej od siodła przełęczy widzimy inne stado, sto a może więcej owiec pilnowanych przez pasterza. Zmierzamy do miejsca, w którym byliśmy już 3 lata temu. O godzinie 11.45 przechodzimy przez przełęcz Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.) na stronę czarnogórską. Mamy 5 kilometrów za sobą. Zostało nam nieco ponad półtora kilometra drogi do szczytu, ale technicznie trudniejszej, nie w pełni zbadanej przez nas jeszcze.

Krowy.

Stawek.

Jaskinia po stronie albańskiej.

Dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis),
Dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis), choć nazwa sugeruje brak łodygi,
odmiany rosnące w wyższych partiach gór (szczególnie w Europie Południowej)
często wykształcają wzniesioną łodygę o wysokości kilkunastu lub kilkudziesięciu centymetrów.

Po odpoczynku ruszamy dalej. Mija południe. W znacznej części niebo zasłoniło się chmurami. Jest trochę chłodniej, a lekki wiatr na przełęczy przyniósł nam przyjemne ochłodzenie. Jest wszystko zgodnie z prognozami – sprawdzają się co do joty, a co ważniejszej nie ma w ogóle śniegu. Myśl o nim pojawiała się nawet teraz, gdy mamy gorące lato i ten ładny sierpniowy dzień.

Trawers krasowych zboczy Dobrej Kolaty


Schodzimy nieco niżej na stronę czarnogórską, byleby nie za daleko szlakiem prowadzącym do Vusanje. Musimy zaraz skręcić z tego szlaku na prawo, gdzie pośród kamieni odnajdujemy ścieżkę prowadząca na szczyt Zlej Kolaty. Przechodzimy nieduży rumosz skał, dalej wspinamy się wzdłuż skałek wznoszących się po naszej prawej. Ich górą biegnie jakiś inny, odrębny szlak, który łączy się z naszym niedaleko przed nami. Szczerbiną w niewysokim uskoku skał wspinamy się kilka metrów wyżej na skały. Dalej stromym zboczem, na którym ścieżka zdaje się niknąć, rozwidlając się na dwie, bądź krzyżując z innymi, zmierzamy na skraj urwistego progu. Przed nami rozciąga się emanująca surowością kotlina.

Znajomy widok na stronę czarnogórską.

Ledena pećina - jaskinia po stronie czarnogórskiej.

Skalisty stok Dobrej Kolaty.

Kocioł pod Zlą Kolatą z niewielkim płatem śniegu.

Progiem kotliny przechodzimy na drugą stronę, skąd możemy spojrzeć na wysokie pionowe ściany Zlej Kolaty. Zioną niedostępnością. Stąd też szlakiem przeszliśmy na drugą stronę kotła, pod zbocza Dobrej Kolaty, które wyglądają bardziej przyjaźnie. W rumoszu skał kotła widzimy dwa może trzy płaty śniegu. W czerwcu 2022 roku śnieg pokrywał cały kocioł i to zbocze Dobrej Kolaty, po którym wspinamy się teraz na skalną półkę. Skalna półka jest dość szeroka, ale jej skraj jest urwiskiem opadającym do kotła. Idziemy nieco ponad 100 metrów dalej, gdzie półka kończy się trawiastymi upłazkami.

Wspinamy się wprost w górę stoku poprzez pasy trawek, ale głównie obłych skalnych wypukłości, gdzie mamy znowu wyraźną ścieżkę. Prowadzi nas ona w przeciwnym kierunku, niż ta poniżej wiodąca po skalnej półce. Po 50 metrach skręcamy w prawo i przecinamy trawy, za którymi mamy kolejne skałki i trudniejsze przejście węższymi gzymsami. To strome i przepaściste miejsce, błąd czy nieuwaga skutkująca pośliźnięciem byłaby tragiczna w skutkach. Zresztą cały trawers po zboczach Dobrej Kolaty wymaga skupienia i uwagi.

Przed nami trudniejszy fragment po skałach.

Skały z powyższego zdjęcia, ale widziane z góry.

Szerokie zakosy wyprowadzają wyżej.

Wymagający i stromy trawers krasowych zboczy Dobrej Kolaty na szlaku z Albanii.
To też trudniejszy fragment (bardzo stromy, ślisko).

Wyżej mamy jeszcze jedno bardziej eksponowane miejsce do pokonania, które przechodzimy po wąskich skalistych zrębach. Ponad nim krótki jeden zakos, znowy skalisty mocniej eksponowany fragment (to już trzeci taki), gdzie trzeba pomóc sobie rękoma. Potem idziemy po trawiastych upłazach, zmierzamy w kierunku przełęczy rozdzielającej Dobrą i Zlą Kolatą.

Atak szczytowy, czyli droga z Prevoj Kolata na Zlą Kolatę


Prevoj Kolata (2412 m n.p.m.), czyli Przełęcz Między Kolatami osiągamy o godzinie 14.00. Pozostał nam już bezpośredni atak szczytowy. To jednak już o wiele łatwiejszy fragment szlaku, niż ten wcześniejszy, choć przed nami jest jeszcze stromy stok do pokonania. Pokonujemy w miarę szybko trawiaste zbocze, a przed wierzchołkiem pozostaje do pokonania tylko drobna przeszkoda i kilka skałek, pomiędzy którymi trzeba odszukać dogodne przejście. Nie jest to trudne.

Przełęcz Prevoj Kolata między wierzchołkami na wysokości 2412 m n.p.m.
Widok na siodło Prevoj Kolata (2412 m n.p.m.). Naprzeciw nas wznosi się Dobra Kolata.

Rozłożyste murawy ciągnące się po grzbiecie w stronę Maja e Kollatës.

Widok w stronę wierzchołka Zlej Kolaty.

Zla Kolata (cyr. Зла Колата, alb. Kollata e Keqe; 2534 m n.p.m.).

Zla Kolata zdobyta!

O godzinie 14.15 stajemy na rozległej, trawiastej wierzchowinie góry Zla Kolata (cyr. Зла Колата, alb. Kollata e Keqe; 2534 m n.p.m.). Po trudach wymagającego podejścia z Albanii, stanięcie na najwyższym punkcie Czarnogóry smakuje wyjątkowo – zwłaszcza po naszej wcześniejszej, lekcji jaką dała nam góra, gdy zmierzaliśmy na nią od strony czarnogórskiego Vusanje. Panorama, jaka roztocza się wokół nas, dosłownie zapiera dech w piersiach. Surowy, często wręcz księżycowy krajobraz krasowy Gór Przeklętych miesza się z zielenią odległych dolin, z których ostre granie wyrastają wprost ku niebu. Jakże łatwo można odczuć tutaj potęgę i dzikość tych gór. Choć na horyzoncie zaczęły już powoli gromadzić się pierwsze chmury zwiastujące popołudniową zmianę aury, radość ze zrealizowania celu i rewanżu z górą jest pełna satysfakcji. Obszar wspaniałej kopuły wierzchołkowej jest wokół silnie podcięty urwiskami, zwłaszcza po stronie północnej, które mogliśmy podziwiać z tarasów Dobrej Kolaty. To czas na odpoczynek, bo droga powrotna nie będzie łatwa. Musimy ponownie zmierzyć się urwistymi fragmentami szlaku na stokach Dobrej Kolaty. Zla Kolata jest najwyższą górą w Czarnogórze i szesnastym szczytem w Albanii.

Zla Kolata ma rozległy wierzchołek i jest popularnym miejscem turystycznym dostępnym zarówno od strony albańskiej, jak też czarnogórskiej. Pół kilometra na północny wschód znajduje się Kolata e Mirë, czyli Dobra Kolata (2528 m n.p.m.). Z kolei najwyższy szczyt masywu Kolaty znajduje się kilometr na południowy wschód od nas i leży całkowicie na albańskiej ziemi - nazywa się Rodi e Kollatës lub Maja e Kollatës. Jednak nie jest zbyt często odwiedzany, pomimo jeszcze bardziej zapierających dech w piersiach widoków na dolinę Valbonë, niż te, które podziwiamy z naszego miejsca.


Widok na stronę czarnogórską.

Dobra Kolata (po lewej) i Zla Kolata (po prawej).

Widok z wierzchołka Zlej Kolaty na surową panoramę Gór Przeklętych w Czarnogórze i Albanii.
Widok na stronę albańską - dolina Valbonë.

Zla Kolata (cyr. Зла Колата, alb. Kollata e Keqe; 2534 m n.p.m.).

Otacza nas emocjonująca panorama Gór Przeklętych (Prokletije), słynących z wyniosłych szczytów i niesamowitych panoram, a także cudownych rozległych dolin, pokrytych idyllicznymi łąkami, pociętych szumiącymi strumieniami potoków. Zasiedzieliśmy się zauroczeniu tą panoramą. Spędzilibyśmy jeszcze więcej czasu tutaj, ale do rychłego zejścia mobilizują nas ciemniejsze chmury widoczne na południowym zachodzie. Mogą przynieść deszcz, który stanowiłby znaczące utrudnienie podczas zejścia, które jak sami przekonaliśmy się prowadzi wzdłuż niebezpiecznych, stromych, odsłoniętych i trawiastych zboczy. O godzinie 15.15 opuszczamy wierzchołek góry.

Zmienna aura w Górach Przeklętych – krótki deszcz i powrót do doliny


Szybciutko schodzimy na Przełęcz Między Kolatami. Jeszcze kilka godzin temu mieliśmy ochotę wejść na Dobrą Kolatę, ale lepiej nie utrudniać sobie życia i nie ryzykować zejścia po mokrej skale. Z przełęczy ruszamy od razu w dół. Wpierw łatwo po znanych nam już trawiastych upłazach, do pierwszego skalisto trawiastego uskoku. I tam niestety zaczyna kropić. Na szczęście tylko na chwilę, choć wystarcza, aby zrobiło się ślisko, zarówno na skale, jak i na trawiastych upłazach. Przelotny, z pozoru niegroźny opad deszczu błyskawicznie uświadomił nam po raz wtóry, jak zmienne potrafią być Góry Przeklęte. Trawers, który podczas podchodzenia w pełnym słońcu wydawał się po prostu wymagający, w drodze powrotnej zacząło sprawdzać nasze umiejętności. Suche dotąd wapienne uskoki stały się zdradliwie śliskie, zmuszając nas do maksymalnego skupienia przy każdym stąpnięciu. Jeden nieuważny krok, jedno poślizgnięcie na miękkim podłożu może skończyć się tragicznie. Schodząc powoli, ramię w ramię, doznajemy zupełnie inne oblicza szbocza Dobrej Kolaty. Na tych stromych tarasach poruszamy się teraz albo na pajączka, albo po prostu na pośladkach. To chyba najbezpieczniejszy sposób, aby przylepić się jak największą powierzchnią do stromego terenu.

Piękne trawiaste tarasy Dobrej Kolaty stały się po kroplach deszczu bardzo niebezpieczne. I choć zejście idzie nam w miarę sprawnie, to wymaga naprawdę sporej ostrożności i spokoju. Dopiero na tym długim, 100 metrowym trawersie można odsapnąć, choć nie do końca. Stamtąd schodzimy na skraj progu kotła i przechodzimy wygodną ścieżką pod ścianę Zlej Kolaty. Potem w dół większą stromizną, a więc również z większą ostrożnością schodzimy na przełęcz Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.).

Wejście w trawes Dobrej Kolaty.

Trawers zbocza Dobrej Kolaty.

Północna ściana Zlej Kolaty.

Kilka zakosów na trawiastym upłazie.


Zejście ze Zlej Kolaty w deszczu po śliskich skałach w kierunku doliny Valbone.
Spojrzenie na jeden z trudniejszych fragmentów ścieżki.



Widok na stronę czarnogórską z przełęczy Qafa Presljopit.

 Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.).

Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.).

Na Qafa Presljopit docieramy na godzinę 17.00. Robimy sobie krótką przerwę. Siadamy na kamieniu, z którego możemy popatrzeć na stronę czarnogórską, skąd kiedyś wyruszyliśmy, aby zdobyć górę, ale z nie udało się. Dzisiaj, choć pogoda postraszyła nas i łatwo nie było.

Schodzimy dalej tymi samymi ścieżkami do doliny Valbonë. Został nam już łatwy teren do pokonania prowadzący przez murawy, usłane kamieniami oderwanymi ze ścian szczytów, wznoszących się ponad nimi. Z gestem pozdrowienia mijamy pasterza, który powoli zagania stado krów w niższe partie doliny. O godzinie 18.10 mijamy zagrody koszar i górskie Café, do którego mieliśmy zaglądnąć w drodze powrotnej. Jednak słońce chowa się za granią i w Górach Przeklętych robi się jeszcze bardziej cicho i pusto, niż było wcześniej.


Spotkanie wolno pasących się krów lub koni bezpośrednio na szlakach 
jest tutaj codziennością i stanowi nieodłączny element lokalnego krajobrazu.




Tylko najwyższe szczyty ogarnięte są jeszcze jasnością promieni słonecznych. W dolinie zapada cień, ale jest ciepło, jak przedtem, gdy podążaliśmy tędy w górę. O godzinie 18.30 docieramy na Viewpoint Valbona Valley (punkt widokowy za polem biwakowym), skąd urzeka wspaniały widok na dolinę Valbonë, pełne jeszcze słonecznych promieni. Jednak słońce, choć go nie widzimy, to czujemy, że coraz szybciej obniża się. W górach noc przychodzi szybko. Na polu namiotowym turyści rozbili swój obóz, rozpalili ognisko. My musimy iść dalej, bo nocleg mamy zarezerwowany w dolinie.

Strome długie zejście nie jest takie ciężkie, jakby mogło się wydawać. Trzeba oczywiście uważać na kamyczkach, ale zakosy powodują to, że zejście nie jest ogromnym obciążeniem dla stawów. Ciemność nadchodzi szybko, lecz przy świetle czołówek idzie się raźnie. Trzeba zawsze pamiętać o źródle światła wybierając się w góry. Niejednemu światło uratowało życie pokazując właściwą drogę. Powolutku schodzimy w dół w dolinę pełną światełek domów i hoteli. Piękny widok nocnej Valbonë mami urokiem, ciszą i spokojem. Jutro poznamy ją bliżej.

Valbonë z punktu widokowego.

Obszar lasu.

Pole biwakowe.

Sosny na skałach.

Noc w Valbonë.
Mija już godzina 21.00. Mamy czas pomyśleć jaki to był dzień. Wspaniały, zachwycający, emocjonujący. Można by użyć wielu przymiotników, aby oddać wszystkie emocje i wrażenia. Było pięknie, ale trzeba pamiętać, że wspinaczka na Zlą Kolatę stanowi szczególne wyzwanie. Szczególnie odcinek powyżej Qafa Presljopit. Do przełęczy szlak jest łatwy, choć może być wyczerpujący. Powyżej przełęczy droga na szczyt jest wymagająca i trudna, polecana dla dobrze przygotowanych i doświadczonych piechurów wysokogórskich.

Jednak warto się przejść nawet tylko do przełęczy Qafa Presljopit, aby doznać czegoś wyjątkowego, gdyż wznoszą się tu autentyczne i bardzo naturalne góry, bez wpływów komercyjnych, gdzie można w nich poczuć smak wolności i zupełnego spokoju.

O godzinie 21.30 w Valbonë, przy Campingu Selimaj kończymy wędrówkę. Przejeżdżamy cztery kilometry w głąb doliny, gdzie mamy swój hotel. Tam odpoczniemy i przygotujemy się do kolejnego dnia. Dobrej nocy wszystkim, na dobry kolejny dzień życzymy.

🗺️ Podsumowanie trekkingu: Vusanje – Qafa Presljopit

Parametr Statystyka i Informacje
Trasa Valbonë (Camping Selimaj) – Viewpoint Valbona Valley – Qafa Presljopit – Prevoj Kolata – Zla Kolata (powrót tą samą drogą)
Dystans całkowity ok. 13,2 km (w obie strony)
Czas przejścia 9 godzin i 10 minut (wliczając pobyt na szczycie i przerwy)
Suma podejść ok. 1650 metrów (bardzo wymagające, strome podejście ze schodzeniem do kotłów)
Najwyższy punkt szczyt Zla Kolata (2534 m n.p.m.)
Trudności duże (powyżej Qafa Presljopit: bardzo strome, eksponowane trawersy po zboczach Dobrej Kolaty, niebezpieczne w razie deszczu)
Główne atrakcje Dolina Valbonë, panorama Gór Przeklętych, sezonowe górskie Café pasterza

⏱️ Chronologia marszu (Dziennik Wyprawy):

  • 08:20 – start z Camping Selimaj w Valbonë
  • 10:20 – przejscie przez pole biwakowe pod Maja Shpine Bukur
  • 10:50 – przejście obok pasterskich koszar z sezonowym Café (próg doliny)
  • 11:45 – wejście na przełęcz Qafa Presljopit (2039 m n.p.m.) i przejście na stronę czarnogórską
  • >12:00 – początek podejścia i trawers stoku Dobrej Kolaty
  • 14:00 – wejście na siodło Prevoj Kolata (Przełęcz Między Kolatami, 2412 m n.p.m.)
  • SZCZYT 14:15 – ⛰️ zdobycie szczytu Zlej Kolaty (2534 m n.p.m.)
  • 15:15 – opuszczenie wierzchołka
  • 17:00 – powrót na przełęcz Qafa Presljopit
  • 18:30 – dotarcie do punktu widokowego (Viewpoint Valbona Valley) przy polu biwakowym
  • 21:30 – powrót na Camping Selimaj w Valbonë, zakończenie wyprawy

Czytasz o sukcesie w Albanii?

Nasza przygoda ze Zlą Kolatą zaczęła się jednak zupełnie inaczej. Zobacz relację z wcześniejszej, wymagającej i pełnej pokory próby od strony czarnogórskiej.

Zla Kolata z wioski Vusanje – Śnieżny odwrót w Czarnogórze →

Udostępnij:
Location: Zla Kolata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszymy się, że tu jesteś! Mamy nadzieję, że wpis ten był ciekawy i podobał Ci się. Jeśli tak, to będzie nam miło, gdy podzielisz się nim ze znajomymi albo dasz nam o tym znać komenterzem. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że warto dalej pisać.


Życie jest zbyt krótkie, aby je przegapić.

Liczba wyświetleń

Popularne posty (ostatnie 30 dni)

Etykiety

Archiwum bloga

Z nimi w górach bezpieczniej

Zapamiętaj !
NUMER RATUNKOWY
W GÓRACH
601 100 300

Mapę miej zawsze ze sobą

Stali bywalcy

Odbiorcy


Wyrusz z nami na

Główny Szlak Beskidu Wyspowego


ETAP DATA, ODCINEK
1
19.11.2016
[RELACJA]
Szczawa - Jasień - Ostra - Ogorzała - Mszana Dolna
2
7.01.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Potaczkowa - Rabka-Zdrój
3
18.02.2017
[RELACJA]
Rabka-Zdrój - Luboń Wielki - Przełęcz Glisne
4
18.03.2017
[RELACJA]
Przełęcz Glisne - Szczebel - Kasinka Mała
5
27.05.2017
[RELACJA]
Kasinka Mała - Lubogoszcz - Mszana Dolna
6
4.11.2017
[RELACJA]
Mszana Dolna - Ćwilin - Jurków
7
9.12.2017
[RELACJA]
Jurków - Mogielica - Przełęcz Rydza-Śmigłego
8
20.01.2018
[RELACJA]
Przełęcz Rydza-Śmigłego - Łopień - Dobra
9
10.02.2018
[RELACJA]
Dobra - Śnieżnica - Kasina Wielka - Skrzydlna
10
17.03.2018
[RELACJA]
Skrzydlna - Ciecień - Szczyrzyc
11
10.11.2018
[RELACJA]
Szczyrzyc - Kostrza - Tymbark
12
24.03.2019
[RELACJA]
Tymbark - Kamionna - Żegocina
13
14.07.2019
[RELACJA]
Żegocina - Łopusze - Laskowa
14
22.09.2019
[RELACJA]
Laskowa - Sałasz - Męcina
15
17.11.2019
[RELACJA]
Męcina - Jaworz - Limanowa
16
26.09.2020
[RELACJA]
Limanowa - Łyżka - Pępówka - Łukowica
17
5.12.2020
[RELACJA]
Łukowica - Ostra - Ostra Skrzyż.
18
6.03.2021
[RELACJA]
Ostra Skrzyż. - Modyń - Szczawa

Smaki Karpat

Wołoskimi śladami

Główny Szlak Beskidzki

21-23.10.2016 - wyprawa 1
Zaczynamy gdzie Biesy i Czady,
czyli w legendarnych Bieszczadach

BAZA: Ustrzyki Górne ODCINEK: Wołosate - Brzegi Górne
Relacje:
13-15.01.2017 - Bieszczadzki suplement do GSB
Biała Triada z Biesami i Czadami
BAZA: Ustrzyki Górne
Relacje:
29.04.-2.05.2017 - wyprawa 2
Wielka Majówka w Bieszczadach
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Brzegi Górne - Komańcza
Relacje:
16-18.06.2017 - wyprawa 3
Najdziksze ostępy Beskidu Niskiego
BAZA: Rzepedź ODCINEK: Komańcza - Iwonicz-Zdrój
Relacje:
20-22.10.2017 - wyprawa 4
Złota jesień w Beskidzie Niskim
BAZA: Iwonicz ODCINEK: Iwonicz-Zdrój - Kąty
Relacje:
1-5.05.2018 - wyprawa 5
Magurskie opowieści
i pieśń o Łemkowyni

BAZA: Zdynia ODCINEK: Kąty - Mochnaczka Niżna
Relacje:
20-22.07.2018 - wyprawa 6
Ziemia Sądecka
BAZA: Krynica-Zdrój ODCINEK: Mochnaczka Niżna - Krościenko nad Dunajcem
Relacje:
7-9.09.2018 - wyprawa 7
Naprzeciw Tatr
BAZA: Studzionki, Turbacz ODCINEK: Krościenko nad Dunajcem - Rabka-Zdrój
Relacje:
18-20.01.2019 - wyprawa 8
Zimowe drogi do Babiogórskiego Królestwa
BAZA: Jordanów ODCINEK: Rabka-Zdrój - Krowiarki
Relacje:
17-19.05.2019 - wyprawa 9
Wyprawa po wschody i zachody słońca
przez najwyższe partie Beskidów

BAZA: Markowe Szczawiny, Hala Miziowa ODCINEK: Krowiarki - Węgierska Górka
Relacje:
22-24.11.2019 - wyprawa 10
Na śląskiej ziemi kończy się nasza przygoda
BAZA: Równica ODCINEK: Węgierska Górka - Ustroń
Relacje:

GŁÓWNY SZLAK WSCHODNIOBESKIDZKI

termin 1. wyprawy: 6-15 wrzesień 2019
odcinek: Bieszczady Wschodnie czyli...
od Przełęczy Użockiej do Przełęczy Wyszkowskiej


termin 2. wyprawy: wrzesień 2023
odcinek: Gorgany czyli...
od Przełęczy Wyszkowskiej do Przełęczy Tatarskiej


termin 3. wyprawy: wrzesień 2024
odcinek: Czarnohora czyli...
od Przełęczy Tatarskiej do Gór Czywczyńskich

Koszulka Beskidzka

Niepowtarzalna, z nadrukowanym Twoim imieniem na sercu - koszulka „Wyprawa na Główny Szlak Beskidzki”.
Wykonana z poliestrowej tkaniny o wysokim stopniu oddychalności. Nie chłonie wody, ale odprowadza ją na zewnątrz dając wysokie odczucie suchości. Nawet gdy pocisz się ubranie nie klei się do ciała. Wilgoć łatwo odparowuje z niej zachowując jednocześnie komfort cieplny.

Fascynujący świat krasu

25-27 lipca 2014 roku
Trzy dni w Raju... Słowackim Raju
Góry piękne są!
...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie – dziękujemy Wam
za trzy niezwykłe dni w Słowackim Raju,
pełne serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku
i za tyleż uśmiechu.
24-26 lipca 2015 roku
Powrót do Słowackiego Raju
Powróciliśmy tam, gdzie byliśmy roku zeszłego,
gdzie natura stworzyła coś niebywałego;
gdzie płaskowyże pocięły rokliny,
gdzie Spisza i Gemeru łączą się krainy;
by znów wędrować wąwozami dzikich potoków,
by poczuć na twarzy roszące krople wodospadów!
To czego jeszcze nie widzieliśmy – zobaczyliśmy,
gdy znów w otchłań Słowackiego Raju wkroczyliśmy!


19-21 sierpnia 2016 roku
Słowacki Raj 3
Tam gdzie dotąd nie byliśmy!
Przed nami kolejne trzy dni w raju… Słowackim Raju
W nieznane nam dotąd kaniony ruszymy do boju
Od wschodu i zachodu podążymy do źródeł potoków
rzeźbiących w wapieniach fantazję od wieków.
Na koniec pożegnalny wąwóz zostanie na południu,
Ostatnia droga do przebycia w ostatnim dniu.

           I na całe to krasowe eldorado
spojrzymy ze szczytu Havraniej Skały,
           A może też wtedy zobaczymy
to czego dotąd nasze oczy widziały:
           inne słowackie krasy,
próbujące klasą dorównać pięknu tejże krainy?
           Niech one na razie cierpliwie
czekają na nasze odwiedziny.

7-9 lipca 2017 roku
Słowacki Raj 4
bo przecież trzy razy to za mało!
Ostatniego lata miała to być wyprawa ostatnia,
lecz Raj to kraina pociągająca i w atrakcje dostatnia;
Piękna i unikatowa, w krasowe formy bogata,
a na dodatek zeszłego roku pojawiła się w niej ferrata -
przez dziki Kysel co po czterdziestu latach został otwarty
i nigdy dotąd przez nas jeszcze nie przebyty.
Wspomnień czar ożywi też bez większego trudu
fascynujący i zawsze urzekający kanion Hornadu.
Zaglądnąć też warto do miasta mistrza Pawła, uroczej Lewoczy,
gdzie w starej świątyni świętego Jakuba każdy zobaczy
najwyższy na świecie ołtarz, wyjątkowy, misternie rzeźbiony,
bo majster Paweł jak Wit Stwosz był bardzo uzdolniony.
Na koniec zaś tej wyprawy - wejdziemy na górę Velka Knola
Drogą niedługą, lecz widokową, co z góry zobaczyć Raj pozwala.
Słowacki Raj od ponad stu lat urodą zniewala człowieka
od czasu odkrycia jej przez taternika Martina Rótha urzeka.
Grupa od tygodni w komplecie jest już zwarta i gotowa,
Kaniony, dzikie potoki czekają - kolejna rajska wyprawa.


Cudowna wyprawa z cudownymi ludźmi!
Dziękujemy cudownym ludziom,
z którymi pokonywaliśmy dzikie i ekscytujące szlaki
Słowackiego Raju.
Byliście wspaniałymi kompanami.

Miało być naprawdę po raz ostatni...
Lecz mówicie: jakże to w czas letni
nie jechać znów do Słowackiego Raju -
pozwolić na zlekceważenie obyczaju.
Nawet gdy niemal wszystko już zwiedzone
te dzikie kaniony wciąż są dla nas atrakcyjne.
Powiadacie też, że trzy dni w raju to za krótko!
skoro tak, to czy na cztery nie będzie zbyt malutko?
No cóż, podoba nam się ten kras,
a więc znów do niego ruszać czas.
A co wrzucimy do programu wyjazdu kolejnego?
Może z każdego roku coś jednego?
Niech piąty epizod w swej rozciągłości
stanie się powrotem do przeszłości,
ruszajmy na stare ścieżki, niech emocje na nowo ożyją
gdy znów pojawimy się w Raju z kolejną misją!

15-18 sierpnia 2018 roku
Słowacki Raj 5
Retrospekcja
Suchá Belá - Veľký Sokol -
- Sokolia dolina - Kyseľ (via ferrata)

Koszulka wodniacka

Tatrzańska rodzinka

Wspomnienie


519 km i 18 dni nieustannej wędrówki
przez najwyższe i najpiękniejsze partie polskich Beskidów
– od kropki do kropki –
najdłuższym górskim szlakiem turystycznym w Polsce


Dorota i Marek Szala
Główny Szlak Beskidzki
- od kropki do kropki -

WYRÓŻNIENIE
prezentacji tego pasjonującego przedsięwzięcia na



za dostrzeżenie piękna wokół nas.

Dziękujemy i cieszymy się bardzo,
że nasza wędrówka Głównym Szlakiem Beskidzkim
nie skończyła się na czerwonej kropce w Ustroniu,
ale tak naprawdę doprowadziła nas aż na
Navigator Festival 2013.

Napisz do nas