Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skrzyczne. Pokaż wszystkie posty
Prawdziwi sympatycy gór nie rozstają się z nimi nawet zimą. Sezon górski dla nich trwa, a zmienia się jedynie ubiór i wyposażenie. Z szafy wyciągamy rakiety, raki, a także czekan, jeśli jest taka potrzeba. Góry zimą otwierają też inne możliwości aktywności - narty. Ich wielbiciele czekają kilka miesięcy by je znów założyć i poszusować po górskich stokach. Wówczas to dwie pasje, gór i nart integrują się wzajemnie i gdy tylko pierwszy śnieg poprószy już wertujemy serwisy narciarskie w poszukiwaniu miejsc, do których wybierzemy się niebawem. W naszym zainteresowaniu są oczywiście miejsca sprawdzone, do których przekonaliśmy się podczas wcześniejszych pobytów, ale też z ogromnym zainteresowaniem przyglądamy się innym kurortom narciarskim, w których jeszcze nie byliśmy. Zresztą podobnie jak podczas planowania górskich wędrówek pieszych - dążymy sympatią stare, sprawdzone trasy, ale też poszukujemy szlaków, po których jeszcze nie dreptaliśmy. Jest to najzwyczajniejsza, ludzka chęć poznania nowego.

Poszukując tras narciarskich dla siebie zwrócić uwagę musimy na ich poziom trudności, aby był optymalny dla posiadanych umiejętności, bo to jest podstawowym czynnikiem, że jazda sprawi nam radość i przyjemność. Od 31 grudnia 2011 roku w Polsce obowiązuje trójstopniowy system określania poziomu trudności narciarskich tras zjazdowych i nartostrad, który znakowany jest kolorami niebieskim, czerwonym i czarnym. Wcześniej obowiązywał system czterostopniowy, w którym wyodrębniano trasy bardzo łatwe znakowane kolorem zielonym. Obecnie są one klasyfikowane do grupy łatwych i znakowane na niebiesko. W skali klasyfikacji stopnia trudności trasy decydującymi czynnikami są ukształtowanie terenu, zalesienie, zabudowania oraz inne obiekty znajdujące się w bezpośredniej bliskości trasy.

Skala stopni trudności tras narciarskich obowiązująca w Polsce
Stopień trudności
Kolor
oznakowania
Parametry
średnie nachylenie
maksymalny
stopień nachylenia
A
łatwe
niebieska trasa narciarska
do 21%
(do 12°)
do 30%
(do 17°)
B
trudne
czerwona trasa narciarska
do 29%
(do 16°)
do 40%
(do 22°)
C
bardzo trudne
czarna trasa narciarska
powyżej 29%
(powyżej 16°)
powyżej 40%
(powyżej 28°)
Na podstawie Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 29 grudnia 2011 roku
w sprawie stopni trudności narciarskich tras zjazdowych, biegowych i nartostrad oraz sposobu ich oznaczania.

Za granicą system klasyfikacji tras narciarskich generalnie oparty jest o taki sam kod kolorów, ale istnieją różnice w kryteriach klasyfikowania.

Skupmy się jednak na krajowych stokach oraz dostępnych trasach najtrudniejszych. W Polsce istnieje kilkanaście tras dla zaawansowanych narciarzy, a kilka z nich stanowi prawdziwe wyzwanie - „najczarniejsze” z czarnych. Ale po kolei - zaczynajmy od tego co łatwiejsze. Ranking tras narciarskich ułożony od najłatwiejszej do najtrudniejszej stanowiłby swego rodzaju plan kolejnych etapów wtajemniczenia narciarskiego, choć na pewno obarczony subiektywnymi odczuciami autora, który nie wszędzie jeszcze był, a chciałby być.

Niektóre ośrodki narciarskie położone są w regionach tak bardzo odległych od miejsca zamieszkania, że jednodniowy wypad staje się nieopłacalny lub w ogóle niemożliwy do zrealizowania. W takiej sytuacji pozostaje wyjazd wielodniowy, weekendowy lub dłuższy. I zapewne warto o takim pomyśleć, szczególnie w przypadku kurortów narciarskich, takich jak np. Karpacz, czy Szklarska Poręba, które mają zarówno piękne i zróżnicowane stoki z malowniczymi plenerami (wystarczy pooglądać galerie fotograficzne), jak też same w sobie mają wiele innych atrakcji do zaoferowania. No i pozostaje zorganizowanie sobie noclegu, ale z tym chyba nie ma obecnie większych problemów, choć oczywiście dodatkowo to kosztuje. Naprzeciw wychodzą nam portale i serwisy, gdzie można szybko znaleźć nocleg, począwszy od gościńca po hotele o odpowiadającym nam standardzie i cenie.


A oto lista najtrudniejszych stoków narciarskich w Polsce, wszystkich polskich czarnych tras jakie oferują polskie stacje i kurorty narciarskie, na której znalazła swoje miejsce również jedna czerwona. Kolejność ich wymienienia nie jest przypadkowa, obciążona subiektywnym spojrzeniem autora i innych sympatyków białego szaleństwa. Trzeba pamiętać, iż odczucia o trudności trasy uzależnione są nie tylko od charakterystyki trasy, ale też po części od panujących warunków na stoku, w tym śniegowych, atmosferycznych, zamuldzenia, itp. Przegląd zacznijmy od trasy najłatwiejszej.

Jeleniewo, Jesionowa Góra - trasy: A -„Czarna”, B - „Wąwóz”

Zaczniemy od ośrodka narciarskiego położonego zupełnie poza obszarem górskim. Przenieśmy się na chwilkę na Suwalszczyznę do w Jeleniewa, gdzie istnieją dwie trasy narciarskie sklasyfikowane do grupy bardzo trudnych. Zlokalizowane są na stokach Jesionowej Góry wznoszącej się nad przepiękną kotliną polodowcową, w której rozlewa się Jezioro Szelment. Owe trasy to „Wąwóz” o długości 500 m i różnicy wzniesień 60 m oraz „Czarna” o długości 400 m i różnicy wzniesień 60 m.

Jaworki-Homole - trasa nr 8

W pięknych pienińskich krajobrazach mamy czarną trasę w ośrodku Arena Narciarska „Jaworki-Homole”. Liczy ona około 900 m i ma tylko 13% średniego nachylenia. Jednak nie jest ratrakowana, dlatego przeznaczona dla doświadczonych narciarzy potrafiących radzić sobie w trudnych warunkach i świeżym śniegu. Stąd oznaczenie czarnym kolorem.

Rabka-Zdrój, Maciejowa - trasa nr 3

Czarne oznaczenie ma początkowy fragment o długości 350 m, biegnący wzdłuż orczyka, który później przechodzi w niebiesko-czerwone oznaczenia. Mniej wprawni maja do dyspozycji równolegle idące trasy czerwoną i niebieską.

Laskowa, Kamionna - fragment głównej trasy

Czarnym kolorem oznaczono około 100 metrowy odcinek, który stanowi alternatywny wariant głównej trasy, położonej na terenie stacji narciarskiej „Laskowa-Kamionna”.

Szczyrk, Beskidek - „Beskidek”

Szczyrk słynie z różnorodnych tras narciarskich, wśród których znajdziemy kilka bardzo wymagających. Trzy z nich oznakowane są jako bardzo trudne. Najkrótsza z nich znajduje się na terenie Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego „Beskidek”. Położona jest na północno-wschodnich zboczach Beskidka i ma długości 730 m, a jej średnie nachylenie wynosi 25%. Do pozostałych czarnych tras w Szczyrku jeszcze wrócimy.

Korbielów, Pilsko - trasa nr 7

Ośrodek Narciarski „Pilsko” w Korbielowie jest najwyżej położonym ośrodkiem narciarskim w Polsce poza Tatrami. Znajdująca się tu czarna trasa oznaczona jest numerem 7. Biegnie spod Schroniska PTTK na Hali Miziowej z 1300 m n.p.m. na położoną niżej na 1060 m n.p.m. Halę Szczawiny. Posiada 1000 m długości i średnie nachylenie 24%.

Zakopane-Harenda, Rafaczańska Grapa - trasa nr 1

Wstępujemy po raz pierwszy do Zakopanego. Na południowych zboczach Rafaczańskiej Grapy, znajdującej się na grzbiecie Pogórza Gubałowskiego znajduje się czarna trasa o długości 900 m i przewyższeniu 210 m, co daje 23% średniego nachylenia. Posiada ona homologację FIS do slalomu. Jest to najbardziej wymagająca trasa Ośrodka Narciarsko Rekreacyjnego „Harenda” zlokalizowanym na osiedlu Harenda w Zakopanem. Oprócz wrażeń narciarskich, stoki Rafaczańskiej Grapy dostarczą mam, znakomitych plenerów na najwyższe szczyty Tatr. Przy ładnej pogodzie przykuwają one uwagę narciarza, ale nie dajmy się im zwieść podczas zjazdu, bo trasa Harendy wymaga skupienia.

Jurgów, Górków Wierch - trasa nr 5

W Centrum Rekreacji i Wypoczynku „Hawrań” położonym u stóp Tatr Bielskich, w miejscowości Jurgów, tuż przy granicy ze Słowacją mamy kolejną czarną trasę. Ta stosunkowo młoda stacja narciarska szybko zyskała uznanie wśród miłośników białego szaleństwa, zarówno dzięki bardzo dużej różnorodności świetnie przygotowanych tras, jak też kapitalnemu widokowi na Tatry. Szczególnie olśniewająca jest panorama Tatr Bielskich, które wydają się być stąd na wyciągniecie ręki. Stacja „Hawrań” zlokalizowana została na polskich zboczach Górków Wierchu, jednego ze wzniesień Magury Spiskiej. Znajdująca się na jej terenie czarna trasa oznaczona jest numerem 5 i ma 950 m długości. Jej średnie nachylenie wynosi tylko 21%, co wynika z dość płasko biegnącego odcinka początkowego trasy. Dalsza jej część budzi już ogromny respekt.



Krynica-Zdrój, Jaworzyna Krynicka - trasa „5”

Kompleks narciarski „Jaworzyna Krynicka” szczyci się nowoczesną kolejką gondolową i szeregiem świetnie przygotowanych tras zjazdowych o różnej skali trudności. Wśród nich mamy czarną oznaczoną numerem 5 - stromą i szeroką trasa, posiadająca slalomową homologację FIS. Ma 1000 m długości, 262 m różnicy poziomów oraz 26% średniego nachylenia.

Wisła, Stożek Wielki

Ponad perłą Beskidów wznosi się Stożek Wielki. Po jego wschodnich zboczach schodzi kilka tras narciarskich, które w swym środkowym odcinku mają oznaczenie czarne. Ich średnie nachylenie wynosi 22 i 30% w zależności od wariantu przejazdu wokół wysepki leśnej. Trasy te są fragmentami dłuższych tras o długości 800 m i 1100 m, które w górnej części mają oznaczenie czerwone, a w dolnej niebieskie. Obie te trasy charakteryzuje 240 m przewyższenia.

Będąc na terenie Ośrodka Narciarskiego „Stożek” nie można nie wspomnieć o trudnej trasie, na której wytyczono slalom gigant z automatycznym pomiarem czasu. Jest ona dostępna dla każdego chętnego, pragnącego sprawdzić się między tyczkami.

Sienna, Czarna Góra - trasa „A”

Przenosimy się w Sudety. Znajduje się tam wysoki, stromy szczyt Czarnej Góry, kontrastujący z szeroką kopułą Śnieżnika jest doskonale widoczny z niemal całej ziemi kłodzkiej. Na jej północno-wschodnim zboczu, w bezpośredniej okolicy wsi Sienna zlokalizowano duży kompleks narciarski. Wśród oferowanych tras mamy emocjonującą trasę „A” o długości 1367 m i średnim nachyleniu 28%. Rozpoczyna się z samego szczytu na wysokości 1205 m n.p.m., a kończy na 826 m n.p.m. Posiada ona wiele homologacji FIS - do slalomu, slalomu giganta i supergiganta.

Karpacz, Kopa - „Liczyrzepa”

W najwyższym paśmie Sudetów, w sąsiedztwie Śnieżki mamy „Liczyrzepę” w Karpaczu. Trasa nazwana została imieniem legendarnego ducha gór. Zaliczana jest do królewskich w regionie Karkonoszy i przeznaczona dla doświadczonych narciarzy, którzy pewnie czują się na nartach. Rozpoczyna się pod szczytem Kopy na wysokości 1350 m n.p.m. Liczy 1030 m długości i 30% średniego nachylenia. Najbardziej stromy jest jej górny odcinek.

Szczyrk, Małe Skrzyczne - trasa 5 „Bieńkula”

Trasa „Bieńkula” jest dość szeroka, przez co nie wygląda bardzo groźnie, ale to tylko pozory. Brawura na tej trasie nie popłaca. Historia odnotowała na niej wypadki śmiertelne z powodu wypadnięcia z trasy. W jednym z nich zginął nawet doświadczony instruktor narciarstwa. „Bieńkula” poprowadzona jest z Hali Skrzyczeńskiej z wysokości 1022 m n.p.m. po zboczach Małego Skrzycznego do Czyrnej położonej 618 m n.p.m. Jej długość wynosi 1520 m, a średnie nachylenie 27%. „Bieńkula” ma homologację na slalom gigant.

Szczyrk, Małe Skrzyczne - trasa 11 „Golgota” (czerwona)

Będąc przy „Bieńkuli” nie można nie wspomnieć o innej tutejszej trasie nr 11 zwanej „Golgotą”. Jej nazwa pochodzi jeszcze z czasów, gdy nie była ratrakowana i usłana była muldami. Posiada ona średnie nachylenie 29%, a więc pod tym kątem mieści się jeszcze w grupie stoków klasyfikowanych jako czerwone. Nie mniej zaliczyć należy ją należy do trudniejszych. „Golgota” posiada homologację na slalom.



Szczyrk, Skrzyczne - trasa „FIS”

Jest to najdłuższa czarna trasa w Polsce - ma 2850 m n.p.m. długości. Nazywana jest „FIS”, choć obecnie nie posiada homologacji, ale czynione są starania o przywrócenie tej licencji do rozgrywania zawodów rangi międzynarodowej. Charakterystyka tego stoku zezwalała niegdyś na rozgrywanie biegu zjazdowego i w tym aspekcie był to jedyny tego typu stok w Polsce. Historia tej skrzyczeńskiej trasy zaczęła się już w latach 30-tych XX wieku, kiedy powstał jej zalążek, potem dokonano jej poszerzenia oraz przebudowano dla spełnienia wymagań FIS. Obecnie wchodzi w skład kompleksu narciarskiego Ośrodka Narciarskiego Centralnego Ośrodka Sportu - Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Szczyrku. Trasa ta poprowadzona jest po północnym zboczu Skrzycznego z wysokości około 1240 m n.p.m. Swój bieg kończy 650 m niżej w przysiółku Dunacie. Jej średnie nachylenie 22,8% nie jest imponujące, jednak nim wpadnie ona w doliny, jej górna cześć ma średnie nachylenie 30%. Znajduje się tam również słynny „grzebień”, nie raz spędzający alpejczykom sen z powiek.

Szklarska Poręba, Szrenica - trasa „1” FIS

Ponad Szklarską Porębą w ośrodku SkiArena położonego na stokach Szrenicy najtrudniejszą z tras jest ta oznaczona numerem 1, posiadająca homologację FIS. Zaczyna się pod szczytem Szrenicy na wysokości 1302 m n.p.m. a kończy na 792 m n.p.m. Ma długość 2000 m i średnie nachylenie to 25,5% - niby normalka, ale w jej początkowym fragmencie znajduje się mrożąca krew tzw. „Ściana”, której nachylenie dochodzi do 50%. Nie rzadki jest w tym miejscu widok zsuwającego się, staczającego lub turlającego narciarza w wyniku upadku, a stromość „ściany” pozwala się zatrzymać dopiero pod nią.

Zakopane, Nosal - trasa „K”

Legendarna trasa „K” na reglowym wzniesieniu Nosal uważana jest przez niektórych za najtrudniejszą trasę narciarską w Polsce. Kiedyś posiadała slalomową homologację FIS, ale z powodu małej szerokości utraciła ją na początku lat 90-tych XX wieku. Ta czarna trasa charakteryzuje się najwyższym średnim nachyleniem w kraju, które wynosi 35%. Nachylenie tego stoku ustępuje jedynie fragmentowi jedynki SkiArena na Szrenicy zwanej „ścianą”. Trasa na Nosalu rozpoczyna się niedaleko szczytu na wysokości około 1150 m n.p.m., a kończy swój bieg na wysokości około 920 m n.p.m. Cała trasa liczy 650 m długości, a różnica poziomów wynosi 230 m. Długość ta nie jest imponująca, ale zjazd wymaga ciągłej uwagi, nie tylko ze względu na stromość, ale również na muldy, które nie należą tu do rzadkości. Nosal przyciąga również mniej doświadczonych narciarzy, którzy walcząc ze stromością stoku deformują przy okazji jego nawierzchnię.

Zakopane, Kasprowy Wierch - trasa „Goryczkowa”

I w końcu jesteśmy na najsłynniejszej narciarskiej górze w Polsce. Kasprowy Wierch leżący niemal pośrodku Tatr stanowi marzenie każdego sympatyka nart. Najbardziej spektakularne widoki, piękna dzika przyroda okryta naturalnym śniegiem - to coś co daje poczuć alpejskie klimaty. Do dyspozycji narciarzy na Kasprowym Wierchu znajdują się dwie trasy narciarskie i dwie koleje krzesełkowe w kotle Gąsienicowym i Goryczkowym. Zaś na jego szczyt wyjeżdżamy wagonikiem kolejki linowej.

Bardziej malowniczą wydaje się być trasa schodząca do kotła Goryczkowego. Jednocześnie też sprawia wrażenie łatwiejszej. Rozpoczyna się ona na południowo-zachodnim zboczu Kasprowego Wierchu - nieco pod jego wierzchołkiem, na wysokości około 1950 m n.p.m., a kończy na wysokości 1348 m n.p.m. Liczy około 2200 długości, a przejazd jej głównym wariantem może trwać nawet 20 minut. Średnie nachylenie to około 30%. Oprócz stromizny stoku, małej szerokości niektórych odcinków mamy w tym przypadku do czynienia z nieprzyjaznym wysokogórskim otoczeniem - dlatego jesteśmy tu blisko warunków ekstremalnych. Trzeba bardzo uważać, bo jazda na nartach w kotle Goryczkowym bywa na pograniczu ekstremalności. Mimo, że trasa ta jest obecnie ratrakowana, możemy nieoczekiwanie trafić na teren silnie zlodzony, albo muldy rozmaitej wielkości.

Przedłużeniem tej trasy jest nartostrada „Goryczkowa” , którą można zjechać do zakopiańskich Kuźnic. Cały zjazd przedłuża się wtedy do około 5 km. Nartostrada jest dość długa, ale stanowi ona dla zjeżdżających odpoczynek po trudnościach trasy Goryczkowej biegnąc łagodnie przez świerkowy las, po za jednym wyjątkiem wymagającym większej koncentracji - jest to krótka serpentyna zwana Esicą.

Zakopane, Kasprowy Wierch - trasa „Gąsienicowa”

Po drugiej stronie Kasprowego Wierchu mamy drugą spektakularną trasę. Zdania są podzielone, która jest piękniejsza, która trudniejsza. W naszym uznaniu piękniejsza jest „Goryczkowa”, bo bardziej urozmaicona, ale większe wymagania przy zjeździe jej najtrudniejszym wariantem stawia „Gąsienicowa”.

Trasa „Gąsienicowa” poprowadzona jest z Kasprowego Wierchu w kierunku północno-wschodnim do kotła Gąsienicowego. Jej blisko półtorakilometrowy odcinek schodzi z wysokości 1985 m n.p.m. do 1633 m n.p.m. Jego średnie nachylenie wynosi w przybliżeniu 25% i mimo, że jest ono mniejsze od trasy „Goryczkowej”, to daleko odbiega od faktycznej stromości początkowego odcinka znajdującego się najbliżej górnej stacji wyciągu krzesełkowego. Sam jego widok z górnej krawędzi pod szczytem mrozi krew w żyłach, a szczególnie tym, którzy po raz pierwszy stają na niej. Operowanie średnim nachyleniem trasy w tym miejscu wydaje się nieporozumieniem. I dlatego też większość osób decyduje się po chwili zjechać trawersem w stronę Beskidu, gdzie teren jest zdecydowanie mniej nachylony. Zaś pewni swoich umiejętności doświadczają prawdziwego odlotu i nieprzeciętnych emocji puszczając się w otchłań Gąsienicowego kotła.

Podobnie jak po stronie kotła Goryczkowego i tu możemy przedłużyć sobie zjazd do samego Zakopanego, korzystając z czerwonej nartostrady „Gąsienicowa”, która jest przedłużeniem czarnej trasy „Gąsienicowej”. Łączna długość takiego zjazdu wynosić będzie ponad 8 km.





Na chwilę obecną to by było na tyle jeśli chodzi o czarne trasy narciarskie w Polsce. Na świecie istnieją trasy dużo stromsze, których sam widok przysparza sporej dawki adrenaliny, a umysł zastanawia się, czy zamiast nart nie bardziej przydałyby się skrzydła, tak jak na szwajcarskim „Mur de Chavanette”, czy austriacką „Harakiri”, ale o tym może innym razem. Na zakończenie zapamiętajmy, że czarne trasy przeznaczone są tylko dla zaawansowanych narciarzy o sporych umiejętnościach. Jeśli jednak ktoś znajdzie się na takiej trasie, choć nie powinien, rady są takie:
  • ograniczać maksymalnie prędkość wycinając ciasno skręty tak, aby nawet lekko podjeżdżać pod górę dla wyhamowania zjazdu,
  • w razie czego lepiej sprowokować kontakt ciała ze śniegiem, niż wjechać w kogoś czy wypaść z trasy.


TRASA:
Szczyrk (515 m n.p.m.) Skrzyczne (1257 m n.p.m.) Hala Jaworzyna (948 m n.p.m.) Szczyrk (Dunacie) Szczyrk (Centrum) Na Pięciu Drogach (rozstaj) Schronisko PTTK „Klimczok” pod Magurą (1064 m n.p.m.) Siodło pod Klimczokiem (1042 m n.p.m.) Klimczok (1117 m n.p.m.) Siodło pod Klimczokiem (1042 m n.p.m.) Na Pięciu Drogach (rozstaj) Szczyrk (515 m n.p.m.).

OPIS:
W styczniu tego roku wspinając się na Skrzyczne walczyliśmy z deszczem, śniegiem, wiatrem i chłodem. Mgła znacznie ograniczała widoczność. Nie ulegliśmy jednak aurze i zagościliśmy w sympatycznym schronisku na Skrzycznem. Jego właściciele rekomendują je hasłem „Kto raz odwiedzi to miejsce na pewno tu powróci!” Powróciliśmy pod stoki Skrzycznego, by powtórzyć tą samą trasę, tyle że w wyśmienitych warunkach pogodowych.

Wędrówkę rozpoczynamy o godzinie 9.00 w centrum Szczyrku przy ulicy Myśliwskiej koło węzła szlaków turystycznych. Za zielonymi znakami, które wprowadzają nas na ulicę Leśną obieramy kierunek na Skrzyczne. Przekraczamy rzekę Żylicę i wspinamy się drogą wyłożoną betonowymi płytami, wzdłuż płynącego z prawej potoku Zapalenica. Na początku mijamy efektowny skalniak, wznoszący się na stromym zboczu po prawej stronie drogi. Szlak prowadzi nas lasem, a właściwie jego skrajem. Po prawej za ostatnimi drzewami ciągną się cały czas łąki z rozproszonymi domostwami osiedla Zapalenica. Z lewej mamy zalesione zbocze góry Palenica, wznoszącej się na wysokość 680 m n.p.m. W pewnym momencie ponad drzewami pokazuje się nam coś, czego nie było nam dane widzieć ostatnim razem - okazały wierzchołek Skrzycznego z wysokim masztem antenowym.

Szczyrk, ul. Myśliwska.
Szczyrk, ul. Myśliwska.

Wierzchołek Skrzycznego widziany z Zapalenicy.
Wierzchołek Skrzycznego widziany z Zapalenicy.
Wierzchołek Skrzycznego widziany z Zapalenicy.

Stopniowo oddalamy się od potoku Zapalenica. Jesteśmy coraz wyżej ponad jego korytem, a wkrótce oddalamy się również od niego w poziomie. Pół godziny od rozpoczęcia wędrówki szlak nasz odbija w lewo na szeroką szutrową dróżkę. Teraz przychodzi zmierzyć się nam z większą stromością. Idziemy przez mieszany las, który osłania nas przed palącymi promieniami słońca.

Naparstnica purpurowa (Digitalis purpurea L.).
Naparstnica purpurowa (Digitalis purpurea L.).

Po godzinie od rozpoczęcia wędrówki szlak odbija z szutrowej drogi w lewo na leśną skarpę. Wychodzimy na nią i idziemy niemal w poziomie trawersując bardzo strome zbocze leśne. Pomiędzy drzewami znów widzimy Skrzyczne. Ba, widać również Jaworzynę z infrastrukturą stacji pośredniej wyciągu krzesełkowego. Niesamowite jakże inny wymiar estetyczny ma wędrówka przy doskonałej pogodzie. Pod koniec trawersu zbocze obsypane jest głazami. W tym miejscu ścieżka z powrotem zaczyna piąć się do góry, po czym zakręcając w lewo wyprowadza na zarastającą polankę. Z drugiej strony polanki krótkim, bardziej forsownym podejściem o godzinie 10.10 osiągamy Przełęcz Becyrek (862 m n.p.m.), na której spotykamy czerwony szlak z Buczkowic biegnący również na Skrzyczne.

Trawers bardzo stromego zbocza leśnego



Krótkie, ale forsowne podejście na Przełęcz Becyrek (862 m n.p.m.).
Krótkie, ale forsowne podejście na Przełęcz Becyrek (862 m n.p.m.).

Na przełęczy skręcamy w prawo i dalej z mozołem wspinamy się przez las. Ścieżka jest teraz kamienista i z początku dość stroma. Zarośnięta jest różnymi krzakami i otoczona drzewami. Po około 10 minutach wspinaczki łagodnieje, ale po krótkim wytchnieniu znów pnie się w górę. Wkrótce korona drzew robi się rzadsza i słońce zaczyna nam dogrzewać. Przecinamy drogę gruntową i dalej ostro pniemy się w górę. Przed nami widać już nartostradę FIS, a za nami dzięki temu, że wyszliśmy na obszar mało zadrzewiony, roztacza się piękna panorama na dolinę Żylicy, masyw Klimczoka. Chwilę później, o 10.35 przecinamy nartostradę i ponownie wchodzimy na leśną ścieżkę.

W zimie trasę od tego miejsca pokonywaliśmy zupełnie inaczej, bo nie dało się przejść na drugą stronę nartostrady, bowiem zabezpieczona była w tym miejscu wysoką siatką. Szliśmy wtedy wzdłuż tej siatki wprost ku wierzchołkowi góry. Dziś jednak idziemy zgodnie ze znakami zielonego szlaku. Po kilkuminutowej wędrówce przez las ponownie wychodzimy na inną nitkę nartostrady (jest to trasa czerwona oznaczona numerem 22), na której spotykamy niebieskie znaki prowadzące ze Szczyrku przez Jaworzynę.

Idziemy chwilę nartostradą w górę, by znów na krótko wejść do lasu. Ścieżka wspina się teraz wśród głazów piaskowca.

Orle Gniazdo - najwyżej położony w tej części Beskidów potężny kompleks hotelowy zlokalizowany na zboczach Klimczoka i Magury.
Orle Gniazdo - najwyżej położony w tej części Beskidów potężny kompleks hotelowy
zlokalizowany na zboczach Klimczoka i Magury.

Po wyjściu z lasu szlak przecina po raz drugi nartostradę FIS, by zakosem pokonać przywierzchołkowe zbocze góry. Jednak w drodze głosowania wybieramy krótszą, ale bardzie forsowną trasę. Idziemy nartostradą wprost na szczyt. Forsowność podjętego wyzwania jest znaczna, bowiem nartostrada FIS na niektórych odcinkach opada pod kątem bliskim 45 stopni, a miejscami być może nawet większym. Zmęczenie jednak nie jest w stanie nas owładnąć - nadzwyczajne panoramy nie pozwalają na to, bo co chwilę zatrzymujemy się i odwracamy w ich kierunku, a nawet na dłużej przysiadamy na stromym stoku. O sławie skrzyczeńskich panoram dotychczas tylko słyszeliśmy, ale dziś zawładnęły naszymi umysłami. Urozmaicają je paralotniarze majestatycznie szybujący nad doliną Żylicy.


Rudzik zwyczajny, raszka (Erithacus rubecula).
Rudzik zwyczajny, raszka (Erithacus rubecula).

Forsowność podjętego wyzwania jest znaczna, bowiem nartostrada FIS na niektórych odcinkach opada pod kątem bliskim 45 stopni.
Forsowność podjętego wyzwania jest znaczna, bowiem nartostrada FIS na niektórych odcinkach
opada pod kątem bliskim 45 stopni.

Hala Jaworzyna.
Hala Jaworzyna.

Stoki Skrzycznego ofiarowują nam coś niezwykłego. Najpiękniejszą ucztę do oka z Klimczokiem i Magurą w roli głównej. Mamy nadzieję, że stoki Klimczoka i Magury odwdzięczą się nam tym samym i jeszcze dziś ukażą nam w pełnej okazałości Skrzyczne wraz ze jego mniejszym bratem.

Stoki Skrzycznego ofiarowują nam coś niezwykłego - najpiękniejszą ucztę do oka z Klimczokiem i Magurą w roli głównej.
Stoki Skrzycznego ofiarowują nam coś niezwykłego - najpiękniejszą ucztę do oka
z Klimczokiem i Magurą w roli głównej.

Rusałka pokrzywnik (Aglais urticae).
Rusałka pokrzywnik (Aglais urticae).

Szczyt Skrzycznego wznoszący się na wysokość 1257 m n.p.m. zdobywamy o godzinie 11.25. Pierwsze co robimy, to udajemy się na platformę widokową. Roztacza się z niej przepiękny widok na Beskid Żywiecki, okolice Żywca i Jeziora Żywieckiego. Przy tak ładnej pogodzie dobrze też widać Babią Górę, a nawet Tatry. Prezencji Magury i Klimczoka nie będziemy drugi raz opiewać.

Panorama ze Skrzycznego.
Panorama ze Skrzycznego.

Na platformie widokowej.

Najbardziej charakterystycznym obiektem na szczycie Skrzycznego jest 87-metrowy maszt nadajnika RTV. Jest to jeden z nielicznych obiektów nadawczych w Polsce położonych na tak dużej wysokości. Dzięki niemu Skrzyczne jest łatwo rozpoznawalne z wielu okolicznych miejsc, m.in. w Beskidzie Żywieckim lub w Tatrach.

Najbardziej charakterystyczny obiekt na szczycie Skrzycznego: 87-metrowy maszt nadajnika RTV.
Najbardziej charakterystyczny obiekt na szczycie Skrzycznego: 87-metrowy maszt nadajnika RTV.

Pod tabliczką szczytową Skrzycznego (1250 m n.p.m.).
Pod tabliczką szczytową Skrzycznego (1250 m n.p.m.).

Na kopule wierzchołkowej Skrzycznego, na wysokości 1250 m n.p.m. znajduje się też schronisko PTTK, o stylowym drewnianym wnętrzu. Jednak pogoda nie zachęca dziś do spędzania wolnego czasu w jego wnętrzu. Odpoczywamy na zewnątrz łapiąc nieco opalenizny. Tak spędzamy tu około godziny.

Schronisko PTTK na Skrzycznem (1250 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Skrzycznem (1250 m n.p.m.).

W programie mamy dziś jeszcze Klimczoka i postanawiamy skorzystać z kolejki linowej, aby przyspieszyć zejście. Kolejka linowa łączy wierzchołek Skrzycznego ze Szczyrkiem, ale składa się z dwóch odcinków: dolnego łączącego Szczyrk z Halą Jaworzyna oraz górnego łączącego Halę Jaworzyna ze Skrzycznem. Dolny odcinek pokonuje 406 metrów wysokości pomiędzy stacja dolną położoną na wysokości 555 m n.p.m. a pośrednią na Hali Jaworzyna na wysokości 961 m n.p.m. Górny odcinek pokonujący 296 metrów różnicy wysokości pomiędzy stacją górną położoną na szczycie Skrzycznego 1257 m n.p.m. a Halą Jaworzyna na wysokości 961 m n.p.m. Zjazd górnym odcinkiem gwarantuje wspaniała ucztę dla oczu, dlatego postanawiamy zjechać na Halę Jaworzyna, a później juz zejść pieszo do Szczyrku.

O godzinie 12.30 kupujemy bilety, i dzieląc się na dwójki zasiadamy na krzesełku z plecakami na kolanach. Wspaniała panorama ze Skrzycznego warta jest wejścia na jego szczyt, ale krzesełkowa kolejka linowa jest znakomitym rozwiązaniem dla osób nie przepadających za górską wędrówką. Wrócimy jednak do naszego zjazdu. Już na początku przekonujemy się, że dostarcza on zdecydowanie większych doznań widokowych niż przyziemna wędrówka piesza. Drzewa przestają być przeszkodą i można całkowicie skoncentrować się na tym co widzimy przed sobą, bo nie trzeba patrzeć pod nogi. Po 3 minutach jazdy zwiększa się stromość stoku i przez chwilę odruchowo mocniej wciskamy się w krzesełko. Jednocześnie otwiera się przed nami przestrzeń, a stopy zwisają wysoko nad powierzchną stoku. Miejsce, gdzie zbocze Skrzycznego przybiera na stromości zajęte jest przez liczną grupę paralotniarzy. Stąd właśnie startują do lotu. Po minięciu tego miejsca przez kilka chwil zrównujemy się z unoszącymi w powietrzu paralotniami i czujemy się, jakbyśmy lecieli równolegle nad dolinę Żylicy. Doskonale widać pasmo Klimczoka, a bardziej na lewo pasmo Równicy oraz całą dolinę rzeki Brennicy, która przed Skoczowem uchodzi do Wisły, jako jej pierwszy większy prawobrzeżny dopływ. Zmieniająca się z w każdej sekundzie perspektywa patrzenia czyni z postrzeganego krajobrazu kino akcji. Odległe szczyty gór chowają się za bliższe, giną rysy dolin, coraz wyraźniejsze stają się zabudowania Szczyrku - trwa to cały czas, bezustannie i płynnie. Warto było zafundować sobie taką przejażdżkę. Trwała ona około 15 minut. Zjazd pozostałym odcinkiem trwa kilka minut dłużej, ale jest już chyba mniej emocjonujący.

Zjeżdżamy ze Skrzycznego - przed nami piękna panorama na masyw Klimczoka.
Zjeżdżamy ze Skrzycznego - przed nami piękna panorama na masyw Klimczoka.

Klimczok ze Skrzycznego.
Klimczok.

Paralotniarz.
Takie coś lata nad naszymi głowami.

Kilkanaście minut spędzamy na Hali Jaworzyna, siedząc na trawce i słuchając górala, który wita ludzi wyjeżdżających kolejką na halę. O godzinie 13.00 ruszamy już na butach w dół, niebieskim szlakiem. Pięknie stąd widać Szczyrk i wylot doliny Żylicy na Kotlinę Żywiecką, za którą widać Beskid Mały.

Szybko przekonujemy się, że letnie zejście to zupełnie co innego niż zimowe. Idziemy niby tą samą ścieżką, mijamy te same drzewa i domy, ale to zupełnie inna bajka, na każdym kroku wędrówka zamienia się w przyjemne wyszukiwanie różnic na szlaku - bo wtedy to wyglądało tak, a teraz to tak.

Jaworzyna (948 m n.p.m.).
Jaworzyna (948 m n.p.m.) - stacja pośrednia kolejki linowej. Krótki odpoczynek i...

Jaworzyna (948 m n.p.m.).
...dalej w dół już na butach do Szczyrku.

Wylot doliny Żylicy na Kotlinę Żywiecką, za którą widać Beskid Mały.
Wylot doliny Żylicy na Kotlinę Żywiecką, za którą widać Beskid Mały.

Wkrótce uwagę naszą pochłania niebo, na którym szybko rośnie liczba majestatycznie pływających paralotni. Trudno przeliczyć, czy jest ich 20, czy też więcej, bo wciąż przemieszczają się na firmamencie, zataczając łuki w lewo i w prawo. Już po 10 minutach schodzenia z Hali Jaworzyna mijamy pierwsze budynki. Szlak prawie cały czas jest dość kamienisty. Przechodzi głównie odsłoniętymi fragmentami zbocza. Dopiero po 20 minutach wchodzimy w gęstszy las, ale na krótko. Później znów przez polany z grupami drzew, domami i tylko na krótkich odcinkach schowani w gąszczu chaszczy zbliżamy się do centrum Szczyrku. O godzinie 13.40 wchodzimy na ulicę Uzdrowiskową osiedla Dunacie. Paralotniarze wciąż latają nad nami, a my po dotarciu do ulicy Myśliwskiej, skręcamy na niej w prawo do centrum Szczyrku - do miejsca gdzie zaczynaliśmy dzisiejszą wędrówkę; tam też zaczniemy drugą wędrówkę na Klimczok. O godzinie 13.55 docieramy do skrzyżowania dróg, za którym Myśliwska zmienia nazwę na Beskidzką, a na północny zachód odbiega ulica Górska, w którą wbiega szlak zielony i niebieski. Niebieski będzie nas teraz prowadził.

Nad Skrzycznem szybują paralotniarze.

Mijamy po lewej charakterystyczną Starą Karczmę, za którą głośno słychać rzeźbiarza tworzącego z pnia drzewa wysoką drewnianą rzeźbę, któremu dłuto i młotek zastąpiła piła mechaniczna. Po lewej stronie drogi płynie w kierunku Żylicy potok Wilczy. Do drogi przylega wiele posesji. Wkrótce przechodzimy w pobliżu podniszczonego budynku Domu Turysty PTTK, za którym zlokalizowany jest wyciąg narciarski Beskidek. Na jego wysokości skręcamy w prawo na ulicę Wrzosową. Do tej pory droga wiodła nas nieznacznie w górę, ale na Wrzosowej kończy się odprężenie. Od pierwszych metrów pnie się zakosami w górę zbocza. W dalszym ciągu idziemy asfaltem. Na Wrzosowej nie ma poboczy, a więc trzeba uważać na przejeżdżające pojazdy, a nie zawsze je widać ze względu na ostre zakosy. Jest to dość ruchliwa droga, bowiem w górze oprócz licznych miejsc agroturystycznych znajduje się Orle Gniazdo - najwyżej położony w tej części Beskidów potężny kompleks hotelowy. Widzieliśmy go już ze Skrzycznego i stamtąd wybijał się swoją wielkością na zboczach Klimczoka i Magury. Ponadto droga ta prowadzi do znanego Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Szczyrku.

Minęła już 14.00. Nie do wiary, ale za nami w dalszym ciągu panuje tłok w powietrzu. Wciąż latają paralotniarze kręcąc na nieboskłonie zawijasy i ósemki, a przecież nie mają własnych silników. Pod paralotniami ładnie zaczyna prezentować się kopuła szczytowa Skrzycznego.

Nad Skrzycznem wciąż szybują paralotniarze.
Nad Skrzycznem wciąż szybują paralotniarze.

Wciąż idziemy, pniemy się w górę asfaltową drogą. Tylko w jednym miejscu szlak skraca jej zakos schodząc przed zakrętem do lasu. Wkrótce jednak wraca z powrotem na ulicę.

O godzinie 14.25 docieramy do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski, usytuowanego na wysokości 670 m n.p.m., w miejscu potocznie zwanym „Górką”. Powstało ono w miejscu, gdzie od dnia 25 lipca 1894 roku przez kilka miesięcy ukazywała się Matka Najświętsza dwunastoletniej dziewczynie, która wraz z dwoma innymi dziewczynkami chodziła po tutejszym lesie, zbierając grzyby i jagody. W miejscu objawień niebawem trysnęło cudowne źródełko, a pielgrzymowanie tutaj naznaczone łaskami i cudami przyczyniło się do uznania tego miejsca jako miejsca cudownego. Powstała tu najpierw drewniana kaplica, a w 1912 roku rozpoczęto budowę murowanego kościoła. Tradycja kultu doprowadziła do Koronacji Koronami Papieskimi Obrazu Matki Bożej Królowej Polski. Koronował go ks. kardynał Stanisław Dziwisz w 2008 roku.

Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski na „Górce”.
Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski na „Górce”.

Po kilku minutach postoju w tej zacisznej okolicy ruszamy dalej. Rozstajemy się z asfaltową drogą i rozpoczynamy strome, kamieniste podejście przez las. Niezbyt długie, gdyż rychło wracamy na znaną nam asfaltową drogę. Szlak prowadzi przeważnie odkrytym zboczem górskim, przez co mamy znakomity krajobraz w stronę Skrzycznego i Małego Skrzycznego oraz inne pasma otaczające ten grzbiet. Po jakimś czasie w miejsce asfaltu pojawiają się betonowe płyty. Droga biegnie teraz bardziej stromo, ale w miarę nabierania wysokości dostarcza coraz wspanialszej panoramy górskiej. Pojawiają się na niej odleglejsze pasma górskie i chciałby się przysiąść i popatrzeć, ale niestety nie mamy aż tyle czasu.

Skrzyczne ze szlaku na Klimczok.


W międzyczasie znikają z drogi betonowe płyty i pojawią się kamyki. Ostatnie domy bardzo wysoko położonego osiedla Podmagurka pozostawiamy za sobą. Coraz częściej przy drodze pojawiają się leśne drzewa. O godzinie 15.10 dochodzimy do skrzyżowania dróg i rozstaju szlaków „Na pięciu drogach”. Z naszym niebieskim krzyżuje się tu szlak zielony, który wspólnie wychodził z centrum Szczyrku. Tu się spotykają stwarzając możliwość wyboru trasy dalszej wędrówki w górę stoku. Wybieramy zielony. Skręcamy zatem w prawo i wspinając się znowu delektujemy się niesamowitym widokiem z prawej. Piękne widoki mamy aż do zakosu drogi, za którym droga wchodzi do lasu.

Skrzyczne ze szlaku na Klimczok.
Teraz to stoki Magury i Klimczoka ofiarowują nam coś niezwykłego - najpiękniejszą ucztę do oka
ze Skrzycznem w roli głównej.

Naparstnica purpurowa (Digitalis purpurea L.).
Naparstnica purpurowa (Digitalis purpurea L.).

Niedługo potem o godzinie 15.40 wychodzimy na polanę, gdzie na wysokości 1064 m n.p.m. (niewiadomo dlaczego na schronisku podana jest wysokość 1034 m n.p.m. - niżej niż Siodło pod Klimczokiem) położone jest Schronisko PTTK na Klimczoku i choć powszechnie jest tak zwane, to w rzeczywistości leży ono pod szczytem Magury. Klimczok zaś wznosi się na zachód od nas. Doskonale stąd widać jego wierzchołek ze stalowym masztem z antenami przekaźników telekomunikacyjnych. Prowadzi na niego szeroka przecinka leśna, która opada spod schroniska na Siodło pod Klimczokiem, a następnie wznosi się na wierzchołek Klimczoka. W zimie funkcjonuje na niej nartostrada.

Oprócz nas sympatyczną polanę wokół schroniska nawiedziło dziś sporo osób. Schronisko PTTK na Klimczoku popularnością niewiele ustępuje Skrzycznemu i nie ma się co dziwić, bo jest to zadbane i urokliwe miejsce. Obok niego i 200 metrów dalej w Siodle pod Klimczokiem znajdują dwa duże węzły szlaków turystycznych. W otoczeniu schroniska znajdują się: boisko do siatkówki, krąg ogniskowy, basen kąpielowy, plac zabaw dla dzieci, 7-metrowa ściana wspinaczkowa. Poza tym łatwo się tu dostać dzięki kolejce gondolowej na pobliski szczyt Szyndzielni.

W tym miłym miejscu robimy postój na posiłek i odpoczynek. W sielskich klimatach schroniska spędzamy blisko godzinę. O godzinie 16.35 uznaliśmy, że przyszedł czas na zdobycie Klimczoka.

Schronisko PTTK „Klimczok” pod Magurą.
Schronisko PTTK „Klimczok” pod Magurą zostawiamy za sobą...

Klimczok.
...idziemy na szczyt Klimczoka.

W 5 minut schodzimy niebieskim szlakiem na Siodło pod Klimczokiem położone na wysokości 1040 m n.p.m. W oczach rośnie nam bardzo strome podejście na Klimczoka. Z siodła na szczyt prowadzi czarny szlak. Podejście jest bardzo krótkie, ale bardzo strome i o godzinie 16.55 zdobywamy szczyt Klimczoka wznoszący się na wysokość 1117 m n.p.m. Zbocza Klimczoka porośnięte są bukowo-świerkowymi lasami, ale poprzez szeroką przecinkę nartostrady mamy oryginalny widok. Pośrodku mamy Magurę ze schroniskiem, po lewej część Beskidu Małego, a po prawej Babią Górę. Nie można nie przysiąść tutaj.

Nazwa góry Klimczok pochodzi od nazwiska legendarnego zbójnika Klimczoka (albo Klimczaka), który na tej górze miał swoją kryjówkę. Grasował on po okolicy ze swoją bandą rabując bogatych i pomagając biednym. Banda Klimczoka łupiła bogatych kupców, gospodarzy, a nawet księży w okolicach Żywca. Dziś o szlachectwie tego zbójnika szumią czasem już tylko drzewa, przypominając o tym jak chciał stworzyć świat sprawiedliwy i lepszy.

Widok ze szczytu Klimczoka na Magurę, na której położone jest schronisko PTTK „Klimczok” pod Magurą.
Widok ze szczytu Klimczoka na Magurę, na której położone jest schronisko PTTK „Klimczok” pod Magurą.

Klimczok (1117 m n.p.m.).


Kilka minut po 17.00 zaczynamy schodzić z powrotem na Siodło pod Klimczokiem. Z siodła za niebieskimi znakami kierujemy się na stromą i kamienistą ścieżkę leśną, biegnącą ku znanemu nam już rozstajowi „Na pięciu drogach”.

Zejście z Siodła pod Klimczokiem.
Zejście z Siodła pod Klimczokiem.

O tego rozstaju schodzimy znaną nam już trasą, wytyczona niebieskimi znakami. Znów towarzyszą nam malownicze widoki. Oprócz okazałego grzbietu Skrzecznego widać też Beskid Żywiecki z Babią Górą. W dole widać oczywiście Szczyrk oraz jego liczne zabudowania rozproszone na stokach gór. Na południowym zachodzie słońce jest już nisko, ale wciąż można podziwiać pasmo górskie wznoszące się nad Szczyrkiem od północy, obejmujące Beskidek (850 m n.p.m.), Hyrcę (929 m n.p.m.) Beskid Węgierski (912 m n.p.m.) oraz Kotarz (965 m n.p.m.). W oddali widać Wielką Czantorię, Stożek Wielki oraz Kiczory - wspaniałe szczyty w okolicach Wisły, choć z tamtej strony słońce poraża nas już swoim blaskiem.

W centrum Szczyrku jesteśmy o godzinie 18.00. Trafiamy idealnie w godzinę odjazdu busa do Bielska-Białej. W Bielsku-Białej nie mamy jednak już tyle szczęścia i trochę musimy sobie poczekać na autobus do Krakowa, ale niewygasłe jeszcze podekscytowanie dzisiejszą wyprawą sprawia, że czas mija błyskawicznie.

Translator

Info

Licencja Creative Commons Gdy nie jest to inaczej sprecyzowane pod konkretnym materiałem, to:
Publikowane na blogu materiały można wykorzystać na warunkach licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Zezwala się na kopiowanie, dystrybucję, wyświetlanie i użytkowanie materiałów publikowanych na niniejszym blogu i jego pochodnych pod warunkiem umieszczenia informacji o twórcy i adresu internetowego bloga. Pozwala się na wykorzystanie tych materiałów w innych dziełach pod warunkiem udostępniania ich na tej samej licencji.

Kuferek

Hej wędrowcze, właśnie otworzyłeś malutki skarbczyk.
Nie jest on drogocenny, ale nie wykluczone, że znajdziesz w nim coś
co może Ci się przydać.

Kolekcje

Wędrowanie po znanych i nieznanych szlakach to ogrom niesamowitych wrażeń i emocji. Z każdą zakończoną wędrówką wiąże się tęsknota i czar wspomnień. Odczucia takie towarzyszą nam od samego początku przygody, wyzwalając potrzebę zachowania przeżyć, nie tylko w ulotnej pamięci ludzkiej, ale również w formie bardziej trwałej, w postaci fotografii, opisów, dzienniczków przebytych tras, odwiedzonych miejsc, czy zdobytych szczytów. Utrwalanie to jest również okazją do usystematyzowania turystycznych poczynań wg różnych kryteriów - zdobytych koron gór, przebytych szlaków, itp.

Napisz do nas